Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Analiza reportażu Mariana Brandysa „Diabelskie piętno”

Spis treści

[RozwińZwiń]

„Diabelskie piętno"

Reportaż Mariana Brandysa "Diabelskie piętno" ukazał się w „Nowej Kulturze” w 1957 roku. „Nowa Kultura” była tygodnikiem społeczno – literackim wychodzącym w Warszawie od 1950 do 1963 roku. Pismo powstało z połączenia dwóch tygodników: „Odrodzenie” (wydawanego w latach 1944 – 1950) i „Kuźnica” (wydawanego w latach 1945 – 1950). W latach 1952 – 1956 „Nowa Kultura” była oficjalnym organem Związku Literatów Polskich. W roku 1963 pismo zostało połączone z „Przeglądem Kulturalnym”. W wyniku tej fuzji powstał tygodnik „Kultura” (wydawany w latach 1963 – 1981).

Reportaż zaczyna się słowami: „A więc i stary Lublin ma swój studencki kabaret literacki”. Po tych słowach Brandys opisuje jeden z „numerów” owego kabaretu, mającego swoją siedzibę w piwnicach kamienicy na rynku Starego Miasta dodając, że kabaret mógłby śmiało rywalizować z osławioną piwnicą krakowską. Chodzi tu o lubelski kabaret „Sex”. Mirosław Derecki w książce „Na studenckim szlaku” tak wspominał wizytę Brandysa w Lublinie: „Wkrótce po premierze, na jednym z przedstawień drugiego programu „Sex” pojawił się Marian Brandys przygotowujący wielki reportaż o Lublinie. Kilka tygodni później w numerze „Nowej Kultury” z 14 lipca 1957 r., ukazał się jego artykuł zatytułowany Diabelskie piętno”.

Opisywany przez Brandysa „numer” kabaretu „Sex” wygląda tak: czarno ubrany chłopiec trzyma w rękach dwie zapalone świece i sylabizuje tekst z elementarza: Ala ma kota. Ala ma psa. Ala ma kanarka... Ala morduje powoli kota! Ala morduje powoli psa! Ala morduje powoli kanarka... Gaudeamus homines bonae vo – luntatis! Cieszmy się z naszych dzieci! Alleluja! Alleluja!
Słowa te są szyderczą aluzją do zbrodni, jaka została popełniona w Lublinie i którą od dłuższego czasu żyła cała społeczność miasta. Zbrodnia miała miejsce 25 marca 1957 roku. Dwudziestoletni Ryszard Gorzel zamordował swoich rodziców. Opis i analiza tej zbrodni są głównym wątkiem reportażu Brandysa.

Szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego doszło do zbrodni, a także dlaczego na sali rozpraw grupa mieszkańców popiera mordercę i oklaskuje go za arogancję, Brandys udaje się na Majdanek. Dochodzi tam do wniosku, że nienawiść, zapoczątkowana w czasie istnienia obozu koncentracyjnego, to tytułowe diabelskie piętno, od którego Lublin nie może się wyzwolić. Według Brandysa Majdanek był nie tylko nieludzką katownią fizyczną i masową fabryką śmierci, ale także działającym dniem i nocą, „piekielnym w swej precyzji laboratorium nienawiści”. „Czarne opary stężonej nienawiści ludzkiej kłębiły się nad uroczą zieloną doliną Majdanka. Obrzydliwy, cuchnący czad tych oparów wciskał się do mieszczańskich domów Lublina, rozpełzał się po całej Lubelszczyźnie, dosięgał chłopskiej chaty Gorzelów we wsi Kozice. Nienawiść rodziła się z nienawiści, aby rodzić nową nienawiść” – pisze Brandys. „Gdyby nie było Majdanka, dwudziestoletni Ryszard Gorzel nie mógłby zmiażdżyć młotkiem głów swym rodzicom i nie mógłby za ten czyn otrzymać oklasków” – uważa autor reportażu.

Na koniec Brandys przytacza legendę o „diabelskim stole”, przechowywanym niegdyś w Trybunale lubelskim, a później zaginionym. Opisuje jak dziennikarze dopiero co powstałego „Kuriera Lubelskiego”, chcąc zwiększyć nakład gazety, postanawiają odnaleźć zaginiony stół z odbiciem czarciej łapy. Dowiedziawszy się, że stół stoi zapomniany, zasłonięty rupieciami w piwnicy Trybunału, dziennikarze włamują się tam i porywają stół. Po ich interwencji stół zostaje wstawiony do lubelskiego PTTK, a czarny odcisk diabelskiej ręki przykry zostaje szkłem, ponieważ podobno ktoś próbował odcisk wyskrobać. Reportaż kończy się refleksją Brandysa: „Ale diabelskie piętno przeszłości niełatwo usunąć”.

Konstrukcja reportażu

W reportażu "Diabelskie piętno" możemy zaobserwować, że Brandys wypowiada się z pozycji uczestnika zdarzeń. Świadczą o tym następujące cechy:

a) Reporter wchodzi w opisywane środowisko uczestnicząc w procesie Ryszarda Gorzela i próbując zrozumieć motywy rodzicobójcy a także „karygodne nastroje życzliwego poparcia dla mordercy” na sali rozpraw. Brandys pisze: „W drugim dniu procesu, kiedy oskarżony w arogancki sposób zaatakował jednego ze świadków — z sali nagrodzono go za to oklaskami. Klaskało kilkanaście osób o solidnym wyglądzie — bynajmniej nie pierwszej młodości. W starym katolickim Lublinie bito brawo mordercy, który w sposób dotychczas niespotykany pogwałcił prawa ludzkie i boskie! Wątpię bardzo, czy podtatusiały jegomość, którego widziałam w grupie klaszczących — ośmieliłby się po powrocie do domu powiedzieć swojemu dorastającemu synowi: „oklaskiwałem faceta, starszego od ciebie o kilka lat, za to że zmiażdżył młotkiem czaszki swoim rodzicom, a potem arogancko zachowywał się w sądzie”. Incydent z oklaskami nie był jedyny. W godzinę później, siedząca przede mną kobieta powiedziała półgłosem: „za to, że zamordował tych dwoje, należą mu się dwa złote medale!” Z jaką niefrasobliwą lekkością sfrunęły te słowa z uśmiechniętych ust. Złote medale za zamordowanie rodziców! Ta kobieta z pewnością nie miała dzieci”.

b) Reporter przedstawia własne przeżycia, refleksje dotyczące opisywanego problemu. Wyrażając swoje sądy Brandys używa sformułowań: „ulegało się złudzeniu”, „jak sądzę”, „przypuszczam”, „odnoszę wrażenie”, „przekonałem się”. W reportażu umieszcza także swoje opinie: „Mój Boże, jak mało jeszcze wiemy o hitlerowskich obozach śmierci”.

c) Reporter wypowiada się w 1 os. l. poj. i osobiście uczestniczy w opisywanych zdarzeniach: występie lubelskiego kabaretu, procesie Ryszarda Gorzela, oraz zwiedzaniu Majdanka.

Brandys przyjmuje również w reportażu pozycję rekonstruktora zdarzeń. Świadczą o tym cechy:

a) Na podstawie przewodu dowodowego podczas rozprawy sądowej reporter dokładnie odtwarza moment zbrodni. W opisie zbrodni występują bardzo szczegółowe informacje. Brandys pisze: „Bezpośrednią przyczyną morderstwa był zatarg oskarżonego z rodzicami w związku z zamierzonym przez niego małżeństwem. Starzy Gorzelowie nie godzili się na małżeństwo z wybraną przez syna dziewczyną, narzeczona nalegała na przyśpieszenie ślubu, więc syn postanowił zamordować rodziców. 25 marca 1957 roku o godzinie szóstej rano, po wyjściu z domu stryja i brata, Ryszard Gorzel wszedł do pokoju matki i kilkoma ciosami młotka w tył głowy zadał jej śmierć. Kiedy w chwilę po tym w przedpokoju ukazał się ojciec, morderca rzucił się na niego i również uderzył go młotkiem. Stary Gorzel próbował się bronić i chwycił syna za gardło, ale syn był silniejszy. Leżącego już na ziemi ojca dobił kilkoma uderzeniami młotka. Po dokonaniu podwójnej zbrodni Ryszard Gorzel zdjął ojcu z ręki zegarek, wyjął z torebki matki czterysta złotych, po czym wciągnął zwłoki ojca do pokoju, zamknął drzwi i wyszedł z mieszkania do warsztatu, w którym pracował. Tam oczyścił i schował młotek, po czym spokojnie zabrał się do zwykłej pracy”.

b) Na podstawie zebranych ustnych relacji reporter odtwarza losy rodziny Gorzelów, ich wzajemne stosunki i opinie o nich w społeczeństwie. „Na podstawie licznych rozmów z przedstawicielami różnych środowisk Lublina, a także z mieszkańcami pewnej wsi podlubelskiej udało mi się odtworzyć sylwetkę zamordowanej — jak sądzę, dość zbliżoną do prawdy” – pisze Brandys o matce mordercy.

c) Na podstawie rozmów z Czesławem Szymańskim – byłym więźniem Majdanka i p. Dziadoszem – kierownikiem muzeum obozu, reporter próbuje pokazać funkcjonowanie Majdanka.

W reportażu najważniejszymi bohaterami są: Ryszard Gorzel, matka i ojciec Ryszarda Gorzela oraz bohater zbiorowy w postaci społeczności lubelskiej.
Ryszard Gorzel określany jest przez reportera jako osoba przeciętna i typowa. „Kiedy siedział na ławie oskarżonych w otoczeniu uzbrojonych milicjantów, z głową schyloną pod ciężarem natrętnych spojrzeń, przystojny, dobrze odżywiony i ubrany, o twarzy pozbawionej jakiegokolwiek indywidualnego piętna — nie różnił się niczym od innych młodych ludzi, obecnych na sali rozpraw” – uważa Brandys. Reporter informuje, że oskarżony na sali rozpraw stwierdził, że ojca bardzo lubił i zabił go jedynie „w odruchu osaczonego zwierza”, aby pozbyć się świadka pierwszej zbrodni, zaś z matką od dawna żył w niezgodzie, często się z nią kłócił i miał pretensje o wiele rzeczy, głównie zaś o to, że nie zajmowała się domem i rodziną.
O matce Gorzela Brandys dowiaduje się, że była rewolucyjną działaczką chłopską, a w czasie okupacji „z całą swoją rodziną walczyła z karabinem w ręku w grupie partyzanckiej, potem, – również z karabinem w ręku, broniła realizacji reformy rolnej w rodzinnej wsi Kozice”.
Brandys wysuwa tezę, że oprócz surowego wychowywania przez despotyczną matkę, na to co się stało, miała także wpływ atmosfera „ostrej niechęci jaką drobnomieszczańskie społeczeństwo Lublina otaczało jego rodziców – właśnie dlatego, że byli aktywistami politycznymi”. Reporter pisze: „Gdyby Ryszard Gorzel matkę kochał, broniłby jej niewątpliwie przed ludzką niechęcią. Ponieważ jej nie kochał, można przypuszczać, że w niechęci z zewnątrz znajdował niejako „ideologiczne” podtrzymanie dla swoich osobistych pretensji i żalów. Tym bardziej, że najostrzejsze zarzuty przeciwko matce wychodziły ze środowiska dziewczyny, którą kochał — jego narzeczonej, uznanej później przez sąd za moralną sprawczynię zbrodni”.

***


Marian Brandys poprzez reportaż Diabelskie piętno ukazuje Lublin trzynaście lat po powstaniu PKWN i wyzwoleniu obozu na Majdanku. Na przykładzie zbrodni dokonanej przez Ryszarda Gorzela i towarzyszącym jej wielkim emocjom mieszkańców Lublina reporter wykazuje, że wciąż widoczne są wśród społeczeństwa miasta skutki istnienia obozu na Majdanku, a mianowicie nienawiść, zapoczątkowana w czasie istnienia obozu koncentracyjnego.

Interesujący jest fakt, że Brandys zafascynował się Lublinem i napisał o nim wielki reportaż do gazety warszawskiej, nie będąc związanym z tym miastem. Dowodzi to, że Lublinem interesowali się i pisali o nim nie tylko reportażyści lubelscy.
 
 
 

Literatura

Ślaska M., Lublin w reportażu. Obraz miasta i społeczności miejskiej w wybranych reportażach z lat 1956- 2004, Lublin 2007. (praca licencjacka)