Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Lubelskie cegielnie

W 2010 r. zamknięta została ostatnia lubelska cegielnia. Wraz z nią zakończył się również pewien okres historyczny, trwający nieustannie od końca XII w. Jeszcze w 1967 roku na terenie miasta działało pięć cegielni: Czechówka Dolna, Czechówka Górna, Lemszczyzna, Sierakowszczyzna, Rekord.

Praca w podlubelskiej cegielni - mężczyzna z taczką cegieł
Praca w podlubelskiej cegielni - mężczyzna z taczką cegieł w 1983 roku.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Pierwsze budowle z cegły

Pod koniec XII wieku Mieszko Stary sprowadził w okolice Poznania zakon joannitów. Zajęli wzniesiony już wcześniej kościół i budynek hospicjum, czyli swego rodzaju gospody dla pielgrzymów, chorych i potrzebujących. Wydarzenie to jest signum temporis nadchodzącego dla Europy okresu, a zwłaszcza terenów dzisiejszej Polski. W XIII zaczęły pojawiać się liczne ośrodki miejskie lokowane na prawie niemieckim, powstawały kolejne klasztory osiedlających się na ziemiach polskich zakonów monastycznych1. Wpływ tych wydarzeń widoczny jest również w architekturze. Jan Knothe, architekt i pisarz, zwraca uwagę, że pod tym terminem kryją się nie tylko idee związane z planowaniem przestrzeni, ale również materiałami, których można użyć do jej przekształcania2. Stąd joannici po przybyciu na tereny wyznaczone im przez Mieszka Starego rozpoczęli budowę nowej świątyni z surowca niecodziennego jak na warunki ówczesnej Wielkopolski. Była nim cegła. Wzniesiony przez nich na przełomie XII i XIII wieku kościół św. Jana Jerozolimskiego uważany jest dziś za jedną z najstarszych budowli ceglanych w Polsce3. Poszukiwać można zabytków starszych (jak kolegiata w Tumie pod Łęczycą), jednak to przykład wzniesienia kościoła św. Jana Jerozolimskiego jest zapowiedzią powolnego procesu, który znacznie wpłynie na rozwój budownictwa. Świątynia joannitów prezentuje jeszcze styl romański, lecz wykonana jest z surowca związanego o wiele silniej z gotykiem. Ten styl architektoniczny, znany ze spiczastych łuków, które pozwoliły rozświetlić świątynie i strzelistości wież, pnących się ku niebu dzięki bajońskim sumom przekazywanym przez fundatorów, 4wiąże się również z zakonem cystersów. Tadeusz Manteuffel zauważył, że przybycie zakonników wiązało się również z pojawieniem się na ziemiach polskich specjalistów zachodnich, zwłaszcza w zakresie budownictwa5. Niekoniecznie należy wiązać samych mnichów ze zgłębianiem sekretów architektury, ale to ich przybycie w określone miejsce często decydowało o sprowadzeniu specjalistów z Niderlandów, Danii, Brandenburgii czy Saksonii6. Właśnie w klasztorze cysterek w Trzebnicy widoczne są jedne z najwcześniejszych przykładów zastosowań architektury gotyckiej. W I połowie XIII wieku mieszkańcy Krakowa byli świadkami budowy monumentalnej Bazyliki św. Trójcy wzniesionej z cegły, a wrocławianie przebudowy katedry św. Jana Chrzciciela, również z zastosowaniem cegły. 

Nie tylko architektura sakralna nosi ślady przemian tego okresu. Przykładem, pochodzącym już z XIV wieku są reformy Kazimierza Wielkiego. W „Kronice Janka z Czarnkowa” znajdujemy następujący opis budowy zamku, który choć wzniesiony na terenach Rusi, daje pewne wyobrażenie o podobnych praktykach na terenie Polski:

Przy budowie tego zamku trzystu ludzi codziennie i wiele sprzężajów wołów i koni dla zwożenia wapna, kamieni, cegły i drzewa, prawie przez dwa lata bez przerwy pracowało, tak że ze skarbu królewskiego na budowanie go (wydano) więcej niż trzy tysiące grzywien, a jeszcze na cztery dni przed śmiercią (król) kazał zawieźć sześćset grzywien przez Wacława z Tęczyna, prezbitera.7

Przygoda z cegłą. Część I - Małgorzata Michalska-Nakonieczna - fragment relacji świadka historii

Przygoda z cegłą. Część II - Małgorzata Michalska-Nakonieczna - fragment relacji świadka historii

Rosnąca popularyzacja cegieł za czasów Kazimierza Wielkiego 

Za czasów Kazimierza Wielkiego pojawiły się liczne fortyfikacje i zamki wybudowane, między innymi, właśnie z cegieł. Należy być ostrożnym w przypisywaniu wyłącznej inicjatywy w tym zakresie temu władcy – kronikarzom znacznie prościej było uczynić odpowiedzialnym za nie „pomazańca bożego” niż szereg mniej prestiżowych postaci. Nie zmienia to jednak kwestii rosnącej popularności cegieł. Decydował o niej stosunkowo łatwy dostęp do surowca potrzebnego w ich produkcji. Cegła była również o wiele prostsza w transporcie niż bloki skalne pochodzące z kamieniołomów. Wreszcie, ceramika budowlana charakteryzowała się również wysoką plastycznością, pozwalającą formować urozmaicone ornamenty, stopniowo uważane za coraz bardziej atrakcyjne8.

Mimo to, cegła wydawała się wciąż materiałem kojarzonym z budownictwem monumentalnym, dostępnym raczej dla zamożniejszych warstw społeczeństwa. Ilustruje to sytuacja mieszczańskich domów do wzniesienia których również używano tego materiału budowlanego, jednak w ograniczonym stopniu. W pierwszych murowanych domach cegły stosowano najczęściej jedynie przy tworzeniu krawędzi otworów - czyli w przypadku ościeży, nadproży, almaterii, krawędzi okiennych lub portali9. Nie mniej, wraz z rozwojem technologii cegła zacznie pełnić coraz ważniejszą rolą w budownictwie na ziemiach polskich.

Przemiany zachodzące w Europie i innych częściach ziem polskich wpływały również na Lublin i jego okolicę. W dziejach miasta odnaleźć można przynajmniej kilka wydarzeń z tym związanych. 

Tatarzy zaś w powrocie zamek Lublin, który wtedy jeszcze z drzewa był zbudowany, zdobyć usiłowali. Załoga zamkowa jednak broniąc się wedle możności od zdobycia grodu ich powstrzymała.10

Janko z Czarnkowa

Znacznie mniej „możności” obrony miała reszta miasta. Drewniane budynki spłonęły do cna. Być może mając to na uwadze, Kazimierz Wielki polecił otoczyć miasto murem obronnym, a sam zamek zmodernizować w duchu przeprowadzanych przez niego reform budowlanych11. Prawdopodobnie na terenie Lublina w tym okresie znajdowała się już budowla przynajmniej częściowo wzniesiona przy użyciu cegieł12. Był nią istniejący do dziś donżon, część ówczesnego grodu kasztelańskiego, powstały w XIII-XIV wieku13. Ciekawą informacje na ten temat podaje Długosz. Według jego kroniki miasto miał zająć w 1244 książę Halicki Daniel, a następnie:

ażeby zagarnięcie uczynić trwalszym dla siebie i swoich potomków, buduje z podziwu godną szybkością w środku zamku okrągłą wieżę z wypalanych cegieł, z obejściem i blankami na szczycie14.

Obwarowanie Lublina
Obwarowanie Lublina (Autor: Robert Sawa)

W opinii badaczy jest to informacja mało wiarygodna. Istotniejsza jest jednak sama ocena roli, jaką ceglany budynek miał pełnić. Donżon różnił się od drewnianych i ziemnych fortyfikacji wciąż jeszcze typowych dla tego okresu. Cegła oznaczała zupełnie nową jakość. Znacznie więcej informacji na temat obwarowań Lublina dostarczają źródła archeologiczne – również potwierdzające użycie cegieł w ich budowie15

Kolejne murowane budowle

Z biegiem czasu pojawiały się kolejne murowane budowle, tak o charakterze sakralnym, jak i świeckim. Od XIII/XIV wieku w okolicach miasta odnaleźć można dominikanów, następnie przybywają brygidki, bernardyni, a także wiele innych zakonów. 

Wciąż jednak znaczna część miasta powstawała drewniana, a szalejące raz na jakiś czas pożary  zbierały swoje żniwa – czego najlepszym dowodem jest pożoga z 1578 roku. Obserwacja jaką poczynił już w XVI wieku Morszczyn względem obyczajów budowlanych na ziemiach polskich z całą mocą odnosi się również do Lublina:

Ale u nas, gdzie mało nie wszystko budowanie drzewniane, i bardzo mało jest ludzi, którzy by trzeźwość miłowali, dziwna rzecz, czymu tak wielką około gaszenia ognia niedbałość urząd cierpi? Takowe częste pożogi słusznie by dozorce budowania miały do tego przywodzić, żeby oni tej drogi szukali, jakoby z cegły murowane domy były; czego by jednak łacno dokazać mogli, kiedy by był dostatek takich rzemieślników, którzy by takową materią, ponieważ jej wszędzie jest dosyć, gotowali, a wszystkie do budowania abo murowania potrzeby pogotowiu mieli; byłaby to rzecz barzo pożyteczna i dla teraźniejszych ludzi, i dla potomków.16

Morszczyn wskazuje również istotny wątek – rzemieślników zajmujących się wytarzaniem budulca. Bardzo niewiele wiadomo natomiast na temat osób, które odpowiadały za wytwarzanie cegieł, wapna lud dachówek. Przemykają po kartach źródeł historycznych, dając się zauważyć jedynie na krótki moment. Wiele informacji odnaleźć możemy na temat mularzy, murarzy czy architektów, lecz wytwórcy cegieł są nieomal niewidoczni. Wynika to z różnych czynników. Pluska wspomina o tym, że wśród pierwszych rzemieślników produkujących tego typu materiały budowlane byli garncarze17. Jednak w przypadku budowli monumentalnych, tak świeckich, jak i religijnych, skala produkcji z czasem zaczęła dyktować konieczność zatrudnienia wielu robotników i stworzenia dla nich odpowiednich warunków pracy. Nie oznacza to jednak, że powołana przy wznoszeniu danej budowli cegielnia była czymś więcej niż prowizorycznym zakładem. Wiele z takich obiektów kończyło swój żywot, gdy przestawały być potrzebne. Tego typu pamiątki po budowniczych lubelskich fortyfikacji i obiektów sakralnych zachowały się w ograniczonym zakresie.

Ważna wzmianka na temat cegielnictwa znajduje się przywileju Zygmunta IV Wazy z 1588 roku, zawierającego statut cechu mularskiego z 1571 roku. Dotyczy ona treści artykułu 26: Aby żaden magister nie śmiał murować materyą żydowską, to jest wapnem i cegłą pod winą kamienia wosku do cechu, ulekroćby się tego dopuścił, a materya tak ma być przedawana od każdego mistrza i brata, jako w inszych cegielniach cudzych, a cegłę według formy w cechu postanowionej i sobie podanej mają dobrą robić, a za ten porządek każdy mistrz albo brat z swojej cegielni co rok miastu na potrzebę miejską pięćset cegły dobrej, który ma cegielnią, w wapna korc pięć potym wiecznemi czasy.18

W latach siedemdziesiątych XVI wieku kamień wosku (czyli 72 funty) kosztował ok. 12 złotych. Nie była to suma mała.

Istotne jest również udzielenie odpowiedzi na pytanie, na ile faktycznie pojawienie się cegły zrewolucjonizowało przemysł budowlany w Lublinie i na Lubelszczyźnie. Bartłomiej Kwiatkowski podaje, że produkcja cegieł na obszarze Lubelszczyzny napotykała na dość poważną przeszkodę w postaci braku gliny zdatnej do jej produkcji. Szerzej stosowanym surowcem był kamień wapienny19. Mimo to wciąż możemy odnaleźć informacje potwierdzające działanie cegielni na terenie miasta. Zygmunt August w okresie budowy Zamku Królewskiego przywoływał radców lubelskich do porządku, żądając: by większą uwagę zwracali na jakość cegły wyrabianej w miejskich cegielniach, gdyż nachodzą go skargi co do dobroci tych cegieł, używanych także na budowę zamku krakowskiego.20

Bardziej szczegółowe informacje znajdują się w bardzo pragmatycznym rodzaju źródeł – przekazach dotyczących cen, rachunkach i spisach majątkowych. Jednocześnie ujawniają, że liczba cegielni działających w mieście rzadko była wysoka, co wskazuje, że ich działalność mogła ograniczyć się do potrzeb chwili.

W 1572 roku 1000 sztuk cegieł kosztowała 90 groszy21. W tym samym okresie wóz kamieni kosztował - w najgorszym wypadku - nieco ponad 4 grosze. Różnica jest zauważalna. Śledząc burzliwe przemiany jakim podlegały ceny w okresie ponad dwustu lat, między 1572 a 1785 rokiem tendencja ta utrzymuje się cały czas. Wzniesienie budynków z całości lub jedynie w części z cegieł wymagało znacznie większych nakładów niż bazowanie na znacznie tańszym, kamiennym materiale. Jednak najtańszym i najdostępniejszym budulcem pozostaje drewno. Wóz desek w 1569 kosztuje średnio 4 grosze, a pozyskanie ich jest znacznie prostsze niż wydobycie kamienia czy wypalenie cegły.

Widoczne jest to na przykładzie lubelskich fortyfikacji. Wykorzystanie cegieł w murach miejskich było dość ograniczone - badania archeologiczne przeprowadzone na fortyfikacjach w XVII wieku pozwalają stwierdzić, że jedynie zewnętrzne lico murów wykonane było z cegły22. Budulcem, który wypełniał wnętrze był kamień. Jednak relacja cen drewna i cegły w tym okresie również przykuwa uwagę. Stopniowo drewno zaczynało bowiem drożeć.

Żywicki zauważa, że areał leśny pod koniec XVIII wieku ulega znacznemu zmniejszeniu. Dotychczas powszechnie dostępny materiał budowlany zanika ze względu na coraz większe potrzeby związane nie tylko z budownictwem, ale i powoli rosnącymi potrzebami przemysłowymi. Stąd zaczynają się poszukiwania materiału innego materiału. Również wydobycie kamienia nie daje wystarczających rezultatów. Oprócz wydobycia kamienia wapiennego na Tatarach i Bronowicach, wykorzystywano również budulec już obecny w mieście. Kwiatkowski cytuje za Żywickim wspomnienie Ursyna Niemcewicza na temat rozbiórki zamku: Na ten zamek ostatni raz pono patrzyłem. Brał z opuszczonych murów cegłę, kto chciał, dziś sam rząd, rozbiera ostatki wapiennych kamieni na robienie drogi pod miastem. Kilkudziesięciu skowanych złoczyńców, brzęcząc kajdanami, zamiast koni ciągnie je karami.23

Przykład ten, nieco skrajny, pokrywa się jednak z innymi obserwacjami zauważalnymi przez niemal cały XIX wiek, jak również część XX wieku. Rosnące zapotrzebowanie miasta na budulec postanowiono zaspokoić za pomocą produkcji cegieł. Przed XIX wiekiem w Lublinie cegielnie odnaleźć można niemal wyłącznie przy klasztorach i kompleksach pałacowych – między innymi znajdują się przy dobrach j. o. księcia jmci Sanguszka, przy Szpitalu św. Ducha czy klasztorze dominikanów obserwantów24. Nawet pamiętając o uwadze Kwiatkowskiego na temat zdatności lubelskich gleb względem pozyskiwania surowców potrzebnych do produkcji ceramiki budowlanej, wciąż była w stanie zaspokoić przynajmniej część „miejskiego głodu”. Nie całego, gdyż przez cały XIX wiek używać będzie się rozmaitego budulca, zaś produkcja cegielni niejednokrotnie będzie znacznie mniejsza niż zapotrzebowanie na ich usługi. 

W 1816 roku w Królestwie Polskim pojawiły się sprecyzowane reguły dotyczące rozmiaru produkowanych cegieł i dachówek. Prezentowały się w sposób następujący:

cegła do murowania długość dwanaście cali, szerokość sześć cali, grubość trzy cale;

dachówka holenderka długości cali siedemnaście, szerokości cali dziesięć, grubość trzy czwarte cala;

dachówka karpiówka długości cali piętnaście, szerokości cali sześć, grubości trzy czwarte cala.25

Niedostosowanie się do powyższych wymogów mogło zakończyć się dla nieposłusznych wytwórców cegieł w nieprzyjemny sposób. Produkcja materiałów budowlanych mających nieprzepisowe wymiary wiązała się z karą pieniężną w wysokości połowy ceny wadliwego towaru, którą trzeba było przekazać na rzecz miejscowego szpitala.

Wydaje się również, że zaufanie do prywatnych wytwórców cegły było ograniczone. W drugiej dekadzie XIX władze miast na obszarze Królestwa Polskiego rozpoczęły starania o utworzenie podlegających im cegielni. Wiąże się to z rozporządzeniem z 1818 roku w myśl którego:

Wolą jest Rządu, dla ułatwienia sposobności budowania się mieszkańców po miastach, a tym samym wzniesienia u przyozdabiania miast, wystawiane były cegielnie w każdym wojewódzkim, a nawet obwodowym mieście, na rzecz kas miejskich, gdzie by takowe lub w nieodpowiadającej potrzebie liczbie lub wcale egzystowały.26

Powstanie i opis pierwszych cegielni w Lublinie

W przypadku Lublina od początku wyraźnym problemem było ulokowanie obiektu w miejscu, które byłoby zarówno dogodne dla późniejszego transportu wyprodukowanego materiału, jak i odnalezienie terenu, który pozwalałby na dostęp do surowca dobrej jakości. Starania władz miejskich trwały kilka lat, prowadząc między innymi negocjacje z karmelitami trzewiczkowymi w sprawie wydzierżawienia od nich odpowiedniego do tego zadania terenu, jak i budynków cegielnianych. Wydaje się, że są to pozostałości po bardzo wczesnych koncepcjach dotyczących organizacji miejskiej cegielni. W drugiej dekadzie XIX wieku, gdy pojawiają się odgórne wskazania dotyczące produkcji cegły na terenie miast w Królestwie Polskim, karmelici trzewiczkowi przebywają poza Lublinem, zaś dokumenty carskie dotyczące organizacji cegielni miejskiej wyraźnie napominają o ulokowaniu jej na terenie Rur Brygidowskich27. Ostateczną lokalizacją cegielni miejskiej w Lublinie były grunta przy ulicy Namiestnikowskiej (dziś narożnik pomiędzy ul. Lipową i Nadbystrzycką, graniczący z wałem miejskim i cmentarzem). Informacje na temat licytacji jej dzierżawy pojawiają się dopiero w 1821 roku. Z tego samego okresu pochodzi inwentarz opisujący budynki wchodzące w skład kompleksu:

1. Dom drewniany z starego drzewa gątem kryty składayący się z dwóch izb i sieni w którey znayduye się komin z kapa dla kowala inney izby dla tegoż, a drugiey dla strażnika Rogatki pilnuyącego domu; komin na dach wyprowadzony oraz ieden piec zimowy dwie izby orzewaiący z cegły wymurowane znayduią się, okien trzy, drzwi iedne duże do sieni kute żelazem reparacyi potrzebuiące. Miara tego domu długości łocki 15, szeroki łokci 10.

2. Dom drewniany z starego rzewa tarcicami pokryty z kominem ceglanym arkadowym nad dach wyprowadzonym składayący się z czterech izb, a w pośrodku sieni; (...) Długość łokci 24 szerokości łocki 16; Gliną zewnątrz y wewnątrz wylepiony; W ciągu tego domu iest staynia przybudowana z starego drzewa, dach tarcicami kryty, giną wylepiona, w środku spruchniała; w tey stayni żłob y drabina znayduią się; za tąż staynią przybudowana wozownia, dlugość łokc 7, szerokość łokci 10;

3. Szopa na robienie cegły; slomą kryta długości łokci 90; szerokości łokci 16

4. Piec do wypalania cegły wymurowany z opoki; o iednych czeluściach długości łokci 9 1/2, głęboki łokci 8, szeroki łokci 8. Mur gruby łokci 1 1/2, nieco przypękany od ognia; nad temże piecem iest dach, na słupach tarcicami pokryty-

5. Szopa słomą i trzciną kryta długości łokci 100, szerokości łokci 20, na słupkach dębowych; szpa potrzebuie zwierzchu przykrycia słomą gdyż woda na cegłe resztę zacieka-

6. Piecow na wypał cegły y dachówki razm złączonych dwa, wymurowanych z kamienia; ieden o dwoch czeluściach na cegłę, drugi o trzech czeluściach na dachówkę długości łokci 15, szerokości łokci 8, wysoki łokci 7; takowe pece przykrywa dach gątowy długości łokci 20, szerokości łokci 21 na słupach dębowych-

7.Między szopami (...) iest z starego drzewa parkan28

Na teren cegielni prowadziła brama wjazdowa połączona z parkanem sięgającym części zabudowań. Teren cegielni prezentował się następująco:

Gront pod zabudowaniem zacząwszy od Gościńca Wrotkowskiego ku Cmentarzowi, długi łokci 120, szeroki łokci 74, a to w końca od cmentarza, w drugim koncu przy Rogatce szeroki łokci 27 - grunt zaś do wyrobiska na cegłę poczynając od gościńca na którym Rogatka stoi mierząc drogą Włościanina wsi Rur Antoniego Kalinowskiego iest łokci 261 od punktu,, zaś tego na poprzecz Pola Batłomieya Talary, włościanina wsi Rur do rogu cmentarza iest łokci 142 od rogu cmentarza do Bramy Cmentarzowej łokci 191, od Bramy Cmentarza ponad powem do wałów iest łokci 55.29

Zachował się również opis narzędzi do produkcji cegły:

Sprzęty do wyrobu cegły y dachowki

1. Taczek kutych - 4

2. Wozokow o iednym kolku - 2

3. Beczek na wodę - 3

4. Kadź na wodę wkopana - 1

5. Łopatek żelaznych - 4

6. Gracek żelaznych 1

7. Formów do robienia cegły - 4

8 Formów do robienia Dachowki Holenderki - 2

9. Formka do robieia Dachowki karpiówki 1

10. Walec do strychowania cegły 430

Rysunki oprzyrządowania używanego w cegielniach
Rysunki oprzyrządowania używanego w cegielniach (Autor: Adamczuk, Teresa)

Cegła zendrówka - Alfred Sadowski - fragment relacji świadka historii

Opis wyraźnie wskazuje, że budynki użytkowane były już przed 1821 rokiem. Eksploatacja kompleksu była intensywna – raporty pochodzące z 1833 roku oceniają stan cegielni o wiele krytyczniej31. Przyczyn tego szukać należy w ruchach wojsk, jakie miały miejsce w trakcie powstania listopadowego. W latach trzydziestych miał również miejsce pożar cegielni w trakcie którego spłonęła część budynków, w tym również szopa służąca do przechowania cegieł32.

Sama cegielnia w latach pięćdziesiątych zakończyła swoją działalność33. Śmierć ostatniego dzierżawcy, jak również wyczerpanie złóż potrzebnych dla produkcji materiału budowlanego doprowadziły do jej zamknięcia. Teren po cegielni wciąż pozostawał w sferze zainteresowań władz miejskich. Raporty podają, że co jakiś czas wysyłano tam urzędników, którzy mieli zbadać sprawę przebywających tam bezdomnych lub ludności próbującej wznieść w okolicy prywatne domostwa.

Oprócz, cegielni miejskiej na terenie Lublina znajdowały się również inne obiekty tego typu, których stopniowo przybywało. W I połowie XIX wieku ich liczba wahała się od trzech do ośmiu, co zależało zapewne od wielu czynników, jak chociażby popyt na usługi zakładów tego typu lub dostęp do gliny. Większość z tych obiektów znajdowała się na terenie II Cyrkułu, czyli tak zwanego miasta żydowskiego. Wiązały się z nimi częste doniesienia dotyczące produkcji cegły złej jakości, odstającej od wspominanych wcześniej przepisów. W latach pięćdziesiątych jeden z urzędników stwierdził:

Niedość bowiem cegłę źle wyrobioną, źle wypaloną zniszczyć lub sprzedać, ale bardziej jeszcze wypada zapobiedz złemu, bo że żydzi cegielnicy nie mogę dobrej wyrabiać i dostarczać cegły o tem każdemu wiadomo, bo nie dbają o dobroć materyału, ale o zyski.34

Mimo to, właśnie II Cyrkuł oferował największy wybór usług związanych z produkcją cegieł – choć w ofercie żydowskich cegielni nie było dachówek. Zapotrzebowanie na usługi budowlane, a co się z tym wiąże na odpowiednie surowce i materiały budowlane rosło wraz z rozwojem miasta. Po 1815 roku, gdy Lublin stał się częścią Królestwa Kongresowego, miasto urosło do rangi jednego z ważniejszych ośrodków na terenie kraju35.  W mieście pojawiły się nowe trakty, których budowę realizowano w latach 1817-1826, prowadzące w kierunku Brześcia, Warszawy i Zamościa. Wzdłuż nowych traktów pojawiała się coraz intensywniejsza zabudowa. Znacznie wzrosła również liczba mieszkańców Lublina.

Pojawiały się również dokładne zalecenia dotyczące sposobów wytwarzania cegły, jak również jej jakości. W latach trzydziestych wystosowany zostaje dokument zatytułowany „Informacya jak cegielnicy postępować mayą dla wyrabiania dobrey cegły pod Miastem Lublinem". W świetle tego dokumentu zalecano stosowanie jedynie tych warstw gliny, które nadają się do produkcji cegły i nie mieszanie jej z innymi substancjami. Po wykopaniu gliny - najlepiej jesienią - zalecano pozostawienie jej na zimę w odpowiednich szopach. Dalsza produkcja cegieł wymagała staranności i przeniesienia produkcji do pomieszczeń. Wyrabianie jej pod gołym niebem miało przynosić zły skutek. Funkcjonowały również dokładne zalecenia dotyczące stołów i pieców do wyrabiania cegieł, a także jej układania, by nie pękała.

Dla przykładu, w latach pięćdziesiątych XIX wieku cegły wyprodukowane w poszczególnych cegielniach sygnowano w sposób następujący:

Rozgold - R

Dyksztein - D

Cygielman - C

Cukierman - P

Goldberg - T

Berek Cygielman – W

Początkowo na terenie miasta znajdowały się trzy cegielnie. Spis z lat trzydziestych informuje, że w mieście, oprócz cegielni miejskiej, działały zakłady należące do:

Rozgolda

Tewla Dyksztaina

Rubina Dyksztaina

Mrozowicza

Mendla Szaula Fryclibera

Tewla Rozgolda

Horodyńskiego

Pruszyńskiego36

W 1843 na terenie miasta działało czterech cegielników (Rozgolc, Cygielman, Fisz, Dyksztain).Miasto mogło korzystać również z usług pobliskich cegielni, które znajdowały się we wsi Tatary, w Folwarku Ponikwoda, prywatnej cegielni Ignacego Koperskiego. Cegielnię miejską w cyrkule I prowadził Weintraub37.

Dokładniejsze informacje na temat produkcji cegielni działających na terenie Lublina można odnaleźć w raporcie z 1846 roku, sporządzonym po rekonesansie przeprowadzonym przez urzędników na terenie II Cyrkułu. Na początku oceniono działalność cegielni znajdującej się na gruncie Stanisława Bernatta, wydzierżawionej zaś Tewlowi Dieksteinowi. Cegielnia dysponowała 20 tysiącami gotowych już cegieł i materiałem mogących posłużyć do produkcji następnych 60 tysięcy sztuk. Diekstein, poproszony o wydanie form, których używa w swojej cegielni, początkowo twierdził, że takowej na terenie cegielni już nie ma, gdyż z nadejściem późnej jesieni prace produkcyjne zostały wstrzymane. Surówka złożona w magazynach Dieksteina okazała się nie trzymać odpowiedniej miary. Żydowski przedsiębiorca bronił się, twierdząc, że cegła jako mocno wypalana musi mieć miarę mniejszą. Na koniec zaś dodał, że winę za nieprzepisowy wymiar cegieł ponoszą niewykwalifikowani robotnicy, zwłaszcza często przez niego zatrudniane kobiety.

Następnie urzędnicy udali się na Lemszczyznę, gdzie odwiedzili Chaima Firza. Na terenie cegielni znajdowało się 6000 sztuk wypalonej cegły, a w piecu znajdowało się 20 tysięcy sztuk surówki38. Na miejscu nie było dzierżawcy, stąd urzędnicy zostali oprowadzeni przez jednego z robotników nazwiskiem Rottenberg. Ani produkty oferowane przez cegielnię nie trzymały odpowiedniej miary, ani też nie udało się odnaleźć formy do cegieł. Polecono Rottenbergowi przekazać dzierżawcy polecenie niesprzedawania wyrobów cegielnianych do czasu wytworzenia cegieł, które odpowiadają przepisom. Rottenberg prawdopodobnie zgodził się na to, ale zastrzegł, że nie zamierzał niczego podpisywać.

W szopie Tewla Rozgolda urzędnicy odnaleźli 80 tysięcy sztuk surówki gotowej do wypalenia. Po ustaleniu jej wymiarów, które okazaly się niezgodne z przepisami, właściciel zakładu stwierdził, że nie wynikało to ze złej woli lub próby oszukania władz, a jedynie z chęci wyjścia na przeciw potrzebom zamawiających. Ci zaś mieli często zastrzeżenia, aby [cegła] była lżejszą, więc on chciał jej zapas przygotować dla zgłaszających się39. Podobnie jak Diekstein, Roszgolc powoływał się na konieczność zmniejszenia wymiarów produktów z gliny z powodu jej bardzo złej jakości. Mniejsze cegły miały rzadziej pękać w trakcie wypalania.

Argumenty przytaczane przez pozostałych żydowskich przedsiębiorców są dość podobne do zgłaszanych przez poprzedników – Aron Cygielman i Mendel Weintraub z cegielni miejskiej również twierdzili, że winę za nieprzepisowo wyrobione cegły ponoszą pracownicy, jak również wskazywali, że zmniejszenie wymiarów cegieł jest wskazane przy surowcu do którego mają dostęp40.

Na sam koniec urzędnicy stwierdzili, że ogólny obraz lubelskich cegielni jest niekorzystny. Produkty przez nie oferowane wyrabiane były z surowca złej jakości, miały nieprzepisowe wymiary, zaś ich powierzchnia prezentowała się jako chropowata i rzadka. Zalecano nałożenie na producentów cegieł stosownych kar. Jednak obserwacje urzędników dotykają również kwestii wyborów klientów poszukujących materiałów budowlanych o ile można jak najtaniej. Brak wykwalifikowanych strycharzy zdolnych odpowiednio zagospodarować pracę w cegielniach również nie sprzyjał właściwej produkcji. Nie mając odpowiedniego doświadczenia i wiedzy z zakresu materiałów budowlanych, ani żydowscy dzierżawcy i ich pracownicy, ani klienci nie decydowali się na wyrób lub zakup materiałów właściwej jakości. 

Brakuje z kolei doniesień na temat cegielni na Ponikwodzie, Tatarach i prowadzonej przez Ignacego Koperskiego.

W XIX wieku wciąż funkcjonował XVI-wieczny nakaz przekazywania miastu części produkcji cegielni prywatnych. W jednym z dokumentów znajduje się następująca adnotacja:

Co do zaś tychże deklaracyi Starozakonnych Cegłę w w prywatnych Cegielniach wypalaiących, (…) Sami zobowiązali się dawać na rzecz Miasta każdy po cegieł 500 i po pięć korcy wapna gaszonego.41

Ze względu jednak na rozmiary produkcji dla wielu cegielników przepis ten nie musiał wcale oznaczać wielkiego poświęcenia. Dodatkowo, istnieją podejrzenia, że jego respektowano odbywało się z różnym skutkiem.

Problemy związane z niewłaściwą produkcją cegieł przez ich lubelskich producentów pojawiają się również w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Wydaje się, że zwłaszcza zakład Rozgolda i Cygielamana dały się poznać władzom ze złej strony. Na początku lat sześćdziesiątych postanowiono również przeprowadzić inspekcję piec do wypalania cegły i wapnia. Pozwoliła ona ustalić, że trzech cegielników dysponowało dwoma piecami do wypalania cegieł (Izrael Cukierman, Icek Cygielman, Jan Prus z Lemszczyzny), natomiast następne trzy zakłady (Rozgold, Moszek Dyksztejn, Cegielnia na Czechówce) posiadały tylko po jednym. Większość z cegielników była w stanie wytworzyć również wapno, żaden nie sprzedawał dachówki. Pojawiały się również znaczne zastrzeżenia dotyczące sposobów eksploatacji pieców – Tewel Rozgold miał wypalać cegły i wapno w tym samym palenisku, co nie rokowało dobrej jakości materiału budowlanego.

Innowacje w produkcji cegieł

W drugiej połowie XIX wieku pojawiają się również innowacje pozwalające na produkcję cegieł w sposób znacznie odbiegający od tradycyjnego. W 1858 roku Fryderyk Hoffman razem ze wspólnikiem otrzymali patent na piec pierścieniowy, który z biegiem czasu zaczęto nazywać piecem Hoffmana lub piecem hoffmanowskim. Hoffman zaprezentował swój piec również na wystawie w Paryżu, wzbudzając duże zainteresowanie publiki poszukującej nowości i przedsiębiorców, gotowych zainwestować w każdą innowację, która może zwiększyć zysk. Nie bez powodu. Znane są zapisy dotyczące fabryk, które wyposażone w piece Hoffmana znacznie zwiększały swoją wydajność - pięć pieców tego typu było w stanie wypalić osiemnaście tysięcy sztuk cegły w ciągu godziny. Dokładnie działanie pieca hoffmanowskiego opisuje późniejszy popularyzator tej technologii, Jerzy Galer:

Wypalanie cegły odbywa się w piecach o różnej konstrukcji, najczęściej w piecach pierścieniowych (Hoffmanna). Okres wypalania dzieli się na parowanie, właściwe wypalanie, stygnięcie. Pierwszy polega na wydzielaniu się wody, drugi na stopieniu się glinki, trzeci na powolnem stygnięciu. Temperatura wypalania waha sie w zależności od składu gliny od 1000—1200° C. W piecach pierścieniowych znajduje się od 12-18 i więcej przedziałów; palenie trwa bez przerwy, przyczem co dzień załadowuje się surówką jeden przedział i wyładowuje cegłę wypaloną. W przedziale mieści się około 15 tysięcy cegieł; przeciętnie na 1000 cegieł zużywa się od 150—200 kg węgla.42

Choć konstrukcja pieca pierścieniowego została z biegiem czasu zastąpiona przez wersję podłużną, pozwalającą na wydajniejszą produkcję, tak sama idea pozostała względnie niezmienna. Wynalazek ten pojawił się również na ziemiach polskich. Już w 1862 roku inżynier z zaboru austriackiego, Majewski, deklarował, że jest w stanie zbudować te konstrukcje w fabrykach, które wyrażą nimi zainteresowanie. Wychodząca w Wiedniu polskojęzyczna gazeta „Postęp” zamieściła nawet komentarz, że:

piece koliste są tak doskonałe i tak polecają się same, iżby było śmiesznością chcieć je jeszcze polecić w celu rozpowszechnienia.43

Pojawiały się również inne modele pieców – jak piec Peceleta. Choć postęp technologiczny budził mieszane uczucia wśród ówczesnych obserwatorów, tak jednak stawał się nieodłącznym elementem życia, co utwierdziła wystawa w Londynie w 1850 roku. Jak pisał jeden ze świadków tego wydarzenia:

Któż z nas ośmieli się powiedzieć, co będzie później, czyli za lat kilka nie zmieni się zupełnie fizjonomia handlu i przemysłu, kiedy lat 20 było dosyć, aby całą Anglię, a nawet Europę obrzucić siecią kolei żelaznych, kiedy w ciągu trzydziestu tygodni zbudowano gmach takiej wielkości, jak pałac wystawy.44

Zwłaszcza w przemyśle sceptyczne podejście do nowoczesnych technologii stawało się przejawem anachroniczności i braku perspektyw na dalszy rozwój. Z czasem przymiotnik „parowy” stał się synonimem „nowoczesnego”. Podobnie było również w Lublinie. Wśród reklam z drugiej połowy XIX wieku drukowanych w kalendarzach i gazetach pojawiają się również oferty cegielni parowych. Od 1882 roku w ten sposób zaczął reklamować się Michał Bahn, członek cechu murarskiego w Lublinie, którego cegielnia działała na terenie Czechówki. Jest to charakterystyczne, zwłaszcza ze względu na to, że właśnie od lat osiemdziesiątych XIX wieku można datować faktyczny rozwój przemysłu na terenie Lublina. W przypadku przemysłu mineralnego celnym wydaje się spostrzeżenie pochodzące ze Sprawozdania z wystawy rolniczo-przemysłowej:

chociaż bogate pod względem rolnym gleby lubelskie, oprócz pokładów wapienia i kredy (...) nie mieszczą w swym wnętrzu innych materiałów, znajdujących się, jako surowy materiał do fabrykacji

Choć jednym z takich materiałów była glina dostęp do niej zaczynał być wyraźnie ograniczony w latach sześćdziesiątych XIX wieku – wyczerpaniu ulegały pokłady w okolicach, które tradycyjnie były znane z ich występowania. Ten czynnik, jak również stopniowy rozwój technologiczny i konkurencja popchnęły część fabrykantów cegły do skupienia się na wapnie. Liczba cegielni zaczęła spadać, jednak produkcja tych, które pozostały uległa znacznej intensyfikacji.

Funkcjonowanie cegielni w Lublinie na początku XX wieku

W 1893 roku wśród trzydziestu pięciu cegielni uważanych za największe obiekty tego typu cztery znajdowały się w Lublinie. Należały do Brodta, Cygielmana, Fricka i Szulewicza.

Naprodukowano tyle cegieł, że sporo zostało - Stefan Kossowski - fragment relacji świadka historii

Mimo to, postęp nie zawsze znajdował uznanie w oczach ówczesnych władz. W 1912 Bronisław Zakościelny, chcący wznieść w okolicy miasta nowoczesną cegielnię korzystającą z hoffmanowskich pieców, napotkał na opór ze strony urzędników. a terenach zaboru rosyjskiego już od 1820 nie pozwalano, by na terenie miasta były wznoszone budynki z materiałów palnych. Uznano więc, że obecność cegielni o dość  znacznych rozmiarach, którą Zakościelny chciał wznieść będzie stanowić znaczne ryzyko. Dopiero interwencja wyższej instancji pozwoliła na wyjaśnienie sprawy:

dochodzi do wniosku, że zgodnie z decyzdją Komitetu Techniczno-Budowlanego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, z dnia 3-go sierpnia 1913 r. rozporządzenie Rządowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Duchowych z dnia 29-go września / II października / 1852r. dotyczy czasu, kiedy w Rosji nie istniał piec modelu Hoffmana, a samo rozporządzenie dotyczyło wyłącznie prymitywnych tak zwanych piecy podłogowych, będących, przy nierównym palenisku oraz przy nierównomiernym rozgrzaniu cegieł - niebezpieczeństwem nawet o charakterze pożarowym.45

Dodatkowo, Zakościelny wybrał na budowę teren, gdzie ryzyko pożaru było znikome, o czym informował jeden z lubelskich policjantów:

nieruchomość Zakościelnego znajduje się na obrzeżach miasta, przy czym graica miasta / według planu miasta z 1827 r. / pokrywa się z granicą nieruchomości, miejscowość ma wiejski charakter i jest całkowicie niezasiedlona, nieruchomość znajduje się na wyżynie, w związku z czym nie może być zamieszkiwana ze względu na brak warunków sprzyjających do budowy, przy której niezbędna by była regulacja powierzchni"46.

Podobne problemy napotkał w 1912 roku Brodt, który musiał oprowadzić odpowiednią komisję po terenach swojej fabryki i udowodnić, że jej obecność nie stwarza zagrożenia dla okolicznych budynków. Wśród nowoczesnych cegielni działających w Lublinie były również cegielnia Moszka Minca na Czechówce, a także Jana Makucha na Helenowie. Również te zakłady oceniono pozytywnie, dzięki czemu mogły wrócić do pracy47. Ta jednak nie trwała długo ze względu na wybuch I wojny światowej, która znacznie zahamowała rozwój przemysłu w czasie jej trwania.

Lubelskie cegielnie po I wojnie światowej

W 1914 roku tylko w Lublinie działało ok. tysiąca murarzy48. Po I wojnie światowej liczba ta drastycznie spadła - w 1921 roku ta sama liczba odpowiadała robotnikom budowlanym pracującym we wszystkich miastach województwa. Jest to widoczne również w pozwoleniach budowlanych, które udzielane są na wzniesienie w okolicach miasta domów drewnianych, mimo przepisów wyraźnie tego zabraniających. Choć zakładano, że powstaną jedynie czasowo, tak w późniejszym okresie „pozbycie” się ich okazywało się niejednokrotnie dość trudne. Dostęp do materiałów budowlanych również był ograniczony, mimo że w 1917 roku sześć cegielni w Lublinie było w stanie wznowić produkcję. Miasto było jednak znacznie większe niż w poprzednich wiekach. Z jednej strony odpływ ludności wiejskiej do miast w ciągu XIX i XX wieku sprawił, że populacja Lublin znacznie się zwiększyła. Liczba mieszkańców miasta stopniowo rosła aż do II wojny światowej. Z drugiej zaś w 1916 roku do obszaru miejskiego zostały włączone Wieniawa, Czechówka, Tatary, Majdan Tatarski, Kośminek, Bronowice i fragment Rur Brygidkowskich, Świętoduskich i Jezuickich, Tatary oraz teren, który w przyszłości stał się dzielnicą Za Cukrownią. 

Lublin, Wieniawa
Lublin, Wieniawa (Autor: nieznany)

Po gwałtownych początkach związanych z okresem ustalania granic II RP i wojnie polsko-bolszewickiej w wielu częściach kraju rozpoczęło się planowanie przyszłego rozwoju. W przypadku Lubelszczyzny wiązało się to chociażby z koncepcją „Wielkiego Lublina”. Jak pisał Ignacy Kędzierski w broszurze z konkursu dotyczącego rozbudowy miasta:

Ponieważ architektura starego Lublina oraz; jego malownicze położenie nadaje miastu wybitne piętno, przeto i przyszły rozwój miasta należy skierować w tym kierunku, iżby nie tylko niezaprzepaścił tego, co jest dobrem, ale je uwydatnił i to co ma być nowe doharmonizował do starego49.

Ignacy Kędzierski

Dzieciństwo i okolice domu rodzinnego przy ulicy Lubartowskiej 61 - Icchak Carmi - fragment relacji świadka historii [WIDEO]

Choć wiele z pomysłów innowatorów i wizjonerów dwudziestolecia międzywojennego pozostało jedynie na papierze (nie tylko w przypadku Lublina), tak same kwestie związane z rozbudową miasta korzystnie wpłynęły na sektor produkcji budowlanej. Zmianę tego stanu rzeczy przyniosło przyjście kryzysu, jak bowiem zauważają członkowie Izby Przemysłowo-Handlowej w Lublinie:

Produkcja cegły w r. 1929 spadła znacznie. Produkcja w cegielniach, należących do "Zrzeszenia Cegielni Lubelskich" zmniejszyła się w porównaniu z 1928 r. na skutek zupełnego zastoju w ruchu budowlanym oraz ograniczenia kredytów w Banku Gospodarstwa Krajowego. Głównymi odbiorcami cegielni były przeważnie instytucje państwowe i publiczne. Natomiast zapotrzebowania ze strony przedsiębiorców prywatnych prawie zupełnie nie było. Ceny cegły wahały się w granicach od 65 do 100 zł. za tysiąc loco budowa, względnie miejsce załadowania, zależnie od miejscowych warunków. Ceny te były niższe od cen cegły w innych częściach kraju, które wynosiły za tysiąc: w Warszawie 92 zł, we Lwowie 96-110 zł, a przeciętnie w całym kraju około 100 zł. Na koniec roku zapasy w cegielniach wynosiły od 30 do 50% całorocznej produkcji50.

Cegielnia
Cegielnia (Autor: Zylberberg, Abram [?])

Następny rok nie przyniósł żadnej poprawy, zaś produkcja cegły ruszyła z dwumiesięcznym opóźnieniem. W 1931 sytuacja uległa zaognieniu:

W m. Lublinie powyższe przyczyny, jak również zatargi z robotnikami spowodowały, że część cegielni została uruchomia dopiero z końcem czerwca i z początkiem lipca, część zaś zupełnie nie rozpoczynała pracy51.

W tym okresie miało również miejsce zamknięcie działającej przynajmniej od lat 20 –tych XX w. cegielni miejskiej, która od roku 1930 znajdowała się w stanie stopniowej likwidacji52. W latach 30-tych XX w. została wydzierżawiona Herszowi Jojna Zylberowi, który zarządzał nią do 1939 r. 

Podobne inwestycje miejskie pojawiały się również w innych polskich miastach w latach dwudziestych XX wieku. Cegielnia nie była wielkim zakładem, zatrudniała maksymalnie 42 osoby. Wynik ten wciąż należy do pozytywnych uwzględniając dane statystyczne wskazujące na liczne zwolnienia w latach 1928-1929 również w przedsiębiorstwach należących do miasta, jak rzeźnia. 

Cegielnię miejską ulokowano na terenie Dziesiątej, zgodnie z prawem budowlanym, które zalecało umieszczanie takich zakładów poza granicami miasta53. Jeszcze w 1928 roku przewidywano znaczne profity, które może przynieść działanie takiej fabryki. Raport z marca 1928 roku pokazuje, że spodziewano się ogromnego wzrostu popytu na usługi budowlane, jak również zwiększani się cen cegły i zarobków robotników ją produkujących.

Cegła ręcznie robiona - Marek Rzepiński - fragment relacji świadka historii

W 1928 oprócz cegielni miejskiej w mieście działało jeszcze 10 innych cegielni:

  1. Lemszczyzna, właść. Jan i Witold Kleniewscy, ul. Obywatelska 9
  2. Cegielnia Sierakowszczyzna, właść. Izrael Jakub Brodt, ul. Unicka 14
  3. Cegielnia Kalinowszczyzna, właść. Bronisław Zakościelny i Andrzej Stryjecki, ul. Kalinowszczyzna 8 / Unicka 9
  4. Cegielnia Lublinianka, właść. Lejb Szyff, ul. Unicka 4
  5. Cegielnia Czechówka Górna, Chaim Hersz Kochman, Azryel Mitelman i Spółka, ul. Drobna 17
  6. Cegielnia Czechówka Dolna, Ita Cukierman, ul. Północna 111
  7. Cegielnia Rury, Bronisław Michalewski, Rury Jezuickie 36
  8. Cegielnia Helenów, właść. Hersz Jojna Zylber, Szosa Kraśnicka
  9. Cegielnia Jerzysław, właść. Bractwo Św. Trójcy, dzierż. Jerzy i Stanisław Śliwińscy
  10. Cegielnia „Choinki", przy drodze do Dysa;

Dodatkowo w Konopnicy i Zemborzycach znajdowało się kolejnych kilka cegielni (Józefa Stadnickiego w Konopnicy oraz Piotra Mordela i należąca do państwa, nieczynna cegielnia polowa w Zemborzycach). Większość dysponowała piecami hoffmanowskimi. Ich produkcja była jednak ograniczona, a część pozostawała zamknięta. Potencjał produkcji wszystkich zakładów oceniano na 23 miliony cegieł rocznie, jednak faktyczne produkcja pozostawała o przynajmniej dziesięć milionów mniejsza54.

Jak wyglądała praca w cegielni przed wojną - Czesław Gruszka - fragment relacji świadka historii

Na zmianę położenia cegielni lubelskich wpłynęły inwestycje z zakresie budownictwa publicznego. Jednak jeszcze w 1935 roku ich zasięg oceniano krytycznie, ze względu na wciąż niewielkie poruszenie w zakresie budownictwa prywatnego, rozwijającego się dość niejednorodnie. Dalsze obniżanie cen w 1935 roku uznano za zbyt niebezpieczne, uznano, że mogą nawet doprowadzić do ruiny przedsiębiorstw je produkujących.

W cegielni
W cegielni (Autor: ; )

Stopniową poprawę sytuacji, związaną również z organizacją zakładów Centralnego Okręgu Przemysłowego na terenie Lubelszczyzny, przerwał wybuch II wojny światowej.

Gdy Lublin stał się częścią Generalnego Gubernatorstwa, jego gospodarka została podporządkowano niemieckiemu planowi, polegającemu na stworzeniu z ziem polskich terytorium typowo rolniczego, będącego źródłem taniej siły roboczej i obszarem osadnictwa niemieckiego. W związku z tym przemysł budowlany został objęty szczególna kuratelą. Powołano zrzeszenie Verband der Hersteller von Ziegeln, Klinkern und Róhren e. V. Lublin, działającego pod zarządem samego szefa Wydziału Gospodarczego Dystryktu Lubelskiego Paula Müllera.  Miało ono ściśle nadzorować produkcję w cegielniach. Szybko wprowadzono obostrzenia polegające na możliwości sprzedawania cegły tylko inwestorom niemieckim, np. na budowę lotniska w Świdniku. Sprzedawanie cegły innym odbiorcom było surowo karane. Już w 1940 r. odebrano cegielnie właścicielom żydowskiego pochodzenia i Polakom niechętnym do ścisłego podporządkowania nowym zasadom. Następnie wydzierżawiono je nowym najemcom, którzy mogli je prowadzić tylko pod ścisłą kuratelą niemiecką.

W cegielni w Łukowie ukrywali się Żydzi - Walentyna Chruściel - fragment relacji świadka historii [WIDEO]

Źródła drukowane z 1940 r. podają, na terenie miasta działało dziewięć cegielni, z czego trzy prowadziły prace na dużą, jak na wojenne standardy skalę. Były to:

  1. Cegielnia Józefa Baranowskiego, ul. Unicka 4
  2. „Czechówka Górna Nr 5", dzierżawiona przez Wacława Lewickiego, ul. Drobna 17
  3. „Kalinowszczyzna", Cegielnia Spadkobierców Zakościelnego Bronisława i Stryjeckiego, ul. Kalinowszczyzna 8
  4. Cegielnia Stanisława Kwiecińskiego, ul. Bychawska 107
  5. „Lemszczyzna", Władysława Młodzianowskiego, ul. Obywatelska 9
  6. Cegielnia Stefanii Roczniak, ul. Unicka 14
  7. Cegielnia „Rola", Stanisława Krzęciewskiego, ul. Bychawska 107
  8. Cegielnia „Rury", ul. Gliniana 13
  9. Cegielnia „Hoffmanowska", Czechówka Dolna, ul. Północna 11155

Adresy pozwalają identyfikować je, jako zakłady istniejące w okresie międzywojennym, ale prowadzone przez już innych dzierżawców i nadzorców.

Sytuacja lubelskich cegielni po wojnie

Dokładniejsze dane dotyczące działalności i stanu w jakim się znalazły ze względu na wojenną pożogę odnaleźć można w archiwaliach z późniejszego okresu.

W 1944 roku Krajowa Rada Narodowa rozpoczęła tworzenie komitetów robotniczych na terenie polskich fabryk. Ich celem było przygotowanie tych zakładów do upaństwowienia, które nastąpić miało po przejęciu władzy w kraju. Do Lublina wysłano przedstawicieli PPR, Czerwińskiego i Kuszyka, których zadaniem było zorganizowanie odpowiednich komórek w lubelskich fabrykach56.

Do największych fabryk tego okresu należały Fabryka Maszyn i Narzędzi Rolniczych „Plon", fabryki wag oraz zakłady reprezentujące szeroko pojęty przemysł spożywczy.  Oprócz celów jawnie politycznych (jak właśnie przygotowanie do późniejszej nacjonalizacji zakładów), obowiązkiem organizowanych komitetów było również ponowne uruchomienie produkcji.

Zniszczenia wojenne i paraliż związany z radykalnymi przemianami gospodarczymi sprawiły, że część fabryk długo jeszcze nie rozpoczęła produkcji lub nie mogła jej rozwinąć we właściwy sposób. Do tej grupy należą również lubelskie cegielnie. Z 1949 roku pochodzi notatka na temat Cegielni „Czechówka-Górna":

Cegielnia „Czechówka-Górna" w tej chwili nie jest w stanie uruchamiania sezonowych prac. Lubelski Zakłady Ceramiki Czerwonej nie będą jej uruchamiać w zakresie powierzonych jej zadań (...) Sprawa ta jest przedmiotem załatwiania przez władze centralne, lecz zanim powezmą one formalną decyzję może upłynąć okres rozpoczęcia sezonowych prac przygotowawczych57.

Z raportów administracji powojennej wynika, że w Lublinie działały lub były w stanie organizowania się następujące cegielnie:

  • Cegielnia „Czechówka-Górna”
  • Cegielnia „Lemszczyzna”, ul. Probostwo 21
  • Cegielnia „Sierakowszczyzna”
  • Cegielnia „Rury” Michalew, znajdująca się przy ulicy Glinianej 13
  • Cegielnia „Helenów”, w Helenowie, gm. Konopnica
  • Cegielnia „Rekord”, w Rurach Brygidowskich, gm. Konopnica

Cegielnie w Lublinie - Andrzej Link - fragment relacji świadka historii

Upaństwowienie cegielni

W okresie powojennym mówiło się wiele na temat „Wielkiej Odbudowy”, następnie propaganda skupiła się na dynamicznym rozwoju. Strategią mającą wspomóc ten proces było upaństwowienie zakładów pracy. W przypadku cegielni lubelskich stosunkowo późno pojawiła się instytucja, która byłaby dogodnym narzędziem dla przejmowania przez państwo obiektów przemysłu mineralnego z tego zakresu. 13 stycznia 1949 Ministerstwo Przemysłu i Handlu wraz z Ministrem Skarbu i Prezesem Centralnego Urzędu Planowania powołują państwowe przedsiębiorstwo „Lubelskie Zakłady Ceramiki Czerwonej"58. Podlegało ono w tym okresie Ministerstwu Przemysłu i Handlu, a przedmiotem jego działań było wytwarzanie wszelkich wytworów przemysłu ceramiki czerwonej dla celów budowlanych. Stąd najwięcej danych dotyczących powojennego stanu cegielni pochodzi właśnie z tego roku.

Początkowo zaczęto budować z cegły, później powstały fabryki domów - Edmund Dąbrowski - fragment relacji świadka historii [WIDEO]

Renowacja budowli uszkodzonych w trakcie wojny i wznoszenie nowych na ich miejsce stanowiło wyzwanie tak dla władz centralnych, jak i lokalnych jej ośrodków. Tymczasem, stan obiektów zdolnych produkować materiały budowlane często nie był zadowalający. Sztandarowym przykładem jest cegielnia „Helenów” pozostająca w niemal opłakanym stanie. W 1944 zostawała zdewastowana przez działania wojenne, zaś uszkodzenie komina uniemożliwiło produkcję. Cegielnia stała odłogiem aż do 1947 roku, gdy zainteresowały się nią władze – jeden z urzędników stwierdził, że po drobnej naprawie uda się przywrócić ją do działania. W 1948 roku została upaństwowiona. Jednak raport z 1949 roku podaje:

Cegielnia Helenów od przeszło roku została upaństwowiona, a obecnie żadna z central miejscowych nie interesuje się tą cegielnią., gdzie należy postawić straż celem zabezpieczenia przed dewastacją, gdzie do obecnej chwili pozostał tylko jeden piec (...) a szopy pozostałe są tylko garstką drzewa rozkradaną jeszcze przez okoliczną ludność59.

Innym przykładem jest wspominana już wcześniej „Czechówka-Górna”. Inspekcja tej cegielni w 1949 roku pozwolił określić, że zakład dysponował niegdyś dwoma piecami, lecz zachował się tylko jeden, który dodatkowo był uszkodzony60.

Potencjał produkcyjny nieprecyzyjnie szacowano w granicach od 1,5 miliona do 4 milionów rocznie. Krytycznie oceniono również stan kominów, których zużycie oceniono na ok. 40%. Stan używanych w cegielni maszyn, w tym napędzanej silnikiem elektrycznym prasy, również uznano za co najwyżej średni. Na terenie cegielni znajdowały się też mieszadła do obsługi których potrzebne były konie, w momencie inspekcji nie używane. Zakład dysponował również urządzeniem kolejkowym o długości ok. 400 m.b. Cegielnia miała dysponować zapasami surowca potrzebnego do wyrobu cegieł, który wystarczyłby na wyrobienie ok. 50 milionów sztuk. Od 1946 roku fabryka była w stanie zatrudnić do sześćdziesięciu osób, ale stan zatrudnienia w 1949 wynosił czterdzieści pięć osób. W 1947 sporządzono jednak potencjalną listę pracowników, których zatrudnienie spowodowałoby maksymalizację wydajności. Pozwala to również zapoznać się informacjami na temat personelu potrzebnego do obsługi fabryki:

Kopanie gliny i zasypka 10

Mieszadło mechaniczne 2

1 mieszadło konne 1

Stołownicy 6

Formiarki 20

Sprzątaczki 10

Gamowanie 2

Zataczka i ustawka 5

Palacze i dowóz węgla 4

Popiołek i wytaczka 4

Porządkowy 1

Furman 1

Dozorca 1

Placowy 1

Administracja 2

Kierownik 161

Postulowanie zatrudnienia większej ilości pracowników wydaje się naturalne, gdy spojrzy się na rozporządzenie z 1946 roku o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi przemysłu narodowego. Cegielnie i podobne zakłady nie znajdowały się na głównej liście obiektów, które podlegały nacjonalizacji. Praca w nich organizowana była sezonowo, więc o losie takich obiektów decydowały możliwości produkcji i liczba zatrudnionych w nich pracowników. Im wyższe wartości, tym bardziej prawomocne stawały się roszczenia państwa do danego obiektu.

Pracownicy cegielni - Zbigniew Karkuszewski - fragment relacji świadka historii

Działania związane z upaństwowieniem „Czechówki-Górnej” rozpoczęły się w 1947 roku. Ustalono, że jednym z przedwojennych właścicieli obiektu był Chaim Kochman, a prawa do własności obiektu mają jego spadkobierczynie Rejza i Elka Mitelman, zamieszkujące w Lublinie. Od 1947 roku znajdowała się pod zarządem Okręgowego Zjednoczenia Wytwórni Materiałów Budowlanych w Lublinie, a jej dzierżawcą był Józef Baranowski. W 1949 pojawiła się informacja o wydaniu decyzji w sprawie przejęcia cegielni przez Dyrekcję Przemysłu Miejscowego w Lublinie. Początkowo uznano, że zapasy surowca, którym dysponowała cegielnia są na wykończeniu, istniały również niejasności związane z prawami do gruntów na których cegielnia się znajdowała. Mimo to, oszacowano ewentualne możliwości produkcyjne cegielni, która wciąż miała mieć moc przerobową zdolną do wyprodukowania ok. 3 milionów cegieł rocznie. Wdaje się jednak, że wartość ta była czysto teoretyczna. Późniejsze szacunki są znacznie mniejsze, bardziej liberalnie oceniono również jakość gliny, którą dysponował zakład62.

Doświadczenie z gliną - Małgorzata Michalska-Nakonieczna - fragment relacji świadka historii

Upaństwowienie w przypadku niektórych obiektów wydawało się jedynie formalnością, jak w przypadku cegielni „Sierakowszczyzna", co do której stwierdzono, że jako mienie opuszczone, pożydowskie, właściciel stracony przez Niemców, [a] spadkobiercy niewiadomi powinna zostać przejęta przez własność państwa63. Cegielnia należała niegdyś do Jakuba Izreala Brodta. Gdy w 1946 zaczęło się toczyć postępowanie w jej sprawie uznano, że w zakładzie może pracować na jedną zmianę ok. 80 pracowników. W 1947 odbyło się jawne postępowanie w celu przejęcia majątku przez państwo.

Praca w podlubelskiej cegielni - starsza kobieta z formą do cegieł
Praca w podlubelskiej cegielni - starsza kobieta z formą do cegieł (Autor: Kwaśniewska, Eliza (1935-1999))

Charakterystyczny dla Lublina był powolny i mozolny proces przejmowania przedsiębiorstw przez państwo. Szacunki wskazują, że w 1948 roku tylko 8% zakładów w Lublinie zostało upaństwowionych. Nawet w latach pięćdziesiątych odsetek prywatnych zakładów był dość wysoki. Wśród cegielni, których przejęcie trwało wyjątkowo długo znajdowała się również „Lemszczyzna”. Na korzyść cegielni działały niejasności związane z ustawą o reformie rolnej  w części dotyczącej przemysłu nierolnego. Według oficjalnych rozporządzeń miała pozostać w dzierżawie Kłosa i Wawrzyniaka do 1952 roku. Jednak już w 1950 roku w jej sprawie interweniowała Główna Komisja do Spraw Upaństwowienia Przemysłu. Krytyczny stosunek do działań fabryki widoczny jest również w numerze „Sztandaru Ludu” z 2 kwietnia 1949 roku:

Po remoncie piec „Łemszczyzny" winien dać rocznie do 5 milionów szt. cegieł. Czemu więc ob. Kos tak energicznie zastrzega się przed osiągnięciem tej wysokości produkcyjnej? Ile prawdy jest w tym „słabym postępie płomienia"? (...) A może chodzi tu o co innego? Ale nam chodzi o cegłę! Z każdej cegielni chcemy wydobyć maximum jej możliwości produkcyjnych, bo będziemy budować wiele nowych gmachów (...) Jeśli mu [Kłosowi] potrzeba technicznej pomocy: inżynierów - obliczeń, to napewno ją dostanie. Ale chcemy w zamian, by tak ja wszyscy, szczerze pragnął zwiększenia wydajności „Łemszczyzny"64.

Wydaje się również, że możliwości produkcyjne „Lemszczyzny” były zawyżane, jak było w przypadku pozostałych cegielni.

Inna historia wiąże się z cegielnią „Rekord" na Rurach Brygidowskich. Pozostawała własnością Bractwa Św. Trójcy przy Kościele Św. Jana w Lublinie. Próby jej wydzierżawienia spotkały się z odmowną odpowiedzią ze strony kurii, gdyż:

Działania wojenne uszkodziły bardzo poważnie liczne nasze Kościoły i gmachy, które będą naprawiane cegłą z naszej cegielni65.

Cegielnia Rekord przy ulicy Morwowej w Lublinie
Cegielnia Rekord przy ulicy Morwowej w Lublinie (Autor: Mirosław, Jacek (1944- ))

Mimo to, cegielnia „Rekord" była zobowiązana do przekazywania państwu pewnej ilości cegieł. W tym celu przygotowano obliczenia, mające na celu określenie, ile wynosił koszt produkcji cegieł. Ułożenie kolejki z surówki kosztowało 8 tysięcy złotych, przewiezienie jej w odpowiednie miejsce 60 tysięcy złotych, a sam proces wypalania 75,5 tysiąca. Koszta całkowite wypalenia 300 tysięcy sztuk surówki na cegłę wynosił 143,5 tysiąca złotych. Dochodziły do tego koszta związane pracami porządkowymi, opłatą za drewno i naftę, a także świadczenia socjalnymi i kosztach administracyjnymi. Łączne wydatki wyniosły więc ok. 214 tysięcy złotych. Cegły sprzedawano po 1000 zł za 1000 sztuk. Pozostałe cegły posłużyć miały więc do dalszej sprzedaży lub przekazana dla renowacji kościołów66. Tu jednak pojawiał się problem związany z koniecznością przekazania państwu kilkudziesięciu tysięcy sztuk cegieł za darmo, do czego cegielnia była zobowiązana. W 1947 rozpoczęło się postępowanie w sprawie upaństwowienia cegielni, jednak zrezygnowano z tego. Produkcja odbywała się ręcznie, a do pracy przy mieszadłach zaprzężone były konie. Nawet w przypadku cegielni stosunkowo niewielkich zainteresowanie państwa stawało się zauważalne. W 1944 Zofia Korulec i właścicielka Cegielni „Rury-Michalew”67 , Karolina Michalewska, zwróciły się o rozstrzygnięcie sporu między nimi. Korulec dzierżawiła cegielnię od Michalewskiej w okresie przedwojennym. W 1939 dzierżawa została przerwana. Jednak Michalewska w trakcie okupacji utraciła również prawa do cegielni. Spór został rozstrzygnięty na rzecz Korulec. Okazało się to pyrrusowym zwycięstwem dla Korulec, gdyż dostęp do drewna potrzebnego do wypalania cegieł był bardzo ograniczony, a bez niego surówka zgromadzona na terenie cegielni jedynie się marnowała68. Korulec otrzymała również zakaz sprzedaży cegieł pozostawionych przez Niemców, by wyrównać swoje straty. Sprawa stanowiła jednak dobry przykład, by użyć jej w celach propagandowych. W artykule ze „Sztandaru Ludu" pojawia się następujące stwierdzenie:

Dlaczego wnikamy dziś w sprawy prywatnej gospodarki cegielnią „Michalew"? Bo sprawa przygotowania materiałowego do wielkich inwestycyj tegoroczne i jeszcze większych w latach następnych stała się dziś sprawą publiczną. Nie może zabraknąć cegły na budowę fabryk, uczelni i mieszkań robotniczych69.

Lublin faktycznie wchodził w fazę dynamicznego rozrostu. Coraz częściej jednak korzystano również z innych rozwiązań w zakresie materiałów budowlanych, wypierających stopniowo od początku XX wieku cegłę. Rozrost oznaczał również często likwidację cegielni, które zamiast na przedmieściach zaczęły znajdować się na terenie samego miasta.

Cegielnia przy ulicy Łukasińskiego - Ryszard Sierosławski - fragment relacji świadka

W 1959 zapadła decyzja o likwidacji budynków cegielni na Dziesiątej, które nie pozwalały na swobodny rozwój miasta.

Upadek cegielni w Lublinie - Andrzej Link - fragment relacji świadka historii

W 1967 roku na terenie miasta działały następujące cegielnie:

Czechówka Dolna - 2,3 mln sztuk cegieł

Czechówka Górna - 3,75 mln

Lemszczyzna - 3,9 mln

Sierakowszczyzna - 4,8 mln

Rekord – 4,3 mln70

Również te cegielnie podlegały stopniowej likwidacji.

Koniec lubelskich cegielni - Zbigniew Karkuszewski - fragment relacji świadka historii

Oto jedno ze wspomnień dotyczące wyburzenia budynków cegielni Czechów Górny:

W pół roku później, 26 listopada 1986 roku o godzinie dwunastej z kwadransem, zniknął z pejzażu miasta, także wysadzony przez saperów, komin ostatniej już cegielni. Ten u zbiegu ulicy Północnej i Ireny Kosmowskiej. Tak był usytuowany, że rzucał się w oczy i „oswoić” z nim musiał się każdy, kto jechał do wzniesionych w międzywojniu domków na Czechowie Górnym, a potem do pierwszych bloków spółdzielni mieszkaniowej „Czechów” – wiodła do nich tamtędy, w pobliżu komina, jedyna wówczas ulica. Na miejscu obiektów dawnej cegielni, w ładnym usytuowaniu na tle czechowskiej skarpy, stanęły domy spółdzielni zawiązanej przez lubelskie przedsiębiorstwa gospodarki komunalnej71.

Kontakty z cegielnikami - Dariusz Prażmo - fragment relacji świadka historii

Dzielę się cegłami - Dariusz Prażmo - fragment relacji świadka historii

Przypisy

  1. J. Bardach, B. Leśnodorski, M. Pietrzak, Historia ustroju i prawa polskiego, Warszawa 2016, s. 43-48.
  2. J. Knothe, Sztuka budowania, Kraków 2015, s. 7.
  3. K. Steckiewicz, I. Wyszowska, Architektura i sztuka gotycka w Poznaniu w aspekcie turystyki kulturowej, „Turystyka Kulturowa" nr 8/2009, s. 12.
  4. Zob. więcej: G. Duby, Czasy katedr. Sztuka i społeczeństwo 980-1420, Warszawa 1986.
  5. T. Manteuffel, Rola cystersów w Polsce wieku XII, „Przegląd Historyczny" 41, 1950, s. 201.
  6. I. Płuska, 800 lat cegielnictwa na ziemiach polskich – rozwój historyczny w aspekcie technologicznym i estetycznym, „Wiadomości Konserwatorskie" 26/2009, s. 30.
  7. Kronika Janka z Czarnkowa, Lwów 1907, s. 15.
  8. I. Płuska, op.cit., s. 27.
  9. M. Łukacz, Geneza ukształtowania się najczęściej realizowanego typu kamienicy krakowskiej, „Wiadomości Konserwatorskie" Nr 1/2003, s. 12.
  10. Kronika Janka..., s. 2.
  11. H. Gawarecki, Mury obronne miasta Lublina, „Ochrona Zabytków" 7/3 (26), s. 170.
  12. Dolne partie omawianego budynku zbudowane zostały z kamienia wapiennego, górne zaś wzniesione przy użyciu cegieł.
  13. M. Florek, Zamek w Lublinie [w:] Zamki Lubelszczyzny w źródłach archeologicznych, red. E. Basiewicz-Szykuła, Lublin 2015, s. 27-28. .
  14. J. Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, księga VII.
  15. A. Niedźwiadek, R. Niedźwiadek, Wyniki nadzorów archeologicznych na ulicy Bramowej i zachodniej pierzei Rynku w Lublinie, „Archeologia Polski Środkowowschodniej" 3/1998, s. 241.
  16. A. Frycz Modrzewski, O poprawie Rzeczypospolitej, Warszawa 2015, s. 56.
  17. I. Płuska, op.cit., s. 26.
  18. Cyt. za: H. Łopaciński, Z dziejów cechu murarskiego i kamieniarskiego w Lublinie, Sprawozdania Komisji Historii Sztuki Akademii Umiejętności t. 6, Kraków 1899 r., s. 227.
  19. B. Kwiatkowski, Folwarki Lubelszczyzny. Historia rozwoju i zabudowy, Lublin 2012, s. 267.
  20. Cyt. za: I. Płucka, op.cit., s. 48.
  21. W. Adamczyk, Ceny w Lublinie od XVI do końca XVIII wieku, Lwów 1935, s. 72.
  22. P. Targoński, Czwarta linia nowożytnych fortyfikacji Lublina z lat 1667–1670, „Rocznik Lubelski", T. XLI 2015, s. 26-27.
  23. Cyt. za: J. Żywicki, Architektura neogotycka na Lubelszczyźnie, Lublin 1998, s. 32.
  24. M. Wójcik, Specyfikacja kamienic i moderacje pogłównego Lublina z 1738 r, „Rocznik Lubelskiego Towarzystwa Genealogicznego” Tom VI, 2014 (2015), s. 183.
  25. Archiwum Państwowe w Lublinie, Akta Miasta Lublina, Przemysł, syg. 1404, k. 3.
  26. Dziennik praw Królestwa Polskiego. T. 4. Warszawa 1818, s. 56.
  27. Informację taką znaleźć można w aktach dotyczących miejskiej cegielni w Lublinie.
  28. APL, AmL, Przemysł, 1281, k. 33.
  29. Ibidem..
  30. Ibidem..
  31. Ibidem..
  32. Ibidem..
  33. APL, AmL, Przemysł, sygn. 1283, k. 13.
  34. APL, AmL, Przemysł, sygn. 1405, k. 10-11.
  35. D. Kociuba, Rozwój terytorialny Lublina od średniowiecza do współczesności, „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska", Sectio B, Vol. LXII/15 2007, s. 316.
  36. APL, AmL, Przemysł, sygn. 1404, k. 140.
  37. Ibidem, k. 434.
  38. Ibidem, k. 61.
  39. Ibidem, k. 63.
  40. Ibidem..
  41. APL, AmL, Przemysł, sygn. 1281, k. 67.
  42. J. Bogucki et al., Podręcznik inżynierski w zakresie inżynierji lądowej i wodnej. T. 3, Cz. 8, Budownictwo, Lwów 1932, s. 1765.
  43. Cyt. za: A. E. Paszkiewicz, Dzieje wapna na ziemiach polskich [w:] Inżynierowie polscy w XIX i XX wieku, red. Dorota Kozłowska, Warszawa 2005, s. 55.
  44. T. Kizwalter, „Nowatorstwo i rutyny" Społeczeństwo Królestwa Polskiego wobec procesów modernizacji (1840-1863), Warszawa 1991, s. 26.
  45. APL, Rząd Gubernialny Lubelski, Wydział Budowlany, sygn. 1250, b.s.
  46. Ibidem..
  47. APL, RGL, WB, sygn. 1790 i 1901.
  48. W. Wołczew, Budownictwo i przemysł materiałów budowlanych w województwie lubelskim w okresie międzywojennym, „Rocznik Lubelski" 14/1971, s. 194.
  49. I. Kędzierski, Jak będzie wyglądał przyszły Wielki Lublin, Przegląd Lubelsko - Kresowy R. 1925, Nr 11 i 12, [online], [dostęp: 01.01.2018], [dostępne w Internecie: http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/Content/11057/Jak_bedzie_wygladal.pdf].
  50. I Sprawozdanie Izby Przemysłowo-Handlowej w Lublinie za rok 1929, Lublin 1929, s. 113.
  51. III Sprawozdanie Izby Przemysłowo-Handlowej w Lublinie, Lublin 1931, s. 117.
  52. Szczegółowe informacje: APL, Oddział Rachuby, sygn. 1396-1397.
  53. Szczegółowe informacje: APL, Referat Administracji Zakładami i Przedsiębiorstwami Niewyodrębnionymi, sygn. 1686.
  54. Lubelski Dziennik Wojewódzki, 2 stycznia 1932 Lublin, s. 3.
  55. Przemysł, Handel, Rzemiosło Miasta Lublina ; Industrie, Handel, Handwerk der Stadt Lublin, Lublin 1940, s. 2.
  56. D. Winiarska-Tworóg, Odbudowa i upaństwowienie przemysłu Lublina (1944 - 1948), „Rocznik Lubelski" 27-28/1985-1986, s. 204.
  57. APL, Urząd Wojewódzki Lubelski. Wydział Przemysłu, syg. 472 , k.14.
  58. Zarządzenie Ministra Przemysłu i Handlu z dnia 13 stycznia 1949 r. wydane w porozumieniu z Ministrem Skarbu i Prezesem Centralnego Urzędu Planowania o utworzeniu przedsiębiorstwa państwowego pod nazwą: „Lubelskie Zakłady Ceramiki Czerwonej”, poz. 190, s. 13.
  59. APL, UWL, WP, sygn. 476, b.k.
  60. APL, UWL, WP, sygn. 472, b.k.
  61. Ibidem..
  62. Ibidem.
  63. APL, UW, WP, sygn. 475.
  64. „Sztandar Ludu”, 2 kwietnia 1949, s. 3.
  65. APL, UW, WP, sygn. 477, b.k.
  66. Ibidem..
  67. APL, UW, WP, sygn. 474, b.k.
  68. Ibidem..
  69. „Sztandar Ludu”, 12 kwietnia 1949, s. 3.
  70. APL, Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie. Wojewódzka Komisja Planowania Gospodarczego, sygn. 514, b.k.
  71. W. Wójcikowski, Tamte lata, co minęły... O Lublinie drugiej połowy XX wieku i dawniejszym, [online], [dostęp: 01.01.2018], [Dostępne w Internecie: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=413311&page=10].

Powiązane artykuły

Powiązane miejsca

Zdjęcia

Wideo

Audio

Historie mówione