Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ludwik Stanisław Liciński (1874–1908)

Ludwik Stanisław Licińskipseudonim Licyniuszpoeta, prozaik, etnograf urodził się w Lubartowie, a wychowywał w Kamionce.
W 1900 roku krótko studiował filozofię w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Prowadził tryb życia charakterystyczny dla ówczesnej bohemy – często na granicy śmierci głodowej. Wcześnie nabawił się gruźlicy, która to stała się przyczyną jego śmierci.
W czasie pobytu w Warszawie zbliżył się do kręgów ówczesnej lewicy. Uczestniczył w pracach Uniwersytetu Latającego. Poznał Zofię Nałkowską, Janusza Korczaka, Lucjana Rygiera, Ludwika Krzywickiego i innych.
Debiutował cyklem wierszy pt. Z motywów sielskich w 1900 roku.
W 1905 roku opublikował w „Wiśle” materiały etnograficzne o powiecie lubartowskim.
Współpracował z SDKPiL (Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy).
Zmarł w 1908 roku w Otwocku.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dorobek literackiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Ludwik Stanisław Liciński, Z pamiętnika włóczęgi, Altenberg, Lwów 1908.
Ludwik Stanisław Liciński, Ksiądz Jan Jaskólski, 1908.
Ludwik Stanisław Liciński, Halucynacje, Drukarnia Ludowa, Kraków 1911.

Publikacje o pisarzu po 1989 rokuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Paweł Próchniak, Sen nożownika. O twórczości Ludwika Stanisława Licińskiego, Wydawnictwo KUL, Lublin 2001.
Marek Danielkiewicz, Chłopak z prowincji, Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Mickiewicza, Lubartów 2004.
Jarosław Furmaniak, Infamis. Bohater prozy Ludwika Stanisława Licińskiego w kontekście problematyki obcego/ innego, [online:] www.badanialiterackie.pl/obcy/021-033_Furmaniak.pdf, [dostęp:] 2.01.2012.
Marlena Sęczek, Nieznane wiersze Ludwika Stanisława Licińskiego, „Pamiętnik Literacki” 2008, nr 1 (99), s. 183–197.

O twórczości Ludwika Stanisława LicińskiegoBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Marek Danielkiewicz: „Miał chłopskie rysy twarzy i «bary niedźwiedzie», demoniczne spojrzenie, gęste wąsy i śmiesznie małe dłonie, jak kobieta. W towarzystwie bywał nieznośny. Zniechęcał do siebie innych polemicznym usposobieniem. Miłości poszukiwał «również w domach publicznych», lecz trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek udało mu się «kochać naprawdę»… W liście jedynym jaki ocalał do naszych czasów, pisał do Zofii Nałkowskiej: [...] A nade wszystko powinnaś pamiętać, że jesteś człowiekiem jedynym, którego kocham bardziej niż może życie nawet własne. Tu nie chodzi o nastroje, o chwile, o mocniejsze lub słabsze całowanie ręki, ale o cześć dla duszy ludzkiej. Jeślim kochał ją prawdziwie, jeżeli pokłon ducha mego jej oddam, tego samego, co gryzł, wiecznie tęsknił za nią, jeżelim przyszedł do niej nie jak kupczyk czy akrobata z sonetem w pysku, ale z dłonią wyciągniętą na dobre i złe – słuchaj… ja może trochę już zasłużyłem, by być ci bliskim [...].
Zofia Nałkowska, wówczas obiekt westchnień lubartowskiego pisarza, początkująca autorka, zachowała w swojej pamięci postać tego suchotnika i – co dla nas współczesnych najważniejsze – utrwaliła, m.in. w Narcyzie i Dziennikach. Bez jej osobliwej kroniki wypadków miłosnych (a kogóż to wielka pisarka nie kochała!) nasza wiedza o tym prozaiku i poecie, rewolucjoniście i antyklerykale, socjaliście i gorszycielu, byłaby na pewno uboższa. A tak przynajmniej dysponujemy żywym zapisem, gdy podejmujemy ryzykowną próbę nakreślenia jego literackiego portretu.
O autorze Halucynacji i Z pamiętnika włóczęgi interesująco pisała w eseju, który odnaleźć można w książce pt. Kraj modernistycznego cierpienia (1981), Agnieszka Baranowska: [...] Bohater Licińskiego najlepiej czuje się zawsze wśród włóczęgów. Tuła się odepchnięty przez wszystkich, nawet przez kobiety. Twierdzi, że szuka miłości, a równocześnie zbyt szybko z niej rezygnuje, cofając się przed pierwszym rozczarowaniem i uogólniając od razu, iż wszystkie kobiety są takie same, niegodne uczucia. Zostaje więc samotny. «Ja muszę umrzeć bezdzietnym – pisze – bo w przeciwnym razie musiałbym pokutować na ziemi rozszarpany na drobne cząstki, wykoślawiony, śmieszny dla samego siebie [...]. Nie! Nie! – żona, dzieci, rezygnuję… Miłość – prędzej… Ale i tej kupić nie ma za co» [...].
W 1905 roku, na trzy lata przed tragiczną śmiercią na gruźlicę, gdy wrzało w robotniczej Warszawie i rewolucja zbierała żniwo, Liciński pod pseudonimem Licyniusz opublikował był w „Głosie” prowokacyjny wiersz pt. Okręt szalony. Utwór ten ukazał się obok artykułu Karola Marksa i Fryderyka Engelsa pt. O komunizmie. [...]
Ludwik Stanisław Liciński należał do pisarzy, którzy ideę równości i sprawiedliwości społecznej (dla innych wciąż naiwną) głosili z odwagą i gotowi byli oddać za nią życie; i jakże często to czynili. Jemu współcześni mówili o nim, że był siewcą burzy, wychwalano jego postawę i pisarstwo w 30. rocznicę śmierci, m.in. w „Kamenie”.
[...] Niewątpliwie kochał Panią Rewolucję, chociaż trudno o nim powiedzieć, że był typem rewolucjonisty… Raczej tym, który bardziej teoretyzuje niż bezpośrednio oddaje się działaniu. I myślę, że właśnie tak pisząc, zbliżam się do prawdy o tym dziwnym człowieku, którego cień od czasu do czasu pojawia się na ulicach Lubartowa i pewnie innych prowincjonalnych miasteczek… A może to i prawda, że kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie łajdakiem? Liciński starości nie doczekał… Zmarł mając 34 lata”.
Miłość do Pani Rewolucji. W 90. rocznicę śmierci Ludwika Stanisława Licińskiego, „Kurier Lubelski” 1998, nr 92.


Opracował Marek Danielkiewicz