Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Promocja książki Magdaleny Zabłockiej „Rzemiosło w przestrzeni kulturowej”.

6 luty 2020 roku, g. 17.00

Sala Czarna, Ośrodek „Brama Grodzka Teatr NN” w Lublinie.

„Rzemiosło w przestrzeni kulturowej”, to książka napisana z dużą swadą i darem opowiadania. Związana od kilku lat z Izbą Rzemiosła i Przedsiębiorczość w Lublinie Magdalena Zabłocka zna lubelskich rzemieślników, ich historie, historie ich umiejętności i dokonań, kontekst lubelski, ogólnopolski, a nawet światowy i to od wczesnego antyku. Autorka, sama będąc gawędziarką, przytacza historie, legendy i mity. Więc o historii rzemiosła w jej wydaniu czyta się wybornie.

 

 

 

 

Bo co mają ze sobą wspólnego Rumcajs, bracia Łopieńscy, Jan Kiliński, Hefajstos, Dżepetto, a nawet prezydent USA James Garfield? Byli rzemieślnikami, niezależnie od długości i szerokości geograficznej, od tego, czy zostali wymyśleni, czy też istnieli naprawdę.

 

Marta Mazurek

Fragment z książki:

Cyrulików możemy śmiało traktować jako przedstawicieli ówczesnej medycyny i usług osobistych w jednym. Cyrulik, nazywany też drapaczem, golibrodą vel balbierzem imał się tak szlachetnego zajęcia, jak amputacja nóg lub rąk, golenie, strzyżenie, puszczanie krwi, opatrywanie ran czy nacinanie ropni. […] Do zabiegów chirurgicznych używało się zwykłych narzędzi rzemieślniczych, w tym młotka i piły. […] Najwstydliwszym zawodem wśród rzemieślników był kat, no, może jeszcze jego pomocnik do zbierania padliny po miejskich ulicach – hycel. Kat, nie dość, że patronował prostytutkom, to jeszcze zawodowo zajmował się wykonywaniem wyroków i wymuszaniem zeznań w mało wybredny sposób, czyli wysyłaniem na drugi świat całych rzeszy przestępców, ku ogólnej uciesze gawiedzi.

Z prostytutkami sprawa również jest ciekawa, bowiem i one w XIV–XV stuleciu, dzięki rozszerzeniu się organizacji cechowej poza granice samego rzemiosła, mogły tworzyć cechy, podobnie zresztą jak notariusze, żebracy, grabarze czy wekslarze. Niewiasty lekkich obyczajów, „wspólne”, „wolne”, „wędrowne” kobiety w średniowieczu bynajmniej nie były otaczane pogardą; przeciwnie były one honorowymi gośćmi na weselach, delegatkami przy przyjęciach królów, w czem należy widzieć wyraz gościnności. Związki ich podobnie jak i inne cechy, miały swoją patronkę, mianowicie św. Magdalenę i w dzień tej świętej urządzały procesję […].