Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Magdalena Jankowska

Poetka, recenzentka teatralna

 

Puławy

Urodziła się w Puławach, tam też spędziła dzieciństwo.

Liceum plastyczne i filologia polska

Następnie w Nałęczowie ukończyła szkołę średnią – Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych. Jednak sztuki plastyczne najwyraźniej ustąpiły nieco pasji poezji i w ogóle: słowu – autorka trafiła na Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, gdzie studiowała filologię polską. Obecnie jest nauczycielem akademickim.

Debiut

Debiutowała w 1986 roku zestawem dziewięciu wierszy w tygodniku „Radar”. Rok później opublikowała też swoją pierwszą twórczość prozatorską: Kreację w „Kamenie” oraz Badanie wielkości w „Tygodniku Chełmskim”. Pierwsza wydana książka, to tomik zatytułowany I co dalej z 1990 roku.

Publikacje w czasopismach

W jej twórczości dominuje poezja; wiersze Magdaleny Jankowskiej ukazywały się (i nadal się ukazują) w wielu ogólnopolskich czasopismach, tj.: „Akcent”, „Czas Kultury”, „Kamena”, „Kresy”, „Miesięcznik Prowincjonalny”, „Odra”, „Pogranicza”, „Pracownia”, „Res Publica”, „Topos”, „Tygiel Kultury”, „Zwierciadło” czy w internetowym „Dynamis”.

Omówienia

Kolejne książki wywoływały odzew ze strony krytyków literackich; tomiki były żywo komentowane i omawiane w licznych pismach, począwszy od regionalnego „Kuriera Lubelskiego” przez wydawane w Lublinie: „Akcent” i „Kresy” po „Akant”, „Dziś i jutro”, „Ex-libris”, „Frazy”, „Krzywe Koło Literatury”, „Miesięcznik Prowincjonalny”, „Nowe Książki”, „Odrę”, „Opcje”, „Podkowiański Magazyn Kulturalny”, „Pogranicza”, „Słowo. Przegląd Kulturalny”, „Topos”, „Twórczość”, „Więź” i inne.

Nagroda

W roku 1998 Magdalena Jankowska otrzymała nagrodę w konkursie im. Anny Kamieńskiej za tom "Tak się składa". Tomik budują wiersze, w których ironicznie zerka się na rzeczywistość, wyraża się chęć odcięcia od sztuczności, pozy, obnaża się prawdy. Jednym z zamieszczonych tu utworów jest wiersz bez tytułu:

Na czyimś balkonie sztuczne pelargonie. Sztuka
pozorów opanowana do perfekcji. Tak, tak...,
ale nie do końca Czy dziewictwo to tylko
kwestia anatomii? Dialektyka bardzo potrzebna
w podialektycznych czasach. Zwyczajnie -
mieszkasz tam, gdzie chcesz. Po co zaraz
"emigracja"? O! I pozytywne myślenie. Ufaj,
że czeka cię coś dobrego Niech "Triumph"
ogarnia twoje piersi. Chcesz odnieść sukces
czy tylko przetrwać? Patrz na Michaela. Jego twarz
powie wszystko. Szaleństwa poprzednich epok
stają się w następnych normą. Czy masz już
swój e-mail? Czy wierzysz w cud melatoniny?
Na czyimś balkonie sztuczne pelargonie
Pod śniegiem.

Krytyka teatralna i literacka

Obok twórczości poetyckiej zajmuje się ona również krytyką teatralną i literacką. W roli recenzentki debiutowała na łamach „Kameny” – była autorką rubryki zatytułowanej „Bez klatki”. Później pisała także do innych pism, współpracowała z „Tygodnikiem Współczesnym”, „Na przykład”, „Sycyną”, „Akcentem” i „Kresami”.
Stowarzyszenie Pisarzy Polskich
Autorka należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Twórczość

Książki poetyckie:
 
I co dalej?, Lublin 1990 Kula i Skrzydło, Lublin 1992
Zbiór otwarty, Lublin 1994 Tak się składa, Lublin 1998
już, Lublin 2002 Salon Mebli Kuchennych, Lublin 2006
Skrzyżowanie, Lublin 2011 Książka prozatorska: Billing,
Lublin 2001
Gabion, Lublin 2015 Dobierany, Lublin 2014
 
Recenzje

I co dalej?:
Marek Zieliński, „Więź” nr 11-12, 1990:
[...] Poezja Magdaleny Jankowskiej dychotomiczna, refleksyjna, bardzo prosta, a jednocześnie dociekliwa. Wręcz uparta w dociekaniu istoty rzeczy, w pamiętaniu o winie, smutku, o zdarzeniach wypieranych poza świadomość. I wciąż na nowo przywołuje w niej i poprzez nią poetka swoją kobiecość. Nieustannie rozważa podwójność kobiecego istnienia. Samodzielna i przywarta do mężczyzny poszerza Jankowska w tomie "i co dalej?" obszar polskiej poezji miłosnej. Czasami nawet idzie dalej, w stronę erotyki, wysublimowanej, ale śmiałej. Bez wahania ujawnia tajemnice ciała. Mądra własną płcią, której nie chce się wyrzec. Przyjmuje ją jak los, jak przeznaczenie i obleka w formę wiersza i w dobry, nowoczesny wyraz poetycki, w samodzielność formy i przyswajanych konwencji.
Tomikiem wierszy: "i co dalej?" narodziła się poetka wrażliwa, silna, mądra. Na razie wystarczy, a co będzie dalej - zobaczymy.

Agnieszka Osiecka, „Ex-libris” nr 25, 1992:
[...] Magdalena Jankowska uderza raz po raz w struny, które wydają oryginalny dźwięk - w buńczuczność jakąś. To jest mocne, ożywcze. Jak ty w nas wierzysz panie - panie z kruchej gliny - wzdycha sobie poetka, odwracając niejako teologiczną podszewkę... Owo poczucie siły pociąga mnie też w jej butnym spojrzeniu:
 
jaka ja jestem trwała
jaka wieczna
wobec tych wszystkich
jednorazowych chusteczek
jednorazowych igieł
zapałek żyletek gazet
jednoprzejazdowych biletów
jakaż wielokrotnego użytku

Kula i Skrzydło:
Tomasz Majeran, „Odra” nr 7-8, 1993:
Tytuł nowego tomiku wierszy Magdaleny Jankowskiej zakreśla z grubsza granice zainteresowań poetyckich autorki. I jeśli przyjąć, że tytułowa "kula" (rozumiana nie jako doskonała bryła geometryczna, ale jako szczudło, proteza lub, bo to skojarzenie też wydaje się być prawomocne, ‘kula u nogi’) symbolizuje ułomną ludzką cielesność, a "Skrzydło" tkwiącą w człowieku potencjalność wznoszenia się ponad sprawy cielesne, to uznać należy, iż tak zakreślony krąg poszukiwań obejmuje obszar na tyle duży, że opisanie go wydać się musi przedsięwzięciem bardzo ambitnym.
Ale też poezja Magdaleny Jankowskiej nie rości sobie pretensji do ostatecznego i wyczerpującego opisania człowieka; bada raczej , jak w poszczególnych , konkretnych sytuacjach ujawnia się w nim obecność i Kuli, i Skrzydła, które to towarzyszą sobie niczym awers i rewers medalu . Poznać człowieka w całej jego wielowymiarowości i niejednoznaczności można zatem postępując jak zbieracz studiujący medale/ który dotyka tylko/ ich wąskiej krawędzi na granicy stron. W moim odczuciu każdy wiersz pomieszczony w tym zbiorku można traktować jako "studiowanie medalu". Rozdzieranie szat nad dualizmem ciała i duszy - tak charakterystyczne dla przeddebiutanckiej poezji kobiecej - nie stanowi u Jankowskiej ani punktu wyjścia, ani - tym bardziej - dojścia. Ów dualizm, owo rozdarcie jest esencją ludzkiej egzystencji i błędem byłoby przeciwko temu się buntować lub uważać to za wartość. Nazwać, zdefiniować a przez to oswoić rzeczy i sytuacje, w których to rozdarcie ujawnia się najpełniej , jest, jak się zdaje, celem tej poezji. Starzenie się i starość. Miłość i śmierć. Ból i rozkosz. Nazwać człowieka w sytuacjach granicznych, na krawędzi, by sprawdzić, w którą przechyli się stronę, czy - by rzecz ująć inaczej - podeprze się na kuli , czy wzniesie się w górę. Skłonność do epigramatycznych form, przesuwających środek ciężkości wiersza w stronę definicji, a nie opisu, sprzyja tej poezji.[…]

Bardzo istotnym elementem poetyckiego obrazu Magdaleny Jankowskiej jest tytuł wiersza. Stanowi ona zawsze dopełnienie utworu, skłania do jego ponownej lektury i ponownego odczytania. Częstokroć odsłania nową perspektywę, której nie wahałbym się nazwać eshatologiczną, jak w wypadku znakomitych utworów "całość" i "rozstrzygnięcie konkursu" (czyż tytułowego konkursu nie można rozumieć również jako Sądu Ostatecznego).

Zbiór otwarty:
Piotr Skórzyński, „Nowe Książki” nr 3, 1995:

Dla wszystkich, którzy w poezji szukają przejrzystości myśli i precyzji formy (a nie bełkotu tzw. awangardy) - najnowszy tomik Magdaleny Jankowskiej (trzeci z kolei) będzie prawdziwym wytchnieniem. Realizmowi opisu naszego polsko- peerelowskiego życia towarzyszy świadomość głębszych znaczeń, niekiedy filozoficznych (Niby oczywistość, Jak żyć)
Refleksy rzeczywistości są tu jednak przyćmione, ta poezja jest bowiem kobieca, choć w najlepszym tego znaczeniu: delikatna, ciepła, otwarta. Zmysłowość erotyków jest właśnie przefiltrowana naturalną wrażliwością autorki. Jest to godne podkreślenia, gdyż poetka nie upiększa rzeczywistości: te uniesienia dopełniać się musiały w akademikach lub wynajętych pokojach. Ale właśnie miarą talentu poetki jest to, że prawda nie degraduje tu piękna - jak choćby tego wiersza bez tytułu:

Ich dłonie są jak płomienie
a ciała - płynny wosk
który będzie stygnąć
w dwa osobne kształty

Jest to poezja dojrzała, lecz wciąż emanująca świeżością. I jeśli pojawi się w niej ton przedwczesnej - myślę - rezygnacji (Godziny w czytelni, Oglądając ten sam film po latach)
to przenika on nas tak, jak czyni to chłodny zmierzch po upalnym, letnim dniu.

Tak się składa:
Krzysztof Stankiewicz, „Topos” nr 4, 1998:

Ach te poetki... zaczynam z przyzwyczajenia.
Magdalena Jankowska, autorka, którą kojarzę ze środowiskiem lubelskich "Kresów" w najmniejszym nawet stopniu nie zachęca do przymrużenia oka. Ma doskonały słuch poetycki,
łatwość kierowania słowem według swoich fantazji, smak literacki. Jest nieufna, napięta, krytyczna, pozbawiona złudzeń i tak bezlitośnie spostrzegawcza.

już:
Spólna Anna, Święto Przemienienia, „Miesięcznik Prowincjonalny” nr 1-2, 2003:

W samym środku zimy dostaję w prezencie jeden z moich ulubionych zapachów lata – aromat świeżo skoszonej trawy:
Aż dwie kosiarki
pachnie zielona krew

i tak dziewiątym wierszem z tomu już Magdalena Jankowska zdobywa moje uznanie. Ten zbiór to notatnik zamyśleń, olśnień, pomysłów. Nie opowiada historii, poszczególne liryki nie składają się na continuum, można wyjmować je z kontekstu całości i zapamiętywać dla ich pojedynczej ujmującej urody i trafności. […]
Madejski Jerzy, Po, „Pogranicza” nr 1, 2003:
[…]Wiersze te nie analizują właściwie konkretnych sytuacji. Punktem wyjścia jest w nich związek frazeologiczny, który ulega rozbiciu. Nie chodzi tu jednak tylko o zjawisko lingwistyczne. Raczej o to, że takie formuły językowe utrwalają społeczne doświadczenia, które teraz są weryfikowane. Oczywiście, może to budzić podejrzenia, iż zapis odcięty został od życiowej treści; że jest wyspekulowany. Tak jednak nie jest. Wiersze są raczej próbą przezwyciężenia jakiejś sytuacji. Stanowią obronę przed żywiołem liryczności, która zagrażałaby suwerenności "ja".
Być może też za praktyką rozbijania związków frazeologicznych kryje się postawa intelektualna. Poetka ukazuje zniewalającą moc zbiorowych przeświadczeń i stereotypów. Uwolnienie się od nich jest koniecznością, choć przynosi też gorycz i jeszcze bardziej pogłębia dystans między podmiotem i światem.[…]
Rygielska Małgorzata, Już?, „Twórczość” nr 9, 2004:
Już? Już. A raczej… już. Pisane małą literą, z boku okładki z czarno-białym zdjęciem. Krótkie, celne. Jako tytuł całego tomiku i jako tytuł pojedynczego wiersza. A nawet jako synonim po-lekturowego odczucia. Stwierdzenie, pytanie, zawieszenie głosu.[…]
W już znajdują się również szczególnej urody erotyki. Wyzute z gadulstwa, opisowości, taniego sentymentalizmu. Najkrótszy składa się z jednego, a właściwie dwóch (wraz z tytułem) wersów:

"V"
jej ud

"V" zakłada przede wszystkim odbiór wizualny - układ graficzny należy uznać tu za równoprawny składnik wytwarzanego sensu. Można przywołać też rozmaite eksperymenty tak zwanej poezji konkretnej. Można, ale czy rzeczywiście... trzeba? Nie chodzi tutaj jedynie o materialność znaku językowego, który wymyka się słowu, działa "poza językiem formuł" (Ezra Pound), sprawiając jednocześnie, że bez niego zrozumienie wiersza nie byłoby w pełni możliwe.[…]

Gizella Jerzy, Czas najwyższy i osobisty, „Czas Kultury” nr 4, 2003:
[…]Kiedy czytam wiersze Magdaleny Jankowskiej, autorki piątego z kolei tomu wierszy, jej poezja przypomina i przywołuje na myśl mistrza lapidarności i paradoksu: Mirona Białoszewskiego. Ale są i wiersze, które kojarzą się z Marią Jasnorzewską-Pawlikowską. Ta para poetów dziś bardzo niemodnych i zapomnianych. Może dlatego, że ich style były tak bardzo osobne i właściwie trudne do podrobienia. Jankowska ma też swój styl – delikatny i zaskakujący oryginalnością skojarzeń: to właściwie poetyckie aforyzmy lub haiku, gdzie tytuł czasem jest dłuższy niż tekst właściwy. Lubelska poetka […] przedziela te króciutkie teksty (jedno- lub dwuwersowe) „normalnymi” wierszami, dla kontrastu i wyrwania czytelnika z leniwego, oportunistycznego stylu lektury. Lubi rozgrywać paradoksy bytu, ambiwalencje sensów, zderzenia słów i pojęć czasem bardzo odległych od siebie. „Niebo na ziemi” – dzięki kałuży. To cały wiersz. Słowo „dzięki” nabiera tu podwójnego znaczenia, dwoistej deskrypcji. Jankowska zapisuje poema naiwne bez używania wielkich słów – to jakby spostrzeżenia, notatki, ale skończone. Zamknięte całości. Pępowina – wystarczy na dwie pętle. Narodziny i śmierć. Radość i rozpacz. Komedia i tragedia. […]

Wróblewska Beata, W poetyckim skrócie, „Podkowiański Magazyn Kulturalny” nr 1, 2003:
Czuję […] podobnie jak „namiętny czytelnik” z utworu „Anatomia wiersza”, wyśmiany przez redakcyjnych kolegów poetki, że „mieszają się w tej poezji przestrzenie, różnice temperatur, rosnące tempo”. Między oszczędną formą i zapisywanymi emocjami powstaje napięcie, którego nazwać i opisać chyba nie potrafię. Recenzenta obciąża bowiem poczucie śmieszności i banalności języka, jakim się posługuje. O którymż to poecie nie pisano chociażby, że „ukazuje paradoksy rzeczywistości”! Pisanie recenzji przypomina sytuację przedstawioną w wierszu „Na fali”, wieloznacznym w tak charakterystyczny dla Magdaleny Jankowskiej sposób.

NA FALI
motyl spławika
frunący
z ciężarem.

Zadura Bohdan, Pulsujące źródło, „Akcent” nr 1-2, 2003:
[…] Powiedzieć, że jest to poezja pozbawiona emocji to minąć się z prawdą, powiedzieć, że emocje w niej przefiltrowane są przez umysł - to już chyba być blisko prawdy. W jakiejś mierze jest to poezja intelektualna, dostarczająca satysfakcji myśli. Jednym z najmocniejszych środków wyrazu w już jest paradoks w najrozmaitszych odmianach - językowej, emocjonalnej, sytuacyjnej. Jak w znakomitym wierszu Ślub:

powiedziałam "tak"

i zorientowałam się
że jestem druhną

Łęcki Wojciech, Królową poezji została ironia, „Nawias” nr 3, 2004:
Jan Kochanowski, któremu zawdzięczamy pieśń najnowszą XVI wieku, pytał retorycznie: Kto mi dał skrzydła do lotu…, ale czynił to z pełną świadomością swojego talentu i bez cienia ironii. Magdalena Jankowska na początku XXI wieku w jednym z najważniejszych wierszy z tomiku „Już”:

DAŁEŚ MI SKRZYDŁA
Lecę
jak bombowiec

zdobywa się tylko na niesprawiedliwą autoironię, bo ironia (według autorki) królową poezji/została a nawet może zasiąść na tronie życia. A więc od sztuki po rzeczywistość niech nam ona króluje?[…] W tych wierszach – nawet po latach – chciałoby się powiedzieć, parafrazując jeden z wierszy – na pewno będzie można tak samo znajdować to samo, choć nigdy nie można wykluczyć, że też co innego. I to się na szczęście nie zmieniło od czasów Kochanowskiego.

Salon mebli kuchennych:
Anna Spólna, „Miesięcznik Prowincjonalny”:

Bohaterka rzadko pyta. Ona posiadła wiedzę, która ją rani, ale musi być wypowiedziana. Bolesność, dotkliwość tego procesu opowiadania jest uderzająca, ale jeszcze bardziej zwraca uwagę determinacja, z jaką prawda zostaje wydobyta na jaw. Siła rażenia wierszy Jankowskiej tkwi w ich precyzyjnej lapidarności. Kilku- czy kilkunastowersowe, zwięzłe poetyckie komunikaty z doskonale funkcjonalną przerzutnią, maksymalnie wykorzystujące wieloznaczność polszczyzny, przypominają błyski flesza. Wydobywają z cienia rzeczy, które zwykle się przemilcza. Kiedy pojawia się sarkazm, przed czy po błysku?[...]
Elegijność zbiorku przełamują jednak wiersze, w których podmiot wychodzi z "salonu mebli kuchennych", przestaje roztrząsać jego absurdalny status i zwraca się ku światu zewnętrznemu, aby dostrzec jego ukryte dotąd piękno. Nagłe zdumienia, niejasne iluminacje są jak otwarcie okna w pawilonie wystawowym:

***
martwą biel łąki
przecina żywy strumyk
nie wiedziałam że płynie
kiedy rosła zieleń

Ewa Kołodziejczyk, „Twórczość” nr 1, 2008:
[...]Znakiem rozpoznawczym poezji Magdaleny Jankowskiej jest umiejętność dostrzegania i zachwycania się pięknem. Pięknym bywa coś, co staje się takim pod wpływem jej spojrzenia. To uzdolnienie do uchwycenia i nazywania piękna sprawia, że kilka linijek wiersza, w którym zamknięte jest wzruszenie, zdumiewające odkrycie, zbliża autorkę do twórców haiku. Paradoks, aforyzm, celną pointę zawdzięcza uważnemu i nieschematycznemu spojrzeniu . Zanurzona w tym, co zwykłe, Magdalena Jankowska jest wolna od rutyny. Dzięki temu, także w jej najnowszym tomie, ożywczość i błyskotliwość spostrzeżeń równoważy ciemny ton, trudnych, intymnych wyznań.

Jako podsumowanie biogramu warto przytoczyć wiersz bohaterki tej strony www:
SKRZYDEŁKO
 
poeta, prozaik, tłumacz, krytyk, eseista
 
- niemożność wyboru czy koncepcja sumy
czy problem tożsamości większy niż zazwyczaj
a może spór odwieczny zwątpienia i wiary?
ile bólu ramion w rozpostartych skrzydłach?

Strona internetowa poetki>>

Oprac. Elżbieta Zasempa

 

Inne materiały