Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Obrzędy rodzinne - Chrzest i rodzice chrzestni

Rytuałem oczyszczenia i wprowadzenia do społeczności był dla dziecka sakrament chrztu. Zamykał cykl zdarzeń związanych z narodzinami i czasem zagrożeń. Odbywał się zwykle 2 tygodnie po narodzinach, bez udziału matki. Czasem dziewczynki chrzczono wcześniej, bo nie należało minąć niedzieli, aby kawalery jej nie mijali. Szczególna rola podczas chrztu przypadała rodzicom chrzestnym. Kumów wybierano starannie, wierzono bowiem, iż dziecko przejmuje ich cechy. Chętnie proszono ludzi zamożniejszych albo uchodzących za mądrych i zacnych. Nigdy nie proszono wdów ani wdowców, aby dziecko nie miało smutnego życia.

Matka chrzestna przygotowywała dziecku nową koszulkę – sukienkę z białego materiału, i czapeczkę oraz przynosiła 2 m płótna (krzyżmo), na poczet kolejnych koszulek. Ojciec chrzestny kupował świecę i opłacał chrzest. Stroje dzieci przybierano wstążkami: dziewczynki – różowymi, chłopca – niebieskimi oraz gałązkami mirtu. Wychodząc z domu do chrztu mówiono: „Bierzemy poganina, a przyniesiemy chrześcijanina” albo „Bierzemy sokoła, przyniesiemy anioła; bierzemy nieochrzczone, przeniesiemy ochrzczone”. Jeżeli poprzednie dzieci nie chowały się dobrze, stosowano magiczny zwyczaj – podawano dziecko przez okno, aby ominąć próg, pod którym mogły mieć siedlisko niesprzyjające duchy domowe. Chłopca niosła chrzestna, a dziewczynkę chrzestny. Przed wyjazdem do chrztu, by uchronić dziecko od wszelkich niebezpieczeństw i zapewnić mu w życiu błogosławieństwo i szczęście, wkładano do becika ziele z wianuszków poświęconych w oktawę Bożego Ciała i kropiono święconą wodą, zaś pod poduszkę pieniądze, aby ich nie brakowało w przyszłości. Zdarzało się również, że wkładano do becika kawałek chleba i ząbek czosnku, aby chleb się trzymał, a czosnek oddalał wpływ złego.

Chrzest odbywał się zwykle w niedzielę po mszy świętej. Z zachowania dziecka przepowiadano, kim będzie w przyszłości. Jeżeli w czasie chrztu bardzo krzyczało, to miało zostać dobrym śpiewakiem; gdy się kręciło – pracowitym człowiekiem, zaś spokojne miało być leniwe. Uważano, że podczas ceremonii powinno koniecznie płakać, gdyż to gwarantowało mu zdrowie i długie życie.