Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Mirosław Derecki – edukacja, teatr i kabaret

Kabaretowa działalność Mirosława Dereckiego pozwoliła mu z jednej strony zetknąć się z ciekawym środowiskiem lubelskich twórców, a z drugiej stała się przyczynkiem do jego dalszej drogi zawodowej związanej z dziennikarstwem.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Edukacja szkolna

Mirosław Derecki naukę rozpoczął w lubartowskiej szkole podstawowej. Ten okres szkolny przypadł na ciężkie czasy II wojny światowej. Jego szkolny kolega, Kazimierz Mitrut, tak wspominał ten okres:
„Kiedy Niemcy weszli, to szkoła już nie stanowiła dla nas budynku do nauki. W Lubartowie zmienialiśmy kilkakrotnie budynki, w których odbywała się nauka. Nauczyciele zostawali ci sami, bo się z nami przenosili”.

Po dwuletnim pobycie w Lublinie, gdzie uczęszczał do prywatnej szkoły im. Jana Kochanowskiego przy ulicy Lipowej, a mieszkał u siostry ojca, cioci Gieni Filipowiczowej, przy ulicy Górnej, wrócił do Lubartowa.

Kazimierz Mitrut wspomia swojego kolegę ze szkoły i z harcerstwa tymi słowami: „Z Mirkiem żeśmy się zbliżyli, bo [byliśmy] w jednej klasie i jednej ławie. To były takie duże ławy, miały dziurki z kałamarzami i sprzężone siedzenia”.
Zapamiętał Mirka także jako niezwykle zdolnego, choć energicznego ucznia, prymusa, który chętnie brał udział w dodatkowych zajęciach: „Pani nauczycielka z języka polskiego, bardzo uczynna dla młodzieży, pani Iwanosówna, wytypowała parę osób, którym w okresie wakacyjnym byłaby w stanie bezinteresownie udzielić lekcji z języka polskiego. O tym nie był poinformowany Mirek, bo Mirek nie potrzebował zajęć tego typu. I Mirek zgłosił się tam [sam]. Ona [szeroko] otworzyła oczy: «Mirek, co ty tu robisz? Przecież ja ciebie tutaj nie wpisałam?». I proszę sobie wyobrazić, że Mirek celująco [odpowiadał]. Mirek wszystko miał w pamięci”.


Młodych chłopców ciągnęło także w stronę harcerstwa. Imponowali im harcerze szykujący się na obóz, zyskujący nowe sprawności, którzy swoje zbiórki mieli we wciąż zniszczonym lubartowskim pałacu. Kazik i Mirek byli jednymi z tych szczęśliwców, którym udało się wyjechać na obóz harcerski do Kozłówki. Jakież jednak musiało być rozczarowanie Mirka, który z powodu dolegliwości żółądkowych, został odebrany z obozu przez ojca.

Kazimierz Mitrut: „Mirek już na obóz nie wrócił. Kiedy mnie spotykał później, to się tak dokładnie pytał – on nic nie przepuścił, nic nie uszło jego uwadze. I mówił: «Jaka szkoda, że ja w tych namiotach nie nocowałem, tak jak ty. To na pewno fajnie?». Pewnie, że fajnie!”.

Pierwsze doświadczenia aktorskie

Swoją edukację Mirosław Derecki kontynuował w lubartowskim gimnazjum. To w czasach szkolnych zainteresował się teatrem, grając na szkolnej scenie Cześnika w Zemście Aleksandra Fredry. Amatorską grupę teatralną zorganizowała nauczycielka Maria Perczyńska, pod której przewodnictwem młodzi aktorzy mieli możliwość występować gościnnie nawet w innych miastach.

Jedną z ich podróży wspomina Kazimierz Mitrut: „Kiedyś pojechałem z nimi, dla towarzystwa, do Radzynia. To była sztuka Zemsta Fredry. Mirek był wtedy jednym z aktorów tej sztuki. Wiózł nas traktor i dwie przyczepy. Na jednej siedzieli na ławkach aktorzy i powietrze łykali, a dla mnie nie było [już tam] miejsca. Musiałem z jednym kolegą te wszystkie graty, kulisy trzymać, żeby nie powypadały [z drugiej przyczepy]. Były ogłoszenia w Radzyniu – tam był pałac, dużo widzów przybyło. I pech chciał, że ta [scenografia], co żeśmy porozstawiali, jak aktorzy nasi wyszli, to się zawaliła na nich. I draka była niesamowita. Przerwa musiała być z godzinę. Potem się odbyło [dalej] w porządku. Później był powrót po nocy, tym traktorem z przyczepami. No, ale to była atrakcja!”.
 
 
 
W lubartowskim liceum Mirosław Derecki zdał maturę w 1953 roku.

Studia

Mirosław Derecki wspominał: „Moje spojrzenie na minione trzydziestopięciolecie wspiera się często o grunt lubelski, bo tutaj jako siedemnastoletni chłopiec rozpocząłem studia”. Nie był to jednak kierunek jego marzeń, czyli aktorstwo. Ojciec widział dla syna inną przyszłość i młody Derecki zdawał na wydział lekarski w Lublinie. Wprawdzie zdał egzaminy wstępne, jednak akowska przeszłość ojca przekreśliła szansę na studia na Lubelskiej Akademii Medycznej.

Dzięki znajomościom siostry ojca, cioci Gieni, władze uczelni w drodze wyjątku zezwoliły Dereckiemu uczęszczać na zajęcia w charakterze wolnego słuchacza (1953–1954). Niestety, po roku, pomimo powtórnie zdanych egzaminów wstępnych na wydzial lekarski, został zmuszony przenieść się na weterynarię na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, a później w Wyższej Szkole Rolniczej w Lublinie (1954–1959).

Tak opowiada o tym okresie życia męża Ewa Derecka: „Mój mąż był bardzo rozgoryczony. Powiedzieli mu, że może dostać się na weterynarię. Przestudiował cztery lata tę weterynarię, był bardzo zdolny. Kiedyś później spotkałam jego profesora i powiedział, że przeze mnie mąż nie skończył tej weterynarii, bo pewnie ja go odciągnęłam, jako historyk sztuki. Ale to nie było prawdziwym powodem, bo mój mąż się zupełnie do tego nie nadawał. Pewnie dobrze się stało, biedne by były te zwierzęta...”.

Aktorstwo

Podczas studiów Derecki rozwijał swoje zdolności aktorskie. Był członkiem kółka dramatycznego studentów UMCS, które prowadziła pani Jadwiga Grossman: Bardzo dużo jej zawdzięczam. Przede wszystkim nauczyła nas patrzenia na sztukę, rozumienia dzieła literackiego. Pamiętam, że wystawiliśmy Niemców Kruczkowskiego, w których zagrałem prof. Sonnenbrucha” – wspominał Derecki.


Kolegował się też ze studentami KUL, którzy pod przywództwem prof. Ireny Sławińskiej stworzyli grupę teatralną. Krystyna Chruszczewska wspominała jeden z ich wspólnych wyjazdów na obóz studencko-teatralny we Fromborku:

„Na jednym z takich obozów znalazł się Mirek Derecki. Wcześniej poznał się z naszymi kolegami poprzez kontakty teatralne i ludzie o podobnych zamiłowaniach z różnych uczelni się znali […]. To był zgrywus. Przystojny człowiek, młody. Na pewno imponował niektórym, bo on takie pewne hipisowskie nowinki jakoś sobie przyswajał – i nam. Był po prostu sympatycznym, dowcipnym, wesołym, mądrym chłopakiem. Bardzo nam to imponowało, że on weterynarię studiuje, a my humaniści. [We Fromborku] robiliśmy sobie takie różne wprawki, etiudki, przedstawienia, na użytek własny. Tam był zakład dla chorych psychicznie i myśmy tam dawali przedstawienia. I właśnie Mirek też tam różne występy czynił dla tych pacjentów […]. On był takim meteorem, który przemknął przez te nasze teatralne KUL-owskie spotkania”.


Mirosław Derecki grywał epizodycznie w Teatrze im. J. Osterwy, gdzie zagrał rolę Giacoma w Huzarach, Berala i Don Antonia w Zielonym Gilu Triso di Moliny. Współpracował przez pewien czas z Teatrem Lalki i Aktora: „Syn znajomych mojego wujostwa, Andrzej Ejsmund, napisał sztukę lalkową Złota kula, wciągnął do amatorskiego zespołu pod kierownictwem Maryli Kądry swoją siostrę, Gosię Ejsmundównę, i to był początek dzisiejszego Państwowego Teatru Lalki i Aktora im. Andersena w Lublinie. Sam później pracowałem jako adept-aktor w tym teatrze”.

Na tyle poważnie traktował swoją aktorską pasję, że w 1956 roku – w tajemnicy przed rodziną – próbował się dostać do szkoły teatralnej w Warszawie. Niestety bez powodzenia.

Kabaret Sex I i Sex II

Bardziej niż teatr dramatyczny Dereckiego zafascynował kabaret. Latem 1956 roku na obozie studentów KUL-u, którym kierowała prof. Irena Sławińska, usłyszał, jak o Piwnicy pod Baranami opowiadali Zbyszek Domarańczyk i Majka Zamoyska. Po powrocie do Lublina postanowili więc założyć kabaret studencki.

 

 

Na przełomie lat 1956 i 1957 powstał kabaret Sex. „Miał to być kabaret egzystencjalny, pełen buntu przeciw staremu światu, który po niedawnym Październiku wydawał się odchodzić w przeszłość na zawsze”.

Premiera pierwszego programu Sex-u odbyła się 14 kwietnia 1957 roku w studenckim klubie „Piwnica” na Starym Mieście. Marian Brandys, który obejrzał jedno z przedstawień, pisał: „Studenteria lubelska zmajstrowała sobie teatrzyk, mogący śmiało konkurować z osławioną piwnicą krakowską”. Kabaret cieszył się dobrymi recenzjami, a przedstawienia oglądała pełna sala.


Zespół kabaretu przygotował trzy przedstawienia. W pierwszym z nich Mirosław Derecki czytał utwór: Sprośny kacerz Symeon i występował w słynnym już striptizie.

„Ludzie go oklaskiwali i pękali ze śmiechu, zwłaszcza w jego popisowym numerze striptizu. Było wiadomo, że będzie striptiz, no to ludzie byli szalenie tym zainteresowani – bo w mrocznych czasach jeszcze nie było striptizów tak łatwo dostępnych w różnych lokalach. To wyglądało w ten sposób, że był parawan, za parawanem ktoś się rozbierał – jakaś dziewczyna na pewno i przerzucane były części garderoby, takie intymne. I kiedy już ta ostatnia część garderoby, ta najbliższa ciału spadła, to parawan się rozsuwał i wychodził Mirek Derecki w kalesonach…” – wspominała spektakl Krystyna Chruszczewska.


Z nowym rokiem akademickim 1957/1958 powstał Sex II, który swoje programy zaczął wystawiać w klubie „Nora” na Krakowskim Przedmieściu. Przybrał bardziej teatralną formę z rozbudowaną częścią plastyczną. Wystawiono Cezara i Melisandę, które to przedstawienie nie zyskało wielkiego rozgłosu, a po paru spektaklach upadło i tym samym zakończyła się działalność kabaretu. Jednak to dla kabaretu Sex II Mirosław Derecki napisał dwa opowiadania, które później stały się początkiej jego nowej drogi zawodowej – dziennikarskiej i pisarskiej. Wydrukowała je „Kamena”: Jak się ksiądz Matrasek załamał oraz Duch.

Kabaret Czart

Mirosław Derecki występował również w programach drugiego słynnego lubelskiego kaberetu – „Czart”. Był to kabaret utworzony przez środowisko dziennikarskie w 1959 roku, a swoje miejsce znalazł w kawiarni Pod Czarcią Łapą na Starym Mieście. Założycielami kabaretu byli: Andrzej Malinowski, Ryszard Nowicki i Jacek Abramowicz. Pierwszy program nosił tytuł Leg(l)endy lubelskie.

„Siedział Mirek Derecki na estradzie w takich zarękawkach, nad głową miał ogromny napis «Kamena» i rozlegało się jakieś pukanie zza kulis. Mirek, jako ten redaktor «Kameny» pytał: «A kto tam?». Dobiegał głos: «To ja. Czytelnik». «Nie – mówił Derecki. – Nie okłamuj mnie. My wszystkich naszych trzech czytelników znamy dobrze po głosie». Poza tym Derecki był znakomity w scenach przedstawiających, jak to wtedy się nazywało, «sztuczny mózg». Już były pierwsze komputery, więc on grał, przewracając oczami w przedziwny sposób” – wspominał kolegę Ryszard Nowicki.
 
Czytaj więcej>>> o kabaretach lubelskich

„Zamek” i „Nora”

Mirosław Derecki związał się także ze środowiskiem artystycznym Lublina jako kierownik klubu „Zamek” (1960–1961) przy Wojewódzkim Domu Kultury na Zamku, a następnie „Nory” – Klubu Związku Zawodowego Pracowników Książki, Prasy i Radia. Tak wspominał ten okres lubelski artysta Michał Hochman: "Na Zamku był taki aktywny ośrodek plastyczny, artystyczny. Był klub młodzieżowy, bardzo popularny, który na początku lat sześćdziesiątych prowadził Mirosław Derecki. Miałem tam kiedyś koncert. To było takie bardzo "topowe" miejsce w owym czasie - można powiedzieć. I on też tam robił wystawy plastyczne, także w tym klubie się wtedy dużo działo. Potem, jak Mirek przeszedł do klubu „Nora”, to [życie artystyczne] się tam przeniosło...".

 

 

Opracowała Dominika Majuk

Literatura

Augustowska Anna, Tyle mam jeszcze do napisania, „Gazeta w Lublinie” 1998, nr 25.
Chruszczewska Krystyna, relacja świadka historii z Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, nagr. Joanna Majdanik, 2015.
Hochman, Michał, relacja świadka historii z Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, nagr. Wioletta Wejman, Karolina Kryczka, 2015.
Mitrut Kazimierz, relacja świadka historii z Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, nagr. Joanna Majdanik, 2015.
Mościbrodzka-Derecka Ewa, relacja świadka historii z Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, nagr. Dominika Jakubiak, 2005.
Nowicki Ryszard, relacja świadka historii z Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, nagr. Marek Nawratowicz, 2014.

Zdjęcia

Wideo

Audio

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe