Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Etnografia Lubelszczyzny – ludowe wierzenia o ziemi

W kulturze ludowej ziemia występuje w dwóch znaczeniach, jako substancja i jako świat. Pierwsze jest o wiele bardziej obudowane symbolicznie. W wierzeniach ludu ziemia rozumiana jako substancja, żywioł jawi się jako płodny element kosmosu, jest traktowana jak matka, co nie ogranicza się tylko do emocjonalnego stosunku, ale polega na realnych zakazach i nakazach w stosunku do niej. Jest święta, wiecznotrwała, płodna, bogata, rodzi rośliny, zapewnia pożywienie zwierzętom i ludziom, po śmierci przyjmuje ludzi do swego łona. Jest egzekutorem sprawiedliwości. Z praktycznego punktu widzenia niemal sakralne wartościowanie ziemi wynikało z faktu, że była podstawą utrzymania społeczności wiejskich, rolnictwo zaś głównym zajęciem. Ziemia rozumiana jako świat występuje w mitach kosmogenicznych.

 

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Ludowe mity o powstaniu ziemi

W ludowej tradycji funkcjonują liczne mity i legendy dotyczące ziemi. Pierwotnie była przezroczysta, sczerniała dopiero wskutek przekleństw Kaina, który chował zwłoki Abla. Ziemia pływa po bezkresnym morzu, owinięta żmiją po to, aby nie popękała. Jest wielka i niepojęta, aby przejść ją pieszo potrzeba sto lat. Została stworzona z wielkiego jaja, które spoczywało na drzewie sięgającym nieba.

 

Inne legendy mówią, że ziemia opiera się na słupie, podtrzymywanym przez zwierzę, jeśli ono się porusza, to wtedy jest trzęsienie ziemi. Ludowy mit o stworzeniu świata włącza diabła w dzieło kreacji:p rzed stworzeniem świata było tylko niebo i morze. Po morzu pływał Bóg. Napotkał gęstą pianę, w której mieszkał diabeł. Bóg zapytał, kim on jest, a czart za odpowiedź zażądał zabrania do łódki. W czasie drogi diabeł powiedział, że dobrze byłoby, gdyby miejsce, po którym płynął był twarde. Bóg rozkazał szatanowi zejść na dół w morze i wziąć garstkę ziemi w imię boże. Diabeł jednak pod wpływem pychy podczas brania piachu i powiedział: Biorę cię w imię moje!. Gdy wrócił na powierzchnię, nie miał piasku w garści, musiał powtórzyć czynność i postąpić zgodnie z wolą Boga. Stwórca wziął przyniesiony przez diabła piasek, posypał nim wodę i stała się ziemia, na której obaj się położyli, Bóg ku wschodowi, diabeł ku zachodowi. Czart, myśląc, że Bóg śpi próbował go zepchnąć do wody, nadaremnie jednak, bowiem pod Bogiem ziemi przybywało i rozszerzała się ku wschodowi. Widząc to diabeł zaczął uciekać ku zachodowi, a dalej ku południu i północy i w taki sposób ziemia rozszerzyła się na różne strony. Kiedy Bóg się obudził poszedł do nieba, diabeł chciał podążać za nim, ale Bóg za pomocą piorunów strącił go do podziemi. Inna wersja mitu mówi, że bóg rzucił ziarnko piasku na dwa wieloryby, ziarnko rosło i zamieniło się w górę, potem ziemię.

 

>>>  czytaj więcej o ludowej wizji stworzenia świata

 

 

Ziemia – matka

Mircea Eliade pisał, że solidarność mistyczna między płodnością zmieni a płodnością kobiety stanowiła jedną z zasadniczych intuicji świadomości agrarnej. Potwierdzają to figurki i wizerunki kobiece, symbolizujące najprawdopodobniej płodność, które pojawiły się w kulturach wraz z początkiem aktywności artystycznej. Kult Wielkiej Bogini, obecny był we wszystkich kulturach plemiennych. Była ona antropomorfizowana jako matka, którą należy kochać i szanować, co widać w relacjach informatorów:

 

Ziemia nasza matka, ziemia nas karmi, ziemia nas wyżywiła przecież. Ziemia to jest święta rzecz. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].

 

Emocjonalny stosunek do ziemi, traktowanie jej jak osoby, która cierpi, gdy ktoś zadaje jej fizyczny ból, wyraża się w zakazach:

 

[…] nie powinno się kopać nogą tej ziemi. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]. 

 

Wiara w macierzyńska naturę ziemi, która tak jak kobieta, nosi w sobie płody, stanowiła dyrektywę postępowania ludzi: do określonego momentu roku obowiązywał zakaz orania, w czasie, gdy była brzuchata, czyli brzemienna, nie można było wbijać w ziemię pali, kołków, na przykład wystrzegano się budowania płotów do określonego momentu wiosny. Bicie brzemiennej jest grzechem, powoduje oburzenie ludzi starszych, którzy natychmiast zwracają uwagę nierozumnym pastuchom:

 

[…] ziemi nie wolno bić, bo ziemia rodzi. Ziemia chleb daje. Tak było, ziemia to nie wolno było, żeby brać kija i tom przez strzelnie tłuc. Nie! To nie! [Wacława Woch Bobowiska, 2010].

 

Pośrednio idee płodności ziemi wyrażają obrzędy i zabiegi magiczne, na przykład zwyczaj odbywania porodu na ziemi, który potem został zastąpiony układaniem noworodka i człowieka umierającego na ziemi. W medycynie ludowej znany jest zabieg przeciągania chorego przez dziurę wykonaną w ziemi, najczęściej w miedzy. Symbolizuje to ponowne narodziny, a przez to także wyzbycie się choroby, powrót sił i zdrowia.

 

W myśleniu mieszkańców wsi zakorzeniło się archaiczne wierzenie, według którego ziemia jest wszechmatką, która nie tylko wszystkich zrodziła, ale też i wszystkich do siebie kiedyś zabierze. Oskar Kolberg zanotował legendę, według której matka – ziemia smuciła się, że ludzie ciągle korzystają z jej płodów, a ona sama nie ma czym się pożywić, bowiem musi wszystko oddawać. Pan Jezus zlitował się nad jej losem i powiedział, że od tej pory będzie rodziła ludzi i pożerała, dlatego każdy musi po śmierci do ziemi wrócić. Opowieść ta tłumaczy ambiwalencję w pojmowaniu ziemi w kulturze ludowej – ziemia rodzi i zabiera. Zgodnie z wiarą kultywowaną w wielu religiach zmarłych nie chowa się w ziemi, aby tam pozostali na zawsze martwi, ale po to, aby się odrodzili i mogli powrócić do nowego życia. Potwierdzeniem tego wierzenia jest fakt, że w bajkach ludowych zakopanie w ziemi sprzyja przeobrażeniu się człowieka czy zwierzęcia. Ziemia przyjmuje ciało do swego matczynego łona, jest zmarłemu jak pierzyna, przykrywa, pozwala spocząć, utula, ale także trawi, pożera, dusi i gniecie. Pochówek to symboliczny powrót do łona matki, niekiedy jednak ziemia zbyt wcześnie dopomina się o swoją przynależność, staje się niebezpieczna, okrutna, chciwa:

Położył się na ziemi, położył się na wznak i mówi, że przysnął i potem zachorował i chorował tam kilka tygodni i zmarł, bo po prostu ziemia jakoś tak przyciąga człowieka, że chce wciągnąć do siebie, jak się na nią położy! [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].

 

Płodność jest podstawowym atrybutem ziemi, jednak nie jest ona niewyczerpana, nie może rodzić bez końca. Elementarnym spostrzeżeniem człowieka, szczególnie żyjącego w środowisku agrarnym, był fakt cykliczności przyrody. W większości rejonów świata (z wyjątkiem sfery równikowej) są okresy aktywności życiowej natury i uśpienia.Wiosną następuje zapłodnienie, latem dorastanie, a jesienią dojrzewanie tworów ziemi, potem jest czas zamierania, kiedy ziemia musi odpocząć, nabrać sił, stąd zakaz orania i wykonywania wszelkich prac polowych w czasie adwentu., bo wtedy Już hola! Ziomia łodpoczywo! [Stanisława Wójtowicz, Wólka Kątna, 2009].

 

Ziemia jednak odradza się i po martwocie zimy, znów następuje cud narodzin. Odpowiada to całemu cyklowi kosmicznemu, a więc także życiu człowieka. Marcin Ryszkiewicz pisze, że rok jest kołowym ciągiem zdarzeń, zaczynającym się narodzinami nowego życia z jałowej gleby, przechodzącym przez kolejne stadia rozwoju i dojrzewania, aż do wydania plonu i kończącym się zamieraniem, i ponowne odrodzenie w nowym roku. Ośrodkiem, przez który przechodzi cały ten cykl życia i śmierci, jest gleba, ziemia, dlatego rośliny, zwierzęta i ludzie zostali związanie wspólnotą losów i wspólną wymianą energii, tworząc jeden organizm. Potwierdzeniem tego faktu, jest cytat z Ewangelii, wypowiadany w czasie pochówku, który ma jednak znaczenie głębszą, archaiczną motywację, wynikającą z wiary w jedność człowieka z naturą: Z prochu jesteś i w proch się obrócisz.

Człowiek pierwotny stworzył więc swoistą globalną ekologię, czyli przekonanie o więzach łączących wszystko, co żyje, bowiem jest napędzane wspólną energią. Chęć, aby złożyć kości w ojczystej ziemi, ma archaiczną motywację – chęć zachowania ładu natury. Odwieczny obrót energii życia ma określony ład, pochowanie w obcym miejscu narusza kosmiczny porządek, modyfikuje bowiem przepływ energii.

 

Każdy rok powtarzał symboliczne cykle narodzin, rozwoju i śmierci, ale wymagało to nowej energii. Człowiek odczuwał potrzebę uczestnictwa w tym cyklu i stąd narodziły się zwyczaje związane ze świętami dorocznymi, w których dwa największe święta Wielkanoc i Boże Narodzenie, to nic innego jak zaanektowane przez Kościół pogańskie formy świętowania zwycięstwa życia nad śmiercią, przypadające na zimowe przesilenie słoneczne, które ma miejsce 25 grudnia i wraz z nadejściem wiosny. W trakcie przełomów człowiek chciał przekazać jak najwięcej energii matce - ziemi, stąd charakterystyczne dla tego czasu w kulturach najstarszych krwawe ofiary i praktyki seksualne na ziemi. Pojawiły się także praktyki, których celem było pozyskanie lub przekazanie mocy płodnościowych. Z tego względu młode kobiety taczały się po ziemi, aby przekazać część swych mocy wyczerpanej rodzeniem ziemi.

Ziemia - matka nie może w nieskończoność produkować kosmicznej energii nawet przy pomocy ludzi, nie jest bowiem samowystarczalna. Dlatego w tym kosmicznym cyklu życia uczestniczy niebo, a para ziemia-niebo, lub ziemia-słońce, razem tworzą idealną całość. Matka ziemia, jako pierwiastek żeński potrzebuje ojca - nieba, męskiego elementu, aby wydawać i podtrzymywać życie. Więź między nimi wyraża spadający deszcz, promienie słoneczne, deszcz meteorytów, piorun. Także oranie ziemi, które stanowiło domenę mężczyzny, pojmowano jako odpowiednik aktu płciowego.

 

Szacunek dla Ziemi

Charakterystyczną cecha ludowego światopoglądu jest poczucie solidarności z przyrodą. Wierzono, że kosmos jest żywym organizmem, którego częścią są ludzie, a składniki przyrody posiadają świadomość. Wynikały z tego silne i emocjonalne związki człowieka z jego otoczeniem, a także przekonanie o zależnościach między wszystkimi elementami kosmosu, wspólnocie losów, komplementarności oraz integralnej przyczynowości.

 

Józef Styk pisze, że poczucie solidarności z przyrodą jest dla chłopa koniecznym warunkiem jego istnienia, przyroda zapewnia mu bowiem pracę, wyżywienie, opał, miejsce zamieszkania. Z tego względu każdy akt spożycia darów natury przybiera quasi-religijny wymiar. Celem zintegrowanej natury było podtrzymanie życia. Joanna i Ryszard Tomiccy piszą, że przyroda oczekiwała od ludzi respektowania określonych reguł wynikających z faktu uczestnictwa przez nich w naturalnej wspólnocie. Ludzką działalność oceniało świadome otocznie i odpowiednio na nią reagowało. Zwierzęta, rośliny, ziemia odczuwały wdzięczność za dobre traktowanie, opiekę, rzetelną pracę i odwzajemniały się wierną służbą, obfitym wzrostem i dużym urodzajem. Tak pojmowana rzeczywistość powiązana była więzami solidarności magicznej. Człowiek musiał znać strukturę świata i rządzące nim reguły, gdyż to umożliwiało mu odpowiednie zachowanie, przestrzeganie zakazów i nakazów, oraz oddziaływanie na świat. Jednocześnie dla człowieka pierwotnego natura wyrażała zawsze coś potężniejszego, co stało poza nią, była transcendentna, bowiem przedstawiała sacrum. W agrocentrycznych systemach kulturowych wszystko zaczyna się i kończy na ziemi jako źródle życia, ale i jako miejscu odpoczynku wiecznego, po życiu na niej, zasługującym na zbawienie. Ziemia jest matką – żywicielką stworzoną przez Boga. Należy się jej cześć podwójna: jako dziełu Bożemu i jako podstawie życia. Te dwa aspekty sakralnego charakteru ziemi wzajemnie się dopełniają i nie sposób ich rozdzielić.

 

Ziemia stanowi podstawę wszystkiego, nosi ludzi, dźwiga ich na sobie. Jest gwarantem ładu moralnego – trzęsie się, gdy ktoś źle czyni, pęka, gdy słyszy przekleństwa, nie przyjmuje do siebie grzeszników, pochłania kościoły, klasztory, wsie, miasta. Ziemia potrafiła wynagrodzić ciężką pracę rolnika, gotowa była także odmówić plonów temu, kto ją bezprawnie przywłaszczył lub sprofanował.

 

Przekonanie o izomorfizmie świata, traktowanie ziemi jako matki, przekonanie, że czuwa nad ładem moralnym, sprawiało że członkowie kultury tradycyjnej przypisywali niezwykłą wartość ziemi. Stanowi ona dla nich nie tylko podstawowe źródło utrzymania, daje pożywienie, więc zaspokaja podstawową potrzebę człowieka, stąd szacunek dla niej wyraża się poprzez szacunek dla chleba, powszechny w okolicach Markuszowa:

 

Kiedyś w domu moim, to jak kroiła mamusia chleb i kromka jej upadła to zdjęła pocałowała i położyła na stole, taki był szacunek do chleba. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].

 

Wielki szacunek przypisywano pracy na roli, wierzono bowiem, że rolnictwo jako zawód wkracza bezpośrednio w proces odradzania się życia, stąd nie jest to tylko technika, ale zawód sakralny, w którym człowiek nieustannie obcuje z największą i najświętszą tajemnicą natury jaką jest dawanie życia. Praca na roli od wieków była podstawą utrzymania i jedynym źródłem dochodu ludności wiejskiej. Liczb mórg na tradycyjnej wsi warunkowała zamożność gospodarza. Ziemia była pokazywana z ojca na syna, przez wiele lat należała do jednego rodu, nazywana była ojcowizną, z tego względu miłość do ziemi opisywana była przez wszystkich poetów ludowych. To jest również przyczyna pewnego tragizmu, bowiem dziś w dobie nowoczesnej gospodarki, wyspecjalizowanych, wielohektarowych gospodarstw, niektórym właścicielom podchodzącym jeszcze w sentymentalny i tradycyjny sposób do ziemi, trudno jest ją sprzedawać, przez wiele lat bowiem należała do rodziny. Informator wspomina dawne kłótnie o piędź ziemi, o miedzę, bowiem największym dobrem było posiadanie własnych mórg:

 

Łoj Ziemia to bardzo. Bez krowy został, aby kawałek ziemie kupić. Tak było. I późni dorobił sio. Ziemia bardzo drogo. Abo te kłótnie takie powstawały o to skibko, o to piędź ziomi. Który jak miedze podorał to już kłótnie, pale przesodzoł, czy tam gdzieś zasik. Teraz na łunce, gdzie tam co zakosił, Abo jak torf żnony, opał, przecież wągla nikt nie kupił, to już, komu piądzie zakosił, to już było. [Stanisław Wójtowicz, Wólka Kątna, 2009].

 

Wyrazem szacunku było całowanie ziemi w jakiś takich ważnych momentach [Elżbieta Wójtowicz., Wólka Kątna, 2010]. Informatorka wspomina Jana Pawła II, który w trakcie pierwszej pielgrzymki do Polski całował ojczystą ziemię na przywitanie:

 

A jak ukląkł i ucałował, to jest święta rzecz ziemia, tak ziemia to jest nasza matka, trzeba szacunek jej oddać. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].

 

Całowanie ziemi jest formą powitania lub pożegnania domu, podziękowaniem za odzyskanie zdrowie, za żywność, pomyślność w gospodarstwie, stanowi też formę kultu. Emigranci zabierali ze sobą w woreczku trochę ziemi, co stanowiło gwarancję więzi z ojcowizną.

 

Ziemia – miejsce człowieka za życia i po śmierci

W trójstopniowym podziale przestrzeni, którą obrazuje figurka Świętowida, pierwszym obszarem, dostępnym bezpośredniemu doświadczeniu była ziemia, a raczej je powierzchnia, która stanowiła miejsce bytowania ludzi. Drugi był obszar niebieski, siedziba bogów, a kolejnym świat podziemny, chtoniczny, miejsce zmarłych i zarodków, czyli życia czekającego na przebudzenie.

 

Podziemia były także uznawane za siedzibę diabelskich mocy. Te dwie przestrzenie: uraniczna i chtoniczna były wielkie i nieograniczone, natomiast miejsce życia człowieka kurczyło się do niewielkiego regionu. Geometria kosmosu stanowiła dwa odwrócone stożki, i oś która przechodziła przez środek uniwersum, punkt zetknięcia się obu stożków stanowił miejsce życia człowieka pierwotnego, jego ziemię ojczystą. Ta oś łącząca trzy strefy, która była także sposobem komunikacji między nimi. Kultury plemienne za takie osie pośredniczące między sferami kultury uznawały góry, najlepiej zachmurzone, schowane w chmurach (popularnym przykładem jest znany z greckiej mitologii Olimp), drzewa, słupy i z czasem budowane świątynie.

 

Ziemia była więc miejscem zamieszkania człowieka, jego ojczyzną w wielkim kosmosie. Jednakże konceptualizacja przestrzeni życia była specyficzna. Przestrzeń była zbudowana koncentrycznie, w centrum znajdował się dom, kolejno zagroda, podwórko, pola uprawne, obszar własnej miejscowości, wszystko co rozciągało się poza bezpiecznymi terenami własnej wsi, w ludowej wyobraźni stanowiło obszar niebezpieczny, domenę chaosu i złych mocy. Ziemia rozumiana w sensie miejsca zamieszkania utożsamiana była z obszarem własnej wsi.

 

Ziemia stawała się również miejscem spoczynku po śmierci i oczekiwania na ponowne narodziny. W ziemi grzebano zmarłych, co w wyżej omówionym wymiarze kosmicznym miało głęboki sens wymiany energii. Według legendy ziemia na cmentarzu zapada się, z tego względu, że św. Michał obawiał się, że jak wszyscy ludzie będą umierać i będą chowani w trumnach, to utworzy się taka góra, że sięgnie nieba. Pochówek w ziemi uznawano za właściwy, i dopiero ciało zakopane sprawia, że dusza odchodzi ze świata:

 

No to niby były kiedyś takie opowieści, że przez chyba trzy dni zanim się nie pochowa, ta dusza krąży gdzieś tam w tym domu. Jeszcze tego zmarłego dusza. To takie były pogłoski. […] Do pochowania jeszcze jest taka pogłoska, że ta dusza gdzieś obecna jest. Ale jest niewidoczna. Ale rzekomo dopóki się ciała do grobu nie włoży, ta dusza jeszcze gdzieś tego zmarłego krąży. [M.J., Janówka, 2008].

 

Również zakopanie w ziemi domyka obrzęd pogrzebowy, pieczętuje. Człowiek pogrzebany nie należy już do świata żywych i z tego względu ludzie nie mają prawa ingerować w wyroki sacrum. Zakłócenie spoczynku wiecznego ma tragiczne konsekwencje:

 

A jeszcze takie bajkie, mój ojciec opowiadał. Nie wiem czy to warto o tym umarłym, ale czy to prawda. Ale może pani te bajkie nagrać. Mówi tak: „Poschodzili się - mój ojciec też opowiadał takie bajki - poschodzili się na wieczorki. No i tak o rozmawiają i chłopcy i dziewczenata, ale dwóch sie zakładajo, że pójdo na cmentarz i odkopio umarłego i przynieso i tak zrobili. I tak zrobili. [Odkopali?] Odkopali, przynieśli i z trumno, i odkryli i sadzają jego. Posadzili. A oni patrzą wszystkie ałon ożywa. Czerwienieji, czerwienieji czerwony się zrobił. Ładna bajka… [Śmiech.] Cicho pani. Słuchaj pani dalej: i co do dzwi, bo sie poprzestraszali wszystkie chłopcy, że umarły ożył. I do dzwi, dzwi pozamykane nie ma którędy. Do okien. Jakoś okno wybili i ktoś poleciał do księdza dał znać. No to bajka, może bajka. I dopiero ksiądz przyjechał… To może bajka. Ksiądz przyjechał wyświęcił, bo zaczął święcić i ten wszystkich wypuścił, a tych dwóch kazał, żeby nie wychodzili tylko muszą pocałować tego umarłego. Musieli pocałować. I on ich pozaduszał. Było trzech umarlaków. Zadusił, jednego i drugiego. Tech wypuścił, bo nie zaczepiali, a tech co zaczepiali zadusił. Że nie wolno zaczepiać duszy, spoczywa niech spoczywa. A co prawda, to baja. [Maria Nadworsk, Zanowinie, 2007].

 

>>> czytaj więcej o zwyczajach pogrzebowych na Lubelszczyźnie

 

Ziemia na cmentarzu jest poświęcona, co sprawia, że pochowani w niej nie wracają do świata żywych. Wyświęcenie pozbawia ją siły demonicznej. Tylko zmarłych śmiercią naturalną chowano w ziemi poświeconej. Ludzi uważanych za strzygi i upiory, chowano na ziemi niczyjej, na odludziu, poza granicami wsi. Wszystkich zmarłych śmiercią tragiczną, lub w jakikolwiek sposób nienormalną chowano przy drogach, w lasach, na miedzach, lub pozostawiano tam, gdzie znaleźli śmierć: w wodzie, w bagnach. Tomiccy piszą, że przedwcześnie zmarłych nie grzebano w ziemi, wynikał to bowiem z poczucia niejednorodności przestrzeni. Społeczności chłopskie uważały za ziemię, tylko tę część, która owocuje, a więc pola uprawne, łąki, czyli tereny oswojone, poza ich granicami rozciągała się przestrzeń niebezpieczna, gdzie urzędowały demony i inne złe moce. Kontynuacją tego, rzadkiego już w XIX w. zwyczaju, było to, że chowano zmarłych tragicznie w oddzielnej części cmentarza, która miała swoją nazwę. Z czasem religijna motywacja zatarła archaiczne wierzenia i oddzielną, gorszą część cmentarza zarezerwowano dla samobójców i niewierzących, i nazywano ją w zależności od regionu, np. Przepustek. [Wiesława Ciesielska., Łaziska, 2008] Tak na końcu, zawsze na niewyświęconym miejscu. [Anna Łania, Bezwola, 2007].

 

Ziemia w magii

Ziemia z roli ojca i matki miała być pośrednikiem w zdobyciu wzajemności chłopca, natomiast spod pięty lewej stopy miała sprawić, że przyśni się przyszły mąż. Zmieszana z drożdżami miała chronić przed złodziejami, a posypanie nią pszczół uspokajało je.

 

 >>> czytaj więcej o wiedzy ludowej i magii na Lubelszcyźnie

 

Ziemię z cmentarza noszono w woreczku na szyi, co miało chronić przed febrą, natomiast ziemia z grobu upiora, była ochroną właśnie przed nim. W lecznictwie ludowym także wykorzystywano ziemię. Grudka z mogiły dodana do kąpieli ma uzdrawiać, natomiast wzięta z kretowiska i rzucona na krzyżowe drogi przenosi tam także chorobę, wypita z wodą ze świeżego grobu leczy febrę. Ziemia była wykorzystywana także w czarnej magii. Czarownice zabierały mleko krowom, poprzez zabranie ziemi z tropów bydlęcych bądź szkodziły mleku zakopując zdechłe zwierzęta. Rozsypana przed nowożeńcami sprowadzała chorobę i śmierć. Używano ziemi spod węgła domu, aby sprowadzić na kogoś ślepotę, zabraną ze śladów człowieka, prowadziła do jego zguby, z miejsca gdzie gryzły się psy wywoływała niezgodę natomiast spod umarłego, powodowała kolejną śmierć. Noszenie ziemi po śmierci wedle wierzeń miało być karą za przeorywanie miedzy.

 

Ziemia pośredniczy

W ziemi zakopywano przedmioty w celu oddziałania na innych: Ktoś coś komuś zakopał specjalnie, żeby mu się nieszczęściło [E.W., Wólka Katna, 2010]; […] jak ktoś się zemścić chciał, to takie owcarze chodziły, takie one były ze złem te owcarze, tam w Abramowie u Bickich zakopały coś, to nic nie mogły uchodować! [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].

 

Wierzono, że jeśli nieboszczykowi nie da się jakiegoś rekwizytu do trumny, to może on potem przychodzić i dopominać się o niego, wystarczy zakopać w ziemi, w grobie, a ziemia będzie pośrednikiem:

 

Zmarała tej, Heli Welczowej teściowa. I mówi, że wszystko dali. No ale kiedyś, to już było dawno. Wszystko dali, tylko zapomniała dać podwiązki do pończoch. To kiedyś takie były, takie no gumki. I mówi, że po prostu ona nie tego… Mówi, że się jej przyśniła ta teściowa i mówi  Wszystko mi dałaś tylko nie dałaś mi tych… To dopiero wczoraj opowiadały kobity. Nie dałaś mi podwiązek. I mówi: Wszyscy idą na zabawe i tańczą, a ja muszę trzymać pończochy w renkach. […] Ona wzieła te podwiązki i tam w grób, w ziemie za tego zakopała. [Kazimiera Wórszt, Dorbozy, 2007].

 

W ziemi zakopywano ludzi po uderzeniu w nich pioruna, bo mówiono, że ziemia wyciągnie tę energie z tego pioruna. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]. Zbigniew Libera pisze, że w magii leczniczej aktualizuje się mityczny związek ciała z ziemią. Zarówno ciało w całości, jak też ziemia, są metaforyzowane jako pojemniki pochłaniające, przechowujące, odkładające rzeczy, w których te nie giną od razu. Ziemi przypisuje się właściwości wyciągania choroby, w tym przypadku porażenia piorunem. Zakopanie w ziemi nie musiało pełnić funkcji pośredniczącej, czasem była to ochrona przed negatywnym działaniem niektórych rekwizytów:

 

Raczej uważam że zakopywano, bo nie rzucano tego gdzieś tam na śmietnik, tylko zakopywano do ziemi. [Ale gdzieś w jakimś charakterystycznym miejscu?] Raczej podejrzewam, znaczy nie podejrzewam tylko tak mi sę wydaje, tak sobie kojarze, że gdzieś na podwórku, to było w jakimś miejscu, ale czy to musiało być jakoś szczególne miejscu, to nie wiem. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].

 

Ziemia – coś co jest nisko

W kulturze ludowej ziemia kojarzona jest także z czymś, co jest nisko i z tego względu jest negatywnie wartościowana. Człowiek pierwotny patrzył na świat przez pryzmat opozycji binarnych. Tworzyły one model rzeczywistości i były podstawą wierzeń religijno-mitologicznych. Twórcą zasady wyodrębniania podstawowych opozycji był Claude Levi-Strauss. Dla tradycyjnej kultury słowiańskiej matrycę takich opozycji stworzyli Wieczesław Ivanow i Władimir Toporow. Pary cech układają się w grupy, na przykład: Przeciwstawieństwa ogólne: nieszczęście (niedola) / szczęście (dola); śmierć / życie; nieparzystość / parzystość. Przeciwieństwa przywiązane do stosunków przestrzennych: lewy / prawy; dół / góra; ziemia / niebo i podziemie / ziemia; południe / północ; zachód / wschód; morze / ląd; Opozycje są tak ze sobą powiązane, że człon lewy traktowany jest jako negatywny, a prawy pozytywnie.

 

Negatywne wartościowanie ziemi oddają frazeologizmy: spuścić oczy ku ziemi (oznaka zawstydzenia), spuścić głowę ku ziemi (oznaka upokorzenia), chylić się ku ziemi (starzeć się). Spadanie, ruch ku dołowi, także jest konceptualizowany jako coś niepożądanego. To negatywne wartościowanie, wynika także z symboliki podziemi: tam rozciąga się świat, który nie jest domeną człowieka, tam działają nieludzkie moce.W bogatym folklorze ludowym funkcjonuje wiele legend dotyczących podziemnych królestw, pod ziemię bowiem zapadają się domy, kościoły, wsie, a nawet całe miasta. Miejsce pod ziemią, to siedziba diabłów, złych mocy.

 

Opracowała Magdalena Wójtowicz

 

Literatura

Bartmińska-Niebrzegowska Stanisława, Wzorce tekstów ustnych w perspektywie etnolingwistycznej, Lublin 2007.

Drozd-Piasecka Mirosława, Ziemia w społeczności wiejskiej, Warszawa 1991.

Keller Józef, Wstęp [w:] Zwyczaje, obrzędy i symbole religijne, Warszawa 1978.

Libera Zbigniew, Medycyna ludowa. Chłopski rozsądek czy gminna fantazja?, Wrocław 1995.

Ryszkiewicz Marcin, Matka ziemia w przyjaznym kosmosie, Warszawa 1994.

Simonides Dorota, Dlaczego drzewa przestały mówić? Ludowa wizja świat i człowieka, Opole 2010.

Słownik stereotypów i symboli ludowych, red. Jerzy Bartmiński, t. 1 Kosmos, cz. 2, Lublin 1999.

Styk Józef, Ewolucja chłopskiego systemu wartości, Lublin 1988.

Tomiccy Joanna i Ryszard, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa 1975.

Wójtowicz Magdalena, Postawa magiczna jako wyraz światopoglądu mieszkańców okolic Markuszowa, praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. Jana Adamowskiego, Lublin UMCS 2010.