Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Młyn i papiernia na Tatarach w Lublinie

Teren, jaki zajmują obecnie trasa przelotowa, stadion i młyn Krauzego, był kiedyś rozległą własnością królewską, wchodzącą w skład starostwa lubelskiego, obejmującą wieś i folwark Tatary, karczmę zwaną „Budzyń” oraz młyn. Młyn nie tylko dostarczał dochodów z podatków dla skarbu państwa, ale jego urządzenia piętrzące, przepusty i śluzy, oraz system kanałów z nimi związanych, miały również znaczenie strategiczne. Ogromne ilości wody można było skierować na obszary przed murami obronnymi miasta, które w ten sposób stawały się niedostępne dla atakującego wroga. Lokalizacja młyna wodnego na Tatarach z różnych względów okazała się być najlepsza. Połączone nurty trzech rzek lubelskich: potężnej dawniej Bystrzycy i jej dwóch dopływów, lewobrzeżnej Czechówki i prawobrzeżnej Czerniejówki, tworzyły tutaj poprzez spiętrzenie Wielki Staw Królewski, poruszając koła młyńskie pracujące na potrzeby dworu.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Początki

Jest prawdopodobne, że taki młyn mógł istnieć jeszcze przed 1317 rokiem, tj. przed wydaniem przez króla Władysława Łokietka aktu lokacyjnego miasta Lublina, który zezwalał na tworzenie młynów pracujących na rzecz miasta. Pierwszy przywilej związany z młynem-papiernią wydał w 1532 roku Zygmunt I. Sześć lat później Jan Feifer wybudował młyn-papiernię: na wielkim stawie pod zamkiem na drugim upuście stawowym – co potwierdziła oblata przywileju królewskiego. Młyn został wzniesiony wprawdzie na gruntach starostwa lubelskiego, lecz jego właściciel, na mocy przywileju, otrzymał prawo do stu florenów w złocie dochodu. Ta kwota miała wystarczyć papiernikowi na pokrycie kosztów funkcjonowania młyna, reperację urządzeń i budowli wodnych oraz na utrzymanie rodziny. Wyposażenie młyna było, jak na owe czasy, imponujące – mechanizm poruszały w nim cztery koła stępne, co stanowiło rzadkość w Polsce. Dla przykładu: papiernia Tęczyńskich w Krzeszowicach miała tylko trzy koła.

Młyn i papiernia w szesnastym wieku

W okresie staropolskim ilość wyprodukowanego papieru odzwierciedlała stopień rozwoju cywilizacji i poziom umysłowy narodu. Kiedy Jan Feifer budował swój młyn-papiernię, zapotrzebowanie na papier stawało się coraz większe. W Małopolsce powstawały nowe oficyny wydawnicze, związane z ruchem reformatorskim; zakładano szkoły i uczelnie. Konkurencyjne młyny papiernicze wybudowano wtedy między innymi w Mogile k. Krakowa i w Warszawie. Z reguły lokowano je nie na dużych rzekach, niosących zagrożenie wiosennymi podwoziami i katastrofami, lecz na mniejszych, zapewniających stały przepływ do poruszania kół stępnych.
Jan Tęczyński, starosta lubelski, do którego należały Tatary wraz z młynem, zarządził w 1564 roku lustrację celem ustalenia opłaty dzierżawnej, a jednocześnie tzw. kwarty. Lustrator starosty zapisał wówczas, że pierwsza papiernia zgorzała za pierwszego papiernika, co może świadczyć, iż w tym czasie Jan Feifer już nie żył.

Szesnastowieczna fabryka

Niewykluczone, że sam pożar przyczynił się do jego przedwczesnego zgonu. Mistrz Jan nie pozostawił po sobie męskiego potomka, lecz dwie córki, z których jedna wyszła za papiernika Tomasza Wąsa – ucznia lub czeladnika Jana. Ten wziąwszy córkę wraz z dzierżawą papierni, zabrał się do zagospodarowania pogorzeliska. Nie ograniczył się tylko do samej odbudowy papierni, lecz znacznie ją rozbudował i zmodernizował. Uzyskał od króla nowy przywilej w 1570 roku, w którym oprócz wcześniej przyznanego dochodu stu florenów, otrzymał jeszcze prawo do odzysku dwóch tysięcy dwustu florenów przeznaczonych na odbudowę i powiększenie zakładu. 
Opierając się na lustracji młyna, Baranowski – autor pracy o młynach w szesnastowiecznej Polsce – przedstawił dość dokładny opis papierni na Tatarach:
Składała się z wielkiego budynku murowanego z izbami dużymi i średnimi na parterze i na trzech piętrach, z sypialniami, z komorami dostatecznymi i wygodnymi, następnie z drugiego budynku, otoczonego murem, z warzelnią, klejarnią, płuczkarnią, z murowanym sklepem, a dalej szły inne już drewniane budynki i szopy, mieszczące urządzenia do fabrykacji papieru. Budynki były nowe, silne, dobrze wykończone, otoczone parkanem, pokryte dachówką. Jak wynika z lustracji, do uposażenia papierni należał także: ogród położony między ogrodem Stanisława Najducha i Mateusza Pawłowicza, a czynsz płacony w 1570 roku z papierni wynosił dwadzieścia grzywien i cztery ryzy papieru.
Opis papierni dość precyzyjnie koresponduje z miedziorytem Hogenberga i Brauna z 1618 roku, gdzie zabudowania officyna papiracea położone są w prawym dolnym rogu ryciny i oznaczone numerem 22. Widoczny jest też Wielki Staw Królewski, gdzie duże spiętrzenie zapewniała rozległa i wysoka wyspa zarośnięta drzewami, co świadczy o jej dawnym istnieniu.
W czasie, kiedy powstawał ów miedzioryt, Tomasz Wąs już nie żył – zmarł około 1600 roku – gdyż wstępna lustracja młyna z 1602 roku wymienia jako wieczystego dzierżawcę papierni jego syna Adama. Początek siedemnastego wieku, do potopu szwedzkiego, był najświetniejszym okresem papierni. Od roku 1602 dochody z niej zostały opodatkowane dodatkową taksą na uposażenie kasztelana na Zamku Lubelskim. W 1649 roku miała miejsce niekorzystna rewizja przywilejów papierni, potem przyszły zniszczenia wojenne. Z 1660 roku pochodzi zapis, który powiada, iż posiadacze papierni nie czynią zadość zobowiązaniom – ani papieru, ani pieniędzy nie dają. Ostatnim papiernikiem na Tatarach był wnuk Adama Wąsowicza, także Adam, praprawnuk Jana Feifera.
Papier produkowany na Tatarach, podobnie jak w całej Polsce, sygnowany był znakiem wodnym. Najczęściej spotykany jest znak z herbem Lewart należącym do rodziny Firlejów, którzy w okresie istnienia młyna-papierni byli dziedzicznymi starostami lubelskimi.

Wielki pożar i upadek

W 1661 roku dokonano intromisji, czyli przejęcia dzierżawy Słomianego Rynku (na Kalinowszczyżnie) i papierni przez Baltazara Trembińskiego, na mocy decyzji starosty Mikołaja Firleja z Dąbrowicy. Ostateczny upadek papierni dopełnił wielki pożar w 1672 roku. Rejestr podymnego z 1689 podaje, że ...papiernia była pusta, złupiona i ograbiona. Od tego czasu nie podniosła się z upadku.
Ponowna lustracja starostwa z 1759 roku informuje, że obok ruin młyna papierniczego istniały na Tatarach aż cztery młyny rzeczne, będące we władaniu starostów lubelskich. W 1774 roku Sejm postanowił wydzierżawić dobra starostom na pięćdziesiąt lat. Wtedy też starostwo lubelskie przeszło na własność Wincentego Potockiego, podkomorzego koronnego. W opisie starostwa wymieniony jest już tylko młyn wielki lubelski z karczmą i browarem, wydzierżawiony Berkowi Józefowiczowi.

Młyn w dziewiętnastym wieku

W dokumencie z 1785 roku związanym ze sporem o prawo pobierania czopowego przy moście na Tatarach, funkcjonuje określenie: „młyn papiernią zwany”. Po rozbiorach z dóbr starościńskich utworzono najpierw tzw. dobra narodowe, a po dołączeniu do nich skonfiskowanych po powstaniach majątków szlacheckich, kościelnych i klasztornych, ukazem carskim powstały tzw. dobra donacyjne. Oddawano je w wieczystą dzierżawę lub darowano za specjalne zasługi. Taki zaszczyt i nagroda spotkała jeszcze za czasów Katarzyny II targowiczanina, hetmana wielkiego koronnego Piotra Ożarowskiego oraz gen. Teodora hr. Riidigera, który otrzymał na własność ziemie należące dawniej do starostwa lubelskiego. Składały się one między innymi z folwarku i młyna Tatary, miasteczka Kalinowszczyzna, wsi Piotrków, Krzczonów, Olszanka, folwarku, wsi i młyna Zemborzyce, folwarku i młyna Wrotków, folwarku i młyna Dziesiąta. Szczęśliwie wyłączone z tego były dobra wcześniej darowane lub sprzedane, a prawo do wieczystej dzierżawy przeszło na Emanuela Grafa, a następnie jego dzieci: Zofię, Kazimierę i Władysława. Nie zwalniało to jednak wieczystych dzierżawców Tatar od pewnych opłat pobieranych przez administratorów w imieniu obdarowanego gen. Riidigera. Na Tatarach stał wtedy kolejny młyn, drewniany, który niebawem spłonął. Odbudowano go w 1881 roku jako młyn należący do rodziny Krausse i do dziś nazywany jest młynem Krauzego.

>>>> czytaj więcej o młynie braci Krausse

 

 

Opracował Marcin Waciński