Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Latarnie naftowe w Lublinie

Lublin rozpoczął eksploatację lamp naftowych w przededniu I wojny światowej i wykorzystywał je do połowy lat dwudziestych XX wieku.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Lampy naftowe nie tylko w domu

Gdy upowszechnił się wynalazek lampy naftowej i powstawały coraz doskonalsze konstrukcje lamp, budowano coraz wydajniejsze palniki i w rezultacie zaczęto sięgać po to powszechne i tanie źródło oświetlenia. Także tam, gdzie do tej pory korzystano z lamp gazowych. Uliczne czy też przemysłowe lampy naftowe dawały jasne, mocne światło w halach fabryk, na placach; zaczęto też wykorzystywać je do oświetlenia ulic. Lampy naftowe miały bowiem znaczącą przewagę nad oświetleniem elektrycznym, które dopiero powstawało, a także nad oświetleniem gazowym, jakie powszechnie stosowano w owym czasie w miastach. Lampy naftowe nie potrzebowały ani sieci przewodów, podstacji zasilających i wreszcie źródła energii, czyli elektrowni – jak w przypadku oświetlenia elektrycznego. Nie potrzebowały też rurociągów doprowadzających gaz, jak lampy gazowe. Wystarczyło wkopać słup z odpowiednim hakiem i właściwie można na nim było podwiesić naftową latarnię.
Podobnie jak w przypadku innych źródeł światła, szybko pojawiła się rzesza producentów oferujących lampy, uchwyty, zbiorniki na naftę, i inne akcesoria. Wiele miast, które nie mogły pozwolić sobie na oświetlenie gazowe, instalowało naftowe uliczne lampy.

Pierwsze uliczne lampy naftowe w Lublinie

Lublin rozpoczął eksploatację takich lamp w przededniu I wojny światowej i wykorzystywał je do połowy lat dwudziestych. Stosowano głównie lampy angielskiego systemu Kitson, firmy „Ajax”, gdzie wykorzystywano do palenia mieszankę powietrza i drobin nafty, jak w gaźnikowym silniku spalinowym.
Knot wykonany był z włókien azbestu, dzięki czemu ograniczono wytwarzanie sadzy, jak w zwykłej lampie. Tym samym nie trzeba było tak często czyścić lamp; zużycie części też było mniejsze.

Elektryczność to prestiż

Oświetlenie elektryczne funkcjonowało w Lublinie tylko w niektórych miejscach, należy pamiętać, że nie było wówczas elektrowni i latarnie oraz poszczególne budynki były zasilane z małych elektrowni o dość ograniczonej mocy. Posiadanie jednak oświetlenia elektrycznego przed, a także po I wojnie światowej było swego rodzaju powodem do dumy, i tak np. możemy znaleźć elektryczne źródła światła m.in. na ulicach Okopowej i Chopina. Było około 41 latarń zasilanych przez elektrownię syndykatu rolniczego. Światło elektryczne paliło się w hotelach, m.in. w słynnym hotelu „Victoria”, który mieścił się w miejscu domu towarowego „Centrum”, eleganckich restauracjach, cukierniach. Ciągle jednak wielkim problemem było oświetlenie ulic, bowiem rozbudowa sieci rurociągów i latarń gazowych nie nadążała za rozwojem i potrzebami miasta. Sięgnięto zatem po wypróbowane rozwiązanie, jakim były lampy naftowe.

Początki naftowego oświetlenia ulic

Już w 1913 roku przedsiębiorca Kupersztych zobowiązał się oświetlić niektóre przedmieścia latarniami naftowymi. Teren obejmował prawie całe dzisiejsze centrum miasta, od ulicy Czechowskiej, Granicznej, Chmielnej, Ogrodowej, przez Dolną Panny Marii, aż po Czwartek, ulicę Ruską, rogatkę Lubartowską, Szewską, Misjonarską, Bernardyńską. Łącznie ustawiono około 44 lamp, jednak w wyniku kryzysu wywołanego I wojną światową, oraz braku dozoru, lampy zostały rozkradzione, bądź zdewastowane. Na ulicy Czechowskiej 1 po lampie został tylko słup, a sama latarnia była pogięta i bez szyb. Na ulicy Wieniawskiej pod numerami 328 i 325 nie było nawet słupów… Zatem dewastacje były w owych czasach na porządku dziennym.

Oświetlenie nowych dzielnic

W okresie wojny przyłączono do miasta nowe dzielnice, m.in. Bronowice, okolice ulicy Bychawskiej (dzisiejszej ulicy Kunickiego), oraz Kośminek. Jak możemy czytać w relacjach policjantów pracujących w tych dzielnicach: „[…] melduję, że przy ulicy Bychawskiej, za przejazdem (obecny wiadukt kolejowy nad ulicą Kunickiego) mieszka około 5 tys. mieszkańców, którzy nocą wracają lub idą na służbę [określenie «idą na służbę» dotyczy kolejarzy, jacy w owym czasie licznie zamieszkiwali tamtą okolicę]. Bychawska od trzech lat wchodzi w obręb wielkiego Lublina, nie ma chodnika, nie jest wybrukowana, a przy tem różne czarne indywidua stale uchodzą bezkarnie, gdyż żadna ludzka siła niezdolna w takich ciemnościach ich pochwycić”.
Zatem brak oświetlenia w mieście powodował spore problemy z utrzymaniem porządku i bezpieczeństwa, a należy pamiętać, że kres wojny i towarzyszącego wojnie niedostatku, zwykle powoduje wzrost napięć społecznych i spadek bezpieczeństwa. Pisma o podobnej treści kierowali też policjanci z dzielnicy Kośminek i Bronowice. W każdym z nich narzekali na problemy w pracy wynikające z iście egipskich ciemności, jakie panowały w tych częściach miasta po zapadnięciu zmroku. Niekiedy pisano wręcz wprost „[…] dzielnica Bronowice została przyłączona do wielkiego miasta Lublina trzy lata temu i liczy około 4 tys. mieszkańców, jest nie brukowana, brakuje chodników, zamieszkała jest przez robotników, i w prawie każdym domu są złodzieje […]”.

Elektrownia kolejowa

Również sami mieszkańcy słali petycje do magistratu, by jak najszybciej naprawić drogi i ustawić latarnie gazowe, w tym np. naprawić i oświetlić most na Czerniejówce. W przypadku dzielnicy położonej blisko stacji kolejowej, snuto plany, by do jej oświetlenia wykorzystać energię z małej elektrowni znajdującej się przy stacji kolejowej, niestety ilość energii, jaką produkowała elektrownia była niewystarczająca.

Lampy i ich producenci

Różni przedsiębiorcy zaczęli zatem zwracać się do władz z propozycją budowy lamp lub ich dostarczenia i regularnego oświetlania za ich pomocą przedmieść i ulic. Był to m.in. zakład blacharski Świerczyńskiego, położony przy ulicy Namiestnikowskiej 13 (dzisiejsza ulica Narutowicza), który proponował budowę lamp metalowych, sześciokątnych, z obsadą na drewniany słup. Również firma „Bormann i Libiński” zaoferowała lampy systemu „La Washington” o mocy 1000 świec, a „Goldstein – artykuły elektro-techniczne” lampy o mocy 500 świec każda, łącznie z wzięciem na siebie ciężaru oświetlenia ulic i obsługą przez cały rok, za niemałą sumę 500 zł od jednej lampy.
Pojawiały się też oferty dużych firm i przedsiębiorstw, np. elektrowni okręgowej z Zagłębia Dąbrowskiego na Śląsku, która oferowała zdemontowane lampy naftowe, i części do nich, pochodzące z Sosnowca; czy „Polmet” Lwów, który oferował lampy systemu Kitson, brytyjskiej firmy „Ajax”. Po wielu perypetiach dopiero w późnych latach dwudziestych udało się zainstalować większość ulicznych latarń naftowych.
Podjęło się tego zadania dwóch przedsiębiorców pochodzenia żydowskiego: Motl i Zajfensztajn. Lampy naftowe podwieszane na linie i opuszczane specjalnym bloczkiem oświetliły dzielnicę Kalinowszczyzna.
Ponieważ przedsiębiorcy dość sumiennie wywiązywali się z umowy podpisanej z magistratem, miasto zdecydowało się przedłużyć z nimi umowę na oświetlenie ulic aż do jesieni 1928 roku. Kalinowszczyznę oświetlało siedem naftowych lamp ulicznych systemu Kitson, model „Ajax” lwowskiej firmy „Polmet”.

Zmierzch naftowego oświetlenia ulic

W listopadzie 1928 roku rozpoczęła się instalacja elektrycznych lamp ulicznych, bowiem rozpoczęła prace elektrownia miejska. Oświetlenie naftowe pozostało na Kalinowszczyźnie tylko wokoło placu przy ulicy Siennej. W grudniu tegoż roku zakończono trwający około miesiąca etap oświetlenia naftą Alej Racławickich. Tam także stanęły latarnie elektryczne. Zdemontowane lampy naftowe i akcesoria złożono najprawdopodobniej w magazynach należących do magistratu. Z czasem zostały złomowane. Natomiast sporadycznie oświetlenie naftowe wykorzystywano do końca pierwszej połowy lat trzydziestych, kiedy to ostatecznie wszystkie lampy zdemontowano.

Wykaz ulicznych latarń naftowych

Numer Nazwa ulicy Numer domu

 1

Czechowska

337

 2

Czechowska

338

 3

Chmielna

342

 4

Ogrodowa

342a

 5

Sądowa

    6

 6

Wieniawska

328

 7

Wieniawska

325

 8

Dolna Panny Marii

270

 9

Dolna Panny Marii (parkan)

  15

10

Graniczna

    4

11

Graniczna

    8

12

Graniczna

  16

13

Kalinowszczyzna

760

14

Kalinowszczyzna

777

15

Kalinowszczyzna

696

16

Kalinowszczyzna

769

17

Kalinowszczyzna

771

18

Na murze cmentarnym

  28

19

Na murze cmentarnym

  29

20

Na moście

  30

21

Czwartek

    3

22

Czwartek

    9

23

Świętego Mikołaja (Szkolna)

687

24

Świętego Mikołaja

676

25

Świętego Mikołaja

  15

26

Przy kościele

 

27

Wysoka

676b

28

Wysoka

689

29

Wysoka

  26

30

Ruska

 

31

Ruska

 

32

Na podwórzu cerkwi

 

33

Szewska

     9

34

Bernardyńska

699

35

Bernardyńska

672

36

Misjonarska

  12

37

Misjonarska

    0

38

Misjonarska

253

39

Misjonarska

253b

40

Misjonarska

213

41

Koło domu Vettera (Bernardyńska)

 

42

Rogatka Lubartowska
(róg Obywatelskiej i Lubartowskiej)

 

43

Areszt miejski (ratusz)

 

44

Poczętkowska – policja
(róg Staszica i Zielonej)

 

 

Opracował Marcin Waciński

Literatura

APL. AML (1918–1922) 1431

APL. AML (1918–1922) 1563