Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Krawiecka 41 w Lublinie (nie istnieje)

Historia nieruchomości zlokalizowanej w Lublinie przy ulicy Krawieckiej 41. Obecnie adres nie istnieje.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Lokalizacja

Dawny numer policyjny: -
Numer hipoteczny: 375
Numer przed 1939: Krawiecka 41
Numer po 1944: -
Numer obecny: nie istnieje

Krawiecka 41 na mapie Lublina z 1928 roku
Krawiecka 41 na panoramie Lublina z lat 30. XX wieku

Historia budynku

Właściciele:

1915 - Krasucka H.
1936 - Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej
1940 - Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej

Lokatorzy według wyznania, płci i wieku (1940 rok):

Ogólna ilość mieszkańców Mężczyzn Kobiet

Dzieci do lat 6
włącznie

Dzieci od 7-18 lat
włącznie
Uwagi

Chrześcijan - 7

Żydów - 621

189 287 43 109  

 

Dodatkowe informacje:
- W XIX wieku na Krawieckiej 41 mieściła się fabryka cygar i papierosów Zalmana Krasuckiego, później zaś Związek Kobiet Żydowskich i Ochronka - przychodnia "Ognisko" oraz łaźnia Cukiermana
- Urząd Okręgu Lubelskiego (Gouverneur des Distrikt Lublin), nr zesp. 498

Wydział Obozów Zamiejscowych – obozy pracy w Bełżcu, Tyszowcach i in. miejscowościach – wyjazdy do tych obozów, zwolnienia z obozów, sprawy org. i finansowe:
s.95 – Jankiel Goldman – Krawiecka 41 – zaświadczenie o pobycie w Bełżcu
s.96 – Fajga Akiersztajn – Krawiecka 41 - podanie do opieki społecznej – jej mąż wysłany do Bełżca

- 1937 r., Spis lokatorów domu Krawiecka 41
- 1939 r., Spis lokatorów domu Krawiecka 41 (imię i nazwisko, stan rodzinny, zawód, uwagi)

Opis budynku

Ankieta z dnia 2 XI 1934 r. (Inspekcja Budowlana, sygn. 2235):
Położenie: Krawiecka 41
Numer hipoteczny: nie ma
Właściciele: Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej - Lublin, ul. Grodzka 11
Zarządca: Chaim Sulim Michorowski [Mecherowski, Macharowski] - Szeroka 29
Dozorca: Gamek [Garnek] Lejba

Rodzaj budynku: dom mieszkalny, murowany z cegieł
Data rozpoczęcia użytkowania: nie podano
Liczba mieszkań: nie podano
Liczba mieszkań w suterenach: nie podano
Liczba piwnic: 2
Liczba pięter: 2

System wodociągowo-kanalizacyjny: dół ustępowy, dwa ustępy nieskanalizowane
Rodzaj oświetlenia: naftowe
Rodzaj ogrzewania: piece grzewcze
Klatka schodowa: główna

Ilość balkonów: 2 frontowe i 1 od podwórza
Pokrycie dachu: papa, blacha

Dane dotyczące podwórza:
Wymiary: nie podano
Nawierzchnia: brukowana
Zabudowa: nie podano

Karta realności - 1940 r.:
Powierzchnia posesji - ogółem: 1577 m2, w tym:
 - zabudowana: 670 m2,
 - niezabudowana: 907 m2
Długość frontu: 20,5 mb. (głębokość: 77 mb.)

Fragmenty relacji mówionych

Abram Wiszogrod
„Ulica Krawiecka, podobnie jak ulice Ruska i Szeroka, znajdowała się w dzielnicy żydowskiej.
Zdarzało nam się czasami przechodzić tą ulicą lub w jej pobliżu. Przy Krawieckiej 41 usytuowana
była Krasudzki Fabrik, która należała do Krasudzkiego. Była to fabryka papierosów, do której
chodziliśmy się modlić, gdy nie mogliśmy robić tego w święto Rosz ha Szana w Jesziwie. Krasudzki
wynajmował nam na ten dzień jedną z ogromnych hal, która do tej pory pozostawała zamknięta,
a my przerobiliśmy ją na synagogę. W pozostałych halach produkowano papierosy. Do naszej
synagogi chodziliśmy głównie przy okazji świąt takich jak Rosz ha Szana. Wówczas zjeżdżało się tam
nawet kilkaset osób, wśród których można było spotkać bogatych chasydów z Ameryki, ale też tych
biedniejszych z Lublina. W domu przy Krawieckiej 41 mieszkanie znalazła żydowska biedota. W
zwykłe dni produkowano tam także papierosy. W czasie świąt, takich jak Rosz ha Szana, nikt nie
pracował, gdyż był to czas modlitwy dla Żydów. W domu tym działało towarzystwo dobroczynne
Pat Leorhim, które pomagało bezrobotnym szukać pracy.”

Cipora Borensztajn
„W czasie wakacji dzieci uczestniczyły w koloniach. Chodziły na łąkę w pobliżu Krawieckiej.
Na Krawieckiej była fabryka tytoniu. Ulice Krawiecka, Szeroka przed wojną stanowiły część getta.
Mieszkali tam tylko Żydzi, jedynym Polakiem był stróż. Panowała tam straszna bieda. Żydzi mieli
dużo dzieci. Na ulicy Krawieckiej mieszkali różni ludzie. W domu, który przejęła gmina żydowska
i który przetrwał wojnę, kiedyś wyrabiało się tytoń. Nie był to jednak budynek bezpieczny
do mieszkania. Ale Żydzi, którzy nie mieli gdzie się zatrzymać, zajmowali tam miejsca
do mieszkania, nie zwracając uwagi na zagrożenie. Nigdy nie byłam w tym domu. Chodziłam
natomiast do nauczycielki, pani Fiszma, która mieszkała na ulicy Krawieckiej.”

Hana Wasąg
„Rodzina mamy mieszkała w okolicy ulicy Krawieckiej, w pobliżu łąki. Na Krawiecką nie chodziłam
zbyt często, bo nie było po co. Ten dom przy Krawieckiej 41 był dla biednych ludzi. Cała lubelska
bieda pchała się tam, kto mógł tam zamieszkać, był szczęśliwy… a kto nie, ten szukał gdzie
indziej. Mój mąż, który mieszkał na Krawieckiej również był biedny. Mieszkał tam w jednym
pokoju z matką, bratem, jego żoną i dzieckiem.”

Mosze Wasąg
„Na Krawieckiej mieszkało dużo ludzi. Mieszkali, wyprowadzali się, wracali. Ten dom był kiedyś
fabryką papierosów. Potem ją zamknęli i dom stał pusty, więc kto nie miał domu, pieniędzy, żeby
płacić komorne, wkradał się tam i mieszkał. Pomieściło się w nim około czterdzieści rodzin.
Nie trzeba było płacić, gdyż był to dom gminy żydowskiej. Każdy zajął jakiś kącik i robił z niego
mieszkanie. Potrzeby fizjologiczne załatwiało się na dworze.”
*
„Pamiętam kilku sąsiadów. Mieszkał tam Żelichowski Boim, Lachowski, Elzor, Szchweis,
Schnelidelman…Około 40 osób. Na dole był dozorca, też Żyd. Mieszkał tam także Chudy. Miałem
kolegów w tym domu, nazywali się: Elzo, Śliwka.”
*
„Na Krawieckiej 41 była również Ahszaratesz. Nie miałem kontaktu z tymi ludźmi. Ja nie chciałem
jechać do Izraela. Dziesięć albo dwanaście lat temu byliśmy w Lublinie. Szukaliśmy tego domu
na Krawieckiej 41. Niemcy go znieśli, nic nie ma, wyrównali wszystko. Może stoją tam jeszcze gdzieś
z boku dwa, trzy domy… poza tym nic.”
*
„Potem mieszkaliśmy na ulicy Krawieckiej 41, w tak zwanym „domu Krasuckiego” gdzie była
fabryka - tzw. Krasucki [Fabryka Wyrobów Tytoniowych]. Bawiliśmy się tam jako dzieci pudełkami.
Na Krawiecką 41 sprowadziliśmy się w 1932 roku.”
*
„Dom przy Krawieckiej 41 był pusty. Kto dostał eksmisję, wprowadzał się tam, złapał sobie pokój
mieszkał. W 1937 roku Zarząd Miejski w Lublinie, tj. Magistrat ogłosił, że dom na Krawieckiej 41,
to grozi zawaleniem. Wiedzieliśmy, że to nie była prawda, ale policja nas wyrzuciła. Z podwórkiem
stykała się łąka i ogród. W związku z eksmisją każdy złapał kącik na tej łące i budował sobie szałas,
w którym mieszkał. Dom jednak nie zawalił się. Kto miał parę groszy, opuszczał go, kto nie miał
możliwości, ten w nim zostawał. Razem z innymi ośmioma rodzinami zamieszkaliśmy na łące,
bez zezwolenia Zarządu Miejskiego weszliśmy z powrotem do tego domu.”
*
„Budynek na Krawieckiej nie był domem mieszkalnym, był to budynek pofabryczny. Znajdowały
się w niej duże sale. Każdy robił sobie przegródkę i mieszkał osobno. Każda rodzina miała osobne
wejście. Po podzieleniu przegródkami trzy rodziny mogły znaleźć lokum w takim dużym pokoju.
W domu na Krawieckiej mieszkało ponad trzydzieści rodzin. Jedną halę dzielono na pięć mieszkań.
Mieszkańcy robili przegródki z dykty, drzewa, robili drzwi. Każdy miał kuchenkę. To
nie było prymitywne - to była nędza. Przychodzili tam ludzie, którzy nie mieli możliwości
znalezienia innego mieszkania. Były trzy piętra: parter, pierwsze i drugie piętro. Mieszkali tam
Moszek-Mendel Gewerc, Szajndla Laja Glazer, Liba Arbetman, Sznajderman, Aron Elzon (ojciec
mojego kolegi, oni mieli sześcioro dzieci), Jojna Cygielman, Judel Jungmann, Rywka Chudy. Jak
była kolonia w czasie wakacji, na Krawieckiej 41 organizowano kuchnię i dostarczano jedzenie
dla tych kolonii. Na górze, nad kuchnią mieszkała Rywka Chudy, troje dzieci i mąż - dorożkarz -
Icek Nadelsztajn, tragarz – pamiętam go, on był chory. Dozorcą był Lejb Garnek. Było tam też
Ognisko Związku Kobiet i Dzieci oraz Freblówka gdzie dzieci jadły śniadanie i obiad. Niedaleko
była duża łąka, gdzie dzieci się bawiły. Przez podwórko można było przejść na łąki i tam były
zabawy. To podwórko też było duże.”
*
„Przy bramie znajdowała się Freblówka. 10 metrów dalej było mieszkanie stróża. Po wyjściu
z bramy wchodziło się na schody do głównego budynku. Mieszkaliśmy tam na pierwszym piętrze.
Były jedne schody - drewniane. Na piętrze była bożnica i Pas Leorchim. Na trzecim mieszkało mało
ludzi. Naszym sąsiadem był Śliwka. Bojm mieszkał na pierwszym piętrze, tam gdzie była bożnica.
Gdy się wchodziło najpierw były schody, potem balkon. Z balkonu schodziło się do sieni. Bożnica
była po lewej stronie, po prawej - mieszkanie, na wprost mieszkanie Bojma, z drugiej strony
mieszkanie pewnej akuszerki. Na drugim piętrze były duże pokoje. Z prawej strony, w głębi, pod
bramą, była fabryka papierosów. Tam mieszkali ludzie, ale mało, najwięcej mieszkało tutaj. Była
tam też organizacja HaSzomer haCair - kibuc, do którego chodziły uczyć się pracować bogate
dzieci. Szykowały się one do wyjazdu do Palestyny, ale nie miały pojęcia co to siekiera. Tam uczyły
się, chodziły rąbać drewno. Nie był to prawdziwy kibuc, był tylko zorganizowany jak kibuc.
Nazywało się to po żydowsku: hachszara - przygotowanie. Przygotowanie na nowe życie. To były
dzieci w wieku 15-18 lat. Najwięcej było z bogatych rodzin, ale pojawiały się też ze średnich. Jeśli
ktoś miał sklepik czy jakąś fabryczkę, dobry krawiec na przykład, szewc który mógł zarobić
na życie, kto miał mieszkanie, zaczął budować domy – ten był ze średnich.”
*
„Dom na Krawieckiej został zrujnowany dopiero po 1940 roku. W 1941 roku nie było mnie
w Lublinie, a w 1940 roku jeszcze stał. Gdy wyjeżdżałem, mieszkały tam jeszcze dwie rodziny, jedna
nazywała się Śliwka, a druga - Jegier.”

Sztokfisz Dawid
„Przy ulicy Krawieckiej stał dom wspólny, ogólny. Mieszkało tam wielu lokatorów. Znajdowała się
także instytucja, kibuc, hachszara, w której Żydzi przygotowywali się do wyjazdu do Palestyny.
W kibicu tym pracowali ludzie z różnych miast Polski. W tym domu mieli oni swoją stancję i tam
szli na różne roboty. Tam mieszkali i stamtąd byli rozprowadzeni na różne roboty.”
*
„Budynek przy Krawieckiej 41 był duży, wysoki, jak na tamtejsze warunki. Był on bardzo znany.
Nazywano go: Krasuckis Fabrik. Tam była Fabryka Krasuckiego, papierosów, tytoniu. Później
przekształcił się on na dom mieszkaniowy dla ubogich mieszkańców, ale właściwie był to dom
fabryczny. Dom ten był obdrapany, zaniedbany, nie był utrzymany w porządku. Był to dom ogólny.
Gmina Żydowska była jego gospodarzem.”
*
„Jedyna Achszara w Lublinie znajdowała się w Fabryce Krasuckiego na Krawieckiej. Prawie
nie miałem kontaktów z ludźmi, którzy tam chodzili. W domy przy Krawieckiej 41 zamieszkiwała
biedota żydowska. Początkowo była tam fabryka papierosów, która następnie przekształciła się
w dom ogólny gminy żydowskiej, która ulokowała tam bezdomnych biednych ludzi. Zdarzało mi się
przechodzić obok tego budynku. Miał on 4 lub pięć pięter i był dość duży i szeroki.
Na ulicy Krawieckiej mieszkała moja ciotka Rywka i wujaszek Ber. Ona była krawcową, a on
handlował owocami.”

Jochwet Flumenkiert
„Byłam na ulicy Krawieckiej parę razy - to była ulica bardzo wielu biedaków. Krasucki, dość bogaty
Żyd, który miał na Krawieckiej fabrykę cygar, urządził tam kibuc dla młodzieży przygotowującej
się do wyjazdu do Palestyny. U Krasuckiego była też garbarnia. Kiedy byłam
w organizacji syjonistycznej wiedziałam, że trochę starsza młodzież jedzie do Palestyny i właśnie
u Krasuckiego pod 41 byli.”

Kacir Szika
„W Lublinie był pan Krasucki. On miał kiedyś na Krawieckiej 41 fabrykę papierosów i tytoniu,
oddał nam część tego budynku i mieszkaliśmy tam.”
*
„Mieszkaliśmy w budynku pana Krasuckiego, przy Krawieckiej 41. Był to budynek trzypiętrowy:
parter i dwa piętra. Ja nie znałem tam prawie nikogo, nie pamiętam ani jednego imienia
mieszkańców. Po lewej stronie budynku, na parterze mieszkali różni lokatorzy, wśród nich jeden
był odpowiedzialny za czystość. Nam dali pierwsze i drugie piętro. Na pierwsze piętro trzeba było
wejść na górę schodami z drewna i tak samo z drugiego na trzecie piętro - schodkami
drewnianymi. Na drugim piętrze była jedna sala, która nam służyła jako jadalnia, kuchnia
i łazienka. Wody w rurach, kranach nie było wcale. Trzeba było wodę przynieść kubłami z ulicy
Szerokiej czy Lubartowskiej, gdzie były wszystkie wielkie sklepy. Na Lubartowskiej i na Szerokiej
były sklepy żydowskie, a na ulicy Krawieckiej nie było ani jednego sklepu, tylko małe czy większe
budynki, gdzie, mieszkała najbiedniejsza część ludności żydowskiej w Lublinie, najbiedniejsi,
najnędzniejsi, którzy nie mieli prawie żadnych dochodów, oprócz tego, że Gmina Żydowska im coś
pomagała. Ja, z okna mego na drugim piętrze, gdy patrzyłem na drugą część budynku,
to widziałem, że w każdym jednym pokoju mieszkały dwie albo trzy rodziny razem.”

Marian Milsztajn
"Mama z Antosią były koleżankami od urodzenia. Razem się urodziły, wychowały, chodziły
do rosyjskiej szkoły, razem pracowały w fabryce cygar na Krawieckiej, aż do odzyskania
niepodległości. Potem fabryka została zamknięta."
*
„Dzieci biegały, bawiły się w pobliżu bramy budynku przy Krawieckiej 41. Na podwórku był brud,
leżały śmieci. Okna budynku były otwarte, zniszczone, ściany nieotynkowane. Początkowo miejsce
to nie było zamieszkane, ale kongregacja żydowska – Kiejla – doprowadziła je do jakiegoś stanu.
W domu tym mieszkał mój wujek Itzchak. Między fabryką a łaźnią było przejście na łąki.”

Izydor Sznajdman
„Na Krawieckiej była fabryka tytoniu, w której wyrabiano cygara i cygaretki. Mieszkali tam biedni
ludzie. Znałem nawet jednego z nich.”

Aleksander Szryft
„Ja nie tylko koło tego domu przechodziłem, ale też wchodziłem do środka. Kiedyś była tam
Fabryka Wyrobów Tytoniowych. Po odzyskaniu niepodległości praca w tej fabryce nigdy nie została
wznowiona. W budynku pozostały części maszyn, różne materiały, które służyły do produkcji,
a także pudełka z kolorowymi, szklanymi dnami. Jako dzieci wkradaliśmy się do sali, w której
leżały te pudełka, żeby się nimi pobawić. Jeśli chodzi o mieszkańców, znałem tylko rodzinę
Wasągów oraz Bojma, który teraz mieszka w Kanadzie.”
*
„W domu przy Krawieckiej 41 funkcjonowała kuchnia dla dzieci, które przyjeżdżały na kolonie
letnie. Działała ona tylko przez dwa letnie miesiące.”
*
„Inną instytucją tego domu było Towarzystwo Pas Leorchim, ubodzy ludzie w piątek wieczorem
i w sobotę mogli przyjść i zjeść szabatową kolację.”
*
„Kibuc, który powstał na Krawieckiej 41 w związku z ruchem chalucowym, przyjmował Żydów,
którzy przygotowywali się do wyjazdu do Palestyny i musieli pożyć ze sobą, we wspólnocie
określonej, żeby się przygotować do życia kibucowego. Mieszkańcom kibuca udostępniono
niezamieszkałe skrzydło na pierwszym piętrze. Było tam bardzo czysto dzięki młodym
dziewczynom. Mężczyźni mieszkali oddzielnie od kobiet. Byli wśród nich ludzie wykształceni,
ale byli też prości ludzie z prostych rodzin.”

Literatura

Inspekcja Budowlana, sygn. 2235