Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Młyn braci Krausse (młyn Krauzego) w Lublinie

W 1874 roku bracia Edward i Henryk Krausse (od XIX wieku poprawna także pisownia Krauze) zakupili młyn wodny „Papiernia” na Bystrzycy, w dzielnicy Tatary. Lokalizacja młyna była bardzo dobra. Połączone nurty trzech rzek lubelskich tworzyły tutaj, poprzez spiętrzenie, Wielki Staw Królewski, poruszając koła młyńskie.

W 1894 roku Edward Krausse sprzedał swój młyn bratu Adolfowi. W roku 1908 strajkujący pracownicy wywołali pożar, który zniszczył młyn. Obiekt został odbudowany i zmodernizowany w 1912 roku. Po śmierci braci Henryka i Adolfa, od 1918 roku młynem zarządzali dwaj z czterech synów Adolfa: najstarszy Jan i najmłodszy Edward.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Lokalizacja

ulica Działkowa 45

Zespół usytuowany jest we wschodniej części miasta, w widłach Bystrzycy i Czechówki, na południowy zachód od alei Tysiąclecia. Otoczony ogródkami działkowymi.

Funkcje

Od XVI wieku młyn i papiernia, obecnie tylko młyn.

Historia

Przypuszczalnie tradycja młynarska sięga tu nawet początków XIV wieku, to znaczy okresu przedlokacyjnego. Spiętrzenie wód krzyżujących się rzek – Bystrzycy, Czerniejówki i Czechówki, rozlewających się w tzw. Wielki Staw Królewski, stwarzało szczególnie korzystne warunki dla podobnego urządzenia. Najstarszy zachowany przywilej związany z młynem, opatrzony jest datą 1532 i wydany został przez Zygmunta I .
Pierwszy znany ze źródeł dzierżawca terenu, należącego do starostwa lubelskiego, to Jan Feifer, który w 1538 roku wzniósł tu młyn-papiernię. Po pożarze została ona odbudowana przez kolejnego właściciela Tomasza Wąsa, jako większa i nowocześniejsza. Na znanym miedziorycie Hogenberga z początku XVII wieku, ukazującym panoramę Lublina, papiernia została uwzględniona i podpisana „officyna papiracea”.
Papier produkowany na Tatarach, sygnowany był najczęściej znakiem wodnym z herbem Lewart (pieczętowali się nim starostowie lubelscy Firlejowie).

Młyn braci Krausse

Po spustoszeniach wojen szwedzkich i wielkim pożarze 1672 roku, młyn-papiernia podupadł i przerwał działalność, przeszedłszy wcześniej, w latach 60. XVII wieku, w ręce Baltazara Trembińskiego. W wieku XVIII, po rozbiorach, Tatary wraz ze starą papiernią, jako tzw. dobra donacyjne, przeszły na własność gen. Teodora hr. Rudigera oraz hetmana Piotra Ożarowskiego, który odsprzedał je Emanuelowi Grafowi.

Drewniany młyn tatarski odstąpiony został w 1874 roku przez E. Grafa i Kuleszę – Edwardowi i Henrykowi Krausse, wcześniej właścicielom młyna w Kozienicach. Nowi właściciele, poczynając od roku 1880, wybudowali w miejscu starego, bardzo nowoczesny, na owe czasy, młyn wodno-parowy (wspomagany turbiną o mocy 200 KM), według planów firmy Ganz et Comp. z Budapesztu. Turbina była sprzężona z maszyną parową wspomagającą napęd młyna – stąd nazwa młyna wodno-parowy; w rezerwie na wypadek awarii był silnik elektryczny.

Najstarsze budowle zespołu, to młyn z 1881 roku, towarzyszący mu od północy magazyn z 1899 roku oraz dom mieszkalny (1878), usytuowany na południowym wschodzie. Był to trzeci młyn w ręku rodziny Krausse.

Praca w młynie

Edward Krausse syn tak wspomina pracę w młynie:
Młyn pracował na okrągło przez całą dobę. Pracownicy przychodzili na zmiany - od 6.00 do 2.00, od 2.00 do 10.00 i od 10.00 do 6.00. Chłopi przywozili zboże, sprzedawali i pobierali z kasy pieniądze, pracownicy zdejmowali to zboże do magazynów, a znowu mąkę wywozili albo wagonami albo wozami czy platformami. Mąkę kupowali piekarze polscy i żydowscy, sklepy... przychodził do kasy, opłacał jaki chciał gatunek maki... Było kilkanaście gatunków mąki, „cztery zera złote", „GG", czy manna z kaszkowych. Ojciec zarządzał młynem, ale było też wielu pracowników. Zboże potrzebuje kilkunastu obróbek. Najpierw czyszczenie, potem zgniecenie, żeby z rowka wydłubać te nieczystości, bo każde ziarnko ma rowek i tam się gromadzą nieczystości, więc pobieżne zgniecenie tego na walcach powodowało, że ten rowek się pogłębił i wysypywały się z niego te brudy i to była pierwsza mąka jaką uzyskiwało się po odsianiu tego ziarna i to była mąka pastewna, to szło dla bydła. Później były następne zgniecenia i odsiewane poszczególne mąki, no i tak aż do wymielania otrąb. Mniej więcej w środkowych stadiach zgniatania uzyskiwało się najczystszą mąkę. Otręby to jest ta powłoka ziarnka, ją się całkiem na płasko zgniecie i odsieje.
Jeżeli chodzi o młyńską branżę, to na czyszczalni pracował „koper". Obsługiwał czyszczalnię zboża. Byli młynarze różnej klasy. Każde piętro miało swojego zmiennika, który obsługiwał walce. To się nazywało „zichtry". Młyn był wodno-parowy. Była turbina wodna i parowa maszyna i to razem musiało grać. Było kilkanaście wagonów przerobu na dobę. Bystrzyca była zatrzymana, było stawidło, zatrzymanie i tędy woda płynęła na turbiny i kręciła turbiny. Młyn składał się z Magazynu, później był młyn, kaszownia, tam się kaszę robiło. Z pszenicy się robi mąkę pszenną, z żyta żytnią, z jęczmienia się robi kaszę jęczmienną z gryki – tatarczaną, i różne gatunki są zbóż, z różnych się robi różne mąki i różne kasze. Kasza to jest obłuskana z wierzchu ta skorupka i zawartość środka to jest kasza. Młyn był pięciopiętrowy. W środku była czyszczalnia zboża, była ogniotrwała klatka schodowa, żelazne wszystko i stopnie i poręcze itd. obudowane wszystko betonem, a dalej to już był młyn, a tutaj była przerwa i wagony wjeżdżały między te
przerwy. Były szyny przeprowadzone i miały one połączenie z całym węzłem kolejowym.


Wielka przebudowa
Największe prace przeprowadzono po 1880 roku. Zbudowano wtedy nowy kanał, budowle spustowe, pobito nowe szpicpale umacniające brzegi oraz zamontowano turbinę wodną.

W 1901 roku w Lublinie, była organizowana Krajowa Wystawa Rolnicza, na której bracia Krausse wystawili własny pawilon w formie młyna.

Opis firmy, odznaczonej na wystawie złotym medalem, zamieszczony w Księdze Pamiątkowej Wystaw Lubelskich, przedstawiał się następująco:

Zatrudnia około 100 pracujących, wyłącznie tylko pochodzenia krajowego w głównym zakładzie wraz zakładami pomocniczymi, jako to kuźnią, stolarnią, i personelem biurowym. Posiada trzy turbiny o sile 180 koni i maszynę parową o sile 75 koni, której używa się tylko z braku wody.

Robotnicy mają zapewnione bezpłatne leczenie, tj. doktora, aptekę i szpital, oraz ubezpieczenie od kalectwa od roku 1884 w Tow. Rosya w stosunku 1000-krotnym dziennej płacy. Przeważnie miele się pszenicę. Suma rocznej produkcji do ceny pszenicy wynosi około 800 000 rubli srebrem. Jak stare kroniki wspominają, młyn wodny Papiernia na Bystrzycy istniał od niepamiętnych czasów. W roku 1874 został zakupiony przez Edwarda i Henryka Braci Krausse. Był to w owym czasie młyn najpierwotniejszej konstrukcji w bardzo lichym budynku. Powyższa firma, w roku1880 wybudowała w tym miejscu nowy młyn, podług planów firmy Ganz et Comp. w Budapeszcie, z zastosowaniem najnowszych planów, co do samego budynku, jak również najnowszych maszyn do mielenia systemu węgierskiego.

Wobec tak urządzonego młyna i sposobu mielenia, żaden z młynów w kraju nie był w stanie konkurować lubelskimi wyrobami, co zmusiło inne młyny do wprowadzenia licznych usprawnień na wzór firmy braci Krausse.

Od  1883 roku funkcjonowała przy młynie bocznica kolejowa wraz z magazynem.

Duże zmiany nastąpiły w latach 1908–1912, po pożarze z 1908 roku, wywołanym przez strajkujących robotników. Jeszcze w tym samym roku młyn został odbudowany, jako budowla znacznie okazalsza od poprzedniej. Na dekoracyjnym szczycie umieszczono daty 1881 i 1908, a poniżej, na fasadzie, niezachowaną sentencję, nieczytelną także na archiwalnej fotografii. W roku 1912 dobudowano od południa tzw. kaszarnię oraz reprezentacyjną willę dla właścicieli.
Drugie pokolenie Krausse stale doskonaliło i modernizowało młyn wzniesiony w XIX wieku. Z czasem wprowadzono elektryczność i transport samochodowy. Tuż przed wojną, dzięki bocznicy kolejowej biegnącej do młyna przez ulicę Łęczyńską, rozładowywano od 10 do 15 wagonów zboża, załadowywano te same wagony różnym wyrobami i asortymentami mąk i kaszy.
W latach 30. XX wieku zostało zlikwidowane historyczne spiętrzenie wody przy młynie w trakcie obniżania lustra Bystrzycy i osuszania terenów po dawnym stawie.

Czasy wojny i okupacji
Bracia Henryk i Jan zmarli w czasie wojny w niewielkim odstępie czasowym. Przez całą okupację młyn pozostawał w rękach właścicieli – władze Generalnej Guberni traktowały rodzinę Krausse łagodnie, mając nadzieję, że zdeklaruje swoją przynależność do narodu niemieckiego. Nie doczekały się jednak tego nigdy.
Edward Krausse, syn: Przedsiębiorstwo sprawnie pracowało pod zarządem Edwarda Kraussego, ale pod ścisłym nadzorem władz okupacyjnych. Edward Krausse oraz większa część rodziny zawsze czuli się Polakami, dając temu liczne dowody. Wiem, że pewne partie mąki ojciec przekazywał pani Grygowej, która piekła chleb dla więźniów z Majdanka lub dla »leśnych«, z którymi kontakt miał m.in. Lucjan Skoczyński. Pamiętam, że niejednokrotnie mąka wagonami wędrowała do oddziałów AK - ojciec kombinował, wystawiając dublowane asygnaty to było ogromne ryzyko...
Aż do okresu powojennego, zespół młyna pozostawał nieprzerwanie w rękach rodziny Krausse. Ostatnimi prywatnymi właścicielami byli Edward Krausse i Ludwik Skoczyński (syn Wandy Krausse), który otrzymał część po bezdzietnym wuju – Henryku Krausse.

Młyn dzisiaj
Po II wojnie światowej młyn E.H. Krausse został upaństwowiony i przejęty przez PZZ – Przedsiębiorstwo Państwowo-Spółdzielcze. W roku 1995 właścicielem zostało Okręgowe Przedsiębiorstwo Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego. Obecnie z obiektu korzysta Lubella – PZZ Lublin. Młyn nr 1.
Po słynnej powodzi w 1964 roku uregulowano rzekę Bystrzycę; młyn stał się wtedy młynem elektrycznym, gdyż zlikwidowano kanał doprowadzający wodę. W marcu 1970 roku zburzono most kolejowy na Bystrzycy i rozebrano tory, których przebieg pozostaje czytelny do dziś. Kolejne prace regulacyjne, przeprowadzono w latach 1980–1984, budując m.in. bulwar, którym dziś biegnie ścieżka rowerowa. Jednocześnie otoczenie młyna zmieniało się, zdominowały je osiedla, trasa przelotowa przez miasto i targowisko. Patrząc na ogródki działkowe i otoczenie młyna, trudno sobie wyobrazić, że kiedyś był to podmokły teren a rzeka płynęła innym korytem.

Testament Henryka Krausse

31 marca 1941 roku zmarł Henryk Kazimierz, pozostawiając testament, który poruszył bliższą i dalszą rodzinę, zwłaszcza że udział Henryka w spółce był znaczny - 16,6%. Oto ostatnia wola Henryka Kazimierza:
Ja niżej podpisany, Henryk Kazimierz Krausse, kawaler nie mający dzieci, cały mój osobisty majątek ruchomy wraz z kosztownościami oraz jedną trzecią całego majątku mego tak nieruchomego, jak również kapitałów i papierów wartościowych zapisuję na własność Ludwika Wincentego Skoczyńskiego, siostrzeńca mojego zamieszkałego w Bydgoszczy. Pozostałe dwie trzecie tegoż majątku zapisuję na rzecz Gminy Ewangelicko-Augsburskiej w Warszawie na cele oświatowe pod następującym warunkiem: - gmina wyłoni ze swego gremium specjalną Radę powyższej Fundacji, w skład której wejdą ks. superintendent generalny Bursche lub jego następca; - członkami tej rady nie mogą być członkowie mojej rodziny; - uzyskane fundusze winny być zabezpieczone jako kapitał wieczysty, a uzyskane od tego kapitału dochody mają być użyte jako pożyczki zwrotne dla absolwentów wyższych szkół technicznych polskich, Polaków-ewangelików pragnących dokształcać się w kierunkach technicznych w wyższych zakładach naukowych w kraju lub za granicą; - pożyczki te winny być normowane w takiej wysokości, aby zabezpieczały zaciągającym je skromną, ale całkowitą egzystencję w ciągu dwu. a w wyjątkowych wypadkach trzech lat [...]; - pierwszeństwo do uzyskania pożyczek mieć będą kandydaci gmin ewangelicko-augsburskich warszawskiej, lubelskiej i radomskiej w stosunku 1/3 każda; - pożyczki mają być zwracane w ciągu lat maksymalnie dziesięciu.

Tego samego roku w trzy miesiące później w wieku 59 lat zmarł najstarszy syn Adolfa, Jan, jeden z najbardziej zaangażowanych z rodziny Krausse w sprawy młyna. Niejako dla zrównoważenia legatu brata Henryka Jan swój majątek podzielił równo między żyjące rodzeństwo: brata Edwarda i siostrę Stanisławę Kepler, z pominięciem jednak rodziny Skoczyńskich, w której Ludwik został obficie obdarowany przez stryja Henryka. Obok części majątku na Tatarach, w skład masy spadkowej wchodziła także kamienica przy ulicy Żwirki i Wigury oraz budynek przy ulicy Zielonej, które do dzisiaj są własnością rodziny. Spisując swój testament, Jan Krausse kierował się także szlachetnym odruchem, przekazując dwa tysiące złotych na rzecz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Lublinie, tysiąc złotych dla Towarzystwa Dobroczynności w Lublinie i Szkole Rabinów 500 zł.

 

Kalendarium

1538 – Jan Feifer wznosi młyn-papiernię
1672 – młyn podupada po wielkim pożarze
1874 – właścicielem młyna zostają Edward i Henryk Krausse
1880 – rozbudowa młyna przez braci Krausse
1894 – Edward Krausse sprzedaje swoją część bratu Adolfowi
1898 w młynie zainstalowano oświetlenie elektryczne
1908 – pożar wywołany przez robotników niszczy młyn
1912 – odbudowa i modernizacja młyna
1918 – młynem zarządzają synowie Adolfa Krausse
lata 30. XX wieku – osuszono Wielki Staw Królewski i okoliczne tereny
po 1945 młyn zostaje upaństwowiony

 

Opis

Nieregularna parcela otoczona jest ogrodzeniem z ażurowych płyt żelbetowych. Podwórze wyłożone trylinką. Czynne obiekty produkcyjne to: młyn, kaszarnia, magazyn. Młyn zajmuje eksponowane, centralne miejsce. Murowany, otynkowany, pięciokondygnacyjny; z sześciokondygnacyjnymi dwiema osiami północnymi. Założony na planie prostokąta. Przykryty dachem dwuspadowym, krytym blachą. Od pd. zadaszenie punktu ekspedycyjnego, łączące się z sąsiednim budynkiem kaszarni. Od frontu, nad parterem, zadaszenie dla samochodów dostawczych.

Elewacje na cokole, zwieńczone profilowanym gzymsem, wielosiowe, rozczłonkowane gzymsem kordonowym i dekoracją ramową. Parter boniowany. Na osi fasady dekoracyjny szczyt z datami 1881, 1908. Również ściana pd. zwieńczona dekoracyjnym, oprofilowanym trójkątnym szczytem, flankowanym cokołami. Okna prostokątne z dekoracyjnie zaakcentowanymi w tynku nadprożami. Wnętrze przekształcone.

Magazyn północny wzniesiony na planie prostokąta, murowany, tynkowany, kryty dachem dwuspadowym (pokrytym blachą). Nad częścią zachodnią niewielka nadbudówka. Elewacja rozczłonkowana dekoracją ramową w postaci lizen, podtrzymujących jednoelementowy, gładki fryz. Fasada pięcioosiowa, przepruta otworami na czterech kondygnacjach (w tym strychowej). Okna przekryte prostokątnie lub odcinkowo, wielokwaterowe. Ponad drugą i trzecią kondygnacją zamocowano wydatne zadaszenie.

Kaszarnia murowana, otynkowana, na planie prostokąta, czterokondygnacyjna; przykryta dachem dwuspadowym, z dekoracyjnymi szczytami od strony fasady i elewacji tylnej. W fasadzie data 1912. Elewacje na cokole zwieńczone gzymsem koronującym, rozczłonkowane dekoracją ramową. Parter boniowany. Podobnie rozwiązane okna, z wielokwaterowym wypełnieniem.

Stan zachowania

1995 rok

Zespół młyna o przedwojennej nazwie firmowej „E. i H. Krausse” zachował się dobrze. Zniszczone zostały tylko budowle o znaczeniu drugorzędnym. W trakcie budowy al. Tysiąclecia usunięto stary budynek mieszkalny, wozownię i stajnię z oborą. Nie istnieje również rampa kolejowa z magazynem. W złym stanie technicznym znajduje się XIX wieku budynek mieszkalny, położony w części pd.-wsch. i parterowy dawny magazyn, usytuowany na południe od młyna.
Dobrze zachowane są główne obiekty produkcyjne oraz willa właścicieli o wysokich walorach zabytkowych. Brak pierwotnego wyposażenia wnętrza.
 
2009 rok
Zespół obiektów ogrodzony, budynki są wykorzystywane przemysłowo. Elewacje odnowione, ogólny stan zachowania bardzo dobry. Z powodu profilu produkcji brak wstępu do wnętrza.
Część podwórza zajęła trasa W–Z, ogrody i pola uprawne (ogródki działkowe). Koryto rzeki Bystrzycy zostało całkowicie odsunięte od młyna, natomiast po dawnym stawie pozostały podmokłe zapadliska.

 

 
Opracowanie: Grażyna Michalska, Marcin Waciński
Uzupełnienia: Piotr Sugier
Redakcja: Monika Śliwińska

 

 

Literatura

Michalska G., Młyn braci Edwarda i Henryka Krausse przy ul. Działkowej 45, [w:] Czerepińska J., Michalska G., Studziński J., Katalog architektury przemysłowej w Lublinie, t. I cz. II, s. 8, maszynopis opracowany na zlecenie Państwowej Służby Ochrony Zabytków, Lublin 1995.

Kseniak M., Młyn zwany papiernią Adolfa i Henryka Braci Krausse, „Na przykład” 1995, nr 29.

Wypowiedzi Edwarda Krausse, syna, zarejestrowane podczas rozmowy z Martą Kubiszyn i Bartoszem Dylągiem przeprowadzonej 28 lutego 2000 roku.