Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Protesty młodzieży w 1947 roku – miniwykład Janusza Wrony

Prof. Janusz Wrona (UMCS)
Są to wydarzenia związane z protestami młodzieży szkół średnich lubelskich, oraz młodzieży studenckiej UMCS-u i KUL-u tuż przed wyborami do sejmu ustawodawczego w 1947 roku.

Są to wydarzenia związane z protestami młodzieży szkół średnich lubelskich, oraz młodzieży studenckiej UMCS-u i KUL-u tuż przed wyborami do sejmu ustawodawczego w 1947 roku.

 

Protest był właściwie jedynym w skali kraju protestem, który był skierowany przeciwko działaniom władz bezpieczeństwa, przeciwko propagandzie, jaką serwowały oficjalne środki propagandy prasa i radio, a zarazem był właściwie opowiedzeniem się za PSL-em, za Mikołajczykiem, któremu odmówiono możliwości aktywnej kampanii propagandowej.

 

Wszystko zaczęło się właściwie od 14 stycznia, kiedy to zorganizowano w kinie Apollo, czyli w kinie Wyzwolenie, wiec młodzieży szkół średnich. Był to wiec, na który młodzież musiała przyjść obligatoryjnie i który właściwie miał propagować odzyskanie ziem zachodnich. Już w trakcie wiecu atakowano imię Mikołajczyka jako tego człowieka, który zaprzepaszcza zdobycze rządzących, bloku rządzącego. Wtedy młodzież zaczęła protestować, zaczęły się pierwsze okrzyki za Mikołajczykiem „precz z komuną”, „precz z PPR” i to już spowodowało określone napięcie. Idąc na ten wiec młodzież zastosowała ciekawą technikę. Oto młodzieży kazano nieść tabliczki z numerem listy blokowej. Lista blokowa to była trójka w skali całego kraju, lista numer trzy to była lista na tak zwany blok stronnictw demokratycznych, czyli komunistycznych. Niektórzy mieli napis z jednej strony właśnie listę numer trzy, a z drugiej listę numer cztery. Numer cztery to była lista PSL-u na terenie Lublina i okolic. To spowodowało działania represyjne ze strony władzy. Zatrzymano kilka osób, a następnie sytuacja zaogniła się 15 stycznia 1947 roku, kiedy to Mikołajczyk miał dwa wystąpienia radiowe, do których w ogóle doszło. To były dwa publiczne wystąpienia radiowe Mikołajczyka tuż przed wyborami i te wystąpienia leciały przez głośniki na Placu Litewskim. To też było ewenementem, bo w skali kraju wszędzie głośniki publiczne wyłączono. Młodzież słuchała tych wystąpień i znowu były różnego typu okrzyki promikołajczykowskie, proPSL-owskie przeciwko rządzącym i z tego zrobił się wiec, który rozpędził urząd bezpieczeństwa strzelając w powietrze, używając sikawek. Następnie wydarzenia przeniosły się do parku Saskiego, tam właściwie zaczęły się potyczki między młodzieżą a Urzędem Bezpieczeństwa i Ochotniczą Rezerwą Milicji Obywatelskiej, bo skierowano także przeciwko tej młodzieży ORMO. Używano tam pałek i sikawek do rozpędzenia grup młodzieży i 16 stycznia w związku z tym pojawiły się pikiety strajkowe i ulotki wzywające do protestu. Chodziło tu przede wszystkim o to, by zwolnić zatrzymanych, a to było kilkadziesiąt osób, które władze bezpieczeństwa zatrzymały.

 

Kiedy tego typu atmosfera pojawiła się rektor UMCS zawiesił zajęcia, co spotkało się z bardzo krytyczną oceną władz. Ówczesny rektor Rabbe właściwie można powiedzieć pogrzebał wszelkie swoje szanse, bo uważano, że to jest działanie na korzyść, oczywiście na korzyść protestujących. I rozpoczął się strajk. Strajk, który objął dwie uczelnie. 90% studentów KUL-u i UMCS-u, oraz większość uczniów szkół średnich nie uczęszczała na zajęcia, bo w międzyczasie jeszcze zmuszono rektora do tego, by odwiesił zajęcia na UMCS-ie, ale decyzja o strajku była kontynuowana. Były też wystąpienia na terenie Lublina. Zaczęto stosować taką nową metodę, zatrzymywać grupy młodzieży i wywozić je poza Lublin, do Piask. Stamtąd młodzież musiała wracać pieszo. To było bardzo zimno, styczeń, więc, jak mówiono, miało to ostudzić gorące głowy młodych ludzi. To wszystko spotęgowało atmosferę napięcia i pokazało właściwie postawy młodych ludzi wobec tego, co się działo w Polsce, czyli wprowadzenie twardej dyktatury tuż przed wyborami i pokazało po prostu, że młodzież generalnie jest za ideami demokracji, za tym, co prezentuje Mikołajczyk. To ma znaczenie w skali ogólnopolskiej dlatego, że takich nazwijmy zewnętrznych form protestu poza Lublinem nigdzie nie odnotowano. To wszystko skończyło się ostatecznie tym, że pojawiły się listy osób, które należy wyrzucić z uczelni i ze szkół. Ostatecznie ze szkół na szczęście nie wyrzucono, tylko udzielono nagan i obniżono stopień ze sprawowania kilkudziesięciu osobom.



Listy proskrypcyjne uczestników tych wydarzeń miały wpływ na losy młodzieży jeszcze w roku 1948, 1949 czy 1950 roku. Spotykałem w dokumentach po prostu, że przy różnych charakterystykach i ocenach osób, głównie studentów, było napisane: „uczestnik wydarzeń 1947 roku, czyli jest to element, który miał dezawuować albo pokazać niewłaściwą postawę osób, które brały udział w tych zajściach. To miało pewne konsekwencje dla funkcjonowania uczelni w Lublinie. Jakie? Przede wszystkim pokazało po raz pierwszy UMSC jako uczelnię przyjazną, bo była traktowana jako bastion sił komunistycznych, zresztą powstał z inicjatywy PKWN-u. Lublinianie używali nawet takiego skrótu na UMCS - ŻUL, czyli Żydowski Uniwersytet Lubelski. Była to też kwestia pewnych nastrojów, ale i profesury, która w części była pochodzenia żydowskiego. Po tych wydarzeniach ten dosyć obraźliwy dla UMSC-u skrót przestał funkcjonować. Uniwersytet stał się też elementem lokalnej społeczności, wrósł się w miasto, w jego społeczność, bo pokazał, że ideały demokracji, ideały o które walczył PSL, są bliskie także młodzieży UMCS-u.

 

W trakcie tych wydarzeń interesująca okazała się postawa Kościoła, konkretnie biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego, późniejszego prymasa 1000-lecia. W trakcie tych wydarzeń młodzież gromadziła się także w kościołach, co jest znamienne, gromadziła się też w Katedrze. Nauczyciele szukali u biskupa pomocy, a przede wszystkim pewnej rady. Co robić wobec tego, co się dzieje z młodzieżą. Biskup lubelski Stefan Wyszyński wystosował wówczas list, którego fragmenty zacytuję: „Grupka młodzieży zgłosiła się do mnie przedstawiając swoją gotowość do spokojnej pracy szkolnej z dala od sporów politycznych starszego społeczeństwa. Tę gotowość do nauki pochwalam, prosząc o zachowanie spokoju. Na pytanie jednego z oddanych wam profesorów: co ma robić młodzież, odpowiadam: młodzież powinna być w szkole. Jestem zdania, droga młodzieży, że najważniejsza praca, którą macie prowadzić dla dobra ojczyzny naszej, jest wytrwała, cierpliwa, spokojna praca w ławie szkolnej. Tą pracą budujcie ład w Rzeczypospolitej Polskiej i jedynie tej pracy oddawajcie się z zapałem”.

 

To jest ciekawy list, bo pokazuje, że od samego początku tej nowej rzeczywistości komunistycznej, Kościół zwłaszcza, a przede wszystkim człowiek, który będzie za rok kierował tym Kościołem, czyli Stefan Wyszyński przyjął założenie, że Kościół powinien budować trwałe wartości. W tym przypadku wartością jest edukacja. Zdając sobie sprawę, że wszelkiego typu działania takie, jakie miały miejsce, niewiele przyniosą i zmienią w sytuacji geopolitycznej, jaka istniała i one tylko jakby rozpraszają możliwości, czy zmniejszają możliwości społeczeństwa. A te możliwości to były przede wszystkim możliwości edukacyjne. Więc myślę, że może to jest takie paradoksalne, że nie poparł Wyszyński w tym czasie tych wydarzeń, ale to świadczy też o jakiejś jego wielkiej przezorności, roztropności i wyobraźni, którą w 1947 roku niewielu miało ludzi, nie mówiąc o politykach, a wyobraźnia Wyszyńskiego z perspektywy czasu wydaje się być rzeczą najistotniejszą.