Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ludowa wizja stworzenia świata

W porównaniu z np. Słowiańszczyzną wschodnią polska kultura dysponuje małą ilością materiałów na temat ludowej wersji kosmo i antropogenezy. Prawdopodobnie wynikało to stąd, że pod koniec XIX w. dość powszechnie wśród społeczności chłopskich występowały mity i wierzenia będące replikami kosmogonii judeochrześcijańskiej. Mimo niewielkiej ilości rodzimych mitów, m.in. z terenu Lubelszczyzny, wszystkie posiadają standardową fabułę i schemat. Przed stworzeniem świata istniał praocean oraz Bóg i Diabeł, który niekiedy był istotą równowieczną z Bogiem, choć częściej uważano go za zbuntowanego anioła mimo, że bunt sytuowany musiał być przed stworzeniem świata.

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Geneza mitu kosmogonicznego

Ludzie od zawsze mieli głęboką potrzebę rozumienia istoty otaczającego świata. Wyrazem tej potrzeby jest ludowa wizja świata. Dążono do nadania wszystkim zjawiskom sensu, odnalezienia formuły tłumaczącej powstanie świata, ludzi, wszystkich istnień i zjawisk. Ludowa wizja świata, kosmosu i przyrody jest ściśle związana z systemem wartości, ukazuje podstawy wizji życia, typowej dla tej grupy społecznej.

 

Dla człowieka ważną potrzebą jest cykliczne funkcjonowanie w czasie świętym. Zwraca na to uwagę Eliade:
 
 
Święty czas jest zgodnie ze swoją istotą odwracalny, jest właściwie mistycznym praczasem na nowo uobecnianym. Każde święto religijne, każdy czas liturgiczny oznaczają przywołanie jakiegoś zdarzenia sakralnego z mitycznej przeszłości, z czasu na początku. Człowiek religijny żyje zatem w dwóch rodzajach czasu, z których ważniejszy, święty czas ma paradoksalny aspekt czasu cyrkulacyjnego, odwracalnego, dającego się przywołać i stanowi swoistą mityczną, wieczną współczesność, do której człowiek poprzez obrzędy okresowo, na powrót, włącza się. Powtarzanie kosmogonii jest właśnie owym przywoływaniem czasu świętego. Mit kosmogoniczny służył wyjaśnieniu zjawisk przyrodniczych i społecznych. Kształtował życie społeczne będąc wzorcem i czynnikiem determinującym dla ludzkich działań, nie tylko świątecznych ale również codziennych. Wpływał na charakter życia społecznego:
Czas źródłowy par excellence to czas kosmogonii, chwili, w której pojawiła się największa z wszelkich realności, świat... Dlatego czas kosmogoniczny stanowi także wzorzec dla wszystkich świętych czasów, święty bowiem jest czas w którym bogowie objawili się i coś stworzyli, najdoskonalszą zaś boską manifestację i największy akt stwarzania zawiera stwarzanie świata. Człowiek religijny odczuwa potrzebę okresowego zanurzania się w ten święty i niezniszczalny czas. Dla takiego człowieka to dopiero święty czas umożliwia inny, zwykły czas, świeckie trwanie, w którym przebiega wszelka ludzka egzystencja.
 
 

 

 

Mity kosmogoniczne z terenu Lubelszczyzny

Już w połowie XIX wieku badacze zanotowali wersję mitu znanego w wielu krajach słowiańskich. Mimo to traktowano go jedynie jako naiwną legendę o powstaniu ziemi, nie podejrzewając, że jest on wyrazem głębokiej wiedzy o świecie. Jedną z wersji tego mitu zanotowano w środkowej Polsce (na Lubelszczyźnie odnotowano mit o analogicznej fabule):

 

 >>> czytaj więcej o folklorze słownym na Lubelszczyźnie

 

Przed stworzeniem świata nie było nic, tylko niebo i morze. Bóg pływał po morzu w łódce i napotkał ogromną i gęstą pianę, w tej pianie mieszkał diabeł. Kto żeś ty?—zapytał Bóg.—Weź mnie do siebie do łódki, to ci powiem—opowiedział czart—No chodź—rzekł Bóg, a zarazem usłyszał—Ja jestem czart—odpowiedź wchodzącego. Milcząc płynęli
Diabeł zaczął mówić. — Dobrze by było, gdyby miejsce, na którym płyniemy, było twarde. — Będzie — rzekł Bóg —zejdź na dół w morze i przynieś mi ziemi garść, mówiąc, że niesiesz w mojem imieniu, przynieś, uczynię z tego piasku ziemię. Diabeł poszedł, nabrał piasku w garście mówiąc—Biorę cię w imieniu mojem. Gdy wyszedł na wierzch, nie zostało ani ziarnka piasku. Poszedł drugi raz mówiąc—Biorę cię w imieniu Jego. Gdy wrócił, zostało mu trochę piasku za pazurami, Bóg wziął ten piasek, posypał na wodę i stała się z niego ziemia, ale tylko tak duża, aby mogli się obaj wygodnie położyć. Położyli się tedy. Bóg ku wschodowi, diabeł ku zachodowi. Gdy diabłu się zdawało, że Bóg usnął, zaczął go spychać, aby wpadł do morza i aby utonął i zginął. Ale nadaremnie, ziemi pod Bogiem przybywało i rozszerzała się daleko ku wschodowi. Widząc to czart jął pomykać ku zachodowi, dalej ku południowi i północy a przez to ziemia rozszerzyła się w różne strony. Bóg obudziwszy się wstał i poszedł na niebiosy. Czart pobiegł za nim, wtedy Bóg skinął, pioruny zaczęły uderzać, błyskawice zabłysły i diabeł strącony został w przepaść.
Diabeł nie tylko został strącony, ale i przykuty łańcuchem do słupa we wnętrzu ziemi. Łańcuch jest przez cały rok rozkuwany przez samego diabła lub jego pomocników, albo sam się rozrywa, a gdy tylko jedno ogniwo dzieli diabła od wolności, zrasta się ponownie. Dzieje się tak zawsze w okresie świąt wielkanocnych; scalenie łańcucha było uważane za warunek tworzenia świata. Gdy diabeł się wyswobodzi, wznowiona zostaje między nim a Bogiem walka zwiastująca koniec świata.
 

 

Innym przykładem mitu kosmogonicznego jest mit zapisany w Olszance k/Turobina (pow. Krasnystaw):
 
 
Na początku, kiedy nie było ani ziemi, ani wody, a tylko wszystko było pomieszane jak rozczyna chleba, zły duch, strącony z wysokości niebieskiej, nie miał oprania na tym świecie i prosił Boga, żeby była ziemia, po której mógłby chodzić; więc Pan Bóg oddzielił ziemię na spód, a wodę na wierzch. I kazał Pan Bóg złemu duchowi pójść w wodę po ziemię, aby wziął w garść ziemi i wyniósł na wierzch wody, to będzie ziemia, tylko jak będziesz brał, to bierz w imię Boże.
 
 
Gdy dwukrotna próba wydobycia substancji z dna praoceanu w diabelskim imieniu nie powiodła się, Diabeł wypowiedział Boską formułę i w ten sposób została utworzona ziemia. W folklorze ludowym Bóg nie był wyłącznym stwórcą, zawsze towarzyszył mu Diabeł; ewentualne złe konsekwencje jego udziału mogły być przezwyciężone dzięki większej magicznej mocy dobra. Wystarczy wymienić kilka przykładów kreacyjnej działalności Diabła: po stworzeniu Adama i Ewy, Diabeł z gliny ulepił płanetników; pszczołę stworzył Bóg, a muchę Diabeł; gdy Diabeł ciosał z drewna wilka, z trzasek powstały kawki i wrony; Bóg stworzył słońce, a Diabeł z ukradzionego żaru księżyc. Z Diabłem i demonami łączono zwykle ptaki i zwierzęta szkodliwe, drapieżne, nieczyste (np. świnie), prowadzące nocny tryb życia, posiadające czarny kolor skóry lub upierzenia, oraz zjawiska takie jak: noc, wiry powietrzne, ulewne deszcze, gradobicie, choroby.
Ważnym kryterium klasyfikacji rzeczywistości była moralno-etyczna jedność poszczególnych elementów świata z Bogiem lub z Diabłem. Często wiązało się to z udziałem ptaków i zwierząt w dziejach postaci świętych, przede wszystkim zaś świętej Rodziny oraz w Męce Pańskiej. Np. jaskółka jest ulubieńcem nieba i ziemi, bo gdy Chrystus umarł na krzyżu, otoczyły go jaskółki, płacząc i wołając z rozpaczą Umarł, umarł. Wróble wołające na przekór Żyw, żyw były odtąd w dniu św. Szymona i Judy łapane garściami przez diabły i wsypywane do piekła.

 

Wyjaśnienie i interpretacja mitu o powstaniu ziemi

Cykliczne rozrywanie się i zrastanie łańcucha stanowi symboliczne zobrazowanie ziemskiego cyklu wegetacyjnego. Święta wielkanocne, które były jednocześnie chwilą scalenia łańcucha, był to czas rozpoczęcia nowego roku gospodarczego. Był to okres przełomowy i wiązał się w świadomości chłopskiej z niebezpieczeństwem – istniało potencjalne zagrożenie, że diabeł jednak rozerwie pętający go łańcuch. Dlatego przebudzenie świata do życia na wiosnę nie było czymś pewnym i oczywistym. Oczekiwano znaku, że grożące niebezpieczeństwo zostało odsunięte w czasie.

 
Znakiem potwierdzającym zrośnięcie się diabelskiego łańcucha było uderzenie pierwszego wiosennego pioruna i towarzyszący mu grzmot. Łańcuch bowiem nie zrasta się sam – to piorun skuwa go z powrotem. W ten sposób zachowana zostaje kosmiczna równowaga sił. Piorun skuwający łańcuch jednocześnie otwiera ziemię, co stanowi warunek ujawnienia pełnych mocy życiowych (pozostałymi elementami otwierającymi są woda i słońce). Corocznie pierwsze wiosenne uderzenie pioruna stanowiło powtórzenie tego, które było pierwszym w dziejach – stanowiącego początek istnienia życia i kosmosu. W świadomości ludu było corocznym powtórzeniem kosmogonii – warunkującym istnienie świata.
Wyswobadzanie się diabła poprzez rozrywanie łańcucha było odzwierciedleniem ubywania życiowych sił ziemi. Diabeł jest istotą chtoniczną - został skazany na przebywanie wewnątrz ziemi, która zatraca swą płodność wraz z ubywaniem łańcucha. Skutkuje to nastaniem jesieni, a następnie zimy będącej tożsamą ze śmiercią. Diabeł traci swoje cechy chtoniczne i powraca do swoich pierwotnych cech akwatycznych, stając się w ten sposób uosobieniem sił destrukcyjnych.
Ludność wiejska podejmowała zatem działania mające na celu przywołanie wiosny. Nie były to czynności jednorazowe, ale powtarzane w ciągu kolejnych dni marca lub jeszcze dłużej. Oczekiwano jakiegoś znaku, świadczącego, że ich wysiłki przynoszą oczekiwany skutek. Znakiem tym było właśnie pierwsze wiosenne uderzenie pioruna, będące świadectwem, że na płaszczyźnie kosmicznej siły ciemności i destrukcji, symbolizowane przez wyzwalającego się z łańcucha diabła, zostały pokonane, a jednocześnie piorun otworzył ziemię.
 Moment, w którym diabelski łańcuch łączył się pozwalając światu dalej istnieć sytuowano najczęściej podczas Wielkanocy. Jest to doskonały przykład rozbicia świadomości i zaniku znaczenia wydarzeń mitycznych wśród społeczności wiejskich.  Niezależnie od tego, że wiosna mogła nadejść znacznie wcześniej, duże znaczenie religijne Wielkanocy sprawiało, że panowało powszechne przekonanie, iż to właśnie w tym czasie zrasta się diabelski łańcuch. Połączenie zmartwychwstania Chrystusa, z wydarzeniem warunkującym dalsze istnienie świata, nabierało jeszcze większego znaczenia. W niektórych miejscach nawet obydwa te wydarzenia połączono – za przyczynę zrastania łańcucha uznano zmartwychwstanie Chrystusa. To swoiste połączenie znaczeń, mimo że występowało sporadycznie, jest świadectwem stopniowych przemian tradycyjnych wierzeń ludowych, które zatracały swój dawny sens.
 
Opracowanie Agnieszka Ławicka, Anna Fedak

 

Literatura

Bol J., Skąd powstał ląd, „Wisła” 1902, t. 16.

Eliade Mircea, Sacrum a profanum O istocie sfery religijnej, Warszawa 2008, s.69.

Fischer A., Diabeł w wierzeniach ludu polskiego, [w:]Studia staropolskie. Księga ku czci A. Brűknera, Kraków 1928, s. 198-209.

Maciąg M., Legendy i podania, „Wisła” 1902, t. 16.

Tomiccy J. i R., Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa 1975.

Tomicki R., Religijność ludowa, [w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. II, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1981, s. 29-70.

Tomicki R., Słowiański mit kosmogeniczny, „Etnografia Polski”, 1976, t. 20, z.1, s. 47-97.