11.05.2015

11.05.2015 - 31.12.2016

Projekt "Lublin. 43 tysiące"

25 lat temu grupa zapaleńców weszła do opuszczonej ruiny jaką wtedy była Brama Grodzka. Dokładnie 11 maja 1990 roku o godzinie 17.00 odbyła się tu pierwsza premiera Teatru NN - „Wędrówki niebieskie”. W tym czasie Brama Grodzka i sąsiadujące z nią kamienice zostały w pełni odbudowane, a Teatr zamienił się w Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”. Powstało tu ważne  miejsce pamięci i żywy ośrodek kultury. 

Projekt LUBLIN. 43 TYSIĄCE

 

Specjalnie na 25-lecie powstania Teatru NN przygotowywany jest projekt „Lublin. 43 tysiące” dedykowany mieszkającej tu kiedyś społeczności żydowskiej. Miasta Żydowskiego i jego mieszkańców już nie ma, zniknęły ulice, domy, synagogi. W roku 1939, jeszcze przed wybuchem wojny, został sporządzony powszechny spis ludności Lublina. Wykazał on, że w mieście żyje 43 tysiące Żydów. Nikt wtedy nie przypuszczał, że wkrótce dojdzie do Zagłady i cała ta społeczność przestanie istnieć. 
 
Dlatego tak ważne jest uzmysłowienie sobie, że za tą liczbą kryje się 43 tysiące twarzy, 43 tysiące imion i nazwisk, że byli to mężczyźni, kobiety i dzieci, że każdy z nich urodził się w konkretnym dniu i roku i że mieszkał w konkretnym domu, mającym swój adres. 
 
 
 
 
 
Organizatorzy Zagłady chcieli aby wszelka pamięć o ich ofiarach zginęła. Nie wystarczyło im skazanie Żydów na śmierć, chcieli ich również zepchnąć w otchłań niepamięci. Miały na zawsze zniknąć wszystkie ślady tego, że tu żyli. Każdy dokument będący tego świadectwem miał być zniszczony. 
 
Tej totalnej idei wymazania wszelkich śladów istnienia po tysiącach ludzi, tej ciemnej utopii wyrastając z samego jądra zła, przeciwstawiamy zupełnie inną utopię, równie totalną.
 
Projekt ten nazwaliśmy „Lublin. 43 tysiące”. Ta nazwa w sposób symboliczny odwołuje się do liczby Żydów mieszkających w 1939 r. w Lublinie. W jego ramach chcemy ocalić pamięć o każdym z mieszkańców Miasta Żydowskiego. Chcielibyśmy odnaleźć nazwiska tych osób i zrekonstruować na tyle ile jest to możliwe ich losy. Dlatego też każdej z osób przypisaliśmy teczkę, w której znajdą się wszystkie odnalezione przez nas o niej informacje. W przestrzeni Bramy Grodzkiej umieściliśmy 43 tysiące takich teczek.
 
Sens tego działania oddają słowa Idy Gliksztajn, jednej z ocalonych, która w swoich wspomnieniach napisała: „Przytaczam nazwiska pomordowanych, bo może to jedyny nagrobek dla nich, bo nie został nikt z ich rodziny, który by opłakał ich przedwczesną śmierć”.
 
 
Tak więc przeszukujemy różne archiwa, wczytujemy się we wspomnienia próbując odnaleźć wszelkie możliwe ślady po tych, którzy tu żyli. Czasami odnajdujemy tylko nazwisko, zdarza się, że jest jeszcze data urodzenia osoby, czasami adres zamieszkania. W takim przypadku teczka przyporządkowana do tej konkretnej osoby opisana jest nazwiskiem i imieniem, wewnątrz umieszczamy dodatkowe informacje. 
 
Zdarza się, że odnajdujemy w czyichś wspomnieniach tylko krótką wzmiankę o jakiejś osobie, o jakimś zdarzeniu nią związanym. Tylko tyle. Nie ma podanego żadnego nazwiska i imienia. W tym przypadku teczka takiej osoby opatrzona jest sygnaturą NN. Dokładnie z taką sytuacją mamy do czynienia we wspomnieniu Krystyny Modrzewskiej. Opowiada ona o mijającym ją wiosną 1942 r. pociągu towarowym jadącym z transportem lubelskich Żydów. W jednym z okien wagonu zobaczyła i zapamiętała dwie twarze: „Mignęła w okienku twarz jakiegoś mężczyzny z podbitym czy też wybitym jednym okiem. Mignęła postać maleńkiej, zapewne na ręku trzymanej dziewczynki w seledynowym płaszczyku, z puklami złotych włosków. Wśród szarej, zapomnianej masy tych wszystkich, w przelocie widzianych tragicznych twarzy ludzi wiezionych na śmierć zapamiętałam (…) tylko te dwie twarze: jednookiego mężczyzny i dziecka. Minęły lata a tych dwóch twarzy nigdy nie zapomnę”. Zarówno dziewczynka jak i mężczyzna z tego wspomnienia będą mieli swoje teczki z nadrukiem „N.N”. 
 
Z kolei w liście Żyda o imieniu Daniel wysłanym z Lublina w dniu 29.III.1942 r. czytamy: „M.Z. z M. i wszystkie dzieci wraz z N. zostały złapane i wysłane nie wiadomo dokąd”. Są tu wymienione trzy konkretne osoby („M.Z”., „M”., „N”) o których jedyną informacją jest to krótkie zdanie. Każda z nich będzie miała swoją teczkę z podanymi inicjałami: „M.Z”, „M” i „N”. Będzie też teczka „wszystkie dzieci” odnosząca się do informacji zawartej również w tym zdaniu. Autor listu o którym wiemy, że nazywał się Daniel będzie miał teczkę opatrzoną imieniem „Daniel”. Zostanie w niej umieszczony list.
 
Inny przykład. Na wiosnę roku 1942 Niemcy zamordowali dzieci z Ochronki mieszczącej się przy ulicy Grodzkiej 15. Nie znamy nazwisk tych dzieci ani nic o nich nie wiemy. W relacji świadka tego zdarzenia pojawia się krótka wzmianka (nie potwierdzona w żadnych innych materiałach), że z egzekucji ocalała mała dziewczynka: „Jedno z dzieci 12 – letnia dziewczynka Donia ukryło się i udało się jej uciec. Wróciła następnego dnia zszokowana i obdarta do getta i opowiedziała Judenratowi (…) urywkami i chaotycznie jak to się odbyło”. Teczka przypisana dziewczynce będzie opatrzona imieniem „Donia”. Zawierać będzie tylko te dwa zdania.
 
 
Udało się, opierając na wspomnieniach i materiałach archiwalnych, zrekonstruować i opisać w miarę pełnie kilkadziesiąt historii mieszkańców miasta żydowskiego. Niektórzy z nich przeżyli wojnę, większość zginęła.
 
Odrębny zbiór teczek stanowią teczki z umieszczonymi na nich zdjęciami mieszkańców miasta żydowskiego (twarze, postacie). Zdjęcia te były robione konkretnym osobom jako zdjęcia portretowe. W przypadku portretowych zdjęć grupowych wycinane są z nich poszczególne twarze, każda jest przypisywana do jednej teczki. Najczęściej nie wiemy nic o sfotografowanej osobie, nie znamy jej imienia ani nazwiska. 
 
Wiele zdjęć robionych było na ulicy i przedstawiają one osoby, które znalazły się przypadkowo w kadrze aparatu. Ze zdjęć tych wycinamy każdą sfotografowaną postać - nawet jeżeli jest źle widoczna (nieostra, nie widać twarzy itp.). Przypisujemy im kolejne teczki.
 
 
Projekt „Lublin.43 tysiące” otwiera proces przeszukiwania i odczytywania na nowo materiałów dokumentalnych związanych z życiem i zagładą Miasta Żydowskiego w Lublinie. W jego ramach jest miejsce na wydobycie i pokazanie każdej, nawet pozornie nieistotnej wzmianki o jego poszczególnych mieszkańcach. Wcześniej często nie zwracaliśmy na nie żadnej uwagi, nie niosły ze sobą żadnej opowieści. Były jedynie ledwo widocznym śladem czyjegoś istnienia. Często jedynym jaki pozostał. Sens tego działania oddają dobrze słowa poety:
„Powoli, drążąc tunel, posuwa się strażnik – kret
Z małą czerwoną latarką przypiętą na czole.
Dotyka ciał pogrzebanych, liczy, przedziera się dalej,
Rozróżnia ludzki popiół po tęczującym oparze,
Popiół każdego człowieka po innej barwie tęczy”.
[Czesław Miłosz „Biedny chrześcijanin patrzy na getto”]
 
 
Tomasz Pietrasiewicz
 
 
 
MEDIA O WYDARZENIU
 
 
Rodzaje działań: projekt