Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Małgorzata Gnot (ur. 1954)

Recenzentka teatralna, dziennikarka „Sztandaru Ludu” i „Kuriera Lubelskiego”, współzałożycielka „Gazety w Lublinie”, sekretarz literacki w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dzieciństwo i młodośćBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Małgorzata Gnot urodziła się 21 lipca 1954 roku w Koszalinie. Jest córką Lesława Gnota, dziennikarza, współzałożyciela i redaktora naczelnego „Kuriera Lubelskiego” w latach 1957–1981. Z rodzinnego domu wyniosła zamiłowanie do sztuki.
Uważa, że sfera kultury, filmu czy teatru była w szarej epoce socjalizmu, tym, co nadawało życiu barwę: „To było to, co uskrzydlało człowieka. I to były rzeczy, o których się rozmawiało. Tym się żyło. To była treść naszego życia”1.
Małgorzata Gnot jest absolwentką Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Lublinie z 1973 roku. Do dziś wspomina burzliwe, nieraz całonocne dyskusje z rówieśnikami na temat obejrzanych spektakli, a także licealne wyjazdy do Teatru Starego w Krakowie, Teatru STU, czy na otwarcie Teatru Na Woli. Z tego okresu pamięta też Studenckie Wiosny Teatralne w „Chatce Żaka”, z których najmilej wspomina spektakle Teatru Ósmego Dnia. Z zamiarem kontynuacji nauki na reżyserii, którą planowała jako licealistka, wybrała studia polonistyczne na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie na kierunku Upowszechnienie Kultury. Pracę magisterską napisała z dziedziny filmu – System wartości bohaterów filmów Krzysztofa Zanussiego.
W przeciwieństwie do kolegów z roku nie myślała o dziennikarstwie. Za to podjęła próby literackie. Zdając na reżyserię, musiała wykazać się tzw. dorobkiem artystycznym, dlatego w końcu zdecydowała się na staż w redakcji „Sztandaru Ludu”.

Kariera zawodowaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

W redakcji „Sztandaru Ludu” pracowała od 1977 roku do wybuchu stanu wojennego. W 1977 roku dostała propozycję zajęcia miejsca po odchodzącej na emeryturę Wierze Korneluk, recenzentce teatralnej. Małgorzata Gnot pisała głównie recenzje z premier teatru lubelskiego. Chowana „pod kloszem”, dostrzegła nowy obraz świata. To, co zobaczyła jako dziennikarz – głównie w kwestiach społeczno-politycznych – zupełnie odbiegało od tego, co wyniosła z domu. Zapomniała o reżyserii, kiedy z grupą reporterów zjeżdżała Polskę wzdłuż i wszerz. W 1980 roku była jedną z dziesięciu osób zakładających w redakcji „Sztandaru Ludu” „Solidarność”. Bardzo dobrze wspomina ten okres. Przede wszystkim dlatego, że wreszcie mogła pisać bez tak bezwzględnej cenzury – np. razem z kolegą tekst o odnowie w milicji. W poniedziałek 14 grudnia 1981 roku nie została wpuszczona za próg siedziby redakcji. Nawet kioskarz wystawił jej „teczkę na gazety” przez szparę w drzwiach. Wysłana na przymusowy urlop, nie wróciła do „Sztandaru”. Ostatnią rozmowę dla redakcji „Sztandaru” zaraz przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce przeprowadziła z Włodzimierzem Staniewskim, założycielem Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice”. „Bardzo szczera, fajna – wspominała tę rozmowę Małgorzata Gnot. – Może za szczera, bo długo czekała na akceptację szefostwa. Kiedy już zrobiło się politycznie bardzo nieciekawie i stan wojenny wisiał w powietrzu, Staniewski zadzwonił i poprosił, żeby nie drukować tej rozmowy. Wycofałam tekst. To się nazywa «przeczucie Staniewskiego». Gdyby wywiad został w redakcyjnej teczce, puściliby go pewnie po 13 grudnia, już całkiem w innym kontekście”2.
W latach 1982–2009 była dziennikarzem „Kuriera Lubelskiego”. Po wprowadzeniu stanu wojennego jej ojciec, po 24 latach redagowania „Kuriera”, został zwolniony ze stanowiska naczelnego. – „Nigdy w życiu nie zostałabym wtedy w mediach, gdybym nie wiedziała, jak on to strasznie przeżywa” – wspominała Małgorzata Gnot.
Razem z Wacławem Białym i Janem Pleszczyńskim w 1990 roku zakładała „Gazetę w Lublinie” – lubelski dodatek „Gazety Wyborczej”. Pierwsze wydania wychodziły tylko dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i czwartki, dlatego mogła to pogodzić z pracą w „Kurierze”. Kiedy musiała podjąć decyzję o wyborze jednej redakcji, zdecydowała się na „Kurier Lubelski”. „Kurier” miał już nowego, prywatnego właściciela. W latach 90. redagowała piątkowy „Magazyn”, dodatek do „Kuriera Lubelskiego”.
Od 2009 roku Małgorzata Gnot jest sekretarzem literackim w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie.

Krytyka teatralna i dorobek dziennikarskiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Małgorzata Gnot jest autorką wielu recenzji spektakli teatralnych i wywiadów z artystami. Debiutowała artykułem o wyjeździe Teatru im. J. Osterwy do Brześcia. Duży wpływ na jej decyzję o zostaniu recenzentem teatralnym miała postać Marii Bechczyc-Rudnickiej, krytyka teatralnego. Do dziś – jak wspomina – ma w pamięci skierowane do niej słowa pani Marii: „No wiesz dziecko, doświadczenia to ty nie masz żadnego, bo jak ktoś nie widział przedstawień w Teatrze Maryjskim w Petersburgu, no to co właściwie wie o teatrze?! Ale ty masz intuicję, więc pisz. Pisz tak, jak uważasz. Pisz”3.
Jej ulubioną formą dziennikarską jest wywiad. Rozmawiała z wieloma polskimi aktorami, m.in. z Jerzym Stuhrem, Tadeuszem Łomnickim, Krystyną Jandą, Piotrem Machalicą, Cezarym Pazurą, Bogusławem Lindą.
Ceni twórczość Leszka Mądzika – zarówno jego realizacje w Scenie Plastycznej KUL, jak i efekty współpracy reżysera z Teatrem im. Juliusza Osterwy. Nie lubi modnego dziś ascetyzmu na scenie. Stoi po stronie tzw. wystawy teatralnej. Z sentymentem wspomina barwne i dynamiczne przedstawienia, np. w reżyserii Andrzeja Rozhina, m.in. Białe małżeństwo Różewicza czy Farsę o śmierci Ghelderodego.
Lubelskie spektakle, które zrobiły na niej największe wrażenie, to Iwanow Antoniego Czechowa z 1981 roku w reżyserii Ignacego Gogolewskiego, ze scenografią Leszka Mądzika, a także Widnokrąg na podstawie powieści Wiesława Myśliwskiego, z 2009 roku w reżyserii Bogdana Toszy.

 


Na podstawie relacji mówionej Małgorzaty Gnot zarejestrowanej w ramach programu „Historia Mówiona”
realizowanego w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”
opracowała Agnieszka Góra.
Redakcja: Monika Śliwińska

PrzypisyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

1 Rozmowa z Małgorzatą Gnot zarejestrowana w ramach programu „Historia Mówiona” Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 12.02.2013.
2 Tamże.
3 Tamże.

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe