Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Obrzędy zimowe - Boże Narodzenie - Nowy Rok

Spis treści

[RozwińZwiń]

Gody

Staropolska nazwa świąt Bożego Narodzenia, obejmująca dni od Wigilii do Trzech Króli. W Kościele katolickim okres świąteczny Bożego Narodzenia liczy się od dnia narodzenia Chrystusa (25 grud­nia) do dnia Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego).

Wigilia Bożego Narodzenia (24 grudnia)

Dzień poprzedzający święta Bożego Narodze­nia. Przez cały dzień obowiązywał wszystkich ścisły post i nie wolno było po zachodzie słoń­ca wykonywać żadnych ciężkich prac. Od sa­mego rana przygotowywano wieczerzę i przy­strajano izbę.
     Tradycyjną formą świątecznej dekoracji był przede wszystkim pająk zawieszany u po­wały, wykonany ze słomy, bibuły i fasoli. W niektórych wsiach (Telatyn, Ulhówek) zawie­szano gwiazdy wycięte z opłatka zwane świa­tami. Ramy obrazów zdobiono kwiatami z bibuły, w oknach zawieszano firanki wykona­ne z białej bibuły. Uzupełnieniem dekoracji były gałązki świerku lub jodły wkładane za obrazy.
     Przed wieczerzą wigilijną gospodarz przynosił do izby snopek samego żyta lub żyta, owsa i pszenicy zwany królem i stawiał go w kącie. Stał on tam do Trzech Króli. Snopek ten nazywany bywał też trzy króle (Bukowa, Bukowina, Dąbrowica, Górniki, Rawka, Wola Obszańska), kolęda (Dołhobyczów, Drelów, Kłoda Duża, Kołacze, Krasne, Łowcza, Ortel Królewski, Pieszowola, Stępków, Wołoskowola, Żalin, Żuków - włodawski), dziad (Husynne, Kąty, Nie-dzieliska, Siedliska, Wielącza, Wierzba), kolędnik (Rudno), baba (Sosnowica). Po okresie Godnych Świąt ziarno z tego snopka dodawano do ziarna siewnego, a sło­mę rżnięto na sieczkę i dawano bydłu. Miało to zapewnić błogosławieństwo w do­bytku i przyszłorocznych plonach. Na Podlasiu, zamiast całego snopka, gospodarz przynosił pęczek splecionych kłosów żyta zwany kolędą.

     Na przełomie XIX i XX w. zaczęto stawiać w izbach choinki, które przyozda­biano łańcuchami z bibuły, zabawkami wykonanymi ze słomy i bibuły oraz jabłka­mi, orzechami i ciastkami własnego wyrobu. Zwyczaj ten na wsi lubelskiej upo­wszechnił się dopiero po II wojnie światowej. Do izby przynoszono także wiązkę słomy, którą rozkładano na podłodze, zaty­kano za obrazy i siestrzan, aby jak najbardziej upodobnić mieszkanie do stajni, w której urodził się Jezus. Słoma leżała do św. Szczepana, a czasem nawet do Nowego Roku. Uprzątniętą słomę zanoszono do obory i podkładano kurom pod gniazda. Robiono też z niej powrósła, którymi przewiązywano drzewa owocowe, aby sprowadzić urodzaj. Wykonywano to zaraz po pośniku albo dopiero na św. Szczepana.

     Siano natomiast rozściełano na stole, a czasami pod stołem i na stołkach, na których siedzieli biesiadnicy. W okolicach Biłgoraja (Andrzejówka, Bidaczów Sta­ry, Bukowa, Ciosmy, Dąbrowica, Dorbozy, Derylaki, Górniki, Hamernia, Korytków Duży, Lipiny Dolne) i okolicach Kras-negostawu (Czernięcin, Żurawie) siano kła­dziono na dzieży do zaczynania ciasta, na której spożywano wieczerzę wigilijną. Pod rozścielone na stole siano sypano zwykle garść żyta, owsa i pszenicy. W trzech rogach zaścielonego obrusem stołu kładziono chleb i opłatek, a w okolicy Biłgoraja na talerzyku podawano czosnek i miód oraz kolędę, czyli kolorowy opłatek dla zwierząt. Czas rozpoczęcia wieczerzy wigilijnej (ina­czej zwanej pośnikiem, wiliją, postnikiem, kolędą itp.) wyznaczała pojawiająca się na niebie pierwsza gwiazda. Rozpoczynano ją pacierzem, następnie łamano się opłatkiem -symbolem pojednania z ludźmi i Bogiem, potem gospodarz lub ktoś najstarszy z rodzi­ny składał życzenia. Wieczerzę wigilijną spo­żywano dawniej z jednej miski. Posiłek skła­dał się z ustalonego zestawu i nieparzystej liczby potraw (w interpretacji ludowej poboż­ności liczbę potraw ustalano na 12). Dania wigilijne musiały być z pola, z lasu, z łąki i wody, bo jak mawiano: „Pan Bóg tak urzą­dził, że to jest wszystko dla człowieka".
    Uczestnicy wieczerzy zobowiązani byli spróbować wszystkich potraw, by nie za­brakło ich w przyszłym roku. Do najbar­dziej typowych pokarmów wigilijnych należą: barszcz z mąki żytniej lub owsia­nej, barszcz z buraków, groch polny, fa­sola, grzyby, kartofle, różnego rodzaju kasze, pierogi, kluski, kisiel, śledzie i inne ryby. Na wschodnich obszarach Lu­belszczyzny na koniec podawano kutię, potrawę przygotowaną z pszenicy tłuczonej w stępie, wymieszanej z miodem i utartym makiem. Podczas wieczerzy odkładano po łyżeczce z każdej potrawy do osobnej miski i tego samego wieczo­ra lub na drugi dzień rano z kolorowym opłatkiem i chlebem zanoszono je kro­wom. Po kolacji śpiewano kolędy.

     W trakcie wieczoru wigilijnego po­wszechny był zwyczaj wróżenia: na uro­dzaj, pomyślność w gospodarstwie, dłu­gość życia i stan zdrowia oraz zamążpójście panien. Obserwowano, jaka jest tego dnia pogoda, z czego można było wnioskować, czy będzie urodzaj w no­wym roku. Wierzono, że jeśli niebo było wygwieżdżone to znaczyło, że kury będą się dobrze niosły, a jeśli było zasnute chmu­rami, to krowy będą się dobrze doiły. Podczas wieczerzy rzucano do pułapu groch i kutię na urodzaj. Im więcej grochu lub pszenicy przykleiło się do sufitu, tym więk­szy miał być zbiór. Po skończonej wieczerzy panny wychodziły z domu i wołały: Hop, hop! i z któ­rej strony odezwało się echo, z tej miał przybyć kawaler. Panny i kawalerowie wy­ciągali także źdźbła siana spod obrusu, jeżeli było zielone, to zapowiadało szyb­kie zamążpójście. Z kolei z długości wyciągniętych źdźbeł wróżono długość życia, a brak czyjegoś cienia zapowiadał śmierć tej osoby. W okolicach Biłgoraja, aby zapewnić sobie urodzaj, spożywano wieczerzę na dzieży - symbolicznym atrybucie płodności, co miało zapewnić obfitość chleba, czy­li podstawowego pożywienia.

     W dniu Wigilii obowiązywały nakazy i zakazy, np. nie wolno było pożyczać pie­niędzy, bo taki będzie cały rok. W tym dniu kobieta nie mogła wejść do domu jako pierwszy gość, gdyż przynosiło to nieszczęście. Mile widziany natomiast był mężczy­zna z upominkiem świątecznym, np. jabłkiem z choinki symbolizującym szczęście i zdrowie. Na Podlasiu w tym dniu trzeba było kilkakrotnie zamieść dom, żeby psze­nica była czysta. Aby zapewnić sobie zdrowie i pomyślność na cały rok, przed wieczerzą myto się w wodzie, do której wrzucano pieniądze. Uzdrawiającą moc miały okruszki siana ze stołu wigilijnego, które zbierano i przechowywano, a gdy kogoś z rodziny zawiało, sypano je na węgiel i okadzano nim chorego (Potok Wielki, Sułoszyn). Pilnowano też, żeby podczas wieczerzy nie odkładać na stół łyżki, bo będzie bolał krzyż. Nie należało pić wody, bo w żniwa będzie się miało duże pragnienie.
     W wigilijny wieczór chłopcy robili rozmaite psoty, szczególnie w tych zagro­dach, gdzie mieszkały młode dziewczyny. Ściągali bramy i chowali je, rozbierali wóz, który w częściach wynosili na dach stodoły, zatykali kominy.
     Przed północą większość domowników wybierało się na pasterkę do pobliskie­go kościoła. W okolicach Kijan w drodze na pasterkę palono ognie "na znak, że światło zeszło na ziemię, że Pan Jezus się narodził".

Boże Narodzenie (25 grudnia, pierwszy dzień świąt)

Ten dzień spędzano w gro­nie rodzinnym, unikano składania wizyt. Rano udawano się do kościoła. Nie wolno też było wykonywać żadnych prac, należało wszystko wcześniej przygotować. Prze­strzegano, żeby nie spać w dzień, aby zboże nie zalegało na polach. Nie należało też brać słomy do ust, bo wierzono, że będą bolały zęby.

Św. Szczepana (26 grudnia)

Z rana przed przyjściem potaźników składających życzenia, dziewczęta starały się wysprzątać izbę ze słomy. W niektórych wsiach (Bukowa, Czernięcin, Drohiczyn, Lipiny Dolne, Pardysówka, Tereszpol-Kukiełki, Za­wałów) należało umyć się w wodzie, do której wrzucano srebrny lub złoty pieniądz, kawałek opłatka i źdźbła siana ze stołu wigilijnego. Zabieg ten miał zapewnić pieniądze i zdrowie na cały rok.
     W kościele podczas mszy święcono owies, którym obsypywano księdza i siebie nawzajem. Czyniono to na pamiątkę ukamienowania św. Szczepana. Poświęcony owies dawano kurom, żeby się dobrze niosły, a także dosypywano do ziarna siew­nego. W tym dniu odbywało się też godzenie służby, czyli zawieranie całorocznych umów o pracę. Odbywało się to pod karczmą, gdzie zamożni gospodarze ustalali z przyszłymi parobkami warunki pracy i zapłaty.

Święte wieczory

Okres od Bożego Narodzenia do Nowego Roku, a niekiedy nawet do Trzech Króli. W tym czasie kobiety nie mogły prząść, motać nici, szyć, piec chleba i prać kijanką. Nie wolno było tego robić, gdyż wierzono, że przy przę­dzeniu nici będą się rwały i len nie obrodzi. Motanie i snucie powodowało, że wilki snuły się koło domu; a wichry zrywały płótno bielone na łące. Nie wolno było także prać, aż dopiero po Trzech Królach, kiedy woda została poświęcona. Wieczorami śpiewano kolędy i czytano o narodzeniu Jezusa.

     Ostatni dzień starego roku, czyli szczodry wieczór, współcześnie tzw. sylwester -wieczór przed Nowym Rokiem, który urozmaicano wróżbami i przepowiedniami. Wierzono, że to, co się robi w wigilię Nowego Roku czynić się będzie przez cały rok. Dzień ten należało spędzić jak najweselej, mieć nową odzież na sobie, jeść dobre jedzenie i spełniać różne praktyki mające zaważyć na pomyślności całego roku. W tym dniu dobrze było mieć coś pożyczonego od sąsiadów, a zarazem nie wolno było niczego wydawać z domu, bo mogło to przynieść nieszczęście. Młode dziewczęta rano wychodziły przed dom i podrzucając widłami słomę patrzyły, czy nadlatują jakieś ptaki, z tej strony, z której nadlecą, ma przybyć przyszły mąż. Jeśli był to kruk lub sowa, to oznaczało, że będzie to wdowiec. W niektórych wioskach w tym dniu obwiązywano drzewa słomą, żeby obficie obrodziły.
     W sylwestra w wielu wsiach praktykowany był zwyczaj przebierania się za Stary i Nowy Rok. Przebierańcy chodzili po chałupach i składali gospodarzom życzenia.
     W Janiszowie koło Kraśnika chłopcy nosili tabliczki z napisem - Stary i Nowy Rok, natomiast w Żurawcach pod Tomaszowem Lubelskim Stary Rok ubrany był w ko­żuch, na plecach miał garb i brodę z przędzy lnu lub konopi. Nowy Rok uosabiał dziarski młodzieniec ubrany w nowe szaty. W Giełczwi Nowy Rok miał na sobie długą białą koszulę, czerwoną czapkę z papieru i przyjeżdżał na koniu, natomiast Stary Rok ucharakteryzowany był na człowieka w podeszłym wieku, który szedł pieszo obok Nowego Roku, a ten czasami obijał go kijem po plecach. Współcze­śnie stary rok kończy się hucznymi zabawami, a w kościołach odprawiane są spe­cjalne nabożeństwa o charakterze dziękczynnym.

     Bogaty wieczór (bohaty weczer) - u podlaskich Rusinów dzień przed Nowym Rokiem, w którym dziewczęta wróżyły o pomyślności na rok następny, a po wsi chodziła młodzież poprzebierana za Cyganów, Żydów, wieszczków i składała ży­czenia.

Nowy Rok

W tym dniu od rana mali chłopcy chodzili po szczodrakach i składali życzenia noworoczne. Sąsiedzi odwiedzali się wzajemnie i składali sobie życzenia. W Skierbieszowie przy takich spotkaniach obrzucano się ziarnem i mówiono: „Siejem, wiejem, posiewamy, z Nowym Rokiem pozdrawiamy". Z tym dniem wiązały się też przepowiednie pogody. Mówiono powszechnie: „Gdy na Nowy Rok jasno, to w stodołach ciasno" lub „Na Nowy Rok pogoda, będzie w polu uroda".
     W Rozkopaczewie praktykowany był zwyczaj wymiatania biedy. W tym dniu, jeszcze przed świtem, należało dokładnie pozamiatać mieszkanie, a śmiecie wyno­siło się na gościniec. Z kolei choinę, którą zamiatano, wkładało się w płot i jeżeli jej kawalerowie nie wyrzucili, to oznaczało, że panna z tego domu nie wyjdzie tego roku za mąż.
     W okolicach Spiczyna grupy chodziły po nowym chlebie i śpiewały Nowe lato, szczodre lato.

Trzech Króli (6 stycznia)

W tym dniu w kościele święcono kredę i kadzidło, które przygotowywano z owoców jałowca, z ziół i żywicy. Poświęconą kredą pisano na drzwiach domów i stajen pierwsze litery imion Trzech Króli - K + M + B (Kac­per, Melchior, Baltazar), wierzono bowiem, że ochroni to obejście od złych mocy i czarownic. Kadzidła używano do zabiegów magicznych i leczniczych. Okadzano nim chorych ludzi i zwierzęta. W Woli Obszańskiej w tym dniu święcono mały boche­nek chleba upieczony w okresie świąt z czosnkiem, opłatkiem i miodem. Chleb ten przechowywano i dawano krowom po ocieleniu, aby były zdrowe i dawały dużo mleka. W Łopienniku Dolnym, Ulhówku i Żurawcach ludność pochodzenia ru­skiego stawiała w oknach krzyże ze słomy. Dawniej w okolicach Sawina u Rusinów spożywano postną wieczerzę, tak zwany póśnyk.

Kolęda

Pierwotnie pieśń życzeniowa związana z zakończeniem starego i roz­poczęciem nowego roku. Ze względu na adresata wyróżnić można następujące gru­py kolęd życzących: dla gospodarza i gospodyni, dla panny i kawalera; później także pieśń religijna o tematyce związanej z narodzeniem Chrystusa. Są to utwory przed­stawiające (zdarzenia związane z narodzeniem Jezusa), witające (nowo narodzone­go Jezusa), interpretujące sens przedstawionych zdarzeń oraz apokryfy - czyli lu­dowe wersje narodzenia Pana Jezusa i pastorałki - pieśni osnute na tle motywów pasterskich. Od drugiej połowy XIX wieku w Polsce powstawały także kolędy aktu­alizowane - są to pieśni oparte na znanych melodiach kolędowych, przedstawiające sytuację społeczną i polityczną narodu i państwa. W specjalnych okolicznościach towarzyskich powstawały także parodie kolęd.
     Z wyrazem kolęda związane są także inne znaczenia, w tym np.: podarek czy dar składany kolędnikom, czynność chodzenia po kolędzie, w szczególności księ­dza odwiedzającego w okresie Bożego Narodzenia swoich parafian, zwyczajowy dar dla księdza z tej okazji itp.

Godnie gadki

Opowiadania i gadki o tematyce bożonarodzeniowej, które zo­stały przez świadomość ludową skonkretyzowane i umiejscowione w warunkach i wymiarach bliskich codziennemu życiu. Typowe przykłady takich opowieści to: Cudowny siew i żniwo, Spotkanie Świętej Rodziny ze zbójcą, Pająk i leszczyna itp.