Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Jak opowiadać baśnie?

To właśnie tradycja ustna – opowiadanie, jest najbliższa pierwotnemu charakterowi baśni.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Dlaczego bajki?

Baśnie to przekazywany z pokolenia na pokolenie zbiór uniwersalnych prawd o świecie. Opowiadając baśnie, filozofujemy, rozmawiamy o uniwersum, o regułach porządkujących chaos wokół nas. Baśń jest mądrzejsza od nas samych, ma wiele warstw, jest magicznym labiryntem.

W europejskich baśniach przechowywane są, jak pszczoła w bursztynie, ślady mitologii wielu kultur- legendy orientalne, mity antyczne i skandynawskie. Kompleks Edypa obecny jest
w wielu baśniach. Pantofelek Kopciuszka to symbol dobrze rozumiany w Chinach, gdzie wysoko urodzonym pannom krępowano stopy, aby pozostały maleńkie i stanowiły atrybut przynależności do elit.

W bajkach tkwią ponadto (dobrze zakamuflowane) informacje o naszej seksualności, inicjacji, popędach, kompleksach. Niemal każda baśń jest opowieścią o przechodzeniu ze stanu dzieciństwa w stan dojrzałości. Baśnie mówią - dorastaj, idź w świat, poradzisz sobie!
W baśni jest wszystko to, o czym boimy się rozmawiać z dzieckiem otwartym tekstem- zawiść, śmierć, okrucieństwo, seks, strach, pożądliwość, kłamstwo. Wszystkie te „trudne tematy” pojawiają się w baśni – w kostiumie metafory.

Opowiadania można się nauczyć!

Oby móc opowiadać baśnie, potrzebujemy: bajarza – którego musimy w sobie wykształcić, baśń dobraną tematycznie w wersji na wysokim poziomie językowym i literackim oraz słuchacza baśni, który jest w tej komunikacyjnej sytuacji wielka niewiadomą.
Opowiadać może każdy, kto to lubi, byle tylko miał dobrą pamięć, czas na przygotowanie
i czystą dykcję. „Opowiedzmy pięknie”… Łatwo to powiedzieć, ale jak do tego dojść? I czy w ogóle potrzebny jest specjalny kunszt, skoro baśń ludową przekazali nam ludzie prości, nieuczeni?
Dla celów praktycznych wystarczy, jeżeli stwierdzimy, że jedni opowiadają baśnie lepiej, a inni gorzej. Gra tu rolę specjalny talent lub przynajmniej zdolności, ale ważne są też wprawa i doświadczenie. Opowiadania baśni można i trzeba się uczyć. Początkującym zdarza się często za szybkie wyczerpywanie tematu; trema jest powodem pośpiesznego formułowania zdań, zapominania i łykania wyrazów, byle jak najprędzej dobrnąć do końca. Nie należy się tym przejmować: wraz z nabytą wprawą nastąpi zwolnienie tempa, długie pauzy (koniecznie!), rozbudowanie dialogów, zatrzymywanie się nad opisami w poetyckim zamyśleniu…
Strzeżmy się wszelkiej maniery i sztuczności. U aktora są one przykre- u bajarza stają się wprost nieznośne i uniemożliwiają nawiązanie kontaktu z tak bezpośrednim, szczerym słuchaczem, jakim jest dziecko.

 

Przygotowanie

Na początek ćwiczeń proponujemy próbę magnetofonową. Odtwarzanie jest na ogół gorzko doświadczające, przykro pouczające. Nasz skromny, oszczędny zasób słów! Ta rozwlekłość! Można tez próbować czytania bajek. Należy jednak wcześniej tak opanować tekst, by w czasie czytania móc zachować kontakt wzrokowy ze słuchaczami! Prawdziwy bajarz opanowuje tekst na pamięć. Baśń żyje w słowie mówionym, które starannie ukształtowane brzmieniowo, rytmicznie staje się językowym dziełem sztuki. Punktem wyjścia nauki jest więc sama baśń.
Bardzo dobre opanowanie pamięciowe, dokładne przygotowanie baśni przez kilkakrotne przeczytanie, a nawet opowiadanie na głos z zegarkiem w ręku, żeby się przekonać, ile zajmie czasu, jest niezbędne dla początkujących. Nawet doświadczony bajarz, zamierzając opowiadać wiele już razy opowiadaną baśń, powinien ją jeszcze raz przeczytać, żeby być zupełnie pewnym swojej pamięci, znajomości szczegółów, a przed wszystkim żeby poddać się raz jeszcze nastrojowi. Początkujący opowiadacz powinien rozpoczynać z mniejszym zespołem i co jest bardzo ważne – ze stałym.
Nie uczymy się jej wprawdzie w całości dosłownie, tak jak aktor uczy się roli, powinniśmy jednakże zapamiętać poszczególne epizody i to nie tylko tak, jak się one działy, ale w tej kolejności, w jakiej o nich opowiemy; nie zawsze jest to kolejność chronologiczna.
Początek i zakończenie baśni należy umieć dosłownie, a także wstawki wierszowe lub niektóre powtarzające się ustępy, które (…) grają podobną rolę jak refren w piosence. Ucząc się baśni, trzeba wyobrazić sobie jej treść (…) również wygląd zewnętrzny każdej postaci, jej ubiór, ruchy, a szczególniej sposób mówienia. Poza tym tło, na którym akcja się rozgrywa.
Wprawdzie baśniom ludowym obce są szczegółowe opisy przyrody i realiów nie związanych bezpośrednio z akcją, a bajarz nie powinien obciążać nimi opowiadania, jednakże, aby dźwięczało ono prawdą i życiem, trzeba żebyśmy to wszystko widzieli w wyobraźni. Wtedy zawsze znajdziemy (…) jakiś drobny szczegół. Takimi charakterystycznymi szczegółami wplecionymi w akcję są także: fujarka rosyjskiego pastuszka, osioł w baśni afgańskiej, kimona w japońskiej, małpy i orzechy kokosowe w baśniach murzyńskich czy indyjskich (…) powinien jednak bajarz dokomponować sobie w wyobraźni do tego szczegółu całość obrazu. Dopiero wtedy znajdzie właściwą intonację, wyraz twarzy, gest.

Technika opowiadania

Przed rozpoczęciem opowiadania baśń należy przestudiować od strony językowej uwzględniając troskliwie takie punkty, jak zmiana czasu w toku opowiadania, rodzaj spójników i wszelkich środków stylistycznych. Rytmiczne i dźwiękowe środki wyrazu, środki prozodyczne, sztuka oddechu muszą znaleźć ważne miejsce w kursie opowiadania baśni. Bo dopiero po ich opanowaniu wyposażymy swój przekaz baśni tak dobrze, że baśń otrzyma swój rytm, swoje brzmienie, które uczyni ją kolorową, plastyczną, konkretną całością.
Opowiadać można bardzo różnie: dramatycznie i nastrojowo, prawie recytując, czy też bardzo spokojnie, w stylu opowiadania starszej siostry albo mamy, nieefektownie, nawet
z przypominaniem sobie tekstu (byle nie za często!), z zamyśleniem w poszukiwaniu odpowiedniego słowa.
Trzeba też przejąć się sposobem mówienia, właściwym każdej postaci. Inaczej mówi żebrak żydowski, inaczej Samojed, inaczej francuski rycerz, inaczej polski chłop, różnią się głosy starych i młodych itd.
W trakcie opowiadania starajmy się mówić nie za szybko, ale i nie za wolno, stylem jak najprostszym, tak jakbyśmy opowiadali domownikom o jakimś ciekawym zdarzeniu, którego byliśmy świadkami. Jak ognia unikajmy sztuczności i patosu.
Nie nadużywajmy gestu. Ważne jest, byśmy nauczyli się mówić głośno, nie sprawiając jednak wrażenia, że krzyczymy. Szczególniej unikajmy spadku głosu na końcu wyrazów. „Połykanie końcówek” to jeden z najczęstszych błędów u początkujących.
Każda baśń ma momenty o większym i mniejszym napięciu. Napięcie jednak na ogół rośnie, aż dochodzi do szczytu, po którym następuje dość stromy spadek i zakończenie. Napięcie nie wzrasta równomiernie, lecz jakby skokami. Opowiadający powinien się z tym liczyć. Ale biada opowiadającemu, który nie ma odwagi dosłownego powtarzania np. próśb rybaka z „Bajki o rybaku i Złotej Rybce”, ograniczając do suchego wyliczania żądań żony! Opuszczenie refrenu, zdaniem opowiadacza nudnego i jednostajnego, pozbawi baśń nie tylko balladowej śpiewności, ale przekreśli narastanie napięcia.
Gdzie tylko się da, wplatajmy dialogi, bo one niezmiernie ożywiają opowiadanie. Unikajmy przy tym wstawek w rodzaju: „powiedział ojciec”, „zapytała matka” itp. (…) gdy się da, obchodźmy się bez nich.
Przy opowiadanie bajarz musi koniecznie kontrolować ruch i położenie ciała. Nie ma mowy o rozluźnionym odchyleniu ciała do tyłu, w spoczynkowym położeniu w fotelu. To on pokazuje, jak bardzo go przejmuje i wciąga to, co się dzieje w baśni.

Koła zapasowe

Gdy nie umiemy wzbudzić zainteresowania, starajmy się szybko zmierzać ku końcowi, opowiadając z przejęciem i możliwie streszczając, a po skończeniu zanalizujemy starannie, co mogło być przyczyną porażki. Może baśń była za trudna lub nieciekawa?

Najpospolitszym, ale i najmniej właściwym i skutecznym środkiem zaradczym jest przerwanie opowiadania i strofowanie. Byleśmy się nie zasklepiali w zarozumiałym zadowoleniu z siebie i nie zwalali całej winy na innych. Trzeba wciąż siebie kontrolować, rozważać uwagi. A przede wszystkim trzeba obserwować czujnie reakcję widowni, umieć w każdej chwili wyciągnąć właściwe wnioski i do nich się stosować.

Gdy objaśnienie jest konieczne, ujmijmy je krótko i wplećmy w tekst jakby mimochodem. Jeśli zaś samo pojęcie wymaga nieco obszerniejszego wyjaśnienia, zróbmy to w sposób jak najbardziej swobodny i naturalny, a nie podręcznikowy.

Czy potrzebny jest specjalny kostium i charakteryzacja? Można opowiadać z powodzeniem bez żadnych rekwizytów, w zwykłym, codziennym ubraniu. Jeżeli decydujemy się na przebranie w specjalny kostium, starajmy się upodobnić do kogoś ze zwykłych bajarzy lub bajarek, którzy przed nami, w dawnej Polsce, opowiadali dzieciom baśnie ludowe.

Po co opowiadać?

Bajarz potrzebuje bodaj jednego żywego słuchacza, tak jak aktor potrzebuje widza. Jego baśń nabiera życia dopiero wtedy, gdy budzi rezonans.
Pierwsze zetknięcie z cudzym losem poprzez sztukę rozwija uczucia słuchaczy, uszlachetnia, wyprowadza z ciasnego kręgu własnego „ja”, odrywa od myślenia o sobie.

Baśnie mogą oddziaływać w pełni- przynosić pociechę i przekazywać znaczenie symboliczne, zwłaszcza międzyludzkie- kiedy są dziecku opowiadane, a nie czytane.

Baśń wywodząca się z folkloru – w przeciwieństwie do baśni pisanych w nowszych czasach- tworzona była i przetwarzana w toku opowiadania danej historii niezliczoną ilość razy przez różnych dorosłych najróżniejszym dorosłym i dzieciom. Każdy opowiadający pewne elementy pomijał, a inne dodawał, aby nadać historii pełniejsze znaczenie. Opowiadając baśń dziecku, uwzględniał odczucia dziecka, których domyślał się z jego reakcji (…) biorąc pod uwagę zadawane przez dziecko pytania, objawy doznawanej przez nie przyjemności i lek okazywany wprost lub pośrednio, przez sposób zachowania.

Goethe wiedział, że aby móc cieszyć się życiem i mimo jego trudów odnajdować w nim urok, potrzebne nam jest bogactwo wyobraźni. Wspomnienia matki, która przedstawia, jak Goethe zyskiwał ową zdolność cieszenia się życiem i wiarę w siebie- między innymi dzięki temu, że opowiadała mu ona baśnie, pokazują, w jaki sposób należy je opowiadać. Pod koniec życia matka Goethego opisywała to w następujących słowach: „Powietrze, ogień, wodę i ziemię przedstawiałam mu jako piękne księżniczki, i wszystko w naturze zyskiwało głębsze znaczenie. Wynajdowaliśmy drogi międzygwiezdne, zastanawiając się, jakich wielkich ludzi pragnęlibyśmy tam spotkać”.

Kiedy mowa o intelektualnym rozumieniu znaczeń baśniowych, to trzeba podkreślić, że nie należy opowiadać baśni z intencjami dydaktycznymi. Nie należy nigdy „wyjaśniać” dziecku znaczeń baśniowych. Jednak jest rzeczą ważną, aby osoba opowiadająca rozumiała, jaki przekaz kieruje dana baśń do sfery podświadomości dziecka. Jeśli osoba ta zdaje sobie sprawę, że baśń zawiera wiele znaczeń na różnych poziomach, ułatwi to dziecku wyciągnięcie z opowieści wskazówek pozwalających mu lepiej zrozumieć siebie, osoba opowiadająca zaś dokona właściwszego wyboru baśni, uwzględniając fazę rozwojową dziecka i problemy psychologiczne, jakie przeżywa ono w danym momencie.

Literatura

Bettelheim B., Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, t. 1, Warszawa 1985, s. 277, 280-281, 284
Niklewiczowa M., Bajarka opowiada, Bydgoszcz 1989, s. 366-369, 372-374.
Olech J, Opowiem ci bajeczkę [w:] „Gazeta Wyborcza” z dnia 13 września 2005, s. 14
Wortman S., Baśń w literaturze i w życiu dziecka. Co i jak opowiadać?, Warszawa 1958.
Wótowiczowa J, Zawód? Opowiadacz baśni [w:] „Życie Szkoły” 1991, nr 2, s. 125-127