Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli cenzura

„Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność słowa, druku, zgromadzeń, wieców, pochodów i manifestacji. Urzeczywistnieniu tej wolności służy oddanie do użytku ludu pracującego i jego organizacji, drukarni, zasobów papieru, gmachów publicznych i sal, środków łączności, radia oraz innych niezbędnych środków materialnych”1.

Konstytucja Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej

 

„Oczywiste jest, że nasza instytucja, zajmująca się kastrowaniem, przeinaczaniem czy usuwaniem w całości cudzych tekstów, nieraz politycznie całkiem niewinnych, nie ma nic wspólnego z czynnościami cenzury, pod której nazwę się podszywa. Jest to zupełnie co innego: działająca tajnie, bezprawnie i bezapelacyjnie fabryka fałszywych tekstów, wielka, a ukryta przed publicznością mistyfikacja”2.

Stefan Kisielewski

 

„Instytucja cenzury jest znana praktycznie od początku istnienia zorganizowanej państwowości. Dopiero jednak totalitaryzm uczynił z tego organu władzy nie tylko narzędzie umożliwiające ograniczenie przepływu informacji w społeczeństwie, lecz wręcz środek, który, gdy jest umiejętnie stosowany, może kreować sztuczną rzeczywistość”3.

Andrzej Krajewski

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Definicja cenzury

Według definicji sformułowanej przez Tomasza Gobana-Klasa „cenzura rządowa jest narzędziem służącym władzy państwowej do kształtowania i utrzymywania oficjalnej wersji «prawdy». Może obejmować wszelkie środki komunikowania się i wszelkie środki ekspresji – artystycznej, naukowej czy politycznej, jakie uzna potencjalnie za wywrotowe”4.

Początki komunistycznej cenzury prewencyjnej, czyli kontrolującej materiały przed ich upublicznieniem, sięgają korzeni polski lubelskiej. Decyzją z 15 października 1945 roku Rząd Jedności Narodowej (RJN) powołał instytucję Głównego Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (dalej: GUKPPiW). Za oficjalny początek funkcjonowania GUKPPiW przyjmuje się 5 lipca 1946 roku, kiedy akt prawny wydany przez RJN został zatwierdzony dekretem Rady Ministrów. Na przestrzeni lat, aż do 1980 roku zakres kompetencji cenzorskich stale się poszerzał. W czasie karnawału Solidarności na krótko, do wprowadzenia stanu wojennego, ograniczono możliwości działania cenzury. Koniec GUKPiW nastąpił 11 kwietnia 1990 roku, kiedy uchwalono nową ustawę o prawie prasowym.

Cenzura komunistyczna w Polsce przed powołaniem GUKPPiW

Od początku przygotowań do przejęcia władzy w Polsce komuniści podejmowali działania mające na celu stworzenie systemu kontroli przepływu informacji. Działając w ZSRR, Związek Patriotów Polskich powołał 12 czerwca 1943 roku Wydział Prasy i Informacji, którym kierował Stefan Jędrychowski. W czasie tworzenia Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w dniu 18 lipca 1944 roku zapadła decyzja o utworzeniu Resortu Informacji i Propagandy. Zakres kompetencji tej instytucji określał dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 7 września 1944 roku. Artykuł pierwszy dekretu stwierdzał: „Do zakresu działania Resortu Informacji i Propagandy należą sprawy prasy codziennej i periodycznej, sprawy agencji prasowych, informacyjnych i telegraficznych, sprawy radiofonii, sprawy produkcji filmowej i kinematografii, sprawy wydawnictw informacyjnych i propagandowych oraz sprawy propagandy masowej w kraju, propagandy za granicą, o ile nie zostaną wydzielone do zakresu działania innych resortów”5. Kierownikiem Resortu został Stefan Jędrychowski6. Do zadań resortu należało organizowanie infrastruktury medialnej państwa, kontrolowanie informacji przekazywanych przez media oraz wywieranie wpływu na ich treść7. W ramach jego struktury powołano Wydział Informacyjno-Prasowy, który był odpowiedzialny za „zarząd drukarniami, dysponowanie papierem, inspirowanie i kontrolę gazet”. Kierownikiem wydziału został Jerzy Borejsza8, jego zastępcą był znany literat Jerzy Putrament9.

Profesor Janusz Wrona tak opisał lubelski etap narodzin cenzury: „Nowa władza nie mogła pozwolić sobie na eksperyment cierpliwej i stopniowej indoktrynacji społeczeństwa. Liczył się czas i fakty dokonane. Już w Moskwie postanowiono od początku budować system kontroli wszelkich ukazujących się w kraju publikacji. Przyjęte w okresie PKWN rozwiązania prawne i organizacyjne zmierzały wzorem sowieckim do scentralizowania wszelkich instytucji związanych z kreowaniem i obiegiem informacji, by wyeliminować nie-komunistycznych nadawców. (…) 16 grudnia 1944 roku do Lublina przybyli dwaj funkcjonariusze radzieckiej cenzury (Gławnoje Uprawlienije po Diełam Literatury i Isskustwa) – Piotr Gołdin i Kazimierz Jarmuż. Skierował ich do Polski N. Bułganin. Mieli za zadanie wesprzeć działania polskich towarzyszy na rzecz powołania instytucjonalnych struktur urzędu cenzorskiego. Trzy dni po swym przybyciu do miasta nad Bystrzycą raportowali do Moskwy: «Dekret o cenzurze10 od trzech miesięcy przygotowywany był przez polskich patriotów. [...] projekt dekretu polskich patriotów nie przewidywał kontroli materiałów radiowych, kartografii, wywozu i wwozu literatury zagranicznej, wykładów publicznych, wystaw, kin, muzeów itp.». Po kilkunastu dniach obserwacji lubelskiej rzeczywistości 3 stycznia 1945 roku pisali do centrali: «Słowo DEMOKRACJA [tak w oryginale – ŁK] niektórym pracownikom poprzewracało w głowach, a wrogowie narodu słowo to wykorzystują do osłabienia ciosów we wrogów, oświadczając: «mamy demokratyczną Rzeczpospolitą, wiele partii u władzy, dlatego u nas cenzura nie jest konieczna, albowiem może wywoływać polityczne niezadowolenie poszczególnych partii. Nie zważając na żadne trudności cenzurę organizujemy»”11.

Z inicjatywy Jakuba Bermana i grupy komunistów zdecydowanych siłą wprowadzić w Polsce ustrój socjalistyczny, działających przy wsparciu rosyjskich cenzorów, a także pod presją radzickich władz, 19 stycznia 1945 roku zostało powołane Centralne Biuro Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, oparte ściśle na wzorcach radzieckich. Zostało utworzone przy kierowanym przez Stanisława Radkiewicza Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego12. Instytucja ta miała pracować nie dla państwa, ale dla przejmującej władzę jednej partii, najpierw KC PPR, później PZPR. Interesujące, że informacja o utworzeniu cenzury została ocenzurowana. Ujrzała ono światło dzienne tylko i wyłącznie z powodu zaniedbania redaktora w jednej z lokalnych gazet, który opublikował tę informację13.

Centralne Biuro, którym „kierował” Roman Rzendowski14 rozpoczęło kontrolę 20 stycznia 1945 roku. Od tego dnia niezbędne było zezwolenie Centralnego Biura Kontroli Prasy na drukowanie następujących materiałów: „1. Gazet, 2. Czasopism, 3. Biuletynów, 4. Artykułów, 5. Podręczników, 6. Broszur, 7. Kalendarzy, 8. Prac naukowych, 9. Dzieł literatury pięknej (powieści, nowele, opowiadania, sztuki teatralne, wiersze, pieśni), 10. Haseł, ulotek, odezw, apeli itp., 11. Różnych ogłoszeń itp., 12. Rysunków i karykatur, 13. Sprawozdań (miesięcznych, kwartalnych, rocznych) o pracy zakładów przemysłowych, kolei i innych., 14. Przedruków artykułów z czasopism, książek i gazet”15.

Kolejnym krokiem twórców cenzury, tym razem Stanisława Radkiewicza, było powołanie Wojewódzkich Biur Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Strukturę terenową Centralnego Biura Kontroli Prasy tworzyli powiatowi pełnomocnicy biur wojewódzkich oraz delegatury cenzury WBKP wraz z podległymi im miejskimi (grodzkimi) delegaturami16. Zdaniem historyka problemu Bogusława Gogola „właśnie na szczeblu wojewódzkim widać najpełniej mechanizm cenzury, najlepiej na przykładzie kontroli wszelkich rodzajów publikacji periodycznych, w tym prasy codziennej. To właśnie działania cenzury wobec lokalnych dzienników, radia, publicystów czy wydawców dają wyraźny obraz, jak cenzura strzegła celów zadań bieżącej polityki informacyjnej władz Polski Ludowej/PRL, szczególnie później, w okresie stalinizmu”17. Pierwszą gazetą, której odmówiono prawa do ukazywania się, był dziennik „Gazeta Otwocka”, oskarżony o powiązania z polskim narodowym ruchem oporu18.

Dotkliwość rozwiązań zaproponowanych przez budujących Polskę Ludową została szybko zauważona. Odpowiedzialny za politykę „prasową” PSL Kazimierz Bagiński, tak pisał o polityce wydawniczej w 1945 roku: „Sama czynność wydawania czegokolwiek wymaga, jeśli chodzi np. o książki, złożenia kilku egzemplarzy maszynopisu do cenzury, podania o przydział papieru, a wreszcie znalezienia drukarni, która zechce przyjąć pracę. Niełatwo jest przebrnąć przez te przeszkody. Wydawnictwa stałe wolno składać do drukarni. Wysyła ono kilka odbitek do cenzury i otrzymawszy nieodzowną pieczątkę może drukować tylko to, co jest na tym egzemplarzu, uwzględniając wszelkie poprawki i skreślenia cenzora bez żadnych zmian”19.

Powstanie Głównego Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk

Sytuacja, w której cenzura – czyli Centralne Biuro Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk – podlegało urzędowi bezpieczeństwa, nie odpowiadała chociażby Edwardowi Osóbce-Morawskiemu, ówczesnemu premierowi Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Postulował on przeniesienie CBKP z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego do Ministerstwa Informacji i Propagandy. Funkcjonowanie cenzury w ramach urzędu bezpieczeństwa robiło złe wrażenie na społeczeństwie, a ponadto oznaczało dużą kumulację władzy i możliwość wywierania wpływu w rękach MBP.

Nie stało się zadość oczekiwaniom Osóbki-Morawskiego. Piętnastego listopada 1945 roku uchwałą Rady Ministrów przekształcono Biuro w Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (dalej: GUKPPiW) podległy formalnie Prezesowi Rady Ministrów. Tak samo „przekształcono” Wojewódzkie Biura Kontroli Prasy na Wojewódzkie Urzędy Kontroli Prasy20. Proces powoływania GUKPPiW został zakończony Dekretem z dnia 5 lipca 1946 roku o utworzeniu Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk wydanym przez Radę Ministrów. Artykuł 2 dekretu stwierdzał:

„Do zadań Głównego Urzędu należy:
1) nadzór nad prasą, publikacjami i widowiskami w zakresie przewidzianym w szczególnych przepisach prawnych,
2) kontrola rozpowszechniania wszelkiego rodzaju utworów za pomocą druku, obrazu i żywego słowa; kontrola ta ma na celu zapobieżenie:
a) godzeniu w ustrój Państwa Polskiego,
b) ujawniania tajemnic państwowych,
c) naruszaniu międzynarodowych stosunków Państwa Polskiego,
d) naruszania prawa lub dobrych obyczajów,
e) wprowadzaniu w błąd opinii publicznej przez podawanie wiadomości niezgodnych z rzeczywistością”21.

Komentując powstanie dekretu, Andrzej Krajewski napisał: „Jak wyraźnie widać, prawo to zostało na tyle niejasno skonstruowane, że działania GUKPPiW (co w czasie jego istnienia jest cały czas widoczne) zmieniały się wraz z aktualną polityką Partii i władz państwowych. Duża zasługa w tym doradców z ZSRR, kiedy bowiem polscy komuniści przedstawili stronie radzieckiej projekt dekretu, okazał się on tak «nieudolny», że Nikołaj Bułganin – stały przedstawiciel Moskwy przy PKWN – skierował do opracowania poprawek dwóch doświadczonych cenzorów. Ostateczną, napisaną przez nich wersję rząd polski przyjął bez żadnych zmian”22.

Badacz mediów Tomasz Goban-Klas napisał: „Z dzisiejszej perspektywy najbardziej absurdalny wydaje się punkt zakazujący rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości. Czynił on z cenzorów strażników oficjalnej wersji prawdy, urzędników orwellowskiego „ministerstwa prawdy»”23. W cenzorskim strzeżeniu prawdy nie chodziło jednak o „zgodność wiadomości z rzeczywistością”, ale o prawdę rozumianą według stwierdzenia, że prawdziwe jest to co służy partii. Badacz ów zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt sformułowań w dekrecie ustanawiającym Główny Urząd: „Dekret tak szeroko definiował obowiązki i zakres działania urzędu cenzorskiego, że bez trudu mógł funkcjonować w zmiennych warunkach politycznych, zarówno w szczytowym okresie rozwoju stalinizmu na początku lat 50., jak i podczas okresu Solidarności, na początku lat 80. Cenzorzy mogli wedle woli (lub raczej: wedle woli władz partyjnych) zatrzymywać lub zwalniać do druku materiały”. Dekret lipcowy stanowił podstawę prawną działania cenzury w PRL aż do początku lat 80. XX wieku. Kilka dni po sfałszowanym referendum z 30 czerwca 1946 roku władze określające siebie jako demokratyczne, wprowadziły instytucję, która przez kilkadziesiąt lat odciskała swoje piętno na polskiej kulturze, mentalności i była całkowitym zaprzeczeniem demokracji.

Na marginesie można dodać, że w czasie, kiedy tworzono podstawy cenzury, funkcjonowała również cenzura wojskowa („wojenna”). Powołano ją 1 września 1944 roku rozkazem kierownika resortu MBP i początkowo podlegała pod ten resort. Do jej zadań należało kontrolne przeglądaniem cywilnej korespondencji i przesyłek pocztowych. Działalność cenzury wojskowej ograniczono 26 czerwca 1945 roku. Chociaż zniesiono ją dopiero 13 września 1946 roku to kontrolę nadal prowadzono24.

Po co władzy komunistycznej była potrzebna cenzura?

W okresie dwudziestolecia międzywojennego w Rzeczypospolitej prasa komunistyczna ukazywała się w nielegalnym obiegu. Prasa ta krytykowała sanacyjną cenzurę. Po wojnie sytuacja uległa odwróceniu i między innymi dlatego wymagała wyjaśnień. Sami cenzorzy przygotowując się do pracy w urzędzie, byli specjalnie instruowani o zasadności wprowadzenia cenzury. W przeznaczonym do użytku wewnętrznego, poufnym „Biuletynie Instrukcyjnym” Centralnego Biura Kontroli Prasy w maju 1945 roku napisano:

„Demokratyczna kontrola publikacji i widowisk różni się od sanacyjnej. Cenzura sanacyjna stała na straży panowania magnaterii obszarniczo-kapitałowej, która rządziła Polską wbrew interesom narodu. Cenzor sanacyjny kneblował odruch protestu przeciwko prohitlerowskiej polityce piłsudczyzny. [...] Ale cenzor sanacyjny nie krępował gadulstwa pismaków, którzy bezkarnie odsłaniali państwowe tajemnice gospodarcze i wojskowe, ułatwiając przez to hitlerowcom przygotowania do najazdu na Polskę. Cenzor reakcyjny dusił każdą próbę krytyki notorycznych złodziei grosza publicznego i stał na straży nietykalności każdego starosty i policjanta [...] pozwalał oczerniać Konstytucję 1921 r. szkalować demokratyczne partie, od czci i wiary odsądzać najlepszych patriotów [...] zatruwać naród jadem rasizmu i antysemityzmu. [...] Kontrola publikacji należy do rzędu tych funkcji młodego, demokratycznego państwa, które muszą radykalnie zerwać z tradycjami sanacyjnej cenzury. Demokratyczny cenzor jak źrenicy oka strzeże tajemnicy państwowej, czujnie i niezachwianie stoi na straży demokratycznego systemu państwa i jego międzynarodowych sojuszy. Stoi więc na staży rzeczywistych interesów narodu, które stanowią wytyczne działalności każdego uczciwego publicysty. Ta wspólnota celów stwarza grunt dla harmonijnej współpracy cenzora z redakcją. Kontrola cenzora stanowi uzupełnienie pracy redakcji. Cenzor nie tylko ogranicza się do skreślania; niekiedy inspiruje poprawkę w tekście lub nawet w układzie i kierunku pisma. Taka taktowna i umiejętna ingerencja podnosi ogólny poziom danego utworu i utrwala przyjazną współpracę cenzora z publicystą. [...] Ponosi on bezpośrednio odpowiedzialność za ewentualne przedostanie się do opinii publicznej wiadomości godzącej bezpośrednio lub pośrednio w interes państwa. […] Demokratyczna prasa winna się stać najostrzejszym orężem w walce z korupcją, sabotażem i biurokracją. Nie stępiać tego ostrza, lecz baczyć, by nie był on wyzyskany przez reakcję dla szkalowania samego ustroju, dla rozsiewania paniki, nieufności do władzy – oto zadanie cenzora”25.

Powyższe wskazówki wyznaczały kierunek działania cenzury w PRL-u i były sposobem – pytanie na ile skutecznego – zakrywania charakteru cenzury przed samymi jej pracownikami.

U podstaw stworzenia cenzury tkwiło rozróżnienie między „absolutną” wolnością prasy, gwarantowaną przez konstytucje „burżuazyjne”, a „ograniczoną”, ale rzeczywistą wolnością prasy, która pozbawia wolności jedynie „wrogów ludu, reakcjonistów i nazistów”26.

Zmiany w zakresie uprawnień GUKPPiW

Mimo funkcjonowania cenzury od czasów Polski lubelskiej sytuację na rynku prasowym w latach 1944/1945–1947 badacze określają jako ograniczony pluralizm27. Stanisław Barańczak stwierdził: „lata 1944–1948 były okresem względnego pluralizmu kulturowego. Władze tolerowały np. istnienie niewielkiej liczby prywatnych wydawnictw; czasopisma nie reprezentowały całego spectrum istniejących w społeczeństwie poglądów, niemniej niektóre z nich – te, za którą stała potęga, jaką w Polsce był Kościół Katolicki – były od państwa formalnie niezależne i wypowiadały nieraz opinie polemizujące z państwową propagandą. Również i samą literaturę owych lat ogarniał nastrój dyskusji światopoglądowych i artystycznych poszukiwań”28. Zjawisko to związane jest z „pokojową rewolucją demokratyczną” , czyli przejmowaniem władzy przez komunistów, którzy do wyborów 1947 roku maskowali swoje cele i metody działania. W końcu lat 40. cenzura stała się szczególnie ostra wobec prasy peeselowskiej. Następnie jej ofiarą padła prasa katolicka29.  

Likwidując niezależne inicjatywy wydawnicze, cenzura równocześnie stopniowo rozszerzała zakres swojej działalności. Kilka miesięcy po prawnym zalegalizowaniu cenzury, 12 października 1946 roku GUKPPiW odebrał możliwość ukazywania się w Polsce siedemnastu tytułom prasy polonijnej wychodzącej w Stanach Zjednoczonych. Do roku 1981 zgody na rozpowszechnianie na terenie Polski pozbawiono wiele tytułów prasowych i książkowych z całego świata. W 1950 roku paryską „Kulturę" pozbawiono debitu, czyli prawa rozpowszechniania wydawnictw zagranicznych na terenie danego państwa.
Od lutego 1947 roku kontrola GUKPPiW objęła prasę wojskową kolportowaną wśród ludności cywilnej.

Pierwszą nowelizacją rozszerzającą uprawnienia urzędu był Dekret z dnia 28 lipca 1948 roku o częściowej zmianie dekretu z dnia 5 lipca 1946 roku o Utworzeniu Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Dekret ten wprowadzał do zadań urzędu obowiązek nadzoru nad wszelkimi zakładami poligraficznymi. W opinii Bogusława Gogola w 1948 roku „cenzura uzyskała prawo do przyznawania koncesji tytułom prasowym, udzielania debitu komunikacyjnego, co łącznie z zatwierdzaniem (opiniowaniem) wielkości nakładów tytułów książek i czasopism, reglamentowaniem zasobów papieru, oznaczało nieomal pełną kontrolę nad przekazem informacyjnym”30.

Dekret z 22 kwietnia 1952 roku dał prawo do cenzurowania ogłoszeń, plakatów, zakładów wytwarzających pieczątki, a także prowadzenia rejestracji i ewidencji aparatów do powielania. Ponadto pojawił się artykuł zapowiadający odpowiedzialność karną dla osób „uchylających się od nadzoru lub kontroli”31. Podczas przeprowadzonej w 1953 roku nowelizacji dekretu z 1946 roku wprowadzono punkt o zwalczaniu propagandy wojennej, rozbudowano też urzędy wojewódzkie oraz powołano pełnomocników powiatowych do spraw cenzury.

Od 1960 roku cenzura formalnie działała poza prawem. Przepisy ówczesnego Kodeksu postępowania administracyjnego nakładały na wszystkie organy administracji państwowej obowiązek prawnego uzasadnienia każdej decyzji dotyczącej obywatela i podania jej na piśmie w sposób jawny, ze wskazaniem instytucji, która ją podjęła. Zasad tych nie przestrzegali anonimowo działający cenzorzy, którzy nie przedstawiali żadnych uzasadnień do podejmowanych decyzji. Wprawdzie w kodeksie istniał artykuł 194, zawierający wykaz instytucji nieobjętych przepisem nakazującym jawność działania, lecz nie było w nim mowy o GUKPPiW. Stefan Kisielewski bezskutecznie próbował te niedociągnięcia prawne wykorzystać przeciw systemowi, podnosząc na kolejnych posiedzeniach komisji sejmowych kwestię nielegalności istnienia cenzury prewencyjnej.

Zmiana statusu prawnego cenzury nastąpiła dopiero w 1972 roku. Wtedy na prośbę szefostwa GUKPPiW, władze PRL uznały Urząd za organ kontrolny, a nie administracyjny. Tym samym przestał on podlegać Kodeksowi postępowania administracyjnego, choć ta kwestia prawna została naprawdę rozstrzygnięta dopiero w 1981 roku. W 1972 roku przekształcono urzędy wojewódzkie i miejskie w delegatury GUKPPiW. W ten sposób przeciwdziałano samodzielności lokalnych kierownictw. Urząd Główny otrzymał też prawo tworzenia i likwidowania delegatur w zależności od potrzeb.

Następną zmianę w funkcjonowaniu GUKPPiW wprowadzono 22 kwietnia 1975 roku. Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów stanowiło, że „rozpowszechnianie wszelkiego rodzaju druków, zapisu obrazu i słowa oraz każde publiczne wykonanie utworów z tekstem słownym albo utworu mimicznego w działalności artystycznej lub rozrywkowej podlega nadzorowi i kontroli Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk [...] i wymaga zgody tego Urzędu”. Równocześnie spod kontroli wyłączono niektóre kategorie publikacji, między innymi prace magisterskie, doktorskie i habilitacyjne, niezbędne do uzyskania dyplomu. Na skutek reformy administracyjnej PRL, która wprowadziła większą liczbę województw, nastąpiła reorganizacja struktury terenowej  GUKPPiW. Istniejącym w największych miastach 16 delegaturom podporządkowano 35 oddziałów.

Informacje o ingerencjach wprowadzonych w danym roku otrzymywało ponad 60 osób w kraju. Wśród poinformowanych byli między innymi: pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, premier, przewodniczący Rady Państwa, pierwsi sekretarze komitetów wojewódzkich PZPR32.

Ograniczenie funkcjonowania cenzury nastąpiło w okresie karnawału Solidarności. Przedstawia to zestawienie cenzorskich cięć za rok 1980: styczeń – 716; luty – 780; marzec – 851; kwiecień – 884; maj – 830; czerwiec – 822; lipiec – 770; sierpień – 653; wrzesień – 628; październik – 466; listopad – 430; grudzień - 502. Widoczny spadek ilości ingerencji cenzorskich nastąpił w sierpniu 1980 roku, jak można przypuszczać, na skutek wydarzeń sierpniowych na Wybrzeżu33.

Punkt trzeci, a więc postulat w ścisłej czołówce porozumień sierpniowych, stwierdzał: „Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań”. W okresie Solidarności stawiano następujące pytania o zasady funkcjonowania cenzury: „Jaką musi być – jeżeli musi być? Wiadomo czym być nie może. Jeżeli jest oparta o literę prawa i z niej wywiedziona to do instytucji prawa można się od niej odwołać. Decyzje cenzora, z którymi nie zgadza się autor lub redaktor powinny być zaskarżane do sądu. Dotąd decyzje cenzora i GUKP były nieodwoływane i niepodważalne. Nie bez znaczenia jest fakt komu ten urząd podlega. Środki masowego przekazu są też środkami kontroli władzy wykonawczej. Instytucja, która sprawuje kontrolę nad środkami masowego komunikowania się, nie może zatem podlegać władzy wykonawczej. GUKPiW powinien podlegać Sejmowi”34.

W październiku 1980 roku powstał projekt zastąpienia dekretu z 1946 roku ustawą o kontroli publikacji i widowisk przygotowany przez grupę publicystów i prawników związanych z NSZZ „Solidarność" oraz Komitet Porozumienia Stowarzyszeń Twórczych i Towarzystw Naukowych. Po uzyskaniu kompromisu z Ministrem Sprawiedliwości uzgodniono wspólny projekt. Ustawa została uchwalona przez Sejm 31 lipca 1981 roku. Weszła w życie 1 października 1981 roku. Najważniejszym novum była możliwość odwołania się od decyzji Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk (nastąpiła zmiana nazwy instytucji) do Naczelnego Sądu Administracyjnego35. Ustawa dawała możliwość oznaczania ingerencji cenzury w tekście: „Za zgodą autora redaktor gazety lub czasopisma, wydawca albo organizator widowiska lub wystawy może, a na żądanie autora jest obowiązany zaznaczyć w tekście lub w odrębnej informacji albo w układzie wystawy ingerencję organu kontroli publikacji i widowisk, z podaniem podstawy prawnej tej ingerencji wskazanej w decyzji tego organu”. W ten sposób czytelnicy otrzymali widoczny znak – cztery kropki lub pauzy w nawiasach kwadratowych [----] –  ingerencji cenzorskiej. Ponadto każda ingerencja zawierała informację o nazwie ustawy i numer punktu artykułu 2, który rzekomo został naruszony. Dzięki takiemu rozwiązaniu działanie cenzury stawało się widoczne, a czytelnicy musieli znać treść punktu 2 ustawy, aby rozszyfrować intencje autora36. Ponadto działania cenzury nie obejmowały wypowiedzi parlamentarzystów, decyzji sądów, czasopism naukowych, wszelkich innych publikacji, których nakład nie przekraczał stu egzemplarzy, publikacji kościelnych na tematy religijne. Spod kontroli cenzury zostały wyjęte publikacje wewnętrzne, np. biuletyny, informatory z nagłówkami „do użytku wewnętrznego", czyli o czytelnictwie ograniczonym do członków związku zawodowego i organizacji politycznych. W praktyce taka kwalifikacja uwolniła od cenzury37 wszelkie biuletyny Solidarności38. Ustawa ta obowiązywała do 13 grudnia 1981 roku.

Dekret o stanie wojennym zawiesił obowiązywanie ustawy z 31 lipca 1981 roku. Władze argumentowały, że ustawa została uchwalona „w czasach panowania silnych emocji i napięć, [i] zawiera w sobie sprzeczne postanowienia". Ponadto w czasach reżimu stanu wojennego była zbyt liberalna. Równocześnie generał Wojciech Jaruzelski obiecał, że wszelkie prawa i rozporządzenia pozostaną ważne. Po wygaśnięciu rozporządzeń stanu wojennego prawo prasowe miało zostać dostosowane do nowych okoliczności39.

Po wygaśnięciu rozporządzeń stanu wojennego w projekcie nowelizacji ustawy z 1981 roku, władze dążyły do przywrócenia państwowego monopolu w kwestii wolności wypowiedzi. W ustawie z 28 lipca 1983 roku o zmianie ustawy o kontroli publikacji i widowisk przywrócono kontrolę cezury nad biuletynami związków zawodowych oraz kontrolę wstępną nad publikacjami naukowymi i dydaktycznymi szkół wyższych i jednostek naukowych40. Ustawa ta zdaniem Tomasza Gobana-Klasa wprowadzała istotne zmiany, dzięki którym możliwa była administracyjna i dowolna kontrola prasy. Zabroniono wydawania wszystkiego, co mieściło się w ogólnej kategorii „zagrożenia bezpieczeństwa lub obronności państwa" oraz publikacji o treści „w oczywisty sposób stanowiącej przestępstwo". Cenzurze podlegały fotografie i wystawy, a także, ponownie, reprinty publikacji wcześniej ocenzurowanych i w 1981 roku zwolnionych z powtórnej kontroli41.

W czasie obrad Okrągłego Stołu nie wniesiono postulatu likwidacji cenzury. Strony interpretowały takie rozwiązanie jako zbyt daleko posunięty krok w ówczesnej sytuacji geopolitycznej. Z obawy przed reakcją władz ZSRR władze Solidarności w roku 1980 domagały się tylko liberalizacji cenzury i poddania jej kontroli prawnej. Podczas negocjacji Solidarność zażądała przywrócenia ustawy z 1981 roku w takiej postaci, jaka została uchwalona przed stanem wojennym. Z kilkoma drobnymi wyjątkami zostało to bez większych problemów uzgodnione42.

W 1989 roku cenzorzy zmniejszyli kontrolę nad prasą. Z kontroli prewencyjnej zwolniono 929 periodyków spośród 3701 zarejestrowanych tytułów. Zmalała też liczba interwencji cenzorskich. W 1988 roku było ich 2528, w 1989 roku 1506. Cenzura praktycznie przestała działać po powołaniu w sierpniu 1989 roku rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak siłą biurokratycznej inercji w budżecie na rok finansowy 1990 przewidziano aż 5 mld złotych na podtrzymanie GUKPiW. Instytucję cenzury zlikwidowano 11 kwietnia 1990 roku, wprowadzając nową ustawą o prawie prasowym. Ustawa w artykule 2. stwierdzała:

„1. Znosi się Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk oraz okręgowe urzędy kontroli publikacji i widowisk.
2. Postępowania w sprawach przed organami, o których mowa w ust. 1, umarza się. Postępowania ze skarg w sprawach z zakresu kontroli publikacji i widowisk, toczące się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, podlegają umorzeniu.
3. Rejestr dzienników i czasopism, prowadzony dotychczas w Głównym Urzędzie Kontroli Publikacji i Widowisk, zostanie przekazany w ciągu 30 dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy właściwym sądom wojewódzkim.
4. Dzienniki i czasopisma zarejestrowane do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy uważa się za zarejestrowane w rozumieniu jej przepisów.
5. Postępowania w sprawach rejestracji dzienników lub czasopism, toczące się w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy w Głównym Urzędzie Kontroli Publikacji i Widowisk oraz postępowania ze skarg w tych sprawach, toczące się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, będą prowadzić właściwe sądy”43.

Jak działała cenzura i niepolityczne przypadki ingerencji cenzorskich

„Jeżeli GUKPPiW można uznać za jądro systemu kontroli obiegu informacji w PRL, to niewątpliwie «głową» tej konstrukcji był KC PZPR” – pisał Andrzej Krajewski. Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, a później Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk przez cały okres funkcjonowania, mimo że bezpośrednio podlegał Radzie Ministrów, zależny był od decyzji KC PPR, a później KC PZPR. Poszczególni ministrowie czy premierzy mogli kłaść lub zdejmować embargo na informacje związane z życiem gospodarczym –jednak to w KC PZPR zapadały decyzje o najważniejszych zapisach określających funkcjonowanie cenzury oraz o podejmowaniu decyzji wobec niepokornych twórców. Z poszczególnych Wydziałów KC PZPR płynęły instrukcje dotyczące zapisów cenzorskich w sprawie konkretnych wydarzeń oraz osób. Na ich podstawie powstawały szczegółowe instrukcje dla cenzorów, rejestry interwencji cenzorskich i materiały instruktażowe. Również najważniejsze osoby w państwie decydowały o tym, co może, lub nie może, zostać opublikowane. Warszawska centrala Głównego Urzędu oraz wojewódzkie delegatury i oddziały wprowadzały zarządzenia w życie, dorzucając w niektórych sprawach własne ustalenia i kryteria. Dyrektywy określające, które informacje mają być traktowane jako tajemnica wojskowa wychodziły z Głównego Zarządu Politycznego Ludowego Wojska Polskiego44.

Przez cały okres funkcjonowania cenzura sprawowała kontrolę nad publikacjami prasowymi według procedury składającej się z czterech faz: kontrola wstępna, kontrola faktyczna, kontrola popublikacyjna oraz analiza wtórna. W fazie kontroli wstępnej wydawca ujawniał cenzorom treści publikacji przed drukiem. Kontrola faktyczna polegała na sprawdzeniu pierwszego wydruku (tzw. szczotki) w celu skontrolowania, czy wstępne żądania cenzora zostały uwzględnione. Podczas kontroli popublikacyjnej porównywano wydrukowany i rozprowadzony materiał z egzemplarzem zatwierdzonym i ostemplowanym. Analiza wtórna polegała na tym, że specjalna sekcja cenzorska sporządzała tygodniowe, miesięczne i roczne analizy interwencji, opracowując statystykę gazet i redaktorów, którzy najczęściej dopuszczali się „naruszeń", oraz dokonując przeglądu ocenzurowanych pozycji. Podczas takiej kontroli wskazywano również na „nieuzasadnione interwencje” nadgorliwych cenzorów oraz „na to, co cenzorzy pominęli", to znaczy materiały, które należało ocenzurować. Następnie analizy te służyły jako materiał do uczenia pracowników cenzury do właściwej czujności45. Cenzorów, którzy puszczali teksty, spotykały kary finansowe, obniżenie lub cofniecie premii46. Zgoda cenzury na publikację określonej książki obowiązywała tylko przez trzy miesiące. Takie rozwiązanie pozwalało cenzurze dostosowywać działalność do zmieniającej się sytuacji politycznej i aktualnych wytycznych władz47.

Dziesiątego marca 1977 roku cenzor z Krakowa Tomasz Strzyżewski uciekł do Szwecji z walizką wypełnioną poufnymi dokumentami urzędu. Wkrótce potem dokumenty te zostały opublikowane w języku polskim i angielskim. Na dwa tomy Czarnej księgi cenzury PRL składają się głównie wytyczne i instrukcje dla cenzorów, które z dużą dokładnością opisywały charakter, zakres informacji i sposób, w jaki należało uniemożliwić ich wykorzystanie przez środki masowego przekazu oraz rodzaj informacji, jakich nie należało upowszechniać. Cenzurze podlegała szeroka gama tematów, poczynając od spraw budzących powszechne zainteresowanie – po zupełnie nieistotne. Przez cały okres istnienia cenzury obowiązywał zapis przypisujący Niemcom masakrę 23 tys. polskich więźniów wojennych w Katyniu, popełnioną przez Rosjan w 1941 roku. Autorzy mieli pisać na ten temat zgodnie z informacją zawartą w Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej. Przykład ten służy jako zobrazowanie tezy, że cenzura nigdy nie była wyłącznie w rękach polskiej władzy, bo to Ambasada ZSRR w Warszawie była naczelnym cenzorem w Polsce, „strażnikiem czystości ideologicznej"48.

Dla zobrazowania sposobu funkcjonowania cenzury prezentujemy dwa przykłady cenzorskich działań w tekście. Przykłady pochodzą z Czarnej księgi cenzury PRL. Pierwszy z nich to instrukcja zawierająca wytyczne dotyczące sposobu opiniowania tekstu o zagrożeniach środowiska naturalnego, połączona z egzemplifikacją ingerencji cenzora w książkę Macieja Iłowieckiego Nowy niezbyt wspaniały świat. W omówieniu ingerencji cenzorskich dokonanych w tekstach wskazywano na to, że: „Wyodrębniającą się grupę stanowiły ingerencje dokonane w materiałach poruszających problem ochrony środowiska. Ingerowano w 16 tekstach, w których dokonano znacznych skreśleń, eliminując informacje – często utrzymane w pesymistycznym tonie – na temat stopnia skażenia atmosfery, gleby i wód, postępującego procesu dewastacji środowiska, nieodwracalności poczynionych szkód, złej lokalizacji licznych zakładów przemysłowych przyspieszającej proces zniszczeń, bezpośredniego zagrożenia dla organizmu człowieka”. Przytoczony poniżej dość długi cytat wskazuje na ingerencje cenzora, które mocno zmieniły sen wypowiedzi autora.
Tekst usunięty z książki Macieja Iłowieckiego został pogrubiony.

„U wybrzeży Francji widuje się coraz więcej osób kąpiących się w płytkim morzu przybrzeżnym w [...] nie przepuszczających wody kostiumach płetwonurków. Miło nam pośmiać się z Belgów i Francuzów. Wszakże im trzeba dostarczyć też coś do śmiechu: kiedy Polacy kąpią się w Bałtyku kąpią się w «największym zbiorniku ścieków» świata […].
Każdego roku ścieki zaopatrują Bałtyk w 10 tys. t fosfatów (ich koncentracja zwiększyła się 3 razy w ciągu ostatnich 15 lat) oraz w kilkadziesiąt tysięcy rodzajów innych trujących substancji chemicznych.
W 1971 r. jedna tylko Wisła dostarczyła Bałtykowi 2475 tys. t wapnia, 1734 tys. t chlorków, 1731 tys. t siarczanów, 918 t sodu, 353 tys. t potasu, 48 tys. t azotu (w związkach nieorganicznych) i 5 tys. t fosforu (również nieorganicznego). U wybrzeży skandynawskich i fińskich jest wprawdzie znacznie gorzej, ale słaba to pociecha [...].
W wodach naszego morza zmniejsza się systematycznie zawartość tlenu. Pojawia się siarkowodór, który, nie utleniony, unosi się z dna pozostawiając po sobie «wodną pustynię», martwą, trującą przestrzeń! Wedle ocen specjalistów, warstwa wód Bałtyku poniżej 100–120 m jest już strefą śmierci […].
Foki bałtyckie mają w swoim ciele 10 razy więcej DDT niż foki z Morza Północnego. Niektóre ryby przestają się już mnożyć, zaś koncentracja rtęci w organizmach innych ryb przy brzegach Szwecji zmusiła rząd tego kraju do zakazu połowów [...].
Zaczynają pękać zbiorniki z niemieckimi gazami bojowymi z czasów wojny – Anglicy woleli je oczywiście zatopić w Bałtyku niż bliżej Wysp Brytyjskich. Za to trzymają się jeszcze zbiorniki z kilkudziesięciu tysiącami ton cyjanku potasu, które swego czasu zatopili Szwedzi [...].
Zbyt często zdarzają się u nas nieprzemyślane, «technokratyczne» decyzje. Zakłady Azotowe w Puławach są naszą chlubą, dowodem pracowitości i nowoczesności rozwiązań – dziś jednak wiemy, że nie musiały stanąć właśnie w środku boru. Wiemy także, że 700 ha lasów zostało tam zniszczonych bezpowrotnie, 10 tys. ha jest poważnie zagrożonych, straty w samej gospodarce leśnej wokół Puław wynoszą ok. 60 mln zł. Znacznie wyższe są koszty niewymierne: szkodliwe działanie zanieczyszczeń na ludzi. Rejon uzdrowiskowy Puław, Kazimierza i Nałęczowa traci walory rekreacyjne. Podejmuje się tam wielkie wysiłki i ponoć wielkie koszty, by usunąć przyczyny zagrożenia i przeciwdziałać ich skutkom. Być może, iż przy wyborze lokalizacji «Azotów» nie można było (wówczas) przewidzieć skutków, niemniej otrzymaliśmy dobrą nauczkę przyszłość. Jakże pilnie i wnikliwie trzeba teraz analizować wszelkie projekty techniczne i lokalizacje przemysłowe! I oto zbudowaliśmy wielką elektrownię w Kozienicach, w środku puszczy, ostatniej już w tym rejonie. Trzeba przetrzeć drogi, wyciąć przesieki dla linii wysokiego napięcia, zbudować osiedle. Z puszczy niewiele zostanie.
W 1970 r. 300 tys. ha lasów w Polsce było już uszkodzonych przez zanieczyszczenia przemysłowe. Co roku straty w rolnictwie, sadownictwie i leśnictwie, spowodowane zatruwaniem powietrza, kosztują nas 10 mld zł. Zagrożone są zabytki architektury, np. Wawel
.
Nie wydaje się, by brakło u nas terenów, gdzie można budować przemysł bez większych szkód dla środowiska, sądzę nawet, że czasem warto zrezygnować z różnych pseudooszczędności (które potem wielokrotnie opłacamy). Ale nie ma co biadać, elektrownia kozienicka stoi. Jeszcze  jedna lekcja [...].
W 1971 r. wiele tygodników i dzienników walczyło zajadle przeciw budowaniu fabryki silikatów w Puszczy Augustowskiej; tym prędzej wycięto las i rozpoczęto budowę: oczywiście jej wstrzymanie przyniosłoby potem straty.
W „Życiu Warszawy" ukazał się wówczas wywiad z wicepremierem Zdzisławem Tomalem na temat owych augustowskich silikatów. Wicepremier (odpowiedzialny w owym czasie za ochronę środowiska) stwierdził, że decyzja lokalizacyjna była niewłaściwa, ale ze względu na opóźnienie alarmu i zaawansowanie budowy – trzeba ją było zatwierdzić. Zobowiązano jednakże odpowiednie instytucje do ograniczenia złych skutków w środowisku.
«Życie Warszawy» wyraziło uciechę, że «zamiast 120 – tylko 30 ha lasu» ulegnie zagładzie. Oczywiście, fabryka zniszczy znacznie więcej lasu, ponieważ w istotny sposób zakłóci równowagę biocenozy – zmieni stosunki wodne i wiele innych czynników [...].
Zbyt rzadko słyszało się dotychczas w naszym kraju o wydaniu «zakazu» jakiejś idiotycznej lokalizacji. Zbyt rzadko egzekwowano «obowiązujące» w ochronie środowiska normy i przepisy [...]”49.

Ingerencje cenzora w tekst Iłowieckiego jako przykład działalności cenzury warto uzupełnić uwagami Stefana Kisielewskiego, doświadczonego w walkach z cenzurą: „Działa ona odczuwalnie, lecz niewidocznie. Nie widzimy tajemniczego ołówka, który z precyzją kreśli szpalty czy stronice nie zostawiając na nich ani jednej myśli śmielszej czy oryginalnej. Nie ma literatury o tematyce współczesnej, nie ma historii ostatnich lat, nie ma publicystyki. W dodatku nie ma wcale ludzi, którzy to wszystko sprawili. [...] Nie ma to zresztą znaczenia, tu już działa mechaniczna, abstrakcyjna, bezosobowo-bezbłędna maszyna do niszczenia tekstów. [...] Anonimowość zresztą odpowiada im. Jedyny to urząd, który nie chce reklamy, który nie pozwala o sobie pisać. Wstydzą się najwidoczniej swojej pracy, o której Norwid mówi w wielokrotnie przeze mnie przytaczanym, lecz zawsze przez cenzurę konfiskowanym dwuwierszu: «Czy ten ptak kale gniazdo, co je kale, czy ten, co o tym mówić nie pozwala»”50.

Drugi przykład stanowi notka instruktażowa – dokument będący w wewnętrznym obiegu Głównego Urzędu – wskazująca przeoczenia cenzorów, w konsekwencji czego tekst niedopuszczalny został opublikowany. W notatce rozwijana jest argumentacja na rzecz tezy, że artykuł powinien zostać zatrzymany przez cenzurę ze względów „ogólnospołecznych”.

„W «Życiu Gospodarczym» nr 5 (z 1 lutego 1976 r.) w dziale Przemysł – Handel – Klient zostały zamieszczone dwa artykuły (A. Szymańska Czesia za 360 zł i Z. Długosz Chała z rodzynkami) nader krytycznie oceniające sytuację rynkową w Polsce: zaopatrzenie handlu w wyroby konfekcyjne, jakość i cenę oferowanych towarów.
W artykule pt. Czesia za 360 zł. A. Szymańska pisała, że olbrzymia większość towarów, które oferują nam sklepy konfekcyjne, są to tzw. buble, w dodatku często zaopatrzone w etykietę z napisem «nowość».
Artykuł ten poza jednostronnie krytyczną oceną zaopatrzenia rynku zawierał daleko posunięte uogólnienia nt. polityki wprowadzenia do handlu wątpliwych «nowości» oraz dużą dozę pesymizmu wyrażającego się w stwierdzeniu, że wbrew olbrzymim nakładom czynionym w przemyśle dziewiarskim – sytuacja na tym odcinku w skali całego kraju ulega pogorszeniu.
W drugim artykule pt. Chała z rodzynkami Z. Długosz w podobny sposób pisała o zaopatrzeniu handlu w odzież. Jej zdaniem większość oferowanych w sklepach towarów stanowią rzeczy niemodne lub o niskiej jakości; rzadko trafiają do handlu towary, które znajdują uznanie wśród nabywców i są przez nich chętnie kupowane. Sytuacja ta wg autorki wynika z faktu, że przemysł ma na uwadze głównie własne korzyści lub swoją wygodę. Jednocześnie Z. Długosz podając przykład koszul z Hong-Kongu chętnie kupowanych przez nabywców z uwagi na wygląd i niską cenę, stawiała pytanie, jak to jest możliwe, że kapitalista potrafi produkować rzeczy ładne i tanie a my nie. Jedną z przyczyn powodujących taki stan «są ogniwa które brużdżą w lepszym dostosowaniu oferty towarów do popytu».
Przygnębiającą wymowę tych artykułów pogłębiają rzucane przy okazji niekorzystne porównania bezwładu naszego «klucza» z operatywnością rodzimych i zagranicznych «prywaciarzy».
W tym kontekście należało też ocenić zestaw zdjęć z pierwszej, drugiej i trzeciej strony (nasze buble) w porównaniu z fotografią dwóch modelek na stronie czwartej («Między Warszawą a Nowym Jorkiem»).
Choć w omawianej wkładce są też pewne pozycje i stwierdzenia pozytywne, to jednak w sumie nie równoważą one negatywów.
W tej sytuacji należy uznać, że wyrażenie zgody na druk tych artykułów w obecnym kształcie jest (nawet przy uwzględnieniu specyfiki «Życia Gospodarczego») przeoczeniem cenzorskim [...].
Omawiane tu kontrowersyjne publikacje «Życia Gospodarczego» dotyczyły bardzo istotnych i bardzo trudnych problemów społeczno-gospodarczych, więc powinny były być ocenione z należytą rozwagą zarówno przez kierownictwo redakcji, jak i pracownika naszego Urzędu. Jako błąd należy więc ocenić postępowanie cenzora, który wprawdzie zgłosił szereg zastrzeżeń i postulował odpowiednie skreślenia i przeredagowania, lecz uległ w jakimś stopniu argumentacji redakcji. Wyegzekwował wprawdzie dwie drobne poprawki w tekście oraz oświadczenie, że kierownictwo «Życia Gospodarczego» decyduje się na wydrukowanie kwestionowanych pozycji i bierze za tę decyzję pełną osobistą odpowiedzialność, ale w tym przypadku takie rozwiązanie sprawy było ze względów ogólnospołecznych niewłaściwe. Zgodnie z obowiązującym trybem nie powinien był bowiem wyrazić zgody na druk, a o swych zastrzeżeniach poinformować swe kierownictwo służbowe, zapewniając w ten sposób wyegzekwowanie od redakcji koniecznych skreśleń i przeredagowań”51.

Zdaniem Zbigniewa Romka na przestrzeni czterdziestu lat istnienia cenzury zmieniały się okoliczności polityczne, sytuacja społeczno-ekonomiczna, ludzie, ale urząd stosował podobne metody oraz zasady pracy nad tekstem, z redakcjami i autorami52. Dobry cenzor kilkoma minimalnymi ingerencjami w tekst tak zmieniał jego wymowę, że tekst stawał się zgodny z oczekiwaniami władz.

Zakazane tematy

Cenzura kreowała wizję przeszłości i teraźniejszości według zaleceń władzy komunistycznej. Cenzor miał spełniać rolę podobną do tej, jaką miało Ministerstwo Prawdy ze słynnej powieści George'a Orwella Rok 1984. Według Stefana Kisielewskiego, celem cenzury było „zasugerowanie czytającym, że autorzy myślą tak właśnie jak piszą i jednocześnie przyzwyczajenie piszących aby myśleli i formułowali swe myśli w pewien określony sposób, bo pisanie w inny sposób będzie likwidowane lub przez odpowiednie skreślenia zmieniane”53.

Cenzurowane były między innymi następujące tematy:
– informacje ukazujące w pozytywnym świetle prawicę polityczną w II Rzeczypospolitej,
– eksponowanie udziału prawicy politycznej II Rzeczypospolitej w walce z okupantem hitlerowskim,
– zbyt korzystne opinie o Polsce w latach 1918–1939 i o rządzących wówczas politykach,
– krytyka dotycząca ówczesnej współczesności, niekorzystne oceny dotyczące gospodarki PRL, przemysłu, budownictwa i handlu,
– krytyka radia i telewizji,
– krytyka marnych przedsięwzięć estradowych, jak choćby Festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu,
– pesymistyczne przedstawianie stanu ochrony środowiska,
– złe opinie o elicie rządzącej czy ustawodawstwie w PRL,
– opinie eksponujące rolę religii w życiu człowieka,
– krytyka marksizmu w publikacjach za wyjątkiem kilku czasopism specjalistycznych,
– informacje o działalności Kościoła katolickiego, jego roli w społeczeństwie, a także wiadomości o istnieniu i działaniu organizacji i środowisk z nim związanych,
– wiadomości wskazujące na słabość gospodarczą i źle prowadzoną politykę Polski lub jej zacofanie technologiczne,
– informacje o nowych kontraktach, zakupie nowych licencji, oraz wysokości zadłużenia zagranicznego,
– przedruki wystąpień przywódców sojuszniczych krajów, jeśli wychodziły poza ramy socjalistycznego schematu,
– przedruki prasy krajów bloku komunistycznego,
– przedruki wystąpień polityków nominalnie rządzących PRL,
– artykuły członków KC PZPR, Mieczysława F. Rakowskiego i redaktora naczelnego tygodnika „Polityka" – oficjalnego organu partii, gdy ośmielał się pisać o konieczności zreformowania gospodarki PRL,
– sejmowe przemówienia posła katolickiego koła „Znak" Stanisława Stommy, jak też innych osób zasiadających w Sejmie,
– informacje o masowych zatruciach, epidemiach, szkodliwości polichlorku winylu (PCW) dla pracujących przy nim ludzi,
– informacje o narastającym w kraju problemie alkoholizmu,
– informacje o wzrastającej liczbie wypadków przy pracy,
– informacje o wypadkach drogowych, morderstwach, porwaniach samolotów, pożarach54.

Cenzura uczulona była na specjalne grupy tematów, co do których sformułowano szczególnie drobiazgowe obostrzenia. Bardzo szczegółowe przepisy określały sprawy wyznaniowe, w odniesieniu do których niedopuszczalna była żadna samodzielność ze strony autora. Problemem dla władz był wybór w 1978 roku metropolity krakowskiego Karola Wojtyły na papieża. Wydarzenia tego nie można było pominąć, zezwolono zatem na informowanie o przebiegu konklawe, lecz wycinano wiele korespondencji zbyt entuzjastycznie mówiących o jego wyniku. Przed pielgrzymką papieża do Polski władze stanowczo zaleciły, aby wszystkie publikacje prasowe, a także inne (na przykład płyty, albumy, foldery, pocztówki) dotyczące wizyty, przed zwolnieniem do druku były sygnalizowane bezpośrednio kierownictwu Urzędu. Podczas pielgrzymki papieża do Polski w 1979 roku prasa musiała przekazywać relacje, ale jakiekolwiek oznaki entuzjazmu były niedopuszczalne.

O krajach socjalistycznych można było pisać tylko dobrze. Szczególne miejsce zajmował Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wspomniano już, że obowiązywał zakaz obarczania go odpowiedzialnością za śmierć polskich oficerów w Katyniu. Powstała nawet lista dopuszczonych do użycia sformułowań: „rozstrzelany przez hitlerowców w Katyniu", „zmarł w Katyniu", „zginął w Katyniu", a respektowaną datą śmierci oficerów był lipiec (ewentualnie trochę później) 1941 roku. Zakazywano przekazywania informacji o przewadze technologicznej niektórych polskich wyrobów przemysłowych nad radzieckimi, wykreślano wszelkie sugestie, że wymiana handlowa z ZSRR jest niekorzystna dla Polski.

Stosunki gospodarcze Polski z innymi krajami bloku wschodniego, należącymi do Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, obejmowały ścisłe klauzule tajności, więc niewiele informacji mogło się ukazać na ten temat. Wnikliwie przyglądano się informacjom dotyczącym stosunków dyplomatycznym PRL z Zachodem. Pewna swoboda wyrażania niezależnych poglądów funkcjonowała jedynie w odniesieniu do krajów trzeciego świata lub neutralnych, chociaż utajniano niektóre wstydliwe fakty.

Informacje, których nie można było przemilczeć, jak zabójstwo krakowskiego studenta i współpracownika KOR Stanisława Pyjasa, przed ukazaniem, musiały przejść odpowiednią obróbkę. W konsekwencji podano wiadomości w taki sposób, że czytelnik interpretował je jedynie we „właściwy" sposób. Jeśli istniała taka potrzeba, nakazywano fałszowanie wszelkich statystyk dzięki, czemu możliwe było prowadzenie propagandy sukcesu oraz ukrywania jakichkolwiek potknięć ekipy Edwarda Gierka.

Ujawnienie przez Tomasza Strzyżewskiego instrukcji cenzorskich wstrząsnęły środowiskiem literackim. Stefan Kisielewski w swoim Dzienniku zapisał:
„Zapoznałem się z dokumentem, który podnosi włos na głowie, tchnie czyste szaleństwo. [...] Coś niesłychanego! Drobiazgowo wyliczone, o czym nie wolno pisać, na przykład wybuchu gazów, o orzeczeniach Sądu Najwyższego [...]. Do tego lista nazwisk zakazanych i podejrzanych (ja też jestem), a także wersja oficjalna o Katyniu – sowiecka oczywiście itd. Ci ludzie wszystko wiedzą o swoich zbrodniach i bzdurach, to są cynicy najwięksi, jacy istnieją, groza wieje z tego dokumentu. Myślałem, że o cenzurze wiem wszystko, tymczasem wiedziałem jeszcze mało. Teraz rozumiem, że Ruscy się ruszyli na Czechosłowację, kiedy prasa zaczęła tam drukować bez cenzury. Niewolnik jest niewolnikiem dopóki o swojej niewoli nie wie. A o takiej postaci cenzury nie wie w Polsce chyba co najmniej 80 proc. ludzi”55.

Cenzorzy zniekształcali prawdziwy obraz rzeczywistości, ale sami byli dobrze poinformowani o prawdziwych wydarzeniach w kraju i na świecie. Posiadali również informacje o prawdziwych celach działania władz. Te z kolei wychodziły z założenia, że cenzorzy muszą znać prawdę, zanim zaczną ingerować w teksty. W ten sposób dawano im możliwość wychwycenia aluzji i uszczypliwości kierowanych pod adresem rządzących56. Cenzorzy wypełniali również swoistą misję wychowawczą względem autorów. Zakładano, że po przekonaniu autorów o słuszności dokonanych poprawek, nie będą próbować w przyszłości przechytrzyć cenzorów57. Zależało cenzurze na harmonijnej współpracy z wydawcami, redaktorami i autorami. Współpraca układała się harmonijnie, gdy cenzor nanosił na tekst niewielkie, kosmetyczne uwagi. Zabieg „delegowania uprawnień” polegał na włączeniu do procesu cenzurowania myśli jak największej ilości osób, włącznie z autorem. Ponadto cenzura prowadziła swoistą grę o teksty z autorami, która polegała na wzajemnych ustępstwach.

Zbigniew Romek pisał: „gdy to się udawało, wtedy autorzy czy redaktorzy tekstów już nie myśleli o tym, że biorą udział w procederze łamania wolności słowa, ale koncentrowali się jedynie na tym, co uda się, a czego nie uda się obronić. Przedmiotem sporu był zakres ingerencji, nie kwestionowano istnienia cenzury, zadowalano się każdym, nawet drobnym sukcesem. Znikał z pola widzenia podstawowy fakt, że ustalenie wspólnego stanowiska cenzora i autora było zgodą na współudział w zbrodni dokonanej na wolności słowa w dobie PRL. Jeden z historyków, wspominając swój pierwszy kontakt z cenzorem, napisał: «ciekawe, że w ogóle nie przyszło mi wówczas do głowy, żeby nie iść na żaden kompromis i zrezygnować z druku książki». Tego typu myślenie było wielkim zwycięstwem systemu kontroli słowa w PRL”58.

Znaczenie cenzury w PRL

Zapis konstytucji PRL o wolności słowa, druku, zgromadzeń, wieców, pochodów i manifestacji przed 1989 rokiem funkcjonował tylko na papierze. Bogusław Gogol pisząc o polityce medialnej władz komunistycznych w Polsce, uważał, że „w rozwiązaniach zarówno faktycznych, jak i prawnych, przyjmowanych dla systemu politycznego powojennej Polski Ludowej, jej władze od samego początku przywiązywały kluczowe znaczenie do zbudowania kompleksowego, zmonopolizowanego, całkowicie inspirowanego i nadzorowanego przez siebie systemu przekazu propagandowego. Pełna zależność środków przekazu od władzy to w poprzednim ustroju zasada przestrzegana ortodoksyjnie od 1948 r. Słabła jedynie w miesiącach rzadkich i przejściowych, choć cyklicznych «odwilży» związanych z ustępstwami władzy na rzecz swobodniejszych, ale nigdy nie wolnych wypowiedzi”59.

Aby zapewnić sobie monopolistyczną pozycję interpretatora rzeczywistości, władza komunistyczna posiadała w rękach media, a równocześnie eliminowała to, co w treściach przekazywanych informacji było niezgodne z oficjalną propagandą. Konieczność oczyszczenia przekazu z informacji niepożądanych przez władzę zrodziła potrzebę wprowadzenia cenzury prewencyjnej, czyli „działania mającego z jednej strony kontrolować każdy przekaz co do jego «czystości», czyli zgodności z założonym celem i formą tego przekazu, a z drugiej strony mającego zablokować i usunąć to wszystko, co mogłoby zawierać treści będące w opozycji do poglądów uważanych przez decydentów za właściwe”60. Cenzura była jednym z narzędzi budowania i utrwalania władzy komunistycznej w kraju.

Adam Paczkowski tak ocenił znaczenie cenzury: „Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że system komunistyczny, drastycznie kontrolując druk, w istocie prześladował Człowieka. I tego, który pisał, i tego, który czytał. Czas ten należy do przeszłości. Ale coś wiek osób w Polsce za nim tęskni... Czuj duch!”61.

Z punktu widzenia człowieka, który pisał, a nawet tego, który tworzył – funkcjonowanie cenzury doprowadziło do powstania zjawiska autocenzury. Zanim zaczęto pisać artykuł, książkę, scenariusz, stawiano sobie pytania: „czy to cenzura przepuści?”, albo „czy to wydrukują?”. Doświadczenia w walce z cenzurą oraz system nagród i kar dla twórców wymuszały konkretne zachowania i powodowały, że najskuteczniejszym cenzorem był sam twórca.

O problemie autocenzury w eseju Knebel i słowo Stanisław Barańczak wypowiadał się  następująco:
„(…) w państwach takich [w których funkcjonuje cenzura – Ł.K.] jest rzeczą powszednią, że literatura sama siebie obezwładnia i knebluje. Osobliwy to widok – ofiara, która sama zakłada sobie knebel, mimo że z pozoru nikt jej do tego nie zmusza. Obrazek ten znajduje wyjaśnienie dopiero wtedy, gdy wiemy, że za własnowolnymi z pozoru czynami stoi przymus bardziej skomplikowany niż naga fizyczna przemoc, przymus wykorzystujący strach, małoduszność, pragnienie kariery czy zaszczytów, lub po prostu konieczność zarobkowania. Cały złożony system postrachów, przynęt, oszustw, sofistycznych racjonalizacji służy temu, aby pisarz sam zamykał sobie usta. Aby, dzięki temu, było z nim jeszcze mniej kłopotu”62.

Funkcjonowanie cenzury i autocenzury, a jednocześnie potrzeba rozpowszechniania informacji poza państwowym obiegiem, czyli potrzeba funkcjonowania wolnego słowa – zrodziły niezależny ruch wydawniczy63. Stanisław Barańczak w tekście Dlaczego „Zapis”, wydanym 1 stycznia 1977 roku napisał: „«ZAPIS» nie musi powstawać, jeśli zawarte w nim materiały zostaną opublikowane w oficjalnie działających wydawnictwach i czasopismach. Publikujemy «ZAPIS» tylko dlatego, że oficjalne możliwości druku zawartych w nim materiałów zostały nam odjęte. [...] Jest to po prostu prezentacja utworów, na których ciąży zapis, jak popularnie określa się zakaz druku. Nie mając w ogóle możliwości druku albo posiadając w swych szufladach Utwory, do których przywiązują wagę, a które albo zostały już skreślone przez cenzurę, albo nie mają najmniejszych szans na oficjalną publikację –  współautorzy «ZAPISU» decydują się na jedyne możliwe wyjście: rozpowszechnienie swych utworów w kilkunastu maszynopisowych kopiach”64. Pierwszy numer „Zapisu” powielony przez studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ukazał się w nakładzie czterystu egzemplarzy.


Opracował Łukasz Kijek
Redakcja: Monika Śliwińska

 

Przypisy

1 Artykuł 71 Konstytucji PRL. cyt. za: B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 37.
2 S. Kisielewski, Przeciw cenzurze – legalnie (Garść wspomnień), cyt. za: B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 7.
3 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 17.
4 T. Goban-Klas, Powstanie i kres cenzury w Europie Zachodniej, [w:] Piśmiennictwo – systemy kontroli – obiegi alternatywne, t. 1, red. J. Kostecki, A. Brodzka, Warszawa 1992, s. 44.
5 Dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 7 września 1944 r. o zakresie działania i organizacji Resortu Informacji i Propagandy; [online:] http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/1944/s/4/20/1, [dostęp:] 2.12.2014.
6 [online:] http://teatrnn.pl/leksykon/node/4279/polski_komitet_wyzwolenia_narodowego_w_lublinie_%E2%80%93_sk%C5%82ad#15, [dostęp:] 2.12.2014.
7 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 17.
8 Charakterystykę działalności J. Borejszy na tym stanowisku przedstawił Z. Romek w pracy Cenzura a nauka historyczna w Polsce 1944–1970 (Warszawa 2010, s. 28–36).
9 J. Wrona, Lublin w okresie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, red. T. Radzik, A.A. Witusik, Lublin 1997, s. 380.
10 Charakteryzując projekt tego dekretu, Zbigniew Romek napisał: „Projekt nawiązywał do prawa prasowego II Rzeczypospolitej i odzwierciedlał przekonania jego autorów o ograniczonej roli urzędu cenzury, który powinien wkraczać tylko wtedy, gdy zostały podważone elementarne zasady funkcjonowania nowo powstałego demokratycznego państwa” (Z. Romek, Cenzura a nauka historyczna w Polsce 194401970, Warszawa 2010, s. 33). Pracownicy Gławlitu czyli radzieckiej cenzury, Piotr Gladin i Kaizmierz Jarmuž w projekcie dekretu o cenzurze doszukali się akcentów antyradzieckich. W punkcie 8. projektu przewidziano ograniczą możliwość wydawania prasy przez obywateli radzieckich. Ten przejaw suwerenności polskiej prasy był dla ZSRR nie do przyjęcia (Tamże).
11 J. Wrona, Lublin w okresie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, s. 380–381.
12 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 18.
13 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 90.
14 Pierwszy cenzor polski ludowej, „Rzeczpospolita”, 16.07.1944.
15 Cyt. za: B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 63.
16 Tamże, s. 65.
17 Tamże.
18 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 90.
19 Cyt. za: B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 60.
20 Tamże, s. 67–68.
21 Dekret z dnia 5 lipca 1946 r. o utworzeniu Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk; [online:] http://www.dziennikustaw.gov.pl/DU/1946/210/1, [dostęp:] 2.12.2014.
22 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 19.
23 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 91.
24 B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 67.
25 Podkreślenia i cytaty za: B. Gogol B., tamże, s. 66.
26 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 90.
27 Tamże, s. 96.
28 Cyt. za B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 56.
29 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 92–94.
30 Gogol B., „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 76.
31 Tamże, s. 82–83.
32 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 19–21.
33 Tamże, s. 497. Władze w trudnych dla siebie momentach politycznych przesileń, wcześniej w roku 1956 i 1970, a także właśnie w roku 1980 i 1981, pozwalały śmielej pisać o pewnych sprawach. Partia i cenzura stosowały metodę „wentylu bezpieczeństwa”, rozładowując w ten sposób społeczne napięcia (Z. Romek, Cenzura a nauka historyczna w Polsce 1944–1970, Warszawa 2010, s. 53).
34 Cyt. za: B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 109.
35 Ustawa z dnia 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk; [online:] http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19810200099, [dostęp: 2.12.2014].
36 Artykuł drugi ustawy brzmiał w następujący sposób:
Korzystając z wolności słowa i druku w publikacjach i widowiskach, nie można:
1) godzić w niepodległość lub integralność terytorialną Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,
2) nawoływać do obalenia, lżyć, wyszydzać lub poniżać konstytucyjny ustrój Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,
3) godzić w konstytucyjne zasady polityki zagranicznej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i jej sojusze,
4) uprawiać propagandy wojennej,
5) ujawniać wiadomości stanowiących tajemnicę państwową, w tym tajemnicę gospodarczą oraz tajemnicę służbową dotyczącą obronności i Sił Zbrojnych,
6) nawoływać do popełnienia przestępstwa lub je pochwalać,
7) ujawniać bez zgody zainteresowanych stron wiadomości z postępowania przygotowawczego oraz rozpowszechniać wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności,
8) naruszać uczuć religijnych i uczuć osób niewierzących,
9) propagować dyskryminacji narodowościowej i rasowej,
10) propagować treści szkodliwych obyczajowo, a w szczególności alkoholizmu, narkomanii, okrucieństwa i pornografii.
37 Przedstawiciele ZSRR w Polsce bardzo krytycznie wypowiadali się o funkcjonowaniu cenzury w okresie karnawału Solidarności. Leonid Zamiatin, kierownik Wydziału Propagandy Zagranicznej KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, mówił na spotkaniach z polskimi liderami partyjnymi o ogromnym niebezpieczeństwie, które stwarza sytuacja panująca wśród dziennikarzy chcących publikować materiały z zaznaczonymi ingerencjami cenzury, czy też w ogóle o słabości cenzury, czego dowodem była sytuacja w wydawanych przez Solidarność drukach i biuletynach (J. Wojsław, Miejsce cenzury w ocenach aparatu partyjnego w okresie politycznej konfrontacji lat 1980–1981, [w:] „Nie należy dopuszczać do publikacji”. Cenzura w PRL, red. G. Gzella, J. Gzella, Toruń 2013, s. 212, 213).
38 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 231.
39 Tamże, s. 257.
40 Ustawa z dnia 28 lipca 1983 r. o zmianie ustawy o kontroli publikacji i widowisk, [online:] http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19830440204, [dostęp:] 2.12.2014.
41 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 258.
42 Tamże, s. 278.
43 Ustawa z dnia 11 kwietnia 1990 r. o uchyleniu ustawy o kontroli publikacji i widowisk, zniesieniu organów tej kontroli oraz o zmianie ustawy – Prawo prasowe; [online:] http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19900290173, [dostęp:] 2.12.2014.
44 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 21, 22, 35.
45 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 92.
46 A. Paczkowski, Posłowie, a właściwie nieco uwag o cenzurze w ogóle oraz garść wiadomości rozmaitych o dziejach tej instytucji w Polsce, [w:] M. Bald, N.J. Karolides, D.B. Sova, 100 zakazanych książek. Historia cenzury dzieł literatury światowej, Warszawa 2004, s. 546. 
47 Z. Romek, Cenzura a nauka historyczna w Polsce 1944–1970, Warszawa 2010, s. 58–59.
48 T. Goban-Klas, Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004, s. 214.
49 Czarna księga cenzury PRL 2, Londyn 1978, s. 29–31.
50 Cyt. za: B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 54.
51 Czarna księga cenzury PRL 1, Londyn 1977, s. 214–216.
52 Z. Romek, Cenzura a nauka historyczna w Polsce 1944–1970, Warszawa 2010, s. 37.
53 A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975–1980), Warszawa 2004, s. 24.
54 Tamże, s. 25–28.
55 S. Kisielewski, Dziennik, Warszawa 1996, s. 924, 925.
56 Z. Romek, Cenzura a nauka historyczna w Polsce 1944–1970, Warszawa 2010, s. 64.
57 Tamże, s. 67.
58 Tamże, s. 71.
59 B. Gogol, „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012, s. 24.
60 Tamże, s. 27.
61 A. Paczkowski, Posłowie, a właściwie nieco uwag o cenzurze w ogóle oraz garść wiadomości rozmaitych o dziejach tej instytucji w Polsce, [w:] M. Bald, N.J. Karolides, D.B. Sova, 100 zakazanych książek. Historia cenzury dzieł literatury światowej, Warszawa 2004, s. 548.
62 S. Barańczak, Knebel i słowo. O literaturze krajowej w latach siedemdziesiątych, Warszawa 1980, s. 154.
63 Inaczej sprawę funkcjonowania drugiego obiegu przedstawił Stanisław Siekierski. Uważał, że wśród przyczyn rozbudowania drugiego obiegu były: a) funkcjonujące wśród elit politycznych oczekiwanie na liberalizację systemu; b) generalne osłabienie sił politycznych i aparatu egzekucyjnego władzy; c) brak wiary w skuteczność oddziaływania na postawy szerokich kręgów społecznych słowa drukowanego, szczególnie w edycjach książkowych (S. Siekierski, Drugi obieg jako efekt działania cenzury PRL?, [w:] Autor, tekst, cenzura. Prace na Kongres Slawistów w Krakowie w roku 1998, Warszawa 1998, s. 36, 37).
64 S. Barańczak, Dlaczego „Zapis”, [online:] http://zakladajciekomitety.pl/wokol-kor/teksty/, [dostęp:] 2.12.2014.

 

 

 

 

 

 

 

 

Literatura

Źródła
Barańczak S., Dlaczego „Zapis”, [online:] http://zakladajciekomitety.pl/wokol-kor/teksty/, [dostęp:] 2.12.2014.
Barańczak S., Knebel i słowo. O literaturze krajowej w latach siedemdziesiątych, Warszawa 1980.
Czarna księga cenzury PRL, 2 t., Londyn 1977–1978.
Dziennik Ustaw, [online:] http://www.dziennikustaw.gov.pl/, [dostęp:] 2.12.2014.
Kisielewski S., Dziennik, Warszawa 1996.
Pierwszy cenzor polski ludowej, „Rzeczpospolita”, 16.07.1944.

Opracowania
Goban-Klas T., Niepokorna orkiestra medialna. Dyrygenci i wykonawcy polityki informacyjnej w Polsce po 1944 roku, Warszawa 2004.
Goban-Klas T., Powstanie i kres cenzury w Europie Zachodniej, [w:] Piśmiennictwo – systemy kontroli – obiegi alternatywne, t. 1, red. J. Kostecki, A. Brodzka, Warszawa 1992.
Gogol B., „Fabryka fałszywych tekstów”. Z działalności Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku w latach 1945–1958, Warszawa 2012.
Krajewski A., Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975-1980), Warszawa 2004.
Paczkowski A., Posłowie, a właściwie nieco uwag o cenzurze w ogóle oraz garść wiadomości rozmaitych o dziejach tej instytucji w Polsce, [w:] M. Bald, N.J. Karolides, D.B. Sova, 100 zakazanych książek. Historia cenzury dzieł literatury światowej, Warszawa 2004.
Romek Z., Cenzura a nauka historyczna w Polsce 1944–1970, Warszawa 2010.
Siekierski S., Drugi obieg jako efekt działania cenzury PRL?, [w:] Autor, tekst, cenzura. Prace na Kongres Slawistów w Krakowie w roku 1998, Warszawa 1998.
Wojsław J., Miejsce cenzury w ocenach aparatu partyjnego w okresie politycznej konfrontacji lat 1980–1981, [w:] „Nie należy dopuszczać do publikacji”. Cenzura w PRL, red. G. Gzella, J. Gzella, Toruń 2013.
Wrona J., Lublin w okresie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, [w:] Lublin w dziejach i kulturze Polski, pod red. T. Radzika i A.A. Witusika, Lublin 1997.

Wideo

Audio

Słowa kluczowe