Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Jakub Mames (1925–2017)

Inżynier, wykładowca i rektor Politechniki Lubelskiej, autor tomu biograficznych opowiadań Opowieści, wspomnienia i sny.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dzieciństwo

Jakub Mames urodził się 12 maja 1925 roku w Krakowie. Miał cztery lata, kiedy nauczył się czytać, porównywał ze sobą litery z gazet ojca. „Pamiętam swoją pierwszą samodzielną wyprawę do Biblioteki Jagiellońskiej. Miałem pięć, może sześć lat. Wszedłem do czytelni: za ladą stały trzy osoby. Witam się i mówię: «chciałbym przeczytać Biblię po polsku». Najpierw mnie sprawdzali: «przeczytaj to» i ja czytałem, «przeczytaj tamto» i ja czytałem. Potraktowali mnie poważnie, kiedy usiadłem w ławce, bibliotekarz przyniósł mi egzemplarz Biblii z XVII, albo XVIII wieku. Nie wiem, jak długo tam siedziałem” – opowiada prof. Jakub Mames1.
Jakub Mames z rodzicami Natanem i Amalią oraz starszą o rok siostrą Ireną mieszkał w Krakowie przy ul. Mazowieckiej. Ich mieszkanie mieściło się w kamienicy należącej do dziadka Jakuba.

Profesor przyznaje, że nie wie, czym dokładnie zajmował się jego ojciec. „Pomagał w jakichś w transakcjach, w końcu w Krakowie przed wojną była giełda. Na samej giełdzie jednak nie pracował” – mówi2.

Siedmioletni Jakub nudził się w szkole, bo płynnie czytał w momencie, kiedy jego koledzy i koleżanki dopiero sylabizowali pierwsze słowa. „Ja w tamtym czasie myślałam o Einsteinie i kosmosie. Ciągle chodziłem zamyślony i właziłem na słupy. Z tymi z drewna byłem już zaprzyjaźniony, ale najgorsze były żeliwne słupy lamp na Plantach. Jak nigdzie indziej stały na środku alejki. Moja opiekunka zawsze nosiła w torebce wielki nóż. Kiedy wpadałem na słup, sadzała mnie na ławce i przykładała zimne ostrze do rosnącego guza” – opowiada Jakub Mames3.

Tożsamość

Jakub Mames wychowywał się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. „Nie znałem żydowskiego. Nie nauczyłem się też czytać po hebrajsku” – opowiada. Pamięta jednak, że kilka razy ojciec zaprowadził go na kirkut i do synagogi. Jakub Mames dodaje: „Za to łatwo wchodziły mi do głowy języki obce, nie pamiętam, żebym się ich jakoś specjalnie uczył. Na przykład rosyjski poznałem, czytając Puszkina”4. Jako czternastolatek poza językiem rosyjskim znał angielski i niemiecki.
Już jako dorosły człowiek, po zakończeniu okupacji, Jakub Mames wystąpił z religijnej społeczności żydowskiej. Oficjalnie i w obecności świadka.

Na jego biurku stoi dziś zdjęcie Jana XXIII, drugi portret tego papieża wisi na ścianie. Dlaczego? „To był pierwszy papież, z którym się spotkałem” – śmieje się Jakub Mames. Po chwili dopowiada: „Nawet nie wiem, czy to naprawdę przeżyłem, czy tylko mi się to przyśniło. To było coś bardzo dziwnego, ale mi się często zdarzają dziwne rzeczy w życiu”5.

Ta historia znalazła się w zbiorze opowiadań Jakuba Mamesa pod tytułem Opowieści, wspomnienia i sny, w rozdziale Moje sny przedziwne.
Miejscem akcji jest Zakład Prefabrykacji w Strzybnicy koło Bytomia, gdzie nagle zjawia się niespodziewany gość. Pada deszcz, ale robotnicy stoją w szpalerze wzdłuż drogi, aby go przywitać. Mężczyzna szedł w białej szacie, jego białe buty, mimo błota, pozostały nieskalane. „Nagle zrozumiałem wszystko: przecież to jest papież Jan XXIII! Widząc nieprzychylne, zmęczone twarze robotników, pomyślałem oburzony: «Co za hołota! Nie poznajecie papieża? Na kolana!» Sam przyklęknąłem w błocie, na jedno kolano…”6. Wtedy papież podszedł do niego i pobłogosławił go.

Wojna

Gdy wybuchła II wojna światowa Jakub Mames miał czternaście lat. Już jako dorosły przywołuje taki obraz: „To chyba był piątek. Niemiecka kolumna piechoty, uzbrojona po zęby. Pamiętam, że szli nie czwórkami, ale trójkami. Zaczęły się niedobre czasy… wracam do nich niechętnie…”7. Tę scenę Jakub oglądał z balkonu swojego mieszkania.

Wkrótce Mamesowie, dlatego że byli Żydami, musieli opuścić Kraków. Najpierw zdecydowali się przenieść do oddalonych o 25 km Niepołomic, gdzie mieszkała rodzina Natana Mamesa. Kiedy Niemcy zarządzili, żeby wszyscy Żydzi z okręgu przenieśli się do Wieliczki, rodzina Jakuba Mamesa nie zdecydowała się na ten krok. W międzyczasie Natan Mames kupił aryjskie papiery dla całej czwórki. Jego syn pamięta, że jeden taki dokument kosztował 500 złotych. Próbowali szukać dla siebie nowego miejsca, dojechali m.in. na dworzec kolejowy w Lublinie. Wspólne podróżowanie stawało się jednak coraz bardziej niebezpieczne.

„To było na jakiejś małej stacyjce. Chociaż byłem najmłodszy, to ja powiedziałem: «dość, musimy się rozstać, wy jedźcie do Krakowa, a ja pojadę w drugą stronę». Dostałem od ojca 500 złotych, wtedy za to można było przeżyć przez dwa miesiące. Tak zaczęło się moje samodzielne życie” – opowiada po latach Jakub Mames8.

Ojca miał już nigdy nie zobaczyć, z siostrą i matką spotkał się ponownie dopiero po wojnie. Ale po kolei. Obie kobiety zdecydowały się zgłosić dobrowolnie na roboty do Niemiec. To je uratowało, bo nikt nie przypuszczał, że Żydówki mogłyby z własnej woli podjąć taką decyzję.

Nastoletni Jakub, który tak jak matka i siostra miał dobre aryjskie papiery, zgłosił się do pracy w miejscowości Dęba pod Sandomierzem. Podał się za dekarza, nie znał tego fachu, ale podpatrując innych, szybko nauczył się wszystkiego co konieczne. Legitymował się kenkartą na nazwisko Karol Piwowarczyk. W pracy musiał pilnować, żeby nie zdradzić się z biegłą znajomością języka niemieckiego.

Potem został wcielony do Kolumny Roboczej Niemieckich Kolei na Wschodzie („Deutsche Ostbahn”). Pracował jako dekarz, m.in. w Mińsku Białoruskim i w Wittichenau w Saksonii. „Warunki bytowe znacznie się poprawiły. Było cieplej, bo bardziej na południe, baraki były ogrzewane, dawano lepsze żarcie, lżejszą pracę, a w dodatku zwolniono nas z obowiązku noszenia opaski z literą P – czytamy o Wittichenau w opowiadaniu Kilka kromek chleba9.

Zimą 1945 roku Jakub Mames znalazł się w pobliżu Drezna, najpierw odwiedził to miasto tuż przed dywanowym bombardowaniem z 13 na 14 lutego, a następnie już po fali nalotów. W czasie, gdy Drezno było już całkowicie zrujnowane. Szesnastego lutego 1945 roku Jakub Mames chodził po zgliszczach, jakie zostały ze zniszczonego miasta: „Centrum Drezna było cmentarzyskiem. Ani żywej duszy, tylko śmiertelna cisza nad gruzami. Nie można było odróżnić, gdzie stały budynki, a gdzie były ulice…”10.

Jakub Mames pyta: „Czy pani wie, co to jest nalot dywanowy? Spaliśmy 40 kilometrów od Drezna, a jak się zaczęło bombardowanie, to spadaliśmy z piętrowych łóżek”. I dodaje: „Widziałem też amerykańskie samoloty lecące na Berlin. Nad naszymi głowami przelatywało może 800 bombowców. A wyżej jako ochrona były myśliwce”11.

Gdy do miejsca, gdzie pracował na kolei, zaczął zbliżać się front, Jakub Mames i jego dwaj polscy koledzy zdecydowali się ostatecznie nie jechać razem z niemiecką obsługą Kolumny Roboczej Niemieckich Kolei na Wschodzie. Wysiedli jeszcze na terenie Austrii i pieszo przeszli do Czech. Jakub Mames był tłumaczem.

We wstępie do Opowieści, wspomnień i snów czytamy: „W kwietniu 1945 roku uciekł z niemieckiego transportu i przedostał się do południowych Czech, które wkrótce zostały wyzwolone przez amerykańską 3 Armię gen. Pattona”.

Jakub Mames precyzuje: „Na północ szliśmy szybko, bo to był przecież marsz do domu. Na moście nad Wełtawą zobaczyliśmy samotnego amerykańskiego żołnierza. Poczęstował nas daktylami i powiedział, że nie idzie dalej, tam jest niebezpiecznie, bo Niemcy ciągle się bronią. A ja na to: «Jak to, niebezpiecznie, przecież wygraliśmy wojnę!»”12.

Niedługo później wydarzył się symboliczny w swej wymowie incydent, w miejscowości Tabor doszło do spotkania dwóch armii: amerykańskiej i radzieckiej. Bariery przełamało wino kaukaskie, którego beczki Rosjanie wieźli na dwóch ciężarówkach. Jakub Mames był tłumaczem dla obu stron, bo jako jedyny z tej grupy znał jednocześnie rosyjski i angielski. W tej sytuacji Jakub był dosłownie rozchwytywany. „Zamieniano się fotografiami, orderami, pasami, pistoletami, hełmami; wkrótce nie można było odróżnić narodowości!”13

Powrót do Polski nie był wyłącznie radosnym doświadczeniem. Siostra i matka Jakuba Mamesa przeżyły wojnę, ale ojciec zginął. Z autobiograficznego tekstu Pieśń o Nibelungach dowiadujemy się, że Natana Mamesa zadenuncjował przedwojenny sąsiad, który w czasie okupacji został niemieckim konfidentem. Po wojnie dostał za to dziesięć lat, po sześciu latach wyroku zmarł w więzieniu o zaostrzonym rygorze14.

Dużo starszy kuzyn Jakuba Mamesa, przed wywózką do obozu zagłady w Bełżcu, zostawił półtorarocznego synka u zaprzyjaźnionego Polaka z sąsiedniej wsi. „Gospodarz przyjął pieniądze i kosztowności i obiecał synka przechować. Wkrótce nastąpiła wywózka. Następnego dnia gospodarz zabił dziecko i zakopał je w sobie tylko znanym miejscu”15.

Z kolei stryj Leon znalazł schronienie u „starej Wywiałki”. Ludzie z tej wsi od niej stronili, bo była uważana za czarownicę. Żona i jego dziewięcioletni syn zostali zamordowani przez Niemców w Bełżcu. Jakub Mames pisze: „I z tej rozpaczy stryjowi się w głowie pomieszało. Zaczął nocami chodzić po polach i wołać swoją żonę, a bywało jeszcze gorzej, bo – również nocą – pukał do drzwi sąsiednich chałup i pytał, czy nie ma tam jego żony… A gdy zaczął to robić za dnia, sprawa dotarła do Gawła i już nie było ratunku”16. Gaweł był polskim granatowym policjantem, który „wysługiwał się niemieckim władzom”.

Jakub Mames nie zna dokładnej daty śmierci swojego ojca, ale pamięta, kiedy przeczuł, że nie ma go już wśród żywych. „Kiedy byłem na robotach, ojciec pisał do mnie listy. Zawsze wkładał je do identycznych kopert i adresował w ten sam sposób, dochodziły do mnie. Każdy taki list po przeczytaniu paliłem, żeby nie trafił w niepowołane ręce” – opowiada Jakub Mames i dodaje: „Pewnego dnia dostałem taki sam list, jak wszystkie poprzednie. Wziąłem go do ręki i nagle poczułem, że żadnych wiadomości już nie będzie. I rzeczywiście tak się stało, tego ostatniego listu od ojca nie byłem w stanie doczytać do ostatniej linijki”17.

Powroty do domu

Pierwszy rozpoznał go stróż z ul. Mazowieckiej. Rodzinne mieszkanie Jakuba miało już lokatora z kwaterunku, ale piętro niżej zatrzymali się jego dwaj wujowie z żonami. Serdecznie się z nimi wszystkimi przywitał. „Wuj Ferdynand był przed wojną znanym adwokatem. Kiedy po zakończeniu niemieckiej okupacji wrócił do swojego domu, okazało się, że mieszkają tam już inni ludzie, dlatego zatrzymał się na Mazowieckiej” – opowiada Jakub Mames i wspomina: „Pewnego dnia, idąc ulicą Urzędniczą, wuj zobaczył przez okno obraz ze swojego domu. Zapukał do tego mieszkania, otworzył mu polski oficer, wcześniej, w czasie wojny to mieszkanie zajmowali Niemcy. Wujek powiedział do tego oficera: «U pana wisi mój obraz. Jak go pan odwróci, to zobaczy taką a taką datę». Data rzeczywiście była, mężczyzna chciał oddać obraz, ale wujek go nie przyjął”. To był portret młodej kobiety przedstawionej z półprofilu.

Praca naukowa

Wkrótce Jakub Mames wyjechał z Krakowa. Studia inżynierskie skończył w 1951 roku. Po dyplomie dostał pracę w Państwowym Przedsiębiorstwie „Metroprojekt”, które miało budować metro w Warszawie. W 1956 roku zrobił doktorat w katedrze budownictwa żelbetowego Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Tytuł jego rozprawy doktorskiej brzmiał: Sprężona belka ciągła w liniowym i nieliniowym zakresie sprężystości.

W 1960 roku Jakub Mames otrzymał Stypendium Fundacji Forda, co umożliwiło mu dziewięciomiesięczny pobyt na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.
Jakub Mames wspomina po latach: „Kiedy dotarłem do Berkeley już było ciemno i nie miałem kogo zapytać o dojście do domu, w którym miałem nocleg. W pewnym momencie na całkiem pustej ulicy zobaczyłem mężczyznę wskazującego sobie drogę białą laską. Zapytałem, czy może mi pomóc. Pod właściwy adres zaprowadził mnie niewidomy”18.

Dziesięć lat później Jakub Mames zrobił habilitację na wydziale budownictwa i architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Temat jego habilitacji brzmiał: Probabilistyczna ocena bezpieczeństwa w oparciu o teorię rozkładu wartości skrajnych19. Jakub Mames jest obok Andrzeja Ajdukiewicza współautorem książki Konstrukcje sprężone, której pierwsze wydanie ukazało się w 1984 roku w wydawnictwie Arkady.

Politechnika Lubelska

Przełomowym momentem dla kariery zawodowej Jakuba Mamesa była decyzja o przeniesieniu się do Lublina.
Najpierw, od 13 maja 1953 roku, w Lublinie istniała Wieczorowa Szkoła Inżynierska o skromnej ofercie naukowej i szczupłej kadrze. Początkowo rektorat szkoły mieścił się w dwóch pokojach technikum budowlanego, zajęcia odbywały się w zaprzyjaźnionych szkołach zawodowych i na wydziale fizyki UMCS. Na tym fundamencie powstała Politechnika Lubelska, do której starano się ściągać kadrę naukową z innych miast.

Z takiej możliwości Jakub Mames skorzystał w 1976 roku. Rok później został laureatem nagrody im. Stefana Bryły, przyznawanej za osiągnięcia naukowo-badawcze lub naukowo-techniczne w dziedzinie konstrukcji budowlanych. W 1977 roku odebrał też Medal Jubileuszowy przyznawany przez Prezydium Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN, a w 1997 roku dostał Medal prof. Kaufmana.

Pierwszego września 1981 roku Jakub Mames został rektorem Politechniki Lubelskiej. W monografiach tej uczelni podkreśla się, że był to pierwszy rektor wybrany przez przedstawicieli społeczności akademickiej. Prawo głosu mieli także studenci.

Od 4 lutego 1983 roku Jakub Mames był kierownikiem Zakładu Konstrukcji Budowlanych na Politechnice Lubelskiej. Należał do Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN i kolegium redakcyjnego „Archiwum Inżynierii Lądowej”, a także był recenzentem "Applied Mechanics Review".

Jakub Mames pracował na Politechnice Lubelskiej do emerytury, czyli do 1985 roku. Po ostatnim wykładzie studenci dali mu mały bukiecik kwiatów, do którego, niebieską tasiemką, przywiązana była drukowana karteczka z napisem: „Za wieloletni wkład pracy w kształcenie kadry inżynierskiej. Wspaniałemu wykładowcy Jakubowi Mamesowi. Studenci PL. Lublin 1985”.
Kwiaty już dawno zwiędły, ale profesor nie wyrzucił karteczki, ma ona swoje stałe miejsce na jego biurku.

Stan wojenny i „Solidarność”

Gdy został wprowadzony stan wojenny, Jakub Mames podjął decyzję o rezygnacji z zajmowanej funkcji. Rektorem przestał być 10 stycznia 1982 roku. „Wszyscy rektorzy uczelni w Lublinie podjęli wtedy taką decyzję, byliśmy w kontakcie i konsultowaliśmy ze sobą kolejne kroki” – mówi Jakub Mames20.

W ten sposób opowiadał o tym doświadczeniu Tomaszowi Czajkowskiemu z Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”: „Wezwano mnie do Warszawy, tam mnie przyjmował jakiś komisaryczny minister. Nie chcę opowiadać szczegółów o tej historii, ale proszę sobie wyobrazić jaka była wtedy informacja. W Warszawie moi znajomi później dokładnie mi powtarzali tekst mojego listu, w którym ja składałem rezygnację. Nie wiem, jak to docierało. Okazuję się, że przenikało i tam wszyscy opowiadali, dokładnie cytowali mi moje słowa, dlaczego ja składam rezygnację. Oficjalnie prasa podawała, że ze względów na stan zdrowia, co było kłamstwem. Ja podałem tam inne przyczyny. Ale byłem bardzo krótkotrwałym rektorem. Zresztą, prawie wszyscy rektorzy zostali wtedy wymienieni. Z wyjątkiem rektora KUL-u, tzn. księdza profesora Krąpca, on jeden ostał się. Baszyński na pewno został wymieniony i to wkrótce po mnie”21.

Jakub Mames mówi, że nigdy nie należał do partii i nie interesowała go działalność polityczna. Zgodził się jednak przystąpić do powstającej na Politechnice Lubelskiej „Solidarności”. „I tam do mnie [Jakub Mames był w tym czasie w Kazimierzu Dolnym – M.S.] przyjechała delegacja dwuosobowa z Lublina: «Panie docencie, tu powstaje ruch, nowe związki zawodowe, chcemy, żeby Pan się przyłączył do tego ruchu i żeby Pan był jednym z członków-założycieli nowych związków na Politechnice Lubelskiej» i ja się zgodziłem. […] Było później zebranie wszystkich pracowników na Wydziale Budowlanym. Wygłosiłem tam przygotowane przemówienie. Po tym przemówieniu wszyscy masowo przystąpili do nowych związków. Jeszcze nawet chyba nie było nazwy «Solidarność», tylko się to nazywało nowe związki zawodowe. «N» było tym symbolem – nowy. Ale później zaraz się okazało, że Gdańsk, «Solidarność», już to się przekształciła w taki ruch masowy w całej Polsce z wiadomymi skutkami [...]” – to fragment relacji dla Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”22.

Już jako były rektor Politechniki Lubelskiej Jakub Mames został członkiem Społecznego Komitetu Nauki w Lublinie, ogólnopolskiej struktury podziemnej.
Z oficjalnego biogramu opublikowanego przez Politechnikę Lubelską dowiadujemy się też, że Jakub Mames „zainicjował opracowanie kodeksu etycznego ludzi nauki w Polsce. Kodeks ten pt. Dobre obyczaje w nauce został wydany w roku 1994 (w 50 tys. egz.) przez Komitet Etyki w Nauce PAN”23.

Wokół bazyliki dominikanów

W połowie lat 90. Jakub Mames i prof. Mieczysław Król prowadzili badania dotyczące zabezpieczenia murów bazyliki dominikanów. Przygotowali ekspertyzę na ten temat. „Mąż całymi dniami siedział w bazylice i odrysowywał pęknięcia ścian” – mówi Barbara Mames. W trakcie prac remontowych udało się odnaleźć kryptę pod kaplicą Tyszkiewiczów. W tym miejscu był pochowany biskup Andrzej, który sprowadził do Lublina relikwię Drzewa Krzyża Świętego.

Jakub Mames jest także autorem opracowania na temat historii relikwii Drzewa Krzyża Świętego, która została skradziona z klasztoru dominikanów w 1991 roku.

Historia pewnego krzyżyka

Na marginesie biogramu prof. Mamesa trzeba opowiedzieć historię zabytkowego krzyżyka, którego historię śledził wspólnie z żoną. Owocem tych poszukiwań jest wydana przez Gaudium w 2012 roku książeczka Tajemnice czarnego krzyżyka. Ze starej komody na Wawel.  

Niewielki krzyżyk niemal od zawsze był w rodzinie Barbary Mames. Jej matka Irena z Prądzyńskich Holenderska zażyczyła sobie, aby rodzinna pamiątka była darem dla nowo wybranego papieża Jana Pawła II. Zanim tak się stało, Mamesowie postarali się dotrzeć do szczegółów przeszłości krzyżyka. Okazało się, że to relikwia wykonana na przełomie 1677 i 1678 roku na zlecenie przedstawiciela możnego rodu Paców. Krzyżyk został zrobiony z fragmentu krzyża wyjętego w trumny św. Stanisława, syna Kazimierza IV Jagiellończyka. Jak znalazł się on w rękach Prądzyńskich? Okazało się, że jedynym momentem, w którym przedstawiciele Prądzyńskich i Paców mogli się spotkać było powstanie styczniowe. Krzyżyk okazał się cennym zabytkiem, a po opisaniu został wręczony Janowi Pawłowi II w czasie jego pielgrzymki do Polski. Papież poprosił, aby ten cenny dar został w kraju. Mamesowie zdecydowali się przekazać krzyżyk jako wotum do katedry wawelskiej.

Profesor Jakub Mames zmarł w Lublinie, 6 lutego 2017 roku.



Opracowała Małgorzata Szlachetka

Przypisy

1 Fragment rozmowy przeprowadzonej z Jakubem Mamesem na potrzeby niniejszego biogramu.
2 Tamże.
3 Tamże.
4 Fragment rozmowy przeprowadzonej z Jakubem Mamesem na potrzeby niniejszego biogramu.
5 Tamże.
6 Cytat za: Sen I. Wizyta, [w:] Jakub Mames, Opowieści, wspomnienia i sny, Norbertinum, Lublin 2012, s. 40–41.
7 Fragment rozmowy przeprowadzonej z Jakubem Mamesem na potrzeby niniejszego biogramu.
8 Tamże.
9 Cytat za: Kilka kromek chleba, [w:] Jakub Mames, Opowieści, wspomnienia i sny, Norbertinum, Lublin 2012, s. 7.
10 Tamże, s. 11.
11 Fragment rozmowy przeprowadzonej z Jakubem Mamesem na potrzeby niniejszego biogramu.
12 Tamże.
13 Prawdziwy koniec wojny, [w:] Jakub Mames, Opowieści, wspomnienia i sny, Norbertinum, Lublin 2012, s. 28.
14 Pieśń o Nibelungach, [w:] Jakub Mames, Opowieści, wspomnienia i sny, Norbertinum, Lublin 2012, s. 15–17.
15 Tamże, s. 15.
16 Tamże, s. 16.
17 Fragment rozmowy przeprowadzonej z Jakubem Mamesem na potrzeby niniejszego biogramu.
18 Tamże.
19 Biografię prof. Mamesa można znaleźć m.in. w tomie Politechnika Lubelska, 1953–2003, pod redakcją Andrzeja Waca-Włodarczyka, Wydawnictwo Politechnika Lubelska, Lublin 2003, s. 75–76.
20 Fragment rozmowy przeprowadzonej z Jakubem Mamesem na potrzeby niniejszego biogramu.
21 Fragment relacji z zasobów Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, data nagrania 6.06.2005, autor Tomasz Czajkowski, [online:] http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/doccontent?id=34894&dirids=1, [dostęp:] 4.11.2013.
22 Fragment relacji z zasobów Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, data nagrania 6.06.2005, autor Tomasz Czajkowski, [online:] http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/doccontent?id=34890&dirids=1, [dostęp:] 4.11.2013.
23 Biogram Jakuba Mamesa za: [online:] http://www.pollub.pl/pl/uczelnia/o-politechnice/poczet-rektorow/jakub-mames, [dostęp:] 4.11.2013.

 

 

Literatura

Jakub Mames, Opowieści, wspomnienia i sny, Norbertinum, Lublin 2012.
Jakub Mames, Tajemnice czarnego krzyżyka. Ze starej komody na Wawel, Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium, Lublin 2012.
Politechnika Lubelska, 1953–2003, pod redakcją Andrzej Wac-Włodarczyk, Wydawnictwo Politechnika Lubelska, Lublin 2003.
Politechnika Lubelska. 55 lat. 1953–2008. Lublin University of Technology. 55 years 1953–2008, red. Iwona Czajkowska-Deneka, Małgorzata Szatkowska, Lubelski Dom Medialny Lublin 2008.