Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Józef Łobodowski we wspomnieniach

Józefa Łobodowskiego wspominają: siostra – Władysława Tomankowa, siostrzeniec – Adam Tomanek oraz Irena Szypowska.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Wspomnienia Władysławy Tomankowej

Nie wszyscy go rozumieli, ja także nie bardzo go rozumiałam, chociaż jestem jego rodzoną siostrą. Mogę powiedzieć, że byłam jego nauczycielką. Ponieważ między nami są cztery lata różnicy (a w Rosji idąc do pierwszej klasy gimnazjalnej, trzeba było mieć dziesięć lat), więc ja byłam już mniej więcej w trzeciej klasie i szykowałam go do pierwszej klasy. To było takie potulne chłopię, takie kochane – i tak siedział naprzeciwko mnie, miał takie duże oczy, siwo-szafirowe, i tak się we mnie wpatrywał z ubóstwieniem. A ja, jako surowa nauczycielka, pamiętam miałam linijkę zawsze przy sobie i stukałam tą linijką.
Kiedyś z wielkim przerażeniem zorientowałam się, że ten chłopak więcej ode mnie wie z literatury i tak dalej, w ogóle, że on wie! Okazało się, że on znakomicie wie – kiedyś miałam jakiś problem, przygotowując się do lekcji i on przyszedł, i mi podpowiedział. Bo ten chłopak, to cały czas czytał. My mieliśmy mieszkanie wiejskie wtedy. Tam była biblioteka, bardzo piękna i on tam wszystkie te książki czytał. On historię rosyjską – i nie tylko rosyjską, także innych krajów – to wszystko znał świetnie już jako mały chłopiec. 

Wspomnienia Adama Tomanka

Józef Łobodowski był rodzonym bratem mojej matki, Władysławy Łobodowskiej, urodzonej w 1905 roku. W Lublinie mieszkała przyrodnia siostra mojej babci Stefanii, pani Dziewicka. Ona miała taki hotel prywatny przy ulicy Staszica i jeden pokój z tego hotelu dała siostrze, Stefanii Łobodowskiej, która zamieszkała tam razem z Józefem Łobodowskim i Władysławą Łobodowską.

Przeczytaj>>> całą relację Adama Tomanka

Wspomnienia Ireny Szypowskiej

On był zawsze samo-swój. Nie mógł się nikomu nigdy podporządkować. Miał naturę anarchisty. Poza tym mimo młodego wieku miał bardzo bogate doświadczenie życiowe. Nie mógł służyć jakiemuś idolowi, wodzowi, nikomu i nigdy. Tak jak i wojsku nie mógł się podporządkować swojemu kapralowi, co prawdopodobnie doprowadziło do próby samobójczej, chociaż niekoniecznie to.

Przeczytaj>>> całą relację Ireny Szypowskiej


 
Opracowała: Aleksandra Zińczuk