Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Etnografia Lubelszczyzny – ludowe wierzenia o domu

Dom w kulturze ludowej jest najbardziej oswojoną, a zatem najbezpieczniejszą przestrzenią. Jest sceną życia człowieka. W nim rozgrywają się najważniejsze wydarzenia: narodziny, małżeństwo, inicjacja, śmierć. W wielu językach leksem dom ma podwójne znaczenie: budynek mieszkalny i rodzina, jedno i drugie ma pozytywne konotacje. Dom jako najbliższa przestrzeń, miejsce zamieszkania ma rozbudowaną symbolikę: sakralno-kosmiczną, antropokosmiczną, a nawet zaduszkową i demoniczną. W antropocentrycznej wizji świata jest miejscem, z którego można wywierać wpływ na świat zewnętrzny oraz miejscem najintymniejszego kontaktu z najbliższymi ludźmi.

 

 

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Lokalizacja domu

Wierzenia związane z domem uwypuklają koncepcje przestrzeni, która jest częścią tradycyjnego światopoglądu. Jest ona zbudowana koncentrycznie, można w niej wyróżnić centrum i peryferie. Dom jest najbardziej oswojonym jej fragmentem, za jego granicami czyha niebezpieczeństwo.

 

Mircea Eliade pisze, że przestrzeń dla człowieka religijnego jest niejednorodna, dzieli się na obszar święty i obszary nieuświęcone, zdominowane przez chaos. Orientację w tej niejednorodnej przestrzeni zapewniało wyznaczenie stałego, niezmiennego punktu – axis mundi. Był to obecny we wszystkich kulturach środek świata wyobrażany jako święty słup, góra kosmiczna lub drzewo życia. Każda z cywilizacji umieszczała ten punkt stały na ziemiach przez siebie zamieszkiwanych, najchętniej w środku państwa, w stolicy. Nie wystarczało to jednak by sakralizować życie społeczności lokalnej, dlatego święty środek ulegał rozmnożeniu na swe reprezentacje w miastach, wioskach, a nawet w poszczególnych domach. Z tego względu pojawia się paralelizm: miejsce święte – dom, egzemplifikacją tej korelacji jest sakralizacja przestrzeni domu poprzez zawieszanie świętych obrazów czy znaczenie przypisywane stołowi, który pełni funkcje domowego ołtarza.

 

>>> czytaj więcej o wnętrzu izby tradycyjnego domu we wsi lubelskiej

 

Dom jest miejscem wyodrębnionym z tego co na zewnątrz.

Budowanie, zakładanie siedziby ludzkiej jest naśladowaniem trudu bogów, nawiązaniem do początków świata w takim sensie, że następuje przekształcanie amorficznej przestrzeni chaosu w oswojony kosmos. Dlatego od początku dbano, aby czynność ta miała sakralny charakter. Wybór drzewa na budowę domu wiązał się z pewnymi zasadami, musiało ono być dorodne, nie mogły w nim być jakieś krzywizny czy dziury. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].
 
Wybór miejsca pod budowę miał znaczenie logistyczne nie w poprzek jakiś tam układowi tych pól, czy jakiś bruzd, tylko równolegle [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010], ale i magiczne, nie można było bowiem budować w miejscu, gdzie były spływy lub skośnie, bo to nie wróżyło nic dobrego. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].
 
No tak to musiało być jakieś drzewo dobre, na pewno nie drzewo – jak to się nazywało, zdrowe. Nie wiem czy mogły być w nim jakieś krzywizny, nie wiem czy też dziury mogły być, to już na pewno musiało być dorodne na dom. [Dlaczego nie mogło być krzywe?] No nie wiem nie mogło być krzywe, że jak krzywe, to coś będzie nie tak w tym domu. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]
 
Dom sytuowano drzwiami na południe, żeby w izbie było ciepło i słonecznie oraz wierzono, że to jest najwłaściwsze miejsce. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].
 
Na pewno sytuowano dom na pewno była właśnie drzwi były na południe, bo chyba wierzono, że ciepło, że słońce, że to jest najwłaściwsze miejsce na drzwi. No i okien też było jak najwięcej od tych słonecznych stron, ale drzwi były na pewno. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]
 
Miejsce pod budowę domu musiało być rytualnie czyste, to znaczy nieskalana zbrodnią, przelaną ludzką lub zwierzęcą krwią. Nie wybierano miejsca, w którym dawniej przebiegała droga, lub co gorzej skrzyżowanie dróg. Obserwowano zachowanie zwierząt - w których miejscach bydło lubiło odpoczywać lub gdzie mieszczą się mrowiska – tam jest dobra przestrzeń pod budowę chaty.
 
To też było ważne, żeby nie w poprzek jakiś tam układowi tych pól, czy jakiś bruzd, tylko równolegle. Zgodnie z układami, co na tym polu były. Nie można było jakoś tak skośnie robić domu. [Dlaczego?] Bo to też nie wróżyło nic dobrego. Ja jakieś tam spływy były, to chyba też nie. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]
 
Pośród symboli pojawiających się w zwyczajach zakładzinowych są, te o znaczeniu kreacyjnym, czyli pewne zabiegi miały wpływać na późniejsze szczęście i pomyślność mieszkańców. Budowa miejsca zamieszkania oznaczała stworzenie swego własnego świata oraz przyjęcie za niego odpowiedzialności. Podczas budowy człowiek decyduje się na kreację nowego miejsca, przekształcenie chaosu w kosmos, w swój mały wszechświat. Boska kosmogonia była krwawa, stąd naśladująca ją budowa domu również wymagała ofiary, na przykład w postaci pieniędzy, które wrzucano w fundamenty lub wkładano w przyciesie pieniądze, że piniędze bedu się trzymały gospodarza tego dumu. [Marianna Wiśniewska, Olempin, 2010]; to było na szczęście. [Henryk Pocek, Zabłocie, 2010].
 
Zdarzało się również, że złoto, jak kto mioł to zkopywał. [Stefan Smolak, Wólka Kątna, 2010]. Zakopywano też inne przedmioty: Podkowo podłożyć pod fundament, żeby było szczęście. [Wacława Wiczołek,  Bobowiska, 2010].
 
Albo weźmy, jesce ci powiem, o to izbe, to mieszkonie widzisz, jakie było wierzące takie. Rojki takie, Jasia tego na Orliczu, to jego bracia budawali te chałupe, tego Rojecka Jasia na Orliczu znosz? To jak tego, żeby szcząście było, żeby piniądz sio trzymał mieszkonia, to ile gospodyń, o zakładaumy, jak liczyć, rogi te, przyciesie, ile wkładumy tu piniądzy? A ile mum włożyć? – moja matka. Ile docie to będzie najwiący trzymać się tego dumu, pieniądze będą. A przed wojną grosz nie był taki jak teraz, ścisły był. Ile dajecie? Złotówke, piędziesiąt groszy? Może mało? To możecie i stówke dać. A stówka to była z lipu był piniundz, papirek, to już było ooo wieprzek metrowy kosztowało. No dziesięć złoty dała. W wągieł, tam od tego nawet pamiątom ze strony południa, wziony podniosły, bo to już założyły, i miały te bale obijać węgłomi wkoło. No w waszych oczach. Puście sobie somi. Założycie szparo. Bo to w takich tych co przyciesie w rogach zakładały. No puściła matka dziesięć złotych. Teraz zabiju mi. Zabiły to to wszystko. Matka zadowolona, bo tyle piniądzy dała. Odyszła tego świnium dawać, czy kurum łuni sio śmieju, mało sio nie kładu. To już on wylżył, pieniądze wyjony. [Stanisław Wójtowicz,  Wólka Kątna, 2009]
 
Ja to jak dom żeśmy budowali, to mieliśmy takich drobiazgów dużo pieniędzy i ja dałam garść tych pieniędzy i na fundamentach położyli, żeby się pieniądze trzymały. [Stefan Smolak, Wólka Kątna, 2010]
 
A i złoto, jak kto mioł to zakopywał. Kto miał trochy, albo po Żydach, albo bogate ludzie sie kiedyś dorabiały, bo jedne papiry chciały, bo kiedyś to te drobne pieniądze to złote były. A papiry to miały z tamtych dukatów, a kto był mundrzejszy to saganki takie były ni kamienne tylko z żeliwa jakby i to złoto tam, składały te drobne piniendze, to się wtedy bogaciły, bo złoto było w obrotach, drobne piniendze. [Stanisław Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]
 
Ale jak składały przyciesie, to kładły pieniądze, jak składały to kładły pieniądze. [Po co?] No po co, żeby to sie trzymały. Takie jakieś, że tego, kto bedzie mieszkał w tym domu, żeby sie te pieniądze go trzymały. [Marianna Gajda, Zabłocie, 2010]
 
Piniędze. Za moi pamięci się w fundament rzucało. Chałupe jakeśmy budowali, stodołe to już się rzucało. Bo to jakby to było na szczęście, czy może jak tam kiedyś jakieś wykopaliska bedu robić, że to w tym czasie kiedyś budowane było. [Henryk Pocek, Zabłocie, 2010]
 
No to tam chyba coś, na pewno kładziono pieniądze w przyciesie. O pieniądzach mówią. [Coś wrzucano, zakopywano?] Nie wiem. Ja to wrzuciłam podkowę na szczęście, ale nie wiem co jeszcze ludzie zakopywali. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]
 
No mówiły, że tam podkowo podłożyć pod fundament, żeby było szczęście. Podkowa gdzieś tam trochy podkładana było. Jak zaczony to podkowo wmurować to będzie szczęście. Podkowo wrzuciły. To podkowo to człowiek to pamiętam, podkowo żeby wrzucić, to bedzie szczęście. Tom każdy mioł kunie, to mioł i podkowy, to w fundomont podkowo wrzucił. O takie było, to to pamietum!  [Wacława Wiczołek,  Bobowiska, 2010]
 
 
Średniowieczna tradycja mówi o zakopywaniu w fundamentach żywych ludzi, zdarzało się też, że zakopywano kości zmarłych, co miało zapewnić trwałość budowli. Na czterech węgłach budującej się chaty kładziono cztery krzyże, co miało chronić dom od złych duchów i czarownic, innym sposobem było położenie na węgłach miodu lud cukru, co miało udobruchać niebezpieczne siły. Pod zrębem kładziono chleb św. Barbary, wełnę. Na terenie Polski również istniała wiara w duchy domowe, poświadczają to wykopaliska archeologiczne. Podczas budowy domu zakopywano pod belką w przyciesi czarnego koguta, jajka, głowę zwierzęcia, były to ofiary złożone duchom.

 

Osiedliny

Dzień wprowadzania się do nowego domu wiązał się z nadaniem sakralnego charakteru nowemu miejscu, wyodrębnionej z chaosu przestrzeni, za pomocą kreacji człowieka, naśladującego boski akt twórczy. Według chrześcijańskiej interpretacji dom ziemski to także mieszkanie Boga:

 

[…] poświęciło się, zaprosiło się księdza, ksiądz wyświęcił[Janina Woch, Wólka Kątna, 2009]; oraz To jak do dumu, to każdy obrazki jakieś wnosił, żeby szczęście. Przeć nie weszedł, jak nie powiesił Matki Bosi i Rodziny Święty. Bo to obrazy, każdy rodzine świątu mioł, czy Matkę Bosku. To już to najpierwsze było na ściony, dopiro reszta dekoracji. [Wacława Wiczołek,  Bobowiska, 2010].

 

>>> czytaj więcej o malarstwie religijnym na Lubelszczyźnie

 

 
No to na pewno jakiś ważny dzień, ja nie wiem, co się mogło dziać takiego. No w każdym razie nie święcono tego domu od razu. Nie było takiego zwyczaju, żeby zapraszać księdza, żeby on poświęcił, tylko już potem, jak chodził po kolędzie, to ten dom święcił. Pewnie były jakieś nakazy co się powinno robić, ale ja tego nie wiem. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]
 

 

Niekiedy przed wprowadzeniem się do domu wpuszczano na noc ptaka lub inne zwierzę, i wtedy wszystkie złe moce spływały na zwierzę, co chroniło ludzi, którzy dopiero później wchodzili do środka. Do domu w czasie wprowadzania się wnoszono także sól, która strzec miała ładu, miotłę, do wymiatania złych duchów, a także chleb, zapewniało to płodność, obfitość dóbr. Po ukończeniu budowy spraszano do siebie krewnych i znajomych. Najstarszy lub najważniejszy z gości maczał kilka kłosów w wodzie święconej i kropił wnętrze na cztery strony również komin i drzwi.

 

Symbolika domu

Dom w antropologicznej interpretacji Danuty i Zbigniewa Benedyktowiczów ma potrójną korelacje z człowiekiem: dom – ciało, dom – mieszkanie duszy i antropomorfizacjną. Dom w pewnym stopniu jest odwzorowaniem ciała człowieka. Stanisław Vincenz pisał, że chata naśladuje poprzeczny przekrój ciała człowieka, jej fronty i tyły są o wiele szersze od boków, ma przekrój prostokątny, nigdy kwadratowy, z przodu, czasem boków są jej oczy – okna, tył jest ciemny, co nawiązuje do dolnych części ciała. Chaty stoją plecami do wiatru.

 
O paralelizmie jaki istnieje w ludowej wyobraźni między człowiekiem i domem świadczą liczne zwyczaje i praktyki związane z obrzędami rodzinnymi, w których dom staję się nie tylko miejscem, w którym one się rozgrywają, on w nich również uczestniczy.
W czasie porodu z jednej strony pojawia się izolacja, zamknięcie w granicach domu, nienaruszalność jego całości, która wyraża się w zakazie pożyczania czegokolwiek z domu w dzień porodu, a nawet w okresie między narodzeniem i chrzcinami. Wiejska akuszerka przed przystąpieniem do działania okadzała dom, aby pozbawić go demonicznych mocy, zamykano drzwi, okna, w których wieszano poświęcone zioła. Z drugiej strony w czasie porodu należy wszystko pootwierać i porozwiązywać, aby zgodnie z opisaną przez Ludwika Stommę magią Alkmeny przez analogię ułatwić poród. Dlatego w czasie porodu półki, szafy, kufry miały być pootwierane. Dziecko zaraz po urodzeniu jest kładzione przy piecu, aby nigdzie nie chodziło, szczególnie odnoszono to do dziewczynek. W niektórych rejonach łożysko zakopywano w obrębie domu, co miało wpływ na przyszłe losy dziecka, na przykład zakopanie w miejscu gdzie często ktoś chodzi, gwarantuje, że dziecko będzie zdrowe. Zachowany w domu pępek służy wywróżeniu przyszłych losów dziecka.
 
Podobnie w czasie wesela ujawniają się liczne zwyczaje recepcyjne związane z domem, na przykład panna młoda wprowadzając się do nowego miejsca musiała dotknąć pieca.
 
 
 
 
Dom uczestniczy w śmierci człowieka. W przypadku trudności ze skonaniem układano zmarłego na podłodze. Zaraz po zgonie zasłaniano lustra, zatrzymywano zegar, w domu zapadała cisza. Podobnie jak w przypadku narodzin pojawia się tu symboliczne otwieranie i zamykanie: w trakcie wyprowadzenia wszystko musiało być otwarte - drzwi, szafy, kufry. Pożegnanie zmarłego z całym domostwem, występujące w niektórych rejonach Lubelszczyzny, jest metonimicznie egzemplifikowane zwyczajem trzykrotnego stukania o próg.
 
 
 
 
Antropomorfizacja domu w tradycji ludowej polega nie tylko w tym, że uczestniczy on w najważniejszych momentach życia człowieka. Dom czuje niemal jak człowiek – trzeszczy, skrzypi, przeczuwa, widać to na przykładzie zwiastunów śmierci: jeśli pęknie ściana lub spadnie obraz ze ściany, to wkrótce z tego domu ktoś umrze, lub kiedy coś stuka:
 
No nie wiem. Tak jak ja mówie: że inna mówi, że stół stuknie inna mówi, że jakieś coś stuknie o stół, jak coś leży. Śmierć znaczy. Bo stukał stół u nas jak stryj mój z Hussynnego umierał. [Marianna Daniluk, Zanowinie, 2007].
 
 
Pojawiają się też sny zapowiadające śmierć, w których główna rolę odgrywa dom. Sny i ich interpretacja odnosi się do stereotypowych wyobrażeń danych rzeczy w kulturze. Jednej z informatorek przyśniła się przeprowadzka do nowego domu, co było zapowiedzią śmierci, koresponduje to z potocznym znaczeniem metaforycznym - śmierć to przeprowadzka do nowego miejsca:
 
Śniło mi sie, ale na kogo innego, nie na zięcia, że widze tam blisko mojego brata. On też już nie żeji. Że buduje… Czesiek Tolkiewicz. Taka przebudówka, buduji z pustaków. A nie śniło sie, że u nas, tylko u Tolkiewiczów, tam blisko mego brata. No i zaraz Andrzeja ta, mojego zięcia, śmierć była. [Maria Nadworska, Zanowinie, 2007].
 
W innym śnie relacjonowanym przez informatorkę pojawił się dom, któremu silny wiatr zerwał dach i to było zapowiedz śmierci gospodarza - tak jak nie może funkcjonować dom bez dachu, tak też nie ma gospodarstwa bez gospodarza.
 
 
>>> czytaj więcej o snach w ludowych wierzeniach
 
 
>>> czytaj więcej o znaczeniu poszczególnych snów
 
 
Można mówić także o sakralno-kosmicznym wymiarze domu. Wpływa na to kilka elementów. Wyrazistym przykładem jest symbolika stołu, który jako niezwykle ważny mebel, pełni przede wszystkim funkcję zbliżoną do ołtarza. W domu stał zawsze w tak zwanym kącie obrzędowym, był przykryty białym obrusem, stał na nim krzyż, chleb i sól. Z tym domowym ołtarzem związane są takie zwyczaje jak kładzenie chlebów na rogu stołu, kłanianie się przed nim, całowanie go.
 
Znany jest zakaz siadania na stole, gdyż to może powodować profanacje uświęconego miejsca. W czasie świąt rodzina skupia się przy stole, który pełni najważniejsze funkcje. Benedyktowiczowie piszą, że kreacyjna symbolika domu, pojawia się we wszystkich świętach dorocznych i rodzinnych. Zmieniają się jedynie symboliczne atrybuty, jakie towarzyszą tym obrzędom.
 
Wszystko co dzieje się w domu ma swoje konsekwencje i odnosi się do tego co dzieje się na zewnątrz – w ogrodzie, gospodarstwie, na polu, a nawet na świecie. W czasie świąt dom uczestniczy we wróżbach na pomyślność i urodzaj, jak wrzucanie źdźbeł z wiązki słomy za obrazy, co ma wróżyć ilość kopów siana, czy podrzucanie maku do sufitu; po Rezurekcji ścigano się, kto pierwszy wrócił do domu, ten zapewnił sobie największy urodzaj. Jerzy Bartmiński pisze, że związki i podobieństwa domu i świata dominują w tradycyjnej kulturze ludowej, kosmosowi zostają narzucone ludzkie cechy, kosmos zostaje w relacji z domem, bo cały świat jest domem człowieka, niebo jest dachem tego domu, izba przestrzeń mieszkalna odpowiada ziemi natomiast podziemia, to w strukturze domu piwnica. Podział domu na płaszczyźnie wertykalnej jest więc analogiczny do podziału kosmosu.
 
Dom uczestniczy więc we wszystkich najistotniejszych dla człowieka momentach, ma wpływ na kształtowanie jego szczęścia, pomyślności. Poprzez święte obrazy na ścianach, czy symbolikę stołu sprowadza się do domu sacrum. Jest sceną życia człowieka, uczestniczy w najważniejszych momentach. Jego części odzwierciedlają ciało człowieka. Wszystkie wymienione elementy wpływają na bogatą symbolikę domu w kulturze ludowej i niezwykłą więź człowieka z budynkiem mieszkalnym, która nie wynika jedynie z poczucia wspólnoty z ludźmi, którzy go zamieszkują, ma swoje uzasadnienie także w magicznej wizji świata.

 

Ochrona domu przed niebezpieczeństwami

Dom, któremu przypisywano tyle symbolicznych znaczeń, wyznaczający najważniejszą przestrzeń życia, należało chronić przed wszelkimi niebezpieczeństwami. W tym celu wykorzystywano poświęcone przedmioty. Zdarzały się nawet przypadki ukarania osób, które szydziły z mocy gromnicy -

[…] trzech sobie siedziało w karty grało i burza nachodziła. I zeby łokno zamknuć. Śmiały sio. I jeden mówi: Ja pójdo, to grumnico zapale. Śmiały sie. Poszet po tu grumnice, a tu trzasło i tych dwóch zabiło. [Eugenia Wójtowicz, Wólka Kątna, 2009].

 

Gromnicą wypalano krzyże, był to sposób ochrony domu i domowników przed złymi mocami:

To gromnica też była ważna, kiedyś się na środkowym belku krzyż wypalało, a teraz to nie ma belek, ja tylko przejde do wszystkich drzwi i o tak z daleka tego płomieniu i tak się zrobi troszeczke taki, no że przejdzie się, żeby złe moce nie miały wchodu do tego domu [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009]

Albo opowiadali mój tata, jak tam gdzieś, jesce bliży Rudna tom jakiś trzech sobie siedziało w karty grało i burza nachodziła. I zeby łokno zamknuć. Śmiały sio. I jeden mówi „Ja pójdo, to grumnico zapale.Śmiały sie. Poszet po tu grumnice, a tu trzasło i tych dwóch zabiło. [Eugenia Wójtowicz, Wólka Kątna, 2009]

 
A jak burza, to gromnice w okno, na tego zawse sie gromnice świeciło i tego. [A dlaczego właśnie w okno?] No bo jak burza szła z tej strony, to gromnica w oknie. [To w okno z której strony burza szła?] Tak, tak. [Marianna Gajda, Zabłocie, 2009]
 
To szczególnie się świeciło grumnice, wtedy jak burza nieroz szła. To każdy zapalali gromnice i stawiali w oknie, żeby ominął ten huragan ten dom. [Henryk Pocek, Zabłocie, 2010]
 
To jak grzmi, to gromnica mówią, że dużo redzi. W to mieszkanie nie trzaśnie. [Gromnice się zapala?] Tak, tak w łokno sie postawi. I nie zapalić możno, bo jak się postawi to i zapalić nie możno. Tak, tak. Coś mówiu, że jak grafka bedzie czy igła, to niebezpieczny jest człowiek. [Tak, a dlaczego?] Bo że to magnes jest niebezpieczne, bo to ściąga. łokno żeby było zamknięte. [A to w czasie burzy niebezpieczne jest?]
W czasie burzy i jak grzmi. [Zofia Chołaj, Bobowiska, 2010]
 
 
Kolejnym rekwizytem wykorzystywanym do ochrony domu były gałązki zerwane z czwartego ołtarza w Boże Ciało:
 

To jest ważne, każdy chce mieć. Nie wiem, to jest od gromu, czy coś takiego. [To się na domu umieszcza?] Nie, ja teraz ostatnio, jak sobie urwałam, to w ganku sobie powsadzałam gałązeczkę. [Że to ma chronić od burz, nawałnic?] No taki zwyczaj był, wziełam na pamiątke, niech będzie! [Marianna Wiśniewska, Olempin, 2009]

A na Boże Ciało i ja sobie zawsze ułamie. [I co z tą gałązką?] No za okiennica, jak pirw to zawsze se za okiennice. Teraz tu se powiesiłam, to wiater gdzieś mi zabroł o tu nad schodami. Ni ma okiennicy, nie ma gdzie wsadzić, gdzieś wiater zawiał, nie wiem gdzie się podziała przyschła. [A to za okiennicą to też, żeby bronić?] No, że to od pioruna, tu była gadka, że to od pioruna.[M.G., Zabłocie, 2009]

 
[…] z brzozy ty, co ołtarze są to przecież się łamie te te gałązeczki, ja trzy gałązeczki sobie zawsze wezmę, to się wsadzi tam w róg, mam wsadzone jeszcze od Bożego Ciała, tam w rogu, to już chmury, nawałnice mijają ten dom. […] Żeby się nie spaliło, żeby pożar jakiś żeby co, albo żeby piorun nie strzelił. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].
 
Informatorzy w różnych miejscach domu umieszczali brzozowe gałązki, przez co wskazują indeks miejsc ważnych w przestrzeni mieszkania: za okiennice [Marianna Gajda, Zabłocie, 2009]; na strych [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010]; w strzeche. [Wacława Wiczołek,  Bobowiska, 2010]. Przed burzami i złem chroniły również wianuszki poświęcone w wiankowy czwartek:

Tak. Te wianki na przykład był wianek zrobiony z grzmotu koniecznie no i na przykład wierzono, że to ziele chroni przed grzmotem, piorunem mieszkanie. I takie wianki często wisiały w sieni nade drzwiami i między innymi miały chronić, bo były poświęcone, od jakiegoś złego. Jednocześnie ten wianek grzmotek miał chronić od piorunów, i ten rozchodnik, który był na wszystkie potrzeby, którym okadzano chorego i one były wykorzystywane. [Elżbieta Wójtowicz,  Wólka Kątna, 2010]

 

Granice domu

Dom w światopoglądzie mieszkańców wsi nie stanowił przestrzeni jednorodnej,  w jego obrębie były miejsca bardziej i mniej oswojone, także mediacyjne. Koresponduje to z wymienianym przez Benedyktowiczów obrazem domu jako miejsca zadusznego, zamieszkałego przez duchy przodków, ale także jako przestrzeni niebezpiecznej, pełnej mocy demonicznych.

 

Ludowa wizja świta zakłada, że kosmos jest tam, gdzie przestrzeń uświęcona, poza jej granicami znajduje się świat na opoka – twierdzi Ludwik Stomma – jest tam dozwolone i możliwe wszystko, co w oswojonej przestrzeni jest zakazane i nienormalne. Orbis exterior (świat zewnętrzny)i wszystko co z niego pochodzi jest więc wartościowane negatywnie. Punktem krytycznym dzielącym orbis interior i exterior jest granica. Jest to przestrzeń przejściowa, do końca nie wiadomo, do którego porządku należy, stąd jej status jest niepewny. Ma charakter mediacyjny i następuje tu wymiana energii z różnych poziomów kosmosu. O specyfice granicy świadczą liczne praktyki magiczne, które na niej się odbywały, zachowanie konduktów i orszaków, podczas jej przekraczania.

 

Za granicę uznawano nie tylko miejsce najbardziej oddalone od centrum, ale również wszelkie linie demarkacyjne, dzielące koncentrycznie zbudowaną przestrzeń, na sfery o niejednorodnej wartości. Odnosi się to również do budynku mieszkalnego. Dom, najbardziej oswojonym fragmentem przestrzeni, oddzielony jest granicami od niebezpiecznego, zewnętrznego świata. Newralgiczne punkty tej granicy to: próg, drzwi, okna, dach i strych, piec i komin.

 

 

Próg

Próg, jak każdy obszar graniczny, miał niepewny status, łączył w sobie cechy przestrzeni swojej i obcej, z tego względu miał charakter mediacyjny. Cechy progu, który wyznacza swojską przestrzeń oddają relacje:

 

Próg prowadzi, tu jest moje miejsce, mój dom, moje miejsce, za progiem już jest. […] Przecież przez te progi to nasze nogi przechodzą i gdyby tych progów nie było, to którędy byśmy szli. Muszą być drzwi i progi. To już takie wejście jest, prawdziwe wejście, już się idzie. [Janina Woch Wólka Kątna, 2009].

 

Kiedy pierwszy raz rano przekraczano próg mówiono modlitewkę: Boże, dziękujo ci. Nie… Ofiarujo dzień dzisiejszy na chwało tobie i tu przespanu nocke, noc. [Stanisław Wójtowicz, Wólka Kątna, 2009].

 

Wszędzie progi są ważne, bo przecież przez te progi to nasze nogi przechodzą i gdyby tych progów nie było, to którędy byśmy szli. Muszą być drzwi i progi. To już takie wejście jest, prawdziwe wejście, już się idzie. [A czy na przykład pod progiem coś zakopywano?] A to wierzące ludzie nic nie zakopywały. [Ale co kiedyś opowiadali?] A co opowiadali, jak ktoś się zemścić chciał, to takie owcarze chodziły, takie one były ze złem te owcarze, tam w Abramowie u Bickich zakopały coś, to nic nie mogły uchodować! W oborze pod progiem coś było zakopane, ktoś z tych owcarzy coś zakopały. […] Bez próg się całować i witać nie trzeba. [To do dzisiaj.] Tak każdy mówi, aby nie bez próg. Bo żeby się co nie poszykowało, bo próg to jest do przechodzenia, nie do całowania. [Janina Woch Wólka Kątna, 2009]
 
 
Próg był akcentowany w obrzędach rodzinnych: […] pan młody musiał paniu młodu przenieść, wziąć na ręce i przenieść przez próg [Stefan Smolak,  Wólka Kątna, 2010]; Kiedy wyprowadzano trumnę z nieboszczykiem, to pożegnanie następowało na progu, który stawał się ekwiwalentem całego domostwa: […] żegna z domem to pożegnanie na progu, że kłania się temu progowi. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].

 

O mediacyjnym charakterze progu świadczy zakaz w stosunku do ciężarnej: […] żeby broń Boże nie rąbała drzewa na progu, bo jak były te progi drewniane i jak se chciała na drobniej i jak by się broń Boże tym progiem posłużyła, no to już dziecko będzie miało przeciętą warge, jak zajęczą wargę [Elżbieta Wójtowicz Wólka Kątna, 2010]; oraz udział w odczynianiu uroków: […] położyć koło proga, dać kroka i już! Uroku nie będzie. [Wacława Wiczołek, Bobowiska, 2010].

 

Do dziś funkcjonuje w kulturze zakaz całowania się przez próg, bo jak tłumaczy jedna z informatorek, próg to jest do przechodzenia, nie do całowania. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].

 

Drzwi

Drzwi traktowane są jako jeden z najważniejszych elementów domu. W symbolicznym wymiarze związane są z kolejnymi etapami życia człowieka, bowiem przekraczanie bramy (drzwi) następuje w najważniejszych chwilach – narodzinach, poprzez wesele i na końcu śmierć, i w każdym z tych obrzędów rodzinnych przechodzenie przez drzwi jest akcentowane.

Przybycie panny młodej do domu teściowej wiązało się ze zwyczajem:

A tam coś podstawiane było. No przeszkoda była. I młoda musiała to porozstawia [Marianna Wiśniewska, Olempin, 2010].

 

Przeszkody ustawione w drzwiach mają dwie funkcje: recepcję młodej do nowej społeczności i spowolnienie celebracji obrzędu przejścia. Stanowi to również wróżbę o przyszły charakter młodej:

To jak tako była zaradno, to wszystko poodrzucała i weszła, a jak niektóra tam przelazła i wszystko pozostawało, to mówiu, że i gospodyni nie będzie! [Marianna Gajda, Zabłocie, 2009].

 

Zmarły żegnając się z domem musiał przejść przez drzwi, bowiem tylko taka droga była właściwa. Zdarzały się sytuację, że ze względu na ciasnotę trumnę wynoszono przez okno, lecz jeden z informatorów uznaje to, za niewłaściwe zachowanie:

[…] bo to nie jest ta droga, którą umarły powinien opuszczać swój dom, tylko przez próg i dodaje, że dawniej to by ścianę rozebrali. [Stefan Sidoruk, Stawki, 2008].

 

Drzwi służyły także zamknięciu wewnętrznej przestrzeni, oddzielenia od świata zewnętrznego, robiona tak zwłaszcza gdy w środku działy się jakieś rzeczy ważne, lub takie, które mogły być szczególnie narażone na wpływ złych mocy, dlatego kobieta po porodzie, a przed wywodem i chrztem, musiała przebywać w domu przy szczelnie zamkniętych drzwiach i oknach, aby nie dopuścić do siebie i dziecka demonów.

 

Drzwi musiały być zabezpieczone przed wszelkimi próbami wtargnięcia do środka nieproszonych gości, szczególnie tych z zaświatów. Z tego względu wieszano na drzwiach podkowy, rośliny o funkcji ochronnej, jak jemioła lub wieniec z jedliny. Do dziś na drzwiach wielu domów można zobaczyć napisane poświęconą kredą inskrypcje:

Nawet te budynki, co się mieszka, to już sie krzyzik na każdych drzwiach przy wejściu sie pisze, że to już nie ma złe, siły złe nie mają wejścia, bo to już jest poświęcone. […] A krzyziki, na każdych drzwiach się krzyżyczek napisało, na drzwiach to Kacper, Melchior i Baltazar się pisało i rok który, to co rok to się pisze. [Janina Woch,  Wólka Kątna, 2009]

 

Okna

Okna stanowiło kolejną granicę między wewnętrzną, a zewnętrzną, obcą sferą.Mogło pośredniczyć między dwoma światami, zdradzać żywym tajemnice zaświatów i z tego właśnie względu za zwiastun śmierci uznawano stukanie ptaka w okno.

 

W czasie burzy należało zamknąć okno nie tylko ze względów praktycznych, ale i magicznych, bo otwarte ułatwiały wejście złego. Znane były praktyki wystawiania jedzenia na oknie po śmierci człowieka, miał to być pokarm dla duszy. Okno należy otworzyć, aby wypuścić duszę zmarłego w czasie wyprowadzenia ciała z domu – dusza wychodzi z domu a otwarte okno ma wskazywać jej drogę.

 

W czasie burzy stawiano w oknie gromnicę, bo w taki sposób była widoczna dla niebezpiecznego żywiołu i odstraszała burzę. Właściwa droga wejściowa prowadziła przez drzwi, w tej roli okno wykorzystywano w specjalnych sytuacjach obrzędowych.

W jednej z relacji mężczyzna, któremu zmarły dwie żony, trzecią wziął na rence i przesadził ją oknem, żeby nie umarła już ta żona trzecia! [J.W., Wólka Kątna, 2009].

 

Według innych przekazów młodzi po ślubie nie tylko wchodzili oknem, ale dodatkowo byli odwróceni tyłem, co miało zmylić złe moce. Nie wchodzenie przez drzwi jest sposobem na łatwiejsze wprowadzenie osoby do świata wewnętrznego, ominięcie granicy i bezpośrednie wkroczenie do bezpiecznej i świętej przestrzeni domu. Przerwę w granicy jaką było okno należało chronić przed negatywnym wpływem z zewnątrz za pomocą apotropeionów. Szczególnie w czasie świąt aktywność zaświatów na ziemi zwiększała się, z tego względu, to właśnie wtedy należało podjąć środki ochronne. W dzień św. Jana kładziono w oknach kamienie i pokrzywy lub smarowano okna i progi czosnkiem. Ochronę przed czarownicami, szczególnie gdy w domu były małe dzieci, stanowiło umieszczenie w oknie gałązek głogu, natomiast aby ochronić się przed zmorą wbijano w okno szydło.

 

Dach i strych

Dom, lokowany między podziemiami i niebem, stanowił przestrzeń życia człowieka. Jako granice występowały tutaj dach i podłoga (ta przy ziemi). Dwie inne granice podłoga i pułap dzieliły mieszkanie na trzy części: poddasze, mieszkanie i piwnicę. W taki sposób tworzył się mikrokosmos, który odpowiadał strukturze kosmosu – góra to niebo, izby mieszkalne to ziemia, i dół, piwnica to podziemia.

Dach z jednej strony pełnił takie funkcje, podobnie do nieba, czyli pozytywne, z drugiej jednak strony stanowił także poziomą granicę między bezpieczną przestrzenią domu, a światem zewnętrznym. Z tego względu postrzegano go ambiwalentnie, gdyż łączył w sobie cechy dwóch przestrzeni, które dzielił. Maryna Walencowa wydziela pięć znaczeń przypisywanych przestrzeni dachu poprzez związane z nim obrzędy. W pierwszej grupie dach jest miejscem, należącym do zaświatów, leży poza ludzkim światem. Z tego względu wyrzucano tam przedmioty rytualne, na przykład gałązki wierzbowe, którymi uderzano się w Niedziele Palmową, wierzono, że biorą one na siebie choroby.

Strych był siedzibą złych duchów: Ktoś po węgle pod strzechy wychodził, po tym węgle złaził i właził tam na ten strop, tam po węgle szedł jakiś w czarnym ubraniu. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009]. Z dalszej części relacji dowiadujemy się, że po węgłach, jak po drabinie, wchodził zły duch w czarnym kapeluszu.

 

Na strych wypędzano osoby, które miały kołtuna: […] jak ten złapał boleść, tego kołtuna, głowa. Jak to krzyczało, jak piało, jak to dusiło od tego kołtuna. Co tu w mieszkaniu się dzieci bały, to na góre wychodziły. [Stefan Smolak, Wólka Kątna, 2010].

 

Strych był siedzibą zmor: Na strychu, ale nie domu tylko na oborze, to zmory zawsze tam były. […] Że w oborach, stajniach to były zmory i przychodziły do koni i koniom plotły warkocze. [Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2010].

 

Do drugiej grupy obrzędów należą takie, w których dach jest granicą, miejscem, gdzie rozmieszcza się przedmioty, aby nawiązać kontakt z zaświatami. Z tego względu na strychu umieszczano gałązki, co miało chronić przed burzami, piorunami, nieszczęściami. Wyraźną egzemplifikacją uruchamiania kontaktu z zaświatami jest zwyczaj relacjonowany przez jedną z informatorek:
 
A tą koszulę co chodził i w ty koszuli co zmarł, to wszystko na strych wyniosłam, bo tak się należało, tak moi rodzice robili. Wszystko na strych niech tam sobie wisi, że to gospodarstwo nie podupadnie, bo jest tam gospodarza wszystko. [Janina Woch, Wólka Kątna, 2009].
 
 
W trzeciej grupie znalazły się przykłady, w których dach jest mediatorem, zawiadamia tamten świat o jakiś ważnych wydarzeniach.
Znany jest zwyczaj umieszczania na dachu po zakończeniu budowy drzewka, gałązki, krzyża. Na wielu terenach ozdabia się dachy domów na różne okazje.
 
 
Kolejną grupę wierzeń stanowią takie, w których dach jest uznawany za miejsce obcowania z duchami i odbierania znaków od nich. Do tego typu należą przede wszystkim wróżby, na przykład dziewczyny wyciągają trzy kłosy z dachu, jeśli jeden z nich jest z zbożem, będzie miała bogatego męża. Osobną grupę rytuałów, stanowiły psoty, figle, w których dach był pojmowany jako coś przeciwstawnego ziemi i z tego względu dozwolone były tam ekscesy, zabronione w normalnych warunkach.

 

Piec i komin

Piec i komin, który stanowi jego przedłużenie, to kolejna granica w przestrzeni domu. Piec może stawać się także miejscem mediacji niechcianej, stanowi granice, wyłom w zamkniętej i bezpiecznej przestrzeni domu, przez który do środka mogą dostać się niebezpieczne moce. Najprostszym sposobem zabezpieczenia przed tym negatywnym wpływem było palenie ognia:

 

No chyba tak. Nieraz mówili, że tam coś może przez komin wejść, jakieś złe duchy mogą przez komin wejść, ale chyba jak się palił ogień, ten dom był ochroniony, że nie mógł nic wejść wtedy. Ogień jakby chronił. [Elżbieta Woch, Wólka Kątna, 2010].

 

Ale nie jest to jedyny powód szczególnego traktowania tego elementu przez mieszkańców tradycyjnej wsi. Wierzenia i zwyczaje związane z piecem wskazują także na procesy i przemiany, które w nim się dokonują, głównie za sprawą ognia, czyli oczyszczenie, przekształcanie i rozpadanie się form. Z tego względu piec wykorzystywany był wmedycynie - włożenie do pieca i następnie wyjęcie odwzorowywało narodziny, czyli powrót do stanu sprzed choroby. Jeśli dziecko miało wrzody lub osypkę to na łyżce od chleba do pieca, po wyjęciu miało być zdrowe.
 
 
 
 
Domowe ognisko miało strzec chaty od złego, z tego względu w niektórych rejonach podtrzymywano płomień w pokoju, w którym leżało małe dziecko. Piec stanowił swoistą enklawę obcego świata w obszarze śmiertelników, wyznaczał miejsce przebywania duchów i demonów. Słowiańskie wierzenia lokowały tam opiekuńcze duchy domu.O istnieniu demonologii domowej Słowian pisze Aleksander Gieysztor. Duchy domu są przyjazne i pożyteczne, przebywają w obrębie pieca czy ogniska, na strychu, w zagrodzie, opiekują się bydłem, przysparzają mienia i zboża. Są to duchy rodzinne, duchy podstawowej jednostki społecznej i gospodarczej. Najbardziej uniwersalnym duchem domowym w wierzeniach Słowian był demon nazywany domowy, domownik. Wśród Słowian południowych ducha domowego łączono z kultem węża domowego, któremu składano ofiary, na przykład zarzynając czarną kurę u ogniska, aby krew spłynęła do specjalnego dołka.
 
Piec wiąże się także z żeńska zasadą bytu i seksualnością, płodnością, rodzeniem. W ludowej wyobraźni stanowił odwzorowanie kobiecego łona, ekwiwalentem narządów męskich była łyżka chlebowa, stąd pieczeniu chleba nadawano symboliczny wymiar powstawania nowego życia.

 
Opracowała Magdalena Wójtowicz
 
 
 

 

Literatura

Bartmiński Jerzy, Dom i świat – opozycja czy współdziałanie, [w:] Dom w języku i kulturze, red. Grażyna Sawicka, Szczecin 1997.

Benedyktowiczowie Danuta i Zbigniew, Dom w tradycji ludowej, Wrocław 1992.

Eliade Mircea, Sacrum - mit - historia, przekład Anna Tatarkiewicz, Warszawa 1993.

Gieysztor Aleksander, Mitologia Słowian, Warszawa 2006.

Kotula Franciszek, Przeciw urokom: wierzenia i obrzędy u Podgórzan, Lakowiaków, Rzeszowiaków, Warszawa 1989.

Kowalski Piotr, Kultura magiczna. Przesąd, omen, znaczenie, Warszawa 2007

Niebrzegowska Stanisława, Polski sennik ludowy, Lublin 1999.

Stomma Ludwik, Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa 1986.

Walencowa Maryna, Dach domu w słowiańskich obrzędach magicznych, [w:] Dom w języku i kulturze, red. Grażyna Sawicka, Szczecin 1997.

Wójtowicz Magdalena, Postawa magiczna jako wyraz światopoglądu mieszkańców okolic Markuszowa, praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. Jana Adamowskiego, Lublin UMCS 2010.

Vincenz Stanisław, Na wysokiej Połoninie. Prawda staro wieku. Obrazy, dumy i gawędy z Wierchowiny Huculskiej, Warszawa 1980.


 

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe