Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Edward Hartwig – o albumach fotografii

Edward Hartwig jest autorem trzydziestu albumów fotograficznych. Najbardziej znanym i przełomowym dla fotografii polskiej był album Fotografika. Edward Hartwig wydał także cztery albumy z fotografiami Lublina (w 1955, 1956, 1983 i 1997 roku). Do trzech z nich, między innymi Lublin i okolice. Wspomnienie, wstępy napisała jego siostra, Julia Hartwig. Również cztery albumy (w tym jeden przygotowany wraz z córką, Ewą Hartwig-Fijałkowską) artysta poświęcił Kazimierzowi Dolnemu.

Lublin
Lublin (Autor: Edward Hartwig)

Spis treści

[RozwińZwiń]

„Fotografika"

Wydawnictwo „Arkady” (1958)

Przekonałem się o tym przy okazji mojego pierwszego ważnego albumu, Fotografiki, dzięki któremu zacząłem być rozpoznawalny w świecie. Wcześniej oglądałem wiele zachodnich publikacji. Te piękne albumy zachęciły mnie do wydania własnej książki. Makietę sam przygotowałem i zaniosłem do Arkad. Szczęśliwie się złożyło, że mogłem ją również pokazać pewnemu Holendrowi, który zakupił wyłączne prawa do mojego albumu na Europę. Znalazły się w nim prace będące efektem poszukiwań w dziedzinie fotografii artystycznej. Fotografika miała trzy wersje językowe: polską, niemiecką i angielską. Można ją było kupić w każdej większej księgarni na Zachodzie. Album trafił do stowarzyszeń fotograficznych w różnych krajach. Dzięki temu organizowano mi wystawy w całej Europie. Bywało, że kiedy wychodził po mnie na lotnisko ktoś, kto mnie osobiście nie znał, zamiast kartki z nazwiskiem trzymał w górze jako znak rozpoznawczy właśnie Fotografikę. Byłem wtedy chyba bardziej ceniony za granicą niż w kraju.

Fotografika to pierwszy polski album autorski, traktujący fotografię jako odrębną dziedzinę sztuki, album par excellance autorski, Hartwig jest autorem fotografii, układu zdjęć, koncepcji graficznej.

„Kulisy teatru"

Wydawnictwo „Arkady” (1969)

Od pierwszego kontaktu ze sceną zafascynowała mnie atmosfera teatru, tej pół realności i pół fikcji. Ktoś kiedyś napisał w recenzji, że „Hartwig wchodzi tam, gdzie napis wota: «Wstęp wzbroniony»". Istotnie, dzięki moim przyjaźniom z ludźmi z tego środowiska mogłem poruszać się po teatrach Warszawy i innych miast – swobodnie, traktowany jako swój człowiek. Chciałem pokazać to swoje zauroczenie teatrem. Dokładnie przekazać technikę powstawania spektaklu poprzez warsztaty, pracownie krawieckie i perukarskie, oświetlenie.

„Wariacje fotograficzne"

Krajowa Agencja Wydawnicza (1978)

To był pierwszy raz, że ja powierzyłem grafikowi samego siebie. Jemu mój pomysł się spodobał i on miał taką koncepcję, żeby zrobić album fotograficzno-literacki z tekstami, które miały być na półprzeźroczystych foliach przedzielających zdjęcia. Miały powstać przez to dodatkowe jakby obrazy. Teksty miała napisać moja siostra, Julia, ale w końcu wyszukała w literaturze odpowiednie fragmenty, czasami też fragmenty wierszy. Bardzo dużo sobie zadała trudu i bardzo ciekawy był rezultat i te połączenia...

„Wierzby"

Wydawnictwo Sport i Turystyka (1989)

Wierzby fotografowało wielu, ale nikt nie zajął się wierzbą szczególnie, w całości, tym tak przecież ważnym w polskim krajobrazie, a znikającym, drzewem. Wierzba jest przecież jakimś symbolem: uginają ją i łamią wiatry, biją w nią pioruny, a ona zawsze się odradza... Zająłem się wierzbą, bo przypomniałem sobie, jak babka opowiadała o wierzbach tajemnicze historie. Mieszkają w nich różne duchy, diabły... Album ze znakomitym wstępem mojej siostry, Julii. Otrzymałem nagrodę za literackość fotograficzną Wierzb.

„Lublin i okolice. Wspomnienie"

Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej (1997)

Ci młodzi ludzie przyjechali do mnie, do Warszawy, z miasta mojej młodości. Powiedzieli, że chcą zrobić album o Lublinie przeze mnie wykonany. Nie dokument, a album typu literackiego. Dali mi absolutną swobodę twórczą: „Pan będzie decydował" – powiedzieli. Wynik naszej wspólnej pracy zachwyca mnie. Zostałem odczytany właściwie.

„Mój Kazimierz"

Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej (1998)

Jechało się kawałek autobusem prywatnym. Potem powoli furmanką do Puław. A potem na piechotę przez wąwozy lub wały. W gimnazjum Staszica miałem kolegę, którego ojciec był felczerem w Kazimierzu. Mieszkał w domku naprzeciwko kawiarni Berensa na pierwszym piętrze. Zapraszał mnie do Kazimierza na soboty i niedziele. Z okien obserwowałem malarzy u Berensa. Przychodzili w białych, uwalanych farbami spodniach. Nosili berety – ekskluzywna moda z Hiszpanii. Zadziwiały ich stroje i obyczaje, pomysły. Wtenczas nałykałem się tego innego świata. Najpierw była fascynacja z daleka, później zacząłem się z malarzami przyjaźnić. Kazimierz stał się moją potrzebą. Przyjeżdżałem często, żeby „być w Kazimierzu". Gdy już zająłem się fotografią, patrzyłem na Kazimierz nie jak fotograf, ale jak człowiek, który chce od siebie dołożyć coś, dać. Spróbować zaryzykować. I „bycie w Kazimierzu" ładowało akumulator na inny czas, kiedy przyjechałem z aparatem. To jedyne takie miasto w Polsce: największa pracownia twórców sztalugowych i największy salon sztuki. Do dzisiejszego dnia pobyty tutaj są dla mnie rodzajem święta.

Wszystkie powyższe cytaty pochodzą z wywiadu: Psy czy koty? Fotografia czy fotografika? Kolor czy...?

 

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Inne materiały

Słowa kluczowe