Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Obóz pracy w Poniatowej

Latem 1941 roku niemieckie władze wojskowe utworzyły w Poniatowej na terenie kompleksu pofabrycznego obóz dla jeńców radzieckich, który funkcjonował do wiosny następnego roku. Dogodna lokalizacja oraz istniejąca infrastruktura sprawiły, że jesienią 1942 roku w tym samym miejscu powstał obóz pracy. Osadzono w nim Żydów zagranicznych oraz polskich, lecz większość stanowili przywiezieni wiosną 1943 roku z likwidowanego getta warszawskiego. Obóz składał się z dwóch części – osiedla, gdzie przebywali więźniowie uprzywilejowani oraz obozu centralnego. 4 listopada 1943 roku w ramach operacji „Erntefest” („Dożynki”) zamordowano wszystkich więźniów: 14 000 kobiet, dzieci i mężczyzn.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Powstanie obozu

We wrześniu 1941 roku Wehrmacht utworzył w Poniatowej, położonej około 36 km na zachód od Lublina, obóz dla jeńców radzieckich. Na potrzeby kompleksu obozowego wykorzystano istniejącą infrastrukturę fabryki urządzeń łączności, której budowę rozpoczęto pod koniec lat 30. w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Jeńcy przebywali w tragicznych warunkach, brakowało instalacji sanitarnych, opieki medycznej, otrzymywali głodowe racje żywnościowe, co w połączeniu z wyniszczającą pracą przy rozbudowie obozu powodowało wysoką śmiertelność. Szacuje się, że do wiosny 1942 roku zmarło około 22 000 jeńców, zaś pozostali przy życiu w liczbie około 500 zasili utworzone przez Niemców kolaboracyjne formacje pomocnicze1.Jesienią 1942 roku niemieckie władze bezpieczeństwa w dystrykcie lubelskim rozpoczęły poszukiwania dogodnej lokalizacji dla obozów pracy. Ich budowa była powiązana z planami utworzenia imperium gospodarczego SS w oparciu o żydowską siłę roboczą. Do Poniatowej przybył oficer ze sztabu dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim, Amon Goeth (późniejszy komendant obozu koncentracyjnego w Płaszowie), którego zadaniem było dokonanie oceny kompleksu pofabrycznego w perspektywie stworzenia w nim obozu pracy dla Żydów. Uznał on, że istniejąca infrastruktura pozwoli utworzyć obóz dla około 9000 więźniów żydowskich2. Niedługo później przystąpiono do jego organizacji, a pierwszym komendantem wyznaczono SS-Obersturmführera Gottlieba Heringa, który był komendantem obozu zagłady w Bełżcu. Kompleks obozowy powstał na terenie przedwojennej fabryki urządzeń łączności. W jego skład weszły hale pofabryczne, 30 nowo wybudowanych baraków mieszkalnych, jak również pomieszczenia gospodarczo-administracyjne. Całość była otoczona ogrodzeniem z drutu kolczastego.

Transporty

W październiku 1942 roku na terenie obozu osadzono pierwszych więźniów, których przywieziono z położonego niedaleko getta w Opolu Lubelskim. Byli wśród nich Żydzi polscy, jak również przesiedleńcy z Protektoratu Czech i Moraw oraz Wiednia. W styczniu 1943 roku w obozie przebywało 1500 Żydów. Raptowny wzrost ich liczby nastąpił do maja 1943 roku, gdy deportowano około 15 000 Żydów warszawskich, co było powiązane z przeniesieniem do obozu pracy w Poniatowej szopów niemieckiego przedsiębiorcy Waltera Többensa3. Żydzi z warszawskiego getta byli transportowani w przepełnionych wagonach bydlęcych, a do każdego z nich wpychano 120–150 osób. W jednym z pierwszych transportów deportowano personel Lekarskiego Pogotowia, jak również członków rodzin radnych warszawskiego Judenratu Marka Lichtenbauma (prezes), dr. Izraela Milejkowskiego, inż. A. Stolzmana, inż. Stanisława Szereszewskiego i Gustawa Wielikowskiego, którzy zostali rozstrzelani na warszawskim Umschlagplatzu4. W maju 1943 roku do obozu przywieziono również około 800 Żydów wyselekcjonowanych w obozie zagłady w Treblince oraz około 400 z Dęblina5. Transporty przybywały do Nałęczowa, skąd więźniów przewożono kolejką wąskotorową do obozu w Poniatowej.

Więźniowie

Przez pierwszych kilka miesięcy funkcjonowania obozu więźniowie mieli względną swobodę poruszania się po jego terenie, co umożliwiało utrzymywanie kontaktów z ludnością miejscową, pozyskiwanie żywności i przepływ informacji. Z czasem władze obozowe zaostrzyły rygor, co miało wpływ na sytuację osadzonych. Osoby uprzywilejowane, w liczbie 2500–3000, mieszkały na terenie osiedla zlokalizowanego w odległości około 2–3 km od obiektów pofabrycznych, które przez pewien czas nie było odizolowane drutem kolczastym. Dostanie się do osiedla wymagało jednak koneksji i środków finansowych, na co mogli sobie pozwolić nieliczni. Uprzywilejowana pozycja mieszkańców osiedla spowodowała, że władze obozowe zezwoliły na utworzenie teatru, w którym występowali żydowscy artyści Fosgen, Dawid Zajderman wraz z żoną Chaną Lerner. Wyłoniono również samorząd więźniarski pod przewodnictwem Cytryna. Opiekę nad dziećmi sprawowała ochronka oraz kuchnia, która każdego dnia wydawała 700 obiadów. Funkcjonował także szpital, w którym praktykowali znani lekarze, kierowany przez pochodzącego z Wiednia dr. Sztarka6. Mimo iż zagęszczenie w lokalach mieszkaniowych na osiedlu wahało się od 3 do 10 osób na jedno pomieszczenie, warunki życia na terenie osiedla były znacznie lepsze niż w zabudowaniach pofabrycznych i barakach, na co wskazują słowa anonimowego uciekiniera z obozu:

Życie na osiedlu zupełnie mnie zaskoczyło. Piękne mieszkania, 1 lub 2-pokojowe, z kuchniami, urządzone wprawdzie bardzo prymitywnie ale za to w pięknie utrzymanym ogrodzie. Ludzie tutaj żyją w kulturalnych warunkach i przy pewnych zasobach pieniężnych prowadzą normalne gospodarstwo. Ceny bez porównania niższe niż na terenie7.

Większość więźniów, 6000–8000, mieszkała w hali pofabrycznej. Pozostałych osadzono w barakach, w każdym z nich przebywało co najmniej 300 osób. Baraki były początkowo pozbawione podłóg, prycz oraz instalacji sanitarnych8. Więźniowie otrzymywali co prawda po trzy posiłki dziennie, lecz zawierało niewiele wartości odżywczych. Rano wydawano kawę, w południe wodnistą zupę, zaś wieczorem kawę lub zupę oraz 25 dkg chleba. Jedynym źródłem pozyskania dobrej jakości żywności był szmugiel, który wymagał jednak zasobów finansowych, na co mogli sobie pozwolić jedynie nieliczni Żydzi, mogący również przekupić wartowników9. Uzyskane w ten sposób artykuły przemycano również z osiedla do centralnej części obozu. Pomimo dużego ryzyka handlować do Poniatowej przyjeżdżali nawet Polacy z Warszawy10. Warunki panujące w obozie opisała Irena Fiszelson:

W baraku […] były sporządzone 4 piętrowe prycze. Panował tam nieopisany smród, ciasnota. Ludzie masowo głodowali, ludzie byli szczęśliwi gdy mogli dostać trochę łupin z kuchni. Ale nawet w tych okropnych warunkach ludzie jakoś kombinowali, by móc żyć. […] Ci, którzy pracowali w kuchni, sprzedawali żywność na lewo. Drożyzna była straszna. 2-kilowy chleb z zakalcem kosztował 320 zł, jajko 20 zł, kilo słoniny 800 zł, mleko 90 zł. Handlem zajmowali się ludzie, którzy szli na prace poza obozem. Były wypadki, kiedy wacha zabijała Żydów, którzy przenosili produkty, chociaż często byli w zmowie z Ukraińcami z wachy [...]11.

Przemyt był jednak obarczony sporym ryzykiem, a przyłapani na nim więźniowie podlegali karze śmierci, którą stosowano również za inne przewinienia. Przykładem takiego działania było zamordowanie 20 Żydów, którzy powrócili do obozu po godzinie policyjnej. Wobec polskich szmuglerów stosowano karę chłosty i rekwizycję towarów.

Pomiędzy Żydami polskimi i zagranicznymi widoczna była wzajemna niechęć, prowadząca często do konfliktów. Wynikała ona z różnic językowych, kulturowych, a także cywilizacyjnych czy poziomu zamożności. Dodatkowo animozje potęgował fakt, że Żydzi czescy i wiedeńscy byli grupą uprzywilejowaną, wyznaczaną przez władze obozowe na stanowiska funkcyjnych.

W lipcu 1943 roku obóz osiągnął maksymalną liczebność: przebywało w nim co najmniej 16 000 więźniów żydowskich12.

Praca

Dzień roboczy rozpoczynał się od porannego apelu, na którym sprawdzano stan osobowy więźniów, a następnie formowano komanda robocze. W południe zarządzano przerwę obiadową, która trwała godzinę, a jedzenie wydawano na placówce pracy. Po powrocie komand roboczych do obozu odbywał się apel wieczorny, na którym ponownie sprawdzano stan osobowy, jak również wykonywano kary za przewinienia w trakcie dnia. Jeśli władze obozowe nie zarządziły dodatkowej pracy, po apelu więźniowie mieli czas wolny, który kończył się o 21.00 wraz z nastaniem ciszy nocnej.

Bezpośredni nadzór nad komandami roboczymi wykonywali więźniowie funkcyjni – kapo i vorarbeiterzy – zaś gdy komando było zatrudnione na placówce poza obozem, towarzyszył mu wachman z formacji pomocniczej. Więźniowie, którzy otrzymali numery do 10 000 zostali przydzieleni do pracy w nowo powstałych warsztatach Többensa, zaś pozostali wykonywali roboty na rzecz SS lub zatrudniono ich w kamieniołomach i przy wyrębie lasu. Praca ta trwała 10–12 godzin, co miało negatywny wpływ na kondycję więźniów. Wielu z nich na skutek brutalności nadzorców, jak również bardzo trudnych warunków zatrudnienia, szybko ulegała wyniszczeniu. Zakłady Többensa były nastawione na produkcję wyposażenia dla wojska, jak mundurów oraz futrzanych i skórzanych elementów umundurowania. Część Żydów zatrudniono również przy sortowaniu mienia po zamordowanych współwięźniach. Wielu z nich dostało się na placówkę pracy dzięki wręczeniu łapówki.

W październiku 1943 roku wywieziono z Poniatowej około 1000 Żydów do obozów realizujących zadania dla Luftwaffe w Białej Podlaskiej, Budzyniu, Dęblinie i Żdanowie k/Zamościa13.

Ruch oporu

W 1943 roku kontakty z więźniami obozu pracy w Poniatowej nawiązały komenda Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), „Żegota” oraz Żydowski Komitet Narodowy (ŻKN). Wobec deportacji Żydów z likwidowanego getta warszawskiego znalazła się wśród nich grupa działaczy politycznych i społecznych, którzy stworzyli w obozie struktury ŻOB oraz podjęli pracę na rzecz samopomocy więźniarskiej14.

Szczególnie aktywną działalność konspiracyjną przejawiali: dr Dobrin (syjonista ogólny), Etkin (działacz Bundu), Majlech Fajnkind (komendant ŻOB w obozie i działacz Poalej Syjon-Lewica), Hofman (działacz Bundu), Przedecz (działacz Poalej Syjon-Lewica), Szmidt (działacz Poalej Syjon-Prawica) oraz Tencer (działacz Poalej Syjon-Lewica)15. Kontakty utrzymywane z centralą ŻOB, „Żegotą” oraz ŻKN umożliwiły pozyskanie środków finansowych, medykamentów, jak również broni. W lipcu 1943 roku na posiedzeniu Rady Pomocy Żydom stanęła kwestia przekazania 130 000 zł na zakup broni do obozu w Poniatowej, którą podjął ŻKN. Prośby o dostarczenie broni płynęły również z obozu. We wrześniu zaapelował o to komendant ŻOB Fajnkind, informując jednocześnie, że rozważana jest współpraca z organizacjami konspiracyjnymi działającymi poza obozem16. We wrześniu 1943 roku władze obozowe wykryły wśród więźniów pozyskaną dotąd broń, co zasadniczo utrudniło działalność konspiracyjną.

Żydowskie struktury konspiracyjne z Warszawy angażowały się także w przygotowanie ucieczek. W tym celu dostarczano do obozu fałszywe dokumenty, modlitewniki, krzyżyki czy medaliki, które miały pomóc w ukrywaniu się po „aryjskiej” stronie17. Emisariuszem za pośrednictwem, którego konspiracja obozowa utrzymywała kontakty ze światem zewnętrznym był żołnierz AK Teodor Pajewski ps. „Teodor”. We współpracy z łączniczką ŻKN Emilką Rozencwajg ps. „Marylka”, Pajewski wyciągnął z obozu działaczkę Poalej Syjon-Lewicy Polę Elster. Planowana była również ucieczka 39 osób, którym dostarczono do obozu dokumenty. Akcja nie doszła jednak do skutku18. Inną formą oporu było działanie grupy Żydówek zatrudnionych w kuchni SS, które podjęły próbę zatrucia żywności. Zakończyła się ona niepowodzeniem, a jej skutkiem było rozstrzelanie sześciu kobiet19.

Likwidacja obozu

Pod koniec października więźniom nakazano wykopanie dwóch zygzakowatych rowów, każdy długości około 100 m – jeden został zlokalizowany poza terenem obozu w niedalekiej odległości od bramy wjazdowej, zaś drugi w jego obrębie. Aby ukryć prawdziwy cel tych działań, rozpuszczono pogłoski jakoby kopane rowy miały służyć jako stanowiska artylerii przeciwlotniczej. Nikt nie spodziewał się najgorszego.

W nocy z 3 na 4 listopada 1943 roku obóz został obstawiony przez jednostki niemieckie. Około godziny 4.30 rano wszystkich więźniów spędzono do kilku baraków na terenie obozu. Ofiary były zmuszone do oddania wszelkich cennych przedmiotów oraz pieniędzy, a także rozebrania się. Pomiędzy barakami a rowami SS-mani ustawili szpaler, przez który pędzono bite i poniżane ofiary grupami po około 50 osób na egzekucję – razem kobiety, mężczyźni i dzieci. Tam czekały już komanda egzekucyjne składające się członków SS, SD oraz policji z Prus Wschodnich, Katowic, Poznania oraz obozu Auschwitz. Po wbiegnięciu do rowów Żydzi zmuszani byli kłaść się w rowach, a kolejni na ciałach osób już zamordowanych. W celu zagłuszenia krzyków i strzałów, podobnie jak w Trawnikach i na Majdanku, rozstawiono głośniki przez które puszczano muzykę marszową. Niektórzy przeżyli egzekucję. Jedną z nich była Ludwika Fiszer, która złożyła niedługo później wstrząsające zeznanie:

Rozebrałyśmy się dość szybko i z rękoma podniesionymi do góry w kierunku wykopanych przez nas rowów. Groby 2-u metrowej głębokości były już pełne nagich trupów. […] położyłyśmy się szybko. Mała moja prosiła, żeby jej zasłonić oczka, bo się boi, więc lewą ręką objęłam jej główkę, zasłaniając jej oczka, a prawą ręką trzymałam jej prawa rączkę i tak położyłyśmy się twarzą w dół. Po chwili padły strzały w naszym kierunku, czując jak zapiekła mnie lewa ręka i kula przeszła dalej w główkę mojej 10-o letniej córki, która nawet nie drgnęła. Słyszę drugi huk w pobliżu mnie, aż mnie zatrzęsło, mam straszny szum w głowie, nie wiem, czy na chwilę straciłam przytomność, słyszę charczenie mojej znajomej. Po chwili ucichło ono. […] Po kilkunastu minutach SS-man przyprowadził kobietę i dziecko, słyszę jak ona prosi, że chce dziecko swoje pocałować, ale oprawca jej nie pozwolił, położyła się przy mnie z prawej strony, opierając swoją głowę o moją. Padł strzał i krew jej bluznęła na moją głowę, oblewając mi kark i włosy, z tyłu prawdopodobnie wyglądałam jak trup. Jeszcze jakiś czas słyszałam strzały, aż wszystko ucichło. […] W śmiertelnym strachu pogłaskałam plecki swojej córeczki […] zrzuciłam z siebie choinę, przerzuciłam się przez zwał trupów i pobiegłam w kierunku lasu […]20.

Po zakończeniu egzekucji SS-mani dobijali rannych, a wachmani przykryli masowe groby gałęziami. Pomimo zabezpieczenia terenu, niektórym Żydom udało się wygrzebać spod stosu ciał. Ludwika Fiszer w trakcie ucieczki napotkała dwie inne Żydówki, nago błąkające się po okolicy. Jedną z nich była Estera Rubinsztejn. Wspólnie starały się znaleźć schronienie i pomoc u okolicznych Polaków, lecz spotkały się z niechęcią21.

Zorganizowanie kilka miesięcy wcześniej struktur konspiracyjnych pozwoliło Żydom stawić opór, który jednak szybko został spacyfikowany. W godzinach popołudniowych, gdy akcja dobiegała końca członkowie ŻOB znajdujący się w jednym z baraków otworzyli ogień oraz podpalili baraki, w których przechowywano odzież wojskową i zrabowaną mordowanym Żydom. Niemcy chcąc szybko opanować sytuację podpalili barak, a osoby próbujące z niego uciec rozstrzeliwano, wrzucając ciała rannych i zabitych do płonącego budynku22. Z Opola Lubelskiego przybyła zaalarmowana straż pożarna, której jednak nie wpuszczono na teren obozu, o czym wspomina uczestniczący w akcji strażak Franciszek Furtas:

Po minięciu trzech kordonów zatrzymaliśmy się w pobliżu pożaru, nie pozwolono nam jednak gasić, a po krótkiej naradzie Niemców, którym ja przyglądałem się i przysłuchiwałem rozmowie jeden z oficerów powiedział do mnie: „że pożar […] nie zagraża bezpieczeństwu pozostałych budynków zakładu, i że należy odjechać”. Niezwłocznie odjechaliśmy. W tym czasie jak staliśmy niedaleko pożaru widziałem, że paliły się baraki w których byli Żydzi. w pewnym momencie widziałem jak z płomieni wyskoczył młody mężczyzna i szedł szybko od ognia, do niego podskoczyło dwóch Niemców esesmanów jeden z nich uderzył go kolbą w głowę, a gdy ten upadł na ziemię, we dwóch chwycili go jeden za ręce, drugi za nogi i wrzucili z powrotem w ogień. Na placu, na którym żeśmy stali, widziałem liczne zwłoki w kałużach krwi, przeważnie kobiet […]23.

Niemcy pozostawili przy życiu około 150 osób, których zadaniem było palenie ciał oraz segregacja mienia po zamordowanych. Liczebność tej grupy szybko zwiększyła się do około 200 osób, na co wpływ miało ujawnienie się kilkudziesięciu ukrywających się osób. Wyselekcjonowani Żydzi odmówili jednak udziału przy paleniu zwłok, co doprowadziło do ich egzekucji. Na miejsce rozstrzelanego komanda przywieziono z obozu na Majdanku 120 Żydów, których oszczędzono podczas akcji „Erntefest”. Ciała ofiar palono przez kolejne trzy miesiące na stosach paleniskowych, a popioły przesiewano w poszukiwaniu złota dentystycznego i kosztowności. Podczas masowej egzekucji zamordowano około 14 000 kobiet, dzieci i mężczyzn. Niektóre ofiary znamy z imienia i nazwiska, w tym: Andrzej (Owsiej) Bieleński (lekarz), dr Bussel (pediatra), Ala Gołąb-Grynberg (pielęgniarka związana z TOZ), Mejlech Fajnkind (działacz Bundu, zaangażowany w obozową konspirację), Izrael Fajwiszys (twórca Towarzystwa Śpiewaczego „Hazomir” i chóru „Szmir”, pedagog), Dora Fakel (aktorka), Fostel (aktor komediowy), Josef Kirman (poeta proletariacki), Rozental (ginekolog), Ajzyk Samberg (aktor i kierownik artystyczny teatru „Eldorado”), Józef Jerzy Stein (anatomopatolog i dyrektor szpitala na Czystem w Warszawie) czy Dawid Zajderman (piosenkarz)24.

Upamiętnienie

Pierwsze upamiętnienia poświęcone ofiarom okupacji niemieckiej pojawiły się w przestrzeni miejskiej Poniatowej pod koniec lat 50. Nie zawierały one informacji o żydowskich więźniach obozu pracy. Na płycie znajdującej się w mieście umieszczono napis: „Tysiącom ofiar wymordowanym w latach 1941–1944 przez okupanta hitlerowskiego w międzynarodowym obozie w Poniatowej”. Pamięć ofiar uczczono również na terenie byłego obozu pracy, gdzie wzniesiono niewielki pomnik z tablicą o treści: „Załoga Z.W.S.I. i mieszkańcy osiedla składają hołd ofiarom hitleryzmu wymordowanym na tym terenie w latach 1941–1944 w ilości 22 892 osoby”. Dopiero w 2008 roku w miejscu masowych egzekucji, które przeprowadzono w ramach operacji „Erntefest”, postawiono obelisk, na którym umocowano tablicę w języku polskim i angielskim upamiętniającą ofiary: „Pamięci 14 000 Żydów obywateli Polski, Niemiec, Austrii, Czechosłowacji więźniów niemieckiego obozu pracy w Poniatowej zamordowanych przez Niemców w masowej egzekucji „Erntefest” („Dożynki”) w dniu 4 listopada 1943 r.”

Literatura

Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Zeznania. Relacje ocalałych Żydów, sygn. 301.

Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów, Warszawa 1957.

Masowe egzekucje Żydów 3 listopada 1943 roku. Majdanek, Poniatowa, Trawniki, oprac. E. Dziadosz, Lublin 1988.

Berenstein T., Obozy pracy przymusowej dla Żydów w dystrykcie lubelskim, "Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego", 1957, nr 24.

Eisenbach A., Hitlerowska polityka zagłady Żydów, Warszawa 1961.

Gicewicz R., Obóz pracy w Poniatowej (1941 – 1943), „Zeszyty Majdanka”, 1980, t. X.

Gicewicz R., Obóz pracy w Poniatowej (1941 – 1943), [w:] 3-4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009.

Lenarczyk W., Obóz pracy przymusowej w Budzyniu (1942-1944), [w:] 3-4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009.

Przypisy

  1. R. Gicewicz, Obóz pracy w Poniatowej (1941–1943), [w:] 3–4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009, s. 211–214; Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej [dalej: AIPN], sygn. Ko 173/66, Akta śledztwa w sprawie obozu pracy w Poniatowej, Protokół przesłuchania Bolesława Michalskiego, k. 21–22; tamże, Protokół przesłuchania Stanisława Pydy, k. 23.
  2. R. Gicewicz, s. 214.
  3. R. Gicewicz, s. 217; A. Skibińska, 1943: z warszawskiego getta do obozów na Lubelszczyźnie w relacjach żydowskich, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 155; Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego [dalej: AŻIH], zesp. 301, Zeznania. Relacje ocalałych Żydów, sygn. 4742, Relacja Adolfa Fingruta, k. 2.
  4. A. Skibińska, s. 159.
  5. R. Gicewicz, s. 218.
  6. R. Gicewicz, s. 219–220; A. Skibińska, s. 170–171; A. Żbikowski, Teksty pogrzebane w niepamięci. Relacje dwóch uciekinierek z masowego grobu Poniatowa, „Zagłada Żydów. Studia i materiały”, nr 1 (2005), s. 76; AŻIH, sygn. 301/290, Relacja Jerzego Rosenbauma, k. 1; tamże, sygn. 301/1522, Relacja Ireny Fiszelson, k. 28; tamże, sygn. 301/4243, Relacja Dana Krygiera, k. 19; tamże, sygn. 301/5085, Relacja Janiny Baran, k. 7–8; 1943 czerwiec 9, Warszawa – relacja uciekiniera z obozu w Poniatowej, [w:] 3–4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009, s. 383.
  7. 1943 czerwiec 9, Warszawa, s. 385.
  8. R. Gicewicz, s. 219–220; A. Skibińska, s. 170; 1943 czerwiec 9, Warszawa, s. 383; 1943 lipiec 3 – Rozpracowanie obozu w Poniatowej przeprowadzone przez polską konspirację. Uzupełnienie, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 390.
  9. 1943 lipiec 1 – Rozpracowanie obozu w Poniatowej przeprowadzone przez polską konspirację, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 389.
  10. R. Gicewicz, s. 220–221; A. Skibińska, s. 171–172; AŻIH, sygn. 301/290, Relacja Jerzego Rosenbauma, k. 1; tamże, sygn. 301/1522, Relacja Ireny Fiszelson, k. 29; 1943 czerwiec 9, Warszawa, s. 384, 385.
  11. AŻIH, sygn. 301/1522, Relacja Ireny Fiszelson, k. 27; zob.: 1943 lipiec 3, s. 391.
  12. R. Gicewicz, s. 215, 217; A. Skibińska, s. 170; AŻIH, sygn. 301/290, Relacja Jerzego Rosenbauma, k. 2.
  13. R. Gicewicz, s. 221–222; A. Skibińska, s. 170, 172.
  14. Cyt. za: A. Skibińska, s. 180.
  15. R. Gicewicz, s. 224.
  16. D. Libionka, Obozy pracy dla Żydów na Lubelszczyźnie i ich likwidacja w optyce struktur Polskiego Państwa Podziemnego, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 240, 243.
  17. A. Skibińska, s. 180–181; D. Libionka, s. 236, 240.
  18. D. Libionka, s. 238.
  19. Tamże, s. 243.
  20. 1944 [początek], Warszawa – Relacja Ludwiki Fiszerowej na temat obozu w Poniatowej i ucieczki po egzekucji 4 listopada 1943 r., [w:] 3–4 listopada 1943, s. 436, 437; A. Żbikowski, s. 84, 85.
  21. 1944 [początek], Warszawa, s. 437–442; 1945 listopad 15 – Relacja Estery Rubinsztejn na temat obozu pracy w Poniatowej, masowego mordu 4 XI 1943 r. i pobytu po „aryjskiej stronie”, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 445–447; A. Żbikowski, s. 91–93.
  22. AIPN, sygn. Ko 173/66, Akta śledztwa w sprawie obozu pracy w Poniatowej, Protokół przesłuchania Antoniego Kusia, k. 14; tamże, Protokół przesłuchania Bolesława Michalaka, k. 22; A. Żbikowski, s. 76, 77; D. Libionka, s. 247, 260.
  23. 1968 kwiecień 29, Lublin – Protokół przesłuchania Franciszka Furtasa na temat egzekucji 4 XI 1943 r. w Poniatowej, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 227.
  24. R. Gicewicz, s. 227–228; A. Skibińska, s. 174; 1943, koniec listopada – Raport polskiej konspiracji na temat sytuacji w Poniatowej po lipcu 1943 r. i przebiegu egzekucji, [w:] 3–4 listopada 1943, s. 453; A. Żbikowski, s. 76; AIPN, sygn. Ko 173/66, Akta śledztwa w sprawie obozu pracy w Poniatowej, Protokół przesłuchania Bolesława Michalskiego, k. 22.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Słowa kluczowe