Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Kinematografia w Lublinie (1945-1989)

Po powojennym okresie licznych problemów lubelskiej kinematografii (głównie lokalowych i sprzętowych), nastąpił czas jej intensywnego rozwoju.

Kino Studyjne w "Chatce Żaka" - na widowni
Na widowni kina studyjnego "Chatka Żaka".

Spis treści

[RozwińZwiń]

Nowa organizacja

Kina od 1944 roku podlegały kolejnym instytucjom, nad którymi nadzór sprawowały organy centralne.

W lipcu 1944 r., w ostatnich dniach przed ucieczką z miasta, Niemcy zaczęli wywozić z lubelskich kin całe wyposażenie techniczne. Zostało wówczas ogołocone z nowoczesnych projektorów kino „Apollo” (dzisiejsze - „Wyzwolenie”), „Corso” oraz znajdujący się w pobliżu dworca kolejowego „Bałtyk” (kino „Robotnik”). Uniknęło grabieży jedynie Rialto. A to dlatego, że Romuald Makowski, przeczuwając co się święci, przedarł się chyłkiem do budynku i zamknął się na cztery spusty, barykadując drzwi i zabijając je, na dodatek, od wewnątrz gwoździami... (…)„Rialto” było jedynym lubelskim kinem, które już wkrótce po wyzwoleniu mogło wznowić normalną działalność. (…)W pierwszym okresie powojennym, „Rialto” cieszyło się ogromną popularnością szczególnie wśród młodzieży lubelskiej, która ustawiała się w długie kolejki do kasy, sięgające czasami wzdłuż obecnej ulicy Trybunalskiej, prawie aż po Bramę Trynitarską.1

W 1958 roku dotychczasowy Okręgowy Zarząd Kin przekształcono w Wojewódzki Zarząd Kin w Lublinie, podległy Naczelnemu Zarządowi Kinematografii w Warszawie. Za ścisłym powiązaniem kin z instytucjami państwowymi szły przesłanki ideologiczne, stąd w dokumencie powołującym Wojewódzkie Zarządy Kin można było przeczytać, iż powstały one ,,w celu zaspokojenia potrzeb społecznych w zakresie upowszechniania kultury wśród społeczeństwa, pogłębiania wiedzy i sztuki filmowej, a w szczególności realizowania zadań narodowego planu gospodarczego w zakresie wyświetlania filmów”. Jednak mimo silnego zideologizowania ówczesnej kultury filmowej, lubelskie kina cieszyły się ogromnym zainteresowaniem widowni.

Pożegnanie z kinem Staromiejskim


W 1952 roku najstarsze lubelskie kino „Rialto”, przemianowano na „Staromiejskie” i poddano remontowi. Niestety dokonało się to kosztem oryginalnego przedwojennego wystroju wnętrza. Ponadto wywieziono wówczas na podmiejskie wysypisko gromadzony pieczołowicie przez rodzinę Makowskich zbiór starych unikalnych afiszy, ulotek i programów. Wtedy też zniszczono zabytkowy aparat projekcyjny do filmów dźwiękowych.


W 1956 roku w „Staromiejskim” znalazł siedzibę Lubelski Dyskusyjny Klub Filmowy ,,Zamek”. Później przez pewien czas funkcjonowała tam Akademia Filmowa pod egidą Związku Młodzieży Polskiej, która pokazywała filmy przeznaczone do kin studyjnych. Z czasem kino „Staromiejskie” zaczęło tracić publiczność i przynosić straty, przez co stało się niewygodne dla Wojewódzkiego Zarządu Kin. Sprawę ,,rozwiązał” pożar, który wybuchł 5 lipca 1981 roku. Podczas ostatniej projekcji w dawnym kinie „Rialto” widzowie obejrzeli Wierną żonę Rogera Vadima.

Złoty okres lubelskich kin

Na przełomie lat 50. i 60. swój drugi okres świetności przeżywało inne przedwojenne kino „Apollo”, któremu w okresie stalinizmu nadano nową nazwę – „Wyzwolenie”. Stało się ono nieoficjalnym salonem kulturalnym miasta. Na widowni regularnie pojawiała się lubelska elita: znani lekarze, dziennikarze, aktorzy, literaci, na scenie zaś gościły najatrakcyjniejsze zespoły rozrywkowe takie jak big-bandy Karela Vlacha i Józefa Broma, następnie pierwsze lubelskie studenckie zespoły jazzowe: Zespół Jazzowy Akademii Medycznej z Romanem Trawińskim na czele i Zespół ,,Bemol” Jacka Abramowicza i Ryszarda Woyno, jeszcze później występowali tu, bardzo popularni wówczas, „Niebiesko-Czarni”. W repertuarze kina znajdowały się najnowsze i najlepsze filmy, zwłaszcza dzieła odkrywanej wówczas w Polsce kinematografii francuskiej czy twory włoskiego neorealizmu. Bohaterka jednego z filmów wyświetlanych w „Wyzwoleniu” (Przed potopem Andre Cayatte’a) grana przez Marinę Vlady stała się idolką lubelskich dziewcząt, które za jej przykładem masowo czesały włosy ,,w koński ogon”.

Inne z przedwojennych kin, które wyświetlały filmy także i po wojnie, to kina "Robotnik" (przy ul. 1-go Maja 31, przemianowane z "Venus" ) i "Gwiazda". To ostatnie zyskawszy status ,,kina szkolnego” serwowało uczniom liczne filmy oświatowe o tak wdzięcznych tytułach jak Kiełkowanie i wzrost fasoli czy Wykonywanie rękojeści siekiery. Zdarzało się jednak, że wyświetlano w „Gwieździe” – nie objęte oficjalną dystrybucją – przedwojenne perełki polskiego filmu z Jadwigą Smosarską, Hanką Ordonówną, Eugeniuszem Bodo czy Mieczysławą Ćwiklińską w rolach głównych. O terminie projekcji informował odręczny afisz, umieszczany w witrynie salonu fryzjerskiego na parterze klasztoru Kapucynów przy Krakowskim Przedmieściu. Seanse Jadzi Michała Krawicza czy Szpiega w masce Antoniego Marczyńskiego stanowiły prawdziwą ucztę dla ,,przedwojennej” publiczności.
 
Ewa Krojec o lubelskich kinach w PRL:
 
 

Kina lubelskie w okresie PRL wspomina Helena Świda-Szaciłowska:

Niewielkie kino mieściło się także przy placu Łokietka, w sali konferencyjnej ratusza, przez co nosiło nazwę „Ratusz”. Kameralna atmosfera tego miejsca przyciągała głównie osoby starsze, zwłaszcza ze środowiska inteligenckiego, które żywo uczestniczyły w dysputach działającego tu dyskusyjnego klubu filmowego. Kino powstało także na nowo wybudowanym osiedlu Mickiewicza. „Grażyna” – tak nazwano nowy przybytek X Muzy – pierwotnie była barakiem, w którym mieściła się stołówka i świetlica ekip budowlanych. Kinem kierował operator Mieczysław Gruszczyński, który wcześniej przez kilka lat wędrował po Lubelszczyźnie z przenośnym aparatem projekcyjnym.

Istniało w Lublinie także kilka tzw. kin zakładowych (prowadzonych przez zakłady pracy). Takie kino miała lubelska cukrownia przy ul. Krochmalnej oraz Fabryka Samochodów Ciężarowych (FSC). Pierwsze nazywało się „Kryształ”, drugie – „Przyjaźń”, a łączył je dzielnicowy charakter – miejscowa publiczność niechętnie odnosiła się do kinomanów z innych części miasta. Na scenie „Przyjaźni” odbywały się ponadto występy zespołów amatorskich oraz ,,wyjazdowe” spektakle Teatru im. Osterwy i Teatru Lalki i Aktora.

Trzy kina zakładowe mieściły się w śródmieściu. Niewielkie kino „Lex”, rezydujące w sali konferencyjnej Prokuratury Wojewódzkiej przy ul. Okopowej, popularnie zwane ,,przy prokuraturze”, kino „Gwardia” w gmachu Komendy Wojewódzkiej MO przy ul. Narutowicza oraz kino „Grunwald” w sali widowiskowej Domu Żołnierza przy ul. Żwirki i Wigury. W tym ostatnim już 1947 roku odbywały się tam pierwsze seanse filmowe, na których wyświetlano filmy Myszy i ludzie Lewiga Milestone’a, Cyrk Grigorija Aleksandrowa i Legię honorową produkcji francuskiej. W drugiej połowie lat 50. swoje spotkania miał tam Lubelski Dyskusyjny Klub Filmowy. Wyświetlane przezeń filmy Charlie’go Chaplina stały się powodem konfliktu z samym autorem, który miał pretensje o rozpowszechnianie jego twórczości bez zezwolenia.

Kino Koziołek w Lublinie wspomina Wanda Matysiak:

W 1965 roku w nowo powstałym Akademickim Centrum Kultury ,,Chatka Żaka” utworzono „Kino Studyjne”, któremu patronował ówczesny dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Kin, Rościsław Krzyżanowski. Pierwszym szefem owego kina został Zygmunt Szczawiński, znany później w środowisku studenckim jako Pan Kierownik.

Zygmunt Szczawiński, szef Kina Studyjnego w „Chatce Żaka” z dyrektorem Wojewódzkiego Zarządu Kin - Rościsławem Krzyżanowskim.
Zygmunt Szczawiński, szef Kina Studyjnego w „Chatce Żaka” z dyrektorem Wojewódzkiego Zarządu Kin - Rościsławem Krzyżanowskim. (Autor: nieznany)

Szczawiński mógł pochwalić się doświadczeniem w prowadzeniu ,,kina na kółkach”, szefował też przez jakiś czas panoramicznemu kinu „Koziołek” przy ul. Lubartowskiej i kierował kinem „Staromiejskim”. Pan Kierownik bardzo szybko wrósł w pejzaż akademicki i rezydował w Chatce Żaka do późnej starości obok kolejnych prezesów powstałego tam Dyskusyjnego Klubu Filmowego ,,Bariera”.

 Oprócz stałych kin istniały w Lublinie dwa kina letnie. Pierwsze powstało w miejsce kina „Lex”, a zajmowało dziedziniec na tyłach gmachu Prokuratury przy ul. Okopowej. Na betonowej widowni stały drewniane ławki z oparciami, ekran umieszczono na ścianie przeciwległej kamienicy, a projektor na pierwszym piętrze budynku Prokuratury. W tym kinie pokazano po raz pierwszy film W osiemdziesiąt dni dookoła świata Michaela Andersona, co uczyniło z niego modne miejsce na kulturalno-rozrywkowej mapie Lublina. Drugie kino letnie o nazwie „Ryś” znajdowało się na tyłach Sądu Rejonowego. Drewniane ławki stały tu na trawie wśród modrzewi, ekran i kabina projekcyjna usytuowane były od strony budynku Izby Skarbowej (wykorzystywano tutaj technikę tylnej projekcji, przy której aparat projekcyjny znajduje się z tyłu ekranu). W repertuarze kina „Ryś” znajdowały się głównie filmy miłosne, doskonale korespondujące z klimatem placu przy Hipotecznej.

Paweł Surdacki o kinie letnim "Ryś":

Nowe kina w mieście

Pod koniec lat 50. rozpoczęto budowę kina ,,Kosmos”, które miało stać się wizytówką Lublina. Po pewnych kłopotach natury finansowej i organizacyjno-technicznej wyznaczono termin uroczystego otwarcia nowego kina na 1 października 1961, kiedy to lubelska publiczność miała obejrzeć film Ogniomistrz kaleń. Niestety projekcja nie doszła do skutku, bowiem jak donosił ,,Kurier Lubelski” ,,na uroczystej sesji Miejskiej Rady Narodowej nie można było wyświetlać filmu, ponieważ woda zamiast chłodzić projektory, uciekała przez sufit, a kurtyna w żaden sposób nie chciała odsłonić znajdujących się za nią wykonawców części artystycznej. Przez dwie doby, dzień i noc, naprawiano urządzenie”. Pierwsze filmy, które wyświetlano już po otwarciu ,,Kosmosu” to Dziennik Anny Frank i Garsoniera Billy Wildera. Później pokazywano filmy o różnych, niekiedy wątpliwych, wartościach artystycznych. Niewątpliwym sukcesem były swego czasu projekcje Pana Wołodyjowskiego, podczas których sala kina wypełniona była po brzegi. W tamtym okresie ,,Kosmos” był kinem dosyć nowoczesnym, posiadał największą liczbę miejsc, która w szczytowym okresie wynosiła 800 foteli. W latach 70-tych starą aparaturę wymieniono na nowsze czeskie projektory.



W 1979 roku Lublinowi przybyło jeszcze jedno kino – „Bajka” przy Domu Nauczyciela. Kino to miało być placówką służącą przede wszystkim uczniom i nauczycielom, stąd dysponowało dużym wyborem filmów oświatowych z różnych dziedzin nauki, jak również ekranizacjami lektur szkolnych. Ponadto w swoim repertuarze „Bajka” posiadała filmy młodzieżowe, zestawy bajek dla przedszkolaków oraz filmy dla dorosłej publiczności, przeznaczone dla kin studyjnych. W latach 80. utworzono też kino ,,Medyk” przy Państwowym Klinicznym Szpitalu nr 4, którego seanse przyciągały przede wszystkim pacjentów szpitala, studentów Akademii Medycznej oraz okolicznych mieszkańców.

 

Ulotka informująca o Dniach Filmu Studyjnego w kinie Medyk przy PSK 4
Ulotka informująca o Dniach Filmu Studyjnego w kinie Medyk przy PSK 4 (Autor: nieznany)

 
 

Przypisy

  1. M.Derecki, Pierwszy lubelski iluzjon (cz. 2), "Kurier Lubelski" 1987, nr 242, s. 4-5.