Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Gazownia w Lublinie

W 1877 roku inżynier Anastazy Lubomił Suligowski złożył magistratowi miasta Lublina deklarację na zaprowadzenie oświetlenia gazowego. Ofertę zatwierdzono w 1879 roku; koncesja opiewała na czterdzieści lat, licząc od zakończenia budowy. Potem zakład miał przejść na własność miasta. Była to jedna z pierwszych gazowni w Królestwie po Warszawie, Łodzi i Kaliszu.

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Początki

Zakład wzniesiono obok dworca kolejowego w dzielnicy Piaski. Wydajność gazowni wynosiła początkowo 55 tys. stóp produkcyjnych, co pozwalało zasilać 2 tys. płomieni w mieście. Budowę rozpoczęto w czerwcu 1879 roku, urządzenia wykonała firma Ph.O. Oechelhausera z Berlina – znana i zasłużona w przemyśle gazowym. Rury dostarczyła firma Lilpop Bau i Loewenstein; były wykonane z żeliwa, miały wytrzymałość sześciu atmosfer, długość dwóch metrów, średnicę trzech cali. Koszt budowy sieci wyniósł 112 tys. rubli. Rury były łączone na wpusty w formie kielicha, które uszczelniano sznurem konopnym i ołowiem. Zbudowano komin, zbiornik na gaz o pojemności 16 tys. stóp sześciennych umieszczony, celem lepszego uszczelnienia, w basenie wodnym. Rurociąg gazowy doprowadzono do ulicy Bernardyńskiej.
Drugiego maja 1880 roku rozpalono piec nr 1, a 12 maja dokonano próbnego zapalenia latarni na rogu ulic Bernardyńskiej i Zamojskiej. Trzynastego maja tegoż roku na lubelskich ulicach świeciło już 25 latarni gazowych. Tak rozpoczęła funkcjonowanie lubelska gazownia.

Pierwsza rozbudowa

Zakład ciągle przebudowywano, zwiększając liczbę komór w piecach, co pozwalało osiągnąć coraz większą wydajność. Rurociągi gazowe wydłużały się; 28 września 1886 roku połączono linie rur gazowych między ulicami Świętoduską i Nową (dalsza część obecnej ulicy Lubartowskiej). Produkcja gazu wyniosła 10 726 840 stóp sześc.
Ciekawym eksperymentem było odgazowywanie drzewa sosnowego, ale gaz był zanieczyszczony i wkrótce zrezygnowano z prób. W 1889 roku paliło się 269 latarń gazowych.
W 1899 roku zawarto umowę o oświetlenie stacji kolejowej w Lublinie i dostarczanie gazu do oświetlenia wagonów.
Budowę nowego kotła parowego i zbiornika na gaz zlecono firmie Plage i Laśkiewicz. W 1906 roku produkcja gazu wyniosła 1 445 1676 stóp sześc., na oświetlenie zużyto 6 816 164 stóp sześc., odbiorcy zużyli 5 564 000 stóp sześc.
W 1907 roku dyrektorem został Feliks Bańkowski, który zgodnie z umową przeprowadził na swój koszt wiele przeróbek i udoskonaleń. W 1908 roku oświetlone gazem były: urząd pocztowo-telegraficzny, hotel „Victoria” i budynek Sądu Okręgowego.
W 1909 roku zawarto porozumienie z koleją o budowę wąskotorowej bocznicy ze stacji do zakładu, sieć gazowa sięgała ulicy Niecałej. W 1913 roku podjął pracę w gazowni, jako wicedyrektor, Eugeniusz Kwiatkowski – późniejszy minister przemysłu i handlu, minister skarbu i wicepremier w latach 1935–1939. Pracował w zakładzie do 1916 roku.

I wojna światowa i lata 20.

Okres wojny gazownia przeszła bez większych strat; kłopoty zaczęły się dopiero po odzyskaniu niepodległości. W latach 1919–1922 ustanowiono nadzór sądowy nad gazownią, bo urządzenia nie były dostatecznie konserwowane, a stan zakładu odbijał się na gospodarce miasta.
W wyniku kłopotów gospodarczych pojawiały się trudności związane z wypłatami; w 1922 roku doszło do pierwszych strajków. Dziewiątego marca 1923 roku zakład przeszedł pod zarząd miasta. Kierownikiem został inż. Stefan Dażwański.
W 1925 roku zmodernizowano zakład, zbudowano piecownię, nowy, wyższy komin, jak również nowe rurociągi na ulicach Szopena, Narutowicza i przyległych. Pożyczka z firmy Ulen & Co. pozwoliła ułożyć ponad 5 kilometrów nowych przewodów, wyremontować istniejące magistrale, nowy zbiornik o maksymalnej objętości 6 tys. metrów sześc. gazu.
W 1928 roku wyposażenie gazowni wyglądało następująco – jeden piec pięciokomorowy, aparatownia firmy Bamag-Meguin, benzolownia z aparatownią, zbiornik o pojemności do 8 tys. metrów sześc.
Wyprodukowano 1 687 044 metrów sześc. gazu, 2791 ton koksu, 210 ton smoły surowej, sieć gazowa po remontach i wydłużeniu liczyła w 1930 roku ponad 21 kilometrów. Duże straty poczynił huragan z 20 lipca 1932 roku. Zniszczeniu uległ żelazny komin wysokości 25 metrów, zostały zerwane dachy, uszkodzone zbiorniki gazu, zdjęto 11 latarń gazowych; jednak własnymi siłami naprawiono szkody.

Czasy wielkiego kryzysu

Kryzys gospodarczy spowodował spadek konsumpcji gazu, 50 500 metrów sześc. gazu wypuszczono w powietrze, zatrudnienie zmniejszono z 52 do 36 osób, w dalszym ciągu eksploatowano 54 gazowe latarnie. Mimo tego w następnych latach zużycie gazu wzrastało; sieć gazowa uległa wydłużeniu do prawie 23 km, podłączono do niej 312 domów, było 1002 odbiorców gazu. Mimo uruchomienia elektrowni miejskiej i spadku zapotrzebowania na gaz w celach oświetleniowych, nadal odbiorcami były gospodarstwa domowe, niektóre zakłady korzystające z silników na gaz; kolej ciągle korzystała z gazu do oświetlenia wagonów.
W 1936 roku sieć gazowa liczyła 25,5 kilometrów, produkcja gazu wynosiła 1 014 237 metrów sześc., liczba odbiorców wzrosła do 1082 osób. W 1937 roku utworzono Inspekcję Miejskiego Zakładu Gazowego w gmachu Hotelu Europejskiego, by usprawnić obsługę interesantów.
Długość sieci przed wybuchem wojny sięgnęła ponad 28 km, produkowano 1 160 500 metrów sześc., prawie 2 tysiące ton koksu, ponad 150 ton smoły. Oświetlenie ulic pochłaniało 187 500 metrów sześc., konsumpcja przez odbiorców prywatnych 310 500 metrów sześc., kolej zużywała 233 tysiące metrów sześc., inni odbiorcy – 47 900 metrów sześc. Ulice oświetlało 87 latarń gazowych, liczba odbiorców wyniosła 1256, do sieci włączono 62 budynki.

Pod niemiecką okupacją

W wyniku intensywnego bombardowania, jakie miało miejsce 9 września, na gazownię spadło sześć bomb, jedna nie wybuchła. Zniszczeniu uległa sieć gazowa, prawie wszystkie latarnie na Starym Mieście, a w budynku ratusza spłonęła dokumentacja sieci gazowej. Gazownia została unieruchomiona na trzy tygodnie, szkody naprawiono, produkcja wynosiła około tysiąca metrów sześc. gazu na dobę. Z uwagi na to, że smoła pogazowa była półproduktem służącym do produkcji benzyny syntetycznej, a benzol wykorzystywano do napędu silników w przemyśle i kolejnictwie, unieruchomiono destylarnię smoły i benzolownię, aby nie dostarczać paliwa wojskom okupacyjnym. Z uwagi na braki w zaopatrzeniu w węgiel wzrosło zapotrzebowanie na gaz do ogrzewania domów, prace inwestycyjne wstrzymano, koncentrując się na bieżących naprawach. Z uwagi na ograniczenia w dostępie do wielu surowców, które pozostawiono w gestii przemysłu zbrojeniowego Rzeszy, przeprowadzenie jakichkolwiek inwestycji byłoby bardzo utrudnione. W latach 1941–1943 dokonano kilku napraw, sprowadzono z Niemiec aparaty niezbędne do pracy zakładu – pompy do wody i amoniaku, aparat tlenowy; przeprowadzono też kompleksową elektryfikację gazowni.
Władze okupacyjne rozważały możliwość doprowadzenia gazu do obozu na Majdanku, zdając sobie sprawę do czego może być użyty. Dyrektor gazowni tak naświetlił sprawę inwestycji, że całe przedsięwzięcie uznano za nieopłacalne i do obozu nigdy nie doprowadzono sieci gazowej. Podwyższenie zatrudnienia zapobiegło wywozowi wielu osób w głąb Rzeszy na roboty przymusowe. Zakład – mający strategiczne znaczenie dla okupanta – miał większe możliwości zaopatrzenia pracowników w podstawowe artykuły.
W miarę zbliżania się frontu i w trakcie walk o miasto zamknięto dopływ gazu do miasta, rurociągi zostały w wielu miejscach zniszczone, normalną pracę podjęto dopiero w sierpniu, zakład jednak nie poniósł większych strat.

Po wyzwoleniu

W 1946 roku dyrektorem został inż. K. Bizański; przebudowano stary zbiornik gazu na zbiornik smoły pogazowej, wymieniono jeden z kotłów parowych, wyremontowano płuczkę amoniakalną. Długość sieci wynosiła ponad 30 kilometrów, wyprodukowano 1 334 416 metrów sześc. gazu, 1400 ton koksu, prawie 100 ton smoły. Oświetlenie ulic zużywało 11 574 metrów sześc., gospodarstwa domowe 649 905 metrów sześc., przemysł 93 587 metrów sześc., inni odbiorcy – 266 247.
Benzolownię, którą zatrzymano w 1939 roku, uruchomiono dopiero w 1947 roku. Odbudowano komin przy starej kotłowni, który zniszczył huragan z 1931 roku. Zbudowano ponad 700 metrów nowych gazociągów, sieć miała długość prawie 31 kilometrów. W 1948 roku ograniczono produkcję benzolu i destylację smoły, sieć gazowa osiągnęła długość 31 kilometrów; były 23 latarnie uliczne, produkowano 1 299 850 metrów sześc. gazu. W założeniach przygotowywanego planu sześcioletniego gazownia miała stać się rozdzielnią gazu ziemnego w związku z planowanym doprowadzeniem rurociągu gazu ziemnego. Przedsięwzięcie zaplanowano na rok 1954.
Sieć zmniejszyła się o pół kilometra w wyniku rozbiórki starego rurociągu, ciągle eksploatowano 23 latarnie gazowe. W 1950 roku utworzono przedsiębiorstwo „Miejska Gazownia”. Zbudowano nowy piec pięciokomorowy, długość sieci wzrosła do 32 kilometrów, wyprodukowano 145 163 metrów sześc. gazu, 2235 ton koksu, 121 ton smoły, jednocześnie wielu pracowników zaczęło przechodzić do innych, lepiej płatnych zawodów.
W 1953 roku w związku z brakiem remontu urządzeń i planowanym doprowadzeniem gazu ziemnego, konieczne stało się zainstalowanie nowych urządzeń z Kostrzyna, by zakład mógł pracować bez zakłóceń. Jednocześnie zaprzestano całkowicie destylacji smoły i benzolu. Sieć gazowa wydłużyła się prawie do 42 kilometrów, produkcja gazu do 2 248 422 metrów sześc., koksu – 3527 ton. Jednocześnie zlikwidowano gazowe oświetlenie ulic. Po zainstalowaniu nowych urządzeń przewiezionych z Kostrzyna – mimo braków w zaopatrzeniu w materiały, spowodowanych złą organizacją pracy – kontynuowano rozbudowę zakładu. Powstały nowe rurociągi na ulicach Granicznej, Górnej, Podgrodzie, Sowińskiego; na Alejah Racławickich i Szopena. W 1961 roku rozpoczęto napełnianie butli gazem dla odbiorców, do których nie dochodziły magistrale gazowe. Długość sieci wyniosła 71 kilometrów, wyprodukowano 6805 metrów sześc. gazu, 11 tysięcy ton koksu.
W 1964 roku bardzo dał się we znaki zły stan pieców, wielu pracowników rezygnowało po kilku dniach, szczególnie na wydziale piecowni, gdzie praca odbywała się w wysokich temperaturach (50 stopni C.). Było to m.in. powodem przyspieszenia prac nad przejściem na gaz ziemny, sieć gazowa długości 78 kilometrów wymagała licznych napraw i powodowała spore straty.

Konwersja na gaz ziemny i zakończenie pracy gazowni

W 1966 roku doprowadzono gaz ziemny do Lublina, na terenie gazowni wybudowano urządzenia do mieszania obu rodzajów gazu. Gazu miejskiego wyprodukowano 7100 metrów sześc., koksu ponad 11 tysięcy ton, smoły – ponad 700 ton.
Dwudziestego października 1970 roku lubelska gazownia całkowicie zaprzestała pracy, do 1975 roku dokonano wymiany żeliwnych rurociągów na nowoczesne stalowe. Gaz ziemny jako paliwo „suche” powodował wysuszanie i uszkodzenia uszczelnień dostosowanych do gazu miejskiego, co mogło być przyczyną strat i narażało użytkowników na niebezpieczeństwo. Jednak udało się wykonać przebudowę bez większych przeszkód, nie powodując przy tym przerw w dostawie gazu. Do 1980 roku rozebrano większość urządzeń. Z całego kompleksu gazowni przetrwał tylko jeden budynek i fundamenty zbiornika na gaz.

Gaz do oświetlenia wagonów

Z chwilą upowszechnienia się oświetlenia gazowego w dużych miastach Europy, podjęto także próby z wykorzystaniem gazu do oświetlenia wagonów w pociągach. W krótkim czasie opracowano kilka systemów zasilania lamp gazem, i do czasu upowszechnienia elektryczności na kolei, czyli okresu dwudziestolecia międzywojennego, z powodzeniem stosowano oświetlenie gazowe w wagonach. Ten system oświetlenia wagonów stosowano także na ziemiach polskich będących pod zaborami. Urządzenia składały się ze zbiornika gazu umieszczonego najczęściej pod wagonem, instalacji zbudowanej z cienkich miedzianych rurek i lamp umieszczonych w przedziałach i na korytarzach. Gaz do zbiorników na stacjach dostarczał rurociąg z gazowni, a na mniejsze stacje dowożono gaz w specjalnych wagonach-cysternach, zwanych pospolicie gaziarkami. Gaz wymagał odwodnienia i sprężenia, dlatego prawie na każdej stacji znajdował się specjalny budynek do napełniania zbiorników wagonowych, gdzie znajdowały się pompy, odwadniacze i inne niezbędne urządzenia.
W 1928 roku uruchomiono sprężalnię gazu zbudowaną obok bocznicy gazowni, wyposażoną m.in. w kompresor o wydajności 70–100 metrów sześc. gazu na minutę, silniki elektryczne i dwie cysterny obok budynku. Po II wojnie światowej, w miarę likwidacji starych typów wagonów i rozpowszechniania elektrycznych systemów oświetlenia, demontowano stare gazowe oświetlenie. Praktycznie w latach 50. zaprzestano używania gazu do oświetlania wagonów.
 

Opracował Marcin Waciński
Redakcja: Monika Śliwińska

Literatura

Archiwum Zakładu Gazowniczego w Lublinie.
Kronika Zakładu Gazowniczego, cz. I lata 1881–1923; cz. II lata 1923–1966.
„Kurier Lubelski” 4 XII 2002.
Latarnie i latarnik, fragmenty relacji mówionych w archiwum Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie.
Reprinty pocztówek z zasobów Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie.
Korespondencja pomiędzy Ośrodkiem „Brama Grodzka –Teatr NN” a Zakładem Gazowniczym w Lublinie i Prezydentem Miasta Lublina.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Inne materiały

Słowa kluczowe