Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Poemat o mieście Lublinie”. Ulica Dominikańska – Złota

Wędrowiec wchodzi w ulicę Złotą, a my razem z nim.

Cytowany wyżej fragment Poematu pochodzi z wiersza Muzyka ulicy Złotej. W utworze tym poeta użył starej nazwy ulicy Złotej: Dominikańska. Stoi przy niej Dom Złotnika, a dochodzi ona do bazyliki dominikanów. Aby dojść na dzisiejszą ulicę Dominikańską, należy przy kościele skręcić ze Złotej w prawo.

Spis treści

[RozwińZwiń]
Ilustrowany przewodnik po Lublinie:
Idąc dalej wschodnią stroną rynku, mijamy [...] dom Lubomelskich i wkraczamy w ładną uliczkę Złotą, niegdyś (do r. 1792) zwaną Dominikańską, jako że wiodła do klasztoru dominikańskiego. Przedłużenie jej od kościoła podominikańskiego do pl. Św. Michała, nosi nazwę Archidjakońskiej, ponieważ teren ten dawniej należał do archidjakonów lubelskich1.

Ulica Złota wspomniana jest przez Czechowicza w wierszu Pędem, zamieszczonym w debiutanckim tomie Kamień. Oto jego fragment:
 
Światło fosforyzujących drzew przeplata kościane wieże
drgnęło i potoczył się po płytach samochodów potok
ulicę Złotą ośnieżył
kłębem bębniącym benzynowego dymu zabłękitnił na złoto
2
 
Poeta przywołuje ulicę Złotą również we wstępie do Antologii współczesnych poetów lubelskich:
Wsparci o wspomnienie uliczek, fragmenty murów ocienionych starymi drzewami, nawet o linię cienia, kładącego się w przezłoconym powietrzu tamtejszego lata gdzieś na Jezuickiej czy Złotej ulicy3.


Dom Franciszki Arnsztajnowej – Złota 2

Z kamienicą przy ul. Złotej 2 związana jest w sposób szczególny historia XX-wiecznego Lublina. Była tu prowadzona zarówno działalność konspiracyjna na rzecz niepodległej Polski, jak też było to miejsce spotkań lubelskich literatów. O tym wszystkim mówią relacje uczestników tych wydarzeń.

Wyobrażenie o wyglądzie mieszkania Franciszki Arnsztajnowej dają wspomnienia Wacława Gralewskiego i Wiktora Ziółkowskiego:

Wacław Gralewski:
Mieszkanie na pierwszym piętrze przy ulicy Złotej 2 było typowym obrazem mieszkań dziewiętnastowiecznych.
Obszerne i wysokie pokoje, trochę mroczne, wypełnione starymi, ciężkimi meblami. Duży, długi stół pokryty ciemnym obrusem, na którym stała wielka naftowa lampa. Był to okres
[lata dwudzieste], kiedy Lublin nie miał jeszcze elektrowni, a małe lokalne motory bardzo źle obsługiwały domy w niedużym zresztą promieniu. Dopiero w kilka lat później elektryczność wtargnęła do tej dzielnicy4.

Wiktor Ziółkowski:
Bardzo charakterystyczną postacią był malarz Hercman. Mieszkał z żoną koło bożnicy. Nosił chałat i miał kręcone pejsy. Gdy go poznałem był już pół rabinem. [...] Jego prace widziałem w gabinecie poetki Franciszki Arnsztajnowej. Wyróżniał się ciemny obraz Bramy Grodzkiej w Lublinie. Nawiasem mówiąc Arnsztajnowa miała także czternaście wspaniałych akwafort Pankiewicza, które zginęły w czasie okupacji. Wykaz tych akwafort udało mi się jednak zdobyć5.


Działalność niepodległościowa

Konrad Bielski:
Na […] ulicy Złotej pod numerem drugim stoi dom, z którym się łączy dla mnie mnóstwo wspomnień. Na Starym Mieście było sporo domów zamieszkałych przez inteligencję, pozostałość dawnej elity mieszczańskiej. Boć przecież jeszcze przy końcu ubiegłego wieku śródmieście Lublina kończyło się właśnie przy kościele Kapucynów.

Dom na Złotej był własnością rodziny Arnsztajnów.
[…] z woli gospodarza był ośrodkiem pracy patriotycznej i niepodległościowej. Ileż tam się przewinęło ludzi, działaczy i bojowców, ileż się odbyło konspiracyjnych zebrań. Pod domem piwnice, głębokie i rozległe, ciągnące się podobno bardzo daleko, były niezastąpionym arsenałem. Nikt nie śmiał zapuścić się w te czeluści, gdzie w dodatku podobno straszyło a złe duchy wyprawiały harce. Broń tam schowana była bezpieczna i dostępna tylko dla wtajemniczonych, a raczej zaprzysiężonych6.

W książce Pod sztandarami P.O.W. znajdujemy ślad tego, jak bardzo dom Arnsztajnów był ważny dla organizowania działalności niepodległościowej w Lublinie.

Leokadia Wójcikowa:
Dom dr-stwa Arnsztajnów był w Lublinie przystanią, w której skupiało się całe życie niepodległościowe.
Ob. dr-wa Franciszka Arnsztajnowa – „Ara” – była zaś duszą i uosobieniem wszystkiego tego, co miało jakikolwiek związek z pracą o wolność i Niepodległość.

W jej rękach spoczywało całe archiwum P.O.W. i prowadziła ewidencje, a w lochach domu znajdowało się umundurowanie, broń i amunicja plutonu – toteż rzadko odwiedzaliśmy ją, aby domu, a tym samym i całej organizacji nie narażać na ciężkie i przykre skutki. [...] ob. „Ara” i syn jej ś.p. Jan „Ćwiek” brali wielki i żywy udział w pracy P.O.W.7

Literacki opis konspiracyjnego spotkania w mieszkaniu Arnsztajnowej znajdujemy w książce Danuty Mostwin Cień księdza Piotra. Bohater książki trafił właśnie na takie spotkanie.

Danuta Mostwin:
Był to Dzień Zaduszny, drugi dzień listopada. [...]
Pokój, w którym zebrali się, wydał mu się ogromny. Na drugim piętrze kamienicy. Z daleka widać kolumny katedry, w dole ciężkie, barokowe wieże kościoła Świętego Wojciecha. Pośrodku pokoju stał stół okrągły, na nim gruba brokatowa serweta z frędzlami i lampa mosiężna, rzeźbiona, z kloszem jak krynolina baletnicy. [...] Stefan […] przyglądał się stojącej przy skrzydle mahoniowego fortepianu postaci. Była to [...] kobieta, ciemna, opływająca fałdami sukni […] pani Franciszka. Zauważył, że włosy na czole pod upiętym wysoko grubym warkoczem zaczynały już siwieć. Stała przy fortepianie. Akompaniator uderzył w klawisze, znak, że rozpoczyna się deklamacja. Tło muzyczne było ciche, a głos kobiety jak dotknięcie aksamitu: słodycz miękkości i dreszcz. Mówiła:
 
Anim ja ciebie
Nosiła
Gdyś był maleńki
Do baby
Na czasy, na zamawianie...
Anim wieszała
Święconych ziół
U głowy ...
8
 
Podobnie wyglądało jedno ze spotkań, w którym uczestniczył również Stanisław Czechowicz, brat Józefa. Opisała je Ewa Szelburg-Zarembina:
Franciszka Arnsztajnowa była wielką przyjaciółką młodzieży. To właśnie w mieszkaniu poetki i jej męża lekarza odbyło się [...] uroczyste zebranie całej licznej gromady chłopców i dziewcząt z kilku szkół. Że mieszkanie znajdowało się w starej części miasta za Bramą Krakowską, to dobrze pamiętam [...].
Czy nie wtedy? Nie tam, w tym mieszkaniu o ciężkich portierach tłumiących gwar głosów, o firankach szczelnie zasłaniających okna, poznałam Stacha Czechowicza? Nastolatek, jakby się dziś powiedziało, z ciemnoszarymi oczyma o rzęsach ciemnych, gęstych, z brwią zmarszczoną, dla dodania sobie powagi? Czy może istotnie powagą chwili przejęty?
9


Zebrania literatów

Wiele zebrań Lubelskiego Związku Literatów, którego prezesem przez jakiś czas była Franciszka Arnsztajnowa, odbyło się na ul. Złotej 2. Świadczą o tym listy Czechowicza:
z 28 maja 1932 wysłany do Antoniego Madeja z Lublina:
Śpieszę zawiadomić, że dziś o 9-tej wieczorem w mieszkaniu p. Fr. Arnsztajnowej (Złota 2 – I piętro) odbędzie się zebranie zarządu Związku Literatów, na które serdecznie zapraszam10.

Z 28 maja 1932 wysłany do Arnsztajnowej z Lublina:
Szanowna Pani! Dobrze byłoby urządzić dziś zebranie zarządu Związku Literatów. Ponieważ i ja, i Wacek Gralewski mamy czas dopiero po 9-tej wieczorem, więc śpieszę zapytać Panią, czy można by o tej porze zebrać się i to u Pani?11

Z 14 października 1932 do Arnsztajnowej:
Szanowna Pani! Zebranie dzisiejsze odbędzie się w zapowiedzianym terminie: 7.30 wieczorem. Przyjdę z p. Marią Maćkowską, która będzie pisała Pani o treści naszych rozmów, co nam ułatwi pracę. [...] Co do mnie, przyjdę trochę wcześniej, może koło 7-mej, bo chcę Pani pokazać korektę z Odlotów12.

Jerzy Braun:
W Lublinie najaktywniejszym ośrodkiem twórczym była grupa poetów pod kierownictwem Czechowicza […] [który] zainicjował moje spotkania z Antonim Madejem, Bronisławem Ludwikiem Michalskim, Kazimierzem Andrzejem Jaworskim, a potem z całą grupą w salonie sędziwej poetki Franciszki Arnsztajnowej, duchowej patronki zespołu13.

Feliks Araszkiewicz w niepublikowanym tekście poświęconym Franciszce Arnsztajnowej pisze:
Poszukiwaczy nowych form poetyckich otaczała stale ramieniem opiekuńczym, pionierski „Reflektor” lubelski (1925) znajdzie miejsce schadzek rozognionych głów młodzieńczych w jej gościnnym domu, w staroświeckim salonie na ulicy Złotej. Tu właśnie patronowała pierwocinom poetyckim Józefa Czechowicza14.

Słowa Araszkiewicza potwierdza jeden z „reflektorowców” Konrad Bielski:
Nieraz brałem udział w tych zebraniach, które się odbywały w pięknym mieszkaniu na pierwszym piętrze, pełnym antyków i cennych obrazów15.


Jan Arnsztajn – Szopki „Reflektora”

To właśnie w mieszkaniu Jana Arnsztajna powstawały Szopki „Reflektora”. O atmosferze tych spotkań wiele mówią wspomnienia ich uczestników.

Konrad Bielski:
Najwięcej przeżyć, a co za tym idzie – wspomnień, łączy się dla mnie z drugim piętrem tego domu. Na drugim piętrze mieszkał syn, młody doktor Jan Arnsztajn, z którym łączyła mnie serdeczna przyjaźń. [...]
Zajmował drugie piętro w starym domu swych rodziców i praktykował jako lekarz. Był wybitnym fachowcem o dużej klienteli, ale to mu nie potrafiło wypełnić życia. [...] Oczywiście taki towarzysz był nieoceniony. Chętny do wszystkich zabaw, o każdej porze gotów do startu przy gotówce. A w dodatku rozporządzający obszernym i dobrze urządzonym mieszkaniem16.

Wacław Gralewski: Pierwsze rozmowy [o Szopce „Reflektora”] odbyły się w kawiarni, a potem przeniosły się do jego [Jana Arnsztajna] mieszkania, idealnego miejsca inspiracji. [...] mieszkanie jego poza godzinami przyjęć pacjentów stało się doskonałym azylem kawalerskim, w którym grono jego najbliższych przyjaciół czuło się jak marynarze w bezpiecznym porcie. Niejedną pikantną historię ta przystań mogłaby opowiedzieć, niejeden wspaniały wieczór spędziliśmy w dobranym gronie. W tym właśnie mieszkaniu realny kształt przybrała Szopka. Dużo popłynęło alkoholu (i to dobrego), zanim ostatnie słowa finału zostały napisane17.

Konrad Bielski:
W pokoju stał fortepian, na którym można było sobie przegrać potrzebne kawałki i posłuchać, jak to brzmi i czy trafiliśmy w ton18.

Ostatnie dni przed premierą były niezwykle gorączkowe. Arnsztajn przestał chodzić do szpitala i przyjmować pacjentów. [...] Dzień i noc w mieszkaniu Arnsztajnów wrzała gorączkowa praca. [...] Liczni nasi przyjaciele też chcieli współdziałać, więc kręcili się po pokojach [...]. Jednocześnie grzmiał fortepian [...]. Na stole parowała czarna kawa, nad ranem pojawiał się koniak19.


Epitafium

Swoiste epitafium dla kamienicy Złota 2 napisał Wacław Gralewski:
[Franciszka Arnsztajnowa] opuściła Lublin i zamieszkała u swej córki, Mieczysławskiej. [...] Mieszkanie przy ulicy Złotej zostało zlikwidowane. Miejsce, przez które przewinęło się wielu wybitnych ludzi, wielkich działaczy niepodległościowych, pisarzy i filozofów, mędrców krajowych i zagranicznych, pozostało osamotnione. Mieszkanie Janka wcześniej jeszcze zajęli inni ludzie.
Pozostały tylko wspomnienia
20.

Dom na Złotej 2 został utrwalony na fotografii przez Józefa Czechowicza, a historia tej kamienicy posłużyła Hannie Krall za materiał do napisania książki Wyjątkowo długa linia.


Furta Gnojna – ul. Jezuicka 19

Furta Gnojna znajduje się obecnie na tyłach kamienicy położonej przy ul. Jezuickiej 19 (dziś za bramą z domofonem). Zanim ta kamienica powstała, furta zamykała ulicę Dominikańską i była przejściem zbudowanym w murze obronnym okalającym Stare Miasto. Nazwa jej wzięła się stąd, że wywożono tędy gnój z pobliskiej stajni miejskiej.
W roku 1929 Józef Czechowicz narysował tę Furtę. W podpisie rysunku popełnił błąd, pisząc: ul. Grodzka 19.


 
   

 

Przypisy

1 Ilustrowany przewodnik…, s. 6.
2 Józef Czechowicz, Pędem, [w:] tenże, Poezje…, s. 32.
3 Tenże, Przedmowa do „Antologii…, [w:] tenże, Wyobraźnia stwarzająca..., s. 131.
4 Wacław Gralewski, Odloty, [w:] tenże, Ogniste koła, s. 7–8.
5 Romuald Kuraś, Sztuka i dokumentacja, wywiad z Wiktorem Ziółkowskim, „Kamena” nr 15/16, 1962, s. 4.
6 Konrad Bielski, Most..., s. 235–236.
7 Leokadia Wójcikowa „Dobrogniewa”, Moje wspomnienia o pracy Oddziału Żeńskiego P.O.W. w Lublinie, [w:] Pod sztandarem P.O.W. Szkice i wspomnienia zebrane dla uczczenia uroczystości poświęcenia Sztandaru, odsłonięcia tablicy pamiątkowej pułkownika Mieczysława Więckowskiego i połączenia Okręgu Siedleckiego Peowiaków z Okręgiem Lubelskim, red. Franciszka Arnsztajnowa i in., Lublin 1935, s. 27.
8 Danuta Morstwin, Cień księdza Piotra, Warszawa 1985, s. 146–148. Przytoczony fragment wiersza to utwór Franciszki Arnsztajnowej Grajek.
9 Ewa Szelburg-Zarembina, „Wielka nagroda” Józefa Czechowicza, [w:] Spotkania z Czechowiczem..., s. 167–168.
10 Józef Czechowicz, Listy..., s. 170.
11 Tamże, s. 169.
12 Tamże, s. 190.
13 Jerzy Braun, Moja współpraca z Czechowiczem, [w:] Spotkania z Czechowiczem..., s. 322–323.
14 Feliks Araszkiewicz, Franciszka Arnsztajnowa, maszynopis w Zbiorach Specjalnych Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie, sygn. 2068, s. 83–84.
15 Konrad Bielski, Most..., s. 253.
16 Tamże, s. 238.
17 Wacław Gralewski, Odloty, [w:] tenże, Ogniste koła, s. 16.
18 Konrad Bielski, Most..., s. 253.
19 Tamże, s. 259.
20 Wacław Gralewski, Odloty, [w:] tenże, Ogniste  koła, s. 34–35.