Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Józef Łobodowski „U przyjaciół” tłumacz. (1935)

W roku 1935 Łobodowski wydał pod szyldem Biblioteki Poetyckiej nieistniejących już „Dźwigarów” tom przekładów wierszy poetów rosyjskich pod znaczącym tytułem „U przyjaciół”.

 

Józef Zięba: Znalazły się w nim tłumaczenia utworów Lermontowa, Błoka, Jesienina i Majakowskiego. W „Słowie od autora" tłumaczył się, iż zmuszony był, wybrać tylko utwory najbliższe mu uczuciowo. Ze względu na trudności finansowe musiał wyeliminować z tomu wiersze Niekrasowa, Wołoszyna, Gumiliowa, Puszkina, Briusowa i Pasternaka. [1]

 

Oto fragment omówienia tego tomu dokonany przez Bolesława Micińskiego:

Nie są to ściśle mówiąc przekłady, są to wiersze poetów rosyjskich pisane po polsku. Gdyby się Łobodowski ograniczył wyłącznie do twórczości n.p. Lermontowa czy Błoka, nie było by może specjalnych trudności „recenzyjnych”. Można byłoby mówić o niezwykłem pokrewieństwie struktur psychicznych wielkiego rosyjskiego poety i młodego tłumacza, o pokrewieństwie, które umożliwiło te współtwórczość. Ale zakres możliwości Łobodowskiego zbyt jest szeroki, zbyt rozległa amplituda wahań.

 

Czytając te „po polsku pisane” wiersze Lermontowa odnosimy wrażenie, że nikt inny, tylko on właśnie, Michaił Lermontow jest tym jednym, wybranym, najbliższym Łobodowskiemu poetą, że między starym mistrzem a młodym entuzjasta jego poezji istnieje pokrewieństwo sprowadzające się do identycznego sposobu odczuwania. Ale Łobodowski umie z równa pewnością i swoboda wyczuć i odtworzyć monumentalna prostotę Lermontowa, jak i wyrafinowaną stylizację Błoka-  bolesną „skukę” Jesienina i fanatyczną pasję Majakowskiego. I tu stajemy wobec psychologicznej zagadki jakiegoś uwielokrotnienia osobowości tłumacza.

Nie można tego wyjaśnić jakimś wyczuciem wspólnej tonacji łączącej czterech poetów, bo Łobodowski nie zaciera różnic, nie sprowadza ich do jednego mianownika, do „Łam russe”, ale umie być razem i Lermontowem i Błokiem i Jesieninem i Majakowskim nie rozrywając zamkniętych kręgów poetyckich osobowości. Proszę tylko zestawić te fragmenty  - mówią przecież „same za siebie”. Nie potrzeba tu słów i komentarzy. I nic że wiersz chwilami chropawy, nierówny, „niewierny”, (w literalnym sensie). Więcej – nic że grzeszy chwilami przeciw składni, skoro za tę cenę stary, chytry rosyjski diabeł, „bies skuki” zagadał teraz po polsku wierszem Jasienina.

 
„Przekładając – pisze Łobodowki  - nie zawsze przestrzegałem wierności. Sądzę, że najważniejszem zadaniem tłumacza jest utrafienie w poetycką atmosferę utworu. Tam, gdzie zbyt pedantyczna wierność nadwyręża wartość utworu, nie należy się krępować tym mało przekonywującym postulatem. Zwłaszcza, że dochodzi kłopot z metryką i rytmem. Zresztą swawola ta nigdzie nie zmieniła się w anarchje... Tytuł „U przyjaciół” najlepiej tłumaczy moja intencję. Nie miałem tym razem zamiaru dawać antologii poezji rosyjskiej. Wybrałem autorów i utwory najbliższe mi uczuciowo. Niestety, najsilniejsze nawet uczucie nie potrafi wpłynąć na ceny papieru i koszt druku. Tam należy usprawiedliwić nieobecność Niekrasowa, Wołoszyna  I Gumilowa, którzy zostali usunięci niemal w ostatniej chwili”.

 

Książka ukazała się w nakładzie 110 egzemplarzy. Można byłoby odbić więcej i tanim już kosztem, ale... po co, kiedy nikt nie będzie czytał? Taka już jest kozacka fantazja „Atamana Łobody”, który „sobie tłumaczy, muzom i paru przyjaciołom”, z których jeden (niżej podpisany) na tyle był „niesolidny” że przełamał ten pierścień samotności, umyślnej izolacji i parę skróconych fragmentów wydrukował w „Prosto z mostu” dodając do nich słowa swojego entuzjazmu. [2]

 


Tomik przekładów „U przyjaciół” został wydrukowany w Lublinie w 1935 roku w Drukarni Popularna przy ul. Żmigród 1.

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Przypisy

[1] Józef Zięba, Żywot Józefa Łobodowskiego (5), „Relacje” nr 7, 1989, s. 4.
[2] Bolesław Miciński, U przyjaciół,  „Prosto z mostu" 1936 Nr 18, s. 3.

 

 

Literatura

 Miciński B., U przyjaciół, „Prosto z mostu" 1936 Nr 18. 

Zięba J., Żywot Józefa Łobodowskiego (5), „Relacje” nr 7, 1989.