Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Lublin po powstaniu styczniowym

Spis treści

[RozwińZwiń]

Szkolnictwo

Klęska powstania styczniowego spowodowała fatalne skutki w polskiej oświacie w Królestwie. W liceum lubelskim, przekształconym w 1864 roku ponownie na gimnazjum gubernialne, wprowadzono już od 1866 roku język rosyjski jako wykładowy. Język polski wykładano również po rosyjsku i funkcjonował tylko jako przedmiot nadobowiązkowy. W latach 1869–1886 również religii uczono w języku rosyjskim. Po rektorze Żuchowskim, który przeszedł na emeryturę, dyrektorami gimnazjum do końca panowania rosyjskiego w Królestwie – do 1915 roku – byli Rosjanie. Dążyli oni do zrusyfikowania młodzieży polskiej, wykorzystując do tego celu literaturę rosyjską, rosyjskie przedstawienia amatorskie oraz fałszując historię obu krajów. Najintensywniejsze próby rusyfikacji lubelskiego gimnazjum przypadły na czas słynnego w całej Polsce dyrektora w latach 1874–1899, Mikołaja Siengalewicza. Siengalewicz wyjątkowo gorliwie wypełniał program rusyfikacji wyznaczony przez zaciętego wroga polskości Apuchtina, kuratora warszawskiego okręgu szkolnego. Do głównych „metod” pracy należały zastraszanie i podstęp. Dobierał sobie takich nauczycieli-Rosjan, którzy wiernie realizowali jego plany. Z kolei nauczycieli-Polaków systematycznie szpiegowano, by nie mogli oddziaływać na uczniów w duchu patriotycznym.

Lubelscy uczniowie, broniąc się przed rusyfikacją, organizowali tajne koła samokształcenia. Pierwsze takie koło – ogólnoszkolne – założono w 1881 roku. W kolejnych latach tworzono mniejsze kółka, oddzielne dla każdej klasy. Latem zbierano się w wąwozach za miastem, by tam uczyć się historii polskiej, czytać zakazane utwory, m.in. Mickiewicza, Krasińskiego (np. Przedświt). U schyłku pozytywizmu dużym powodzeniem cieszyła się Trylogia Sienkiewicza; uczniowie klas najwyższych czytali utwory Świętochowskiego. W latach 1883 i 1884 w Lublinie wychodziło tajne pismo uczniowskie, „Ognisko Koleżeńskie”, w którym poruszano m.in. sprawy nauki języka polskiego.

Główne hasła pozytywizmu

Główne hasła pozytywistów polskich: praca organiczna i praca u podstaw miały wielu zwolenników wśród inteligencji lubelskiej. Pisał o tym Bolesław Prus w Kronikach, pisała też prasa lubelska, której rozwój przypada właśnie na czasy pozytywizmu. Ukazujący się od 1865 roku dwa razy w tygodniu „Kurier Lubelski” borykał się z wielkimi trudnościami z powodu małej ilości prenumeratorów. Od 1878 roku oprócz „Kuriera” wychodziła „Gazeta Lubelska” trzy razy w tygodniu, a po połączeniu z „Kurierem” w 1878 roku ukazywała się codziennie.

Wydawcą i redaktorem „Gazety Lubelskiej” od jej założenia aż do 1887 roku był Leon Zaleski, ziemianin, który po utracie wzroku przeniósł się do Lublina. W słowie wstępnym w dniu 3 stycznia 1876 roku zaznaczył on, że jego pismo ma „rozjaśnić drogi, po których rozwój ekonomiczny kroczyć winien” i pragnie stać się pełnym wyrazem prowincji: Wszystko, co wiedzę wzmocnić, co serce ogrzać, ducha okrzepić może tak z życia umysłowego i społecznego prowincji naszej, jako też z nauki i doświadczenia całego kraju i z ogólnego postępu cywilizacji, na pożytek tejże prowincji pilnie notować będziemy. Przy „Gazecie Lubelskiej” skupiali się lubelscy działacze kulturalni, badacze przeszłości i literaci jak Wincenty Dawid, dr Gustaw Doliński, Józef Detmerski, Julian Liedtke, Karol Hoffman,Teresa Prażmowska-Wołowska, swoje utwory drukowali w niej stale Klemens Junosza i jego żona Karolina. Od roku 1888 „Gazetę Lubelską” przejął Bolesław Drue, a redaktorem był przez wiele lat adwokat Zdzisław Piasecki.

W latach 1869–1924 wychodził corocznie „Kalendarz Lubelski”, wydawany przez Władysława Kossakowskiego, a po jego śmierci przez jego żonę, Marię. Roczniki „Kalendarza” obok artykułów z przeszłości Lublina i Lubelszczyzny i utworów literackich, zawierają wiele cennych wiadomości o życiu gospodarczym i kulturalnym Lublina.

Ważne lubelskie wydarzenia tego czasu

Do ważnych wydarzeń w życiu gospodarczym Lublina należały: otwarcie fabryki maszyn rolniczych Wolskiego (1874), fabryki wag Hessa (1879), młyna braci Krause (1874), połączenie Lublina z Warszawą linią kolejową (1877), oddanie na użytek publiczny gazowni (1882), zorganizowanie Kasy Przemysłowców i Rolników Lubelskich (1884).
Do najbardziej ruchliwych organizacji w Lublinie należało założone w 1874 roku Towarzystwo Lekarskie. Jego prezes dr Juliusz Kwaśniewski, wraz z Gustawem Dolińskim propagowali tworzenie ośrodków zdrowia na wsi. Zorganizowano w Lublinie bezpłatne ambulatorium (1876) i założono w szpitalach biblioteczki (1877). Organizowano odczyty z zakresu higieny. Towarzystwo posiadało dużą bibliotekę dzieł medycznych.

Typowe dla polskiego pozytywizmu zagadnienie oświaty chłopów i robotników znalazło także  oddźwięk w Lublinie. W 1877 roku powstała szkoła rysunkowa dla rzemieślników, utrzymywana przez miejscowe cechy. Chociaż liczyła 120 uczniów, egzystowała tylko pół roku. Również miejscowi kupcy żydowscy otwarli w 1875 roku kursy wieczorowe dla uczniów i subiektów. Istniały one jednak tylko kilka miesięcy. Ciekawy projekt politechnizacji wysunął w 1875 roku lublinianin Stelmasiewicz w warszawskim „Wieku”. Radził on, by w Warszawie i miastach prowincjonalnych otwierać warsztaty czterorzemiosłowe. Kurs nauk trwałby cztery lata, w ciągu których każdy uczeń zapoznałby się z czterema rzemiosłami np. ze stolarstwem, tokarstwem, ślusarstwem i blacharstwem. Pomysł Stelmasiewicza bardzo się spodobał Bolesławowi Prusowi, który zużytkował go w Powracającej fali.
Ważną placówką oświatową była księgarnia Stanisława Arcta, która wydała własnym nakładem kilkanaście książek pedagogicznych. Zdaniem Bolesława Prusa przewyższała ona księgarnie warszawskie dzięki działającej obok niej czytelni, w której zawsze był wybór najnowszych wydawnictw.

Gustaw Doliński

Dla rozwoju życia kulturalnego w Lublinie w okresie pozytywizmu oprócz Wincentego Dawida miał Gustaw Doliński (1846–1906), lekarz, dziennikarz i literat, kolega szkolny i przyjaciel Bolesława Prusa. Jeszcze w szkole, wraz ze Zbigniewem Kamińskim, redagował on „Głos z Kąta”. Od gazetki szkolnej przeszedł z czasem, jako student wydziału lekarskiego Szkoły Głównej, do pracy dziennikarskiej w poważnych czasopismach warszawskich: „Przeglądzie Tygodniowym”, „Tygodniku Ilustrowanym”, „Opiekunie Domowym” i in. Po ukończeniu studiów medycznych w 1871 roku Doliński wyjechał za granicę, by rozwijać swoją wiedzę medyczną w klinikach Wiednia, Paryża, Lipska i Berlina. W Paryżu wydał broszurę pt. Obecne stanowisko fizjologii (1872), a w krakowskim „Przeglądzie Lekarskim” wysunął pierwszy projekt organizacji pomocy lekarskiej na wsi w artykule Lekarze gminni i stał się odtąd gorliwym propagatorem tej idei. Dziesięć lat później ogłosił wraz z doktorem Julianem Kwaśniewskim Projekt urządzenia służby zdrowia w gminach, guberni lubelskiej. Wracał do tego zagadnienia jeszcze w 1897 roku w warszawskich dziennikach.

Po powrocie do kraju mieszkał w Warszawie, gdzie prowadził oddział choleryczny w szpitalu św. Ducha w czasie epidemii cholery. Pod koniec 1873 roku przeniósł się do Lublina. Tu pracował przez 25 lat jako lekarz akuszer, poświęcając cały czas wolny pracy społecznej i pisarskiej. „Kurier Lubelski” w 1906 roku (nr 104) napisał: Był czas, że Doliński wykonywał wszystko, co się tyczyło myśli i kultury w Lublinie [...] był jedynym organizatorem odczytów i wydawnictw.

By popularyzować zagadnienia higieny, Doliński często wygłaszał prelekcje, niektóre z nich drukował później w czasopismach i na ulotkach. Zajmował się m.in. problemem wychowania fizycznego, wydał Jak u nas chowano dzieci? – zarys dziejów pedagogiki polskiej wydany w 1899 roku w „Bibliotece dzieł wyborowych”. W „Słowie wstępnym” Doliński skrytykował przeciążanie młodzieży pracą umysłową i jako lekarz zalecił, by w szerszym niż dotychczas zakresie uwzględniano wychowanie fizyczne. Przegląd dziejów wychowania w Polsce rozpoczął od wieków średnich i doprowadził go do początków XIX wieku.

Poza medycyną i pedagogiką fascynowała go praca literacka. Pisał wiersze, opowiadania i obrazki obyczajowe, humorystyczne, drukowane w lubelskich i warszawskich czasopismach oraz komedie, grywane przez zespoły amatorskie Lublina, Radomia i Piotrkowa: jak Mruczek, Herbata z figurami i W gabinecie doktora. Ta ostatnia jednoaktówka pojawiła się w 1899 roku w wydawnictwie „Teatr amatorski”. Główna postać komedii dr Jan Leski, młody lekarz pochodzenia ziemiańskiego, o demokratycznych poglądach, w pierwszej kolejności, jako pacjentów, przyjmuje chłopów ze swojej wsi, a w monologu rozważa temat edukacji wsi: Światła, więcej światła dla tej licznej rzeszy. Gdzież są ci, co by rozumieli prostą jej mowę, co by z pochodnią nauki weszli do niskiej chaty?

W końcu XIX wieku dr Doliński intensywnie pracował: poza historią wychowania przełożył wtedy Zmartwychwstanie (1900) Lwa Tołstoja, w „Tygodniku Ilustrowanym” z 1899 roku drukował szkic Mickiewicz jako myśliwy i przygotował wydanie Książki dla sierot (1898). W 1898 roku przeniósł się do Warszawy, ale rok przed śmiercią wrócił do Lublina i tu zmarł 7 maja 1906 roku. Jego grób znajduje się na cmentarzu przy ul. Lipowej, w pobliżu grobu Klemensa Junoszy. Na nagrobku umieszczono napis: „Pracował dobrze czyniąc”.

Znakomity krytyk i historyk literatury Piotr Chmielowski pisał o stylu Dolińskiego, że jest jasny, żywy, przystępny i obrazowy. Jako społecznika trafnie scharakteryzował Dolińskiego szkolny kolega Ochorowicz: „dzielne serce, wiecznie młode i zawsze gotowe do poświęceń dla dobra ogólnego”.

Władysław Olechnowicz

W Lublinie działał też inny wybitny lekarz i antropolog Władysław Olechnowicz, pochodzący z Ukrainy. Po ukończeniu medycyny w Warszawie rozpoczął on praktykę lekarską w pow. puławskim. Później wyjechał na kilka lat do Indii, o których wydał książkę w języku francuskim. Po powrocie osiadł na stałe w Lublinie, gdzie był ordynatorem oddziału chorób nerwowych w szpitalu szarytek i prowadził własny zakład psychiatryczny. Interesował się antropologią i archeologią, o czym świadczą jego prace Charakterystyka antropologiczna ludności guberni lubelskiej (1893), Poszukiwania archeologiczne w guberni lubelskiej (1897) i inne.

Józef Detmerski

Przeszłością Lublina zajmował się oprócz Wł. Zielińskiego Józef Detmerski, długoletni urzędnik Archiwum Akt Dawnych. Ogłosił on w „Ateneum” cenne materiały do biografii Klonowica, a w „Kurierze Lubelskim” zamieszczał artykuły tyczące się przeszłości Lublina (np. o klasztorze franciszkanów i kirkucie żydowskim) oraz nie najlepsze wiersze.