Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Małgorzata Sawicka – reportaż w Radiu Lublin

Fragment tekstu autorstwa red. Małgorzaty Sawickiej „Reportaż w Radiu Lublin”


Reportaż w Radiu Lublin po Okrągłym Stole

Reportaż w Radiu Lublin w latach osiemdziesiątych na dobrą sprawę przestał istnieć. Z letargu nie mógł się wydostać jeszcze dwa lata po okrągłym stole, choć w większości wrócili do pracy w radiu zwolnieni w czasie stanu wojennego dziennikarze i pojawiło się przed nimi wyzwanie skorygowania faktów historycznych, zapełniania białych plam, przewietrzenia starych wartości, i szukanie nowych. Paradoksalnie jednak czynnikiem hamującym reanimację reportażu w wolnym radiu było to, co uważano wtedy za drożdże sztuki radiowej. Była to fascynacja „żywym radiem”, a wynikała po trosze z syndromu prowincji (my nie gorsi od Zachodu), a po trosze z reakcji na skostnienie dawnych programów potrójnie cenzurowanych: przez samego autora, przez redaktora naczelnego i przez wszechmocną cenzurę.
 
Powierzchowności i wodolejstwa wkrótce mieli dość i słuchacze, i dziennikarze , przyszedł więc czas, gdy jedni i drudzy zatęsknili za reportażem, za skondensowaną, udramatyzowaną opowieścią, w której rozmówcy są aktorami, a wydarzenia o których mówią, czy też biorą w nich udział są prawdziwe, która prowokuje pytania, zmusza do koncentracji i przemyśleń.
Kiedy Anna Kaczkowska oraz autorka tego tekstu (obie uformowane w szkole reportażu lat 70-tych) wróciły do pracy w Radiu Lublin po rozmowach okrągłego stołu, stanowiły razem z Majką Brzezińską rozdartą między reportaż i publicystykę kulturalną potencjał, na którym można było opierać nadzieje na odrodzenie reportażu radiowego. W 1992 roku utworzona została redakcja reportażu. Decyzję tę podjął Janusz Winiarski – najpierw redaktor naczelny, a po reorganizacji prezes Radia Lublin S.A. Bez niego – i należy to jasno wyartykułować - nie byłoby żadnego odrodzenia. Należał bowiem do nielicznych szefów lokalnych rozgłośni, którzy wygospodarowali środki na rozwój dziedziny sztuki radiowej kosztownej, a z punktu widzenia ekonomicznego - nieopłacalnej. Przede wszystkim wyposażył redakcję w znakomity, najlepszy wtedy na rynku sprzęt cyfrowy: magnetofon Tascam, dwie elektroniczne montażówki Sony, zestaw mikrofonów Sennheisera, nieco później program komputerowy MARWIN, ale przede wszystkim wydzielił na działalność redakcji budżet i odciążył od codziennych zajęć osoby zatrudnione w redakcji, by bez przeszkód mogły się skupić na tej pracochłonnej dziedzinie twórczości. Reszta była już kwestią dopracowywania szczegółów strategii. 
 
Kierowniczką redakcji została Małgorzata Sawicka i to ona razem z Januszem Winiarskim obmyślała taktykę nadawania coraz większej rangi reportażowi radiowemu. Konkurs na najlepszy reportaż kwartału okazał się optymalnym stymulatorem codziennej produkcji. Za nagrodą pieniężną szedł także prestiż i możliwość doskonalenia rzemiosła. Każdy mógł w tym konkursie wziąć udział, także spoza redakcji i spoza radia. Reportaże mają swoje karty ocen, a zadaniem jury jest nie tylko wybrać najlepsze prace, ale też ocenić wszystkie tak, by reporter mógł przeanalizować błędy – czy właściwie wybrał temat i jak go potraktował, czy osiągnął zamierzony cel, jak poprowadził narrację, czy zainteresował słuchacza w pierwszych trzech minutach, czy popełnił błędy montażowe i realizacyjne.
 
Każdy mógł z redakcją współpracować, rozpoczęte zostały starania, by pozyskać młodych współpracowników. Najcenniejszym nabytkiem okazała się najpierw studentka, a potem absolwentka historii sztuki z KUL Agnieszka Czyżewska, „świeża krew”. Pełne życia z precyzyjnie poprowadzoną dramaturgią reportaże przyniosły jej stypendium Jacka Stwory w 1997 roku, a jeszcze wcześniej w 1995 roku międzynarodową nagrodę dla początkujących reporterów Ake Blomstrom Memorial Prize przyznawaną w Finlandii. Tę samą nagrodę , otrzymała w 1997 roku Czesława Borowik, w której pracach doceniono tworzenia impresji dźwiękowych i budowania nastroju muzyką. Szereg znaczących nagród otrzymały także Anna Kaczkowska i Małgorzata Sawicka.
 
Jednocześnie w Polsce rosło zainteresowanie reportażem i stale rodziły się nowe pomysły jak zachęcać reporterów do doskonalenia warsztatu i szukania nowych dróg. Otwarcie granic, uczestnictwo w międzynarodowych konferencjach reportażu i dokumentu - wszystko to pobudzało inwencję twórczą, zachęcało do dalszych poszukiwań formalnych. Ilość nagród jakie zespół rokrocznie otrzymuje w różnych konkursach ogólnopolskich, wyróżnienia i nagrody zespołowe świadczą o tym, że prace wychodzące z Radia Lublin osiągnęły naprawdę wysoki poziom.

 
Widnokręgi tematyczne i formalne
Po okrągłym stole całkowita swoboda w wyborze i tematu i jego penetracji, przyspieszenie rytmu codziennego życia, nowe zjawiska społeczne, nieznane (lub przemilczane) przedtem problemy całkowicie odmieniły tematyczny pejzaż reportażu, technikę zbierania materiału i doboru rozmówców, nie mówiąc już o cyfrowym montażu, który wymaga nie tylko innych umiejętności manualnych i technicznych, ale też radykalnej zmiany w myśleniu, by zapanować nad całością materiału.
 
W Radiu Lublin wyróżniłabym kilka zasadniczych nurtów tematycznych, łatwych do wyśledzenia w archiwum taśmoteki:


- historyczny - w tym audycje „odkłamujące” zafałszowania historii w wersji PRL-owskiej, bądź zapełniające białe karty ( A. Czyżewska „Dzielnica Obóz” Cz. Borowik „Tu, gdzie jeszcze cisza trwa”)


- egzotyczno – polonijny - o tyle ciekawy, że coraz więcej podróżujemy (Cz. Borowik „Pierwiosnek z Białorusi”, M. Sawicka „Odpust w Borunach”- Białoruś, „Julia z plemienia Kikuju”- Afryka, „Polska wyspa” –Australia,)


- sensacyjny - bardzo popularny w innych stacjach, dość powierzchownie traktowany jako kryminalne zdarzenie często bez próby głębszego wniknięcia w przyczyny przestępstwa, patologii czy morderstwa. W Radiu Lublin występuje rzadko i zawsze z próbą bliższego przyjrzenia się społecznym i psychologicznym uwarunkowaniom: (A. Czyżewska „Kierowca zbiegł”, „Wypadek” Cz. Borowik „Chirurgiczna pomyłka”, M. Sawicka „Upicie patologiczne”)


- społeczny - o ambicjach głębokiej analizy zjawiska (A. Kaczkowska „Daj Ewo” M. Sawicka „Łzy sołtysa”)


- obyczajowy - o nachyleniu psychologiczno-socjologicznym (A. Kaczkowska „Dobroczyńca”, „Imiona Boga”), interwencyjnym czy groteskowym (A. Kaczkowska „Dzik policyjny”, „Granice śmieszności”, A Czyżewska „Tajemnica zamkniętych drzwi”)


- portret dźwiękowy - czyli wszechstronna analiza psychologiczno -socjologiczna (M. Sawicka „Człowiek i styl”, A. Czyżewska „Sprzedaję uśmiech”)


- feature albo esej radiowy - analiza jakiegoś zjawiska (M. Sawicka „Imiona strachu”, „Psychole” z wykorzystanymi eksperymentalnie dźwiękami przetworzonymi w komputerze, Cmentarze i toasty”, A. Kaczkowska „W poszukiwaniu harmonii”, „Z wiatru i słońca”);
Oczywiście ten schematyczny podział nie wyczerpuje różnorodności tematycznej reportaży produkowanych w Radiu Lublin ponieważ obowiązuje zasada pełnej swobody w wyborze tematu, a podstawowym kryterium przy ostatecznej decyzji jest jego atrakcyjność. Przy czym oznacza to nie tylko ciekawą anegdotę, ale przede wszystkim co ona ze sobą niesie w sensie poznawczym, filozoficznym, etycznym, socjologicznym, czy prowokuje pytania i przemyślenia.