Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Polscy opowiadacze historii

Narodziło się wraz z samą historią ludzkości; nie ma ani nigdzie nie było społeczeństwa
nieznającego opowiadania; wszystkie klasy, wszystkie grupy ludzkie mają swoje
opowiadania, a często w tych samych opowiadaniach znajdują upodobanie ludzie o
najrozmaitszych, często przeciwstawnych kulturach. Opowiadanie drwi sobie z dobrej czy
niedobrej literatury; międzynarodowe, ponadczasowe, ogólnokulturowe jest zawsze obecne,
jak życie. 
(Roland Barthes)


Kultura słowa była od zawsze mocno zakorzeniona w sile przekazu słowa mówionego. Szczególnie w kuturze wyrastającej w tradycji chrześcijańskiej. Przykładem kunsztu mówcy byli niegdyś dominikanie głoszący godzinne kazania. Mówiąc o fascynacji słowem mówionym w Polsce należy pamiętać o pierwszych improwizacjach (z teatralnym zacięciem) romantyków (mdlejący Mickiewicz, nietykalność poety jako medium). W polskiej tradycji kultury opowiadania historii byli niegdyś bajarze czy tak zwani gawędziarze.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Tradycja ustna

Powrót do tradycji ustnych przekazów w nowoczesnych świecie kultury pisma oraz multimediów wyrasta z psychologicznych właściwości chęci obcowania z drugim człowiekiem, zacieśnienia bliskości relacji, ale też potrzeby przynależenia do grupy. W świecie, w którym komunikujemy się często na odległość, zamknięci, odizolowani, słuchanie i mówienie twarzą w twarz staje się czymś „innym”, czymś co było „kiedyś”, by nie powiedzieć „dawno, dawno temu”.  Nicole Dołowy-Rybińska podkreśla: „Opowieść musi być autentyczna. Musi się ucieleśnić w głosie opowiadacza i dotknąć słuchających. Na tym właśnie polega specyfika opowiadania historii – że będąc rodzajem sztuki, nie daje się do niej zredukować. W swojej właściwej postaci nie oddziałuje na słuchających przez swój wymiar artystyczny czy widowiskowy, ale przez działające słowo żywe, mające moc nawiązywania i podtrzymywania bezpośrednich, żywych relacji między ludźmi”.1

Forma artystyczna przekazu nie musi być tu dominująca, ale kontakt ze słuchaczem, dobór repertuaru i indywidualność opowiadacza, który nie musi być wykształconym aktorsko specjalista. Choć takie szkoły dla opowiadaczy oraz odrębne w programie szkolnym mają miejsce w Hiszpanii lub we Francji. Dziś istotnym faktem dla badań nad językiem jest alarmujący stan ginięcia poszczególnych języków i gwar. Dzięki przekazywaniu i utrwalania opowieści z różnych kręgów kulturowych można wychowywać (przekazywać uniwersalne prawdy moralne), uczyć o różnych tradycjach, przekazywać systemy myślowe dla danej kultury (wątki w opowieściach, symbolika postaci, powiedzenia).

Badania nad językiem

W nauce niewątpliwe podloże do dyskusji na temat struktury opowieści były badania Claude Lévi-Straussa. Zarówno strukturalizm, z narratologia oraz poststrukturalizm miały ważne źródło refleksji nad układem i znaczeniem opowieści, mitu, także w kontekstach antropologicznych. Na strukturze bajki zaś prześledził to rosyjski uczony Wladimir Propp.

Polscy opowiadacze

Jeśli chcemy opowiadać o opowiadaczach w Polsce zacznijmy od … Papui-Nowej Gwinei. Tam właśnie Michał Malinowski zetknął się ze słowem mówionym. Plemienne spotkanie, na którym starcy opowiadali historie, pozostawiło wrażenie przekute później, po powrocie do kraju, w działanie. Michał w swoim domu w Konstancinie organizuje pierwsze nie tylko w Polsce, ale i na świecie Muzeum Opowiadaczy Historii, nazwane dzisiaj Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści . Istniejące od 2002 roku nie tylko służy stałą ekspozycją, traktującą temat od czasów najdawniejszych po epokę IPhone’ów, ale próbuje zaszczepić doświadczenie
z Papui-Nowej Gwinei - ożywienie opowiadania. Służące temu Warsztaty Opowiadania – Tworzenie Słowem, liczne festiwale, wieczorne spotkania gromadzą w Konstancinie nie tylko pragnących słuchać, ale tych, którzy chcą nauczyć się „być słuchanymi”. Organizowane przez muzeum spotkania na terenie Polski i poza granicami, pokazują, że słowo żywe nie może da zamknąć się w murach budynku.

Szczególnym zjawiskiem na mapie historii mówionych w Polsce jest grupa Studnia O., założona przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego w 1997 roku. Należą do niej:  Małgorzata Litwinowicz, Jarek Kaczmarek , Agnieszka Aysen Kaim, Magdalena Górska, Beata Frankowska, Dorota Maciejuk i Paweł Górski. Grupę łączyły zainteresowania teatralne już w czasach studenckich, uczono się też tradycyjnych pieśni ludowych, a późniejsze praktyki w Gardzienicach, Pograniczu czy Odin Teatret poszerzały horyzonty. Małgorzata Litwinowicz wspomina początki: „ Nikt z nas nie znał jeszcze nikogo, kto mówiłby o sobie opowiadacz. Istniało nawet podejrzenie, że takie słowo w języku polskim nie istnieje. Bardzo nam się jednak spodobało, że możemy nie być ani awangardowym teatrem ani też instruktorami w domu kultury, ale że etos amatora - animatora będziemy realizować, kultywując sztukę opowiadania”.2 Każda osoba z kręgu opowiadaczy Studni O.  ma oddzielne pole zainteresowań i pomysł na opowiadanie, co nie przeszkadza mówić o wypracowanym wspólnie, rozpoznawalnym stylu grupy. Opowiada się tutaj historie z tradycji litewskiej, skandynawskiej, historie bazujące na wątkach z literatury (Magdalena Górska opracowała Klechdy Polskie Leśmiana, Konrada Wallenroda Mickiewicza), nie brakuje autorskich fabuł – Jarek Kaczmarek, czerpiący inspiracje z legend miejskich.

Współcześni opowiadacze są w Polsce różnorodni. Damą współczesnej sztuki opowieści można nazwać panią Ewę Benesz, która postanowiła z „Pana Tadeusza” stworzyć jednoosobowy teatr i wędrować z nim po całym kraju, przybliżając piękno trzynastozgłoskowej epopoei.

W kraju typowym opowiadaczem historii jest Witold Dąbrowski z Teatru NN. Wystawiany przez niego „Tryptyk chasydzki” składa się z trzech opowieści żydowskich. W tym dwie zostały zaadoptowane na podstawie opowiadań I. B. Singera. Poza tym wystawia od kilku lat opowieść opartą na prozie żydowskiego pisarza „Sztukmistrz z Lublina”. Tryptyk jak i Sztukmistrz zostały przemyślane w konwencji opowiadania historii i mają typowy repertuar środków wyrazu dla monodramisty: minimalne użycie rekwizytów, posługiwanie się gestem głosem, śpiewem,akompaniamentem muzycznych (gitara).

Opowiadaczka z Irlandii Nuala Hayes przedstawia obrazowo różnicę między „sztuką opowiadania” a teatrem jako różnicę pomiędzy żeglugą niewielka łódką, a podróżowaniem liniowcem.3 Żegluga wymaga innych umiejętności, niesie większe ryzyko, tam gdzie liniowiec opiera się na specjalistycznych urządzeniach, żeglarzowi pozostaje intuicja, zachód słońca, ruch fali. Małgorzata Litwinowicz twierdzi, że „moment, w którym ludzie zaczynają opowiadać swoje historie, odwołując się na przykład do baśni, od której opowiadacz zaczął, do motywu, który w trakcie opowiadania został podany”4 jest najbardziej pożądany. 

Próba charaktersytyki współczesnego bajarza

Opowiadacze są ludźmi różnych talentów, są wśród nich muzycy, aktorzy, kabareciarze. Inaczej swoją historię będzie budował aktor, inaczej muzyk. Opowiadacz podstawą swoich historii może uczynić ludową baśń, legendę, epos, przeżycie osobiste, może stworzyć swoisty kolaż z różnych elementów, gdzie miejsce będzie dla plotki, dowcipu, czegoś zasłyszanego, skrawka z literatury, wyższe może graniczyć z niższym. Próby odpowiedzi na pytanie, jak zaklasyfikować „sztukę opowiadania” są punktem wyjścia ciekawych dyskusji.

Teatr pojawiający się jako pierwsze skojarzenie odnajduje w sobie opowiadacza, ale czy opowiadacz odnajduje się w teatrze? Tu są trudności. Opowiadaczowi chodzi o coś innego. Nie musi on mieć kostiumu, choć może, nie musi mieć przygotowanego tekstu, choć są tacy którzy posiłkują się pismem. Te atrybuty nie należą do istoty opowiadania. Szczególnego charakteru nabiera więź opowiadającego i słuchacza, tutaj odbywa się prawdziwe spotkanie, prawdziwa historia, nie rodzi się ona z grania jak w teatrze, gra bywa często niepożądana, przeszkadza, choć czasem niezbędna - bo przecież opowiadacz wciela się w postacie, jest „narratorem” – spełnia swoją rolę, inną niż praca aktora w teatrze. Chociaż teatr dla opowiadacza wydaje się sprzymierzeńcem lub pobratymcem, często zamienia się we wroga, i opowiadacz musi walczyć z teatrem w sobie i na zewnątrz. Żeby osiągnąć idealny sposób przekazania historii należy przełamać sceniczność, którą żywi się teatr. Większość opowiadaczy nie zgadza się na przykład, na wyciemnienie widowni. Idealną sytuacją w przestrzeni dla opowiadania jest krąg, chodzi by właśnie klimat kręgu wytworzyć, choćby opowiadacz mówił ze sceny, pokonanie tego podziału, tej „sztuczności” jest esencją „sytuacji opowiadania”. 

Edukacyjna funkcja opowiadania

Bliska więź pomiędzy słuchaczem a opowiadającym prowadzi do współtworzenia historii, historia przechodzi drogę od opowiadacza do słuchacza i od słuchacza do opowiadacza, te zmieniające się role to swoisty fenomen spotkania. Dlatego tak istotna jest improwizacja. Opowiadane kierowane nie do wszystkich, a do każdego.  Stąd spotkania organizowane są także w przestrzeni niezaaranżowanej np. w bibliotekach, szpitalach, przedszkolach. Przyświeca temu chęć zbudowania wspólnoty.

Kwestią równie ciekawą pozostaje relacja opowiadania do pisma. Opowiadacze korzystają z tego co zapisane w „księgach”, gdyby polegać tylko na tradycji mówionej pokoleniowej, ileż utracilibyśmy historii. Jednak opowiadacz to nie czołobitny odtwórca świętej tradycji: „Mówi do nas nie rapsod, wajdelota czy aojd, lecz ocean rzeczy spisanych. To w nim się poruszamy, wyławiając ryby najbardziej apetyczne; te, które nam się podobają, a nie te które podobno poławiali nasi przodkowie”.5 Gdzieś tkwi myśl, że zapisane było kiedyś opowiadane. Szwedzki opowiadacz Mats Rehnman, organizator największego festiwalu opowiadania, twórca bajek dla dzieci, na spotkaniach autorskich zauważył, że uwagę dużo większą wzbudzał wśród słuchających dzieci, kiedy podnosił głowę znad książki i snuł historie, wcześniej przez niego spisane. To jest to co nazywa się zadziwieniem bądź zdumieniem i należy do profesji opowiadacza, uczucie często wzbudzane, kiedy się zjawia, opowieść zmierza w prawidłowym kierunku.

„Onki –Monki” to  młodzi opowiadacze historii z Siennicy Różanej. Początkowo dzieci uczestniczyły w zajęciach teatralnych prowadzonych przez Marylę Rudzką - nauczycielkę języka polskiego siennickiej szkoły. Pasję aktorską realizowały około dwóch lat, kiedy na horyzoncie pojawiła się sztuka opowiadania. Ich przygoda z opowieściami rozpoczęła się w kwietniu 2008 roku podczas warsztatów tworzenia słowem zorganizowanych przez opiekunkę grupy, a prowadzonych przez Michała Malinowskiego – opowiadacza historii i dyrektora Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści. Odbyło się kilka spotkań warsztatowych i „Onki - monki” wystąpiły ze swoim pierwszym spektaklem opowieści podczas nocy opowieści „Tężnia Marzeń 2008”. To była dla nich magiczna noc. Od tej pory fascynacja sztuką opowiadania sprawiła, że dzieci spotykają się i szlifują regularnie swe umiejętności w tej dziedzinie. W swoim programie mają autorskie opowieści dla dzieci, opowieści z dreszczykiem oraz bajki z morałem. Ostatnio występowały w namiocie Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści na Pikniku Naukowym Polskiego Radia w Warszawie oraz Światowych Dniach Bajki w Olsztynie. 6

Festiwale opowiadania

Wśród polskich festiwali warto wyodrębnić festiwale prowadzone przez Studnię O., ale także w Lublinie przez Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" wraz z Lubelską Trasą Podziemną oraz inne miejskie instytucje, jak Warsztaty Kultury. Są nimi Słowo Daję oraz Zaczarowany Lublin.

W 2013 r. odbyła się w Lublinie IV edycja Zaczarowanego Lublina, pod nazwą "Zaczarowany Lublin - Festiwal Opowiadaczy", natomiast blok związany z opowiadaczami jest w tym projekcie od II edycji, która miała miejsce w 2011 r. wtedy to wiodącą metodą wprowadzania uczestników zadania w świat legend była formuła sztuki opowiadania historii. Zostały przeprowadzone warsztaty ze sztuki opowiadania, w rezultacie których powstało  kilka opowieści na temat legend lubelskich zaprezentowanych podczas Festiwalu w ramach przeglądu młodych opowiadaczy (np. „Legenda cyrkowa”, „Legenda o Esterze”, ”Legenda o kamieniu nieszczęścia” „Legendy żydowskie”). Wówczas została wypracowana forma opowieści pod kierunkiem Jarka Kaczmarka na warsztatach z dziećmi z koła cyrkowego ze SP nr 10 (prowadzonego przez Monikę Kalinowską)  i zostanie zaprezentowana w 2013 r. na Festiwalu Sztukmistrzów.

Przedstawienie "Legenda cyrkowa" jest rezultatem warsztatów, które odbyły się w 2011 roku w ramach projektu "Zaczarowany Lublin. Festiwal legend i podań ludowych Lubelszczyzny". Oryginalna forma opowieści została przygotowana przez grupę dzieci i młodzieży prowadzoną przez opowiadacza Jarka Kaczmarka przy współpracy z Kasią Szurman i Katarzyną Żytomirską. Kluczem przy wyborze legendy i budowie formy narracji były umiejętności sztuki cyrkowej, którymi dysponują dzieci z grupy cyrkowej ze Szkoły Podstawowej nr 29 w Lublinie, prowadzonej przez p. Monikę Kalinowską. Razem z młodzieżą z Pierwszej Społecznej Szkoły Podstawowej w Lublinie przygotowały niezwykłe przedstawienie pt. „Legenda cyrkowa” inspirowane legendą o nieszczęsnej Rusałce.7

Siła opowieści

Opowieść może obudzić idealnego słuchacza – zbudzony nie może zasnąć, nie poznawszy wcześniej zakończenia historii – czego zaznał pewien opowiadacz odkładając dalszy ciąg historii do następnego spotkania, po czasie usłyszał pukanie do drzwi swojego domu – słuchacze nie mogli spać, przyszli po zakończenie.8
 

Lublin, czerwiec 2013
Opracowali: Aleksandra Zińczuk, Krzysztof Bąk

Przypisy

1. Nicole Dołowy-Rybińska, Opowieść, tożsamość, wspólnota, "Dialog" 2010, nr 7-8, s. 247.

2. Litwinowicz-Droździel M., Nic godnego uwagi, “Dialog” 2010, nr7-8, s. 210.

3. Op. cit.

4. Przyjemność opowiadania, pod red. M. Litwinowicz, Warszawa 2006, s. 33.

5. Litwinowicz-Droździel M., Nic godnego uwagi…, s. 210.

6. http://www.storytellermuseum.org/teznia2009.html

7. Z nadesłanych materialów od organizatorów, 2013.

8. Litwinowicz-Droździel M., Nic godnego uwagi…, s. 215.

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Wideo

Inne materiały

Słowa kluczowe