Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Edward Hartwig – krytycy o twórczości Edwarda Hartwiga

Analiza stylu i przemian w sposobie fotografowania Edwarda Hartwiga była dokonywana głównie na okoliczność wystaw indywidualnych artysty. Jedną z osób, która szczegółowo zajmowała się twórczością Edwarda Hartwiga jest Marek Grygiel. Ważnym dla syntezy całej twórczości Edwarda Hartwiga jest artykuł Adama Soboty Zachłanność obrazów.

Lublin, Brama Zasrana - stara Żydówka i chłopiec
Brama Zasrana na Starym Mieście w Lublinie, fot. Edward Hartwig

Spis treści

[RozwińZwiń]

Marek Grygiel

Cykl [...] wystaw w kraju i za granicą [...] potwierdził wysoką rangę i ogromne znaczenie, jakie dla współczesnej fotografii ma nieprzerwana od lat działalność tego wspaniałego twórcy. Swój niepospolity talent, poparty wielką pracowitością, rozwijał niemal w każdej dziedzinie fotograficznej twórczości. Krajobraz, portret, fotografia teatralna, różnego rodzaju przetworzenia i poszukiwania fotograficzne w interpretacji Edwarda Hartwiga stawały się zawsze propozycjami oryginalnymi i odkrywczymi.

Znaczenie twórczości Edwarda Hartwiga dla rozwoju fotografii jest olbrzymie. A tym, co na zawsze wyróżniać go będzie spośród wybitnych fotografów naszych czasów, jest niewątpliwie jego otwartość i życzliwość dla otaczającego świata oraz optymizm wobec wszystkich przejawów naszego życia.

Marek Grygiel, Edward Hartwig. Fotografia, wstęp do katalogu wystawy w Galerii Teatru NN.

Postawa twórczego przetwarzania rzeczywistości dotyczy wszystkich rodzajów fotografii, jakie uprawiał w swojej długoletniej działalności. Doskonale wszystkim znane krajobrazy, utrwalone na tysiącach odbitek, z których niewielka część zawarta jest w albumach, to fotografie, którym Hartwig nadał cechy indywidualnej stylistyki. Krajobraz (być może obok portretu), będący najchętniej fotografowanym motywem, uczynił Hartwig w swojej twórczości „tematem najulubieńszym, wkładając w weń tyleż serca, co artystycznej i technicznej wiedzy” [...]. Wiele podróżując, Edward Hartwig utrwalał piękno przyrody, ale w sposób sobie właściwy, interpretując naturę według własnych, niezależnych kryteriów i kanonów estetycznych. W związku z tym możemy dzisiaj podziwiać zarówno jego nastrojowe, romantyczne krajobrazy [...], jak i zgeometryzowane, na granicy abstrakcji pejzaże gdzie kompozycyjne napięcia tworzą wielkie płaszczyzny wody i skał.

Osobnym rozdziałem twórczości Edwarda Hartwiga jest zainteresowanie tym, co umownie nazwać można nowoczesnością. Edward Hartwig zawsze był „nowoczesny”, dzisiaj powiedzielibyśmy – poszukujący. [...] Przez wszystkie lata niezwykle konsekwentnych i wielorakich poszukiwań wytworzył własną, niepowtarzalną stylistykę, do tego stopnia sobie właściwą, że gdy spotykamy się z jakąś jego pracą, nie mamy wątpliwości, kto może być jej autorem. [...] Skłonności do eksperymentowania z obrazem fotograficznym będą mu towarzyszyły zawsze. Podobnie jak ostatnie eksperymenty z kolorem. [...] Wiadomo że fotografie Edwarda Hartwiga prawie zawsze były wykonane w czerni i bieli. Artysta po mistrzowsku potrafił wydobyć wszystkie niuanse i odkryć przed odbiorcą niezwykłe bogactwo form i odcieni, nie wykraczając poza klasyczną technikę bromową. Ale już u progu lat siedemdziesiątych zainteresował się możliwościami, jakie daje kolor.

Marek Grygiel, Fotografia Edwarda Hartwiga, wstęp do katalogu wystawy w Starej Galerii ZPAF.

Krzysztof Jurecki

Edward Hartwig, artysta fotografik, doczekał się bardzo bogatego stażu i dorobku artystycznego. [...] W jego przypadku fotografia stała się fascynacją, manifestującą się kilkoma tendencjami, w których zarówno środkiem, jak i celem był obraz, wykazujący silne związki z plastyką. W początkach twórczości z lat dwudziestych były to romantyczno-impresjonistyczne pejzaże, urzekające swym pięknem.

W końcu lat czterdziestych Hartwig uczestniczył w kilku wystawach o awangardowej tradycji. [...] Nasuwa się pytanie, jak rozumiał i interpretował pojęcie nowoczesności Hartwig – dodajmy pojęcie kluczowe dla zrozumienia rozwoju sztuki polskiej po II wojnie światowej. Wzorem był surrealizm i abstrakcja, a właściwie złączenie obu tendencji, co prowadzić miało do różnego typu asocjacji treściowych. Ten etap podsumowywał słynny album Fotografika, w którym temat stał się pretekstem do różnego typu przekształceń graficzno-plastycznych, w tym mistrzowskiego operowania linią i plamą, podstawowymi składnikami obrazu malarskiego.

Celem działalności Hartwiga stała się, a może była zawsze, estetyzacja i „formalizm plastyczny”. Pojawiał się on w jego twórczości wielokrotnie, a ostatnio manifestował się w kolorowych zdjęciach przedstawiających strzępy plakatów.

Pytanie o istotę obrazu jest kluczowe dla twórczości Hartwiga. [...] Wiele fotografii polskiego twórcy to abstrakcje aluzyjne, bądź pragnienie abstrakcji, w których realność fragmentu przypomina o namacalnej rzeczywistości. Podkreślenie struktury, budowy danej rzeczywistości, grafizmu linii, ciemnych tonów jest wyróżnikiem jego poszukiwań i eksperymentów. Właśnie nowoczesny eksperyment jest zasadniczym drogowskazem poszukiwań Hartwiga. Fotografia jest tworzywem służącym nie tylko grafizacji (plakatowości), ale także multiplikacji (wpływ pop-artu), deformacji etc.

W jego wieloaspektowej twórczości zauważalna jest także fascynacja pięknem ciała kobiecego, które zestawiał z różnymi abstrakcyjnymi strukturami. Istotny jest tutaj kontrast między materialnością ciała a abstrakcyjną formą materii, prowadzący do różnych asocjacji symbolicznych.

Krzysztof Jurecki, Struktura obrazu według Hartwiga, wstęp do katalogu wystawy Edward Hartwig. Fotografia w Muzeum Okręgowym w Siedlcach.

Grzegorz Bojanowski

Dokonując dużych uproszczeń, można powiedzieć, że fotografię Hartwiga charakteryzują trzy zasadnicze czynniki: kreacja, estetyka, wizualizm. Jego fotografia nie ogranicza się do prostego zapisu wrażeń, jakich dostarcza otaczająca rzeczywistość. Autor kreował swoją wizję świata, pozostawiając jednak czytelne inspiracje realnością. Motywy czerpane z natury, pejzażu, architektury oraz człowiek i stosunki między nimi zachodzące siłą artystycznej kreacji subiektywnie splecione lub przetworzone technicznymi zabiegami i przeniesione na płaszczyznę zdjęcia, tworzyły nowe treści i nowe wartości estetyczne [...].

Prace Edwarda Hartwiga […] to manifestacja nieograniczonej swobody twórczej. To znakomity przykład przełamywania tradycji, bierności postrzegania percepcji, burzenia estetycznych konwencji i standardów technicznych fotografii. Bogactwo form, ich oryginalność i siła ekspresji powstałych dzieł jest równa dziełom sztuk plastycznych. Autor jest jednym z tych fotografików polskich, którzy dowiedli równowartości fotografiki i plastyki.

Jerzy Wójcik

Swoje fotografie nazywał na własny użytek obrazami fotograficznymi, gdyż realia oglądane przez wizjer kamery i zatrzymywane migawką w kadrze traktował zawsze jak tworzywo. Wykorzystując znajomość technik graficznych, eksperymentował z czernią i bielą. Naświetlone klatki poddawał najrozmaitszym zabiegom w ciemni: prześwietlał fragmenty, multiplikował postaci, stosował własnego pomysłu filtry, by np. podkreślić efekt solaryzacji. I udowadniał, że w takiej kompozycji można zamknąć nastrój chwili, uczucie nostalgii albo polski romantyzm.

Jerzy Wójcik, fragment artykułu Kadr jak obraz.

Adam Sobota

Każdy historyk sztuki w wypadku twórczości Edwarda Hartwiga staje przed nie lada problemem. Powiedziałem o jego własnym stylu działania z pełną świadomością, że pojęcie stylu, rozumiane w sposób formalistyczny, będzie tutaj całkowicie zawodne. Hartwig posługuje się bowiem elementami wielu stylów, które można wyśledzić w historii XX-wiecznej fotografii, a które korespondują z ogólnymi trendami sztuki tego czasu. Wydaje się jednak, że nigdy nie utożsamiał się z żadnym z nich, zaspokajając jedynie z ich pomocą swoją nieposkromioną zachłanność obrazów. Nie identyfikując się z nimi, nigdy nie ustosunkowywał się do nich z pozycji ideowej ani się im nie przeciwstawiał. Nie można go nazwać ani eklektykiem, ani postmodernistą, chociaż jego metoda w pewnych aspektach nasuwałaby na myśl takie kategorie. Tajemnica atrakcyjności prac Edwarda Hartwiga polega chyba na tym, że pozostaje on przez cały czas nieskrępowany, zarówno przy wyborze konwencji, jak i w sposobie posłużenia się nią. Nie obciąża nas też świadomością ograniczenia wizji z powodu środków technicznych: za każdym razem wydaje się mieć pełną satysfakcję z osiągniętego rezultatu. Wskazuje w zdecydowany sposób na przyczynę swojej fascynacji, odnoszącej się do gry światłocienia czy układu form i koncentruje się tylko na niej. W ten sposób w każdych okolicznościach pozostaje sobą i wzbudza podziw nawet u osób preferujących sztukę zupełnie innego rodzaju.

Z wyjątkiem tematycznych albumów (m.in. poświęconych Lublinowi, Warszawie, Łazienkom, Żelazowej Woli) Edward Hartwig nie dąży do identyfikowania swoich tematów. Posługuje się bardzo ogólnymi tytułami (o ile w ogóle je zaznacza) i unika bliższych danych – stąd duże problemy z datowaniem jego fotografii. Przedmiot jest tylko pretekstem. Głównym aktorem jest światło, które wydobywa kształty w naturze, tak jak malarz tworzy swoje kształty za pomocą pędzla.

W pracach powstałych na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych Edward Hartwig wykazał, że przyswoił sobie całą gamę sposobów fotograficznego widzenia, po te najbardziej nowoczesne. Nawiązywał tym do rozwijającego się wówczas na Zachodzie nurtu „fotografii subiektywnej", chociaż nie mógł w nim uczestniczyć z powodu politycznej izolacji „obozu socjalistycznego". Jego swobodne poszukiwania nie pasowały do ówczesnych politycznych wymagań „realizmu socjalistycznego”, ale po pewnej liberalizacji, jaka nastąpiła w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, mógł już swobodniej zaprezentować swój punkt widzenia. W tym okresie tworzył fotografie operujące mocno kontrastującymi formami i tonami, wyznaczającymi zdecydowane rytmy, kojarzące się pośrednio z malarską abstrakcją, a bezpośrednio korzystające z motywów nowoczesnej architektury. Hartwig osiągnął wówczas zadziwiającą umiejętność połączenia abstrakcyjnych wartości kompozycji z dokumentalną funkcją fotografii, ukazującą ludzi, stany natury czy sceny teatralne.

Podsumowaniem wszystkich jego doświadczeń stał się autorski album Fotografika, wydany przez Arkady w 1958 r. Był to pierwszy tego typu i na taką skalę autorski album w polskiej bibliografii. Zawiera 188 całostronicowych reprodukcji, ułożonych przez autora w ten sposób, aby tworzyły ze sobą pary połączone zarówno pokrewieństwem graficznego motywu, jak i kontrastami tematów czy sytuacji (np. obłażąca kora na pniu, plątana i zniszczona powierzchnia ślepej ściany budynku). Fotografie są pozbawione opisów, aby oddziaływały samą formą, a jednocześnie prowadziły między sobą dialog i pobudzały najbardziej dynamiczne sposoby interpretacji. Zderzają się tam też różne konwencje, jakie stosował autor, chociaż przeważa typ fotografii przypominający o włoskim „neorealizmie" i „fotografii subiektywnej". Swoim albumem Hartwig wpisał się w linie tych osiągnięć wydawniczych w fotografii, gdzie równie ważne jak same fotografie jest ułożenie ich w sekwencje i wydobycie dodatkowych znaczeń, przewidzianych przez autora fotografii. Chociaż Fotografika jest albumem w innym typie niż np. Świat jest piękny Alberta Renger-Patzscha (1928) czy Amerykańskie fotografie Walkera Evansa (1938) to broni się także i dzisiaj swoją własną koncepcją.

W latach sześćdziesiątych Edward Hartwig włączył się ponownie w nurt polskiej fotografii eksperymentalnej, uczestnicząc w tak ważnych wystawach, jak „Fotografia subiektywna" (1968) i „Fotografowie poszukujący" (1971). Z jeszcze większym rozmachem stosował przetworzenie i posługiwał się sekwencjami oraz multiplikacjami obrazów. Nie próbował tylko skrajnie konceptualnej fotografii, której intelektualizm i formalna „oschłość"" wyjątkowo nie przystawały do jego temperamentu. Podsumowaniem tego okresu był autorski album Wariacje fotograficzne (KAW, 1978), gdzie swoboda postępowania z fotografią została posunięta do granicy, której przekroczenie stało się możliwe dopiero gdy pojawiła się fotografia zapisywana elektronicznie.

Adam Sobota, fragment artykułu Zachłanność obrazów.

Powiązane artykuły

Zdjęcia

Inne materiały

Słowa kluczowe