Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Mariusz Grzebalski (ur. 1969)

Mariusz Grzebalskipoeta, redaktor, wydawca.
Urodził się w Łodzi. Szkołę średnią ukończył w Poznaniu, gdzie następnie studiował filozofię i filologię polską w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. W mieście tym odniósł pierwsze sukcesy literackie – był laureatem Nagrody Literackiej im. Kazimiery Iłłakowiczówny (za tomik Negatyw, 1994); redaktorem naczelnym dwutygodnika literackiego „Nowy Nurt” oraz artzina „Już Jest Jutro”.
Ponadto otrzymał m.in. nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek za wiersze z tomu Ulica Gnostycka (1997), nagrodę Ericha Burdy (2001) i Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych (2001).
Tomik Graffiti (2001) był jego pierwszą książką, która ukazała się w przekładzie na język niemiecki w Austrii.
Obecnie pracuje jako redaktor „Dodatku Literackiego” Nagrody Literackiej Gdynia, Wielkopolskiej Biblioteki Poezji i Biblioteki Poezji Współczesnej.
Mieszka w Dąbrówce koło Poznania.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dorobek poetycki, prozatorski, edytorski i redakcyjny

Mariusz Grzebalski, Negatyw, „Pracownia” Oficyna Wydawnicza Ostrołęckiego Ośrodka Kultury, Ostrołęka 1994.
Mariusz Grzebalski, Ulica Gnostycka, Obserwator, Poznań 1997.
Mariusz Grzebalski, Widoki, Centrum Sztuki – Teatr Dramatyczny, Legnica 1998.
Mariusz Grzebalski, Drugie dotkniecie, Biuro Literackie Port Legnica, Legnica 2001.
Mariusz Grzebalski, Gedichte [Graffiti], przekład Doreen Daume, posłowie Alfred Kolleritsch, Edition Korrespondenzen, Wien 2001.
Mariusz Grzebalski, Słynne i świetne, Biuro Literackie, Wrocław 2004.
Mariusz Grzebalski, Negatyw, Biuro Literackie, Wrocław 2004 (wydanie II, poprawione).
Mariusz Grzebalski, Człowiek, który biegnie przez las, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006.
Mariusz Grzebalski, Pocałunek na wstecznym, Biuro Literackie, Wrocław 2007.
Mariusz Grzebalski, Niepiosenki, Biuro Literackie, Wrocław 2009.
Mariusz Grzebalski, Kronika zakłóceń. Wiersze zebrane 1994–2010, Biuro Literackie, Wrocław 2010.

Udział w publikacjach zbiorowych

Antologia młodej poezji, Biblioteka „Już Jest Jutro”, Poznań 1993.
Macie swoich poetów. Liryka polska po 1960 roku. Wypisy, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 1995, 1997.
Zeppelin. Antologia poezji, Obserwator, Biblioteka „Czasu Kultury”, Poznań 1996.
Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler, Agencja Wydawnicza „Zebra”, Kraków 1997.
Bílé propasti. Antologie současné polské poezie, Nakladatelství "Host", Brno 1997.
Antologia, Oficyna Literacka, Kraków 1999.
Antologia nowej poezji polskiej 1990–1999, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2000.
14.44. Poeci Fortu 1996–1999, Biuro Literackie Port Legnica, Legnica 2000.
New Polish Writing, Chicago Reviev, vol. 46, 2000, nr 3,4.
Polen, "Podium" 2002, nr 143.
Złota kolekcja „Kursywy”, Bytom 2002.
Carnivorous Boy, carnivorous Bird. Antologia współczesnej poezji polskiej, Zephyr Press, Chicago 2002.
17 polska poeter, FiB:S Lyrikklubb, Stockholm 2003. 
Language Year-Book, Ernst Klett Sprachen GmbH, Stuttgart 2003. 
New Polish Poetry, Lyric nr 8, Houston 2005.
Asklop. Polska nazaj. Antologija novejše poljske poezije, Lud Šerpa, Ljubljana 2005.
Poza słowa. Antologia wierszy 1976–2006, Słowo Obraz Terytoria, Gdańsk 2006.
Stanje pripravnosti. Pregled savremene poljske poezije (sautori rođeni 1960. godine i kasnije), Belgrad 2006.
Słynni i świetni. Debiuty poetyckie Wielkopolan 1989–2007, Poznań 2007.
Polnische Poesie nach der Wende – Generation ’80. Antologie, hrsg. von Robert Hodel, Wydział Slawistyki Uniwersytetu Hamburskiego, Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, Hamburg 2008.
Pogoda ziemi. Wiersze polskie po 1918 roku, Wydawnictwo Eurograf, Warszawa 2010.
Powiedzieć to inaczej. Polska liryka nowoczesna, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2011.
Pociąg do poezji. Antologia wierszy współczesnych z motywem podróży, Kutnowski Dom Kultury, Kutno 2011.

Wiersze, recenzje, eseje, szkice, artykuły drukował m.in. w pismach
„Apokalipsa” (Słowenia), Chicago Reviev (USA), „Czas Kultury”, „Czetwer” (Ukraina), Die Hören (Niemcy), Ekologist (Czechy), „FA-ART”, „Fraza”, Jacket (Australia), „Kresy”, Lyric (USA), Manuskripte (Austria), „NaGłos”, „Odra”, Podium (Austria), „Przekrój”, „Revue Aktualnej Kultury” (Słowacja), „Razgledi” (Słowenia), „Studium”, „Twórczość”, „Tygodnik Powszechny”.

O twórczości Mariusza Grzebalskiego

Jan Wolski: „Znaczący i nieprzypadkowy wydaje mi się tytuł debiutanckiego tomu wierszy Mariusza Grzebalskiego Negatyw. Negatyw to przeciwieństwo pozytywu, obraz w rzeczywistości ten sam, ale przecież odwrócony, świat przedstawiający na opak niejako. Negatyw to także zasada, próba postrzegania tegoż świata nie tak, jak robimy to najczęściej, jak robią to inni. [...] A w końcu negatyw to także metaforyczna odmowa zgody, na przykład na zastaną rzeczywistość, sposób jej doświadczania i opisywania.
I to rzeczywistość, ona właśnie stanowi przedmiot zainteresowań poety. Może inaczej nawet: rzeczywistość stanowi tło dla tego, kim lub czym jest podmiot liryczny, jak wyglądają relacje miedzy ludźmi, między nimi a światem, jakie i gdzie jest miejsce jednostki. Negatyw to niezbędna postawa, z której odtworzony będzie chwilowy, ułamkowy, utrwalony na moment obraz, bo wszystko jest i tak płynne, nieustannie zmieniające swą postać. Jako swoisty negatyw traktować można także pamięć ludzką. W niej tkwią fotografie, obrazy świata, ludzi, zwierząt, przedmiotów tych zapamiętanych, ale też w niej tkwić zdaje się swoiste archiwum negatywów, gotowych obrazów czekających na ożywienie [...].
            Dziwny czas.
            Stare odeszło i nie nadchodzi nowe.
            Nic w zamian.

Oczywiście, że nic w zamian, bowiem nowe trzeba po prostu wypracować [...]”.
Co może kryć w sobie negatyw, „Akcent” 1996, nr 3 (65).

Magdalena Kokoszka: „Drugie dotknięcie zawiera wiersze, w których słowa ostrą linią obramowują rzeczywistość. Z jednej strony, utwory te są jak szkice – wydawałoby się – nad podziw obiektywne i zagnieżdżone w konwencji realistycznej (jeśli w ogóle można mówić o realizmie w poezji), aż kuszą zmysł dotyku. Z drugiej strony, wyraźnie odczuwalny ruch poetyckiego oka czyni z nich niemal obrazy o nacechowanej i subiektywnej «fakturze». [...] Można odnieść wrażenie, że wiersze te nie tyle pisze się, ile komponuje”.
„Opcje” 2001, nr 2.

Karol Maliszewski: „Poeta otworzył się i oddał na użytek inności, obcości; jest głosem sumienia kilku ulic, może całej dzielnicy. Opisuje niebo nad blokami osiedla, opowiada o tym, co się ostatnio wydarzyło. I to «ostatnio» nabiera w jego tekstach mitotwórczego posmaku «zawsze». Odtwarza historie doświadczane osobno, osobniczo (w skrytości ducha i genealogii rodzinnej) i doświadczane przez lokalną społeczność, osiedlową wspólnotę. Bardziej interesuje go teraz mięso zdarzeń, barw i nastrojów niż – tak jak było niegdyś – skórka, otoczka języka. Jego bohater był kiedyś jakby bardziej obecny w zawirowaniach językach, w jakichś współgrach na przecięciu znaczeń, w kunsztownej metaforyzacji wszystkiego postrzeganego i przeżywanego. Teraz wszystko postrzegane-przeżywane bierze górę, a język wlecze się z tyłu, jak pies, nasłuchuje i służy”.
Przez siebie na zewnątrz, „Dziennik Portowy” 2001, nr 3.

Jacek Bierut: „Grzebalski «zebrał» w nowym tomie wiersze publikowane na przestrzeni sześciu lat w prasie literackiej (czasami zgrabnie je «poprawiając»), uzupełnił je premierowymi i dał nam do ręki książeczkę bardzo «wyraźną». Jeśli gdzieś jeszcze toczy się (sensowna) rozmowa o współczesnej poezji, to nie będzie ona pełna bez «skatalogowania» i «oswojenia» tej pozycji”.
Drugie dotknięcie Grzebalskiego, „Czas Kultury” 2001, nr 5/6.

Piotr Kępiński: „Wartość tych wierszy tkwi w ujęciach rzeczywistości, w znakomitych «fleszowych» sekwencjach, które w Drugim dotknięciu stają się ciekawym odniesieniem do rozważań teoretycznych. Drugie dotknięcie jest różnorodne. Podoba się predylekcja Grzebalskiego do szorstkiego obrazowania, podoba się jego specyficzna metaforyka, zachwycają wręcz, celowo nieudane, próby harmonizowania formy [...]. Nie znam innego poety, który potrafiłby ze zgiełku ulicy i z chaosu wyłuskać takie szkice. I jeśli ktoś pisze lub mówi o postępującym egoizmie współczesnej poezji, winien dwa razy zastanowić się lub przeczytać najpierw wiersze Mariusza Grzebalskiego”.
Wiatr bez końca, „Dziennik Portowy” 2001, nr 3.

Adam Pluszka: „Bohater liryczny poezji Mariusza Grzebalskiego jest jak niebieski pasek Edwarda Krasińskiego, zaś sam autor ma tę samą samoświadomość stawania się rzeczy oraz ich kreacji, co wspomniany «klasyk polskiej neoawangardy». Grzebalski przesuwa wzrokiem po przedmiotach, zdarzeniach, ludziach, odkrywając ich istotę. Krasiński kiedyś powiedział: ja nie chciałbym tego, co robię, zepsuć jakimś artyzmem. Poezja Grzebalskiego i założenia sztuki Krasińskiego mają podobne podstawy”.
Pan Kreska, „TIN” 2001, nr 5.

Wojciech Woźniak: „Nowy tomik Grzebalskiego jest, jak i dwa poprzednie, bardzo skondensowany, ale ileż w jego trzydziestu kilku wierszach i jednym krótkim poemacie pojawia się osób-postaci: widzianych przelotnie, nieznajomych acz obserwowanych z namysłem, znajomych, bliskich. Z kolei w formach koniugacyjnych tej poezji dominuje, co znamienne, trzecia osoba lp. Poezja Grzebalskiego jest zdecydowanie trzecioosobowa, obserwacyjna i empatyczna [...]. Jest niczym solidna pracownia portretowa, a jej autor niczym architekton, wkomponowujący w swoją konstrukcję wizerunki osób”. 
Najczęściej o innych i zazwyczaj o sobie, „Pracownia” 2001, nr 27.

Janusz Drzewucki: „Jakim poetą jest Mariusz Grzebalski? Przede wszystkim czułym na konkret. Materia jego wierszy utkana jest z tego wszystkiego, co dostarcza codzienność. Akcja liryczna poszczególnych tekstów rozgrywa się w realnej przestrzeni: w Poznaniu, w Łodzi, na dworcu w Inowrocławiu. Grzebalski jest bystrym obserwatorem rozgrywającego się wokół niego widowiska świata. Interesuje go życie ulicy, rozmowy w sklepie czy w tramwaju. Jego twórczą wyobraźnię rozpala nawet napis na murze: Legia kurwa. Język tej poezji to język potoczny, konwersacyjny [...]. Mariusz Grzebalski pisze wiersze, których nikt inny nie mógłby napisać. Co najważniejsze, wiersze te chwytają za gardło, zmuszają do milczenia”.
Rekomendacja, „Magazyn Literacki” 2001, nr 6.

Stanisław Chyczyński: „Ponieważ dzielny Rafał Wojaczek patronuje literackim eksploracjom Mariusza Grzebalskiego, należy się spodziewać, że już za dwie dekady autor Drugiego dotknięcia stanie się legendarnym bożyszczem nałogowych konsumentów Internetu. Ja natomiast życzę Grzebalskiemu... dotknięcia trzeciego, aby odkrył w przezywanej rzeczywistości (nie) widzialne rejony, zdolne jego poezję przyprawić głębią i mądrością”.
Niekoniecznie o niczym, „Akant” 2001, nr 7.

Rafał Rżany: „Drugie dotknięcie mieni się od znaczeń, dopowiadanych i modelowanych w miarę kolejnych lektur, jest jak drugie spojrzenie, już nie ukradkowe i pospieszne, lecz spokojniejsze, bardziej detaliczne [...]. Transgresja podmiotu, pozatekstowe i pozasytuacyjne wychylenie, wyraźne dążenie do wyjścia poza aktualność [...] dają tej twórczości siłę uniwersalizmu, a połączenie wrażliwości sytuacyjnej z powściągliwością czy nawet chłodem opisu, stwierdzam nie po raz pierwszy, mogą się podobać”.
Tylko pół kroku, „Twórczość” 2001, nr 8

Robert Ostaszewski: „W Drugim dotknięciu Grzebalski chyba najmocniej jak dotąd wychyla ku światu. Nie oznacza to w tym przypadku całkowitego zanurzenia się w codzienności; w poezji Grzebalskiego widoczny jest przecież ciągły ruch od świata i ku niemu. Postawę poety można by określić jako obserwację uczestniczącą”.
Pokaleczony, „Nowe Książki” 2001, nr 10.

Piotr Śliwiński: „Drugie dotknięcie to niewątpliwie rzetelna poezja, delikatna i czuła, a zarazem po męsku zdecydowana i pewna swych celów. Zadbana uroda lirycznych zapisków łączy się w niej z czymś twardym i konkretnym, wielojęzyczność nie zaciera wyraźnego autorskiego stanowiska, migotliwość obrazu nie zmienia się w nieokreśloność. Wiersze te posiadają z reguły jakiś pretekst w świecie zewnętrznym, stają się rejestracją i odczytaniem sytuacji, w końcu zaś powracają do rzeczywistości. Wprawdzie świat odsłania się i pojawia w nich, bo został zobaczony przez artystę, ale fakt ten nie wiedzie do egocentrycznej redukcji, wręcz odwrotnie – wzmacnia samokontrolę poety, prowadzi do narzucenia sobie reżymu skromności i powagi”.
Solidarność i samotność, „Tygodnik Powszechny” 2001, nr 31

Piotr Wiktor Lorkowski: „Kolejny tom wierszy Mariusza Grzebalskiego dowodzi nader konsekwentnego pojmowania poezji jako sztuki zmierzającej do kondensacji zmysłowych spostrzeżeń i oczyszczania ich do samej istoty, do sensu sięgającego poza doraźność i przypadek”.
O wierszach Mariusza Grzebalskiego, „Poetica” 2002, nr 1.

Agnieszka Rogulska: „Z tomiku wyłania się obraz Grzebalskiego – czułego strażnika szczegółu, dozorcy rzeczywistości, któremu wiele, nawet niepoetyckich chwil przynosi pomysły na wiersze. Wiersze, które aż kipią od szczegółów, przez co mogłyby przypominać, w podobnym stopniu nasycony detalami, poetycki skowyt beatników, ale... nie ma w nich buntu, nie ma złości. Ostrość spojrzenia i mówienia, uparcie podkreślana przez recenzentów, istotnie wiele w nim znaczy”.
Szary dzień czułego strażnika szczegółu, „Pro-Arte” 2002, nr 1.

Karol Maliszewski: „Czytelnikowi niemieckiemu zaproponowano najbardziej przekonujące utwory poznańskiego poety. Zdolne do stworzenia przestrzeni ponadjęzykowego, ponadnarodowego porozumienia, którego podstawą jest egzystencja, typowe sytuacje egzystencjalne, jak zawsze u Grzebalskiego — pełne życia, tajonych energii, tajemnicy i siły.
Zniknął Grzebalski w wydaniu pokoleniowo-grypserskim, zaistniał natomiast bardzo wyraźnie Grzebalski filozof, metafizyk. Ktoś, kto w zaskakujący sposób łączy dwa spojrzenia, dwa dotknięcia świata — subiektywne z obiektywnym, zaangażowanie z dystansem i powściągliwością”.
Grzebalski. Niemiecki wybór, „Opcje” 2002, nr 3.

Michael Braun: „Teksty młodego polskiego poety Mariusza Grzebalskiego można w dosłownym sensie zaliczyć do takiej «poesie impure», jako że kluczowym słowem tej poezji jest «brud». Jest to brud nagromadzony na szarych przedmieściach postsocjalistycznej Polski, który wytworzył tam określoną atmosferę upadku. Same wiersze są «piękne i trujące», jeśliby podchwycić myśl wyrażoną w miniaturze Dziś dzień.
Ta piękna i trująca poezja wysyła czytelnika za kulisy rozpadającego się świata industrialnego. Liryczny personel Grzebalskiego porusza się przez ponure peryferie miast, puste ulice, spustoszone i zdewastowane domostwa, obok rzeźni i gazowni – to szary świat przemysłu pełnego brudu, w którym całe ludzkie życie wydaje się wygasłe. Lektura tych wierszy podobna jest do przejmującego zgrozą spaceru przez zmęczoną spuściznę po realnie istniejącym socjalizmie, po tej formie społecznej, którą urodzony w Łodzi w 1969 roku autor przeżył tylko w jej gnijącym stadium. Miejskie obrazy Grzebalskiego pokazują stertę skorup miejskich siedlisk, w których pozbawieni złudzeń młodociani i «małoletni podglądacze» wypuszczają się na łupieżcze wyprawy. Już dawno – powiada się w wierszu Rzeźnia przestaliśmy przypominać ludzi./ Nie mamy oporów, śmierdzimy mięsem./ Jutro ani pojutrze nie czeka nas nic ciekawego. Jest tu otwarcie mowa o straconym pokoleniu, które uwolniło się od wszelkich utopii i ideałów. Co mu pozostało, to nagłe wybuchy przemocy i spazmatyczne próby miłosne, które winny dawać oparcie pośród ogólnego braku orientacji. Czarny egzystencjalizm Grzebalskiego fascynuje, ponieważ autor rezygnuje z wszelkich patetycznych tonów, a zamiast tego, w lakonicznej dosadności i szorstkiej dokładności, zbiera swoje obserwacje i ekspertyzy. Jego poetycką areną stają się obok rzeźni zardzewiałe dachy, splądrowane kioski, zwietrzałe ławki parkowe pełne pijaków albo – jak mówi o tym wiersz Krety, bloki o brudnych dziąsłach — miejski kosmos pozbawionych nadziei, w którym zastygło życie, a pomyślnie rozwijają się jedynie przemoc i przeczucia śmierci. Poprzez te strefy, po omacku i z wysiłkiem, przedziera się naprzód liryczne ja, ale odkrywa wszędzie tylko oznaki pożegnania [...]. Tak więc na każdym rogu ulicy czyha oznaka śmierci, tak jak w ogóle śmierć w tych wierszach urosła do mrocznej, posępnej dominanty”.
Śmierdzimy mięsem, „Freitag” 2002, nr 7.

Lutz Seiler: „Dzisiaj istnieje być może dużo dobrze zrobionych wierszy, które ukazują wytyczne naszej epoki. Są bogate w sferze obrazu, jednak niewiele przy tym uprzytomniają. W przypadku Grzebalskiego mam przyjemne uczucie, że jest na odwrót. Jeśli pojęcie aury nie byłoby tak hermetyczne, można by go było użyć w stosunku do przestrzeni, które odkrywają wiersze Grzebalskiego: «Mniej ambicji, więcej aury!»”.
w: Hauke Hückstädt, Melancholische Additionen, Frankfurter Rundschau 2002, nr 261.

Hauke Hückstädt: „Wiersze miłosne są dobrym wyznacznikiem stanu skupienia poezji. Wiersz miłosny z reguły nie toleruje nadmiaru klasyki, wiedzy czy nauki, plastyki, nadęcia. Wiersze miłosne Mariusza Grzebalskiego są bezlitośnie piękne. Uderzają jak pul, są prozaiczne jak poznanie. I już od pierwszej linijki są jak słodki epilog. Jeden z nich, zatytułowany Prognoza, wyróżniający się narracyjną inteligencją, oszczędnością każdej z trzech strof, należałoby drukować na stronie tytułowej każdego miłosnego opowiadania, które zajmuje ponad sto stron”.
Melancholische Additionen, Frankfurter Rundschau 2002, nr 261.

Zdzisław Jaskuła: „Poezja Grzebalskiego trafiła na znakomitą, młodą tłumaczkę Doreen Daume, która z wyczuciem oddała wszystkie subtelności tej liryki, celnie osadzając ją w niemczyźnie, dzięki czemu uniknęła tak charakterystycznego dla przekładów «efektu obcości». Polskiego poetę czyta się więc w większości przypadków tak, jakby po prostu po niemiecku pisał”.
Polskie „graffiti” poetyckie w Wiedniu, „Tygiel Kultury” 2002, nr 8.

Opracował Marek Danielkiewicz