Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Lubelski Lipiec '80

Określenie Lubelski Lipiec jest historykom i mieszkańcom Lubelszczyzny dobrze znane, lecz z pewnością w innych regionach Polski bardziej znane jest określenie Sierpień na Wybrzeżu, i mało kto wie, że te wydarzenia mają ze sobą wiele wspólnego. Wydarzenia z początku lipca 1980 roku zaskoczyły wszystkich – nie wyłączając ich uczestników. Lubelszczyzna kojarzona była do tamtej pory raczej ze spokojem i pewną uległością wobec władz, która czuła się tu – w mieście Manifestu PKWN – dość pewnie.

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Przed lipcem

Lata 70. to okres narastającego kryzysu społeczno-gospodarczego. Brakowało surowców do produkcji przemysłowej, pojawiały się przerwy w dostawach energii i gazu, co prowadziło do przestojów w zakładach pracy. Odbiło się to niekorzystnie na jakości produktów, a także wiązało się z deficytem niektórych towarów na rynku (np. mięso, masło, węgiel, obuwie, meble). Na rynku pracy panował zaś deficyt siły roboczej – na jednego mężczyznę poszukującego pracy w 1979 roku oczekiwało 33,6 wolnych miejsc. Na początku lipca 1980 roku podniesiono ceny niektórych gatunków mięsa i wędlin. Rozpoczęły się strajki w Mielcu i Warszawie.

Strajk w Świdniku

Ósmego lipca 1980 roku w świdnickiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego rozpoczął się strajk. Strajk w WSK przyjęto z niedowierzaniem, tym bardziej że cała rzecz zaczęła się... od kotleta. Cena obiadu (a właściwie „wkładki mięsnej”, czyli właśnie w tym dniu kotleta schabowego) została podniesiona o ponad 80 procent – z 10 zł 20 gr na 18 zł 10 gr.


W Świdniku zostało podpisane pierwsze porozumienie pomiędzy strajkującymi a władzami, z podtekstami politycznymi. Dotyczyły one na przykład kwestii nierepresjonowania strajkujących, czy też możliwości swobodniejszej działalności związkowej. Te postulaty pojawiły się po raz pierwszy w Świdniku. Wprawdzie przestojów w pracy było wtedy (od kwietnia 1980 roku) w Polsce o wiele więcej – na przykład w Tomaszowie, Mielcu, Ursusie – ale nigdzie nie doszło do dłuższego strajku i w żadnej z tych miejscowości nie zostało podpisane porozumienie. Takie porozumienie było sygnałem, że istnieje możliwość dialogu.

Strajki w Lublinie i regionie

Strajki miały miejsce w dniach 8–24 lipca 1980 roku i objęły 91 zakładów w Lublinie. Wśród strajkujących zakładów pracę przerwały: Autoryzowana Stacja Obsługi „Polmozbyt” z ulicy Wojciechowskiej w Lublinie, której zachowanie robotników ze Świdnika dodało otuchy. Dziewiątego lipca do strajku przyłączyła się Fabryka Maszyn Rolniczych „Agromet”, potem Lubelskie Zakłady Naprawy Samochodów, Fabryka Samochodów Ciężarowych, Lubelskie Zakłady Przemysłu Skórzanego, Zakłady Mięsne, Lubelska Fabryka Wag, Zakłady Jajczarsko-Drobiarskie, „Herbapol”, Drzewno-Chemiczna Spółdzielnia Inwalidów. Szesnastego lipca do strajku dołączyła Lokomotywownia Pozaklasowa w Lublinie. Wówczas na Lubelszczyźnie strajkowało już 79 zakładów. Czynnie do protestu włączyły się załogi: Lubelskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Mieszkaniowego, Lubelskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego, Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych, PTHW, Transbudu, Elektrociepłowni, „Cefarmu”, „Polfy”, Zakładu Remontowo-Energetycznego, Spółdzielni Pracy Niewidomych, MPK, WPHW, Spółdzielni Transportu Wiejskiego, Fabryki Domów, MPO, CPN, PKS, Zakładów Kuśnierskich, Spółdzielni Zabawkarskiej „Bajka”.


W Kraśniku strajkowały: MPK, PKS, PTHW, Fabryka Łożysk Tocznych. W Lubartowie: Huta Szkła, Garbarnia i Mechaniczne Zakłady Produkcyjne. W Puławach: Zakłady Azotowe i PKS. W Chełmie: Zakład Komunikacji Miejskiej i Transbud.


Strajkowały także: poniatowska „Eda”, Spółdzielnia Pracy w Opolu Lubelskim, biłgorajski oddział PTHW, Przedsiębiorstwo Urządzeń Technicznych w Radzyniu Podlaskim i Kocku, Zakłady Odzieżowe „Delia” w Zamościu, Kombinat Ogrodniczy w Leonowie, filie LZNS w Chodlu, Siedliszczach i Garbowie oraz oddziały puławskiego PKS w Rykach i Michowie.


Strajk powszechny objął więc kolejarzy, pracowników komunikacji miejskiej i innych służb komunalnych; niemal wszystkie mniejsze i większe przedsiębiorstwa przemysłowe, budowlane i transportowe.

Charakter strajków

Pracownicy strajkujących zakładów nie wychodzili na ulice i nie organizowali żadnych protestów na terenie miasta. Pozostawali w oflagowanych zakładach pracy, gdzie załogi organizowały wiece, wybierały swoich przedstawicieli do rozmów z dyrekcją zakładu i wyznaczały służbę porządkową. Strajki w lipcu 1980 roku nie miały charakteru okupacyjnego, ale rotacyjny. Gdy część załogi pozostawała w pracy, część udawała się do domów. Strajkujący robotnicy zgłaszali, oprócz postulatów ekonomicznych, także żądanie zapewnienia bezpieczeństwa dla strajkujących. Postulaty dotyczyły: płac, zaopatrzenia w podstawowe produkty i artykuły oraz poprawy warunków pracy.


Lista postulatów strajkowych Kolejarzy Węzła Lubelskiego:
1. Podwyżka poborów zasadniczych o 1300 zł miesięcznie dla wszystkich pracowników
2. Wprowadzenie wszystkich wolnych sobót
3. Zrównanie zasiłków rodzinnych z milicją i wojskiem
4. Wprowadzić dodatek drożyźniany
5. Poprawić zaopatrzenie w sklepach w artykuły spożywcze jak na Śląsku
6. Wprowadzić jawność nagród i awansów
7. Wybrać nową Radę Związkową reprezentującą interesy i broniącą ludzi pracy
8. Zagwarantować niewyciąganie konsekwencji wszystkim pracownikom organizującym i biorącym udział w zgromadzeniu robotniczym
9. Osoby występujące w imieniu załogi muszą być szczególnie chronione
10. Generalnie poprawić warunki socjalno-bytowe
11. Funkcjonariusze MO i SB nie mają prawa wstępu do lokomotywowni
12. Przedstawiciele załogi gwarantują ład, porządek i dyscyplinę
13. Wcześniejsze przejście na emeryturę w wieku 55 lat w drużynach trakcyjnych
14. Do chwili wymienienia ww. postulatów nikt nie podejmie pracy

 

Postawa strajkujących w tych dniach była stanowcza i konsekwentna, ale spokojna. Robotnicy nie dążyli do konfrontacji, lecz domagali się rozmów w celu przedstawienia swojego stanowiska i spełnienia ich postulatów. Żądali dialogu, traktowania ich jak partnera do rozmów. Być może właśnie dzięki temu powoli osiągali swoje cele, a władza została zmuszona do ustępstw i zmiany taktyki postępowania w stosunku do strajkujących.

Reakcja władz

Do 20 lipca strajki zostały zorganizowane w większości lubelskich zakładów. Władze zmuszone były do ustosunkowania się do zaistniałej sytuacji oraz do publicznej informacji o strajku. Tym bardziej że informacje o lubelskich strajkach dotarły już do środowisk opozycyjnych w kraju i za granicą. Zachowały się nagrania Radia Wolna Europa informujące o genezie i przebiegu strajków na Lubelszczyźnie. Skrzynką kontaktową dla RWE był Jacek Kuroń. Jego żona i koledzy z redakcji „Spotkań” przebywający w tym czasie w Paryżu przepisywali na maszynie relacje, które otrzymywali telefonicznie z Polski i przekazywali dziennikarzom zachodnich pism. Prasa na Lubelszczyźnie odważyła się co najwyżej wspomnieć o „przerwaniu pracy” w zakładach: WSK, FSC, LZNS, „Agromet”, informując jednocześnie o trwających przygotowaniach do obchodów święta 22 lipca. Jednak władze musiały w końcu docenić wagę tych „przerw” i 19 lipca „Sztandar Ludu” opublikował komunikat z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR w sprawie sytuacji w Lublinie, sprawozdanie z Plenum KW PZPR w Lublinie oraz słynny już „Apel do mieszkańców Lublina” I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR, przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej Władysława Kruka. Był to fragment apelu do mieszkańców miasta Lublina, który został rozplakatowany na ulicach miasta.


Pomimo doniesień Radia Wolna Europa, w żadnej lubelskiej gazecie ani razu nie użyto słowa „strajk”. Nie informowano o treści postulatów i żądań strajkujących. Paradoksem tej sytuacji był fakt, iż o tym, że strajkuje zakład znajdujący się po przeciwnej stronie ulicy obywatel Lublina mógł dowiedzieć się łatwiej przez Paryż, Londyn czy Waszyngton niż z prasy lokalnej.

 

Dokładnie w tym czasie, kiedy miały miejsce akcje strajkowe w Lublinie, do Chełma przybył Edward Gierek. Celem jego podróży – omijającej Lublin – była wizytacja studenckiej akcji „Chełm '80”. W czasie spotkania ze studentami z aktywu SZSP (Socjalistycznego Związku Studentów Polskich) 17 lipca I sekretarz KC PZPR namawiał ich do samodzielnego kontestowania rzeczywistości... Po wyjeździe Gierka zastrajkował „Transbud” oddział IV-Chełm.

 

Tymczasem w Lublinie sytuacja zaostrzała się. Radio Wolna Europa donosiło o aresztowaniach wśród opozycji, a Władysław Kruk przekonywał o „dobrej woli” władz w stosunku do niezadowolonych robotników. W końcu Biuro Polityczne zaaprobowało decyzje rządu związane z realizacją postulatów wysuwanych przez zakłady pracy, a także powołanie komisji na czele z członkiem BP KC PZPR, wiceprezesem Rady Ministrów PRL, posłem ziemi Lubelskiej Mieczysławem Jagielskim. „Komisja ta po podjęciu przez zakłady normalnej pracy, rozpatrzy wnikliwie zgłoszone postulaty, a następnie przedstawi je rządowi PRL” – brzmiał Komunikat BP. Władze nie komentowały strajków, a media nie informowały społeczeństwa ani o toczących się rokowaniach, które choć częściowo doprowadzały do spełnienia roszczeń, ani o istocie konfliktu.

„Naród z Partią, Partia z Narodem”

Tymczasem od 20 lipca fala protestów na Lubelszczyźnie zaczęła powoli wygasać. Dużą rolę odegrało w tej kwestii kilka dni wolnych, które władze specjalnie wydłużyły. Po niedzieli (20 lipca) w wielu przedsiębiorstwach ogłoszono wolny poniedziałek, po którym następowało tzw. Święto Odrodzenia Polski, zwykle obchodzone bardzo hucznie. Nastrój panujący w mieście był jednak bardzo niepewny, zdecydowano się więc na odwołanie oficjalnych obchodów.


Kiedy 25 lipca komisja Jagielskiego przyjechała do Lublina, w zasadzie było już po strajkach. Protestów nie podtrzymywano, gdyż nie powstał ośrodek koordynujący strajki z innych zakładów. Lublin nie posiadał właściwie żadnego doświadczenia z działań, jakie z tragicznych dni Grudnia '70 wyniosły miasta Wybrzeża. W Lublinie nie wykształciły się struktury Wolnych Związków Zawodowych, jakie działały wśród środowisk pracowniczych Gdańska czy Szczecina.
Komisja Jagielskiego doliczyła się 1200 postulatów i wniosków, które uporządkowano według poszczególnych resortów, do których je adresowano. Oczywiście, były to tylko te postulaty, które uznano za słuszne, czyli dotyczące spraw zakładowych, pracowniczych czy socjalnych.


Należy pamiętać, że już w kilku lubelskich zakładach pracy głośno zakwestionowano dotychczasową rolę „rządowych” związków zawodowych. Nie padła jednakże propozycja utworzenia niezależnych związków.

Znaczenie Lubelskiego Lipca

Efektem Lubelskiego Lipca i wydarzeń, jakie miały miejsce później na Wybrzeżu (17 sierpnia robotnicy z gdańskiej stoczni wystosowali 21 postulatów do Dyrekcji Stoczni Gdańskiej), było powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.


Dziesiątego września 1980 roku powstał w Świdniku Międzyzakładowy Środkowowschodni Komitet Założycielski Niezależnych Związków Zawodowych.
Trwałą zdobyczą Lubelskiego Lipca, oprócz postulatów socjalnych, płacowych i zaopatrzeniowych, były doświadczenia i postawy działaczy robotniczych. Istotne było też to, że strajkujący domagali się pisemnego zapisu wynegocjowanych osiągnięć. W lipcu 1980 roku na Lubelszczyźnie przełamano barierę strachu i pokazano, że można się porozumieć z władzami państwowymi bez rozlewu krwi.

Upamiętnienie

W lipcu 2005 roku minęła 25 rocznica strajków, jakie miały miejsce w dniach 8–25 lipca 1980 roku w Lublinie i na Lubelszczyźnie. Siedemnastego lipca 2005 roku w rocznicę strajku na lubelskiej kolei, dla upamiętnienia Lubelskiego Lipca '80 wyjechał z Lublina wagon, w ramach projektu artystyczno-edukacyjnego „wagon.lublin.pl”. Pojechała nim grupa kilkunastu młodych osób (artyści, dziennikarze, animatorzy) związanych z Akademią Obywatelską działającą przy Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”. Jadąc przez całą Polskę, przez małe i duże miejscowości – śladami polskiego lata '80, śladami polskiej pamięci – wagon dojechał 14 sierpnia do Gdańska, dokładnie w rocznicę rozpoczęcia strajków w stoczni.


Jednym z celów tej podróży była próba konfrontacji ideałów i marzeń rewolucji społecznej, jaka miała miejsce 25 lat temu z rzeczywistością 2005 roku.
Mottem dla działań był wiersz Ryszarda Krynickiego Choćbyście unicestwili:

 

Choćbyście unicestwili
wszystkie nasze świadectwa,
to nawet ciemne słoje drzew,
to nawet nasze nieme kości powiedzą
w jakich żyliśmy czasach


Głęboki rezonans społeczny projektu „wagon.lublin.pl” spowodował decyzję o powtórzeniu go również w 30 rocznicę powstania „Solidarności”. Siedemnastego lipca 2010 roku ponownie wyjechał z Lublina specjalny wagon. Jednym z celów tej podróży była próba konfrontacji ideałów i marzeń związanych z powstaniem „Solidarności” z rzeczywistością 2010 roku.

 

Opracowała Dominika Majuk
Uzupełnienia: Magdalena Zabłocka

Redakcja: Monika Śliwińska

 

Powiązane artykuły

Powiązane wydarzenia

Zdjęcia

Wideo

Audio

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe