Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Lalki, które opowiadają historie

Tradycja radżastańskiego lalkarstwa, jak głosi legenda, sięga ponad tysiąca pięciuset lat. Mimo, że nie istnieją żadne źródła historyczne, potwierdzające tę teorię, w tym największym pod względem terytorialnym stanie Indii, położonym w północno – zachodniej części kraju, od co najmniej kilku stuleci istnieje stale rozwijana sztuka o nazwie kathputli. W języku radżastańskim kath oznacza drewno, natomiast putli – lalkę. Połączenie tych dwóch słów ma odnosić się do wykonanej z drewna marionetki, choć oprócz niego używa się również farb, drutu, nici i skrawków materiału (zazwyczaj fragmentów starych, nieużywanych już sari).

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dziś trudno jednoznacznie określić genezę radżastańskiego lalkarstwa. Istnieje wiele hipotez na temat jego narodzin, a najbardziej prawdopodobna z nich odnosi się do ludowych opowieści, ballad i pieśni, które zaczęły krążyć także w wersji mówionej. Plemiona zamieszkujące obszar północnych Indii miały praktykować tę formę sztuki od najdawniejszych czasów, szczególnie w trakcie rozmaitych uroczystości: świąt, targów, ważnych wydarzeń z życia społeczności. Patronowali jej lokali władcy i prominenci, nierzadko stając się bohaterami opowieści lub dzieląc się rodowymi sagami, by doprowadzić do ich utrwalenia.


Z uwagi na fakt, że Radżastan do dziś uważany jest za ojczyznę klanów, każdy z nich dążył do tego, by pamięć o jego zasługach nie zginęła w mrokach historii. Na tym tle istniała swego rodzaju konkurencja, która już kilka wieków temu doprowadziła do rozwoju różnych form mecenatu nad twórcami lalek i performerami. Najbogatsze rodziny opiekowały się artystami dbając o ich byt i troszcząc się o codzienne potrzeby, w zamian za rozsławianie swego nazwiska poprzez opowieści pochwalne, podkreślanie dokonań, budowanie korzystnego wizerunku na forum publicznym.


W dzisiejszych czasach radżastańskie marionetki znane są niemal na całym świecie. Drewniane, o ostrych, kanciastych, typowo wschodnich rysach twarzy, ubrane  w kolorowe szaty, z długą nicią przyszytą do ramion, stały się ikoną tej części Indii, jej znakiem rozpoznawczym. Wykonane z drzewa mango lalki dzielą się na męskie (ze spiczastą czarną brodą, ich najczęstszym atrybutem jest kobza, choć zdarzają się również figury jeźdźców na koniach lub wielbłądach) i żeńskie (zazwyczaj z bindi, charakterystyczną czerwoną kropką na czole). Te, które wyobrażają postacie kobiece często zdobione są biżuterią zrobioną z koralików, imitacji srebra i złota, w wersji uboższej natomiast namalowanej farbą. Swego rodzaju ciekawostką jest to, że pod suknią nie mają nóg. Marionetki różnią się między sobą rozmiarem. Niektóre dorównują wielkością ludzkiej sylwetce, inne z kolei są tak małe, że można schować je do kieszeni.


Lalki występują na specjalnie do tego przygotowanej scenie, przypominającej namiot z kolorowych tkanin. Z reguły nie pojawiają się na niej żadne rekwizyty, jedyny wyjątek stanowią tu niekiedy uszyte z materiału lub wykonane z drewna figury zwierząt biorące udział w opowiadanej historii. Operator marionetek najczęściej pozostaje zupełnie niewidoczny, ukrywając się za kotarą stanowiącą tło sceny. Szczególnie ważny w jego pracy jest głos zmieniający się w zależności od wypowiadającego się bohatera, dlatego też niektórzy mówią przez pusty w środku bambusowy pręt. W czasie świąt i festiwali prowizoryczne namioty ustawiane są w strategicznych punktach, tak, by zawsze znajdowały się w centrum wydarzeń: na placach targowych, skwerach miejskich, przy głównych arteriach komunikacyjnych. Ponieważ zawsze gromadzą się przy nich tłumy, ważne jest zapewnienie im wystarczającej przestrzeni.


Postronnemu obserwatorowi może wydawać się, że radżastańskie spektakle to zwykły uliczny teatr lalkowy, jakich wiele na całym świecie, ale błędem jest utożsamianie obu form sztuki. Kathputli to coś więcej niż przedstawienia, to próba ocalenia tradycji ludowej sztuki mówionej, ubarwienia jej w taki sposób, by stała się bardziej interesująca dla grona odbiorców. Funkcja opowiadacza została przejęta przez marionetki prowadzące między sobą dialogi, ale treść opowiadanych historii ściśle nawiązuje do lokalnego folkloru. Próżno byłoby szukać w Radżastanie inscenizacji obcych mu tematycznie. Większość stanowią dawne opowieści związane z tutejszymi rodami, walecznością miejscowych wojowników, wierzeniami i historią regionu. Śmiało można zaryzykować tezę, że na tym obszarze mamy do czynienia z syntezą sztuki mówionej ze sztuką teatralną, po to, by dzięki formie teatralnej, barwnej i atrakcyjnej, chronić własne dziedzictwo kulturowe.


Jedna z częściej opowiadanych historii, która przetrwała od XVII wieku, co zdaje się mówić samo za siebie, dotyczy Amara Singha Rathore, dworzanina Szah Dżahana, piątego władcy z dynastii Mogołów, legendarnego budowniczego mauzoleum Tadż Mahal. Amar, wydziedziczony i skazany na wygnanie przez członków swojej rodziny, wstąpił na służbę do pałacu. Dzięki temu, że zasłynął z wielkiej odwagi i męstwa, szybko awansował w dworskiej hierarchii, stając się jednym z najbardziej cenionych wojowników. W zamian za swoje zasługi, Szah Dżahan oddał mu w zarząd miasto Nagaur znajdujące się w dzisiejszym Radżastanie.


W opowieściach o Amarze Singhu Rahore podkreślane są jego bohaterskie czyny. Do historii miał przejść m.in. jego późniejszy konflikt z Szah Dżahanem, któremu nikt nie miał odwagi się przeciwstawić. Zarzewiem sporu stała się zazdrość wyznających islam zarządców sąsiednich prowincji, wyrażających niezadowolenie z powodu licznych zasług niewiernego (religią Amara był bowiem hinduizm). Zaniepokojeni jego rosnącym znaczeniem na dworze, od dawna poszukiwali pretekstu, by zdeprecjonować wojownika w oczach władcy, gdy więc ten udał się na polowanie nie uzyskując zgody Szah Dżahana, natychmiast na niego donieśli. W związku z tym występkiem, odebranym przez cesarza jako osobista zniewaga, zwołane zostało posiedzenie, by ukarać winnego grzywną. Amar Singh Rahore zabił wówczas na oczach całego dworu Salavata Khana, wyznaczonego do odbioru kary pieniężnej. Wywiązała się bijatyka uwieczniona sławionym później skokiem Amara na koniu przez mury fortu Agra.


Amar Singh zginął ostatecznie w wyniku spisku, a w Radżastanie uznawany jest za uosobienie odwagi i potęgi. Jego legendę podtrzymują niewątpliwie opowieści inscenizowane z wykorzystaniem lalek, a także pieśni trubadurów, jakie można usłyszeć po dziś dzień w niemalże całym kraju.


Wśród historii opowiadanych z wykorzystaniem sztuki lalkarstwa, na uwagę zasługują te o tradycyjnym charakterze ludowym. Należy do nich m.in. opowieść o magicznym drzewie („Kalpa Vriksha”), pod którym odpoczywał niegdyś głodny i spragniony wędrowiec, a każde wypowiadane przez niego życzenie zostawało natychmiast spełnione. Wystarczyło tylko, że o czymś pomyślał i przedmiot ów zyskiwał realny kształt, lecz niechcący wywoławszy z niebytu demona, swymi podejrzeniami, że to siły nieczyste są odpowiedzialne za cuda, mężczyzna zrozumiał, że powinien panować nad swoimi myślami.


Radżastańskie opowieści często dotyczą zagadnień popularnych w innych częściach świata: przeznaczenia, różnic społecznych między biedotą a szlachtą, ingerencji sił wyższych w życie człowieka, choć najpopularniejsze oprócz sag rodowych, są niewątpliwie historie miłosne. Przy okazji różnych uroczystości o charakterze lokalnym, największa publiczność niemal zawsze gromadzi się tam, gdzie usłyszeć można legendę pt. „Dhola – Marooni”. Opowiada ona o dwóch królach, Nalu i Pingalu. W krainie drugiego z nich zapanował głód, i wielu ludzi musiało opuścić ją w poszukiwaniu żywności. Wśród uchodźców znalazł się również władca z żoną i piękną córką Marooni. Po długiej wędrówce wszyscy dotarli do na ziemie rządzone przez Nala, którego małżonka postanowiła doprowadzić do ślubu ich syna Dhola z przyjezdną księżniczką. Propozycja została obustronnie zaakceptowana, lata mijały, a dzieci dorosły, a król Nal zapomniał o danym niegdyś słowie i postanowił ożenić swego potomka z inną kobietą, wywodzącą się z królewskiego rodu. Po wielu przygodach tytułowej pary, obfitujących w liczne nieszczęścia (dworskie intrygi, ukąszenie węża), w końcu udało im się połączyć.


Te same opowieści podawane w tradycyjnym ustnym przekazie na pewno nie miałyby takiego kolorytu, jaki zyskują dzięki temu, że funkcja opowiadaczy została przejęta przez marionetki. Dążenie do tego, by każdej inscenizacji nadać niepowtarzalny charakter, by zainteresować i zaskoczyć słuchaczy, spowodowało niesłabnące zainteresowanie tą formą sztuki, mimo upływu lat. Historyczna ciągłość lokalnych sag i legend doprowadziła przy tym do powstania swoistego kanonu, do którego po dziś dzień wchodzą opowieści nawet sprzed kilku wieków.


Nad zachowaniem tradycji w niezmienionej postaci czuwa kilka organizacji na terenie całego Radżastanu. Od 1952 roku w Utaipurze prowadzi działalność Bharatiya Lok Kala Mandal, pod patronatem której otwarte zostało muzeum dysponujące, poza tradycyjnymi strojami, naczyniami i elementami wyposażenia wnętrz, także pokaźną kolekcją lalek. Dzięki założycielowi, Devilalowi Samarowi, można zobaczyć, jak zmieniał się wygląd marionetek na przestrzeni lat.
Promowaniem sztuki kathputli na szeroką skalę zajmuje się też założona w latach 60 – tych fundacja Rupayan Sansthan z Dżodhpuru, natomiast lalkarze często zawiązują niewielkie grupy wsparcia i stowarzyszenia, wymieniając między sobą pomysły i doświadczenia. Nawiązują tym samym do istniejącej niegdyś społeczności bhatów, wędrownych poetów, trubadurów i recytatorów, również posługujących się lalkami w swych opowieściach (nazwa etymologicznie odnosi się do kasty braminów, samo słowo natomiast w sanskrycie oznacza skrybę lub kapłana).


Kolorowe marionetki są obecnie nie tylko elementem folkloru, ale również istotną gałęzią lokalnego przemysłu. Ręcznie robione lalki, w strojach uszytych z ozdobnych tkanin, wzbudzają spore zainteresowanie wśród przyjezdnych, dlatego sprzedawane są niemal na każdym rogu w charakterze pamiątek i wysyłane na eksport do różnych zakątków świata. Ich oryginalny wygląd zachęca nabywców do poznawania historii Radżastanu, a co za tym idzie, do zgłębiania związanych z nim mitów i legend.


Przykład radżastańskiej sztuki kathputli pokazuje, że warto sięgać do tradycji, która, umiejętnie wykorzystywana i propagowana, przyczynia się do podniesienia pozycji całego regionu na wielu różnych płaszczyznach: społecznej, ekonomicznej i kulturalnej, co powinno stanowić wyzwanie dla innych krajów Orientu.


Shirin Kader

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Bibliografia:

  • Kathputli: The Word of Rajasthani Puppeteers, Jairazbhoy, A. Nazir, 2007
  • Rajasthani Folk Art; Traditional Art from India, K. Prakash, 2003
  • Folk Tales of Rajahstan, B.R Choudhury, 1977


Linki:

http://www.bukisa.com/articles/54274_history-of-puppetry-from-rajasthan
http://www.flickr.com/photos/celeste33/3367251226/

Ciekawostka – sztuka Kawad (pudełko do opowiadania historii):
http://shilps882.blogspot.com/2011/03/kawad-traditional-storytelling-from.html