Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Klub Arcus

Klub „Arcus", właściwie Środowiskowy Klub Studencki „Arcus" mieścił się przy ulicy  Narutowicza 8 w Lublinie. Miejsce wydarzeń artystycznych, głównie koncertów. 

Klub "Arcus", Narutowicza 8 w Lublinie
Klub "Arcus", Narutowicza 8 w Lublinie (Autor: Trembecki, Jan (1934-2017))

Spis treści

[RozwińZwiń]

Wprowadzenie

Klub Arcus był jednym z najpopularniejszych klub w latach 60. i 70. wśród młodych, o czym wspomina Michał Hochman:

To się zmieniało. (...) Arcus był bardzo popularny, także później wszyscy chodzili do Arcusa.

Michał Hochman

Popularne kluby, kawiarnie i restauracje w Lublinie w latach 60. - Michał Hochman - fragment relacji świadka historii 

Dla mnie, chłopaka z malutkiego Łańcuta, Lublin to było duże miasto, z fantastyczną starówką, bo taką zapuszczoną. (...) Ważnymi punktami Lublina były na pewno Galeria Labirynt i Klub Arcus.

Wit Karol Wojtowicz

Klub Arcus mieścił się przy ulicy Narutowicza 8. 

Arcus, czyli obecna galeria, tam przy placyku za pomnikiem Kochanowskiego. Teraz przejęte przez siostry. Natomiast wtedy był tam najgłośniejszy lubelski klub studencki, gdzie właściwie co tydzień ktoś się pojawiał. 

Lech Przychodzki

(...) Klub studencki „Arcus” tutaj przy kościele wizytkowskim. Przez niego przeszli tacy znakomici ludzie, jak Jurek Wolniak szef Rady Okręgowej ZSP, długie lata później prezes Targów Lubelskich. Andrzej Kurowski, kierownik klubu, który potem został wojewodą lubelskim. Tadeusz Sawic były szef Zarządu Głównego socjalistycznego Związku Studentów Polskich, bo za czasów Gierka taką przybrało nazwę, potem kierownik wydziału kultury chyba KC PZPR. W Lublinie kultura po prostu naprawdę przyciągała do siebie ludzi takich, którzy mogli się w niej zrealizować i coś zrobić.

Stanisław Jadczak

Najczęściej wspominanym kierownikiem „Arcusa" był Andrzej Potrzyszcz.

Andrzej Potrzyszcz się gość nazywał. Robił to dobrze, aczkolwiek dzisiaj jest zasłużonym ubekiem, chyba w stopniu już też nieomal generalskim w Warszawie. Natomiast wtedy robił kawał dobrej roboty. Prawo studiował jednocześnie. Tam nie było innego kierownika poza jednoosobowym kierownictwem Andrzeja. On decydował o wszystkim. Właściwie tak naprawdę, tak jak dzisiaj, bazowało to na znajomych. Ponieważ był człowiekiem, który lubił wypić i umiał wypić i miał głowę do tego, więc szybko się zaprzyjaźniał. Więc ludzie, którzy przyjeżdżali raz, a tworzył im faktycznie bardzo fajne warunki. Tu publiczności było zawsze dużo, zazwyczaj więcej niż się dało wejść.

Lech Przychodzki 

Przez jakiś czas klubem kierował także Roman Lonc. 

Opis miejsca

Wejście do Klubu mieściło się od strony ulicy Narutowicza.

Arcus znajdował się obok muzeum, przez ścianę. Kiedy upadł w latach osiemdziesiątych, to przebito ścianę i powiększono muzeum. Do Arcusa wejście z zewnątrz było tak jakby za pomnikiem. Wisiał tam szyld. Napis pomalowany był chyba na jakiejś sklejce czy pilśni. Nie pamiętam dokładnie. Nie tak dawno widziałem u kogoś ten napis. Natomiast do muzeum wchodziło się w bramę, która znajduje się po prawej stronie. I za bramą z boku było wejście do muzeum.

Stanisław Bałdyga

Klub mieścił się w podziemiach. 

(...) Arcus był taką kiszkowatą salą, długości może dwudziestu metrów, natomiast szerokości może czterech. A więc taki długi tasiemiec zakończony okienkiem, które trzeba było zasłaniać, bo ono przeszkadzało.

Lech Przychodzki

Okno wychodziło na ogród sióstr Urszulanek.

One ciągle miały pretensje, bo bywało głośno. Samo nagłośnienie...

Lech Przychodzki

Po remoncie klubu w 1971 roku ściany odnowionej sali pokryły freski wykonane przez plastyka Andrzeja Byrę.

To było bardzo elitarne miejsce. Jedna duża sala, i tam była scena, pierwsza Budka Suflera, to oni tam grali. I druga sala, gdzie był bar. I kanciapka.

Anna Nowak

To było bardzo elitarne miejsce - Anna Nowak - fragment relacji świadka historii 

Działalność Klubu

Klub prowadził działalność impresaryjną. Miały tam miejsce wydarzenia artystyczne, głównie wystawy i koncerty. Ze względu na niedużą salę, odbywały się tam kameralne imprezy. Na scenie występowały studenckie kabarety, między innymi Nazwać - Grupa Chwilowa z Krzysztofem Borowcem. 

Miał pseudonim Witalis Romeyko i dawał taki program kabaretowy w Arcusie, bo klub studencki to był Arcus, naprzeciw Teatru Osterwy, tam w tym zaułku, gdzie zakonnice dzisiaj są. Zobaczyłam go na scenie właśnie jako Witalisa Romeyko i nic wtedy nie zapowiadało, że to będzie teatr, że Borowiec się zajmuje teatrem.

Magdalena Jankowska

W „Arcusie" grano jazz. 

Klub Arkus - Jan Bryłowski - fragment relacji świadka historii 

Jeżeli był jazz to on był na pewno w Arcusie, czasami podczas KUL-arzy, ale w Arcusie raz na miesiąc jakiś zespół jazzowy na pewno grał. Był Muniak, był Namysłowski, był Jarczyk, więc było czego posłuchać.

Lech Przychodzki

Odbywały się tam koncerty w ramach Lubelskich Spotkań Jazzowych, które wspomina fotograf Jacek Mirosław:

Odbywały się u nas [w Lublinie] spotkania wokalistów jazzowych, Lubelskie Spotkania Wokalistów Jazzowych. Przez parę lat. To było w Arcusie. Tam po Urszulankach. To pamiętam pierwsze zdjęcia - przyjechał zespół Hagaw.

Jacek Mirosław 

W Arcusie odbyły się występy wielu znanych w Polsce grup. Wspomina je Lech Przychodzki:

A to Kofta, a to Wolna Grupa Bukowina Wojtka Bellona, a to jeszcze ktoś tam.. Salon Niezależnych kilkukrotnie. Także bardzo ciekawe wtedy miejsce. (...) Tam było wszystko. To znaczy od wystaw naszych i nie tylko plastyków, po koncerty, które, no były jednym ze środków zdobycia funduszy na klub. To było zdaje się pod ZSP. 

Lech Przychodzki

Lech Przychodzki jest jednym z założycieli  literackiej grupy nowofalowej "Ogród"/"Ogród-2.

Myśmy się w Arcusie pojawili w roku [19]75. I trwaliśmy tam dzielnie przez rok, miesiąc w miesiąc dając imprezę. To znaczy prywatnie ja się tam pojawiałem już wcześniej, jeszcze jako licealista. Natomiast z Ogrodem pojawiliśmy się w październiku, chyba pod koniec października w [19]75
roku.

Lech Przychodzki 

W „Arcusie" mieścił się Klub Festiwalowy Lubelskiej Wiosny Teatralnej

Tam były wszystkie rozmowy po festiwalu. W tym klubie żeśmy się wszyscy spotykali i tam do rana kipiało. To było miejsce wymiany myśli. Scena w Chatce Żaka była artystycznym oglądem, ale potem rozmowy i dysputy to właśnie w Arkusie.

Leszek Mądzik

Słynne noce w Arcusie - Anna Nowak - fragment relacji świadka historii 

 

 

Zdjęcia

Wideo

Audio

Historie mówione

Inne materiały