Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Obóz pracy w Trawnikach

W lecie 1941 roku utworzono w Trawnikach obóz pracy przymusowej, w którym osadzono Żydów pochodzących z dystryktów lubelskiego i warszawskiego, a następnie deportowanych z zagranicy. Funkcjonował on w pobliżu obozu szkoleniowego dla wachmanów. Obóz pracy istniał do listopada 1943 roku, kiedy to na rozkaz Himmlera wymordowano wszystkich więźniów w ramach akcji „Erntefest”.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Powstanie obozu pracy

Trawniki to miejscowość położona przy ważnej linii kolejowej, prowadzącej do Zamościa, a dalej do Lwowa, znajdująca się około 35 km na południowy-wschód od Lublina. Jesienią 1939 roku stworzono tu obóz przeznaczony dla polskich jeńców wojennych, a w następnych latach powstały kolejno obóz karny dla Polaków oraz obóz jeniecki dla żołnierzy radzieckich1.

W lecie 1941 roku na terenie nieczynnej cukrowni w Trawnikach władze niemieckie rozpoczęły budowę obozu pracy dla Żydów. W niedalekiej odległości usytuowano również obóz szkoleniowy dla formacji pomocniczej SS. Wachmanów rekrutowano spośród jeńców sowieckich, którzy chcąc uniknąć śmierci głodowej w obozie jenieckim, podjęli kolaborację z Niemcami. Obóz szkoleniowy powstał z inicjatywy dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim Odilo Globocnika. Służący w nim wachmani byli powszechnie nazywani przez miejscową ludność askarami, czarnymi, Ukraińcami lub Hiwis, zaś Niemcy mówili na nich Trawnikimänner (ludzie z Trawnik). Wzajemna bliskość obozu pracy i szkoleniowego powodowała, że były one ze sobą powiązane. Obóz pracy zapewniał robotników do obsługi obozu szkoleniowego, zaś ten drugi załogę wartowniczą. Ponadto komendantem obydwu placówek był SS-Sturmbannführer Karl Streible, w którego imieniu faktyczny nadzór nad obozem pracy sprawował SS-Oberscharführer Franz Bartetzko2.

Więźniowie

Do obozu pracy w Trawnikach kierowano Żydów z miejscowości dystryktu lubelskiego, m.in. z Izbicy, Krasnegostawu, Międzyrzeca Podlaskiego oraz Piask, a także dystryktu warszawskiego. Z czasem w obozie znaleźli się również Żydzi – obywatele Austrii, Rzeszy, Holandii, Protektoratu Czech i Moraw oraz okupowanych terenów Związku Radzieckiego. Niektóre transporty przechodziły selekcję w obozie zagłady w Sobiborze3.

Pierwszych więźniów żydowskich osadzono w obozie wiosną 1942 roku. Przysyłano ich w transportach bezpośrednich lub trafiali przez tzw. getta tranzytowe. Relacje pomiędzy Żydami polskimi i zagranicznymi były napięte, co wynikało z różnic kulturowych i wzajemnej niechęci, którą potęgowały fatalne warunki bytowe. Do wiosny 1943 roku w obozie przebywało około 1500 Żydów, których zatrudniano przy pracach melioracyjnych, wyrębie lasu oraz budowie infrastruktury drogowej. Grupa około 300–400 więźniów pracowała przy rozbudowie obozu. Więźniów zatrudniano również w podobozie w Dorohuczy, gdzie wydobywali torf. Wiosną 1942 roku, gdy rozpoczęto realizację akcji „Reinhardt”, stworzono w obozie pracy magazyny, w których zatrudniono 50 kobiet przy sortowaniu i segregowaniu mienia zrabowanego współwyznawcom zamordowanym w obozach zagłady w Bełżcu, Sobiborze i Treblince. Rzeczy były pozbawiane żydowskich emblematów, a następnie przesyłane do centralnych magazynów akcji „Reinhardt” w Lublinie, skąd miały trafić do Rzeszy. W 1943 roku zatrudniono w obozie również około 800 Żydów z Międzyrzeca Podlaskiego przy produkcji szczeciny4.

Na początku 1943 roku SS rozpoczęło przenoszenie zakładów z getta warszawskiego do dystryktu lubelskiego. Jednym z miejsc translokacji były Trawniki, gdzie umieszczono szopy Schultza. Cała operacja miała na celu poszerzenie wpływów gospodarczych SS i odbywała się pod szyldem spółki Ostindustrie („Przemysł Wschodni”), której pomysłodawcą był Globocnik. W połowie lutego skierowano do Trawnik pierwszy transport, w którym znalazło się 292 Żydów, a do kwietnia przeniesiono do obozu pracy w trzech transportach łącznie 1402 Żydów warszawskich. Dziewiętnastego kwietnia niemieckie władze bezpieczeństwa przystąpiły do ostatecznej likwidacji getta warszawskiego, co doprowadziło do wybuchu powstania. Pomimo zbrojnego oporu żydowskich organizacji konspiracyjnych Niemcy kontynuowali wysiedlenie, kierując część schwytanych Żydów do obozów pracy w dystrykcie lubelskim, w tym do Trawnik. Pozostałych deportowano do obozu zagłady w Treblince5. Ofiary w brutalny sposób pędzono na Umschlagplatz, a następnie ładowano do bydlęcych wagonów, o czym wspomina Norbert Sznajder:

Powstanie w getcie absolutnie nas zaskoczyło pod względem aprowizacji, jak i kryjówki nieprzygotowanych. W dniu rozpoczęcia powstania (w tym okresie znajdowaliśmy się na ul. Nowolipie z pracownikami szopu Schultza) został nam udzielony kąt i dach nad głową. [...] Nie posiadałem przygotowania aprowizacyjnego; po przebyciu w tej kryjówce przez kilka dni i na skutek amnestii ogłoszonej przez Niemców dla ukrywających się Żydów, zmuszony byłem dla uniknięcia śmierci głodowej ujawnić się Niemcom, co miało miejsce 23 kwietnia 1943 r. W tym dniu [...] wielka liczba Żydów została wywieziona w wagonach bydlęcych do Trawnik. [...] Przeprowadzili nas na Umschlagplatz pieszo i furmankami. Przedostaliśmy się przez getto, które płonęło ze wszystkich prawie stron tak, że zmuszeni byliśmy zasłaniać sobie twarze od płomieni, które nas otaczały, rękoma i noszoną przez siebie odzieżą. Umschlagplatz przypominał postępowaniem zbrodniarzy hitlerowskich, tak niemieckich, jak i ukraińskich, wyobrażane sobie przez ludzi piekło. Wewnątrz strzelano do ludzi, rabowano i bito. Na zewnątrz słychać było odgłosy strzałów i jęki mordowanych. Po wyprowadzeniu nas na dziedziniec przy jednoczesnym katowaniu nas, można było stwierdzić ślady krwi przed chwilą mordowanych ludzi. Wśród bicia i torturowania ładowano nas do wagonów bydlęcych po kilkadziesiąt osób do każdego wagonu. Dokąd jedziemy, nie wiedzieliśmy. Podróż do Trawnik trwała przeszło dwie doby. W czasie podróży nie podawano nam żadnych posiłków. Bardzo dużo ludzi skakało podczas biegu z wagonów. W Lublinie odbyła się selekcja, na której kuśnierzy skierowano do Trawnik, a krawców do Poniatowa [obóz pracy w Poniatowej – J.Ch.]. Podałem się za kuśnierza, chociaż nigdy z tym zawodem nie miałem nic wspólnego6.

Na początku czerwca liczba robotników żydowskich w obozie w Trawnikach wzrosła do blisko 6000 osób, zaś w październiku zbliżyła się do 6300 osób7.

Warunki bytowe

We wstępnej fazie funkcjonowania obozu warunki były znośne, a życie toczyło się stosunkowo normalnie. Robotnicy poza oficjalnymi racjami żywności mieli możliwość nabywania artykułów spożywczych i alkoholu w działającej na terenie obozu kantynie. Władze obozowe zezwoliły na utworzenie orkiestry, a nawet rozgrywanie meczy piłki nożnej. Wyżywienie więźniów składało się z trzech posiłków: rano otrzymywali wywar przypominający kawę oraz 150 g chleba, w południe zupę, zaś wieczorem ponownie rozdzielano kawę. Racje żywnościowe były niewystarczające, prowadząc szybko do wyniszczenia organizmu, a w skrajnych przypadkach śmierci głodowej. Więźniowie zatrudnieni poza obozem prowadzili z miejscową ludnością pokątny handel. Trudnili się nim przede wszystkim osadzeni w obozie Żydzi z Międzyrzeca Podlaskiego. W lepszej sytuacji byli również Żydzi zatrudnieni w magazynach, dzięki czemu mieli dostęp do przedmiotów wartościowych, którymi płacono za żywność. Wszelkie przejawy przywłaszczania mienia były przez SS-manów karane śmiercią8. Sytuację aprowizacyjną w obozie opisał w raporcie kierownik referatu żydowskiego w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK Henryk Woliński:

Główne źródło aprowizacji – przemyt. Chleb na rynku obozowym kosztuje 40–50 zł za 1 kg, jajko 6–7 zł, masło 300–340 zł za 1 kg. Fundusze na te produkty coraz bardziej ograniczone, coraz więcej osób korzysta jedynie z porcji obozowych, a więc umiera z głodu9.

Więźniów zakwaterowano w barakach stajennych, które były przeludnione. W każdym lokowano co najmniej 200 osób. Ograniczony dostęp do wody, jak również trudne warunki sanitarno-higieniczne doprowadziły do epidemii tyfusu. Pomimo grupy lekarzy, brakowało odpowiedniego zaplecza medycznego oraz lekarstw, co uniemożliwiało skuteczne zwalczanie chorób. Na początku październiku w szpitalu obozowym przebywało 60 chorych na tyfus. W obozie znajdowało się również około 700 dzieci. Te, które ukończyły dziesięć lat musiały pracować10. Warunki panujące w obozie opisał Bernard Schnitzer:

Dostawaliśmy rano 25 dkg chleba na cały dzień, talerz zupy w południe i menaże czarnej kawy (lury) rano i wieczór. Były między nami kobiety, ale pracowały tylko przy sortowaniu drzewa. Dozowali nas Niemcy i za najmniejsze niedociągnięcie przy pracy bili i strzelali, tak, że dużo ludzi wyginęło przy tej pracy. Strzelano do nas gorzej niż do wróbli, była zupełna bezkarność za zabicie Żyda i zmuszono ofiary do wykopania sobie grobu. Żyliśmy jednak ciągle nadzieją, że nas zwolnią z obozu […]11.

Warunki bytowe znacznie pogorszyły się w sierpniu 1943 roku, na co wpływ miało przede wszystkim zaostrzenie reżimu obozowego i coraz częstsze stosowanie kar. Jedną z nich było osadzenie w karnym obozie w Dorohuczy12.

Konspiracja 

Do obozu trafiła liczna grupa przedstawicieli inteligencji, wolnych zawodów, środowisk naukowych i religijnych, którzy przystąpili do tworzenia zrębów konspiracji. Z działalności konspiracyjnej starano się eliminować osoby skompromitowane kolaboracją z Niemcami. W grupie wybitnych działaczy żydowskich, którzy stworzyli w obozie komórkę Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) znaleźli się: dr Emanuel Ringelblum (twórca „Oneg Szabat”), Kalonymos Kalmisz Szapiro (rabin z Piaseczna), Szlomo Kutner (artysta), Chaim Sandler (artysta), Szmul Weinberg (artysta), Mieczysław Mieczkowski (artysta), dr Włodzimierz Szyfrys (adwokat), Dawid Szulman (członek Nowej Organizacji Syjonistycznej) czy Malinowski (członek Bundu). Działania konspiracyjne skupiały się na szukaniu kontaktów z podziemiem poza obozem, szmuglowaniu medykamentów, pieniędzy czy żywności. Prowadzono również kronikę, za co początkowo odpowiadał Ringelblum, a po jego ucieczce, Szulman13. Problemem okazał się dostęp do broni i amunicji, której pozyskano zaledwie kilka sztuk. W liście skierowanym 2 października 1943 roku przez członków obozowej konspiracji do Adolfa Bermana podkreślono niedobory broni:

Dysponujemy przeszło 20 magazynkami, mając do nich około 70 pestek. Jeśli nie otrzymamy nabojów krótkich, a przede wszystkim granatów – obrona wewnętrzna będzie tylko parodią. U nas kosztuje jedno jajko 2500 zł nie możemy sobie na to pozwolić z braku funduszów […]”. Dalej czytamy: „Ludzi mamy dość, brak nam tylko broni14.

Brak broni był spowodowany z jednej strony rezerwą Armii Krajowej (AK) wobec żydowskiej konspiracji, z drugiej zaś ograniczonymi zasobami finansowymi. Niewielką ilość broni przekazały Żydowska Organizacja Bojowa i Żydowski Komitet Narodowy (ŻKN). Planowano również w porozumieniu z AK utworzyć w okolicach Trawnik punkt kontaktowy dla uciekinierów, lecz decyzja okazała się spóźniona15.

Formą oporu były również ucieczki, organizowane indywidualnie lub grupowo. Uciec było stosunkowo łatwo. Problemem było znalezienie bezpiecznego schronienia. Jednym z pierwszych więźniów, któremu udało się zbiec był Bernard Schnitzler. W niektórych wypadkach ucieczki były organizowane wspólnie z Polakami lub przy ich wydatnej pomocy, co wymagało znacznych środków finansowych. Ważną rolę w ratowaniu więźniów odegrał ŻKN, który w lipcu 1943 roku zorganizował ucieczkę Ringelbluma. Inicjatorami akcji wydostania twórcy „Oneg Szabat” byli Basia i Adolf Bermanowie, zaś wykonanie zadania powierzono łączniczce ŻKN Emilce Rozencwajg ps. „Marylka” i kolejarzowi Teodorowi Pajewskiemu. Oboje należeli również do AK. Po powrocie Ringelbluma do Warszawy nastąpiło nawiązanie ściślejszych kontaktów ŻKN z obozem w Trawnikach, a kurierką została Polka Janina Lakutowicz. Za jej pośrednictwem do obozu trafiały leki, korespondencja czy fałszywe dokumenty. W trakcie jednej z podróży Lakutowicz straciła przewożony pakunek, w którym znajdowały się dokumenty dla kilku więźniów oraz pieniądze, co oznaczało groźbę dekonspiracji w obozie. Ringelblum ukrywając się po aryjskiej stronie przy ulicy Grójeckiej 81 w Warszawie, napisał monografię obozu pracy w Trawnikach. W marcu 1944 roku, na skutek donosu, Ringelblum oraz inni ukrywający się z nim Żydzi zostali aresztowani, a następnie zamordowani. Pionierska rozprawa poświęcona obozowi pracy w Trawnikach nie została znaleziona16.

Likwidacja obozu

Trzeciego listopada 1943 roku niemieckie władze bezpieczeństwa przeprowadziły likwidację obozu pracy w Trawnikach. Podjęte działania stanowiły element akcji „Erntefest”, w trakcie której wymordowano większość żydowskich więźniów w KL Lublin i w innych obozach na terenie dystryktu lubelskiego. Akcja, która stanowiła całkowite zaskoczenie dla Żydów i zatrudnionych w obozie niemieckich pracowników, rozpoczęła się w godzinach rannych i zakończyła popołudniu. Kobiety, dzieci i mężczyzn grupowano w części produkcyjnej obozu, a następnie pędzono do obozu szkoleniowego. W pierwszej kolejności na śmierć wyprowadzano członków elity obozowej, lekarzy. Przyprowadzono również około 1500 Żydów z obozu pracy w Dorohuczy17. Ofiary rozstrzeliwano w przygotowanych wcześniej rowach egzekucyjnych – ich przeznaczenia nikt nie znał, do których były pędzone po uprzednim oddaniu odzieży i przedmiotów wartościowych. Wykopano je kilka tygodni wcześniej na terenie ogrodów należących do obozu. Cała procedura odbywała się bardzo szybko, a wielu więźniów zostało pobitych przez SS-manów. Z głośników puszczana była muzyka, która miała zagłuszyć strzały i krzyki ofiar. Świadkami zbrodni byli Polacy zamieszkujący sąsiadujące z obozem zabudowania, a także niemieccy pracownicy obozu. Pomimo nakazu czasowego ich opuszczenia część osób pozostała w ukryciu, obserwując egzekucję18. Moment rozstrzeliwania opisał w swym zeznaniu niemiecki pracownik przedsiębiorstwa Schultza, Franz Skubinn:

[...] cały obóz był obstawiony i [...] poza obozem ustawiono stanowiska karabinów maszynowych. [...] Wszyscy Żydzi byli zgromadzeni na terenie warsztatów. Tych, co skończyli pracę nie wpuszczono do mieszkalnej części obozu, a Żydzi z mieszkalnej części obozu przyszli do części produkcyjnej na rozpoczęcie zmiany. [...] Najpierw zajęto się tak zwaną inteligencją obozową, a więc w szczególności strażą zakładową i lekarzami. Odebrano im śrubokręty, żyletki do golenia i podobne instrumenty. Miałem wrażenie, że szukano broni, żeby zapobiec jakiemukolwiek oporowi. Następnie Żydów, których przeszukiwano, pędzono przez szpaler. Ten szpaler prowadził do leżącego po sąsiedzku obozu szkoleniowego. [...] na dziedzińcu przed kwaterami podoficerów obozu szkoleniowego Żydzi się rozbierali, i to mężczyźni, kobiety i dzieci. Leżała tam już pokaźna góra ubrań. Kilku z podoficerów obozu szkoleniowego stało dookoła w pobliżu i obserwowało wydarzenia. Ludzie z obozu szkoleniowego nie mieli jednak nic wspólnego z tą akcją. [...] Z tego miejsca, gdzie Żydzi musieli się rozebrać, ich droga prowadziła za kompleksem budynków do rowów egzekucyjnych. Te rowy zostały wykopane wcześniej. [...] Żydzi udawali się spokojnie i bez oporu do rowów egzekucyjnych. Czasami chwytali się za ręce i razem szli do rowów. Sądzę, że z pewnością sobie przypominam, że strzelcami byli członkowie SD. W każdym razie miało się wrażenie, że były to wyszkolone komanda. [...] Później popołudniu także na terenie części produkcyjnej zastrzelono jeszcze kilkuset Żydów, ponieważ nie wystarczyło wykopanych rowów. W obozie pracy znajdowała się także żwirownia. W niej zastrzelono potem kolejnych ludzi. [...] Palenie zwłok rozpoczęło się około 14 dni po egzekucji i trwało około 3 tygodni [...]. Także zwłoki w żwirowni na terenie obozu pracy zostały w podobny sposób na miejscu spalone. [...] Spalone zwłoki prowadziło żydowskie komando sprowadzone z Milejowa. Podoficerowie i Ukraińcy z obozu szkoleniowego SS nadzorowali i pilnowali ich [...]19.

Sprawcami masowego mordu byli funkcjonariusze SS, policji bezpieczeństwa (Sipo) oraz służby bezpieczeństwa (SD), którzy nie stanowili załogi obozu w Trawnikach. W akcji wzięło udział około 300 członków 1 Kompanii 41 Batalionu Policji. Plutony egzekucyjne składały się z czterech, pięciu SS-manów zmieniały się co pewien czas. Otrzymywali oni alkohol. Cały obóz był obstawiony kordonem bezpieczeństwa, który miał uniemożliwić przedostanie się niepowołanym osobom. Po zakończeniu akcji teren obozu był przeszukiwany, w celu znalezienia ukrywających się Żydów20.

W trakcie egzekucji zamordowano około 10 000 kobiet, dzieci i mężczyzn. Najprawdopodobniej do palenia ciał przystąpiono niedługo po zakończeniu masakry, co odbywało się pod nadzorem władz obozowych. Zadaniem tym zajmowało się 100–120 Żydów przywiezionych z Milejowa, z których stworzono Sonderkommando. Przeszukiwali oni również zwłoki zamordowanych w celu poszukiwania rzeczy wartościowych. W okolicy obozu stworzono stosy spaleniskowe z szyn kolejowych, na których ciała układano warstwami, a następnie oblewano benzyną i palono. Zacieranie śladów trwało około trzech tygodni, po czym członków Sonderkommando rozstrzelano. Zeznawał Kazimierz Kaliniak:

Zamordowani leżeli w tych rowach chyba ze 3 lub 4 dni, po czym Niemcy sprowadzili Żydów z Milejowa w ilości 120, którzy pilnowani przez Niemców wynosili trupy z rowów i palili na rusztach. Palenie Żydów trwało kilkanaście dni. Na drugi dzień po wymordowaniu Żydów z obozu w Trawnikach jechałem szosą furmanką wioząc ziemniaki do Milejowa i widziałem te rowy, w których znajdowały się nagie ciała zamordowanych Żydów. Widziałem dym unoszący się z palących się ciał oraz swąd z tych palących ciał, cała okolica była pełna tego odrażającego zapachu […]21.

Razem z mężczyznami przywieziono do obozu 52 kobiety, które zatrudniono przy sortowaniu i segregowaniu ubrań po zamordowanych.

Egzekucje udało się przeżyć przynajmniej dwóm więźniom, którzy zbiegli z terenu obozu: Tojwe Perecowi oraz Dawidowi Tempelowi. Znany jest również los dwóch Żydówek z Mińska, które w dniu akcji „Erntefest” schowały się w kuchni obozowej. Były to wspomniane już Zina Czapnik oraz Raja Mileczina. Po pewnym czasie zostały one odkryte i dołączone do komanda porządkującego ubrania. W połowie maja 1944 roku wraz z innymi więźniarkami trafiły do KL Lublin, a następnie wywieziono je do kolejnych obozów. Wojnę przeżyło 35 kobiet w tym Czapnik i Mileczina22.

Wymordowanie więźniów żydowskich spowodowało wstrzymanie produkcji i zamknięcie warsztatów Schultza. Częściowo zdemontowano baraki, które wysłano do obozów w Płaszowie i Bliżynie. Po ewakuacji na terenie obozu w Trawnikach zorganizowano magazyny zdobytej broni i amunicji, które istniały do lipca 1944 roku23.

Upamiętnienie

Na początku lat 60. w niedalekiej odległości od rowów egzekucyjnych, w których przeprowadzono akcję „Erntefest”, ustawiono niewielki pomnik, który miał upamiętniać ofiary obozu. Znalazła się na nim tablica następującej treści: „Tysiącom ofiar różnych narodowości pomordowanym przez barbarzyńców hitlerowskich w obozie w Trawnikach w latach 1939–1944”. Przemiany polityczne, które nastąpiły po 1989 roku, umożliwiły uczczenie pamięci Żydów, którzy byli ofiarami akcji „Erntefest”. Obok już funkcjonującej tablicy, zawisła kolejna: „W dniu 3 listopada 1943 roku Niemcy zamordowali około 10 tysięcy Żydów z różnych krajów Europy”. W 2013 roku odsłonięto mural, który miał przywołać pamięć o funkcjonującym podczas okupacji niemieckiej w Trawnikach żydowskim obozie pracy.

Literatura

Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301.

Berenstein T., Obozy pracy przymusowej dla Żydów w dystrykcie lubelskim, "Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego", 1957, nr 24

Eisenbach A., Hitlerowska polityka zagłady Żydów, Warszawa 1961.

Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów, Warszawa 1957.

Erntefest” w Trawnikach, [w:] 3-4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009.

Masowe egzekucje Żydów 3 listopada 1943 roku. Majdanek, Poniatowa, Trawniki, oprac. E. Dziadosz, Lublin 1988.

Mędykowski W., Obóz pracy dla Żydów w Trawnikach, [w:] 3-4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009.

Przypisy

  1. W. Mędykowski, Obóz dla Żydów w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, s. 184–185.
  2. P. Black, Prosty żołnierz „akcji Reinhardt”. Oddziały z Trawnik i eksterminacja polskich Żydów, [w:] Akcja Reinhardt. Zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, red. D. Libionka, Warszawa 2004, s. 103–131; R. Kuwałek, Kolaboracja ze strachu? Jeńcy sowieccy w formacji SS-Wachmannschaften z obozu szkoleniowego SS w Trawnikach, [w:] Jeńcy sowieccy na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej, red. J. Wojtkowiak, s. 201–231; W. Mędykowski, Obóz dla Żydów w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, s. 185, 192; D. Silberklang, Gates of tears. The Holocaust in Lublin District, Jerusalem 2013, p. 243–247.
  3. W. Mędykowski, s. 186–188, 191–192; 1943 maj, Warszawa – Sprawozdanie uciekinierki z obozu pracy w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 373, 374, 378; 1943 sierpień 5, Warszawa – Raport kierownika referatu żydowskiego w BIP KG AK Henryka Wolińskiego dotyczący sytuacji w obozie pracy w Trawnikach, [w:] tamże, s. 380; 1943 październik 2, Trawniki – Listy Włodzimierza Szyfrysa i Dawida Szulmana z ŻOB do Adolfa Bermana, [w:] tamże, s. 395; 1966 marzec 28 – Zeznanie Ziny Czapnik na temat egzekucji w Trawnikach, [w:] tamże, s. 413; 1975 lipiec 30, Hamburg – Zeznanie Rai Milecziny na temat egzekucji w Trawnikach, [w:] tamże, s. 415; 1966 wrzesień 5, Lublin – Protokół przesłuchania mieszkanki Trawnik Rozalii Krasowskiej na temat przebiegu egzekucji 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 425.
  4. W. Mędykowski, s. 185, 188–189; 1943 maj, Warszawa – Sprawozdanie uciekinierki z obozu pracy w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 375; D. Silberklang, p. 395.
  5. W. Mędykowski, s. 189–191; 1943 maj, Warszawa – Sprawozdanie uciekinierki z obozu pracy w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 373–374; 1943 sierpień 5, Warszawa – Raport kierownika referatu żydowskiego w BIP KG AK Henryka Wolińskiego dotyczący sytuacji w obozie pracy w Trawnikach, [w:] tamże, s. 379; D. Silberklang, p. 394.
  6. Cyt. za: W. Mędykowski, s. 190–191.
  7. Tamże, s. 191; D. Silberklang, p. 394.
  8. 1943 maj, Warszawa – Sprawozdanie uciekinierki z obozu pracy w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 377–378; 1943 sierpień 5, Warszawa – Raport kierownika referatu żydowskiego w BIP KG AK Henryka Wolińskiego dotyczący sytuacji w obozie pracy w Trawnikach, [w:] tamże, s. 379.
  9. 1943 sierpień 5, Warszawa – Raport kierownika referatu żydowskiego w BIP KG AK Henryka Wolińskiego dotyczący sytuacji w obozie pracy w Trawnikach, [w:] tamże, s. 379.
  10. 1943 maj, Warszawa – Sprawozdanie uciekinierki z obozu pracy w Trawnikach, [w:] tamże, s. 375–376; 1943 sierpień 5, Warszawa – Raport kierownika referatu żydowskiego w BIP KG AK Henryka Wolińskiego dotyczący sytuacji w obozie pracy w Trawnikach, [w:] tamże, s. 380; 1943 październik 2, Trawniki – Listy Włodzimierza Szyfrysa i Dawida Szulmana z ŻOB do Adolfa Bermana, [w:] tamże, s. 397.
  11. Cyt. za: W. Mędykowski, s. 186.
  12. Tamże, s. 195–197.
  13. 1943 październik 2, Trawniki – Listy Włodzimierza Szyfrysa i Dawida Szulmana z ŻOB do Adolfa Bermana, [w:] 3-4 listopada, s. 397–398.
  14. Tamże, s. 396, 397.
  15. D. Libionka, Obozy pracy dla Żydów na Lubelszczyźnie i ich likwidacja w optyce struktur Polskiego Państwa Podziemnego, [w:] tamże, s. 243–244; 1943 październik 2, Trawniki – Listy Włodzimierza Szyfrysa i Dawida Szulmana z ŻOB do Adolfa Bermana, [w:] tamże, s. 395–396.
  16. W. Mędykowski, s. 197–200; D. Libionka, s. 236–237.
  17. 1961 październik 12–13, Frankfurt nad Menem – Fragment przesłuchania byłego SS-Unterscharführera Roberta Jührsa dotyczący likwidacji obozu pracy w Dorohuczy, [w:] 3–4 listopada, s. 420–421; 1966 wrzesień 7, Lublin – Protokół przesłuchania mieszkańca Trawnik Kazimierza Kaliniaka, naocznego świadka egzekucji 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 428.
  18. 1966 wrzesień 5, Lublin – Protokół przesłuchania mieszkanki Trawnik Rozalii Krasowskiej na temat przebiegu egzekucji 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 425–426; 1966 wrzesień 7, Lublin – Protokół przesłuchania mieszkańca Trawnik Kazimierza Kaliniaka, naocznego świadka egzekucji 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 427–428.
  19. 1963 maj 30 – Zeznanie Franza Skubinna, niemieckiego pracownika firmy Schultz na temat wydarzeń 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 422–423.
  20. W. Mędykowski, s. 205–206; 1966 marzec 28 – Zeznanie Ziny Czapnik na temat egzekucji w Trawnikach, [w:] 3–4 listopada, s. 413.
  21. 1966 wrzesień 7, Lublin – Protokół przesłuchania mieszkańca Trawnik Kazimierza Kaliniaka, naocznego świadka egzekucji 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 428.
  22. 1966 marzec 28 – Zeznanie Ziny Czapnik na temat egzekucji w Trawnikach, [w:] tamże, s. 413–414; 1975 lipiec 30, Hamburg – Zeznanie Rai Milecziny na temat egzekucji w Trawnikach, [w:] tamże, s. 415; 1970 czerwiec 1 – Fragment relacji Heni Korczak na temat sytuacji w Trawnikach po 3 listopada 1943 r., [w:] tamże, s. 418–419.
  23. W. Mędykowski, s. 201–210.