Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Literatura lubelska (lata 20. XX w. – 1939)

 J. Łobodowski, W. Kasperski, J. Czechowicz.Dwudziestolecie międzywojenne to bogaty kulturalnie i owocny literacko okres dla Lublina i lublinian. W tym czasie tworzyli tu i działali (w rożnych dziedzinach życia) tacy artyści jak Józef Czechowicz, Franciszka Arnsztajnowa, Józef Łobodowski – żeby wymienić tych głównych, najwybitniejszych reprezentantów epoki z Lublina.
Do rozwoju i popularyzacji młodych talentów przyczyniał się utworzony w Lublinie w maju 1932 roku Związek Literatów oraz licznie działające wówczas czasopisma – zarówno gazety codzienne, np. „Kurier Lubelski” na czele z Józefem Czechowiczem, jak i pisma kulturalno-literackie tworzone przez młodych twórców – np. lubelski „Reflektor” czy chełmska „Kamena”. Warto wspomnieć, że spośród członków redakcji „Reflektora” wyłoniła się, działająca pod tą samą nazwą co czasopismo, grupa literacka. Lubelscy literaci pozostawali przyjaciółmi także wówczas, gdy opuszczali rodzinne miasto; większość z nich nigdy również nie przestała być „lubelska”.
A o sile i pociągającej magii tamtego czasu świadczy chociażby to, że współcześni lubelscy twórcy nie stronią od nawiązań do lubelskiego dwudziestolecia międzywojennego; okres ten stał się inspiracją m.in. dla pisarza Marcina Wrońskiego.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Środowisko literackie Lublina

 
W dwudziestoleciu międzywojennym skupiło się w Lublinie liczne środowisko literackie. Charakterystyczne dla niego były dynamiczne, twórcze poszukiwania nowych wzorców. Trudno jest jednak jednoznacznie określić przynależność pisarzy do konkretnych grup literackich, nawet ze względu na ich związki z redakcjami czasopism.

Pisma literackie

 
Najlepszym dowodem na dynamizm całego środowiska może być ilość ukazujących się wtedy tytułów prasowych. Wystarczy przywołać przykład Józefa Czechowicza, najbardziej znanego lubelskiego poety, który w okresie od 1 I 1932 do 11 V 1932 r. wydawał „Kurier Lubelski" (powiązany z BBWR - Bezpartyjnym Blokiem Współpracy z Rządem ), a po wycofaniu się z redakcji zorganizował własną niezależną gazetę „Dziennik Lubelski", która ukazywała się tylko od 1 do 9 czerwca 1932 r. Planował też wydawanie pisma Związku Literatów „Strefa", a także pism pt. „Zmowa" i „a.r.", jednak te inicjatywy nie zostały zrealizowane.
 
Jednym z dłużej ukazujących się pism był "Reflektor". Nazwa ta odnosiła się zarówno do grupy poetyckiej jak i jej organu prasowego. Zarówno grupa jak i pismo były zjawiskami zróżnicowanymi. Krystalizowały się bowiem stopniowo, ogarniając większość ówczesnego młodego Lublina literackiego, by - w wyniku szybkich przemian - stać się grupą o awangardowym charakterze. Mimo akcentowania przynależności do grupy, każdy z jej członków szedł własną drogą, toteż nawet jeśli powstawały między nimi pewne zbliżenia, nie można było mówić o istnieniu określonej poetyki całego środowiska. Zdaniem Tadeusza Kłaka, gdyby posłużyć się pojęciem geometrycznym, można by powiedzieć, iż Reflektor był wielobokiem, przy czym każdy z tych boków stykał się z innym zjawiskiem literackim: Skamandrem, futuryzmem, „Almanachem Nowej Sztuki”, „Zwrotnicą”, a nawet modernizmem.
 
 

Pracownicy drukarni „Związkowa”, Lublin 1921.

Grupa i pismo "Reflektor"

 
Początkowo czasopismo „Reflektor” miało służyć przede wszystkim prezentacji dorobku miejscowego środowiska literackiego, bez względu na konkretne postawy artystyczne. Do grupy należeli autorzy poszukujący nowej formuły liryki, a więc Konrad Bielski, Józef Czechowicz, Wacław Gralewski i Stanisław Grędziński. Ta czwórka tworzyła właściwą grupę Reflektor.
 
Z czasopismem byli też związani Tadeusz Bocheński i Kazimierz Andrzej Jaworski. Liryka tych poetów zdecydowanie nawiązywała do tradycyjnych wzorów skamandryckiego witalizmu i zachwytu nad życiem. Do ich ulubionych tematów należały też góry i śmierć, choć nie można mówić o katastrofizmie w ich twórczości. Bocheński w pełni świadomie unikał jakiegokolwiek powiązania z konkretną grupą. Jego poezja jest pozbawiona nawiązań z rzeczywistością, w jakiej powstawała.
 
Jaworski natomiast zasłynął przede wszystkim jako twórca wydawanej w Chełmie "Kameny". Swoje wiersze publikowali tam między innymi uczniowie Seminarium Nauczycielskiego, którzy tworzyli prowadzone przez Jaworskiego koło literackie nazywane podchorążówką poetycką. Z kołem i redakcją "Kameny" łączą się kolejne nazwiska: Wacław Iwaniuk, Witold Kasperski, Wacław Mrozowski i Jan Szczawiej. Od 1933 roku do wybuchu drugiej wojny światowej "Kamenę” redagował K. A. Jaworski.

Związek Literatów w Lublinie

 
W maju 1932 roku powstał w mieście Związek Literatów w Lublinie. Nie była to organizacja zawodowa. Główny nacisk kładziono o ożywienie całego środowiska, ułatwianie sobie publikacji i wzajemnej wymiany doświadczeń. Działalność Związku przejawiała się przede wszystkim w wydawaniu tomików poetyckich. W ciągu paru lat ukazało się kilkanaście tomików, m. in. F. Arnsztajnowej, W. Kasperskiego, B. L. Michalskiego. Organizowano też wieczory literackie i spotkania dyskusyjne. Poprzez spotkania autorskie propagowano poezję wśród szerszego kręgu odbiorców. (Podobne działania podejmowała też redakcja "Kameny".) Spośród innych działaczy związku należy przede wszystkim wymienić wybitnego, choć już zapomnianego indywidualistę Antoniego Madeja.
 
Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza wspólna inicjatywa Czechowicza i starszej od niego o ponad 30 lat Franciszki Arnsztajnowej. Pisarka, która w swojej poezji poruszała przede wszystkim problematykę społeczną i niepodległościową, a poetyką nawiązywała do tradycji młodopolskiej, wydała wspólnie z młodym kolegą po piórze tomik Stare kamienie, będący zbiorem poezji poświęconej Lublinowi.
 
Stopniowa marginalizacja Związku Literatów rozpoczęła się wraz z wyjazdem do Warszawy części członków zapoczątkowanym przez Czechowicza, zaś kres jego działalności położyła druga wojna światowa, podczas której zginęli m. in. J. Czechowicz i F. Arnsztajnowa
W 1933 roku przeniósł się do stolicy Józef Czechowicz, gdzie rozpoczął pracę między innymi w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Szybko zaczął pomagać swoim lubelskim kolegom. Wspierał ich materialnie, ułatwiał druk, sprowadzał do stolicy, szukał pracy. Czechowicz szczególnie opiekował się grupą poetów mieszkających przy ul. Dobrej 9: Wacławem Mrozowskim, Henrykiem Domińskim, BronisławemLudwikiem Michalskim i innymi twórcami z Lubelszczyzny. Znaczny jest też wpływ Czechowicza na twórczość Władysława Podstawki. Zafascynowanie twórczością starszego kolegi przejawało się w liryce tych młodych poszukujących poetów przede wszystkim w fascynacji śmiercią i przeczuwaniu nadchodzącej zagłady. Nie można jednak mówić o ślepym przywiązaniu czy naśladownictwie. Młodsze pokolenie, darząc opiekuna wielkim szacunkiem, poszukiwało bezustannie własnej drogi twórczej.
 
 
 
Okładka tomiku Bronisława Michalskiego, 1932.

 
Sława Czechowicza nie może jednak całkowicie przesłonić innego związanego z międzywojennym Lublinem poety Józefa Łobodowskiego należącego do Związku Literatów indywidualisty, którego udział w skandalach i radykalnych manifestacjach odbijał się po Lublinie szerokim echem. Na odbiór jego poezji nie bez wpływu pozostawało zaangażowanie polityczne. Między innymi za związki z komunistami kilkakrotnie rekwirowano nakłady redagowanych przez niego czasopism ("Barykady", "Dźwigary") i tomika wierszy O czerwonej krwi. Zyskany w tym czasie rozgłos i udział w kilku procesach politycznych wpłynęły na późniejszą popularność Łobodowskiego. Pozostawał on najpopularniejszym obok Czechowicza lubelskim poetą, przy czym należy pamiętać, że zaangażowanie ideowe, bunt wobec zastanego świata i katastroficzne ujmowanie rzeczywistości zbliżały go do żagarystów.
Środowisko lubelskich poetów rozwijało się dość prężnie i zyskiwało na znaczeniu. Świadczyć o tym mogą przenosiny pisarzy do stolicy. Owe wyjazdy spowodowały jednak stopniową marginalizację Lublina jako liczącego się w kraju ośrodka literackiego.

Prozaicy lubelscy

 
W bilansie literackich dokonań 20-lecia międzywojennego twórczość prozatorska zaznacza się zaledwie wątłym nurtem. Są to właściwie nieliczne próby, niekiedy dość nieporadne, zwłaszcza w zestawieniu z późniejszymi utworami autorów lub ich równocześnie uprawianą poezją. Fragmentem prozy Opowieść o papierowej koronie debiutował w r. 1923 w „Reflektorze” J. Czechowicz. Potem jeszcze wielokrotnie ulegał tym pokusom, odnajdując w formach prozatorskich możliwość zamknięcia bardzo istotnych doświadczeń własnej biografii — udziału w wojnie 1920 r., podróży do Francji, pracy nauczycielskiej na białoruskiej wsi — jednak publikowane w czasopismach opowiadania nie dorównują kunsztowi poezji.
W latach dwudziestych powstały także modernistyczne z ducha opowiadania K. A. Jaworskiego, drukowane w „Robotniku” i „Radiu”, które w całokształcie twórczości pisarza stanowiły niewiele znaczący epizod. W tym samym czasie „Reflektor” zapowiadał powieść K. Bielskiego Opowieść o nowym Robinsonie, jednak poza drukowanymi w piśmie fragmentami nie ukazała się ona nigdy w całości.
Duże sukcesy odnosił Józef Nikodem Kłosowski, który od chwili debiutu w 1927 r. do wybuchu wojny wydał aż sześć pozycji książkowych. Były to opowiadania (Moje dzieciństwo, 1929; Dziewanna, 1931; Zbrodnia Ewy Orskiej, 1935) i powieści (Tańcząca Karczma, 1933; Uroczysko, 1937) wyznaczające krąg zainteresowań, którym autor pozostanie wierny zawsze: życie współczesnej wsi, moralne skutki ucieczki do miasta, spustoszenia dokonane w ludzkich psychikach przez wojnę.
W „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” w Krakowie debiutował w roku 1928 nowelą Opłatek E. Gołębiowski, a w kilka lat później ten sam IKC drukował w odcinkach i uhonorował własną nagrodą powieść Izio.
Dla odmalowania pełnego obrazu twórczości międzywojennej pisarzy lubelskich należy pamiętać o prozie Marii Bechczyc-Rudnickiej, głównej animatorki i czołowej postaci powojennego życia literackiego, w omawianym okresie jeszcze z Lublinem nie związanej.
W sumie nie jest to jednak dorobek zbyt imponujący. Wymienieni pisarze dopiero po wojnie objawią się jako prozaicy, z wyjątkiem Marii Bechczyc-Rudnickiej, której zainteresowania literackie ulegną zasadniczym przekształceniom. 
Nie należy także jednak zapominać o tym, że z Lublinem byli też związani popularni prozaicy. Wystarczy wspomnieć chociażby pochodzącą z tych okolic Ewę Szelburg-Zarembinę, czy niemal zupełnie dziś zapomnianą Wandę Śliwinę piszącą pod znamiennym pseudonimem Jagienka spod Lublina.

Literatura


Nasalska A., Proza w półwieczu. [W:] Lublin literacki 1932-1982. Szkice i wspomnienia. Pod red. W. Michalskiego i J. Zięby. Lublin 1984
                                                                                   
 
                                                                                   
Oprac.: Emilia Kowalska, Aleksandra Zińczuk