Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Irena Szczepowska-Szychowa (1925–1993)

Animatorka kultury, pierwsza dyrektorka Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie, wieloletnia przewodnicząca samorządu mieszkańców Starego Miasta.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Zesłanie i szlak bojowy

„Irena Szczepowska – przystojna, wysoka, zawsze prosto trzymająca się, ciemnooka, ciemnowłosa i czarnobrewa, zawiadywała kłębiącym się na Zamku tłumem instruktorów, członków zespołów i bywalców klubowych – iście żelazną ręką. Lubiliśmy ją wszyscy – na Zamku panowała atmosfera rodzinna – i podziwialiśmy. Ale też czuliśmy do niej respekt” – tak w 1986 roku Mirosław Derecki opisywał wieloletnią dyrektorkę Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie1.


Irena Szczepowska-Szychowa urodziła się 31 stycznia 1925 roku na Wołyniu, w należącym do jej rodziców majątku Sołowin, który znajdował się między Łuckiem a Kowlem. Była najmłodsza z trójki rodzeństwa. Jej ojciec, Wacław Szczepowski, kształcił się w Instytucie Rolnym w Puławach, matka, Janina z Mianowskich, skończyła konserwatorium muzyczne w Kijowie.


Szczepowscy w kwietniu 1940 roku stracili majątek, zostali przez Sowietów wywiezieni do Kazachstanu. Ofiarami tej akcji padły przede wszystkim rodziny ziemiańskie i inteligencja z Wołynia. Musieli zaczynać nowe życie w kołchozie. Ojciec Ireny Szczepowskiej zmarł na zesłaniu, jak wspominała jego młodsza córka, stało się to „po zimie głodu i mrozu […] kiedy to wykradaliśmy krowom otręby polewane naftą”2.


Nastoletnia Irena w Kazachstanie pracowała m.in. przy transporcie baniek z mlekiem i śmietaną. „[…] sama, samiuteńka woziła je do zlewni odległej od kołchozu o kilkadziesiąt kilometrów i bardzo bała się wilków. A wiesz czego bały się wilki? Walenia drutem w pustą bańkę i wiechci płonącego siana” – pisze Franciszek Piątkowski w reportażu Legenda tamtych lat3.  


Siedemnastoletnia Irena zdecydowała się wstąpić do formującego się na terenie Związku Radzieckiego wojska polskiego. Najpierw jednak musiała pieszo dotrzeć na miejsce zapisów.
Franciszek Piątkowski pisze: „Panna miała ze sobą kilka zdjęć i woreczek kurtu, czyli kazachskiego sera, a przed sobą trzy miesiące wędrówki w poszukiwaniu polskiej armii”4.
W międzyczasie zatrudniła się jako traktorzystka. Zarobione w ten sposób pieniądze ktoś jej później ukradł w czasie tej podróży.
„Irena w armii polskiej służyła najpierw w kompanii wartowniczej, a po ewakuacji WP na Bliski Wschód i ukończeniu kursu kierowców, w 317 kompanii transportowej”5.
Została dowódcą plutonu zajmującego się transportem, w którym były same kobiety.
Na oficjalnej stronie internetowej Wojewódzkiego Ośrodka Kultury (dawny WDK) – www.wok.lublin.pl – można nawet przeczytać, że Irena Szczepowska w II Korpusie Wojska Polskiego „według informacji niepotwierdzonych” była m.in. kierowcą generała Władysława Andersa.
We Włoszech przeżyła próbę samobójczą. „Prawdopodobnie to właśnie przestrzelone w czasie wojny płuco było przyczyną jej kłopotów z oddychaniem w dojrzałym wieku. Na pewno we Włoszech przeszła długą rekonwalescencję” – mówi prof. Elżbieta Rzewuska z UMCS, która Irenę Szczepowską-Szychową poznała w latach 60.6

 

Po zakończeniu wojny nie od razu wróciła do Polski. Pierwsza wiadomość od najbliższej rodziny zastała ją w 1946 roku w Szkocji, to stało się impulsem do powrotu.
„To była karta informująca, że poszukuje mnie mama i siostra z Lublina. Osiadły tu, u mojej babci ze strony mamy. U tej samej, u której mieszkał przed wojną mój brat i ja – kilkunastoletnia uczennica” – opowiadała Irena Szczepowska-Szychowa Franciszkowi Piątkowskiemu7.
Do Gdańska jej statek dopłynął w maju 1947 roku, trzy dni później siedziała w pociągu jadącym do Lublina.

Wojewódzki Dom Kultury

Irena Szczepowska-Szychowa zapisała się na KUL, ale studiów na anglistyce nie ukończyła.
Wojewódzki Dom Kultury nie był jej pierwszym miejscem pracy w Lublinie, wcześniej pracowała w bibliotece robotniczej przy ulicy Kapucyńskiej, jako sekretarka w Liceum Sztuk Plastycznych, a następnie w miejskim wydziale kultury.


Irena Szczepowska-Szychowa wspominała pracę w tym ostatnim miejscu w następujący sposób: „[…] było to chyba w 1953 roku, omal nie wyrzucili mnie z roboty. Za co? Ano robiłam pierwszy festiwal śpiewaków ludowych w lubelskim Ratuszu. Ratusz został obrażony pieprzną przyśpiewką. Chyba o dupie”8.


Dyrektorką Miejskiego Domu Kultury została w 1956 roku. W 1958 roku nastąpiła zmiana nazwy na Wojewódzki Dom Kultury, ale profil placówki nie zmienił się.
Nowa instytucja kultury miała mieścić się na Zamku Lubelskim, czyli w miejscu martyrologii. Dawne więzienie rosyjskie w czasie II wojny światowej stało się więzieniem niemieckim, do którego ludzie trafiali często po torturach w siedzibie gestapo „Pod Zegarem” przy ulicy Uniwersyteckiej. Polacy wegetowali w przepełnionych celach, na Zamku odbywały się też egzekucje. Gdy w lipcu 1944 roku do Lublina wkroczyło wojsko radzieckie, Zamek pozostał więzieniem, ale tym razem znalazł się w rękach UB.


W 1956 roku zaczynał się nowy rozdział. Zamek po remoncie stał się wspólną siedzibą domu kultury i Muzeum Lubelskiego. Na miejscu urządzono bibliotekę i sale do różnych zajęć, m.in. teatralnych i tanecznych. Na przykład w Klubie Zamek można było „swobodnie odpocząć, przejrzeć program TV, pograć w szachy, lub uczestniczyć w spotkaniach z twórcami kultury […]”9.


Irena Szczepowska-Szychowa stworzyła na Zamku pozytywną atmosferę dla licznych inicjatyw kulturalnych. Prowadzono tam m.in. Klub Piosenki, Lubelski Dyskusyjny Klub Filmowy, Społeczne Ognisko Baletowe, Zespół Pieśni i Tańca „Lubelskie”, czy Studium Kultury Teatralnej. Oferta zajęć była adresowana przede wszystkim do młodzieży. Najważniejsza w tym kontekście jest oczywiście Grupa Zamek, która powstała w środowisku studentów historii sztuki KUL. Należący do niej artyści właśnie na Zamku dostali swoje miejsce.


„Myśmy zaczynali w ogóle całą zabawę jako amatorzy, przyjęła nas pani dyrektor domu kultury w Lublinie. No i dała nam dużą pracownię i myśmy tam wszyscy machali [pędzlami]. Dawała nam sztalugi, kupowała pędzle, trochę farb. Nie mówiąc już o tym, żeśmy tam siedzieli i gadali. To była pierwsza, bardzo piękna historia. Możemy jej [Irenie Szczepowskiej-Szychowej] wdzięczni być bardzo za to” – to fragment wspomnień malarza Włodzimierza Borowskiego z Grupy Zamek, których zapis znajduje się na stronie internetowej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”10.

Pomoc innym

Irena Szczepowska-Szychowa była znana z przyjmowania do pracy tych, którzy z powodów politycznych nigdzie indziej zajęcia mogliby nie znaleźć. Jedną z takich osób była Krystyna Chruszczewska, która na Zamek przyszła z Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Lublinie.


„W czasie Marca '68, w naszym urzędzie przy Wieniawskiej mieliśmy «spontanicznie» zorganizować wiec, w trakcie którego potępimy Dejmka i syjonistów. Ja, jako kierowniczka wydziału kultury, miałam napisać apel w tej sprawie, odmówiłam. Wiedziałam, że pewnie i tak mnie za to zwolnią, dlatego wolałam sama złożyć wymówienie. Świetnie pamiętam tę datę, bo 13 marca mam imieniny. Nie wiem, jak pani Szychowa dowiedziała się o mojej sytuacji, ale zaprosiła mnie na spotkanie. W czasie rozmowy w cztery oczy, powiedziała, że pochwala to co zrobiłam, dlatego da mi pracę. Pamiętam, że stwierdziła też: «Jeszcze z panią zaryzykuję, chociaż już mam nieprzyjemności, bo słyszę, że na Zamku robię sobie filię KUL-u»” – wspomina Krystyna Chruszczewska, absolwentka polonistyki KUL. Jednocześnie podkreśla: „Mój przypadek nie był odosobnionym, pani Szychowa wielokrotnie pomagała ludziom kultury, którzy z jakiegoś powodu podpadli władzy. Po prostu ściągała ich do pracy na Zamek”11.


„Zawsze mówiła, że po drugiej stronie też jest człowiek. Podejmowała się rzeczy, które były nie do załatwienia, dlatego też nie zawsze się udawało. Nigdy jednak nie zniechęcała się” – dodaje prof. Elżbieta Rzewuska.
Na przykład, gdy okazało się, że jej koleżanka z pracy mieszka w złych warunkach, zamieniła się z nią na mieszkania. Irena Szczepowska-Szychowa przeprowadziła się wówczas razem z adoptowanym synem do mniejszego lokum.


Władzom nie spodobał się sposób, w jaki dyrektorka Wojewódzkiego Domu Kultury dobierała sobie kadrę, dlatego w 1970 roku musiała pożegnać się ze stanowiskiem. Pretekstem do pozbycia się Ireny Szczepowskiej-Szychowej były, podobno niekorzystne, wyniki kontroli finansów instytucji.
W rozmowie z Franciszkiem Piątkowskim była szefowa WDK wspomniała, że w tamtym czasie była jedynym, bezpartyjnym dyrektorem WDK-u w Polsce.
Irena Szczepowska-Szychowa: „Pracowała u nas córka dozorczyni. Miała 17 lat, a ja traktowałam ją prawie jak własne dziecko. To właśnie dla niej zabrakło do bilansu czterystu złotych i przez to głupie czterysta złotych odebrała sobie życie. Powiesiła się. Wtedy coś we mnie pękło. Poszłam do Wójcika z interwencją, a on mi powiedział, że ja go szantażuję”12.


Przez kilka miesięcy, od momentu zwolnienia z Wojewódzkiego Domu Kultury, nie miała pracy. „To był ten czas, w którym się zaprzyjaźniłyśmy. Irena bardzo przeżyła to co się stało. Ludzie przestali się do niej odzywać, nie czekało już na nią nic, co trzeba pilnie załatwić. Żartowała wówczas, że brakuje jeszcze, aby w tej sytuacji mąż od niej odszedł” – mówi prof. Elżbieta Rzewuska.


Ostatecznie Irenie Szczepowskiej-Szychowej udało się zatrudnić na stanowisku kierownika działu kulturalno-oświatowego w Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa–Książka–Ruch”.
„Ja tam również w tym czasie pracowałem. Nie znałem wtedy pani Szychowej. Poszedłem do niej, żeby zapytać o szansę na dofinansowanie obozu teatralnego, jaki Teatr Provisorium chciał zrobić na Roztoczu. Przyjęła ten pomysł z entuzjazmem, dostaliśmy pełne wsparcie. Mieliśmy nawet zapewniony transport między kolejnymi miejscowościami, w których grane były spektakle” – opowiada Wiesław Kaczkowski z Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie13.


Na emeryturze Irena Szczepowska-Szychowa nie przestała być osobą aktywną. Przez wiele lat kierowała samorządem mieszkańców Starego Miasta. Niejednokrotnie pomagała rodzinom dzieci, które wcześniej przychodziły na zajęcia do Wojewódzkiego Domu Kultury. „Znała wszystkich i wszyscy Ją znali” – pisał Tadeusz Okieńczyc we wspomnieniu opublikowanym w „Kurierze Lubelskim” już po śmierci wieloletniej dyrektorki Wojewódzkiego Domu Kultury14.  
Angażowała się też w działalność Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Lublina, który organizuje zbiórki na renowację zabytkowych nagrobków nekropolii przy ulicy Lipowej.

Katyń

Brat Ireny Szczepowskiej-Szychowej zginął w Katyniu, dlatego mocno zaangażowała się w pracę charytatywną na rzecz Lubelskiej Rodziny Katyńskiej.
„Jeździła do domów pań należących do Lubelskiej Rodziny Katyńskiej, przywoziła im jedzenie, załatwiała jakieś piecyki. Nigdy tym się nie chwaliła, ta pomoc była jej prywatną sprawą” – mówi prof. Elżbieta Rzewuska.


Także jej siostra, Maria Szczepowska, była mocno doświadczona przez historię II wojny światowej. W Związku Radzieckim Maria dostała dobrą pracę, w radiu w Pawłodarze, ale za odmowę przyjęcia radzieckiego obywatelstwa, skazano ją na trzy lata łagrów. „Przebywała w więzieniu w Pawłodarze, potem w obozach w Karagandzie i na Kaukazie. Z obozu wyszła po amnestii w 1944 roku – ważyła wówczas 44 kg”15.


Swoje wojenne wspomnienia Maria Szczepowska opisała w książce Sosenka i inne opowiadania. Książka została opublikowana w 1989 w Czytelniku, cztery lata po śmierci autorki.


Prawdopodobnie jeszcze w latach 70. Irena Szczepowska-Szychowa pojechała odwiedzić rodzinne strony. „Była w Sołowinie, z dworu jej rodziców nic nie zostało” – stwierdza prof. Elżbieta Rzewuska.
Irena Szczepowska-Szychowa zmarła 11 listopada 1993 roku w Lublinie. Została pochowana na cmentarzu przy ulicy Lipowej.


Opracowała Małgorzata Szlachetka

Przypisy

1 M. Derecki, Życie na Zamku, „Informacja Kulturalna. Kwartalnik Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie”, R. XV, 1986, nr 2–3, s. 102. Numer został wydany z okazji 30. rocznicy istnienia Wojewódzkiego Domu Kultury i w całości jej poświęcony.
2 F. Piątkowski, Legenda tamtych lat, „Lublin, kultura i społeczeństwo”, nr 2/2006, s. 25.
3 Tamże, s. 24.
4 Tamże, s. 23.
5 K. Spaleniec, Irena Szczepowska-Szychowa, „W kręgu kultury. Biuletyn Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie”, nr 2 (8) 2008, s. 20.
6 Wszystkie cytowane wypowiedzi prof. Elżbiety Rzewuskiej pochodzą z rozmowy przeprowadzonej na potrzeby niniejszego biogramu.
7 Cytat za: F. Piątkowski, Legenda tamtych lat, „Lublin, kultura i społeczeństwo”, nr 2/2006, s. 25.
8 Tamże, s. 25.
9 E. Kuśmicka, Koncepcje i realizacje. Tego nie można zapomnieć, „Informacja Kulturalna. Kwartalnik Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie”, R. XV, 1986, nr 2–3, s. 19.
10 Plik audio Posłuchaj wspomnień twórców Grupy Zamek, archiwum Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”.
11 Cytowana wypowiedź Krystyny Chruszczewskiej pochodzi z rozmowy przeprowadzonej na potrzeby niniejszego biogramu.
12 F. Piątkowski, Legenda tamtych lat, „Lublin, kultura i społeczeństwo”, nr 2/2006, s. 26.
13 Cytowana wypowiedź Wiesława Kaczkowskiego pochodzi z rozmowy przeprowadzonej na potrzeby niniejszego biogramu.
14 Cytat za: T. Okieńczyc, Pani Irena, „Kurier Lubelski” 1993, nr 228, s. 8.
15 K. Spaleniec, Irena Szczepowska-Szychowa, „W kręgu kultury. Biuletyn Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie”, nr 2 (8) 2008, s. 20.

 

Literatura

[brak autora], Irena Szczepowska-Szychowa. Tyle rzeczy uleciało z wiatrem? Notatki z pewnej rozmowy, „Informacja Kulturalna. Kwartalnik Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie”, R. XV, 1986, nr 2–3, s. 5–8.
Kuśmicka E., Koncepcje i realizacje. Tego nie można zapomnieć, „Informacja Kulturalna. Kwartalnik Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie”, R. XV, 1986, nr 2–3, s. 13–20.
Derecki M., Życie na Zamku, „Informacja Kulturalna. Kwartalnik Wojewódzkiego Domu Kultury w Lublinie”, R. XV, 1986, nr 2–3, s. 101–103.
[brak autora], Irena Szczepowska-Szychowa. Pożegnanie, „Kurier Lubelski” 1993, nr 227, s. 8.
Okieńczyc T., Pani Irena, „Kurier Lubelski” 1993, nr 228, s. 8.
Piątkowski F., Legenda tamtych lat. Lublin, kultura i społeczeństwo, nr 2/2006, s. 23–27.
Spaleniec K., Irena Szczepowska-Szychowa, „W kręgu kultury. Biuletyn Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie” 2008, nr 2 (8), s. 19–20.
 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Audio

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe