Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Analiza reportażu Pawła Chromcewicza „Ślad”

Spis treści

[RozwińZwiń]

„Ślad”Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Reportaż Pawła Chromcewicza "Ślad" ukazał się w „Sztandarze Ludu” w 1985 roku [1]. Jest to opowieść o wybitnym lubelskim artyście malarzu – Janie Popku (ur. 29.01.1942 r. w Korytynie, zm. 25.12.1980 r. w Lublinie). Skąd inspiracja tematem? Paweł Chromcewicz odpowiada:

- W pracy reporterskiej zawsze interesowali mnie ludzie. Ludzie pokrzywdzeni, znajdujący się w trudnej sytuacji, w trudnym momencie swojego życia. Starałem się tekstami w jakiś sposób im pomóc, a przynajmniej opisać ich sytuację. I oto w pewnym momencie pojawiła się postać znana, a jednocześnie zapomniana. Rozmawialiśmy w redakcji z redaktorem Franciszkiem Piątkowskim i doszliśmy do wniosku, że warto przypomnieć pana Jana Popka, pokazać go pięć lat po jego śmierci. Pięć lat to niby niewiele, a już zdążył zniknąć z ust lublinian. A nie zasłużył na to. Była to też pewna forma pomocy dla osoby, która starała się pamięć o Janie Popku kultywować i pokazywać jego dorobek, czyli żonie, wdowie po Janie Popku, pani Małgorzacie. Bo ona rzeczywiście poświęciła wiele energii żeby pamięć o mężu nie zaginęła, żeby wystawa jego prac mogła znaleźć dofinansowanie ze środków państwa. I z takiej potrzeby przypomnienia osoby znanej, a z drugiej strony pomocy małżonce pana Jana, powstał ten reportaż.

Reporter nie znał osobiście bohatera reportażu. Pracując nad tekstem poznał jednak rodzinę malarza. Jak sam postrzega Popka?
- Był on zapewne osobą skomplikowaną. Z jednej strony był wielkim artystą, bardzo ciekawym, ale też trochę trudnym człowiekiem, wymagającym zarówno od siebie jak i od innych. Interesował się wieloma rzeczami, nie tylko malarstwem, czy sztuką. Był człowiekiem otwartym, towarzyskim. Za życia docenianym, ale potem odsuniętym w niepamięć.
Paweł Chromcewicz zapamiętał dobrze pracownię Popka, mieszczącą się na poddaszu budynku:
- Pamiętam pracownię, pamiętam jego obrazy, pamiętam artystyczny nieład, za który mnie jego żona przepraszała. I pamiętam atmosferę pracowni, gdzie czuło się obecność Popka. Klimat tego miejsca został mi w pamięci do dziś. Właściwie wcale nie miałem ochoty opuszczać tej pracowni. Spędzałem w niej większość czasu zbierając materiał do reportażu. Dobrze się tam czułem.
Czy reporterowi udało się zamieścić w reportażu wszystko, co zamierzał?
- Nie. Zebrałem dużo więcej materiału, niż zamieściłem w reportażu. Reportaż nie jest długi. To jest właściwie jeden z krótszych reportaży jakie napisałem. Bo celem nie było opisanie Popka. Celem było zwrócenie uwagi na to, jak szybko zapominamy. I że warto pamiętać i warto kultywować pamięć o ludziach w ogóle, a o ludziach wybitnych w szczególności. Więc to nie jest reportaż o Popku. To jest reportaż o zapominaniu, o walce jego żony by Popek żył w świadomości społecznej. Materiału miałem na dużo większy reportaż, mogłem go zrobić inaczej, ale postanowiłem skoncentrować się na tym jednym wątku – mówi Paweł Chromcewicz.

Konstrukcja reportażuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Reporter wypowiada się z pozycji uczestnika zdarzeń. Świadczą o tym następujące cechy:

a) Tworząc portret Jana Popka reporter opisuje swoje poszukiwania śladów zapomnianego malarza. Odwiedza galerie, muzea i inne placówki kultury. Pisze: „W galeriach. Na próżno. W muzeach. Na próżno. W paru innych tak zwanych placówkach kultury. Coś błysnęło, ale szybko znikło”. Reporter idzie więc do domu artysty. Tam rozmawia z żoną Popka, która próbuje nie dopuścić do tego, aby o artyście zapomniano. Reporter pisze: „W domu. Tam jest rodzina. Tam pozostała pracownia. Pamięć i materia”.

b) Reporter przedstawia własne przeżycia i refleksje związane z poszukiwaniami śladów pamięci o Popku. Pisze: „W pamięci. O, tu już więcej, niekiedy bardzo dużo, niekiedy mniej, jakby świadomie mniej”.

c) Reporter wypowiada się w 1 os. l. poj. i opisuje swoje uczestnictwo w przedstawianych w reportażu poszukiwaniach.
Reporter przyjmuje także w reportażu pozycję rekonstruktora zdarzeń. Opiera się na relacji żony Jana Popka, a także sięga po dokumenty. W reportażu zamieszcza fragmenty dziennika artysty: „Więc wziąłem „na górę” mojego największego przyjaciela, braciszka i synka Amadeusza, by zrobić „obchód” tych ścian, pohuśtać obrazy, porozmawiać z barokowym amorkiem, drewnianym taboretem”, przywołuje też wiersz Popka: „Rysunek jest jak spacer po plaży, Idąc po piasku zostawiam ślad”, oraz podaje informację z gazety: „25 grudnia 1980 roku, w wieku 38 lat zmarł nagle artysta – malarz Jan Popek”.
Styl wypowiedzi reporterskiej charakteryzują krótkie, lapidarne zdania.

Reportaż ma dwóch bohaterów. Pierwszym z nich jest Jan Popek, który pięć lat po śmierci został w Lublinie odsunięty w niepamięć. Drugim bohaterem jest żona artysty – Małgorzata Popek i jej działania mające na celu przywrócenie pamięci o mężu. Reportaż zaczyna się od słów: „Czy czyjeś odejście – no, powiedzmy wprost: śmierć, choć przy Bożym Narodzeniu, ale przecież przyszła w Boże Narodzenie, więc jednak powiedzmy – czy śmierć kogoś, KOGOŚ, pozostawia pustkę?, czy musi pozostawiać pustkę?”.

Spotkanie z Małgorzatą Popek reporter rozpoczyna od opisu pracowni malarza: „Stół przy którym zwykle siadał, na nim farby, miseczki, pędzle. Wokół różne ulubione przedmioty, jak ten amorek, zdobyty w zamian za regał. Wszystkie na swoim miejscu, tak jak je zostawił, tam gdzie chciał, żeby były. I obrazy. Dużo obrazów. Ma ścianach i pod ścianami, na podłodze, złożone jeden na drugim”. Żona artysty przeprasza reportera za bałagan: „Jasio nie znosił nieporządku, był niesamowitym pedantem, nawet wtedy, gdy malował. Gdyby wszedł i zobaczył pracownię w takim stanie...”. Reporter zauważa, że bohaterka „uśmiecha się na myśl o przypuszczalnej reakcji Męża i usprawiedliwia wobec mnie, może nie tylko, że to stan chwilowy, w związku z przygotowaniami do wystawy”.

Reporter przedstawia czytelnikowi refleksje Małgorzaty Popek dotyczące tego, że jej mąż został zapomniany: „Jan już za życia był docenianym malarzem. Miał uznanie, zdobywał nagrody. A teraz, wie pan, teraz ja muszę ludziom mówić, że był dobrym malarzem, uświadamiać, przypominać” oraz jej działania mające zmienić ten stan rzeczy: „W Muzeum Okręgowym na Zamku, w dwóch salach, chcę zaprezentować przegląd całego dorobku Jana. Nie tylko obrazy najbardziej znane i charakterystyczne, ale i jego młodzieńcze rysunki, mało znane grafiki i rzadko malowane obrazy olejne. W ładnej, nietradycyjnej ekspozycji. Staram się o wydanie katalogu, w dużym formacie, z kolorem. W dyrekcji obiecano mi, że w razie dofinansowania z ministerstwa, muzeum pokryje resztę kosztów. A pieniądze są już przyznane, więc mam nadzieję, że ta wystawa dojdzie do skutku. Może „ruszy” wtedy następne. Zabiegam o wystawę w „Zachęcie”, planuję pełny przegląd twórczości Jana w Krośnie, podczas Dni Krosna”.

Bohaterka jest rozgoryczona skalą zapomnienia o Popku w Lublinie. Opowiada, że w Departamencie Plastyki gdzie zabiegała o dofinansowanie wystawy ministerialna urzędniczka była zdziwiona, że w Warszawie wiedzą kim był Popek, a w Lublinie... „Zwróciłam się o pomoc w organizacji wystawy do rady Artystycznej przy Urządzie Wojewódzkim. Prosiłam o ustanowienie komisarza wystawy. Moja prośba pozostała bez odzewu”. Jednocześnie Małgorzatę Popek cieszy, że na wernisażu jaki ostatnio odbył się w Lubelskim Domu Kultury, choć zmieściło się tam niewiele obrazów, przyszło je oglądać wiele osób.
Reporter oprócz żony malarza, pokazuje także w reportażu dzieci artysty: „Amadeusz zdecydowanie chce być malarzem, ale pięknie malują wszystkie dzieci. Czternastoletnia Agnieszka i o rok młodsza Aldona również. A on ogromnie kochał dzieci”.
Tekst reportażu przeplatany jest wierszem Jana Popka. Ostatni fragment wiersza brzmi:
„Gdy mnie zabierze
czas, czy moja praca zgaśnie?
Życie jest jak spacer po plaży
Gdy przyjdzie deszcz
i wiatr zetrze ślady na piasku”.

Następnie reporter przytacza fragment dziennika Jana Popka. Artysta malarz pisze: „...moje obrazy, które u niego widziałem, nie zmieniły się ani na jotę, a może na tylko na jedną małą jotę ale dość ważną – czas działa na ich korzyść...”
Reporter dopowiada: „Czas ich nie zabierze”.

***
Reportaż "Ślad" ukazuje portret wybitnej postaci związanej z Lublinem. Jednak w odróżnieniu od bohaterek dwóch poprzednich omawianych reportaży, bohater reportażu Ślad, Jan Popek, za życia był doceniany. Pięć lat po jego śmierci okazało się, że artysta tak znany i ceniony za życia, po śmierci został przez lublinian zapomniany. Reporter nie tylko stara się przypomnieć postać Jana Popka, ale także pokazuje skalę zapomnienia po jego odejściu pytając: „czy śmierć kogoś (...) musi pozostawiać pustkę?”.
W reportażu pojawiają się słowa z wiersza Jana Popka, w których artysta przewidział, że zostanie zapomniany. Reporter uważa:
- On to napisał. Zdawał sobie z tego sprawę, że ślad po nim zaginie. Celem reportażu jest odnaleźć ten ślad, nie zapomnieć go. Ślad na piasku.

 

PrzypisyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

[1] Chromcewicz P., Ślad, „Sztandar Ludu” 24, 25, 26. XII. 1985 r.

 

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Ślaska M., Lublin w reportażu. Obraz miasta i społeczności miejskiej w wybranych reportażach z lat 1956- 2004, Lublin 2007. (praca licencjacka)