26.07.2005

26.07.2005

Stacja szósta - Zielona Góra

ZIELONA GÓRA

26 lipca, godz. 13.00-19.00

Historia

Lato'80

3 października - strajk; na miejsce został wyznaczony Teatr Lubuski.

30 października - na kilkutysięcznym wiecu przemówił Wałęsa: strajkujący mają rację, ale trzeba coś zrobić, żeby nie było takiej sytuacji, że w 60 miejscach w kraju jest strajk.

Dziennik pokładowy

26 lipca. Zielona Góra

0:45
Dotarliśmy gdzieś pod Zieloną Górę. Pewnie jak się rano obudzimy okaże się, że jesteśmy na głównym dworcu. A więc dobranoc!

11:40
Telewizja. Popłoch. Mieliśmy zaczynać od 13 ale godziny nie są stałe. Właściwie wszystko zależy od ludzi. Przychodzą zawsze wcześniej. Przywodzi ich ciekawość, potrzeba, chęć podzielenia się opowieścią lub czysty przypadek.

12:20
Wizyta pani prezydent Bożeny Ronowicz. Oficjalne powitanie w Zielonej Górze. Podziękowania. Jesteśmy tu, choć nie jest to Gdańsk czy Poznań. Prezenty. Wiceprezydent Bartczak zagrał na naszej gitarze.
Ofiarowany nam specjalny tort "Solidarność" zjemy wieczorem.

12:30
Kacper. "Jutro jadę na Ukrainę uczyć dzieci języka polskiego. Właśnie przyszedłem kupić bilet." Rozmawialiśmy długo. "Przyślesz mi Miesiące?"

13:00
Media. Historie. Rozmowy. Deszcz wisi w powietrzu. Wiatr niesie głosy.

13:30
Milena z Pioterm K. prowadzą radio. Zjawia się kobieta. "Mój mąż był wojskowym... Wszyscy myśleli, że jesteśmy źli, że jesteśmy po drugiej stronie... Nie było łatwo."

Przed wagonem tłum. Pracownik Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi. "Ojciec opowiadał mi o Katyniu... Lato '80. Bardzo spontaniczne. Wszyscy byli zaskoczeni. W pewnym momencie przestali nad tym panować. Ale dobrze, dobrze, że to było."
Potem znaczki, bibuła, łzy.

14:20
Odpływ. Czekamy.

15:06
Brak ludzi! Jest nas za mało. Każdy chce usłyszeć, dowiedzieć się czym jest wagon. Można zajrzeć do środka? I po raz kolejny musimy mówić, że nie. Że wagon nie jest wystawą na kołach. Że to co coś więcej. Wieziemy symbole, opowieści o przedmiotach, które są czymś więcej niż planszą ze zdjęciami.

16:30
"O tu, naprzeciw pracowałem przez 40 lat. Aż wstyd się przyznać... Pamiętam. Byłem przy poświęceniu sztandaru "Solidarności". Ale to było już w 1983 roku. Żadna wielka sprawa. Ot, zwykły związkowiec ze mnie."

17:00
Wycieczka. Milena trzyma się dzielnie, wciąż opowiada. Piotrowi Ch. powoli siada głos.

17:10
Kolejne ulepszenia. Zwiedzanie hurtem. Korzystamy z głośników i radia. To proste, w pewnych godzinach nie radzimy sobie z ilością ludzi, którzy nas odwiedzają. Zielona Góra niesłychanie nas zaskoczyła. Nie spodziewaliśmy się aż TAKICH tłumów. Miło, bardzo miło.

18:15
Popołudniowa cisza. Ostatnie rozmowy. Tylko wiatr z tą samą siła wieje. Dworzec w Zielonej Górze to niespotykanie długie pociągi towarowe. To szum, rwetes, bezład jaki wprowadza 40 wagonów.

19:20
Zebranie załogi wagonu. Omówienie działalności, dzielenie się refleksjami i przemyśleniami, pomysłami co ulepszyć, co poprawić. A potem... w miasto.

Anna Dąbrowska