Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Obóz pracy w Budzyniu

Obóz pracy w Budzyniu powstał w 1942 roku, w czasie trwania akcji „Reinhardt”. Zatrudnieni w nim więźniowie żydowscy pracowali w przemyśle zbrojeniowym, co pozwoliło im jako jedynym więźniom żydowskim przetrwać do lipca 1944 roku. W obliczu zbliżającego się frontu obóz został ewakuowany. Więźniów wysłano do innych obozów, dzięki czemu wielu z nich przeżyło okupację.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Powstanie

W 1942 roku na skutek nasilających się nalotów na cele militarne na terenie Rzeszy, władze niemieckie szukały dogodnych i bezpiecznych obszarów, na które można było ewakuować fabryki zbrojeniowe. Peryferyjne położenie GG, które było poza zasięgiem alianckiego lotnictwa, okazało się doskonałym miejscem na ulokowanie niektórych zakładów przemysłowych. Do Budzynia, niedaleko Kraśnika, zamierzano przenieść część produkcji zakładów lotniczych Ernsta Heinkla, co miało poparcie Generalnego Inspektora Lotnictwa feldmarszałka Erharda Milcha. Odpowiednia infrastruktura już istniała, gdyż przed wybuchem wojny władze polskie rozpoczęły w Budzyniu budowę zakładów zbrojeniowych. Niemcy planowali zatrudnić 2000 żydowskich robotników, którzy mieli produkować części do samolotów. Podjęte działania uzyskały akceptację dowódcy SS i policji w dystrykcie lubelskim Odilo Globocnika1.

Pierwszym komendantem obozu został SS-Untersturmführer Otto Hantke, zaś w grudniu 1942 roku zastąpił go na stanowisku SS-Unterscharführer Reinhold Feix, który pełnił wcześniej służbę w obozie zagłady w Bełżcu. Kolejnym komendantem mianowany został SS-Unterscharführer Fritz Tauscher, zaś ostatnim był SS-Untersturmführer Josef Leipold, który sprawował stanowisko w momencie, gdy Budzyń stał się podobozem KL Lublin. Zadania wartownicze wypełniali SS-mani oraz wachmani z Trawnik, a po podporządkowaniu obozu KL Lublin dotychczasową załogę zastąpiła III kompania wartownicza oddelegowana z Majdanka. W maju 1944 roku służbę w obozie pełniło 74 SS-manów2.

Topografia

Budowę obozu rozpoczęto późnym latem 1942 roku. Początkowo przy realizacji przedsięwzięcia zatrudniono Niemców i polskich robotników cywilnych, a następnie Żydów z getta w Kraśniku. Prace budowlane zakończono we wrześniu. Obóz zajmował powierzchnię 2.68 ha, na której postawiono 8 baraków (7 mieszkalnych i kuchnię) i znajdował się około 6 km od fabryki. Były to baraki typu stajennego, o czym wspomina w relacji Nuchim Rozenel: „W obozie były postawione baraki dla koni, tam nas pomieszczono. Nie było tam ani nar ani słomy. W ścianach były dziury, a było to w listopadzie 1942 r.”3.

Każdy z nich miał wymiary 50 na 15 metrów, a całość obszaru otoczona była drutami kolczastymi, w których ciągu znajdowały się 4 wieże wartownicze. Kwatery dla załogi obozowej oraz administracja znajdowały się poza terenem obozu, w niedalekiej odległości od bramy obozowej4.

Więźniowie

Pierwszymi więźniami obozu pracy w Budzyniu była grupa 300–400 jeńców wojennych z 1939 roku pochodzenia żydowskiego z obozu pracy przy ul. Lipowej 7 w Lublinie oraz z Końskowoli. Objęli oni stanowiska funkcyjne, o czym wspomniał w relacji Nuchim Rozenel: „Z nich rekrutowali się komendanci lagru, kucharze i cała obsługa wewnętrzna. Oni też trzymali wartę przy pracy i przerabiali z nami ćwiczenia jak w wojsku”5. Na Lagerältestera (więzień będący starszym obozu) wybrany został przez Hantkego Juliusz Gelbart, a po jego ucieczce w grudniu 1942 roku Noah Sztokman. Wśród więźniów funkcyjnych można wyróżnić również Mordechaja Girszta, Romana Szypiackiego, Jehoszue Zobermana oraz Cwi Bruka. Byli oni lepiej ubrani i odżywieni, a Sztokman nosił polski mundur wojskowy6. Do końca 1942 roku w obozie znajdowało się 500–1000 Żydów z getta w Kraśniku i jeńców wojennych, 100 Żydów z obozu pracy w Janiszowie oraz nieokreślona liczba więźniów z KL Lublin7.

Od początku 1943 roku liczba więźniów zaczęła stopniowo rosnąć. Do obozu przybywały transporty z likwidowanego getta warszawskiego oraz pobliskich miejscowości. Pod koniec kwietnia przywieziono około 800 Żydów warszawskich, zaś w maju kolejnych 80 z obozu pracy na warszawskim Okęciu. W tym czasie w Budzyniu znalazło się również około 1100 Żydów z likwidowanych gett w Bełżycach, Gościeradowie, Hrubieszowie oraz obozu pracy w Krychowie8. Do obozu trafiali też niekiedy Żydzi szukający ucieczki. W ten sposób do obozu trafił Moszek Grinsztein, którego złapali członkowie polskiej straży pożarnej i oddali w ręce Niemców9. Inni, jak np. Lejbl Muzykant sami zgłaszali się do obozu nie mogąc znaleźć bezpiecznego schronienia10.

Obóz w Budzyniu był przeznaczony przede wszystkim dla mężczyzn. Kobiety oraz dzieci stanowiły w nim niewielką grupę więźniów, dla których wydzielono specjalny barak oddzielony od pozostałych drutem kolczastym.

Zachowane źródła nie pozwalają ustalić dokładnej liczby więźniów, którzy przebywali w obozie na różnych etapach jego funkcjonowania. Na podstawie relacji można jednak przypuszczać, że pod koniec 1942 roku przebywało w nim 1000–1500 Żydów, zaś od wiosny 1943 do początku 1944 roku liczba osadzonych wynosiła 2000–3000 osób. Dokładniejsze dane pochodzą z 1944 roku, gdy Budzyń stał się podobozem KL Lublin. W połowie marca przebywało w nim 2138 mężczyzn i 319 kobiet11.

Warunki bytowe

Warunki panujące w obozie były niezwykle ciężkie. Więźniowie mieszkali w barakach, do których kwaterowano nawet 400–500 osób. Brakowało wody, środków opatrunkowych, medykamentów oraz opieki medycznej. Problem stanowiło także wyżywienie, którego racje były niewystarczające, prowadząc w wielu przypadkach do śmierci głodowej. Więźniowie otrzymywali dzienne zaledwie 150–200 g chleba oraz zupę gotowaną z resztek warzyw, o czym wspomina wywieziony z getta warszawskiego Emanuel Abzug:

„Na śniadanie dawano więźniom czarną nie słodzoną kawę. Obiad zwykle składał się z kartofli, czasem z dodatkiem innej jarzyny, mięsa prawie zupełnie nie było. Na kolację zupa więcej lub mniej zawiesista. Dodatkowo fasowano dziennie 1 bochenek chleba dwu kilowy na 10 osób. W rzeczywistości przypadało na osobę po rozdziale 130–150 g. Poza tym sporadycznie trochę marmolady, lub kawałek zepsutej kiełbasy. Wyżywienie takie było oczywiście nie wystarczające i nie posiadało nawet minimalnej zawartości kalorycznej. Więźniowie głodowali […]. Warunki zdrowotne były fatalne. Więcej niż połowa więźniów miała w tym czasie obrzęki na tle głodowym. Śmiertelność odpowiednio duża”12.

W niewielkim stopniu sytuację poprawiały szmuglowane artykuły spożywcze przez niemieckich i polskich robotników cywilnych. Żydów zatrudniano przede wszystkim przy produkcji lotniczej, a także przy robotach polowych, obsłudze obozu, stacji kolejowej, jak również niemieckich kwater. Ubiór więźniów stanowiły stare ubrania cywilne, oznaczone na plecach i nogawkach czerwonymi krzyżami. Niewystarczająca ilość i zła jakość wyżywienia oraz ciężka praca stosunkowo szybko prowadziły do wyniszczenia organizmu, chorób, a w rezultacie śmierci.

Rytm życia w obozie wyznaczały apele – poranny, odbywający się przed wyjściem komand do pracy oraz wieczorny po ich powrocie. Praca trwała 10–12 godzin, a na miejsce jej wykonywania więźniowie byli prowadzeni pod strażą wachmanów z Trawnik. W fabryce kontrolę nad robotnikami przejmował Werkschutz. Panujące w obozie warunki, jak również sadyzm wartowników powodowały wysoką śmiertelność. Jednak w oparciu o zachowane materiały źródłowe nie ma możliwości podania nawet przybliżonej liczby zgonów. Szacunkowo można przyjąć, że zmarło lub zostało zamordowanych co najmniej kilkuset więźniów. Po wieczornym apelu więźniowie mieli czas wolny, a cisza nocna zaczynała się o godzinie 21.0013.

Więźniowie podlegali brutalnemu traktowaniu ze strony załogi niemieckiej oraz wachmanów z Trawnik. Powszechną praktyką było przeprowadzanie selekcji, w trakcie których osoby chore, starców oraz dzieci wybierano na śmierć. Sytuacja znacznie się pogorszyła po objęciu funkcji komendanta przez Feixa, który nałożył na więźniów bezwzględny zakaz posiadania rzeczy osobistych. Odpowiadał on również za liczne pobicia i egzekucje więźniów.

Niezwykłym sadyzmem wobec ofiar odznaczali się wachmani z Trawnik, będący często pod wpływem alkoholu. Powszechne były rewizje, a w przypadku wykrycia pieniędzy lub kosztowności całość rekwirowano, skazując ofiarę na brutalne pobicie lub śmierć. Władze obozowe w celu utrzymania dyscypliny wykorzystywały animozje pomiędzy więźniami, zmuszając ich do znęcania się nad ziomkami, czego doświadczył jeden z nich o nazwisku Bitter. Jego przewiną była próba ugotowania w tajemnicy ziemniaków oraz posiadanie zdjęcia żony i pewnej sumy pieniędzy, co było nielegalne. Nie był to przypadek odosobniony14.

Na początku 1944 roku warunki w obozie poprawiły się na tyle, że więźniowie zaczęli organizować życie kulturalne. W styczniu, dzięki staraniom Sztokmana, przygotowano przedstawienie. Więźniowie starali się także kultywować obrzędy religijne, modląc się i obchodząc święta. Dzięki pomocy jednego z SS-manów udało się nawet wypiec macę na święto Pesach15.

Selekcje

Podobnie jak w innych obozach, w Budzyniu przeprowadzano co pewien czas selekcje, w trakcie których wybierano na śmierć więźniów chorych i niezdolnych do pracy. Szczególnie powszechne stały się one, gdy komendantem obozu był Feix. Pierwszą selekcję przeprowadził zaledwie kilka dni po objęciu stanowiska, wybierając ponad 100 osób, w tym większość dzieci. Ofiary zaprowadzono nad rów egzekucyjny, gdzie przed śmiercią musiały się rozebrać i podać numer obozowy, który stojący z boku pisarz skreślał z ewidencji obozowej. Kilka dni później Feix uczestniczył w kolejnej egzekucji, w której zamordowano 25 więźniów16.

Co pewien czas przeprowadzano w rewirze obozowym selekcje, polegające na poddaniu chorych wyczerpującym ćwiczeniom. Więźniów zdradzających objawy wyczerpania rozstrzeliwano w pobliskim lesie lub w samym obozie. Selekcje przeprowadzano również wśród nowo przybyłych więźniów, a jedną z ofiar padł znany w Warszawie lekarz dr Pupko. Podobnej procedurze poddano Żydów, których przypędzono z getta w Bełżycach. Niezdolnych do pracy odstawiono na bok, a następnie pognano do pobliskiego lasu, gdzie ich rozstrzelano. Selekcje były również prowadzone przez kolejnego komendanta Fritza Tauschera. Jedna z nich odbyła się we wrześniu 1943 roku, gdy kilka dni po wizycie w obozie Odilo Globocnika wybrano 60–80 więźniów. Na ich miejsce przybył transport 400–500 Żydów17.

Ucieczki

Warunki panujące w obozie oraz brutalność SS-manów i wachmanów z Trawnik prowokowały więźniów do organizowania ucieczek, które w przypadku schwytania, kończyły się śmiercią. Wiele jednak zakończyło się sukcesem. Jedna z większych ucieczek miała miejsce niedługo po objęciu funkcji komendanta przez Feixa, gdy zbiegło z obozu kilkunastu Żydów. Na skutek podjętej obławy schwytano zaledwie 3, których poddano brutalnym torturom i zamordowano. Pomimo brutalnych represji, ucieczki nie ustały, a Feix zarządził w odwecie stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Po ucieczce jednego z pięciu braci, pozostałych zastrzelono. W podobnych okolicznościach zamordowano męża i trzech braci Jenty Suchowolskiej z Bełżyc. W grupie osadzonych w Budzyniu znalazła się pewna liczba Żydów niemieckich, przesiedlonych do dystryktu lubelskiego w lutym 1940 roku ze Szczecina i Pomorza, a wśród nich Paul Bauchwitz, któremu w obozie powierzono funkcję vorabeitera. Był on weteranem I wojny światowej, odznaczonym Krzyżem Żelaznym I klasy, co jednak nie uratowało go od szubienicy po uciecze z jego komanda trzech więźniów. Żydów dotknęły represje nawet po ucieczce kilku wachmanów z Trawnik, na skutek czego zamordowano 6 z nich. Wśród ofiar byli dwaj Żydzi o nazwisku Twardogóra (ojciec i syn), których śmierć musiała oglądać żona18.

W Budzyniu osadzeni byli również znani przedstawiciele żydowskiego życia społecznego i politycznego, wśród których można wymienić m.in. Władysława Friedheima, rabina Dawida Spiro, Szymona Stokhamera, Izraela Falka, Natana Silberberga, Dawida Wdowińskiego czy Eliezera Lipę Blocha. Próbę ich uratowania podjętą z ramienia Żydowskiego Komitetu Narodowego, zarzucono w obawie przed represjami wobec pozostałych więźniów.

Próba zbiorowej ucieczki miała również miejsce pod koniec 1943 roku, podjęta przez grupę 40 Żydów. Organizujący ją więźniowie obawiali się, że przyjazd komanda z KL Lublin oraz wstrzymanie wydawania racji żywnościowych stanowi przygotowanie do likwidacji obozu. Zakończyła się ona tragicznie – wszyscy więźniowie zostali zastrzeleni19.

Obóz w Budzyniu a akcja „Erntefest”

Strategiczne znaczenie, jakie obóz odgrywał w przemyśle niemieckim spowodowało, że został on wyłączony z akcji „Erntefest”. W ten sposób pomimo bardzo trudnych warunków egzystencji, Budzyń pozostał jedną z niewielu placówek pracy na terenie dystryktu lubelskiego zatrudniających w dalszym ciągu Żydów. Informacja o wymordowaniu więźniów Trawnik, Poniatowej i Majdanka dotarła do Budzynia stosunkowo szybko i była przekazywana przez SS-manów, a następnie powtarzana przez więźniów. Wzbudziła ona przygnębienie i strach o los własny i bliskich. Pojawienie się w obozie zewnętrznego komanda złożonego z SS-manów i wachmanów z Trawnik, którzy otoczyli obóz, wskazuje, że początkowo władze SS zakładały likwidację również więźniów w Budzyniu. Decyzja została zmieniona dopiero pod naciskiem ze strony Heinkelwerke (Zakłady Heinkla), choć jej motywy nie są wyjaśnione20.

Podobóz KL Lublin

W lutym 1944 roku obóz w Budzyniu został podporządkowany KL Lublin w wyniku decyzji podjętej pod koniec października 1943 roku przez szefa Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS (WVHA) Oswalda Pohla. Przesunięcie jej w czasie było najprawdopodobniej spowodowane akcją „Erntefest”. Przekształcenie Budzynia w podobóz KL Lublin przyniosło również widoczne zmiany dla więźniów, których przebrano w pasiaki, ostrzyżono oraz nadano numery zgodnie z ewidencją obozu macierzystego. Zmieniono także lokalizację obozu, przenosząc go bliżej fabryki do baraków zajmowanych do tej pory przez polskich pracowników cywilnych. Zmiana podporządkowania obozu wpłynęła na poprawę zakwaterowania, wyżywienia oraz traktowania więźniów21.

Likwidacja obozu

Wraz z postępami Armii Czerwonej skomplikowała się sytuacja na froncie wschodnim, powodując, że GG znalazło się w bezpośrednim zasięgu działań wojennych. Tym samym przystąpiono do ewakuacji niektórych zakładów przemysłowych, a jednym z nich były zakłady lotnicze w Budzyniu.

Zdemontowane maszyny od marca 1944 roku zaczęto przenosić do Mielca, Płaszowa oraz Wieliczki, gdzie umieszczano je w sztolniach kopalni soli. Ewakuacja postępowała etapami, a przez pewien czas funkcjonowały jeszcze w Budzyniu warsztaty naprawy taboru samochodowego. Zatrudnionych w nich więźniów wysłano następnie do Radomia, Starachowic, Ostrowca Kieleckiego oraz KL Lublin. Ostatnia grupa więźniów licząca około 450 osób została ewakuowana z Budzynia 22 lipca22.

Literatura

Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Zeznania. Relacje ocalałych Żydów, sygn. 301.

Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów, Warszawa 1957.

Masowe egzekucje Żydów 3 listopada 1943 roku. Majdanek, Poniatowa, Trawniki, oprac. E. Dziadosz, Lublin 1988.

Berenstein T., Obozy pracy przymusowej dla Żydów w dystrykcie lubelskim, "Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego", 1957, nr 24.

Eisenbach A., Hitlerowska polityka zagłady Żydów, Warszawa 1961.

Gicewicz R., Obóz pracy w Poniatowej (1941 – 1943), „Zeszyty Majdanka”, 1980, t. X.

Gicewicz R., Obóz pracy w Poniatowej (1941 – 1943), [w:] 3-4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009.

Lenarczyk W., Obóz pracy przymusowej w Budzyniu (1942-1944), [w:] 3-4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod Zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009.

Przypisy

  1. W. Lenarczyk, Obóz pracy przymusowej w Budzyniu (1942–1944), [w:] 3–4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009, s. 262; D. Silberklang, Gates of tears. The Holocaust in the Lublin District, Jerusalem 2013, p. 372.
  2. Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego [dalej: AŻIH], zesp. 301, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 1086, Relacja Emanuela Abzuga, k. 11–12; W. Lenarczyk, Obóz pracy przymusowej w Budzyniu (1942–1944), [w:] 3–4 listopada 1943. Erntefest zapomniany epizod zagłady, red. W. Lenarczyk, D. Libionka, Lublin 2009, s. 263–265.
  3. AŻIH, 301/2221, Relacja Nuchima Rozenela, k. 4.
  4. W. Lenarczyk, s. 263; D. Silberklang, Gates of tears, p. 374.
  5. AŻIH, Relacja Rozenela, k. 4; D. Silberklang, Gates of tears, p. 373.
  6. D. Silberklang, Gates of tears, p. 382–383, 389–390.
  7. AŻIH, Relacja Rozenela, k. 3; W. Lenarczyk, s. 266.
  8. D. Silberklang, Gates of tears, p. 375–381.
  9. AŻIH, 301/4733, Relacja Moszka Grinszteina, k. 12; W. Lenarczyk, s. 267.
  10. D. Silberklang, Żydzi i pierwsze deportacje z dystryktu lubelskiego, [w:] Akcja Reinhardt. Zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, red. D. Libionka, s. 68; W. Lenarczyk, s. 267–268; D. Silberklang, Gates of tears, p. 361, 374.
  11. AŻIH, 301/222, Relacja Noacha Bechera, k. 3; W. Lenarczyk, s. 268; D. Silberklang, Gates of tears, p. 374.
  12. AŻIH, 301/1086, Relacja Emanuela Abzuga, k. 12.
  13. AŻIH, 301/2182, Relacja Motka Kaufmana, k. 51; tamże, 301/2221, Relacja Nuchima Rozenela, k. 4; W. Lenarczyk, s. 269; D. Silberklang, Gates of tears, p. 383–384, 387–388.
  14. AŻIH, 301/2389, Relacja Isaja Dratwera, k. 4–5; W. Lenarczyk, s. 271–272; D. Silberklang, Gates of tears, p. 384, 386.
  15. D. Silberklang, Gates of tears, p. 389–390.
  16. AŻIH, Relacja Rozenela, k. 4; W. Lenarczyk, s. 272–273.
  17. AŻIH, 301/228, Relacja Chaima Grabela, k. 5; tamże, Relacja Abzuga, k. 10–11; tamże, 301/1449, Relacja Sali Feigenman, k. 10; W. Lenarczyk, s. 273–275.
  18. AŻIH, Relacja Abzuga, k. 8–9; tamże, 301/1166, Relacja Jenty Suchowolskiej; tamże, Relacja Rozenela, k. 6; W. Lenarczyk, s. 276–277; D. Silberklang, Gates of tears, p. 385.
  19. W. Lenarczyk, s. 278–279, 282–283.
  20. AŻIH, Relacja Bechera, k. 3; tamże, 301/2182, Relacja Motka Kaufmana, k. 51; W. Lenarczyk, s. 280–282; D. Silberklang, Gates of tears, p. 410–412.
  21. AŻIH, Relacja Bechera, k. 3; W. Lenarczyk, s. 283–284; D. Silberklang, Gates of tears, s. 413.
  22. AŻIH, Relacja Bechera, k. 4; tamże, 301/1449, Relacja Sali Feigenman, k. 10; tamże, Relacja Kaufmana, k. 51; tamże, 301/4733, Relacja Moszka Grinszteina k. 14; W. Lenarczyk, s. 285–286; D. Silberklang, Gates of tears, s. 413.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Wideo

Słowa kluczowe