Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Józef Łobodowski (1909–1988)

Poeta nigdy nie umiera całkowicie,
jeśli zostają po nim dobre wiersze

Józef Łobodowski, Poezje



Zaraz obok Czechowicza twórca awangardy lubelskiej. Wiódł barwne życie buntownika i słynął z licznych awantur oraz ostrych wypowiedzi. Wybitny poeta, prozaik, publicysta i tłumacz. W swojej twórczości podejmował wątki Lublina i Lubelszczyzny. Niezrównany piewca Ukrainy, oddany sprawie polsko-uraińskiej. Z tych fascynacji Wschodem przyległo do niego żartobliwie przezwisko „ataman Łobodi”. W jego dorobku literackim ogromne znaczenie miały przekłady utworów ukraińskich, rosyjskich na język polski. Z drugiej strony jego pobyt w Hiszpanii, gdzie pracował w Radiu Madryt, sprawił, że stał się miłośnikiem tej kultury oraz romansów i ballad cygańskich.


 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Miejsce i rok urodzenia

Józef Łobodowski przyszedł na świat 19 marca 1909 roku w miejscowości Purwiszki na Suwalszczyźnie (powiat sejneński). Był synem Władysława Łobodowskiego (nie Józefa, jak podano błędnie w Słowniku współczesnych pisarzy polskich i innych publikacjach) i Stefanii z Doborejko-Jarząbkiewiczów. Ojciec jego w stopniu oficera służył w armii carskiej. Miał dwie siostry: Janinę (umarła w dzieciństwie) i Wandę, po mężu Tomankową (żyła w Lubinie do 18 września 1988 roku). 

Dzieciństwo

Wczesne dzieciństwo Józefa Łobodowskiego upłynęło w Lublinie. W 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej, rodzina przyszłego poety została ewakuowana w głąb Rosji. Do 1917 roku mieszkał w Moskwie, a następnie przeniósł się na północny Kaukaz, osiedlając w Jejsku. Tu rozpoczął naukę w rosyjskim gimnazjum. Niedługo potem, w czasie rewolucji, umarł ojciec przyszłego poety, a w transporcie jadącym do kraju – starsza siostra, Janina.

Posłuchaj>>> opowieści siostry Łobodowskiego

W 1922 roku Stefania Łobodowska wraz z dziećmi, Wandą i Józefem, powróciła do Lublina, gdzie Łobodowski podjął edukację w renomowanym Gimnazjum im. Jana Hetmana Zamoyskiego. W 1928 roku został redaktorem szkolnego czasopisma „W Słońce”. Był to dwutygodnik poświęcony literaturze, sztuce, nauce i życiu, wydawany przez literacko uzdolnioną młodzież tego gimnazjum.

Okres młodości

Józef Łobodowski, rękopis "Zuzanna w kąpieli"
Będąc jeszcze uczniem szkoły średniej, zadebiutował tomem wierszy Słońce przez szpary (1929), następnie Gwiezdnym psałterzem (1930).
W roku 1931 Łobodowski uzyskał świadectwo maturalne i rozpoczął studia prawnicze w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1931–1932 powstały kolejne tomiki: w przeddzień oraz O czerwonej krwi (ten drugi został skonfiskowany za obrazę religii i moralności). W tych też latach nazwisko Łobodowskiego znajdowało się – obok Józefa Czechowicza, Franciszki Arnsztajnowej i Kazimierza Andrzeja Jaworskiego – na liście założycieli Lubelskiego Związku Literatów.
Studencka droga młodziutkiego „poety-awanturnika” nie trwała długo; manifestowanie radykalnych poglądów politycznych przez studenta pierwszego roku prawa spowodowało usunięcie go w dniu 5 lutego 1932 roku z uczelni.
Okoliczności te, choć na zawsze uniemożliwiły poecie uzyskanie tytułu magistra, nie miały wpływu na jego dalszy poetycki dorobek.
Lubelska młodzież literacka skupiała się wokół dobrego znajomego poety, Józefa Czechowicza, i kiedy ten w roku 1933 przeniósł się do Warszawy, Łobodowski ruszył w ślad za nim, wynajmując na Powiślu przy Dobrej 9 „wspólny pokój” razem z Henrykiem Domińskim, Stanisławem Piętakiem, Bronisławem Michalskim i Wacławem Mrozowskim.
Pod tym adresem przebywał autor Uczty zadżumionych niezbyt często, gdyż w latach 1933–1934 odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych w Równem („starannie na zagładę sposobiony rocznik” – wyprorokuje w wierszu Rekruci), miał obowiązki redaktorskie w Lublinie, a wreszcie ożenił się z Jadwigą Kuryłło (małżeństwo zostało zawarte w archikatedrze lubelskiej w dniu 1 marca 1938 roku. Związek trwał dwa lata, Łobodowscy nie mieli dzieci) i zamieszkał w innej dzielnicy Warszawy.

„Enfant terrible” Lublina

Łobodowski zapisał się jako najbardziej aktywna postać w środowisku literackim Lublina. To on, na początku lat trzydziestych, założył i przez krótki czas redagował dwa radykalne pisma kulturalne, „Barykady” (1932) i „Dźwigary” (1934–1935). Widzimy go w redakcji „pisma młodej demokracji” „Trybuna” (1932–1934). W okresie przedwojennym największy rozgłos przyniosły młodziutkiemu literatowi dwa zbiory wierszy: Rozmowa z ojczyzną (Lublin 1935, drugie wydanie, Warszawa 1936) oraz Demonom nocy (1936); ten drugi został wyróżniony Nagrodą Młodych Polskiej Akademii Literatury

Okładka numeru 1 czasopisma „Dźwigary” 1934,
prawdopodobnie autorstwa Jana Samuela Miklaszewskiego.
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej
im. H. Łopacińskiego
Okładka numeru 2 czasopisma „Trybuna” 1932, autorstwa Witolda Chomicza.
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej
im. H. Łopacińskiego
Okładka numeru 5 czasopisma „Trybuna” 1932,
autorstwa Czesława Stefańskiego.
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej
im. H. Łopacińskiego

W tym czasie rozeszły się drogi Łobodowskiego z dawnymi towarzyszami z lewicy. Jako poeta zbliżył się Józef Łobodowski do kręgu drugiej awangardy, katastrofistów i grupy wileńskich „Żagarów. Nie zerwał jednak bliskich kontaktów z literaturą rosyjską, której – jako poeta – wiele zawdzięczał. W połowie lat trzydziestych wydał w Bibliotece Poetyckiej „Dźwigarów” tom przekładów pod znamiennym tytułem U przyjaciół. W książce tej znajdują się jego przekłady wierszy Lermontowa, Błoka, Jesienina i Majakowskiego. W Słowie od autora wyznaje, że wybrał utwory najbliższe mu uczuciowo. Ze względu na koszty druku musiał jednak zrezygnować z wierszy: Niekrasowa, Wołoszyna, Gumiliowa, Puszkina, Briusowa i Pasternaka.
O wizjonerskim, profetycznym i symbolicznym charakterze utworów z aprobatą wypowiadają się tacy krytycy, jak: Ostap Ortwin, Tymon Terlecki, Ludwik Fryde, Kazimierz Wyka.
W roku 1937 Łobodowski stworzył i wydał Lubelską szopkę polityczną, na krótko wznowił też „Kurier Lubelski”, jako kontynuację gazety z lat 1906–1913. Zaproszony do Łucka przez ówczesnego wojewodę Henryka Józewskiego, założył tygodnik „Wołyń” (1937–1938), poświęcony problematyce ziem kresowych i opozycyjny w stosunku do polityki rządu wobec mniejszości narodowych. Przyjęcie propozycji nie było przypadkowe; Łobodowski miał sentyment do „kraju lat dziecinnych” i od dawna interesował się problematyką ukraińską, potępiając w publicystyce represje władz polskich wobec Ukraińców i propagując pojednanie obydwu zwaśnionych narodów. W tym czasie ogłosił kilka wierszy o tematyce ukraińskiej, które weszły później do wydanego na emigracji tomu Złota hramota. Do tematyki ukraińskiej w latach późniejszych jeszcze wielokrotnie powracał. Uważał się za kontynuatora polskiej romantycznej szkoły ukraińskiej. W gronie przyjaciół zyskał miano „atamana Łobodi”.

Okres wojny

W ostatnich dniach sierpnia 1939 roku rozpoczął Łobodowski swą epopeję żołnierza-tułacza. Wcielony do wojska, walczył pod Wiśniczem, Łańcutem, Bolechowcem. Żałował, że nie bronił Warszawy: „Nie było mnie przy tobie, gdyś padała w gruzy / czarnym pociskom wroga na przestrzał otwarta”. Po kapitulacji przedostał się na Węgry, gdzie przebywał w obozach dla internowanych. Tam stworzył pierwsze wiersze wojenne opatrzone tytułem Z dymem pożarów, które zostały wydane w roku 1941 w nicejskiej Oficynie Samuela Tyszkiewicza.
Łobodowski wydostał się z obozu, przez zieloną granicę przeszedł do Francji i 10 listopada znalazł się w Paryżu. W lutym 1940 roku został aresztowany, następnie zwolniony do obozu dla demobilizujących się wojskowych w Notre Dame de Livron pod Tuluzą. Tam nielegalnie wydawał miesięcznik „Wrócimy” (10 numerów, 60–80 stron każdy, wyszukana szata graficzna), wypełniony artykułami w pasjonujący, ale i trafny sposób omawiającymi sytuację bieżącą. W sierpniu 1941 roku przeprawił się do Hiszpanii, z zamiarem, jak mówił, dostania się przez Portugalię do Anglii, do wojska polskiego, jednak w drodze został zatrzymany („Poezja” 1988, nr 5) i na półtora roku osadzony w więzieniu w Figueras. Po zwolnieniu osiadł na stałe w Madrycie.
Stał się propagatorem polskiej kultury w tym kraju, ogłosił kilkaset artykułów o Polsce i to on właśnie był proszony przez tamtejsze media o opinię w sprawach polskich.

Hiszpania w życiu poety

Ilustracja Mirosława Sokołowskiego do tomu Józefa Łobodowskiego Jarzmo kaudyńskie

W połowie lat czterdziestych wydał Łobodowski dwie książki w języku hiszpańskim: Por nuestra libertad y vuestra (Madrid 1945) i Literaturas eslavas (Madrid 1946). Od 1949 do 1974 (źródła podają również, że do 1975 roku) współpracował z sekcją polską rozgłośni Radia Madryt. Polską literaturę wzbogacił o przekłady dzieł pisarzy hiszpańskich: Lope de Vegi, Tirso de Moliny, Celderona de la Barki, Jose Sorillo, Garcii Lorki, San Juana de la Cruz, J.R. Jimeneza i wielu innych. Obywatelstwa tego państwa nie przyjął jednak. „Nie powiem ci: druga ojczyzno, bo ojczyzna to nie weksel wymienny” – pisze.
Był autorem publikacji na łamach pism emigracyjnych, takich chociażby, jak londyńskie „Wiadomości” (prowadził stały felieton Worek Judaszów), „Orzeł Biały”, również paryska „Kultura” i „Zeszyty Historyczne”. Bywał częstym gościem w Paryżu i Londynie, gdzie – zaliczany do grona najpopularniejszych pisarzy – odgrywał istotną rolę w emigracyjnym życiu literackim. Jak się po latach okaże, dożywotni pobyt Łobodowskiego w Hiszpanii pozostawił ślad w tłumaczeniach z poezji hiszpańskiej, które jednak nie będą znane w Polsce.

 

Emigracja

Józef Łobodowski przeżył na obczyźnie niespełna pół wieku, nie widząc ojczystej ziemi ani matki i siostry. Żył literaturą – z dnia na dzień coraz bardziej, i polityką – coraz mniej. Opublikował jedenaście tomów poezji i siedem prozy powieściowej. W 1947 roku ukazała się Modlitwa na wojnę (Londyn), następnie Złota hramota (Paryż 1954), Uczta zadżumionych (Paryż 1954), Pieśń o Ukrainie (Paryż 1959), Kasydy i gazele (Londyn 1961), Czerwona wiosna (1965), Terminatorzy rewolucji (1966), Nożyce Dalili (1968), Jarzmo kaudyńskie (Londyn 1969), Rzeka graniczna (1970), W połowie wędrówki (Londyn 1972), Dwie książki (Paryż 1984), Mare Nostrum (1986), Pamięci Sulamity (Toronto 1987), Rachunek sumienia (Paryż 1987), Dytyramby patetyczne (Londyn 1988).
Poza wspomnianą już „tetralogią” o dziejach Józefa Zakrzewskiego Łobodowski wydał drugą trzytomową powieść, osnutą także na materiale własnych wspomnień, tym razem z okresu dzieciństwa spędzonego na Ukrainie w burzliwych latach rewolucji i wojny domowej: Komysze (1955), W stanicy (1958) oraz Droga powrotna (1961). Uwieńczeniem jego literackiego dorobku jest zdobyta w 1961 roku nagroda „Kultury”.

Józef Łobodowski umarł na atak serca w Madrycie dnia 18 kwietnia 1988 roku. Zgodnie z jego wolą ciało zostało poddane kremacji, a prochy przewiezione do Lublina i pochowane w dniu 22 października 1988 roku w grobie jego matki na cmentarzu przy ulicy Lipowej. Spuścizną literacką Łobodowskiego zaopiekowali się jego przyjaciele z Londynu i Paryża.

O twórczości

Bogaty dorobek poetycki autora Rozmowy z ojczyzną dopiero teraz w tym wyborze zostaje po raz pierwszy udostępniony krajowemu czytelnikowi. Wcześniej jego twórczością zainteresowali się badacze współczesnej literatury polskiej, m.in. w Toruniu – Janusz Kryszak, w Katowicach – Tadeusz Kłak, w Lublinie – Józef Zięba, Ludmiła Siryk i Jerzy Święch, w Krakowie – Ryszard Łużny. Wiele też miejsca poświęcił Łobodowskiemu Marek Zaleski w książce Przygoda drugiej awangardy (Ossolineum 1984) oraz Irena Szypowska.
Okazuje się, że twórczości Łobodowskiego nie można pominąć przy omawianiu problemów poezji polskiej, zarówno drugiego dziesięciolecia międzywojennego, jak i dziejów poezji powojennej. Łobodowski zajmuje w tych dziejach znaczącą pozycję.
Janusz Kryszak tak go scharakteryzował:
„Mówiąc schematycznie Łobodowski jest poetą, którego wyobraźnię cechuje naturalna skłonność do wizyjnego ujmowania rzeczywistości, do transponowania przeżyć na zapisany już w języku literatury zespół stałych wyobrażeń i symboli, które swą aktywność poetycką w dużej mierze zawdzięczają tradycjom romantycznej szkoły ukraińskiej i kulturze Orientu. Mowa obrazów skojarzona z patetyczną retoryką, wyczulenie na zmienny rytm poetyckiej polszczyzny, ekspresywność wyobraźni i jej sensualizm, jednolitość tonacji uczuciowej, znajdująca wyraz w nawrotach stałych motywów, wreszcie tematyczna konsekwencja fascynacji Ukrainą, zapewniły poezji Łobodowskiego osobne miejsce w naszej literaturze. Tak osobne, że wydaje się dziś, zapewne nie bez racji, poetą osamotnionym, nader luźno związanym z głównymi nurtami ewolucji polskiej poezji współczesnej”.
Urzeczeni biologią i historią. Rzecz o Marianie Czuchnowskim i Józefie Łobodowskim. Polska literatura emigracyjna. Materiały z sesji naukowej – 10 czerwca 1981. Lublin 1983.

Przebywając większość pracowitego życia na emigracji, nie stał się znany, jak inni pisarze tworzący na obczyźnie. Wynika z tego fakt, iż poeta w istocie nie dbał o sukces, starał się jedynie wypełniać zadania, do których czuł się szczególnie powołany. Częściej doznawał goryczy zawodu niż satysfakcji, a mimo to pozostał do końca sobą, wierny pryncypiom, których nigdy nie zdradził. Literatura nie była dlań zajęciem, któremu warto poświęcić życie, nie przywiązywał – jak inni – zbytniej wagi do spraw natury formalnej i artystycznej. Obowiązek pisarza traktował raczej w kategoriach moralnych i obywatelskich. Nie znaczy to wcale, by obce mu były problemy sztuki, gdyż często wracał do nich w swojej twórczości. Walczył na wielu frontach, do końca twórczy i aktywny, niesyty nowych bodźców, które w późnym okresie miały wyraźnie odmienić jego twórczość. Zaiste, miał prawo wyznać o sobie: „Nie urodziłem się dla żadnej z ziemskich bitw, lecz ani jednej z nich mi los nie odjął”.

 
 

Opracowanie: Anna Rogowska-Mrówczyńska, Aleksandra Zińczuk

 
 
 
  
 
Składamy serdeczne podziękowania Rodzinie Józefa Łobodowskiego, Państwu Tomankom: Panu Adamowi, Pani Ewie, Panu Stanisławowi, Pani Ewelinie, Panu Konradowi i Panu Kamilowi za zgodę na publikację tekstów Józefa Łobodowskiego
oraz udostępnienie domowego archiwum.
 

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Wideo

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe