Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Etnografia Lubelszczyzny - ciąża, narodziny i chrzest

Spis treści

[RozwińZwiń]

Ciąża

 

 

Powszechnie wierzono, że kobieta w ciąży znajduje się w specyficznym stanie – jest narażona szczególnie na działanie magii i złych mocy. Jej odmienny stan mógł również wywierać wpływ na otoczenie. Ciążyło więc na niej wiele zakazów i nakazów, których przestrzeganie zapewnić miało ochronę jej samej,
nienarodzonemu dziecku, ale również otoczeniu. 
Kobieta brzemienna powinna unikać sytuacji, w których mogłaby się przestraszyć, nie powinna  również patrzeć na ogień lub pożar, zwracać uwagi na dziwne lub tragiczne sytuacje, przyglądać się nieboszczykowi. Gdyby w którymś z tych przypadków wystraszona matka dotknęła ręką swojego ciała, mogłoby to pozostawić ślad w postaci różnych znamion u dziecka – wierzono, że można je usunąć jedynie poprzez potarcie ich łożyskiem matki zaraz po porodzie lub palcem zmarłej osoby. W podobny sposób u dziecka mogła powstać tzw.myszka – gdyby kobieta wystraszyła się myszy i dotknęła ręką jakiejś części ciała, u dziecka w tym miejscu mogła pojawić się właśnie „myszka” 
 
Płomień i myszka
Jak się pali pożar nie wolno się złapać gdzieś tam ze strachu za twarz, za tego, przeważnie jak pożar to ten taki płomień że zostaje [dziecku jako znamię]. Jak się myszy wystraszy to nie łapać się za twarz szczególnie, bo może być myszka.
[Stefania Wardach-Cąkała, Brody 2012]
 
Kobiecie brzemiennej nie wolno było patrzeć przez szparę czy dziurkę od klucza, „bo dziecko będzie zezowate”; brać niczego bez pytania, bo dziecko będzie kradło; przechodzić pod sznurami, przekraczać lejców, łańcuchów krów, przechodzić na pędami ogórków, dyni, nosić na szyi korali lub robić swetra na drutach, gdyż mogłoby to spowodować owinięcie się pępowiny wokół płodu. 
 
Kobiecie nie wolno chodzić po kłączach i patrzeć przez szpary
Żeby w szpary nie zaglądało, bo będzie miało zyza, żeby nie podsłuchiwała bo będzie głuche, broń Boże tyle tych rzeczy nie wolno, trza było przestrzegać. Też nie łazić po takich kłęczach, bo będzie dziecko umotane i tak było, poród był i miało dziecko na szyji umotane. 
[Stefania Paul, Janki 2012]
 
Zabraniano również przechodzić przez siekierę, bo dziecko mogło urodzić się z rozszczepem wargi; kobieta nie powinna  także przechodzić przez dyszel, aby nie mieć ciężkiego porodu. Złe skutki mogło również mieć „zapatrzenie się” na szpetnego czy ułomnego człowieka, ponieważ brzydota mogła wpłynąć na wygląd dziecka. Ciężarnej nie należało niczego odmawiać, bo groziło to „pocięciem” przez myszy odzieży i zboża; przekraczająca jadącemu drogę była wróżbą nieszczęścia. 
 
Za kobietą w ciąży należało rzucić chlebkiem 
Przyszła kobieta w ciąży coś pożyczyć do sąsiadki, a nie miała tego [sąsiadka], a była w ciąży kobieta, to jak wychodziła to trzeba było rzucić za nią chlebkiem, nie czym innym, tylko chlebkiem, ja to słyszałam chlebkiem, żeby myszy nie cięły to właśnie chlebkiem. Że jak się coś nie pożyczyło tej kobiecie w ciąży. 
[Genowefa Kurant, Czernic 2012]
 
Przyszła matka w czasie ciąży powinna  postępować w sposób miły, rozsądny i zrównoważony, istotne także, aby przyglądała się rzeczom pięknym i przyjemnym, ponieważ wierzono że wpłynie to na wygląd, charakter i zdrowie dziecka. 
 
Kobieta powinna patrzeć na rzeczy piękne
Przestroga taka – jak się jest w ciąży nie wolno się niczemu zadziwić, nie wolno się na nic zapatrzyć, na nic brzydkiego, tylko same rzeczy piękne, bo może się to odbić na dziecku.
[Irena Zamościńska, Częstoborowice 2012]
 
Kobiecie zabraniano chodzić po wodzie, bo poroni – „płód się rozpłynie”. Nie powinna  również szyć, bo dziecko będzie miało „zaszyty rozum”. Wierzono, że jeśli ciężarna długo skrywała swój stan, to dziecko może bardzo późno zacząć mówić. Podobne problemy mogło mieć niemowlę, któremu matka pokazywała odbicie w lustrze. Jeśli twarz matki w czasie ciąży nie zmieniała się zbytnio, miał się urodzić chłopczyk, jeśli natomiast miała krosty lub plamy na twarzy, mogło to wskazywać na córkę, która „zabierze” matce urodę. Gdy kobieta miała ochotę na potrawy pikantne – miała urodzić syna, a jeżeli na łagodne oraz słodkie – dziewczynkę. Kobietę ciężarną niechętnie zapraszano na wesele, ponieważ jej ciąża mogła negatywnie wpłynąć na przyszłą ciążę panny młodej. Ważną bronią kobiety brzemiennej był nóż, który odstraszał zło. 
 
Zakazy dla kobiety w ciąży
Nie bardzo lubili kobietę w ciąży na jak przychodziła na wesele. Bo to mówiły że to może, mogu być dzieci chore jak coś późni tych młodych. Nie wolno jej było chodzić tam jak powrozy czasem coś, żeby to nie po powrozach bo to mówią późni się dziecko nie może urodzić, bo jest uwiązane w powrozy. Po drabinie jej nie wolno było chodzić, ale czego nie wiem. Że na drabinę żeby nie wyłazić. 
[Maria Jargiełło, Bukowa 2012]

Narodziny

 

 
Dzieci zazwyczaj rodziły się w domach, porody odbierały zwykle babki, które następnie pełniły również wiele funkcji obrzędowych związanych z nowo narodzonym. Przestrzegano, aby nie odstawiać dziecka od piersi na wiosnę (czekano do momentu owocowania wiśni), bo byłoby nieszczęśliwe. Nie należało dolewać wody podczas jego kąpieli, gdyż w przyszłości zostałoby pijakiem, a także sadzać na stół – gdyby spadło, mogłoby się jąkać. Ponadto wodę po kąpieli często wylewano do ogrodu, gdzie rosły kwiaty, co miało zapewnić urodę. Przez pierwsze sześć tygodni nie wynoszono również pieluch na dwór do suszenia, żeby dziecko nie płakało. Przestrzegano również, aby przed chrztem dziecka nie wywieszać pieluch po zachodzie słońca.
 
Wywieszanie pieluch
Pieluch nie można było prać po zachodzie słońca, wieszać, wieszać na dworze po zachodzie słońca, do chrztu. Było takie wierzenie, jak się dziecko ochrzciło to już można było, bo dziecko płakać będzie
[Teodora Olek, Lipiny, 2012]
 
Przez pierwsze pół roku życia dziecko trzymano w powijakach lub obwiązywano krajką w obawie przed tym, żeby nie miało krzywych nóg. W pierwsze odwiedziny nie należało przychodzić do niego bez podarku, lecz przynieść ze sobą choćby kawałek chleba, co miało zapewnić dostatek. Często przynoszono dziecku cukier, aby miało słodkie życie. 
 
Słodkie życie dla dziecka
[Dziecku przynoszono] przeważnie słodycze, przeważnie coś słodkiego, przeważnie cukier czy coś żeby miało słodkie życie.[...] też jak do chrztu podawało się dziecko, to już chrzestna konkretnie musiała zanieść właśnie coś słodkiego [...] i koniecznie jakieś ubranko, żeby nie niszczyło ubrań.
[Anna Ciołek, Gąsiory 2012]
 
Na wschodnich terenach praktykowano zwyczaj zwany odwitki, wręczano wówczas matce dziecka drobne podarunki. 
 
Odwitki – odwiedzanie dzieci
Pamiętam na przykład, jak dziecko się urodzilo to... nie można bylo dopóki nie ochrzczo, odwiedzać tego dziecka, ale byly robione odwiedziny, nazywaly się odwitki, i te sąsiadki z najbliższy... z rodziny chodzily na odwitki, nosili tej po pologu kobiecie podarunki. Jajka, materiały na sukienki, na pieluszki. To, to pamiętam te odwitki. 
[Jan Ignaciuk, Dańce 2011]
 
Wróżono również na temat kolejnych dzieci – jeśli pierwszym wypowiedzianym przez niemowlę słowem było „mama”, wierzono, że kolejna w rodzinie będzie dziewczynka, jeśli „tata” – urodzi się chłopiec, a jeśli „baba”, to nie będzie już więcej dzieci w rodzinie. Należało również wykonać pewne czynności, aby zapewnić dziecku powodzenie, szczęście i zdrowie.
 
Powodzenie w życiu dziecka
Jak się dziecko rodzi dziewczynka, to pod głowę trzeba podłożyć męskie spodnie, a jak chłopiec to chustke, żeby miały powodzenie. Nowo narodzone dziecko należy wykąpać w kopajce, wrzucić wianeczki co byli święcone w oktawie Bożego Ciała, albo dolać do wody mleka, żeby cere miało ładno i pryszczy nie było. A jak przyjdo kobiety odwiedzić położnice to nad drzwiami trzeba powiesić niczanki, żeby dziecko miało powodzenie. Niczanki takie były jak się krosna robiło, to się tam przez te niczanki nici naciągało. 
[Halina Bandzerewicz, Dokudów Pierwszy 2012]
 
Ciężarna kobieta nie mogła także podawać dziecka do chrztu, występować jako druhna na weselu. Jeśli dziecko było nieznośne i płaczliwe, podejrzewano, że ktoś podrzucił płaczki. Dzieci były ponadto narażone na działanie uroków, chroniono je także przed szkodliwym działaniem księżyca. Przez pierwsze dni po narodzinach matka nie powinna  opuszczać dziecka i wychodzić z domu, a jeśli już musiała, powinna  na dziecku zostawić różaniec, w przeciwnym razie złe demony mogły je odmienić lub podmienić. Jeśli z jakiegoś powodu dzieci w danej rodzinie umierały po narodzinach, wtedy nadawano im imiona rodziców. Starano się również po powrocie z chrztu podawać dziecko przez okno, co miało zmylić śmierć.
 
Śmierć dzieci
Kiedyś tych dzieci sporo umierało […] no to jak takie dziecko zmarło, jedno, drugie czy trzecie, no to później kolejne dziecko, jeśli to była dziewczynka to imię matki, a jeżeli chłopiec to imię ojca, żyjących rodziców nadawali imiona, bo to dziecko na pewno przeżyje. 
[Zofia Kozłowska, Turzystwo 2012]
 
Wierzono, że szczególnie łatwy poród mają kobiety, które rodzą dziecko jako panny.
 
Matka Boska pilnuje panienki
No ale przepowiednia była i to było prawda, i ja powiedziałam, że to jest prawda. Panna jak urodzi, rodzi dziecko, to Matka Boska biegnie do pomocy jej urodzić dziecko w jednym bucie leci, bo nie zdąży obuć się, ale jak jest mężatka, to nie. Bo już mąż jo pilnuje. Już nie. To już było. I jak, i tak naprawdę to jak, se zapamiętałam, to gdzie tylko panna rodzi to szybko urodzi, kto i nikt nawet nie wi kiedy i co. Ale mężatki to trudno. [...] W to, to ja wierze, że jest prawda. Matka Boska pilnuje panienki…
[Krystyna Maj, Motycz 2011]

Chrzest

 

Obrzęd chrztu i przyjęcie z tej okazji wprowadzały dziecko do społeczności wiejskiej. Aby uchronić je przed wszelkimi niebezpieczeństwami i zapewnić mu szczęście, wkładano do becika ziele ze święconych wianuszków, kropiono wodą święconą, a do poduszki wkładano pieniądze. Nie należało odmawiać, gdy „proszono w kumy”, bo dziecko byłoby nieszczęśliwe. Przy beciku zabraniano robić węzły. Przed wyjazdem do chrztu chrzestna powinna była zatańczyć, aby z dziecka wyrósł dobry tancerz. Nie należało podawać dziecka do chrztu „z lewej” ręki, żeby nie było później leworęczne.
 
Podawanie do chrztu
Dziecko żeby nie wziońś na lewo ręke bo będzie leworęczne, tylko od razu pamiętać, żeby brać na prawo ręke, do krztu jak miało iść. 
[Zofia Szałkowska, Wola Gułowska 2012]
 
Wierzono także, że jeśli dziecko płacze podczas chrztu, będzie szczęśliwe, a jeśli w ogóle – będzie krótko żyć; ponadto żywiono przekonanie, że jeżeli bardzo krzyczało – będzie dobrym śpiewakiem, gdy się wierciło – będzie pracowite, a gdy zachowywało się spokojnie – leniwe. Jeśli dziecko było bardzo słabe, chrzczono je wodą, wtedy utrzymywano w tajemnicy imię, żeby nikt nie mógł mu zaszkodzić. 
 
Chrzest z wody
[…] Nie wiem, jak się dziecko rodziło takie słabsze, no to chrzciło się zaraz z wody, zaraz, ta babka chrzciła, bo przecież nie było szpitali tylko… 
[Krystyna Maj, Motycz 2012]
 
Jeżeli rodzice dziecka zmarli, wtedy sierotami mieli obowiązek zająć się przede wszystkim rodzice chrzestni, na których starano się wybierać odpowiednich ludzi.
 
Wybór chrzestnych 
Na chrzestnych trzeba było brać rodziców takich mądrych, statecznych, że to dziecko przejmuje jakby cechy chrzestnych, na to się uważało. Albo bogatych, albo bogatych. 
[Irena Zamościńska, Częstoborowice 2012]
 
Obowiązkiem chrzestnych było „wyszykować” dziecko do chrztu. Dawniej ubierano je w specjalnie wyznaczonym do tego miejscu – na środku izby, zwykle na ławie lub skrzyni stojących pod siestrzanem. Szczególną ostrożność należało zachować, gdy dziecko opuszczało dom w drodze do chrztu, ponieważ było wtedy szczególnie narażone na atak złych mocy. 
 
Oszukać złe duchy
Jak dziecko wieźli do chrztu to trzeba podać przez okno, żeby zmylić złe duchy, a jak przywieźć od chrztu, to trzeba się nachylić pod próg, a podać przez okno, żeby się chowało dobrze, żeby złego ducha oszukać. 
[Halina Bandzerewicz, Dokudów Pierwszy 2012]
 
Ważne były również czynności i zachowania po powrocie z kościoła – również one miały wpływ na dalsze życie dziecka.
 
Żeby dziecko było zdrowe i trzymało się domu 
Jak wychodziły do kościoła to mówiły – bierzemy sokoła, a przyniesiemy wam anioła. Jak wracały chrzestni rodzice i rodzice dziecka z kościoła, to trzy razy obchodzili domostwo i dopiero wchodzili do domu. […] no to miało, że zdrowotności służyć dziecku, że dziecko już będzie trzymać się tego domu, rodziców słuchać. 
[Krystyna Świderek, Rzeczyca Ziemiańska 2012]
 
Po porodzie rozpoczynał się okres połogu, podczas którego kobietę nadal obowiązywało wiele zakazów i nakazów związanych z jej „nieczystością”. W tym czasie matka z dzieckiem przebywała głównie w domu. Do czasu wywodu ograniczała swoje kontakty ze środowiskiem – nie wolno jej było chodzić na mszę, dotykać poświęconych przedmiotów, doić krów, piec chleba, wychodzić w pole, czerpać wody ze studni, składać wizyt, przechodzić przez miedzę i inne miejsca graniczne. Jako środek zabezpieczający przez złymi mocami powinna była nosić przy sobie żelazny nóż. Do wywodu zabraniano chodzić matkom nieślubnych dzieci. 
 
Kobieta przed wywodem
[…] jak urodziła, dopóki dziecko nie było okszczone, dopóki nie była u wywodu, to ona nie chodziła do sklepu, nie chodziła po wode, bo by się robaki zalęgły czy coś. Jej to nie było wskazane, żeby taka kobieta, której dziecko jest nie okrzczone żeby poszła do kościoła, raczej to przestrzegali tego. […] Bo ona by coś tam złego mogła zadać. 
[Jadwiga Karaś, Karczmiska Drugie 2012]
 
Wywód, czyli oczyszczenie
To takie błogosławieństwo było […] po chrzcie dziecka trzeba było pójść. […] Taka forma oczyszczenia z nieczystych mocy. […] To jest takie błogosławieństwo specjalne dla matki.
[Stefania Wardach-Cąkała, Brody 2012]

Wybór imienia

 

Przy wyborze imienia przyjmowano określone schematy. Często dzieciom nadawano imiona dziadków lub pradziadków, a także znanych i czczonych świętych. Czasami nadawano imię, które nosił święty będący patronem dnia, w którym dziecko przyszło na świat.
 
Nadawanie imion
Najczęściej to z przodków czyjeś – po dziadku czy po babci. Następnie po jakimś świętym. A często, bardzo często – a jakie sobie imię przyniósł niech takie ma, w jaki dzień się urodził, jakiego świętego.
[Irena Zamościńska, Częstoborowice 2012]
 
Dziecko samo przynosi sobie imię 
Ja na przykład w ten dzień się urodziłam i takie mam imię. Przyniosłam sobie takie imię mi mama powiedziała. 
[Kazimiera Lewandowska, Wola Trzydnicka 2012]
 
Bywało, że rodzice nadawali dziecku imię, które nie ma odniesienia do świętych, wtedy zazwyczaj imię po świętym otrzymywało dziecko jako drugie. W niektórych miejscowościach istniała również pewna konwencja nadawania imion – miało to miejsce m.in. w przypadku nadawania ich znajduszkom.
 
Imiona dla znajduszek 
Przeważnie dzieci takie znajduchy to musiała Magda się nazywać albo Wojciech. Te imiona dawali księża.
[Stefania Paul, Janki 2012]
 
Wierzono, że gdy zostanie się chrzestną lub chrzestnym takiego dziecka, będzie się szczęściło w życiu, a konie będą się dobrze chowały. 
 
Znajduszki przynoszą szczęście
To tak się garneły do takich znajduszków [w kumy] że to takie szczęście przynosi, że jak się takie dziecko chrzci że to właśnie szczęście przynosi […] to każdy się pchał w kumy że będą mu się konie szczęścić, konie się szykują. 
[Alicja Sosnowska, Wola Gułowska 2012]
 
Podobnie miało być w przypadku chrztu dziecka, którego matka pozostawała panną.
 
Chrzest nieślubnego dziecka
Ale mężczyźni, gospodarze się dowiadywali, bo takie dziecko jak się rodziło bez ojca, bo żeby pójść w kumy, bo się konie wiedu. […] Konie nie chorowały później jak się takie dziecko chrzciło. 
[Czesław Maj, Motycz 2011]
 
Czasami także nieślubnym dzieciom nadawano „brzydkie” imiona, które nie mogły przywoływać skojarzeń z Kościołem i jego nauką.
 
Imię dla nieślubnego dziecka 
Ksiądz nawet, u nas to było, nie dał imienia jakiegoś świętego czy coś, tylko jakieś takie brzydkie imię. Nasza sąsiadka troszkę dalsza panienką urodziła dziecko […] ona chciała inaczej [dać dziecku na imię] a ksiądz ją nazwał Kordula, Kordula imię, inaczej nie, bo ty jesteś taka i taka.[...] Broń Boże żeby nie kojarzyło się z żadną świętą.
[Irena Zamościńska, Częstoborowice 2012]
 
 
Z narodzinami dziecka i jego włączeniem w społeczność wiejską wiążą się również śpiewane w odpowiednim miejscu i czasie pieśni – m.in. o spodziewaniu się dziecka, narodzinach, czasami o odwiedzinach dziecka i wręczaniu mu prezentów, wyborze chrzestnych, wyjeździe dziecka do chrztu i powrocie z kościoła, a także wyprawianiu chrzcin (biesiadowaniu).
 
 
 
Opracował: Piotr Lasota
 
 

Rozmówcy

Halina Bandzerewicz – H.B., ur. w 1942 r. w Dokudowie Pierwszym, gmina Biała Podlaska, powiat bialski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Stefania Cąkała-Wardach – S.C.-W., ur. w 1942  r. w Brodach, gmina Szczebrzeszyn, powiat zamojski; zamieszkała w Woli Gułowskiej, gmina Adamów, powiat łukowski. Nagranie – 2012 r.

Anna Ciołek – A.C., ur. w 1943 r. w Gąsiorach, gmina Ulan-Majorat, powiat radzyński; zamieszkała w Przytocznie, gmina Jeziorzany, powiat lubartowski. Nagranie – 2012 r.

Jan Ignaciuk – J.I., ur. w 1928 r. w Dańcach, gmina Hanna, powiat włodawski, zamieszkały w Lublinie. Nagranie – 2011 r.

Maria Jargiełło – M.J., ur. w 1948 r. w Bukowej, gmina Biłgoraj, powiat biłgorajski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Jadwiga Karaś – J.K., ur. w 1936  r. w Karczmiskach Drugich, gmina Karczmiska, powiat opolski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Zofia Kozłowska – Z.K., ur. w 1960 r. w Turzystwie, gmina Adamów, powiat łukowski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Genowefa Kurant – G.K., ur. w 1938 r. w Czernicu, gmina Kłoczew, powiat rycki; zamieszkała w Leopoldowie, gmina Ryki, powiat rycki. Nagranie – 2012 r.

Kazimiera Lewandowska – K.L., ur. w 1948 r. w Woli Trzydnickiej, gmina Trzydnik Duży, powiat kraśnicki, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Czesław Maj – C.M., ur. w 1923 r. w Motyczu, gmina Konopnica, powiat lubelski, gdzie całe życie mieszkał. Zmarł w 2011 r. Nagranie – 2011 r. 

Krystyna Maj – K.M., ur. w 1930 r. w Motyczu, gmina Konopnica, powiat lubelski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2011 r.

Teodora Olek – T.O., ur. w 1938 r. w Lipinach, gmina Adamów, powiat łukowski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Stefania Paul – S.P., ur. w 1925  r. w Jankach, gmina Hrubieszów, powiat hrubieszowski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Alicja Sosnowska – A.S., ur. 1944 r. w Woli Gułowskiej, gmina Adamów, powiat łukowski, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Zofia Szałkowska – Z.S., ur. w 1945 r. w Woli Gułowskiej, gmina Adamów, powiat łukowski; zamieszkała w Dąbrówce, gmina Adamów, powiat łukowski. Nagranie – 2012 r.

Krystyna Świderek – K.Ś., ur. w 1939  r. w Zielonce Górnej (obecnie miejscowość jest częścią Rzeczycy Ziemiańskiej), gmina Trzydnik Duży, powiat kraśnicki, gdzie nadal mieszka. Nagranie – 2012 r.

Irena Zamościńska – I.Z., ur. w 1929  r. w Częstoborowicach, gmina Rybczewice, powiat świdnicki; zamieszkała w Lublinie. Nagranie – 2012 r.

Literatura

 

Adamowski J., Wierzenia i opowieści z zachodniej Lubelszczyzny (narodziny i chrzest dziecka oraz przekazy o dziadach wędrownych), „Twórczość Ludowa” 2011, nr 2.
Bartmiński J., red., Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały. Tom 4 Lubelskie. Część II – Pieśni i obrzędy rodzinne, Lublin 2011.
Biegeleisen H., U kolebki, przy ołtarzu, nad mogiłą, Lwów 1929.
Bystroń J.S., Etnografia Polski, Poznań 1947.
Ignaciuk J., Zwyczaje i obrzędy związane z narodzeniem dziecka w lokalnej społeczności na Podlasiu, „Twórczość Ludowa” 2003, nr 4.
Krukowska S., Tak upływał dzień za dniem..., Szczebrzeszyn 2011.
Moszyński K., Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. 2: Kultura duchowa, Kraków 1934.
Petera J., Obrzędy i zwyczaje narodzinowe na Lubelszczyźnie z przełomu XIX i XX wieku, „Twórczość Ludowa” 1999, nr 2.
Tymochowicz M., Narodziny i chrzest dziecka – przekazy ze Stojeszyna, „Twórczość Ludowa” 2003, nr 3.
Tymochowicz M., Systematyka współczesnych świąt rodzinnych, [w:] Tam na Podlasiu, cz. II: Tradycje podlaskiej obrzędowości, pod red. J. Adamowskiego, M. Wójcickiej, Lublin 2009.
Tymochowicz M., Wójcicka M., Zakazy i nakazy obowiązujące kobietę w czasie ciąży i po porodzie (dokumentacja z gminy Borki), „Twórczość Ludowa” 2006, nr 1–2.
Weremczuk E., Zakazy i nakazy obowiązujące kobietę ciężarną na przykładzie dokumentacji z Wojciechowa i okolic, „Twórczość Ludowa” 2009, nr 1–2.

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Wideo

Audio

Historie mówione

Inne materiały

Słowa kluczowe