Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Poemat o mieście Lublinie”. Wieniawa – ulica Biała

Spis treści

[RozwińZwiń]
Przechodzimy z Wędrowcem przez Wieniawę i ruszamy na lubelski cmentarz przy ul. Lipowej, aby dojść do niego od tyłu, od ul. Białej. W tym celu przechodzimy przez kilka ulic, na których znajduje się parę ważnych miejsc. Najpierw ze starego rynku Wieniawy aleją Długosza dochodzimy do Alei Racławickich.

 
Aleja Długosza

Tak wspomina Czechowicz tę okolicę:
Tereny, na których dziś wznoszą się młode dzielnice, obok garnizonowego kościoła i Szkoły Budowlanej, za Saskim Ogrodem były dla nas, kilkunastoletnich, ulubionym miejscem wagarów. Skowronki tam śpiewały, tarnina kwitła po dołach... Czy najmilsza nawet szkoła mogła się z tym równać w kwietniu i w maju?1

W liście do Wacława Gralewskiego z dnia 13 lipca 1934 roku poeta zanotował:
Ten list piszę w knajpie na Wieniawie. Urocza knajpa – znasz ją na pewno (w alei Długosza, tuż za szkołą rzemieślniczą)2.


Idziemy aleją Długosza w kierunku Alei Racławickich. Po lewej stronie, wzdłuż całej długości ulicy, ciągnie się Ogród Saski otoczony wysokim murem, rozebranym w 1937 roku.


Ogród Saski

Ogród Saski założony został na zboczu doliny Czechówki urozmaiconym malowniczymi parowami i wąwozami.

Ilustrowany przewodnik po Lublinie: [Park ten został] założony w 1837 r. staraniem inż. Feliksa Łodzia-Bieczyńskiego [prawdopodobnie pierwsza część nazwiska jest nazwą jego herbu: Łodzia] jest prawdziwem dobrodziejstwem dla miasta. Falistość terenu, ładne rozmieszczenie alei i trawników czynią go jednym z najpiękniejszych polskich parków3.

Czechowicz:
Park miejski zwany [jest] Ogrodem Saskim. Park ma b. piękne okazy różnych drzew, krzewów, niewielki zwierzyniec etc. Wśród brzóz stoi tam kamień z 1837 r. poświęcony założycielowi Parku4.

W dzienniku prowadzonym w 1926 roku, pod datą 5 października poeta-nauczyciel zanotował:
Byliśmy na wycieczce [z dziećmi ze Szkoły Specjalnej] w Parku Miejskim. Zbieraliśmy suche liście i obserwowali, jak powoli w jesiennym powietrzu spływają liście z drzew5.

Wspólny spacer z Czechowiczem po Ogrodzie Saskim wspomina Bronisława Kołodyńska-Mossego:

Była ładna wiosenna pogoda, więc przeszliśmy się wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia i weszliśmy do Saskiego Ogrodu6.

Feliks Popławski, kolega Czechowicza z Seminarium Nauczycielskiego, również zapamiętał ich spacery do Ogrodu Saskiego:
Najczęściej przychodził do mnie do bursy na Lipową 2 [...] i wychodziliśmy na spacer [...] dlatego, że najlepiej rozmawiało się nam na świeżym powietrzu, bardzo często w pobliskim parku miejskim7.

Wciąż idziemy aleją Długosza – w górę, zboczem doliny Czechówki – wzdłuż murowanego ogrodzenia Ogrodu Saskiego. Z prawej strony po przeciwnej stronie ulicy widzimy Domek Kata.


Domek Kata

Ilustrowany przewodnik po Lublinie:
Na Wieniawie wznosi się baszta murowana ośmioboczna, istniejąca już w 1486 r. Nad jej drzwiami data 1595 r., możliwe, że związana z odnowieniem. Dawniej na niej tracono złoczyńców; w czasach porozbiorowych za panowania austriackiego na wierzchu stała szubienica. W czasach rosyjskich służyła za prochownię8.

Ciekawe plany odnośnie do baszty miał twórca Ogrodu Saskiego, inżynier gubernialny Feliks Bieczyński. W związku z tym, że na wydzielonym obszarze Ogrodu Saskiego założył plantację morwową, planował urządzenie w tej baszcie przędzalni jedwabiu. Przypomina o tym Czechowicz w tekście O dawnym Lublinie, który napisał pod pseudonimem „Cz. St.”9.

Wychodzimy z alei Długosza na Aleje Racławickie biegnące szczytem doliny Czechówki. Skręcamy w lewo i dochodzimy do kapliczki „Bożej Męki” z figurką Chrystusa.


Aleje Racławickie – kapliczka „Boża Męka”

Ilustrowany przewodnik po Lublinie:
Tuż przy murze oddzielającym
[ogród] od Aleji Racławickich, na wprost gmachu uniwersytetu, stoi pomnik wzniesiony podobno na pamiątkę zarazy panującej w XVII w. (według innych w miejscu szubienicy)10.

Julian Kot [Wiktor Ziółkowski]:
Jest to kapliczka przydrożna, prawdopodobnie z XVI już wieku pochodząca, która zapewne w ubiegłym dopiero stuleciu została pozbawiona bliższych znamion religijnych, a więc rzeźbionej figury we wnęce, a po roku już mniej więcej 1860 i krzyża, którym zakończony był daszek kolumny. Że było tak w istocie potwierdza źródło historyczne, jakim jest monografia kościołów lubelskich ks. Jana Ambrożego Wadowskiego. W swym niezmiernie cennym dziele zwraca autor uwagę, że kolumna ta murowana zakończona klatką czworoboczną i daszkiem murowanym, jest starożytnego pochodzenia i „niezawodnie była już w XVI w. Boża męka murowaną starą” posiadającej we wzmiankowanej klatce Zbawcy statuę cierniem ukoronowanego.
Obecnie, od roku 1934, wśród filarków pod daszkiem tej kolumny murowanej jest umieszczona figura Najśw. Serca Pana Jezusa i krzyż na daszku. Dawniej zaś wg. Ks. Wadowskiego, znajdowała się w tym miejscu „statua drewniana P. Jezusa, cierniem ukoronowanego, w postawie siedzącej, z wyrazem twarzy dziwnie bolesnym i smutnym, która dziś znajduje się w kościele św. Stanisława w Lublinie.”
[...] Szereg podobnych postaci kapliczkowych, znajdujących się i dziś jeszcze w najbliższej i dalszej okolicy Lublina oraz w samym Lublinie, przemawia za znaczną jeśli nie całkowitą słusznością takiego przypuszczenia. [...]
Rzeźba z kościoła Dominikanów przedstawia postać Pana Jezusa Miłosiernego, odzianego jedynie w przepaskę. Pochylona głowa, oparta na dłoni prawej ręki, zgiętej w łokciu i opartej o kolano. Druga ręka spoczywa również na kolanie. Stopa prawej nogi opiera się o czaszkę Adama. Jest to rzeźba o charakterze typowo kapliczkowym [...]11

To właśnie obok tej kapliczki doszło do pierwszego spotkania Czechowicza z Wacławem Gralewskim i Konradem Bielskim12

Wacław Gralewski:
Latem [...] 1922 roku Stanisław Czechowicz podczas spaceru powiedział do mnie i Bielskiego:
– Wiecie, przyjechał mój brat, Józef. Jest nauczycielem w Słobódce. To tam gdzieś nad łotewską granicą. Józio ma aspiracje poetyckie. Może byście go poznali i ocenili jego gryzmoły. Po mojemu, niewiele one warte, no ale może się mylę... I jeszcze jedno. Józio to dzikus, Naturmensch i abnegat. Ale bardzo ambitny. Nie uraźcie go przypadkiem. Ostatnie słowa dotyczyły wyglądu zewnętrznego.
[...]
Spotkanie miało odbyć się w ogrodzie miejskim, w pobliżu tak zwanej szubienicy. Jest to wzgórek, na którym do dziś stoi mała dzwonnica, fragment budowanej i poniechanej kaplicy. Podobno w miejscu tym w 1863 roku stała prawdziwa szubienica i władze carskie wieszały na niej pochwyconych powstańców. W końcu XIX wieku patriotyczne społeczeństwo polskie chciało uczcić ten pagórek męczeństwa i wznieść na nim małą kaplicę. Uzyskano zezwolenie i wzniesiono dzwonnicę. Ale policja carska dowiedziała się o prawdziwych intencjach i roboty budowlane zostały przerwane. Przez wiele lat miejsce to jednak było przedmiotem kultu. Raz po raz na dzwonnicy pojawiały się kwiaty, a pewne dni nawet umieszczano palące się lampki oliwne. [...] Wzgórek był odosobniony [...] zarośnięty krzakami i przylegający do gęstego, zaniedbanego lasku. [...] Na tle lasku, pagórka i zielonej gęstwiny [Czechowicz] wyglądał trochę jak młody faun [...].
– No, poznajcie się –
[...]. Wyciągnęliśmy do niego ręce. Uścisnąłem mu mocno dłoń, dużą, miękką dłoń dużego dziecka. Uśmiechnąłem się. Moment ten widocznie stopił jakieś lody, bo Józef roześmiał się13.


Od kapliczki „Boża Męka” przechodzimy razem z Wędrowcem na drugą stronę Alei Racławickich i skręcając w kierunku centrum, dochodzimy do gmachów zajmowanych przez Katolicki Uniwersytet Lubelski.



Aleje Racławickie – budynki KUL

Ilustrowany przewodnik po Lublinie:
Ongiś był tu klasztor i kościół dominikanów obserwantów. Pierwotnie zaś kościół drewniany pod wezwaniem św. Krzyża miał stać w tem miejscu wzniesiony przez kupca gdańskiego Henryka w 1434 r., jako wotum na przebłaganie niebios za niecny czyn kradzieży relikwij Krzyża św. z kościoła dominikańskiego. (Konie miały same stanąć w tem właśnie miejscu, gdy Henryk wywoził relikwje z miasta i nie chciały ruszyć dalej, co skłoniło świętokradcę do zwrotu relikwij i ekspiacji w formie fundacji kościoła).
W latach 1603–1623 stanął w miejsce drewnianego kościół murowany.
[...] W 1607 r. przy nowym kościele pod tem samym co dawny wezwaniem, osadzono świeżo tu sprowadzony zakon dominikanów obserwantów. Kościół był nieduży. Gmachy rozbudowali zakonnicy w pierwszej połowie XVIII w., stawiając obszerny klasztor o trzech pawilonach. W 1800 r. austrjacy po kasacie klasztoru przenieśli zakonników do Wysokiego Koła, naczynia i sprzęty kościelne oddali dominikanom przy kościele św. Stanisława, gmachy poklasztorne przemieniono na szpital wojskowy. W 1809 r. rząd Księstwa Warszawskiego umieścił w nich wojsko. Przerobiono je gruntownie w czasach Królestwa Polskiego. W XIX w. istniały w nich koszary, a później już w XX stuleciu, szpital wojskowy rosyjski. [...] Cały gmach stanowi prostokąt zamknięty. Pawilon od alei Racławickich jest piętrowy, 3 inne dwupiętrowe14.


Uniwersytet Lubelski, zwany później Katolickim Uniwersytetem Lubelskim (KUL), powstał w 1918 roku. Od 1922 roku siedzibą uniwersytetu stały się pomieszczenia w gmachu poklasztornym.

W ramach uniwersytetu działał również od roku 1923 roczny Państwowy Wyższy Kurs Nauczycielski. Kurs był przeznaczony dla czynnych nauczycieli szkół podstawowych. W roku szkolnym 1924/1925 uczestnikiem tego kursu został Józef Czechowicz. Zachowało się zdjęcie słuchaczy kursu (w tym Czechowicza) zrobione na uniwersyteckim dziedzińcu.

Na egzamin końcowy kursu poeta przygotował i publicznie zaprezentował pracę dyplomową pt. Lilie Adama Mickiewicza. Praca ta wyszła drukiem w 1925 roku w serii Biblioteki Słuchaczy Państwowego Wyższego Kursu dla Nauczycieli w Lublinie.

Jednymi z pierwszych studentów KUL-u byli: Stanisław Czechowicz, Wacław Gralewski i Konrad Bielski. O dekadę później studentem tejże uczelni był również Józef Łobodowski.

Być może Czechowicz nosił się z zamiarem rozpoczęcia tam studiów. Wynika to z listu wysłanego do Bielskiego z Włodzimierza Wołyńskiego 8 marca 1923:
Zamierzam [...] humanizować się w dalszym ciągu pod światłym przewodnictwem Gaertnera15.

Jedną ze swoich pierwszych notatek publicystyczno-interwencyjnych poświęcił właśnie KUL-owi. Została ona zamieszczona w 1924 roku w „Expressie Lubelskim” (bez podpisu). Było to w czasie, kiedy w redakcji poeta zastępował chorego brata:
Przed kilku dniami grono studentów Uniwersytetu Lubelskiego złożyło na ręce ks. rektora Sokołowskiego podanie z prośbą o zezwolenie na urządzenie w gmachu uniwersytetu uroczystego obchodu ku czci pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej, ś.p. Gabryela Narutowicza. Obecnie dowiadujemy się, że podanie załatwiono odmownie. Czyżby rektorat miał te same zapatrywania, co garstka wypaczonych moralnie gloryfikatorów Niewiadomskiego...?16


Idziemy wzdłuż Alei Racławickich, mijając fronton KUL-u. Za budynkiem uniwersytetu skręcamy w prawo i labiryntem uliczek docieramy do ulicy Białej, która przetrwała do naszych czasów w szczątkowej formie krótkiej alejki prowadzącej od ul. Obrońców Pokoju do bramy cmentarza.


Ulica Biała – droga na cmentarz

Ilustrowany przewodnik po Lublinie:
[Za] tym budynkiem ul. Biała zaprowadzić nas może ku cmentarzowi wojskowemu. Z tyłu za gmachem uniwersytetu wznosi się świeżo wzniesiony okazały Urząd Ziemski17.

Oto notka prasowa z roku 1930 zamieszczona w „Ziemi Lubelskiej” (prawdopodobnie autorstwa Czechowicza), dająca wyobrażenie o tym, jak wyglądała wtedy ta ulica:
Ulica Biała, prowadzona do cmentarza wojskowego, jest smutnym obrazem zupełnego zapomnienia. Nikogo ta ulica nie obchodzi, nikt się o nią nie troszczy nic więc dziwnego, że stała się istnem rumowiskiem. Obecnie kiedy przy tej ulicy wybudowano jeszcze kilka domów oficerskich, nie sposób jest tam przejechać, gdyż cała jezdnia zamieniona jest w jeden wielki bałagan, w którym łatwo jest o utopienie się. Dziwi nas, że dotychczas nikt na ten fatalny stan ulicy Białej nie zwrócił najmniejszej uwagi. A przecież ulica ta prowadzi do cmentarza wojskowego, gdzie spoczywają nań waleczni żołnierze. Wstyd doprawdy o tem pisać, że dziś w kilkanaście lat po zakończeniu wojny nie można dojść swobodnie do grobów poległych obrońców kraju. Może nareszcie miarodajne czynniki zainteresują się zapomnianą ulicą i nakażą zaprowadzić tam porządek18.


 
 

 

 

PrzypisyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

1 Józef Czechowicz, O mieście rodzinnym…, s. 373–374.

2 Tenże, Listy…, s. 280.
3 Ilustrowany przewodnik..., s. 106.
4 S.C. [Józef Czechowicz], Stary i nowy Lublin. Krótki przewodnik po naszym mieście, Dodatek do „Expressu Lubelskiego”: Kalendarz na rok 1928, s. 88.
5 Józef Czechowicz, Z dziennika (1926), [w:] tenże, Koń rydzy…, s. 409.
6 Bronisława Kołodyńska-Mossego, Wspomnienie o Józefie Czechowiczu, [w:] Spotkania z Czechowiczem…, s. 145.
7 Feliks Popławski, Wspomnienia o Józefie Czechowiczu, tamże, s. 176.
8 Ilustrowany przewodnik…, s. 109.
9 Cz.St. [Józef Czechowicz], O dawnym Lublinie, „Życie Lubelskie” nr 3, 19 stycznia 1936, s. 5.
10 Ilustrowany przewodnik…, s. 106.
11 Julian Kot [Wiktor Ziółkowski], „Boża męka murowana stara” w ogrodzie miejskim w Lublinie, Dodatek niedzielny do „Expressu Lubelskiego i Wołyńskiego”, 29 maja 1938, s. nlb. [1].
12 Zob. Pierwsze spotkanie z Gralewskim i Bielskim. Kapliczka Bożej Męki. Al. Racławickie, „Scriptores” 2007, nr 31, s 152–153.
13 Wacław Gralewski, Stalowa tęcza, Warszawa 1968, s. 38–39.
14 Ilustrowany przewodnik…, s. 109–110.
15 Józef Czechowicz, Listy…, s. 58.
16 (x) [Józef Czechowicz], [„Z Kroniki”], „Express Lubelski”, 17 grudnia 1924, s. 4.
17 Ilustrowany przewodnik…, s. 109.
18 [Józef Czechowicz?], O ulicy Białej – strasznie zaniedbanej, „Ziemia Lubelska” nr 273, 9 listopada 1930, s. 6.