Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Lubelski Baobab

Drzewa wraz z towarzyszącą im symboliką są nieodłącznym elementem wszystkich kultur i religii. Posiadają one zarówno symbolikę globalną, jak i lokalną – pojedyncze drzewa, czasami grupy drzew, nabierają olbrzymiego znaczenia dla lokalnych społeczności, czyniąc miejsce, w którym się znajdują wręcz kultowym w danym środowisku. Dla lublinian takim kultowym już drzewem-symbolem był Baobab – olbrzymia topola czarna, niemy świadek historii, trwający niestrudzenie w centrum miasta na placu Litewskim do 2017 roku.

Plac Litewski
Plac Litewski w Lublinie z widocznym "baobabem" czyli topolą czarną. 2004 rok. Fot. Joanna Zętar

Spis treści

[RozwińZwiń]

Drzewa – znaczenie, symbolika, wierzenia

Kult drzew zalicza się do najstarszych wierzeń mocno osadzonych w wielu kulturach i religiach. Istnieje jednak pogląd, że tak naprawdę nie można mówić o kulcie drzew sensu stricto (przynajmniej w kulturze ludów Europy), chociaż czczono w czasach pogańskich drzewa jako przybytek bóstw, siedziby duchów opiekuńczych oraz ołtarze, pod którymi składano ofiary. Drzewo stało się zarazem jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata; postrzegane było jako oś świata – korzenie sięgają w głąb ziemi, czerpiąc wodę, pień jest filarem świata ludzkiego, a na rozłożystych gałęziach opiera się niebo. Korona drzewa stała się domeną sił boskich, pień należy do świata ziemskiego, ludzkiego, a zapuszczające się w głąb ziemi korzenie przynależą do krainy zmarłych. Łączy więc ono trzy najważniejsze sfery. Drzewo kosmiczne wyznacza oś wszechświata, wokół której obracają się niebo, ziemia i zaświaty, znajduje się w sakralnym centrum świata, przez co stało się ważnym elementem mitów kosmogenicznych. Motyw odwróconego drzewa kosmicznego występował w mitologii hinduskiej, znany był również m.in. Lapończykom, żydowskim kabalistom, afrykańskim plemionom i islamskim mistykom. Drzewo pojmowane jest również jako drzewo życia (symbolizuje z jednej strony wieczne, cykliczne odradzanie się przyrody, poprzez coroczne zakwitanie, owocowanie i obumieranie; z drugiej zaś – przemijanie ludzkiego losu). W tradycji chrześcijańskiej znane jest jako drzewo wiadomości dobrego i złego. Motyw Drzewa Kosmicznego pozostawał w silnym związku z Drzewem Życia, dla chrześcijan oba te znaczenia reprezentuje Drzewo Krzyża (stanowiące zarazem łącznik pomiędzy Bogiem a ludźmi), na którym śmierć stała się początkiem życia.

Charakterystyczne dla wielu wierzeń i mitologii było również przeświadczenie, że człowiek pochodzi od poszczególnych gatunków drzewa, na przykład w wierzeniach skandynawskich pierwszy mężczyzna (Ask) wywodzi się z jesionu, zaś pierwsza kobieta (Embla) z wiązu. W podaniach celtyckich pierwszy mężczyzna pochodzi z olchy, kobieta z górskiego jesionu. U Słowian mitycznym drzewem o największym znaczeniu i mocy był dąb. Dlatego też oddawali oni cześć bogom w „świętych gajach”, w których nie mogło zabraknąć dębów. Wierzono, że drzewa są miejscem przebywania dusz zmarłych przodków, a także, że posiadają własne dusze, które mogą użyczyć człowiekowi cudownej mocy. W wielu kulturach panowało przekonanie, że po śmierci dusze ludzkie wcielają się w drzewa lub w ptaki je zamieszkujące. Znane są również legendy i baśnie o zaklętych w drzewa ludziach. Wierzono także, że człowiek może przemienić się w drzewo, gdy z jego ziemnej mogiły wyrośnie młode drzewko. Jeśli ktoś próbowałby je ściąć, wtedy wypłynie z niego krew; niekiedy również z drzewa może dobywać się ludzki głos.

Wiara w drzewa stanowiące siedzibę bóstw i ludzkich dusz była bardzo powszechna. W starożytnym Egipcie domem bogów był święty figowiec sykomora. Święte drzewa i gaje znane były w Grecji od czasów minojskich aż do zmierzchu hellenizmu; czcili je Rzymianie i ludy normańskie. Echa dawnych wierzeń przetrwały do dnia dzisiejszego, stąd na przykład powszechnie znany zwyczaj pukania w niemalowane drewno. Wywodzi się on z dawnego kultu zmarłych przodków – wierzono, że ich dusze przebywają w drewnie, z którego zrobiony jest na przykład stół, dlatego gospodarz w razie zagrożenia domu stukał w spód stołu (niezabarwione drewno), budząc ich czujność i wzywając do obrony.

Prawdopodobnie jeszcze z czasów słowiańskich pochodzi zwyczaj sadzenia drzewa wraz z narodzinami dziecka. Stawało się ono od tego czasu jego „duchowym bratem”. Żywiono przekonanie, że gdy człowiek umiera, wtedy jego drzewo usycha. W Polsce zazwyczaj narodzinom dziewczynki towarzyszyło zasadzenie lipy, a chłopca – dębu. Wynikało to między innymi z tego, że w języku i wierzeniach dąb postrzegany był jako męski, natomiast lipa posiadać miała pierwiastek żeński. Do najbardziej czczonych i obdarzonych najbogatszą symboliką drzew w Polsce należą dęby, lipy i brzozy. Jeszcze w okresie II wojny światowej wierzono, że na drzewo można przenieść chorobę ludzką za pomocą odpowiednich zabiegów magicznych.

Drzewa symboliczne

Drzewa to naturalne pomniki będące świadkami niezwykłych wydarzeń, sadzone są również na specjalne okazje; mają upamiętniać ważne dla danej społeczności zdarzenia, miejsca czy osoby. W żyjących nadal polskich drzewach zapisana jest krwawa historia powstania listopadowego – na przykład mieszkańcy Sokołdy (Puszcza Knyszyńska), wskazują przyjezdnym grupę dębów, na których wieszać miano polskich jeńców w 1831 roku. Niezwykłą symbolikę posiada również wiąz szypułkowy, który przetrwał na gruzach Pawiaka w Warszawie. Po wojnie stał się symbolem pamięci o więźniach przetrzymywanych przez hitlerowskiego okupanta. Wiąz obumarł w 1984 roku, jednak zastąpiono go w ostatnich latach odlewem z brązu. W całym kraju jest wiele drzew będących rodzajem symbolu dla miejscowości czy pewnych społeczności, natomiast drzewem-symbolem dla wszystkich Polaków jest wiekowy dąb Bartek rosnący koło Zagnańska.

W ostatnim czasie rangę wielkiego symbolu zyskało drzewo, które rosło przed kaplicą św. Pawła na Manhattanie w Nowym Jorku. Podczas ataku terrorystycznego na wieże World Trade Center 11 września 2001 roku zostało ono wyrwane z korzeniami i spadło na kaplicę, osłaniając ją przed falą gruzu. Po tym wydarzeniu Amerykanie postanowili zbudować pomnik w postaci odlewu korzeni pamiętnego drzewa.

Protoplasta topoli – baobab afrykański

Drzewo to stało się symbolem Afryki, choć występuje również w Indiach i Ameryce Południowej. Charakteryzuje się grubym pniem i gałęziami przypominającymi korzenie – stąd wywodzi się podanie, że na początku istnienia świata baobab rozgniewał jednego z bogów (nie chciał być tylko drzewem i wędrował z miejsca na miejsce), a ten w złości wyrwał go z ziemi i posadził do góry korzeniami. Baobab nazwano również „diabelskim drzewem”, ponieważ wierzono, że kiedyś diabeł zaplątał się w jego gałęzie i ukarał drzewo, odwracając je do góry nogami. Jedna z legend mówi, że kto ośmieli się zerwać kwiat z drzewa baobabu, zostanie wkrótce pożarty przez lwa. Istniało również przekonanie, że kiedy młodzieniec umyje się w wodzie używanej do moczenia kory baobabu, wyrośnie na dużego, silnego mężczyznę.

Młody baobab nie przypomina wyglądem dojrzałego drzewa, dlatego wierzono, że nie rosną one jak inne drzewa, ale w pełni rozwinięte, nagle spadają na ziemię z łoskotem, a gdy umierają, w ciągu jednego dnia mają całkowicie znikać. Wiele ludów afrykańskich wierzy, że drzewo to było źródłem życia i świadkiem narodzin pierwszego człowieka.

Baobaby to niezwykle odporne drzewa, mogą przetrwać długie susze, żyją po kilkaset lat. Często wykorzystuje się je w celach praktycznych – po deszczu w zagłębieniach pnia gromadzi się woda, owoce wykorzystywane są w celach spożywczych, a z łupin wykonuje się naczynia lub używa do opału. Ponadto liście służą do celów spożywczych oraz do wytwarzania medykamentów. Baobaby sadzono na grobach i cmentarzach, aby dawały świadectwo umarłym. Jeden z bardzo starych baobabów w Zimbabwe ma ogromną dziuplę, mogącą dać schronienie czterdziestu osobom, ponadto puste pnie baobabów wykorzystywane są tam jako sklep, więzienie, dom, stodoła, miejsce do składowania albo wiata przystankowa.

Topola czarna, czyli lubelski Baobab

W Polsce występują cztery gatunki topoli – topola czarna, topola biała, topola osika i topola szara. Dostarczają one miękkiego drewna używanego do produkcji między innymi celulozy, papieru, zapałek, korpusów gitar i bębnów. Topole, brzozy, lipy, kaliny często sadzono na grobach. Drzewa te miały być „miłe” zmarłemu, dzięki czemu miał on spokojnie spoczywać i nie opuszczać mogiły po śmierci. Pod koniec XVIII wieku Francja uczyniła z topoli symbol wolności, równości, braterstwa oraz rozumu i innych szczytnych wartości. Najgrubsza i najwyższa na świecie topola czarna rośnie w Rue du Canal we Francji, ma 41 metrów wysokości, a jej obwód pnia wynosi 9,21 metrów. W Polsce najwyższa jest topola rosnąca nad Wisłą w Kromnowie (województwo mazowieckie) mierzy 38,1 metrów wysokości, a jej pień posiada obwód 8,25 metrów. Do najbardziej okazałych topoli czarnych w Polsce należy również topola rosnąca na warszawskich Bielanach, topola w parku w Krzeszowicach oraz topola w parku Jordana w Krakowie.

Panorama Placu Litewskiego z gmachu Poczty
Panorama Placu Litewskiego z gmachu Poczty

Do 2017 roku na placu Litewskim w Lublinie rosła topola czarna. Miała nie więcej niż 16 metrów wysokości (głównie z racji zamierania i obcinania jej konarów). W okresie swojego pełnego wzrostu mogła mieć nawet powyżej 35 metrów wysokości. W związku z osiąganymi przez topole potężnymi rozmiarami dawniej sadzono je w pobliżu zabudowań, aby ściągały pioruny, ponadto często pełniły funkcję drogowskazu dla podróżnych.

Lubelska topola czarna, nazywana przez mieszkańców miasta Baobabem, miała olbrzymie znaczenie dla historii i kultury miasta oraz jego mieszkańców. Z racji swojego wieku – jej wiek w momencie ścięcia był szacowany na około 130–160 lat – drzewo było świadkiem wielu niezwykle ważnych wydarzeń.

Według Euzebiusza Maja Baobab mógł zostać zasadzony po upadku powstania styczniowego w 1863 roku jako symbol żałoby, w jakiej pogrążył się po raz kolejny kraj, ale jednocześnie nadziei i ducha polskości.

W tym czasie plac Litewski aranżowany był przez Feliksa Bieczyńskiego, który zdecydował o zasadzeniu w tym właśnie miejscu symbolicznego drzewa. Wkrótce topola charakteryzująca się szybkim tempem wzrostu i pokaźnymi rozmiarami miała osłabić przestrzenną ekspozycję świątyni prawosławnej, wzniesionej przez Rosjan w 1874 roku.

Drzewo przetrwało zawieruchę I i II wojny światowej, jednak już w latach powojennych naruszono jego strukturę korzenną.

W 2005 roku wokół Baobabu położono kostkę brukową, co wywarło negatywny wpływ na stan drzewa – zablokowało to przepływ powietrza w systemie korzeniowym oraz zaburzyło gospodarkę wodną. Sytuację poprawił nieco system napowietrzających rur ułożonych w 2008 roku, którymi doprowadzana może być także woda czy środki odżywcze. Bardzo negatywny wpływ na stan drzewa miało także zamrażanie w okresie przedwiosennym jego okolic na potrzeby lodowiska. W efekcie Baobab znacznie stracił na zdrowiu. Wiele chorych i uschłych konarów zostało usunięte. Już według prognoz z 2009 roku przewidywano, że drzewo ma przed sobą tylko kilka lat życia. Wtedy rozpoczęto dyskusje, jakim gatunkiem w przyszłości zastąpić naszą topolę czarną. Wiele osób w tym miejscu widziało lipę (drzewo to posiada szczególnie bogatą symbolikę w polskiej kulturze), która jest bliska lublinianom, między innymi z racji tego, że lipami obsadzone były drogi wjazdowe do koziego grodu.

W grudniu 2016 roku pod własnym ciężarem całkowicie wyłamało się jedno z odgałęzień drzewa, co zachwiało statykę topoli czarnej. Baobab zbadało trzech ekspertów dendrologów, a ekspertyzy jednoznacznie wykazały, że drzewo jest w bardzo złym stanie zdrowotnym. Zły stan drzewa potwierdziły badania tomografem. Specjaliści z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie wydali ekspertyzę, z której wynikało, że 85 proc. obszaru w środku pnia jest spróchniałe i zainfekowane grzybem. Bardzo zaawansowany był też proces rozkładu tkanek drewna. Według naukowców żywe, zdrowe drewno zajmowało powierzchnię jedynie 15 proc. drzewa, natomiast uszkodzone stanowiło aż 71 proc.

W związku z badaniami naukowców wojewódzki konserwator zabytków 15 maja 2017 roku wydał decyzję zezwalającą na usunięcie topoli czarnej z placu Litewskiego.

Drzewo zostało ścięte 23 maja 2017 roku o godzinie 8.47. Sadzonki uzyskane z korony drzewa zostaną zasadzone w różnych miejscach miasta, a pień został przekazany Galerii Labirynt, w celu wykorzystania w działaniu artystycznym. W miejsce topoli czarnej zwanej Baobabem miasto ma nasadzić również topolę czarną o minimalnym obwodzie pnia 20 cm.

Miejsce po topoli czarnej - Baobabie na placu Litewskim
Miejsce po topoli czarnej - Baobabie na placu Litewskim

Mimo różnych wersji tak naprawdę nie wiadomo dokładnie kiedy topolę ochrzczono Baobabem, jednak to właśnie drzewo przez dziesięciolecia pełniło rozmaite funkcje – stawało się miejscem spotkań, punktem orientacyjnym, lokalnym symbolem patriotyzmu, w swoim trwaniu było niemym świadkiem historii – tych wielkich, jak i mniejszych, osobistych, w których niejednokrotnie odgrywało bardzo ważną rolę.

Wielka Księga Baobabu

Baobab zniknął z przestrzeni miasta. Jednak dzięki projektowi Baobab realizowanemu przez Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” udało się ocalić jego pamięć poprzez bezcenne wspomnienia z nim związane.

 

Euzebiusz Maj pod lubelskim "Baobabem" na Placu Litewskim

Euzebiusz Maj

„W okresie zaborów próbowano zachowywać polskość w sposób specyficzny, szczególny... Takim ważnym miejscem zachowania polskości były Puławy... Tam stworzono niszę patriotycznego krajobrazu... Izabela Czartoryska stworzyła wręcz unikalną przestrzeń, unikalny krajobraz Polski, w którym drzewa pełniły rolę symboliczną, rolę drzew polskości, drzew wolności. To właśnie tam topole nabrały wydźwięku absolutnie symbolicznego, stały się jakimś takim szyfrem polskości... To była symbolika dla wtajemniczonych, której nie mógł zrozumieć zaborca... Rozumieli to ludzie światli, poeci, pisarze... Taki wybitny polski poeta Trembecki właśnie wołał: Gdyby po całej Polsce można było siać Puławy! To było zawołanie, żeby próbować przenosić te idee z Puław... Byli ludzie, którzy znaleźli się w Lublinie, którzy doskonale znali Puławy, pracowali tam jako ogrodnicy i kontynuowali współpracę Puław z Lublinem. Księżna Czartoryska przekazywała wiele drzew do Lublina. Ja jestem przekonany, że te tradycje Puław, które transferował Feliks Bieczyński, który w Lublinie piastował funkcję inżyniera gubernialnego, tworzył ogrody, parki Lublina. On był inspiratorem, żeby te słabe tworzywo roślinne, drzewa, mogły zaistnieć na placu Litewskim i być ukrytą formą protestu... jak armaty ukryte w kwiatach”.

 

Janusz Opryński pod lubelskim "Baobabem" na Placu Litewskim

Janusz Opryński

„Ja lubię to miejsce, lubię tam stać... Dla mnie to jakaś oś świata, takie miejsce do spotkania, bo wszyscy się tam umawiali... Tam już jako człowiek zajmujący się teatrem, organizowałem kilka rzeczy, kilka też fantastycznych rzeczy obejrzałem. Pamiętam taki spektakl, gdzie Marysia Seweryn opowiadała świetną historię i ludzie wysiadali z autobusu i się zatrzymywali przy tym drzewie... Drzewo mądrzejsze pewnie i szumi sobie tam o tych wszystkich sytuacjach i trochę się dziwi, że my jesteśmy trochę mali w tym wszystkim...”  

 

Ks. Alfred Wierzbicki pod lubelskim "Baobabem" na Placu Litewskim

ks. Alfred Wierzbicki

„Na początku lat 80. mieszkałem niedaleko Baobabu. Było to na ulicy Sławińskiego, która dzisiaj nazywa się ulicą Niecałą... Byłem mianowicie, jako student filozofii na KUL-u, kapelanem akademika kulowskiego na ulicy Sławińskiego 8 i koło Baobabu przez trzy lata przechodziłem codziennie... Przechodziłem ulicą 3 Maja w pobliżu pomnika Konstytucji... Ja byłem świadkiem takiej historii: mnóstwo zniczy zapalonych... Rzeczywistość wyglądała wtedy bardzo szaro, na ogół nie było ludzi na kolorowo ubranych, natomiast rzucał się w oczy taki bardzo brzydki metalowy kolor zomowców. Ja do dzisiaj pamiętam tę plamę zomowców, którzy stali za pomnikiem, nie podchodzili; ja myślę, że to był rodzaj odstraszania... Kiedy przechodziłem, starsza pani zapaliła znicz, położyła wiązankę kwiatów i dwóch zomowców chwyciło ją za ręce z wrzaskiem, co ona tutaj robi, tu nie jest cmentarz, nikt tu nie jest pochowany... Ja odszedłem... Strach był bardzo mocny w tamtym czasie i każde spotkanie z zomowcem, nawet przygodne, nie było przyjemne... Przyglądałem się co dalej się dzieje. A babcia bardzo rezolutnie odpowiedziała: Jak to «tutaj nikt nie jest pochowany», tutaj jest pogrzebana nasza konstytucja... Myślę, że Baobab pewnie się i wzruszył i uśmiechnął, kiedy usłyszał, że w Lublinie jest grób Konstytucji 3 maja w stanie wojennym...” 

 

Adam Kopciowski pod lubelskim "Baobabem" na Placu Litewskim

Adam Kopciowski

„Opowieść dotyczy '89 roku. Plac Litewski był punktem zbornym grup, które wtedy zaczęły powstawać w Lublinie... Pomarańczowa Alternatywa to była taka najbardziej barwna grupa, z tych «operujących» na placu Litewskim. Przede wszystkim nie wiem, skąd oni się wzięli, bo KPN i Anarchiści mieli siedzibę przy ulicy Lipowej, a Pomarańczowa Alternatywa – nie pamiętam, skąd się wzięła. Natomiast pamiętam festyny przez nich organizowane, które po prostu wykpiwały tę rzeczywistość schyłkowego PRL-u... Świta mi taki człowiek, który chyba miał na nazwisko Miszczak, który przyjeżdżał na manifestacje Pomarańczowej Alternatywy w mundurze żołnierza sowieckiego. Chodził po placu Litewskim takim krokiem, jak z ministerstwa głupich kroków Monty Pytona, miał taką bródkę, chodził i się wszystkim bardzo dziwnie przyglądał... Bardzo komicznie to wyglądało. W ogóle Pomarańczowa Alternatywa miała takie programy okolicznościowe. Taki chyba najbardziej charakterystyczny program okolicznościowy urządzono z okazji 1 Maja... Pamiętam wtedy rozgrywany mecz pod pomnikiem Wdzięczności kapustą – taką prawdziwą kapustą – o puchar Koziołka Matołka... Pamiętam, że nikt nie zdobył pucharu, bo kapusta się bardzo szybko rozpadła...”

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Galerie

Wideo

Audio

Inne materiały

Słowa kluczowe