Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Etnografia Lubelszczyzny – pisarze i poeci ludowi Lubelszczyzny

Pośród ludowych pisarzy lubelskich daje się zauważyć żywe zainteresowanie tematyką regionalną, kulturą regionu, historyczną tożsamością. Pisarze lubelscy zainteresowani są także twórczością literacką adresowaną do dzieci.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Stanisław Buczyński (1912–1982)

Chcę choćby marnym popiołem
Po śmierci dotrzeć do chałup;
Weź moje wiersze w podołek,
przytul do piersi ucałuj
[...]

Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy ludowych, piszący od 14. roku życia. Urodził się w 1912 roku w Ulatowie Borzuchach, zmarł w 1982 roku w Hrubieszowie. Od 1968 roku osiadł z rodziną na stałe w Kotorowie. W tym samym roku uczestniczył w powołaniu Międzywojewódzkiego Klubu Pisarzy Ludowych w Lublinie. Wydając poetycki tomik Dzień Walk, rozpoczął owocną działalność Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz płodną twórczość poetycką.


W ostatnich latach mieszkał w Kotorowie. Tam tworzył piękne liryki, wiele uwagi poświęcając życiu wewnętrznemu człowieka, jego przeżyciom duchowym, miłosnym, ale też jego miejscu w konkretnym świecie, pełnym niesprawiedliwości, ludzkiej biedy, walk i łez. Od najmłodszych lat tworzył wiersze wyrażające sprzeciw wobec wyzysku klas uciskanych, solidarność z biednymi, z pokrzywdzonymi przez los. W całym bogactwie przeżyć tego wrażliwego i twórczego poety czuć miłość i pasję. O trudzie życia poety, jego walkach, wewnętrznych przeżyciach, a także zwykłym mozole codzienności, możemy dowiedzieć się z jego rękopisu, w którym opisuje miesiąc swojego życia (styczeń 1962). Osobisty, niemalże dokumentalny tok wypowiedzi poety, koncentruje się na wydarzeniach z życia domowego, w określonym środowisku gminnej społeczności, w której dostrzega (i również krytykuje) jej wady, przywary, a upomina się o wyzyskiwanych, cierpiących, potrzebujących pomocy. Możemy odkryć tu ducha walki o prawdę, dobro, sprawiedliwość, która towarzyszyła poecie do jego ostatnich dni.

„Jestem starym działaczem ruchu ludowego z okresu międzywojennego należałem i należę do tzw. twórców ludowych, co to zapomniani, rozrzuceni po całej Polsce, często krzywdzeni, w nędzy i poniewierce, w straszliwych warunkach tworzą, walczą, orzą i sieją, i nic nie żądają dla siebie ani dla swoich dzieci. Za czasów sławetnej sanacji byłem krzywdzony i wyzyskiwany. Siedziałem w więzieniu, bito mnie pałką policyjną, należałem do piątej klasy obywateli, do ludzi określanych często jako «nadmiar rąk do pracy», niepotrzebnie obciążałem społeczeństwo. Byłem darmozjadem... Dobrze było, jeśli taki «darmozjad» żył spokojnie, nie przeszkadzał, chorował na gruźlicę i nie domagał się zmiany warunków bytowych, nie żądał ustąpienia rządu. Było wtedy pół biedy. Ale jeśli buntowniczy... Nie posiadam wykształcenia. Ukończyłem cztery klasy szkółki powszechnej. Nauczyłem się jako tako czytać i pisać. Resztę wiadomości o krzywdzie i głodzie zdobyłem na własnej skórze. A że skórę miałem twardą, chłopską, poznałem szybko twardą szkołę życia. Nauczyłem się odróżniać zło i walczyć z nim. A jednocześnie stałem się czuły na ludzką krzywdę, na ludzkie łzy i ból. I dziś jeszcze umiem rozpoznać, kto jest krzywdzony, a kto krzywdzicielem. Od roku 1953 nigdzie nie pracuję. Dlaczego? Byłem złodziejem? Nie! Mankowiczem? Też nie! Należałem do WiN-u? Nie! Występowałem przeciwko władzy ludowej? Też nie! A jednak stałem się trędowaty i skazano mnie z całą rodziną na powolną śmierć.
Jaką więc popełniłem zbrodnię? Popełniłem. Przyznaję się. Oto przed laty zacząłem pisać do gazet. Pisywałem przed wojną, zachciało mi się pisać i po wojnie. I przez to pisanie wykończyłem się. Zabrakło dla mnie w Polsce Ludowej miejsca i chleba. Moja wina. W prasie ośmieliłem się niejednokrotnie ostro skrytykować błędy władz w mojej miejscowości. Skrytykowałem bezduszność, łamanie prawa, kacykostwo, brudy, złodziejstwo i biurokrację. Piętnowałem krzywdzicieli.
Jaki skutek? Nie powiem, żeby mój głos pozostał wołaniem w puszczy. Nie! Niejeden kacyk i dygnitarz z mojego miasteczka miał ciężki orzech do zgryzienia, a kilku z nich wskutek mojej krytyki odeszło na dawne swoje stanowiska pracy: szewców, krawców, kominiarzy. A jaka moja dola? Wiadomo. Jestem tu znienawidzony. Natomiast ludzie uczciwi, szlachetni, dobrzy traktują mnie i moją rodzinę z pełnym szacunkiem, darzą zaufaniem. Każdego dnia przychodzą do mnie ludzie pokrzywdzeni, zwolnieni z pracy, mieszkający w norach i zawaliskach, szukający sprawiedliwości i proszą o pomoc, o radę. Ja całym sercem oddaję się tym ludziom, bo dobro ludzi jest zawsze dla mnie prawem. A poza tym mam przecież dużo wolnego czasu: jestem zawodowym bezrobotnym... Jak często w moim malutkim i zimnym pokoiku snuje się nić opowiadania skrzywdzonego człowieka, jak często przeplatana łzami. Słucha moja żona, słuchają moje dorastające dzieci. I jak często z ust moich dzieci pada kłopotliwe pytanie: kto tych ludzi tak krzywdzi? dlaczego jest taka niesprawiedliwość?
I co ja mam moim dzieciom odpowiedzieć? Bezsilna rozpacz mnie ogarnia. Tak słabe siły jednego człowieka... A jednak narażam się i walczę, dla jednych wygrywam, dla siebie przegrywam...”.

W poetyckiej twórczości Buczyńskiego odnajdujemy obrazy martyrologiczne sięgające do źródeł biblijnych, wiersze pełne osobistych przemyśleń, wiersze religijne, dotyczące świąt, modlitewne, alegoryczne. Ta nowatorska gatunkowo poezja urzeka swoją świeżością, romantycznym podejściem do poruszanych tematów miłości, bólu, samotności, wyrażanych w plastycznych wizjach, odwołujących się niekiedy do klasycznych wzorców poetyki tego typu.
Duża część poetyckiej spuścizny Buczyńskiego to wiersze napełnione szacunkiem do zwyczajnej, mozolnej pracy, prostoty.
Strofy chlebem pachnące to zestaw wierszy, w których z wielką siłą przebija właśnie umiłowanie, ciepłe, pogodne obcowanie ze światem ludzi, pracy, przyrody.

Wiosna
Powolutku, wozem w cztery koła
Jedzie wiosna, na zakręcie blisko;
Wchodzi w ludzi jak zboża w stodoły,
Jakieś święto, jakieś weselisko.
Coś się wierci, coś się wdziera, pląta
– Coś nadchodzi – drzewo szepce drzewu;
Radość siada na przydrożnych świątkach.
Pożar bije z zakochanych dziewuch.
[...]
Nie wypowiem co się na wsi dzieje,
Pierś ogarnie, dłonie nie odrodzą,
Ślepe psisko w słońcu łapy grzeje,
A kaczeńce po mokradłach chodzą.


W wierszu I chleb rodzi się w męce czuć umiłowanie ziemi i dumę z uczestniczenia w trudzie pozyskiwania chleba.
A jednak pług ten trzymać gdy burza czy świtanie
Coś trzeba mieć z olbrzyma,
A w sercach miłowanie.
Poeta czuje się obrońcą tego co dobre i piękne, co po prostu obronić trzeba.


W jego wierszu Jak żołnierz czytamy:
[...]
Otom ruszył przed siebie –
Wynijść już trzeba:
Pogrozić gwiazdom na niebie
Bochenkiem chleba..
Muszę tu stoczyć bitwę –
Maki sztandary – Muszę tu zmówić modlitwę
Za wyrąbane obszary
[...]
Muszę radość rozrzucić
I stoczyć bój nie krwawy,
Bo muszę do wsi powrócić
Jak żołnierz z pól Warszawy.


Pamięć chleba podawanego z miłością, odnajdujemy także w pełnym czułości liryku A wszędzie jest ręka mej Matki
[...]
W ramiona, jak w jasność tęczy, objąłem
Snopy pszeniczne i żyto jadące do stodół,
Oto Matka na progu, oto Matka mnie woła:
Siadaj przy garnku mleka i chlebie jasnym do stołu
[...]
I wtedy pojąłem, że włosy te srebrne.
Co Matki okryły już skronie,
To żary południa, tęsknoty te chlebne,
Dni orki walące się pługiem w Jej dłonie.

Ostatnie lata życia Stanisława Buczyńskiego były literacko bardzo twórcze. Wtedy też powstało kilkaset utworów poetyckich, w tym wiele osobistych wierszy miłosnych, erotyków o wielkim ładunku rzadko spotykanej czułości, z odwołaniem się do idei miłości romantycznej, pojmowanej nawet jako odblask Boskiej miłości i związku podobnie czujących serc między kobietą a mężczyzną. Charakterystycznym rysem poetyki S. Buczyńskiego jest wyjątkowa estyma jaką darzył kobiety i ich posłannictwo. Jak sam napisał w jednym ze swoich listów: kobiety [...] marnie wyglądałby świat bez jej obecności. Dobre kobiety winny być brane do nieba. Ale – kobieta nie może żyć bez miłości i po to są poeci, by pisać o tym. Nie chcemy się przyznać, ale płeć odmienna wznosi nas na wyżyny ducha. Kobieta jest piękna swoją dobrocią, oddaniem, ciałem, poświęceniem. Bez kobiety nie byłoby poezji. Sama jest poezją.
Przepiękne są wiersze adresowane do ukochanej żony. Po jej śmierci powstają przejmujące głębią, żalem, ogromną miłością, niezrównane swym pięknem liryki miłosne, treny i sonety nie mające sobie równych, pośród znanych utworów o ludowym rodowodzie.

Owinę się muzyką
[...]
Kiedym przyklęknął i przytulił głowę
Do Twoich kolan, spłynęła myśl prosta:
Oddałbym życia mego połowę
By tak już zostać...


W trenach o wyjątkowym ładunku czułości, miłości, smutku, daje się odczuć nagromadzoną miłość i ból poety do tej, którą w tkliwości swego serca tak pięknie nazywa Jasną.

Moje treny
W chałupie mojej niepokój, zimnica, pustka i głusza,
Smutek się włóczy po kątach, w smutku jest moja dusza.
Wszystko jakieś nijakie, dziwne, jakieś niczyje,
Przed domem pomarły malwy, róże i białe lilije.
[...] Grządki leżą nietknięte, porasta piołun i chwasty.
Zabrakło mojej Jasnej umiłowanej Niewiasty.
[...]

Stanisław Buczyński to trzykrotny laureat konkursu literackiego im. Jana Pocka (1978,1980, 1981). W 1985 roku został ogłoszony konkurs poetycki jego imienia, kontynuowany w latach 1987, 1989, 1991 cieszący się dużą popularnością w kręgach literackich i wśród lokalnej społeczności, także uczniów miejscowych szkół. W 1986 roku wybito medal pamiątkowy „Stanisław Buczyński – poeta Ziemi Hrubieszowskiej. Towarzystwo Regionalne Hrubieszowskie”. W 1992 roku obchodzono uroczyście dziesiątą rocznicę śmierci poety. Organizowano między innymi wystawę „Śladami Stanisława Buczyńskiego”, montaże poetyckie i filmowe, impresje o poecie.
Utwory Stefana Buczyńskiego znajdują się m.in. w Antologii poezji ludowej 1830–1980, Antologii współczesnej poezji ludowej (Warszawa 1987,1972) oraz w antologiach: Całe bogactwo domu (Lublin 1986), Wiersze proste jak życie (Lublin 1966), Chłopski znak (Lublin 1986), Nasz chleb powszedni (Lublin 1983), Nad ołtarzem pól (Lublin 1986), Złote ziarna (Lublin 1985, 1987), Pogłosy ziemi (Warszawa1971, 1972), Wołanie z ziemi (Lublin 1991).
Z indywidualnych tomików poetyckich wymienić trzeba: Maki (Lublin 1963), Dzień walki (Lublin 1968), Wszystko co ze mnie jest z pola (Lublin1981),  (Warszawa 1987), Ptaszęca orkiestra (Lublin 1987), Na drodze dróg (Lublin 1993).

Maria Gleń (ur. 1933)

[...]
Szłam przez życie
Aby się odnaleźć –
Wiejską kobietę
Spracowaną
Uśmiechniętą
I szczęśliwą
I odnalazłam siebie w pełni
W poezji...
[...]

Poetka, pisarka, wycinankarka. Urodziła się w 1933 roku w Zakręciu (obecnie dzielnica Krasnegostawu), gdzie mieszka do dzisiaj. Debiutowała w 1965 roku.
Publikuje w czasopismach i antologiach współczesnej poezji ludowej. Wydała kilka samodzielnych tomików poetyckich. Oprócz poezji zajmuje się też twórczością prozatorską. Pisze opowiadania wierzeniowe, gawędy, bajki dla dzieci. Autorka myśli i aforyzmów o satyrycznym zabarwieniu.
Znana również poza granicami swojej miejscowości, popularyzatorka folkloru i animatorka kultury. Prace poetki z plastyki obrzędowej znajdują się w kilkunastu krajach, m.in. we Francji. Od wczesnych lat młodości poświęca się pracy społecznej, politycznej, literackiej.
Matka trójki dorosłych dzieci, aktywna działaczka społeczna. W swoim środowisku pełniła kilkanaście ważnych funkcji, w tym, trzykadencyjne sołtysostwo w Zakręciu, gdzie przez siedemnaście lat przewodziła też Koło Gospodyń Wiejskich, którego jest założycielem. Członkini Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej. Wieloletni współpracownik Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, członek Prezydium Rady Krajowej Sceny Ludowej, współzałożycielka Międzywojewódzkiego Klubu Pisarzy Ludowych, a po jego przekształceniu w 1968 roku w Stowarzyszenie Twórców Ludowych – jego aktywny członek do dziś. W 1971 roku poetka założyła Klub Twórców Ludowych w Krasnymstawie, rozwijając w nim pasje twórcze.
H. Kosienkowska, znawczyni twórczości Marii Gleń, przypomina, że realizowano o niej audycje radiowe i telewizyjne, pisano w wielu dziennikach, czasopismach regionalnych i ogólnopolskich. Była wyróżniana wieloma nagrodami w konkursach i turniejach literackich. Jej wiersze publikowane były w prasie i antologiach twórczości chłopskiej, m.in.: Wiersze proste jak życie. Antologia współczesnej polskiej poezji ludowej (Lublin 1966), Pogłosy ziemi. Antologia współczesnej ludowej poezji religijnej (Warszawa1971), Wieś tworząca. Antologia współczesnej poezji chłopskiej, t.3 (Lublin 1968), Antologia Współczesnej Poezji ludowej (Warszawa1967) oraz: Antologia poezji ludowej1830–1980 (Warszawa1985), Wołanie z ziemi. Antologia jednego wiersza ludowej poezji religijnej (Lublin 1991), Ziarna wiecznej nadziei. Antologia ludowej poezji metafizycznej i religijnej (Lublin 1994), Gdy z mgieł rannych wychyla się ziemia. Antologia autorskiej poezji ludowej województwa chełmskiego (Krasnystaw 1999).
W dorobku twórczym poetka ma kilka autorskich tomików, m.in.: Serce oddałam wioskom (Lublin 1979), Gdzie jaskółcze gniazda (Lublin 1993), Z poezją przez życie (Lublin 1994), Słowa jasne jak słońca promienie (Lublin 2001), W moim ogrodzie (Lublin 2004), Zostałeś w naszych sercach (Lublin 2005).
Maria Gleń swój pierwszy wiersz napisała mając 12 lat, debiutując wierszem Dąb. Jest przykładem samorodnego talentu ludowej poetki, dla której pisanie wierszy, jak mówi ona sama, to jak promyk radości w chwilach odpoczynku po ciężkiej pracy w gospodarstwie.

[...]
Rośnie dąb nad wodą,
W wodzie się odbija
A radość ucieka,
Szczęście mnie omija.
[...]

Poetka upodobała sobie zwłaszcza lirykę refleksyjną, religijną, patriotyczną i okolicznościową. Jawi się w nich jako osoba miłująca Boga, człowieka, przyrodę.
W utworach czuć zachwyt przyrodą, pięknem otaczającego świata. Niekiedy spokojna radość życia cechująca poetkę i jej twórczość, bywa zroszona łzami. Z ogromu doznanego bólu i samotności po utracie najbliższych powstają przejmujące strofy:

Szłam przez życie
Zagubiona i sama Niczyja
Bezimienna i poniewierana
[...] Moją Matką była ziemia
[...] Moją Matką była noc
[...] Szłam przez życie aby się odnaleźć
[...]

Pisząc te słowa, poetka ma w pamięci osamotnienie spowodowane śmiercią obydwojga rodziców, których straciła w czasie wojny, mając zaledwie 8 lat. Od 11. roku życia zarabiała na swoje utrzymanie ciężką pracą. Głęboko odczuwając brak swoich najbliższych, zwłaszcza matki. Pisze wiersze jej poświęcone, pełne tęsknoty i zadumy. Ziemia jest potraktowana przez poetkę w kontekstach szerszych – żywicielki, macierzy. Sama, utożsamiając się ściśle z chlubną rolą matki i żywicielki, uprawiającej i kochającej ziemię, odbiera ją też jako miejsce ostatniego odpoczynku po trudach życia.

[...]
Tysiące ludzi karmisz plonem
Swych pól zielonych, srebrnych, złotych,
A kiedy zamkną się ich oczy,
Ty ich okrywasz własnym łonem.


Wiersze Marii Gleń – choć proste, bez wyszukanych figur poetyckich, bez nagromadzenia środków artystycznego wyrazu – posiadają urok szczerości i autentyczności w wypowiadanych refleksjach.

[...]
Kołysała mnie ziemia
W swych szerokich ramionach
Tam wyrosłam jako grusza losowi zostawiona
[...]

Twórczość poetki jest odbierana przychylnie zarówno w kręgach czytelników, jak i krytyków. „Jej poezja jest dobra i w pewnym sensie reprezentatywna dla współczesnej chłopskiej poezji pisanej” – stwierdziła w jednej ze swoich recenzji prof. M. Łesiowa.
W utworach poetki często odzywa się tęsknota za matką, której brak jako dziecko tak dotkliwie odczuła. Pisze więc, może trochę idealizując:

Matko jesteś mi ołtarzem
który spokój daje
Jesteś mi aniołem
Który przy mnie staje

W poezji Marii Gleń poznajemy różne oblicza matki, tej ziemskiej i Bożej, którą odnajduje pośród codzienności, w zwyczajnych ludzkich miłościach.

Szła Maryja hen polami
[...]
Zbierała zioła na wianek
Zboża się kłaniały w pas
[...]

Wiara poetki jest prosta i autentyczna. W Myślach różnych wyznaje:

Szukam dobroci, co łagodzi zło
I prostej drogi wiodącej do prawdy,
I pragnę by każdy człowiek miał radość.
[...]

Proza Marii Gleń, stanowiąca część jej twórczości, to przede wszystkim teksty oparte na ustnych przekazach z jej rodzinnej miejscowości, lokalne gawędy (Bociany), bajki dla dzieci (Jeż i kret), teksty będące kontynuacją lokalnej tradycji folklorystycznej.

Józef Małek (1934–1987)

Poeta, liryk, bajkopisarz, satyryk, prozaik. Urodził się w 1934 roku w Bożym Darze, gdzie do końca życia razem z rodziną prowadził niewielkie gospodarstwo. Zmarł w 1987 roku.
Zbieracz pieśni, przysłów, legend, powiedzonek ludowych, weselnych oracji i pieśni z okolic Krzczonowa. Gromadził z pasją materiały folklorystyczne. Twórczością literacką zajął się już od wczesnej młodości, debiutując swymi wierszami w 1957 roku na łamach lokalnej prasy. Pisał fraszki, aforyzmy, zagadki, kołysanki, humoreski, monologi satyryczne, jasełka, pastorałki, szopki świąteczne i noworoczne, gawędy, anegdoty, gadki, krótsze i dłuższe opowiadania. Autor wierszy lirycznych, autotematycznych, patriotycznych, wojennych. Dobrze czuł się zarówno w białym, jak i regularnym wierszu. Twórczość literacka Józefa Małka jest różnorodna. Jego warsztat pisarski jest sprawny, naznaczony szczerością uczuć, prostotą, autentycznym humorem ludowym.
Współzałożyciel znanego wiejskiego kabaretu „Rzep”, który wspólnie z F. Krzyszczakiem i L. Ruchlicką założył w 1970 roku. Z powodzeniem pisał dla niego teksty, a także dla „Wesołego autobusu”, „Kiermaszu pod kogutkiem” i kabaretu „Żądło” z Biskupca. Jego piosenki i celne powiedzonka podchwytywane były przez miejscową ludność, która lubiła i ceniła pisarza. Józef Małek chętnie sięgał też po tematykę dziecięcą, tworząc pełne wdzięku wierszowane bajki, zagadki, zgrabne wierszyki często zbliżone w swej wymowie i w środkach artystycznego wyrazu do utworów Jana Brzechwy. Czytelnikom dziecięcym jest znany jako twórca filmowych przygód króla Niezdary, jego córki Fajtłapy i sprytnego Janka kominiarza, oparte na jego uroczej bajce.
Pisarstwo poety jest wyraźnym przykładem autentycznej literatury ludowej, z jej prostotą połączoną z bacznym zmysłem obserwacji, wchłonięciem w twórczość starych przysłów, legend, przekazów ludowych podawanych sobie z ust do ust, konkretnych wydarzeń. Stąd jego twórczość zyskała wielu oddanych czytelników i słuchaczy, spotykając się z żywym zainteresowaniem zarówno młodszego, jak i starszego odbiorcy.
Józef Małek opublikował kilkaset wierszy w ogólnopolskiej i regionalnej prasie, m.in. w „Chłopskiej Drodze”, „Zielonym Sztandarze”, „Kamenie”, „Głosie Młodzieży”, „Sztandarze Ludu”, „Kurierze Lubelskim”, „Rolniku Lubelskim”, „Świerszczyku”.
Jego utwory weszły do następujących antologii: Od Bugu do Tatr i Bałtyku (1965), Wiersze proste jak życie (1966), Wieś tworząca, t. 3 (1968),  t. 4 (1970), Antologia współczesnej poezji ludowej (1967). Teksty poety są wykorzystywane przez Polskie Radio i wymieniony wcześniej kabaret „Rzep”. Józef Małek był zdobywcą nagród i wyróżnień na festiwalach i konkursach literackich. Był również aktywnym członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych i uczestnikiem licznych spotkań autorskich, imprez i festiwali folklorystycznych.
Ulubioną forma pisarstwa Józefa Małka były utwory adresowane do dzieci. Są one często wierszowanymi, małymi dialogami narratora z fikcyjnym bohaterem. Podobieństwo do niektórych wierszy Brzechwy jest wyraźne, niemniej poeta buduje w swej poetyce adresowanej dzieciom własny, niepowtarzalny klimat, pełen ciepła, i baśniowej dynamiki.

Jest na świecie
Jest na świecie taki kraj…
Zwą go ludzie Baju-baj.
W tym to kraju każdą rzeką,
Zamiast wody płynie mleko
Zamiast rybek, płyną kluski
A na wierzbach rosną gruszki
[...]

Za siódmą bajką jest zbiorem zabawnych i pogodnych bajeczek, których bohaterami stają się ptaki, zwierzątka znane dziecku z najbliższego otoczenia.

Padał grad
Wyszła za próg kwoka z kwoką.
– Co to?
– Kasza.
– O, ho-ho-ho!
Wyszła za próg z kaczką kaczka
– Co to?
– Żwirek!
– Tak, tak. Racja.
[...]

Tło bajek u Józefa Małka tworzy zwykła codzienność znana dziecku wychowywanemu na wsi, z jego najbliższego otoczenia, w którym poeta umiejscawia akcję i kreuje ich bohaterów – najczęściej, domowe ptactwo, zwierzęta gospodarskie w pracę codzienną wprzęgnięte.

Wio, wio, szkapina
Heta! Wiśta! Wio, szkapina!
Pojedziemy dziś do młyna.
Młynarz zboże w mąkę zmiele,
Będą kluski na niedzielę.
[...]
Wieje wietrzyk od Lublina
Dmucha w skrzydła wiatro-młyna.
Będą wory białej mączki
I na kluski i na paczki.

W baśniowej konwencji odwołuje się do najprostszych doświadczeń dziecka związanych z jego codziennością, razem z nim, i jego oczyma patrzy na zjawiska przyrody, a nawet planety, personifikując je w swobodny i radosny sposób, bliski dziecięcej wyobraźni.

Jechał księżyc
Jechał księżyc Mleczną Drogą
Złote bułki wiózł. Wtem wpadł w poślizg i uderzył
Kołem w Wielki Wóz.
[...]

Niektóre z jego wierszy mają podobieństwo w swej linii melodycznej do prostych wyliczanek dziecięcych, tak zwanych mętowań, którymi dawniej dzieci wyznaczały spośród siebie osobę do podjęcia określonych ról w zabawie.

Sowa i Dudek
Siedzi sowa na kominie
Smaży pączki na słoninie, usmażyła pół tuzina,
A na więcej mąki nie ma.
[...]

Podobnie brzmią tutaj słowa popularnej w latach międzywojennych, właśnie takiej dziecięcej wyliczanki:

Siedzi baba na cmentarzu
Trzyma nogi w kałamarzu
[...]

W kolejny wers tego zabawnego wierszyka wkłada autor zapamiętaną z dzieciństwa wyliczankę:
Siedzi dudek na kościele,
Robi piwo na wesele

po czym z właściwym sobie humorem zapisuje:

Na wesele? A na czyje?
– Panny miotły z panem kijem.

Humor, satyra, pogodna ironia, to charakterystyczne cechy pisarstwa Józefa Małka. Poeta dobrze czuje się w ludowej satyrze, czego wyrazem są jego celne fraszki, aforyzmy, krótkie opowiastki z wyraźnie zaznaczoną, często zaskakującą puentą: Myśli Studzienne – zawsze aktualne
– Nie masz wrogów? Zostań żyrantem.
– Starał się być człowiekiem i zrobili go w konia.
– Mądry Polak – po pierwszym.
– Wielu przez okna własnego samochodu nie poznaje przyjaciół. Takie teraz szyby.

Przykładem celnej ironii, z właściwym jej rubasznym uśmieszkiem jest Dziwna natura, którą z pasją autor podgląda by potem zapisać:

Dziwna natura
Dziwną przekorę mamy w naturze
I nie rozumiem doprawdy czemu:
Gdy dwóch rodaków zejdzie się w chórze,
To jeden śpiewa na złość drugiemu.
Gdy jeden palcem na lewo kiwnie,
To drugi kiwnie, ale przeciwnie
[...]

Józef Małek był w równym stopniu satyrykiem i lirykiem. W jego twórczości ukryta jest głęboka refleksja nad życiem, ludowa mądrość, zamyślenie nad kondycją ludzkiego losu. Odnajdujemy w niej pasje, wewnętrzne rozterki, polemiki i walki poety z samym sobą, a także szacunek do przyjętych przez tradycję, wyznawanych zasad w środowisku swej małej ojczyzny, którą ukochał i której pozostał wierny do końca. Przykładem niech będą te króciutkie fragmenty liryków:

A jednak
W krajobrazie
Pagórkami wymiętym
Przycupnął słomiany chochoł chaty
w izbie
Raz do roku ogarniętej z pajęczyn
Przeszedłem ze słońcem na ty
[...]

Przy wigilijnym stole
zgrzebna płachta była mi kołyską
a najbardziej boska z boskich
Wystrugana z lipy łyżka

Zapachniało łąką w chacie,
A z talerzy grzyb się niesie.
Ojciec z kłosów zdjął opłatek, aby łamać go na szczęście.
[...]
Wysypały się kolędy,
Na podwórko i na drogę.
W choinkowej błądzą przędzy
Dziś jednają wszystkich z Bogiem.

Poeta został poznany nie tylko jako twórca, ale przede wszystkim jako pełen prostoty, serdeczności, serca otwartego na Boga i człowieka – dobry gospodarz, sąsiad i człowiek. W 1977 roku „Sztandar Ludu” przyznał mu nagrodę indywidualną Osobowe wzorce postępowania.
W tym samym roku (oraz w 1982) uzyskał I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. J. Pocka. W 1975 roku został uhonorowany Nagrodą Artystyczną im. J. Pocka, przyznawaną przez redakcję „Chłopskiej Drogi”, wcześniej wieloma wyróżnieniami i odznakami, m.in. Złotą i Srebrną Odznaką Głównego Urzędu Statystycznego i Odznaką Zasłużonego Popularyzatora Wiedzy Towarzystwa Wiedzy Powszechnej.

Stefan Sidoruk (ur. 1919)

Artysta oryginalny i twórczy, malarz, poeta, prozaik, autor widowisk teatralnych. Urodził się w 1919 roku w Stawkach koło Włodawy, gdzie mieszka do dziś. Pochodzi z rodziny chłopskiej, a ziemia nadbużańska stała się jego domem, ukochaną małą ojczyzną, o której tak napisał w swym najnowszym tomiku Oblicza Kresów:
„Już jedynie tu, gdzie mieszkam jest wschodni brzeg Europy, nie na Uralu. Tu są właśnie Kresy, gdzie bicie serc łączy się w jedno, a stykanie się wielu narodowości, tworzy ludzi wyjątkowych. A gdy widzimy w wyobraźni, tamtą matkę piorącą nad rzeką brzozową kijanką, robi się nam cieplej na duszy. A gdy w przydrożnej kapliczce zapachnie płonąca świeczka – odczuwamy napływ czegoś dobrego, chyba pokory. A gdy księżyc położy świetlaną kładkę, jednocząc oba brzegi, to myślimy, niechby tak i pozostało”.

Stefan Sidoruk pracował jako sadownik, pszczelarz, robotnik leśny oraz prowadził własne gospodarstwo; był radnym gminnym, sołtysem, korespondentem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego; pisze od lat młodości. Jego literacka twórczość ma bardzo szeroki zakres: liryki, teksty wierzeniowe, zapisy obrzędów, zwyczajów, felietony, teksty sceniczne i publicystyczne. W prozie wyróżniają się jego opowieści, gawędy, opowiadania osnute na ustnych przekazach zaczerpniętych z ludu czy też na wydarzeniach zapamiętanych bezpośrednio z życia autora, sąsiadów itp. W liryce wiersze osobiste, refleksyjne i religijne. Poeta chętnie sięga do wątków ojczyźnianych, patriotycznych, o wyraźnym wydźwięku moralnym.
Jego teksty ukazywały się na łamach prasy, w wielu zbiorach i antologiach ludowej literatury. Jest także autorem kilku samodzielnych publikacji, wśród których warto wymienić: Nad Bugiem (Warszawa 1983), Pod Skorzyną pod jesionem (Lublin 1988), Nadbużańskie Opowieści (Chełm 1998), Czas zmienia konie w biegu (Chełm 2003), Gwiazdy nad strzechą (Chełm 2005), Oblicza Kresów (Lublin 2009).
Wielokrotny laureat konkursu Literackiego im. J. Pocka oraz prestiżowej nagrody im. Oskara Kolberga w 2002 roku; członek Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej i od 1974 roku Stowarzyszenia Twórców Ludowych.
Znaczna część twórczości prozatorskiej Stefana Sidoruka oparta jest na lokalnych przekazach wierzeniowych. Trzeba podkreślić w nich wielki autentyzm opisywanych wydarzeń, dbałość o wierność przekazom zapisanym w pamięci mieszkańców nadbużańskich wsi. Widzimy tutaj obrazy życia codziennego dawnej wsi z jej tradycją, obyczajami, wierzeniami. Spotykamy w nich opisy miejsc dotkniętych niewyjaśnionymi wydarzeniami, epizody ludzkich dramatów, zasłyszanych historii, z ukrytym morałem, odzwierciedlających prostą logikę ich interpretacji – tak charakterystyczną w ludowej mentalności. Pisarz dba o wiarygodność przekazywanych treści, ukazanie swoistości wyobraźni ludowej, którą nasyca swe utwory. Przykładem może być gawęda A las był i będzie, w której opisywana przez autora, z kronikarską niemalże dokładnością, rzeczywistość – ciążka praca leśnych traczy (drwali), ich chwile odpoczynku i psot przeplatają się ze wspomnieniami przeżyć wojennych i ludową fantazją o wiedźmach i czarownicach.

A las był i będzie
„[...] Właściciele tych pól uporczywie trzymają się swoich gruntów i desperacko, zaciekle zmagają się z lasem. [...] Nie było nas, był las – i nas nie będzie, a las był i będzie – pogadywali starzy ludzie. Trudno dziś uzmysłowić młodym, że kiedyś tędy szła, szalała zawierucha wojenna, że na umacnianie okopów, których zygzakowate ślady pozostały [...] aż do dziś, wycinano całe połacie, że rwały tu się pociski artyleryjskie, że szrapnele grzęzły w drzewach jak w cieście, że ścinały ich pnie. I że pod niewielką mogiłką przetrwałą do dziś, kryją się ludzkie kosteczki, że w okopach pozostają szczątki obrońców tej ziemi. [...]Od kilku lat stały w lesie uschnięte brzosty, olbrzymie jak topole, widać choroba drzewna na nie przyszła, kora z nich obleciała, a one wciąż stały mocarne [...]. Snuje się też stara legenda, że nazwa tej połaci, którą się zwie Suchą, wywodzi się nie od starych usychających brzostów, ale od tego, że w dawnych czasach gdy wiedźmy latały na sabat, to wracając już z Łysej Góry, zatrzymywały się na noc właśnie w tym lesie [...]”.
W prozie pisarza odnajdujemy motywy patriotyczne, elementy wspomnieniowe czasów wojny, do których autor często powraca. W kreowanych przez siebie wątkach narracyjnych, kładzie nacisk na tragiczne wymiary ludzkich losów, w zetknięciu z dramatami wojny – Jak Maciek Tatarak ułanem został, Białe róże, Muszę ją odnaleźć,i inne.
Dużo też odnajdziemy w nich wierzeń w zjawiska nadnaturalne: duchy pokutujące – O tym jak dusza klimkowa na strychu zamieszkała, czyhające po nocach na zapóźnionych podróżnych diabły – Na rozstajach, Kuzyn z czarciego kąta, Grajek. Autor pisze je z przymrużeniem oka, co powoduje, że czytelnik nabiera również właściwego do nich dystansu. Zmysł humoru i nawet pogodny klimat tekstów, to cecha charakterystyczna pisarstwa Stefana Sidoruka. Drugim nurtem zainteresowań literackich pisarza jest utrwalanie piękna swojej małej ojczyzny w poetyckich obrazach, kreślonych z dyskretnym wzruszeniem, niekiedy nostalgią. Nazywano go Królem Nadbużańskich Poetów. Wiersz Siejba jest tutaj wymownym przykładem nabożnego niemal odczuwania pracy rolnika, jego ciężkiego trudu podniesionego prawie do sakralnej wizji-misterium uroczystego obsiewania pola:

Siejba
Ojciec rano w kalendarzu Siewnej szuka,
upewnia się, grubym palcem wodzi,
siwki – wiatry wprzęga,
pszeniczne blaski w worki rad upycha
i batem ognistym w dłoni jak Archanioł
w pole rusza: siać pora, niechaj ziemia rodzi

Pamięć matki utrzymana jest w tonie zderzeń siermiężnego trudu z zadumą nad przemijaniem i kruchością ludzkiego losu.

Zagon Matki
Stara, zszarzała jak jej zagon, matka schylona nad lnu łanem,
tylko jej oczy prześwitują jasną pogodą,
niebem lnianym.
I matce szepce badyl z między,
zastygły niczym na źdźble pszczoła,
że przemijanie obok kroczy,
i zmierzch z zagonu ją odwoła.
I wreszcie nie sposób pominąć ważnego nurtu w twórczości literackiej Stefana Sidoruka – pisanie scenariuszy widowisk obrzędowych. Jego Prządki weszły na stałe do repertuaru amatorskich teatrów obrzędowych.

Czesław Maj (1923–2011)

Pisarz, poeta, gawędziarz, regionalista. Urodził się w 1923 roku w Motyczu, gdzie od lat najwcześniejszych pracował w niewielkim własnym gospodarstwie. Z pracą na roli związany do końca życia. Zmarł w 2011 roku w Motyczu. Próby literackie podjął w latach 50. Pisał chętnie gawędy, legendy, scenki rodzajowe, teksty dla założonego przez siebie lokalnego zespołu „Rola”, utwory żartobliwe, wiersze liryczne, okolicznościowe, religijne. Chętnie sięgał po teksty wierzeniowe, porzekadła, wspomnienia obyczajowe. Rozmiłowany w kulturze własnej wsi, wytrawny regionalista, pasjonata, zbieracz ludowych przyśpiewek, opowieści, lokalnych obrzędów, zwyczajów i rodzimych historii przekazywanych z pokolenia na pokolenie, które zapisywał, opowiadał, publikował.
Jego osobowość pisarza jest barwna, pełna twórczej pasji. Swój pisarski warsztat poeta doskonalił przez całe życie, jako wytrawny regionalista, bibliofil, rozmiłowany w historii i kulturze miejsca swojego urodzenia. Debiutował w 1954 roku w „Słowie Powszechnym” tekstem Legenda o Motyczu. Swój pierwszy opublikowany w latach 70. wiersz zatytułował Ojczyzna.
Od 1974 roku był członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych, wielokrotnym laureatem (także I nagrody) w Ogólnopolskim Konkursie literackim im. J. Pocka. Uhonorowany w 1997 roku prestiżową nagrodą im. Oskara Kolberga. Znany, ceniony i podziwiany w społeczności lokalnej i literackiej. Dał się poznać jako szlachetny człowiek, pogodny, życzliwy światu i ludziom. Pełen głębokiej wiary, mądrości życiowej, którą chciał się zawsze dzielić z innymi.
Był częstym gościem festiwali, festynów, spotkań literackich z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi; do ostatnich niemalże chwil swego życia prowadził gawędy, recytował swe wiersze, przygrywał na fujarce, z którą nie rozstawał się od lat dziecięcych.
W twórczości literackiej Czesława Maja wyodrębniają się trzy zasadnicze nurty: twórczość prozatorska, twórczość poetycka, zapisy o charakterze regionalnym.
Teksty liryczne oparte są przede wszystkim na osobistych refleksjach i wspomnieniach: matki, rodzinnego domu, chleba. W wierszu Czy pamiętasz zwraca się wprost do odbiorcy prostym zaproszeniem:

Czy pamiętasz
Wspomnij, z matką chodziłeś do żniwa
ledwie świt wstawał w blasku zórz.
Zasypiałeś spokojnie na między,
nad głową szumiał złocisty łan zbóż
[...]

Dzieli się swoim wzruszeniem, identyfikuje z potencjalnym czytelnikiem, który, podobnie jak on, pamiętać będzie pełne miłości matczyne gesty podające chleb, jej dobroć.

[...]
Gdy kromkę bierzesz w swe ręce na co dzień,
to w tym chlebie jest uśmiech matczyny.
On w twym sercu pozostał na zawsze
taki czuły, taki serdeczny, taki jedyny.

Jego liryka jest prosta, szczera i szlachetna jak on sam. Ujawnia się w niej silny związek uczuciowy poety z przyrodą, z ziemią, która od dziecka go żywi, na której z miłością gospodarzył do końca swoich dni.

Pozdrowienie ziemi
Ślę pozdrowienia mojej ziemi,
co przesiąknięta krwią i potem,
Gdy wiosną patrzę na kaczeńce
W swej krasie jaśniejące złotem.
Patrzę na pola pełne kłosów
Dalej kwiecistych łąk kobierce,
Już nie opuszczę ciebie ziemio,
Bo tu przylgnęło moje serce.

Serce poety jest mocne, pełne pokoju, otwarte zawsze na piękno, które daje ulgę nawet w największym utrudzeniu. Autor daje temu wyraz w swoich wierszach:

Idę przez życie utrudzony,
Lecz piękno ziemi, nocy tchnienie
pozwala przetrwać burze, gromy,
Przynosi ulgę, zapomnienie.

Przyroda, wieś, życie codzienne jej mieszkańców, praca i święta kolejno następujące po sobie – to główne tematy wierszy poety, obok nurtu patriotycznego i religijnego. W tych ostatnich przeważają utwory związane ze świętami roku kościelnego, patronami świętymi; wiersze refleksyjne, w których przebija prosta, mocna wiara poety, wierność jej i duchowemu dziedzictwu przekazywanemu przez pokolenia.

Blask ze żłóbka
Spocząłeś w żłóbku pośród następujące
Nikły Baranku ofiarny
Lecz my Ci gloria śpiewamy dziś
Bo tyś jest Pan mocarny
Pragniemy tu przy Tobie stać
Jak ojce to czynili
Iść z Ewangelią poprzez świat
Aż do ostatniej chwili

Prostą wiarę poety odkrywa się zarówno w utworach będących bezpośrednim jej wyznaniem: Pod Twą Obronę, Podziękowanie, Symbol ludzkiego zbawienia, jak i w utworach wyrażających zbiorowe „ja” liryczne skierowane z ufną prośbą do Boga w imieniu całego narodu, z którym autor czuje się solidarnie związany – Na Wniebowzięcie, Matko Anielska, Jasna Góra.

Szczera miłość do Boga, ludzi, ojczyzny, ujawnia się nie tylko w poezji Czesława Maja, ale w całym jego pisarstwie nacechowanym oddaniem sprawom najważniejszym, gdzie Bóg, Miłość, Ojczyzna są wyznacznikiem i świadectwem całego, owocnego życia pisarza.

Ojczyzna
Ojczyzna twoja – rodzinny dom
życzliwy uścisk bratni
Ojczyzna twoja – twardy lud
Zdolny do pracy w pokoju
lecz kiedy ona w potrzebie jest
Umie stanąć do boju

Poeta wyznaje:

Ukochałem
Ukochałem wiejski naród
co do pracy, śpiewki skory
Prawi gadki i legendy
W długie zimowe wieczory

Gadki, legendy, opowieści ludowe zapisywał Czesław Maj przez całe swoje dorosłe życie ze skrupulatnością prawie kronikarską. W jego prozatorskim dorobku, który zyskał wielkie uznanie krytyków, znalazło się wiele takich zapisów. Można wyróżnić wśród nich utwory osnute na wątkach historycznych, poczynając od mitologicznych, poprzez zabory, aż po wydarzenia związane z I i II wojną światową. Znaleźć tu można też teksty związane z miejscowym dworem, karczmą, niektóre piętnują wady lokalnej społeczności, inne rejestrują obrzędy i zwyczaje ludowe, opisują wierzenia i zachowania utrwalone dawną tradycją, m.in.: Sąsiedzka przysługa, Nasi święci patronowie, Zioła a wierzenia ludowe.

Pośród tekstów dokumentacyjnych, największą rangę zyskują zapisy upamiętniające fakty historyczne i kulturowe, które pisarz z pasją rejestruje. Przykładem są tutaj scenariusze widowisk kolędniczych – herodów, grywanych dawniej w okresie Bożego Narodzenia – czy pieśni ludowych, których pisarz zebrał pokaźne zbiory. Niektóre z nich zostały opublikowane, stając się cennym źródłem informacji dla etnografów i folklorystów.
Posiew nienawiści jest przykładem zapisu o charakterze dokumentalnym, w tym wypadku dramatycznego pożaru kościoła w Motyczu, który spłonął wskutek podpalenia przez wandali, 11 lipca 1994 roku.
W Sąsiedzkiej przysłudze pisarz wspomina pożar sprzed lat, z którego wyratował malutkie dziecko – ocalałe, jako dorosły mężczyzna przyjeżdża do Motycza, by podziękować swemu wybawcy. Ten zaś takim się nie czuje, traktując ten wyczyn jak sąsiedzką przysługę.

W tekstach dotyczących świętych patronów Czesław Maj przywołuje postaci św. Agaty, Izydora i Floriana, szczególnie znanych i czczonych w religijności ludowej. Obfita i różnorodna jest spuścizna literacka pisarza otwartego na kontakty ze swoimi czytelnikami do ostatnich dni życia. Ubogacał swoją twórczością spotkania okolicznościowe, święta i rocznicowe uroczystości. Spotykał się z dziećmi, uczniami, młodzieżą; przekazywał wiedzę o historii swojej małej ojczyzny i jej mieszkańców. Jego teksty można spotkać w wielu antologiach, czasopismach i samodzielnych publikacjach.

Ważniejsze publikacje to: Wieś tworząca, t. 6, Gruszo polna graj na wietrze (1980), Ojca świętego Polska światu dała (1989), Polska nam papieża dała (1993), Prowadź nas w jasność (1994), Chłopscy pisarze Lubelszczyzny. Katalog wystawy (1995), Pobożnych diabeł kusił (1998), Gdzie pył chlebowy słońca sięga (2001). Samodzielne tomiki to: Zawieruchy. Gawędy, legendy, wspomnienia (Lublin 1994), Utkane z pamięci. Motyckie wspomnienie i opowieści (Lublin 2002), Ścieżką przez Motycz (Lublin 2010).

Bronisław Pietrak (zm. 1997)

Kowal artysta, wykonawca ozdób z drewna, rogu i włosia, wycinankarz, pisarz, satyryk. Urodził się w Miłocinie koło Nałęczowa. Przez lata pracował jako kowal dworski w Gutanowie, potem we własnej kuźni. Gospodarował na roli i tworzył. Zmarł w 1997 roku w Lublinie, jest pochowany w Garbowie.
Zaczął pisać w 1946 roku, po śmierci swoich dzieci, debiutował w 1956 w „Głosie Ziemi Puławskiej”.
Drukowano go na łamach lokalnej i ogólnopolskiej prasy, w „Tygodniku Kulturalnym” i „Twórczości Ludowej”. Wiersze jego były publikowane w niemal każdej antologii ludowej poezji drukowanej między 1962–1992. Napisano o nim wiele artykułów, prac magisterskich, reportaży. Był częstym gościem audycji radiowych i telewizyjnych. Ulubieniec dzieci i młodzieży, z którymi spotykał się w szkole, recytując swe utwory, opowiadając o swych twórczych pasjach. W 1957 roku zainspirował powołanie Wojewódzkiego Klubu Twórców Ludowych przy Stowarzyszeniu PAX w Lublinie. Od 1959 roku, przez 20 lat prowadził Klub Twórców Ludowych w Puławach. W latach 1965–1968 był przewodniczącym Zarządu Międzywojewódzkiego Klubu Pisarzy Ludowych. Współzałożyciel Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie i jego pierwszy prezes w latach 1968–1972. Członek ZLP.
Prozę zaczął uprawiać w 1972 roku, drukując w prasie, kilkunastu antologiach i indywidualnych edycjach. Pisał opowiadania, nowele, opowieści, bajki, wiersze liryczne, chłopskie treny, gawędy humoreski, satyry, fraszki. Znany ze swoich pasji twórczych, artystycznych wyrobów kowalskich, w które, podobnie jak w literaturę, wkładał swą duszę.
Etnograf prof. Roman Reinfuss poznawszy go, stwierdził: „Dziesięć lat czekałem na ludowego artystę-kowala, a znalazłem więcej, kowala artystę i poetę .To była dla mnie wielka radość”.

Poeta odpowiada w jednym ze swoich wierszy:

Dlaczego piszę wiersze
Jakże wiersza nie napisać
co się w sercu zrodził.
Co spał ze mną w cichą nockę
co za pługiem chodził
co pomagał mi przy pracy
w kuźni i w stodole
I do miasta ze mną jeździł
I wychodził w pole.

Uprawiał poezję i prozę. Napisał kilka dobrze ocenionych powieści. Opublikował kilkanaście książek. Był autorem, a w ostatnich latach życia, również wydawcą swych książek.
Debiutował wyborem wierszy i gawęd – Kąkole (1963) i kolejno: Chryzantemy (1976), Bełżycko fujara, Wizytówka STL (1986), Ze łzą i humorem (1990), Z czego w Polsce się śmiejemy, Wierchowe nutki, Widziane zezem – we współautorstwie z Anną Pietrak (1993), Chłopskie treny (1994), Pamiętnik konia, Lodzia (1996), Na przełaj przez życie (1997).

Z właściwym sobie humorem trud kowalskiej roboty oddaje w lapidarnych strofkach:

W kuźni
Skacze młotek po kowadle,
Chytrze, sprytnie i zajadle.
Tak beztrosko sobie skacze,
Bo pokochał w kuźni pracę.

Jednak lata później, w 1988 roku, widząc, że ta praca staje się już ginącym zawodem, napisze:

Stoi we wsi pusta kuźnia
Stoi we wsi kuźnia pusta
Brak kowala tak jak dawniej
I kowadło już nie dzwoni
Do podkucia nie ma koni

Liryczny nastrój pustki wyraża w oszczędnych, prostych i wymownych słowach. I taka jest poezja Pietraka, prosta, męska, pozbawiona zbędnych ozdobników. Rzec by można – nazywa rzeczy po imieniu, nawet w liryce.
[...]
W kuźni pusto, w kuźni głucho
wieś się zmienia bezpowrotnie
kowal odszedł gdzieś w zaświaty
Kuźnia stoi tak samotnie
[...]

Jego wiersze – co często charakteryzuje poetę ludowego – nasycone są prostą i głęboką miłością Boga, ziemi, ojczyzny, domu, w oszczędności słów. Zostawia niejako dyskretną przestrzeń na wzruszenie, gdy pisze:

Czemu
Czemu Ty mi Polsko dałaś małą chatkę
I tak małe okna u tej mojej chaty.
Czy może dlatego bym mniej świata widział.
Kocham Cię jak matkę,
Moja Polsko droga.
Boś mi dała talent
I duszę szlachetną, która ponad wszystko...
Ukochała Boga.

Wiele ciepła i czułości jest skrytych w lapidarnych niemalże słowach o domu, o którym mówi w wierszu Ukochałem swój dom:
[...]
Niech o czym chcą tam piszą wiersze.
Ja.....
o swoim domu pisać muszę
bom w swoim domu
powziął duszę,
więc go w swych słowach
za to pieszczę.
I On...
też pieści moje oczy,
bo w nim
jest cząstka mego życia,

Po latach poeta, pisząc o domu, stworzył strofy pełne żalu i bólu, jaki wypełnił jego serce po stracie żony.

A w moim domu głucho, pusto
Śpieszą się ludzie i wracają,
do swoich domów dniem i nocą,
a ja już biedny się nie śpieszę.
No bo do kogo?
No i po co?
Nie ma dziś w domu mym radości
Jest głucho,
pusto,
i smutek gości.
[...]

Poczucie smutku jest tym większe, im bliższy ten dom był mu wcześniej. Kiedy zasiedlają go osoby sercu bliskie wszystko nabiera ciepła i smaku, wtedy dom jest miejscem poczucia siły i bezpieczeństwa. Kiedy pustoszeje – usycha dusza  poety. Bronisław Pietrak w życiu doświadczał kilkakrotnie bólu śmierci najbliższych, dlatego krytycy, czytając jego liryki przesycone smutkiem, nazwali go chłopskim Kochanowskim. W jednym ze swoich trenów zwraca się z tęsknotą zmarłej żony:

A kiedy zabłądzę
A kiedy czasami zabłądzę wśród nocy.
I trafić do ciebie nie mogę.
To wtedy z pomocą przychodzi mi księżyc.
Do ciebie wskazuje mi drogę.
A kiedy czasami zabłądzę myślami.
I trafić do ciebie nie mogę
To wtedy z pomocą przychodzi mi serce.
Do ciebie wskazuje mi drogę.

Ostatni etap twórczości poety obfituje w utwory satyryczne, bajki, gdzie piętnuje, co obserwuje: Lekkoduch, Jak Magda Wojtka wykiwała; przywary: Osioł i baran, Kogut i kaczor, Starsi panowie. Wytyka wady społeczne i polityczne: Głosuj na mnie, Trochę prawdy satyrycznie, Pastorałka Bożonarodzeniowa, Kolęda na Boże Narodzenie.

Dźwiga się ze swego bólu mocny wiarą, zahartowany trudami życia i wtedy powstają najdojrzalsze teksty: Ze łzą i humorem, Widziane zezem, czy wreszcie – Na przełaj przez życie – powieść autobiograficzna, którą poeta wydał tuż przed śmiercią.

W jednym z wywiadów udzielonym „Wiejskiej Drodze” (10 września 1984) na pytanie redaktorki: Czy czuje się pan szczęśliwy? Bronisław Pietrak odpowiedział: „Jako prelegent Towarzystwa Wiedzy Powszechnej często jeżdżę na spotkania autorskie do szkół. Opowiadam im różne historie prawdziwe (ze swego życia) i zmyślone (niejednokrotnie później znajdują się w mojej twórczości). Deklamuję wiersze. Uczę ich jak się robi wycinanki. Kiedy widzę dziecinne twarzyczki wokół siebie, wydaje mi się że spełniły się marzenia mojej młodości [...]”.

Krystyna Poczek (1928–1999)

Poetka, znana i ceniona śpiewaczka ludowych piosenek. Urodziła się w 1928 roku w Wólce Kątnej pod Markuszowem. Zmarła w 1999 roku w Markuszowie. Tworzyła liryki, gawędy, wspomnienia, wiersze okolicznościowe, scenariusze obrzędów religijnych i ludowych m.in.: Darcie pierza; Dawne obyczaje, Prządki, I wtedy kraju runęło niebo, Kiszenie kapusty, Wielka Niedziela, odgrywane później przez wiejskie zespoły obrzędowe. Wniosła niepodważalny wkład w zachowanie dla potomnych cennych dokumentów, autentycznych przekazów dotyczących wierzeń, obrzędowości, tradycyjnego lecznictwa swoich rodzinnych stron. Znakomita znawczyni i wykonawczyni ludowych pieśni. Pisała też teksty piosenek i przyśpiewek ludowych, które z wielką pasją gromadziła. Wiele z nich prezentowała wielokrotnie szerokiej publiczności na różnych festiwalach i przeglądach wraz z ludowym zespołem śpiewaczym, który założyła w 1972 roku. Niektóre z nich można spotkać w lubelskich i warszawskich archiwach radiowych i muzycznych, w placówkach naukowych i kultury. Pisała wiersze niewzorowane na żadnej innej twórczości, oryginalne, pełne delikatności uczuć, wiary w Boga, zachwytu dla otaczającej ją przyrody, miłości do ziemi-żywicielki, do rodziny.
Debiutowała w wieku 20 lat na łamach „Zielonego Sztandaru”. Tworzyła liryki osobiste, gawędy, wspomnienia, teksty piosenek, przyśpiewek. Osobny nurt jej literackiego pisarstwa to wspomnienia i scenariusze obrzędów religijnych i ludowych w cyklu roku kościelnego i obrzędowego. Sama od najmłodszych lat pracując na roli, wiele miejsca w swej twórczości poświęca ziemi, która w ludowej świadomości ma wielorakie znaczenie. Symbolizuje cykliczność życia, matkę-opiekunkę i żywicielkę. Krystyna Poczek często, podobnie jak inni ludowi poeci, nadaje ziemi przymioty matki ziemskiej:

Ty mamo
Ty Mamo pokazałaś mi polne ścieżki,
drogi wiosną złociste.
Mówiłaś ziemia jak matka
jest szczodra dla tych, co jej ufają.

Tworzyła poezję indywidualną, pełną kobiecego ciepła, lirycznych refleksji nad sensem ludzkiego życia w kluczu nadrzędnych wartości, takich jak: wiara, ziemia, chleb, rodzina, dom, znój ciężkiej pracy rolnika. O swej poezji Krystyna Poczek pisała:

Poezja
Okryta szarym pyłem moja chłopska poezja,
bo zrodziła się wśród bezsennych nocy
pod strzechą,
gdzie było więcej łez niż radości.
Jak zgrzebna nitka się snuje
ze zbolałego serca,
w różowym blasku poranka budzi się
strofami wiersza.
jak całe chłopskie życie.

Mój wiersz
Mój wiersz narodził się
wśród ścian chłopskiej chaty, nie jest wzniosły
ni w metafory bogaty
Jest prosty jak moje życie,
Skąpe w dostatek i uciechy,
Mnie żal było rodzinnej strzechy.
[...]

Pozostałam Ci wierna
Gdy zmęczona wracam w południe gorące.
Lekko mi – bo na zawsze oddałam serce
Wiosce cichej osmalonej słońcem.

I tej wsi, którą ukochała całym sercem, pozostała wierna do końca życia. Tak nawet zatytułowała jeden ze swoich wierszy, w którego strofy wkłada prostą, autentyczną miłość.

Tyś jak matka chłodziła moje ciało,
Na łono twoje
Łzy dziecinne padały,
[...]
Uwieńczona potem
Za kosą zbierałam zboże,
bose stopy krwawiły
Odciski zdobiły dłonie
Pozostałam ci wierna,
Boś mnie urzekła
Zapachem oranej skiby
I łanem żyta.

W poezji czuć etos pracy na roli, w trudzie pozyskiwanego chleba. Ziemia zajmuje w poezji Krystyny Poczek miejsce szczególne.

Ziemi oddałam
Ziemi swojej zdrowie,
urodę oddałam,
kiedy garść owsa we snopy wiązałam.
Ziemi swojej oddałam
moje gorące serce,
pachniała mi chlebem
jak matczyne ręce.

Dobra matka daje chleb – ten motyw, tak charakterystyczny dla pisarzy ludowych, częstokroć pojawia się także w wierszach poetki.

Chleb
Matka wyjmowała z pieca,
z wierzchu woda obmyła
rzędem kładła na ławie
chlebem pachniała izba
w oczach jaśniał błękit nieba

Poetka publikowała miedzy innymi w antologiach: Nasz chleb powszedni (Lublin 1983), Całe bogactwo domu (Lublin 1986), Ojczyzna (Lublin 1987), Śródpolne pacierze (Lublin 1989), Wieś tworząca, t. 8 (Lublin 1990), Wołanie z ziemi (Lublin 1991), Ziarna wiecznej nadziei (Lublin 1994).
W czasopismach: „Biuletyn informacyjny Stowarzyszenia Twórców Ludowych”, „Gromada”, „Rolnik Polski”, „Kurier Lubelski”, „Twórczość Ludowa”. W nakręconym w 1985 roku filmie Ślad istnienia była jego główną postacią (reż. Z. Kowalski, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych w Warszawie, 1985).
Poetka za swą twórczość zdobywała liczne nagrody i wyróżnienia: wielokrotne wyróżnienia w konkursie im. J. Pocka, III nagroda w Konkursie Poetów Ludowych Lubelskiej Kurii Diecezjalnej (1988) i wyróżnienia (1987,1989); II nagroda w Turnieju Jednego Wiersza (Lublin 1988,1989, 1995); wyróżnienia indywidualne i nagrody na festiwalu w Kazimierzu Dolnym. Za swą działalność twórczą, społeczną, na polu krzewienia kultury ludowej otrzymała liczne medale, krzyże, odznaki, m.in. Zasłużonego Działacza Kultury. Krystyna Poczek była osobą znaną i cenioną za swój artystyczny wkład w dziedzictwo kultury regionu.

Zdjęcia

Wideo

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe