20.07.2005

20.07.2005 - 21.07.2005

Stacja trzecia - Poznań

POZNAŃ - dworzec główny, peron 4.

20 lipca,godz. 10.00 - 20.00
21 lipca,godz. 10.00 - 20.00


Historia

We wrześniu 1954 roku w fabryce Cegielskiego, zwanej teraz Zakładami im. Józefa Stalina, robotnicy po raz pierwszy zbiorowo zaprotestowali przeciw niskim płacom i niesprawiedliwemu rozdziałowi mieszkań.

Poznański czerwiec

Na wiosnę (kwiecień, maj) załoga dawnych zakładów Cegielskiego (ZISPO) noszących imię Stalina, zażądała obniżenia norm, podwyżek płac i zmniejszenia opodatkowania. Rozmowy z dyrekcją nie przyniosły rezultatów.

Pod koniec czerwca robotnicy zorganizowali strajk, do którego przyłączyli się pracownicy Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego (ZNTK) i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (MZK).

28 czerwca 1956 - pochód robotniczy pod hasłami „Chleba i wolności”. Część demonstrantów zdobyła więzienie przy ul.Młyńskiej i uwolniła więźniów. Tłum przeniósł się na ul. Kochanowskiego pod gmach Wojewódzkiego UBP. Napotkano tu opór w postaci strumieni wody. Ludzie zaczęli rzucać w budynek kamieniami i kostką wyrwaną z jezdni. Z gmachu padły pierwsze strzały. Byli ranni i zabici.

O godzinie 14 na lotnisku poznańskim wylądował samolot z Cyrankiewiczem, Gierkiem i gen. Popławskim. Do miasta wprowadzono wojska pancerne Śląskiego Okręgu Wojskowego. Strzelanina trwała do rana następnego dnia. Według oficjalnych danych zginęło 75 osób, ok.800 zostało rannych.

29 czerwca 1956 - w przemówieniu radiowym premier Cyrankiewicz określił wypadki poznańskie jako rezultat prowokacji inspirowanej przez „agentów imperializmu” i „krajowe podziemie”. Zagroził: Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie.

Wydarzenia pociągnęły za sobą aktywizację robotników w całej Polsce. Żądano jawności życia publicznego, zniesienia cenzury. Powstały rady robotnicze.

Lato'80
11 września – powstał MKZ

Dziennik pokładowy

20 lipca 2005 r. Dzień pierwszy w Poznaniu.

Noc
Szaleńcza jazda z Warszawy do Poznania. Imprez urodzinowa Moniki. Pierwszy raz w pociągu.

9:30
Dyżurny zmiany, naczelny peronowy, zmianowy, dyspozytor zakładu, zawiadowca stacji... Wygląda na to, że będzie nas słychać w przestrzeni dworca.

11:00
Od rana atak mediów. Pojawili się chyba przedstawiciele wszystkich gazet, rozgłośni radiowych i TV. Pierwsze wywiady za nami. I pierwsze problemy - okazało się, że nie możemy malować szablonów na dworcu. Szymon znów się wnerwił. Po chwili jednak wszystko wróciło do normy. Znów można.
Piotr M. gra na gitarze przy wagonie. Choroś biega z kamerą a Piotr S. jak zwykle przy kompie, aktualizuje, zgrywa, poprawia.

14:30
Przychodzą kolejni goście. Otrzymaliśmy m.in. proporczyk ze znaczkami "Solidarności" i zdjęcia z 1983 r. Swoją Historię Mówioną nagrał Przewodniczący Wielkopolskiego Okręgu Solidarności.

17:00
Cały dzień spotkań, rozmów, dyskusji. Monika, która trwa na posterunku przed wagonem, pada z nóg. Jutro musimy bardziej racjonalnie rozdzielać zadania.

20:20
Zamykamy nasz domek na kółkach. Wyruszamy w miasto. Poznańska starówka - kolorowe, projektowane przez dzieci i dla dzieci kamieniczki, fikuśne ławki, fontany, dużo ludzi. Wszędzie śmiech. Śmiech to taki hałas, który szumi, to hałas, który nie znaczy.

23:10
Hej!! Pomocy!!
Wagon odtransportowano na bocznicę. Zaczął padać deszczyk. Relaks trwa - zaczynamy prywatny seans filmowy. "Czasem słońce, czasem deszcz". Czy ktoś wie, o czym to jest?


21 lipca 2005. Drugi dzień w Poznaniu.

Noc w Poznaniu.
Bardzo zimno. Poranek standardowo nerwowy.

10:20
Przychodzą pierwsi zainteresowani. Wiatr szarpie, rozpędza plakaty i flagi.

10:00
Łukasz od rana biega po Poznaniu z zepsutym mikrofonem.
- Proszę..., czy życzy pan sobie..., dzień dobry..., w czymś mogę pomóc... - jeszcze nigdy nie usłyszałem tylu zwrotów grzecznościowych w ciagu trzech godzin. - wyznał po powrocie.

11:00
Milena rozmawia z małżeństwem, które podczas swoich studiów na Akademii Rolniczej w Poznaniu zakładało "Solidarność".

11:30
Kolejarz przyniósł kolejną cegiełkę do naszej kolekcji: swoje kartki żywnościowe. Już mu się nie przydadzą. Na szczęście.

12:00
Nasi artyści improwizują kolejną akcję. Staną się żywymi słupami ogłoszeniowymi oklejanymi wierszami.

13:20
Deszcz. Zwijamy sprzęt. Chowamy się do wagonu. Uciekamy.

19:00
Pada bezustannie. Musimy przemodyfikować nasz program artystyczny. Wciąż przychodzą ludzie, którzy chcą zobaczyć wystawę, o której jest tyle w mediach. Niestety wystawa jest zdemontowana. Improwizujemy. Zapraszamy do środka. Rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy...

Anna Dąbrowska