Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Antykwariat Franciszka Osiaka w Lublinie

Mirosław Derecki: Przy ul. Peowiaków 2, miała książkowy antykwariat Stefania Osiakowa. Ale właściwie firmę prowadził jej mąż, Franciszek. Młodzież kupowała w tym małym, ciasnym sklepiku, od podłogi po sufit zastawionym regałami, kryminały i książki „kowbojskie”. Ale dla koneserów, zbieraczy, bibliofilów, królestwo książki zaczynało się dopiero na zapleczu firmy, gdzie mało kto miał prawo wstępu. Dla tego grona miał Franciszek Osiak prawdziwe „białe kruki”.

 

Franciszek Osiak miał autentyczną żyłkę antykwaryczną, przysłowiowego nosa do wynajdywania rzadkich książek i całych księgozbiorów; a przy tym – cechowały go talent handlowy i przedsiębiorczość. Lecz mimo to czuł się człowiekiem głęboko skrzywdzonym. Przez ustrój. Tuż po wojnie (którą spędził wraz z żoną w Kocku, gdzie utrzymywali się prowadząc sklep z artykułami różnymi oraz książkami) przyjechał do Lublina i za zaoszczędzone pieniądze kupił ruiny częściowo zburzonej kamienicy przy ulicy Bernardyńskiej.

Widok na ul Bernardyńską i kościół pobernardyński. W kamienicy po lewej stronie mieściła się księgarnia Franciszka Osiaka. Przed 1914, fotograf nieznany. Ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”.

 

Kosztem wielu wyrzeczeń wyremontował część parteru. Tam właśnie otworzył jedną z większych wówczas w mieście księgarń. Wiodło się mu coraz lepiej (doskonale pamiętam z dzieciństwa wystawy tego sklepu, na których zawsze przed św. Mikołajem i świętami Bożego Narodzenia pojawiały się atrakcyjne książki dla młodzieży). I właśnie wówczas przyszła „bitwa o handel”. Osiaka nawet nie starano się wykończyć przy pomocy gigantycznych podatkowych domiarów (jak to zwykle wówczas robiono). Po prostu – jak opowiadał – kazano mu się wynosić, zwolnić lokal dla jednego ze sklepów przedsiębiorstwa państwowego „Dom Książki”. Jako „lokal zastępczy” miał dostać jakieś fatalne pomieszczenie, gdzieś w rejonie ul. Lubartowskiej. Ostatecznie, po roku walki o coś lepszego, dano mu przydział na dwuizbowy lokal w centrum miasta, w murowanej oficynie przy ul. Peowiaków 2, gdzie poprzednio gnieździł się w ciasnocie – ocalały z hitlerowskiego holokaustu wielodzietny żydowski szewc. W 1982 r. młody księgarz Marek Gacka zaproponował Stefanii Osiakowej odkupienie księgarni. Po jakimś czasie transakcja doszła do skutku.


Tak się złożyło, że data otwarcia antykwariatu przez nowego właściciela zbiegła się z dniem pogrzebu Stefanii Osiakowej. Miało to niezamierzony symboliczny wymiar. [1]

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Przypisy

[1] Derecki M.,  Bastiony kupiectwa, w: Weekend wspomnień, Lublin 1998, s. 74-75.

Literatura

 Derecki M.,  Bastiony kupiectwa, w: Weekend wspomnień, Lublin 1998, s. 74-75.