Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

„Nowy Głos Lubelski” (1939–1944)

„Nowy Głos Lubelski” nawiązywał tytułem do wydawanego w okresie międzywojennym dziennika „Głos Lubelski”. Powstał z inicjatywy Niemców i stanowił istotne ogniwo w hitlerowskim systemie propagandy. Był wydawany pod egidą oficjalnego koncernu prasowego Generalnego Gubernatorstwa „Zeitungsverlag Krakau–Warschau GmbH”. Redakcja dziennika mieściła się w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście 41.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Polityka prasowa władz niemieckich na obszarze Gubernatorstwa

Wydarzenia XX wieku spowodowały wzrastającą rolę środków masowej informacji w kształtowaniu pożądanych postaw, poglądów, a także wzorców zachowania. Przykład państw totalitarnych wykazał dobitnie, że propaganda oraz terror mogą stanowić podstawowe metody, środki zdobywania i utrzymywania władzy, jak również przyciągania i pozyskania mas.
Wypracowane jeszcze przed wojną i stosowane z pełnym skutkiem w odniesieniu do Niemców metody i narzędzia realizacji przedsięwzięć propagandowych, w znacznym stopniu musiały się różnić od rozwiązań stosowanych podczas II wojny światowej wobec ludności krajów podbitych przez Niemcy hitlerowskie. Polityka propagandowa była tutaj funkcją ogólnej linii politycznej, nakreślanej przez władze III Rzeszy i pełniła wobec niej rolę służebną. Charakterystycznym przykładem istnienia tego typu uwarunkowań i zależności była polityka informacyjna realizowana na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Głównym jej instrumentem była bez wątpienia prasa w języku polskim, wydawana przez władze Gubernatorstwa.
Sformułowanie prasa gadzinowa nie w pełni odnosi się do gazet i czasopism, które ukazywały się na terenie Polski w latach 1939–1945. Jest ono określeniem historycznym, którym posługiwano się w stosunku do gazet wydawanych po 1866 roku, popierających politykę zjednoczeniową Prus. Były one skierowane przeciwko tendencjom odśrodkowym, reprezentowanym przez dwór hanowerski. Gadzinówkami nazywano także czasopisma w języku polskim na terenie zaboru pruskiego, realizujące oficjalną linię rządową, sprzeczną z polskimi interesami narodowymi [1]. Charakterystycznymi cechami prasy gadzinowej XIX wieku było utrzymanie w tajemnicy prawdziwych mocodawców, a także źródeł finansowania. O czymś takim nie można powiedzieć w przypadku pism w języku polskim wydawanych przez Niemców w Generalnym Gubernatorstwie. Nie pozostawiono czytelnikom wątpliwości co do tego, kto był wydawcą tych pism, i kto je finansował. Podporządkowanie ich niemieckim władzom propagandowym było tak ścisłe, że trudno oczekiwać od nich jakiegoś własnego, samodzielnie sformułowanego sądu.
Polityka prasowa władz niemieckich na obszarze Gubernatorstwa miała przede wszystkim na celu zaspokojenie lokalnych potrzeb informacyjnych społeczeństwa polskiego oraz oddziaływanie propagandowe, zmierzające do wytworzenia wśród mieszkańców nastrojów bezsilności, apatii, biernego podporządkowania się, czy też posłuszeństwa wobec okupanta.
Stąd gadzinowa publicystyka usiłowała utrwalić w społeczeństwie podbitego kraju przekonanie o nieodwracalności skutków klęski wrześniowej, o konieczności pogodzenia się z rzeczywistością oraz rezygnacji z wszelkich dążeń niepodległościowych. Jednocześnie za sytuację, w jakiej znalazła się Polska, czyniła odpowiedzialną Anglię i pozostałych aliantów zachodnich. Całe serie artykułów wybielały poczynania Niemców, oskarżając Polską, iż sama jest przyczyną swoich niepowodzeń [2].

Geneza powstania pisma

„Nowy Głos Lubelski” tytułem nawiązywał do wydawanego w okresie międzywojennym dziennika lubelskiego „Głos Lubelski”, związanego ze środowiskiem endeckim [3]. Ostatni numer „Głosu Lubelskiego” ukazał się 17 września 1939 roku, czyli dzień przed wkroczeniem Niemców do Lublina [4].

Początkowo niemieckie władze wojskowe nie stosowały wielu restrykcji wobec Lublinian. W dniu 15 października 1939 roku podjęły decyzję o wydawaniu w mieście gazety w języku polskim. Tłumaczono, że jest to konieczne ze względu na fakt, iż ludność polska nie wierzy w zdobycie Warszawy przez armię niemiecką. Już 21 października ukazał się kolejny, 252 numer „Głosu Lubelskiego”. Warto zaznaczyć, iż w tym samym czasie wznowił swoją działalność także inny przedwojenny lubelski dziennik, „Express Lubelski i Wołyński”. W nowo wydawanym „Głosie Lubelskim” nie podano składu redakcji. Jako redaktor naczelny figurował Bruno Morzycki. Na pierwszej stronie pisma ukazał się artykuł wstępny pt. Do naszych czytelników, który został podpisany przez Wydawnictwo i Redakcję. Pisano w nim m.in.: „Wskutek działań wojennych i zmian, które w konsekwencji ich wynikły w wydaniu naszego pisma, nastąpiła mimo naszej woli przerwa. Obecnie po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia od władz niemieckich, wznawiamy jego wydawanie. Będzie ono miało charakter rzeczowy i informacyjny. Zamieszczać będziemy oficjalnie nadsyłane obwieszczenia i ogłoszenia, komunikaty informujące o sytuacji międzynarodowej oraz artykuły omawiające gospodarkę miejską, jej aktualne potrzeby itp. Specjalny nacisk położymy na walkę z lichwą i paskarstwem oraz z przejawami nielojalności niemieckiej”. Zgodnie z przyjętymi rozporządzeniami „Głos Lubelski” w tym czasie podawał jedynie wiadomości lokalne, obwieszczenia i komunikaty niemieckie.

W dniu 25 października władze niemieckie podały do wiadomości, że ukazujący się do tej pory „Głos Lubelski” oraz „Express Lubelski i Wołyński” będą tworzyły jedno pismo. Stan ten określano jako przejściowy. Ostatni numer połączonych pism ukazał się dwa dni po tym rozporządzeniu, 27 października. Od tego czasu, aż do połowy stycznia 1940 roku Lublin był pozbawiony gazety lokalnej.

Charakterystyka zewnętrzna pisma

20 stycznia 1940 roku wznowiono wydawanie „Głosu Lubelskiego”, pod zmienioną nazwą „Nowy Głos Lubelski”. Była to gazeta nazywana przez społeczeństwo polskie gadzinówką.
Początkowo publicystyka „Nowego Głosu Lubelskiego” zajmowała się szerzej sprawą ustalenia przyczyn i skutków polskiego września, oceną dorobku blasków i cieni II Rzeczypospolitej. Rozważania te miały służyć wyciąganiu nauk na przyszłość i aktualnych wniosków. Przez całą okupację niemiecką dużo miejsca poświęcano niezwykle ostrym atakom antyradzieckim oraz alianckim. Równie często (do przełomu 1941/1942) na łamy dziennika trafiał temat żydowski. Liczne artykuły, doniesienia, niejednokrotnie w bardzo napastliwej, agresywnej formie dyskredytowały ludność żydowską. Przede wszystkim starały się ukazać demoniczną rolę „żydostwa” we współczesnym świecie. Rzecz jasna, ze szczególnym uwzględnieniem Polski [5]. „Nowy Głos Lubelski” omawiał – choć w sposób niepełny, jednostronny oraz wybiórczy – kwestię polską. Skupiał uwagę na wydarzeniach rozgrywających się na arenie międzynarodowej, mających wpływ na powojenne losy Polski, jej przyszły kształt terytorialny i zakres suwerenności państwowej.
Niewątpliwie należy zaznaczyć, iż był to dziennik powstały z inicjatywy Niemców. Stanowił podstawową prasę dostępną dla ludności dystryktu lubelskiego w latach 1940–1944. Tytuł nawiązywał do przedwojennego „Głosu Lubelskiego” wydawanego przez Narodową Demokrację, jednak podobieństwo kończyło się wyłącznie na tytule. „Nowy Głos Lubelski” był wydawany pod egidą oficjalnego koncernu prasowego Generalnego Gubernatorstwa „Zeitungsverlag Krakau–Warschau GmbH”. Stanowił istotne ogniwo w hitlerowskim systemie propagandy.
Gazeta początkowo ukazywała się jako tygodnik, numery sobotnie lub niedzielne. W drugiej połowie marca 1940 roku ukazywał się już dwa razy w tygodniu. Od numeru 14 (2 kwietnia 1940) do 37 (26 maja tego samego roku) ukazywał się trzy razy w tygodniu, przeważnie we wtorki, czwartki i soboty. Należy zaznaczyć, iż już od numeru 38 (29 maja) gazeta przekształciła się w dziennik i ukazywała się sześć razy w tygodniu, z wyjątkiem poniedziałków. Cena początkowo podawana była w groszach i fenigach (20 groszy i 15 feningów). W momencie, kiedy gazeta stała się dziennikiem cenę ustalono na 20 groszy i tak ją podawano. Objętość poszczególnych numerów wahała się od 4 do 12 stron. Oprócz wydań numerowanych, ukazywały się również wydania nadzwyczajne. W 1940 roku takich wydań specjalnych było pięć, natomiast rok później tylko jedno. Miało to niewątpliwie związek z pogarszającą się sytuacją armii niemieckiej na froncie.

Gazeta swoim zasięgiem obejmowała teren całego dystryktu lubelskiego [6]. Ponieważ była adresowana do ludności polskiej, redagowano ją w języku polskim. Redakcja „Nowego Głosu Lubelskiego” mieściła się w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście 41. Zarówno skład redakcji, jak i autorzy poszczególnych reportaży i artykułów nie byli ujawniani. Czytelnicy mogli gazetę prenumerować i umieszczać w niej płatne ogłoszenia, które w mieście były przyjmowane przez biuro dzienników i czasopism [7]. W Chełmie na ul. Lubelskiej 148 znajdowała się agentura „Nowego Głosu Lubelskiego”, gdzie kierownikiem był Jan Farfus. „Nowy Głos Lubelski” przez cały czas edycji drukowany był w tych samych Zakładach Graficznych im. A. Szczuki w Lublinie przy ul. Zamojskiej 12.

Struktura dziennika

„Nowy Głos Lubelski” przez całą okupację miał stały rozkład artykułów, zmianie uległy wyłącznie ich proporcje. Analizując ogólną strukturę dziennika, można sądzić, iż jego początkowa redakcja składała się z działów: politycznego, gospodarczego, poświęconego sprawom lokalnym, kulturalno-rozrywkowego, sportowego i ogłoszeń. W późniejszych numerach praktycznie całkowicie zanikł dział sportowy.
Dziennik był opracowany według następującego schematu:
Kolumnę 1 i 2 zapełniały przedruki z prasy centralnej informacyjnej centrali prasowej GG „Telepress”, komunikaty Naczelnej Komendy Niemieckich Sił Zbrojnych. Były tam też artykuły ilustrujące sytuację aliantów, krajów neutralnych i państwach sprzymierzonych z Niemcami, polityki i roli ZSRR w ówczesnym świecie.
Kolumna 3 zawierała zarządzenia i komunikaty władz okupacyjnych, wiadomości lokalne w cyklach: „Lublin i okolica”, „Kronika Lublina”, powieści  w odcinkach lub krótkie opowiadania umoralniające i różnego rodzaju sensacyjki. W wydaniach rozszerzonych zamieszczono ponadto dwustronicowy dodatek „Handel – Przemysł – Gospodarka”. Kolumnę wzbogacano czasem „Kroniką sportową”, „Kącikiem tylko dla pań”, „Modą”, „Co ugotować”, „Dla młodych matek” lub też „Krzyżówki”.
Kolumna 4 w całości była poświęcona reklamom i ogłoszeniom. Zamieszczano ich zwykle bardzo dużo. Na łamach dziennika reklamowały się duże firmy, zakłady usługowe, lokale rozrywkowe, szkoły. W tym dziale pisano o rzeczach zagubionych lub zaginionych. Początkowo można też było zamieszczać ogłoszenia o osobach zaginionych, nekrologi, oraz kroniki żałobne, jednak władze niemieckie uznały, iż wywiera to niekorzystne wrażenie i zakazały tego zabiegu.
Na treść gazety składał się również materiał fotograficzny. Jednak przeważnie był on marnej jakości. Tematyka zdjęć była różnorodna. Od portretów führera, innych dostojników Rzeszy, poprzez zdjęcia nadsyłane do redakcji z frontów, aż do fragmentów architektury i sielskich obrazów z życia wiejskiego. Chociaż faktycznie na ogół fotografii w dzienniku było niewiele, w numerach 49–55 z 1940 roku występują całe felietony sławiące zwycięstwa oręża niemieckiego.

Dodatek lokalny

W dziale „Z Lublina i okolic” zamieszczano artykuły dotyczące bardzo wielu dziedzin życia ludności miasta, m.in. życia religijnego: Lublin w szacie świątecznej, Pasterka odbędzie się w pierwszy dzień świąt, Choinki w sprzedaży, przestępczości: Kradzieże w Lublinie mnożą się, czy też komunikacji: Lublin miasto dorożek. Omijano w nich jednak szczególnie drażliwe dla ludności kwestie lub przedstawiano je w sposób złagodzony, starając się stworzyć wrażenie, że mieszkańcom żyje się dobrze i władze niemieckie o nich dbają.

Z kolei w części lokalnej pojawiały się obwieszczenia władz niemieckich, sprawozdania z działalności różnych instytucji oraz informacje gospodarcze. Dużo miejsca poświęcono części kulturalno-rozrywkowej z drukowanymi w odcinkach powieściami, mało wyszukanymi dowcipami, różnego rodzaju poradnikami, czy ciekawostkami ze świata [8]. Zamieszczano tu zapowiedzi z koncertów i innych imprez, sprawozdania z ich przebiegu, repertuar kin, czasami pisano o nowościach wydawniczych. Pisano również o okupacyjnej modzie, radzono jak najtaniej przyrządzić posiłki, odnowić stare meble lub inne domowe sprzęty. Można stwierdzić, iż to właśnie gadzinówki specjalizowały się w kształtowaniu opinii o rzekomo pełnej swobodzie w rozwoju życia kulturalnego i literackiego. Dlatego też na łamach „Nowego Głosu Lubelskiego” znajdowało się sporo materiałów z tej dziedziny. Były to: poradniki dla gospodyń, literatura z serii Opowieści tajemnicze i inne, kilka pozycji książkowych dla dzieci, wydawnictwa propagandowe oraz słowniki polsko-niemieckie. W tym dziale drukowano także różnego rodzaju anegdoty i dowcipy, często na temat Żydów. Jednak gdyby nie brać pod uwagę ogłoszeń lubelskich kawiarni o swoich „wieczorach z występami”, to można byłoby dział kulturalny uznać za bardzo ubogi [9].

Wiadomości z zagranicy

Każdy numer gazety dzielił się na część zagraniczną i część lokalną. Część zagraniczna była podporządkowana aktualnie najważniejszym dla władz niemieckich sprawom. W pierwszych numerach znajdujowało się sporo artykułów zachęcających do pracy w Rzeszy Niemieckiej. Umieszczono w nich hasła typu: Praca i dobra praca to podstawa życia, czeka to każdego w Rzeszy Niemieckiej; Chcesz pracować przy dobrym wynagrodzeniu to wyjeżdżaj do Niemiec na roboty; Nie ma bezrobocia – istnieje tylko lenistwo – każdy kto chce, może pracować w Niemczech. W artykułach zachęcających do pracy w Niemczech podkreślano wysoki poziom gospodarki rolnej, kuszono zarobkami i możliwością nauki. Temu zagadnieniu „Nowy Głos Lubelski” poświęcał wyjątkowo dużo miejsca. Łączyło się to zapewne z planami hitlerowskimi związanymi z Lubelszczyzną, która miała być czysto niemieckim terenem osadniczym. Jedną z metod agitacji było fabrykowanie fikcyjnych listów od robotników polskich pracujących w Rzeszy rzekomo nadsyłanych do rodzin lub na adres redakcji. Tytuły takich artykułów-listów były preparowane w formie cytatów zawierających pochwałę życia na robotach, zaś każdy tekst opatrzony był zdjęciem przedstawiającym robotników polskich uśmiechniętych i zadowolonych [10]. A oto kilka przykładów tytułów: Robić wszędzie muszę, Bez pracy nie ma kołaczy, Ale mi jest dobrze, to się i pisać nie chce, Teraz znów siadam do pisania, bo się najadłem, Tutaj dopiero ludzie mają życie, U nas w niedzielę je się to, co u was na Wielkanoc. Oczywiście te miraże dobrobytu prezentowane na łamach dziennika, miały skłonić lubelskiego chłopa do szybszej decyzji na wyjazd do Rzeszy. Również w części zagranicznej prezentowano doniesienia agencyjne, głosy prasy zagranicznej, krótkie doniesienia ze świata oraz informacje władz niemieckich. Informacje dotyczące wydarzeń na świecie przeważnie były podawane z dwu- lub trzydniowym opóźnieniem. Działo się tak prawdopodobnie ze względu na centralne ustalenie ważności informacji oraz treści ich podania i miejsca umieszczania w gazecie. Oczywiście, pojawiające się komentarze nigdy nie były podpisywane nazwiskiem. W tej części często pojawiały się przedruki z „Das Reich”, „Deutsche Zeitung” lub też „Deutsche Diplomatische–Politische Information”. Wszystkie te felietony w większości poruszały problemy dość dalekie dla polskiego czytelnika. Oto przykłady tytułów: Problem japoński, Brazylia dla Brazylijczyków, Ibn Saud, Faruk I, Nastroje nad Bosforem, Struktura społeczna Turcji. Warto również wspomnieć, że podczas inwazji na Belgię, Holandię i Francję prezentowano głównie informacje z terenu walk. Po zwycięstwie nad Francją głównym obiektem zainteresowania stały się walki toczone z Wielką Brytanią. Natomiast agresja Niemiec na ZSRR na łamach „Nowego Głosu Lubelskiego” znalazła odzwierciedlenie tylko w kilkunastu artykułach datowanych z Berlina, w jednym felietonie i trzech artykułach umieszczonych w dziale „Z Lublina i okolic”, np. pod takimi tytułami: Wojska niemieckie bronią Zachodniej Europy.

Rola „Nowego Głosu Lubelskiego” w codzienności okupacyjnej

Utwory drukowane w gadzinówkach nie były najwyższej jakości. Ich zadaniem nie było dostarczenie prawdy i wiedzy o życiu w konkretnych warunkach, wręcz przeciwnie. Omijano i unikano opisy realiów i aktualnych zdarzeń politycznych.
Brakuje powiązania spraw kultury z ówczesną sytuacją Polaków. „Nowy Głos Lubelski” pisał: „Korzystanie z rozrywek mimo wszystko nie jest konieczne ze względu na zdrowie psychiczne Polaków, gdyż pozbawienie ludzi rozrywek na pewno wpłynie niekorzystnie na usposobienie i odporność ludzką”. Był to jedyny artykuł tego typu i należy przyznać, że jego autorem był bardzo aktywny publicysta podpisujący się Xz. Jeśli spojrzy się na zawartość treściową dziennika pod kątem inicjatywy i inwencji własnej redakcji w realizowaniu odgórnych założeń hitlerowskiej polityki prasowej, należy stwierdzić, że samodzielne poczynania „Nowego Głosu Lubelskiego” były bardzo znikome.
Mieszkańcy Lublina od początku zdawali sobie sprawę, że „Nowy Głos Lubelski” jest gazetą propagandową. Pomimo tego szerokie kręgi społeczeństwa kupowały go i czytały. Było to spowodowane głównie ciągłym głodem informacji. Dla wielu gadzinówka była jedynym źródłem informacji. Poza tym tylko w „Nowym Głosie Lubelskim” można było zamieszczać drobne ogłoszenia i reklamy, mając pewność, iż dotrą one od szerokich mas odbiorców. Wydaje się jednak, że czytelnicy z czasem nauczyli się czytać między wierszami artykułów, uzyskując w ten sposób potrzebne informacje. Chociażby z tego względu, pomimo wszelkich zastrzeżeń „Nowy Głos Lubelski” stanowi dzisiaj bezcenne, niewykorzystywane w pełni źródło do dziejów okupacyjnych Lublina.

Obraz życia codziennego Lublinian na łamach „Nowego Głosu Lubelskiego” nie jest pełny. Oczywiście, pojawił się szereg informacji odzwierciedlających i ułatwiających życie, jak chociażby informacje o dyżurach aptek. Ponadto często pisano na temat różnego rodzaju akcji charytatywnych, w miarę możliwości wspierano np. działalność PCK. Nie brakowało szeregu porad dla młodych matek i gospodyń. Dużo miejsca poświęcano wszelkiego rodzaju ogłoszeniom, co najbardziej interesowało mieszkańców miasta. Dotyczyły one wolnych miejsc pracy, kupna lub sprzedaży. W okresie nasilonego bezrobocia tego typu działalność prasy była jak najbardziej korzystna dla jej czytelników.
„Nowy Głos Lubelski” stanowił dla Lublinian pewnego rodzaju kodeks prawny. Na jego łamach publikowano szereg zarządzeń i rozporządzeń odnośnie władz dystryktu, które szczegółowo regulowały życie codzienne mieszkańców miasta. Szczególnie ważną informacją, pojawiającą się w gazecie, był temat zakazany – problem ruchu oporu. Redaktorzy piszący o członkach organizacji konspiracyjnych niezmiennie używali określenia bandyta. Proceder ten miał na celu ukazać walkę wyzwoleńczą równoznacznie ze zwykłym bandytyzmem. Pozwoliło to jednak ludności utwierdzić się w przekonaniu, iż walka z okupantem trwa i musi stanowić dość poważne zagrożenie dla okupanta, skoro poświęcano jej aż tyle miejsca w gadzinówce.
 

Opracowała Monika Mazur
Redakcja: Monika Śliwińska

Przypisy

1. K. Woźniakowski, Polskojęzyczna prasa gadzinowa w tzw. Starej Rzeszy (1939–1945), Kraków 2001, s. 5.
2. J. Jarowiecki, Polska prasa konspiracyjna w latach 1939–1945, [w:] Prasa polska w latach 1939–1945, pod red. J. Jarowieckiego, J. Myślińskiego, A. Notkowskiego, t. 4, Warszawa 1980, s. 128.
3. Z. Mańkowski, Między Wisłą, a Bugiem 1939–1944. Studium o polityce okupanta i postawach społeczeństwa, Lublin 1978, s. 17.
4. J. Kasperek, Kronika wydarzeń Lublinie w okresie okupacji hitlerowskiej, Lublin 1989, s. 27.
5. R. Panas, Gadzinówki cieszyły się z mordowania Żydów, „Dziennik Wschodni”, nr 200, 2009, s. 8.
6. 12.10.1939 roku Niemcy utworzyli Generalne Gubernatorstwo, które zostało podzielone na cztery dystrykty: krakowski, radomski, lubelski, warszawski. Gazeta swoim zasięgiem obejmowała Dystrykt Lubelski, jednak w nagłówku NGL w kilku pierwszych numerach widnieje termin „Gubernia Lubelska”.
7. Zajmował się tym Henryk Lipiński, ul. Krakowskie Przedmieście 42.
8. K. Woźniakowski, s. 74.
9. Tak np. w latach 1940–1941 było zaledwie 40 publikacji (włączając w to anonsy kawiarni), z tego 11 obszerniejszych artykułów dotyczyło życia kulturalnego w Krakowie i Warszawie.
10. W. Wójcik, Goniec Krakowski a Nowy Głos Lubelski, [w:] Prasa lubelska: tradycje i współczesność, pod red. J. Jarowieckiego, Lublin 1986, s. 148.

 

Literatura

Jarowiecki J., Lubelska prasa konspiracyjna na tle prasy polskiego ruchu oporu w latach 1939–1945, [w:] Prasa lubelska: tradycje i współczesność, pod red. J. Jarowieckiego, Lublin 1986.
Jarowiecki J., Prasa w okresie okupacji hitlerowskiej w Polsce w latach 1939–1945, [w:] Polska prasa konspiracyjna lat 1939–1945 i początki prasy w Polsce Ludowej, Kraków 1979.
Jarowiecki J., Prasa w Polsce w latach 1939–1945, [w:] Prasa polska w latach 1939–1945, pod red. J. Jarowieckiego, J. Myślińskiego, A. Notkowskiego, t. 4, Warszawa 1980.
Kasperek J., Kronika wydarzeń Lublinie w okresie okupacji hitlerowskiej, Lublin 1989, s. 27.
Mańkowski Z., Między Wisłą, a Bugiem 1939–1944. Studium o polityce okupanta i postawach społeczeństwa, Lublin 1978.
Panas R., Gadzinówki cieszyły się z mordowania Żydów, „Dziennik Wschodni”, nr 200, 2009, s. 8–9.
Woźniakowski K., Polskojęzyczna prasa gadzinowa w tzw. Starej Rzeszy (1939–1945), Kraków 2001.
Wójcik W., Goniec Krakowski, a Nowy Głos Lubelski, [w:] Prasa lubelska: tradycje i współczesność, pod red. J. Jarowieckiego, Lublin 1986.